Jestem zdruzgotany

16 kwietnia 2008 – 22:05

Źródło: Gazeta, Muzeum IV RP (thx Jendras)

Jak poinformowała Gazeta, ABW zatrzymała Jarosława Pinkasa, wiceministra zdrowia w rządzie PiS. Zatrzymanie nastąpiło na zlecenie prokuratury, która chce postawić Pinkasowi zarzuty korupcyjnych relacji z jedną z firm farmaceutycznych. Przypomnijmy więc kilka znaczących wypowiedzi pana wiceministra.

“Oglądałem tę konferencję na żywo i muszę powiedzieć, że im dłużej mówił pan minister Kamiński i pan minister Ziobro, tym bardziej byłem zdruzgotany. To jest najlepsze określenie mojej świadomości w tej chwili: jestem zdruzgotany.” - Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia w rządzie Jarosława Kaczyńskiego o aferze Mirosława G. w rozmowie z Konradem Piaseckim na antenie RMF FM (14.02.2007)

[ Lekarze ]”Chcą być dumni z wykonywania zawodu, chcą mieć zadowolonych pacjentów i nie mogą żyć w anturażu łapownictwa, całej atmosfery niedobrej, która została wytworzona w tym oddziale.” - Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia w rządzie Jarosława Kaczyńskiego komentując zatrzymanie przez CBA Mirosława G. w rozmowie z Jackiem Karnowskim w programie “Kwadrans po ósmej” na antenie TVP (15.02.2007)

“Wydaje mi się, że lekarze w szpitalu MSWiA zarabiają dobrze. Jestem głęboko przekonany, że zarobki pana doktora G. Były na tyle wystarczające, że mógł sobie pozwolić na bardzo godne życie i nie branie łapówek.” - ibidem

Jak widać, w ministerstwie wiceministrowie nie zarabiali wystarczająco dobrze…

Złamałem prawo i zrobiłbym to jeszcze raz?

16 kwietnia 2008 – 10:49

Źródło: RMF FM, Wprost

Jak ustaliła polskojęzyczna stacja RMF FM na przęłomie 2005 i 2006 roku ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wezwał do siebie prokuratora prowadzącego sprawę mafii paliwowej. Następnie zabrał prokuratora i przywiezione przez niego protokoły zeznań świadków (w których miały być zawarte informacje o politykach chroniących przestępców) i zawiózł do siedziby Prawa i Sprawiedliwości, gdzie spotkali się z prezesem partii Jarosławem. Jarosław przestudiował dokładnie dokmenty i wypytał prokuratora o szczegóły śledztwa. Czemu o tym piszemy? Ponieważ zdaniem prawników było to ewidentne przestępstwo - czyli ujawnienie tajemnicy śledztwa osobom nieuprawnionym (a taką osobą na pewno w owym czasie był Jarosław Kaczyński).

Jak sprawę komentuje pan Zbigniew Praworządny?

Jako prokurator generalny miałem prawo pokazać premierowi dokumenty dotyczące działania mafii paliwowej, zagrażające bezpieczeństwu państwa. Jarosław Kaczyński był wtedy członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego, posłem z certyfikatem dostępu do tajemnicy oraz liderem partii rządzącej, mającym wpływ na działania rządu w zakresie zwalczania patologii. Bez wahania zrobiłbym to jeszcze raz.

Pan prawnik Ziobro zapomniał, że żadne przepisy nie dopuszczają członków RBN do tajemnic każdego śledztwa, które ich interesuje. To samo dotyczy liderów partii rządzących.

Dokumenty, które nie istnieją

13 kwietnia 2008 – 23:14

W Polsce w ostatnich miesiącach powstały dwa dokumenty, których nikt nie widział, a wszyscy chcieliby zobaczyć. Pierwszy to tajemniczy aneks do raportu Szalonego Antoniego, który przejął i zakisił po biurkiem pan prezydent (a Antoni bał się, że to Tusk będzie chował aneks pod dywanem). Platforma oczywiście nie mogła być od PiS-u gorsza i też wyprodukowała mitycznego jednorożca - tzw. raport Pitery dotyczący działalności CBA. Pitera raport stworzyła jako przyjaciółka Donalda na jego prywatne zlecenie i natychmiast treść dokumentu, który nie ma tytułu ani statusu prawnego ukryła, a potem utajniła. Przeczytajmy jej wypowiedzi na ten temat, bo warte są chwili lektury.

