Na solarium? Dowodzik proszę!

17 listopada 2009 – 00:19

Słyszeliście kiedykolwiek o takim pośle PiS-u jak Waldemar Andzel? My też nie. Najwyraźniej ten stan rzeczy tak mu przeszkadzał, że postanowił zaistnieć. A jak zaistnieć w mediach? Wystarczy powiedzieć coś głupiego. Poseł, kierując się słuszną potrzebą ochrony zdrowia społecznego, zaproponował, by w solariach zawisły tablice informujące o szkodliwości sztucznego opalania, a salony były obowiązkowo wyposażone w urządzenia badające odporność skóry na działanie promieni UV.

I na tym mógł poprzestać, ale w końcu przynależność do PiS-u zobowiązuje i poseł dodał coś ekstra – obowiązek ewidencji klientów solariów:

Być może za kilkadziesiąt lat klienci solariów będą masowo wytaczać salonom sprawy cywilne na wzór dzisiejszych sądowych zmagań palaczy z koncernami tytoniowymi. Ewidencja klientów pomogłaby zabezpieczyć dowody.

W kolejnych odsłonach zobaczymy ewidencję zakupów artykułów tytoniowych oraz alkoholu (przecież ich szkodliwość jest znana od dawna), ewidencję przechodzących na pasach (a nuż będą chcieli pozwać kierowcę, który ich potrącił, a do tego niezbędne są dowody!) oraz ewidencję posłów, których naród będzie chciał pozwać za wyrządzone szkody. Ups, trochę się zapędziliśmy z tym ostatnim pomysłem – na szczęście taka ewidencja już jest.

  1. 21 odpowiedzi na “Na solarium? Dowodzik proszę!”

  2. Jak to sie mowi,glupich nie sie……….

    Valdo dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  3. glupich nie sieja…

    Valdo dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  4. Kochani to zwyczajna zemsta kurdupli wymierzona wA Lepera Tym kurduplom o ryłach szpetnych jak rewolucja pażdziernikowa solarium nie pomoże trochę aparycję mogła by poprawić operacja plastyczna Jędruś Leper chłop na schwał ( choć tez homont jak kaczorki) To jednak prezencje ma nie jak te dwa PiS-dzielce

    wicary dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  5. A jak się obecnie kończą sprawy cywilne wytaczane przez chorych na raka palaczy? Są oddalane, bo palacze znają ryzyko. Tak będzie i z maniakami solarium, bo może aż tak często się nie trąbi o szkodliwym wpływie promieni UV na skórę, ale jednak co lato dermatolodzy ( i onkolodzy) alarmują. Zresztą w szkołach na biologii uczy się, że opalanie (sama nazwa tego procesu nie wskazuje niczego miłego) skóry to jej reakcja obronna przed oparzeniem słonecznym. Ten piękny brązowy odcień to w gruncie rzeczy dowód na to, że sami (świadomie lub nie) narażamy się na nowotwór skóry.
    Ale jeśli ktoś jest głupi i nie bierze sobie ostrzeżeń do serca, woląc zrobić z siebie (mniejsza już, czy atrakcyjną – często jednak wysuszoną i potem pomarszczoną jak stare jabłko) frytkę, to niech nie ma pretensji do solariów, że się zjarał i ma kłopoty ze zdrowiem. To w sumie tak, jakby alkoholik skarżył panstwo o marskość wątroby. Przykład z palaczem też jest dobry, choć nie tak, jak by sobie tego życzył poseł PiS. Po prostu widziały gały, co brały. Tak palacz, pijący czy korzytający z solarium podejmują świadomą i dobrowolną decyzję, bo nikt ich do tego nie zmusza. A co do możliwych skutków zdrowotnych – teraz bardzo łatwo można się o nich dowiedzieć, nawet lekarza nie trzeba pytać.
    Kwestia, czy solaria informują klientów o efektach smażenia w kabinach, pozostaje przeze mnie nierozwiązana, gdyż nigdy w czymś takim nie byłem i nie kwapię się. Natomiast według mnie solaria powinny powiadamiać klientów o potencjalnym zagrożeniu, natomiast firma, która tego nie robi lub dopuszcza do tego, by z urządzenia korzystała osoba, która nie powinna tego robić, powinna ponieść odpowiedzialność. Przypuszczam, że takie ostrzeżenia są (zresztą fakt, iż ceny na reklamach podaje się w przeliczeniu na 10 minut, też chyba o czymś świadczy), ale proszę o opinię kogoś lepiej zorientowanego.
    Może się bowiem okazać, że PiS zabiera się za problem już rozwiązany i za chwilę będzie fetował uporanie się z nim. Co zaś do ewidencji – marzy się kaczystom państwo policyjne, widać to aż za dobrze. Chyba że to po prostu kolejny populista, który nie przejmuje się ustawą o ochronie danych osobowych. Na razie poseł Andzel zasługuje jedynie na wyśmianie, ale ewentualny projekt – na potępienie.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  6. Więc pacjent zgłaszający się do leczenia, dowie się “-Aaa, mamy tu w ewidencji że pan przez 5 lat chodził na solarium”, a ubezpieczalnia odmówi wypłaty.

