26 września 2008 – 13:49
Zaczęło się od tradycyjnego wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla tradycyjnego Polskiego Radia, prowadzonego przez tradycyjnego Jacka Karnowskiego. Prezes rzekł w te słowa:
Niemniej Ludwik Dorn jest człowiekiem, który złamał pewne reguły gry w sposób drastyczny. No, łamie je niestety także w innych dziedzinach życia i to być może doprowadzi do dalszych konsekwencji. I tyle mogę w tej sprawie powiedzieć.
Podobno Jacek Kurski w audycji radiowej uściślił, że chodzi o unikanie płacenia alimentów przez Dorna. Kilka dni później odniósł się do swoich słów tak:
Ja nie mówiłem, w ogóle nie użyłem słowa „alimenty”, natomiast bardzo eufemistycznie streściłem tezę jakichś artykułów, które w setkach tysięcy nakładów prasy się ukazywały, ale to jest problem pana Ludwika Dorna. Są w życiu sakramenty, są pewne sprawy, których trzeba przestrzegać i nie zawracać opinii publicznej tym głowy. Ale to nie myśmy zaczęli, tylko media, prasa, i to wielkonakładowa.
W końcu Jarosław Mądry wypuścił kilka gromów na głowę Ludwika:
Rzeczywiście jest tak, że Ludwik Dorn, także w tych pozapolitycznych dziedzinach życia, postępuje w sposób, który - dla mnie przynajmniej, mówię tutaj o moim osobistym poglądzie - jest absolutnie nie do zaakceptowania, chociaż nic nie wiem o tym, żeby nie płacił alimentów. Wiem o tym, że chce te niewysokie jak na sytuację jego dwóch córek alimenty jeszcze obniżać. I mówię wprost - to dla mnie jest absolutnie niemożliwe do zaakceptowania. Jeżeli ktoś się decyduje w bardzo już dojrzałym wieku jak na takie rzeczy na kolejne małżeństwo i ma z nich dzieci, to ma obowiązek tak pracować, żeby mieć pieniądze na wszystkie dzieci. Jeżeli nie potrafi, to nie powinien się decydować na takie przedsięwzięcia. To jest rzecz poza dyskusją i ja swojego zdania w tej sprawie nie zmienię.
Przemek Gosiewski oczywiście stanął murem za prezesem Jedynej Słusznej Partii i dodał:
Polityk powinien przestrzegać wartości nie tylko podczas wystąpień z mównicy sejmowej. Wartości, także chrześcijańskich, warto przestrzegać we własnym życiu osobistym.
Zapomniał tylko o jednym drobnym szczególe. Do Dziennika napisała była żona pana Gosiewskiego, Małgorzata:
Pan Przemysław Gosiewski płaci na swoje dziecko 600 zł. Teraz na czas trwania sprawy alimentacyjnej w trybie zabezpieczenia sąd podwyższył tę kwotę do 700 zł. Czyli od lipca pan Przemysław płaci 700 zł. I nie partycypuje w żadnych innych kosztach wychowania dziecka. […] Chciałabym, żeby była to kwota, która pozwoli mi utrzymać dziecko na odpowiednim poziomie, choćby w części porównywalnym do poziomu pozostałych dzieci pana Przemysława. [..] Chodzi o to, żeby pamiętać, że ma się dzieci. W tym roku dziecko nie było nawet na wakacjach, bo nie stać mnie na to.
Oczywiście kolejnym cytatem (który ciągle jeszcze nie padł - gwoli wyjaśnienia dla niektórych dyskutantów zdanie stosuje czas przyszły!) będzie oświadczenie Jarosława Zawsze Stojącego Po Stronie Krzywdzonych Dzieci, który oznajmi:
Postępowanie mojego ulubionego posła Przemysława Gosiewskiego jest absolutnie niemożliwe do zaakceptowania. Jeżeli ktoś się decyduje w bardzo już dojrzałym wieku jak na takie rzeczy na kolejne małżeństwo i ma z nich dzieci, to ma obowiązek tak pracować, żeby mieć pieniądze na wszystkie dzieci. Jeżeli nie potrafi, to nie powinien się decydować na takie przedsięwzięcia. To jest rzecz poza dyskusją i ja swojego zdania w tej sprawie nie zmienię.
Chyba, że prezes PiS-u stosuje dwie normy moralne - jedną dla oponentów, drugą dla popleczników… Ale nie podejrzewamy go o taką dwulicowość!
Aktualizacja: A żeby było weselej, to informujemy za Pardonem, że pani Małgorzata Gosiewska była w 1998 roku księgową w biurze poselskim Ludwika Dorna. Ta afera ma jeszcze potencjał rozwojowy…
Aktualizacja 2: Tym razem mamy list obecnej żony Ludwika Dorna, z którego wynika, że płaci on na dzieci o wiele więcej, niż pan Gosiewski…
Łączna kwota alimentów, które płaci obecnie miesięcznie mój mąż, poczynając od stycznia 2006 roku, to 3600 złotych. […] Za pośrednictwem DZIENNIKA kieruję do nich gorącą prośbę i apel: zostawcie wreszcie naszą rodzinę w spokoju! Do rozstrzygnięcia czy żądanie obniżenia alimentów jest zasadne czy nie, nie jest właściwy pan Kaczyński z partyjnymi kolegami, jakikolwiek polityk, była żona mojego męża, mój mąż czy ja. Tu będzie decydował sąd rodzinny i niech władze żadnej partii nie wchodzą w jego rolę.
W kategorii Newsy | Napisał Ojciec Dyrektor | Komentarzy: 77 »