5 lutego 2008, posiedzenie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych
Podstawą dla mnie była prośba premiera, a nie moje uprawnienia jako pełnomocnika rządu - odpowiadała Pitera. - To materiał roboczy dla pana premiera i dlatego nie możecie się go domagać. To nie było moje zadanie ustawowe, dlatego mogłam nad nim pracować, kiedy chcę, na czym chcę, o każdej porze dnia lub nocy. Nie ma tytułu i nie jest podpisany. Jak powstawał - to moja kuchnia, nie będę o niej mówić.

7 lutego 2008, Sejm
Po trzecie, jeśli chodzi o pytanie, jaki jest status formalny tej notatki, powiem, że z definicji dokumentu urzędowego zawartej w art. 6 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika, że materiał przeze mnie opracowany, ponieważ nie został opatrzony właściwymi oznaczeniami i podpisami, a nadto nie został skierowany do innego podmiotu ani do akt sprawy, nie stanowi dokumentu urzędowego, gdyż nie wypełnia podstawowych znamion tego dokumentu. Jego publiczne ujawnienie przed złożeniem do akt sprawy lub skierowaniem do innego podmiotu mogłoby wprowadzić w błąd co do jego statusu. Natomiast fakt, że określony materiał, którego poza panem premierem nikt nie widział, jest przedmiotem debaty w środkach masowego przekazu, nie determinuje z punktu widzenia prawnego charakteru tego materiału, w szczególności jako dokumentu urzędowego.

14 grudnia 2007, TOK FM
Mariusz Kamiński zarzucił mi, że to będzie w oparciu o wycinki prasowe, jakby zapomniał, że jednak żyjemy w państwie wolnym i demokratycznym i nie wszystko, co jest wytwarzane w związku z działalnością CBA, jest dokumentem objętym klauzulą tajne, albo ściśle tajne. To nie jest tak.

13 kwietnia 2008, TV Puls
Raport o CBA ma już klauzulę tajne z przyczyn właśnie takich, że dzisiaj już pracuję na materiałach tajnych.

Podsumowując: raport jest własnością Donalda, który ma jedyny egzemplarz, ale ponieważ Julka pracuje teraz na materiałach tajnych, to raport też magicznie stał się tajny. Ale to Kamiński wszystko utajnia, Julka za to żyje w państwie wolnym i demokratycznym, gdzie niczego utajniać nie trzeba. Ku chwale ojczyzny!

Nasi drodzy lotnicy

10 kwietnia 2008 – 12:00

Źródło: Dziennik

Jak dowiedział się Dziennik, za czasów PiS urzędnicy wykorzystywali policyjne śmigłowce jako prywatne taksówki. Na przykład minister Ludwik Dorn potrafił jednego lipcowego dnia lecieć do Jasła z Izą Śmieszek-Dorn (obecnie małżonką), a dwa tygodnie później z poprzednią żoną Joanną Dorn - zgłoszoną w dokumentacji jako oficer BOR. W sumie pan minister przeleciał się 15 razy - w tym do Rydzyny k. Leszna, by przekazać tamtejszym strażakom 30 tys. złotych. Koszt przelotu wyniósł jedynie 27 tys. zł. Całe szczęście, że Jarosław Kaczyński woli jeździć quadem niż latać.

Kto odpowiada za zwarcie w Szczecinie i czemu Platforma

8 kwietnia 2008 – 17:41

Źródło: Wirtualna Polska

Szczecin doświadczył w ostatnich godzinach sporych problemów z zaopatrzeniem w energię elektryczną. Jak zwykle w kraju, w którym gdy zaleje żyto i pszenicę, najpierw zbiera się plenum, pan poseł Joachim Brudziński zwołał konferencję prasową, by wskazać winnych. Pierwszym winnym okazał się minister Schetyna, który z definicji odpowiada za sytuacje kryzysowe - więc również ponosi odpowiedzialność za sytuację w Szczecinie. Prawdziwym majstersztykiem było jednak wskazanie winnych problemów z energią elektryczną:

To właśnie Platforma Obywatelska, jako partia, zafundowała ten chaos, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Mówię to z przykrością również pod adresem moich samorządowców, moich, bo jestem też mieszkańcem Szczecina, mam na myśli tutaj przede wszystkim osobę pana prezydenta Szczecina i pana marszałka województwa, jak również pana wojewodę. No wszystkie te osoby są z rekomendacji Platformy Obywatelskiej i jak Państwo wiecie trwają w permanentnym klinczu, zwarciu wewnętrznej rywalizacji.

