Witamy w odremontowanym Muzeum IV RP. Wszystkie eksponaty wróciły do swoich gablotek. Zapraszamy do zwiedzania.
Korupcja polityczna
Z Muzeum IV RP
Spis treści |
Definicja
Korupcja polityczna - według "Transparency International" to nadużycie powierzonej władzy przez przywódców politycznych dla uzyskania prywatnej korzyści w celu zwiększenia swej władzy lub bogactwa.
K. p. nie musi dotyczyć przekazywania pieniędzy, może przyjąć formę "handlu wpływami" lub obdarzania specjalną przychylnością, co zatruwa politykę i zagraża demokracji [za Wikipedia.pl].
K. p. jest rodzajem korupcji związanej z uczestnictwem w systemie sprawowania władzy (rząd, parlament, partie polityczne, inne wysoko położone jednostki administracji państwa).
Choć w definicji mówi się o przywódcach politycznych, to korupcja polityczna dotyczy także urzędników państwowych, którzy w ramach swoich kompetencji reprezentują wyższe organy władzy, w tym także przywódców politycznych.
Występowanie korupcji politycznej w III RP
Zjawisko k. p. było bardzo rozpowszechnione w słusznie minionym okresie PRL, a w szczególności w rządzonej przez liberalne reżimy III RP. Życie publiczne wstrząsane było często aferami korupcyjnymi, wynikającymi z podstępnych działań wszelkiej maści wrogów narodu, inspirowanych przez określone siły polityczne i biznesowe.
Największymi aferami korupcyjnymi w tych ponurych czasach były:
- Afera FOZZ – WSI, PZPR i nomenklatura komunistyczna (1989 – 1991),
- Afera żelatynowa – Grabek (1994 – 1999),
- Afera paliwowa (1997 – 2002),
- Afera "Jednorękich Bandytów" – Jaskiernia (2002),
- Afera MON – Farmus (1999 – 2001),
- Afera Orlengate – m. in. Kulczyk, Kuna, Żagiel (2000 – 2003),
- Afera Rywina (2002 – 2003),
- Afera starachowicka – m. in. Pęczak (2003 – 2004),
- Afera z ubezpieczeniem elektrowni Opole – Jakubowscy (2004).
Za wszystkimi tymi aferami stali oczywiście liberałowie, na co jednoznacznie wskazują niezliczone porażające dowody, obnażone między innymi w pracach komisji śledczych.
Korupcja polityczna w IV RP
Wraz z dojściem do władzy PiS, a w szczególności po utworzeniu przez tę partię koalicji odnowy moralnej Wolski, powołaniu CBA i rozpoczęciu procesu oczyszczania Ojczyzny z pozostałości Układu, szarej sieci i przestępczego liberalizmu, korupcja polityczna została – zgodnie z deklaracjami z kampanii wyborczej PiS – całkowicie wyeliminowana z życia publicznego.
Dzięki wdrożeniu w życie ideałów PiSjanizmu oraz konsekwentnym i mądrym pociągnięciom rządzących, wszystkie szczeble władzy i administracji obsadzone zostały wybitnymi specjalistami o najwyższych kwalifikacjach moralnych i etycznych, dodatkowo popartych godnym podziwu i pełnym poświęcenia patriotyzmem.
Kulminacją procesu prowadzącego do oczyszczenia IV RP z k. p. stała się perfidnie zmontowana z inspiracji określonych sił afera z taśmami Renaty Beger. przy okazji tej właśnie afery Przywódca Narodu na konferencji prasowej w dniu 28.09.2006, zadał kłam podłym insynuacjom wrogów narodu, cynicznie formułującym zarzuty o korupcji, a tym samym bezwzględnie obnażył ich przewrotne intencje.
Premier Wszystkich Wolaków oświadczył jasno i kategorycznie, że w treści nagrań cynicznie publikowanych we wrogich mediach oraz prasie polskojęzycznej nie występują żadne elementy korupcji, a zawartość nagrań to typowe "rozmowy toczące się w normalnym trybie" oraz "demokratyczna rutyna".