    Znalazłem piękny cytat z konstruktywnej opozycji, w wykonaniu samego Wielkiego Stratega mówiącego o dwóch latach rządów Donaldu Tusku:
    “-W kwestiach merytorycznych można tutaj odróżnić sfery zupełnej katastrofy, z finansami publicznymi czy służbą zdrowia na czele i sfery zdecydowanego niepowodzenia, które są właściwie wszędzie.” :D

    kompan dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  7. Jak tak dalej będzie, to kogoś na plażę nie wpuszczą, bo w papierach będzie miał potwierdzenie regularnych wizyt w solarium. Ale to już ewidentne przegięcie.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  8. @wicary
    a ta ofiara logopedy jakoś tak dziwnie z pod łba spogląda a i w oczy nie patrzy a urody jest przecudnej.

    Wesoły Stefan dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  9. W niedzielę u Olejnikowej Żelichowski powiedział mniej więcej coś takiego: ” PiS ma progeam lepszy niż pralka automatyczna, bo pralka kończy na odwirowaniu, a PiS chce jeszcze wieszać”.
    Żart, ale jak trafnie oddający zbiorową mentalność tych ludzi. Ewidencjować, podsłuchiwać, zapisywać, śledzić, ogólnie -ZBIERAĆ HAKI! Na każdego i w każdym miejscu, bo nigdy nie wiadomo kogo trzeba będzie załatwić. A jak nie ma haków prawdziwych – należy je inspirować lub preparować (Sawicka, Lepper, Blida czy dr.G.). Do tego wszechobecna podejrzliwość i ciągłe insynuacje rzucane w każdym wystąpieniu publicznym, przerywane ze znaczącym wyrazem twarzy, na zasadzie “Ja coś wiem, ale nie powiem”.
    Taka mentalność niszczy. Niszczy politykę, życie publiczne, więzi społeczne, a na koniec (i to jedno co dobre) niszczy twórców tej atmosfery. Oby na zawsze.

    ryszard dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  10. @Wesoły Stefan – hehe dobre :)
    Rzadko się zdarza jakiś przystojny polityk, kiedyś w jakimś konkursie na najprzystojniejszego polityka wygrywali tacy pięknisie jak Kwaśniewski :)

    jakuszyn dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  11. apropo zarzutów PiS odnośnie służby zdrowia: głodówka to nie jest niezjedzenie kolacji…

    kazzi dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  12. Wytaczanie procesów koncernom tytoniowym może było uzasadnione w czasach, kiedy mówiono – szkodliwość? nie może być, no może jak kto odpala jednego od drugiego, ale poza tym to nieszkodliwa używka… Teraz to już nie ma racji bytu i tak samo klienci solariów sami podejmują decyzje i w razie czego sami poniosą koszty zdrowotne.
    Poza tym w Polsce na szczęście nie ma takiej tradycji pozwów o byle co. Jak to ktoś skomentował: w USA w instrukcji mikrofalówki trzeba choćby pisać, że nie można w niej suszyć kota… cóż, skoro tam żyją durnie, które próbują takich metod, to może najlepiej im nie dawać do rąk narzędzi bardziej niebezpiecznych niż plaastikowa łopatka.

    zewsząd i znikąd dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  13. W Stanach kobieta wygrala wielkie miliony od MdDonald’s za oblanie sie goraca kawa na ktorej to plastikowym kubku nie bylo ostrzezenia,ze zawiera goraca ciecz.
    Jest to klasyk juz amerykanskiej legislacji.