I wszystko jasne.

Pierwszy kierowca IV RP

6 kwietnia 2008 – 09:53

Źródło: Gazeta

Rozpoczął się remont krajowej “jedynki” od Miłobądza do Tczewa. Podróżujący na trasie Gdańsk - Tczew mogą remontowany fragment ominąć, płacą 6,70 zł za przejechanie tego odcinka autostradą. Kierowcy zaapelowali, by na czas remontu drogi krajowej obniżyć opłaty za autostradę. W poniedziałek na rondzie w Łęgowie w pikiecie przeciwko “płatnej A1″ ma wziąć udział Pierwszy Kierowca IV RP Jarosław Kaczyński. Tłumaczy go Jacek Kurski:

Chcemy nadać tej sprawie charakter ogólnokrajowy, przycisnąć Platformę Obywatelską i ministra Grabarczyka, aby odstąpili od pobierania tych horrendalnych opłat w czasie remontu “jedynki”, a w przyszłości je obniżyli. Nie po to mieszkańcy Pomorza czekali 20 lat na autostradę, aby teraz zmuszano ich do płacenia wysokich stawek za jazdę po niej. Platforma szła do wyborów z hasłem “by żyło się lepiej”, ale mieszkańcom naszego regionu chce to życie tylko utrudnić.

Po pierwsze to właśnie rząd PiS-u nie zrobił nic, by obniżyć opłaty za przejazd autostradą Katowice - Kraków, która znajdowała się w permanentnym remoncie przez ostatnie lata. A po drugie co o korkach wie Jarosław Kaczyński, który na blokadę zapewne tradycyjnie dotrze z prędkością 150 km/h w obstawie dwóch radiowozów i ochrony BOR. Śmiechu warte.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

3 kwietnia 2008 – 13:53

Poszukujemy obywatela, którego obecny pan prezydent zaszczycił naszym mottem “Spieprzaj, dziadu” w listopadzie 2002. Przypuszczalnie jest on mieszkańcem warszawskiej Pragi. Jeśli ktoś rozpoznaje osobę ze zdjęcia, prosimy o kontakt na adres spieprzajdziadu [maupa] spieprzajdziadu.com.

Kto działa na rzecz agentury

2 kwietnia 2008 – 18:51

Źródło: RFN FM

Ciągle jest dla nas tajemnicą, czemu Antoni Macierewicz jest zapraszany do programów publicystycznych zamiast terapeutycznych. Tym razem trafił do Kontrwywiadu Konrada Piaseckiego z RFN FM. W tym wywiadzie Konrad Piasecki złośliwie pytał o losy aneksu do “Raportu Macierewicza” przetrzymywanego przez prezydenta, o procesy wytoczone przez osoby wymienione w podstawowej wersji raportu i o wpadkę z osobą pana Andrzeja Grajewskiego, którego Lech Kaczyński uznał za niesłusznie umieszczonego w raporcie. Antoni oponował, że prezydent zdanie zmienił i się z tej opinii wycofał, lecz dziennikarz dociekał, kiedy i gdzie pan prezydent swoje odmienione zdanie ogłosił. Wtedy nastąił kontratak Antoniego:

Konrad Piasecki: To chyba powiedział to w jakimś obiegu wewnętrznym.

Antoni Macierewicz: Nie, w obiegu publicznym, w jednym z wywiadów prasowych, tylko właśnie to jest taka wybiórczość, która charakteryzuje nie tylko „Gazetę Wyborczą”, ale także RMF; jedno państwo widzicie, innego nie dostrzegacie. Gdy MON przegrał proces z panem Nowakowskim, to państwo skupiliście się na mnie, chociaż to nie ja przegrałem, a ja wszystkie procesy w sprawie WSI wygrałem, tylko państwo tego nie chcecie dostrzegać.

Konrad Piasecki: To wolę być czasem wybiórczy, niż dokonywać takich skrótów myślowych, jak pan.

Antoni Macierewicz: To prawda, bo woli pan działać na rzecz agentury i to jest przykre w Kontrwywiadzie.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, pan takie rzeczy wygaduje, że już naprawdę musimy to skończyć.

Antoni Macierewicz: Wydaje mi się, że pan wygaduje.

Konrad Piasecki: Powiedzenie, że działam na rzecz agentury uważam za obraźliwe i nie mam ochoty dalej z panem rozmawiać, dziękuję bardzo.