Premier faktycznie ogłosił więc w ten sposób całkowite wyeliminowanie korupcji politycznej z rzeczywistości IV RP, gdyż okazało się, że to, co dotychczas postrzegane było jako korupcja, obecnie, w dobie odnowy moralnej i w myśl idei PiSjanistycznych, stało się standardowym trybem prowadzenia rozmów i demokratyczną rutyną, stanowiąc – zgodnie z obietnicami wyborczymi – kwintesencję PiS-owskiej filozofii sprawowania rządów.
Oczywistą konsekwencją tego wielkiego sukcesu w walce o odnowę moralną jest to, że mówienie w chwili obecnej w Wolsce o korupcji politycznej jest ewidentną nieprawdą i stanowić musi wściekły atak, cyniczną próbę przewrotu, a co najmniej – jak podkreślił Pan Premier na wiecu w Stoczni Gdańskiej – podłe nadużycie semantyczne.
Korupcja polityczna w czasach Putinady
Jak łatwo można było przewidzieć, po przewrocie październikowym, amoralni liberałowie natychmiast powrócili do swoich praktyk korupcyjnych (i to nawet zanim jeszcze udało im się sformować ich żałosny gabinet).
Sztandarowy przykład stanowi tutaj próba skorumpowania posła PiS Pawła Zalewskiego, poprzez złożenie mu propozycji objęcia stanowiska przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych.
Patologie te zostały na szczęście natychmiast wykryte przez czujnych i zasłużonych bojowników wojny z Układem: Jolantę Szczypińską i Joachima Brudzińskiego. Zdemaskowani działacze PO nawet po ujawnieniu ich niecnych machinacji próbowali jednak wybielać swoje działania za pomocą śmiesznej argumentacji (że stanowisko to zostało zaoferowane posłowi Zalewskiemu bez żadnych warunków i ze względu na jego kompetencje), co w sposób oczywisty świadczy o nędznym poziomie moralnym aktualnej władzy.
Przykłady zachowań Ruchu Oporu, które nie są przejawem korupcji politycznej
- Do celów politycznych? Skądże. Zdjęcia się rozeszły, więc nie ma o czym rozmawiać - Paweł Poncyljusz w rozmowie z Krzysztofem Piaseckim w audycji "Kontrwywiad" na antenie RMF FM (13.05.2010):
- Paweł Poncyljusz: "Myślę, ze nikomu dzisiaj nie zależy, żeby w jakikolwiek sposób traktować tragedię smoleńską w celach politycznych. Ta tragedia nas odmieniła. Zmieniła nas wszystkich jako polityków i oby to trwało jak najdłużej.
- Konrad Piasecki: Ale jak sztab Prawa i Sprawiedliwości w zamian za podpisy rozdaje zdjęcia pary prezydenckiej?
- PP: Ja to mówiłem już wczoraj …
- KP: Zastanawiam się czy to nie jest punkt, w którym się wykorzystuje tragedię do celów politycznych.
- PP: Nie panie redaktorze. Te zdjęcia tak naprawdę zostały jeszcze z czasów pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich z Krakowa. Ja te zdjęcia rozdawałem w trakcie uroczystości krakowskich.
- KP: To rozumiem. Zastanawiam się, czy formuła zdjęcie za podpis jest najwłaściwszą formułą polityczną.
- PP: Pan trochę to ustawia w takich kategoriach, że jak ktoś nie podpisze to nie dostanie zdjęcia. Albo, że to jest jakaś zachęta. Po prostu bardzo często ludzie, którzy przychodzili do biur chcieli coś dostać.
- KP: A gdyby to było zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego to rozumiem. Bo to on jest kandydatem, to pod jego kandydaturą zbierano podpisy.
- PP: Zgadzam się, zgadzam się. Natomiast uważam, że jakoś bardzo - bo to nie było zdjęcie wszystkich 96 ofiar, tylko było to zdjęcie Lecha i Marii Kaczyńskich - tak się stało, te zdjęcia się rozeszły i nie ma o czym rozmawiać."
Patrz też
- Odrolnienie
- Liberały - aferały
- Umarzanie długów
- Wirtualny dług
- Temat zastępczy
- Teoria względności
- Teraz kurwa my