    euro-hillbilly dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  14. Ale w Polsce jednak zakłada się, że przeciętny człowiek ma tą odrobinę zdrowego rozsądku, wystarczającą do stwierdzenia, że kawa może być gorąca, a piły mechanicznej nie należy zatrzymywać ręką. W USA widocznie uważa się jednak, że obywatel to kompletny debil, którego wiecznie trzeba prowadzić za rączkę i wszystko mu mówić i wyjaśniać, bo sam na nic nie wpadnie. Teksty typu “uważaj, bo ta herbata jest gorąca i możesz się oparzyć” kierować można do trzylatka, ale już np. pięciolatek powinien znać tą prawidłowość – ergo, powinien uważać na parujące szklanki, a jak się sparzy, to jego wina.
    Co do tej babki z McD, która wylała na siebie kawę – w USA jest nawet nagroda jej imienia, przyznawana za najbardziej absurdalne pozwy:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Stella_awards
    Zaś ludzie, którzy idą z czymś takim do sądu i za bzdury wyciągają ciężką kasę od drugiej strony, nie są idiotami – są bezczelnymi cwaniakami, a tylko prawo w Stanach mylnie uważa ich za durniów. Bo jaki idiota wpadłby na to, że na oparzeniu z kawy mozna wycisnąć prawie 3 mln $? Tak samo w USA jest pelno gnoi (bo inaczej ich nazwać nie można – to po prostu zwykli wyłudzacze), którzy (widząc wypadek) kładą się w pobliżu miejsca zdarzenia i zaczynają jęczeć – udają poszkodowanych, też licząc na odszkodowanie. I często dostają. W moim mniemaniu amerykański system prawny, skoro dopuszcza takie przegięcia (bo dla mnie to jest oszustwo), nie ma zbyt wiele wspólnego ze sprawiedliwością, za to jest rajem dla prawników i kanciarzy. Zaś uczciwy człowiek musi się nieustannie pilnować, by ktoś mu nie wyciął podobnego numeru, tak z czystej chciwości, zemsty czy innych nieczystych pobudek. Czyli to nie jest dobry system, delikatnie rzecz ujmując.

    Dario dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  15. PS. Ale czemu tu się dziwić, skoro o racjach stron rozstrzyga nie sędzia (który ma wpływ jedynie na wymiar ewentualnych kar czy należności), ale złożona z laików ława przysięgłych, nie mająca zielonego pojęcia o regulacjach prawnych. I ci laicy decydują o sprawach, których nawet nie rozumieją. To praktycznie niewiele lepiej niż oddanie delikwenta tłumowi, aby go zlinczowano lub zakrzyczano.

    Dario dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  16. Mówienie że stany posiadają jakikolwiek system prawny jest nadużyciem semantycznym. Można co najwyżej mówić o zwyczajach plemiennych ludów prymitywnych.

    wujek_manfred dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  17. “Mówienie że stany posiadają jakikolwiek system prawny jest nadużyciem semantycznym.”

    Fachowo to się nazywa system prawa precedensowego, wywodzący się z Wysp Brytyjskich. Polega to głównie na tym, że orzecznictwo sądów też jest źródłem prawa. W USA jest o tyle inaczej niż w GB, że co prawda konstytucja jest spisana, ale jest dość luźna i jest wiele interpretacji. Poza tym jest też kwestia dwóch poziomów prawa – federalnego i stanowego. Dlatego nie możemy tego porównywać do Europy kontynentalnej, gdzie obowiązuje prawo wywodzące się z rzymskiego, a większość krajów to państwa unitarne. To, że jakiś debilizm przeszedł w konkretnym sądzie w konkretnym stanie nie znaczy, że sąd w sąsiednim mieście czy stanie wydałby taki sam wyrok. Chociaż faktycznie – wynik rozprawy zależy często od tego, która papuga jest bardziej wygadana.

    threepwood dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  18. Wisz, kraj w którym małolat o jednocyfrowym wieku zostaje wpisany na listę przestępców seksualnych bo kumpeli pod spódniczkę zajrzał, kraj który trzyma bez wyroków ludzi w obozach (w tym także nieletnich, którzy w efekcie spędzają tam większość życia), kraj który wsadza własnych obywateli do więzienia za to że za w pełni legalne usługi zapłacili gotówką, kraj gdzie osiemnastolatków wysyła się z bronią na front ale piwo pozwala się pić dopiero od 21 roku życia, nie jest krajem cywilizowanym. Jest dziczą odciętą od cywilizacji z dwóch stron przez wielką wodę. I system prawa precedensowego nie ma tu nic do rzeczy – są kraje które korzystają z tego systemu prawa, a jednak pozostają cywilizowane.