Panie Konradzie, zamiast kończyć przed czasem lepiej było przed czasem nie zaczynać.

W końcu kompromis

1 kwietnia 2008 – 08:32

Źródło: Informacja własna
Jak zapewne Państwo wiecie, dzisiaj Sejm zbiera się na specjalnym posiedzeniu, by przyjąć traktat lizboński. Jak to możliwe, że mimo miesiąc ciągłych sporów dzisiaj w Sejmie ma znaleźć się większość? Dzięki pomocy naszego czytelnika (dzięki Bronek!) wiemy, że marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, jest w posiadaniu ekspertyzy Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu, popartej głosami znanych konstytucjonalistów. Ekspertyza ta przewiduje możliwość przyjęcia ustawy o zróżnicowanym skutku społecznym. Na czym taka ustawa ma polegać? Otóż zapisane w niej przepisy będą dotyczyły tylko określonych grup społecznych, w ten sposób realizując ich interes. Dzięki odpowiedniemu ukształtowaniu treści wszystkie partie będą mogły poprzeć projekt takiej ustawy. W tym przypadku skutki ustawy ratyfikującej będą następujące, uzależnione od partii, na którą obywatele głosowali w ostatnich wyborach parlamentarnych:
- wyborcy PiS otrzymają zakaz sprzedawania nieruchomości osobom pochodzenia niemieckiego lub znajdujących się pod wpływem mediów z przewagą kapitału niemieckiego
- wyborcy PSL otrzymają podwojone dopłaty unijne
- wyborcy LiD jako jedyni będą mogli zawierać między sobą związki homoseksualne
- wyborcy LPR dostaną podwójne becikowe i 50 litrów benzyny za 30% wartości rynkowej
- wyborcy PO będą mogli poczuć się bardziej “razem”.
- osoby, które nie głosowały w poprzednich wyborach, otrzymają 1 dzień urlopu ekstra.
Bez wątpienia ten rewolucyjny pomysł sprawi, że po raz pierwszy w historii polskiego Sejmu, ustawa zostanie przyjęta większością 100% głosów posłów obecnych na sali.

Czarny kotek i podpalany kundelek

31 marca 2008 – 10:46

Źródło: Rzeczpospolita, Onet (za Wprost), Gazeta

Kiedy kilka dni temu pojawiła się w mediach informacja, że na laptopie Zbigniewa Ziobry znaleziono scenariusze programów telewizyjnych, trudno było znaleźć inne wytłumaczenie niż to, że pan minister zajmował się po nocach reżyserią. Tymczasem okazało się, że nie zajmował się reżyserią, tylko był w bliskich kontaktach z osobą, która z reżyserowaniem wiadomości ma sporo wspólnego. Chodzi oczywiście o ministerialną ulubienicę Patrycję Kotecką, wiceszefową Agencji Informacyjnej TVP. Pani Patrycja i jej działania były już wielokrotnie komentowane w mediach, więc przytoczymy tylko jeden jej pomysł - zdjęcie z anteny wywiadu na żywo z panem Ćwiąkalskim, który krytykował ministra Ziobrę. Okazuje się, że na laptopie pana ministra Ziobry oprócz scenariuszy programów telewizyjnych znalazły się również zdjęcia Patrycji Koteckiej oraz jej czarnego kotka i podpalanego kundelka. Skąd taka zawartość komputera ministra? Kto z niego korzystał? Oddajmy głos byłemu posiadaczowi:

Posługiwali się nim również moi asystenci, którzy redagowali na nim różne dokumenty, takie jak na przykład oświadczenia na temat toczących się śledztw dla prasy, czy zapisywali kierowane do mnie informacje. Pozwoliłem skorzystać z komputera również kilku znajomym, którzy chcieli sprawdzić e-mail. Nie sprawdzałem, co było w ich poczcie, bo nie mam zwyczaju czytać cudzej korespondencji. Podobnie udostępniłem laptop Patrycji Koteckiej. ABW zapewne odkryje też zdjęcia jej kotka i pieska.

Minister sprawiedliwości nie ma żadnego wpływu na treści ukazujące się w publicznej telewizji, a wiceszefowa Agencji Informacyjnej TVP przez zbieg okoliczności korzysta z jego latopa, bo pewnie akurat przejeżdżała obok ministerstwa i chciała sprawdzić pocztę. Aha.