    W Polsce system prawa stanowionego jest zresztą tylko teorią – w praktyce funkcjonuje system mieszany, aczkolwiek na egzaminach na studiach nie radzę powtarzać tej tezy.

    wujek_manfred dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  19. mysle, ze jednak mylicie dwie rzeczy to, czy pomysl swiadczy o glupocie posla (nie swiadczy akurat) i to, czy rzeczywiscie warto wprowadzac.
    Na drugie pytanie trudno jest dac jakakolwiek odpowiedz, bo powinno to byc poparte jakas analiza, jesli posel wymyslil, bo mu sie wydalo, ze zaistnieje to byc moze i faktycznie wpisuje sie niestety w cala litanie podobnych pomyslow, mniej czy bardziej fortunnych.
    To, czy poslowi podoba sie rodzaj prawodawstwa polskiego na wzor amerykanski tez nie ma tu nic do rzeczy, nawte jak ktos wyraza tu obrzydzenie do “amerykanskiego systemu prawnego i legaslicyjnego” to posel niekoniecznie musi akurat reprezentowac takie podejscie.
    Wydaje mi sie poza tym, ze partia co miala byc prawem i sprawiedliwoscia – wlasnie zmianami legislacyjnymi nawet tego rodzaju powinna sie zajmowac, zamiast np. notorycznego lamania czy omijania prawa (ktore w opinii tej partii jest rodzajem spisku na obywatela).
    Prowadzenie rejestracji klientow to w sumie dosc madre i przewidujace posuniecie, oczywiscie wraz z rejestracja powinna takze isc ochrona osobista tych danych (nawet mimo tego, ze jest to rzecz blaha) -w takich niestety czasach zyjemy
    czy faktycznie nalezy wywieszac tabliczki – to zalezy czy sa proby, aby wlasnie brak tabliczek nie wykorzystywac dla odszkodowan albo czy sa chocby sygnaly

    zlappande dnia 19 listopada 2009 | zablokuj

  20. Tabliczki i ostrzeżenia – owszem, bo jednak zakład też ponosi odpowiedzialność wobec klienta. Postawiłem jednak pytanie, czy na pewno czegoś takiego już nie ma, czy na pewno solaria nie ostrzegają przed negatywnymi skutkami nadmiernego korzystania z ich usług. Jak już pisałem, samo podawanie ceny “za 10 minut” też o czymś świadczy. Może posiadam wybitnie przenikliwy umysł, ale jak dal mnie to znak, że jednorazowa wizyta pod lampą nie powinna przekraczać właśnie 10 minut, a takie ograniczenie też nie wynika z widzimisię właściciela. Swoją drogą to byłby ciekawy zbieg okoliczności albo zmowa tychże właścicieli, bo praktycznie wszyscy tak podają.
    To może być tak jak ze sprzedawaniem fajek czy alkoholu nieletnim – ostrzeżenia są, jest powszechna świadomość szkodliwości i karalności takiego procederu, ale niektórzy sprzedawcy ignorują taki zakaz. Przy solarkach jest podobnie, z tym że tu jest bardziej kwestia odpowiedzialności właściciela za jednorazowe złamanie prawa (czyli brak ostrzeżenia), a nie za ewentualnego raka skóry, który też nie powstaje tak szybko czy też z jednej przyczyny. Podobnie z fajkami – ściga się sprzedawcę za wykroczenie, jakim jest sprzedaż szlug nieletniemu, a nie za przestępstwo, jakim jest narażenie życia i zdrowia lub spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Dobrze bowiem wiadomo, że od tylko jednej paczki czy jednej sesji naświetlania raka nie dostaniesz.
    Oczywiście, że właściciel solarki powinien odpowiadać za to, że dla chęci zysku naraża zdrowie klientów, ale chodzi mi generalnie o to, że wspomniane ostrzeżenia mogą już wisieć (co więcej, też mogą być nakazane prawem), tylko poseł PiS-u jest, zgodnie z tradycją występującą w jego partii, niedoinformowany, podpuszczony lub zwyczajnie gada głupoty. Jeśli wymogu ostrzegania nie ma – inicjatywa jest słuszna, choć pobudki wskazują na słabe rozeznanie w polskim systemie stosowania prawa. Jeśli jest – to poseł próbuje wyważać otwarte drzwi i spijać śmietankę wynikającą z wcześniejszych dokonań kogo innego. A to już nie bardzo zasługuje na pochwałę.
    A ewidencja – po co? Żeby klient mógł sprawdzić, ktore z czterdziestu odwiedzonych solariów po dwudziestu latach nadal działa, by je pozwać za czerniaka? Skoro tak, to może jeszcze wprowadźmy ewidencję ludzi na plażach, tam też przecież regularnie smażymy sobie plecy, nogi czy brzuchy. Może jeszcze ostrzegajmy przed wycieczkami do miejsc o dużym nasłonecznieniu – tylko co na to np. władze Egiptu, które równie dobrze mogą stwierdzić, że nasze władze negatywnie wpływają na przychody kraju faraonów z turystyki? To nie ma sensu, bo choćby wychodząc na ulicę w czerwcu człowiek wystawia się na to samo, co w solariach.
    Kogo zatem obwinić za swego raka? Władze Egiptu? Może biuro podróży, bo nam nie odradziło wizyty i nie przekazało, że Egipt w lipcu jest strasznie upalny i słoneczny? Słońce? Może Boga za to, że stworzył Słońce? Nie, siebie! Dorosły człowiek ma chyba wystarczająco dużo zdrowego rozsądku czy spostrzegawczości, by zauważyć niekorzystne zmiany stanu zdrowia, bo nowotwór, jak już wspomniałem, nie pojawia się z dnia na dzień, ale rozwija się miesiącami lub latami. Także do tego, by powiązać ze skutkami potencjalne przyczyny i wyciągnąć wnioski, po czym na ich podstawie podjąc stosowne kroki. Ludzie powinni być świadomi efektów swych działań i w razie wątpliwości wykazać tą “należytą staranność”, by sprawdzić, czy aby na pewno wszystko jest OK. Jeśli tego myślenia brakuje – to coś musi być nie tak z umysłowością takiej osoby.
    Zresztą późną wiosną i wczesnym latem regularnie słyszy się apele o to, by uważać na mocne słońce. Powtarza się to praktycznie w każdych mediach, ciężko więc to przegapić. Takie komunikaty nie są podawane dla picu, praktycznie więc z nadejściem bardziej słonecznych dni człowiek jest wręcz bombardowany informacjami o szkodliwym wpływie promieni słonecznych dla organizmu. Nie ma więc szans, by ktoś to przegapił, a już udowodnienie solarium odpowiedzialności za raka jest z góry skazane na porażkę.
    Co innego oparzenie wynikające np. z zepsutej czy źle ustawionej lampy, ze zbyt wysokiej mocy urządzenia czy innych wad sprzętu, ale to już da się wyegzekwować przed sądem, choćby na mocy Kodeksu Cywilnego.

    Dario dnia 20 listopada 2009 | zablokuj

  21. @Dario
    Jako, że byłeś ciekawy. Byłam na solarium (w sumie może ze 4 razy – więc nie zwiedziłam każdego salonu w kraju, jednak zawsze mam porównanie) i zawsze sympatyczna pani, która je obsługuje pyta:
    1. ile minut?
    2. kiedy byłam ostatnio?

    Potem pomaga dobrać czas, żebyś przypadkiem nie usmażył się na raczka.

    Z tymi dziesięć minut – dużo zależy od lampy. Na dobrych lampach już po 7 minutach wychodzisz brązowiutki.
    Moja koleżanka kiedyś pracowała w takiej instytucji. Oczywiście, że nie ostrzegasz klientów o tym, że solarium powoduje raka.
    Ale przecież na solarium przychodzą zarówno niegłupi ludzie, którzy no jednorazowo chcę się opalić na studniówkę, a także maszkary, które przesiadują tam dniami i tygodniami. Znajoma mówiła, że najchętniej by takich nie wpuszczała, bo ich skóra wygląda tragicznie, lecz ona mogła jedynie zasugerować przerwę. Każdy wchodzi na własną odpowiedzialność. Jak się jest idiotą i robi się głupoty to potem można mieć pretensje tylko do samych siebie.

    Niech rodzice emo zaczną skarżyć producentów żyletek, że zostały sprzedane ich dzieciom.

    Inia dnia 21 listopada 2009 | zablokuj

  22. Czyli jednak ostrzega się ludzi przed szkodliwymi skutkami nadużywania solariów. Może nie przed wszystkimi, ale jednak. A skoro ludzie takie informacje ignorują, to robią to na własną odpowiedzialność. Proste.

    Dario dnia 22 listopada 2009 | zablokuj

Wyślij komentarz

jeśli akceptujesz te zasady i pamiętaj,

nie karm trolla