.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do nowego serwisu www.DobrePaństwo.pl

Pan się myli, Panie Prezydencie

16 listopada 2009 – 11:08

Otrzymaliśmy informację o inicjatywie obywatelskiej, poświęconej gorącemu w ostatnich dniach tematowi wieszania (lub zdejmowania) krzyży w publicznych szkołach. Wszystkim zainteresowanym polecamy lekturę: Pan się myli, Panie Prezydencie.

  1. 38 odpowiedzi na “Pan się myli, Panie Prezydencie”

  2. Co do tych krzyzy mam tylko jedna uwage – jesli w szkole jest 1000 dzieci z czego 1 jest z rodziny ateistycznej, a 999 z rodzin katolickich i chca zeby krzyze wisialy w klasach to co z wolnoacia, przekonaniami, uczuciami religijnymi wiekszosci jesli zdejmujemy krzyze, bo 1 osoba tego chce ?
    Nie jestem ani “katolem”, ani jakims oszolomem, ale “poprawnosc polityczna” w swiecie zachodnim osiaga czasami poziom absurdu doprowadzajac do sytuacji w ktorej wiekszosc musi poswiecic swoja wolnosci i prawa na rzecz mniejszosci wystarczajaco glosno krzyczacej jak bardzo jest dyskryminowana. Gdyby przelozyc to na swiat polityki rzadzilby dzis nami piss (a tego bysmy nie chcieli). Dlatego uwazam ze taki wyrok, zaspokajajacy “poprawnosc polityczna”, moze byc krzywdzacy dla wielu ludzi.
    Szkola, szczegolnie w zakresie nauczania podstawowego jest jednostka bardzo lokalna i uwazam ze to tej jednostce powinna byc pozostawiona decyzja co do tego czy wieszac symbole religijne czy nie. Nie powinno odgornego zakazu czy nakazu zarowno ze strony wladz panstwowych jak i trybunalow takich badz innych. To spolecznosc lokalna powinna decydowac o tym czy chce miec w salach symbole religijne czy nie. Wtedy osoba ktora sie z tym nie zgadza moze albo to zaakceptowac uznajac wedle demokratycznych praw wole wiekszosci, albo przepisac dziecko do innej szkoly – takiej w ktorej symboli religijnych nie ma.

    Macket dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  3. Nie chcę uchodzić za malkontenta, ale gdyby udało się wpłynąć na władze państwowe i samorządowe w sprawie przesadnego upamiętniania Jana Pawła II, graniczącego w niektórych przypadkach z absurdem i złym smakiem (patrz rzeźba przedstawiająca papieża w Wiśniczu – papież z orłem między nogami) – to także byłbym wdzięczny. Oczywiście podpisuję się pod apelem.

    Generał Electric dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  4. Jeśli w restauracji siedzi 100 osób, 95 z nich to palacze, to czy pozostałe 5 osób ma się poddać większości i jeść w smrodzie? Nie porównuję problemów, ale sposób rozumowania “bo większość…”

    do Macket dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  5. @Macket
    Prześledź dyskusję, jaka wywiązała się w wątku “krzyże w szkołach”. Tam ludzie (w tym ja) wypowiedzieli się tak wyczerpująco, że nie widzę sensu w powtarzaniu się, tyle że w innym wątku.
    Samą inicjatywę zaś poparłem. I nie chodzi tu o poprawność polityczną, ale o poszanowanie prawa – zwłaszcza przez najwyższego urzędnika państwowego. Konstytucja jasno stanowi, że prezydent powinien czuwać nad jej przestrzeganiem, a w innym miejscu stwierdza, że władze państwowe powinny strzec areligijności państwa jak źrenicy oka i unikać jak ognia opowiadania się po stronie którejkolwiek religii. I nie ma tu znaczenia ilość wyznawców czy osobiste przekonania prezydenta. Jeśli ktoś jest w pracy, to jest urzędnikiem państwowym i według ustawy zasadniczej powinien powstrzymać się od demonstrowania swych przekonań religijnych. Zaś ignorowanie tego zapisu “bo większość i tak byłaby podobnego zdania” dalej jest naruszeniem Konstytucji.

    Dario dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  6. Ja listu nie podpisałem z powodu końcówki. Domaganie się przeprosin za bardzo kojarzy mi się z zachowaniem el presidente, który co chwila chce żeby go za coś przepraszano. Nie mam zamiaru się wygłupiać.

    A co do meritum – może warto odwrócić pytanie, i zastanowić się, czemu katolikom przeszkadza brak krzyża w każdym możliwym miejscu? Aż tak bardzo nie są pewni swojej wiary, że co chwilą muszą sobie (i innym przy okazji też) o niej przypominać? Wiara jest sprawą prywatną, wręcz intymną. Wieszanie jej na ścianach organów administracji publicznej jest absurdem, załamaniem prawa, i próbą pokazania własnej dominacji.

    wujek_manfred dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  7. W sumie mamy mieć nowy herb z krzyżem – nie wiem czy ukrzyżują orła, czy też wykopią go całkowicie – wiem za to że 15 lipca w przyszłym roku minie 600 lat, gdy Polacy skopali dupy krzewicielom krzyża na siłę. Jakoś nikt z obrońców tradycji polskości krzyża nie chce pamiętać, że w polskiej historii bywało i tak, że biliśmy z równym entuzjazmem noszących krzyże jak i półksiężyc.

    Generał Electric dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  8. @General Electric
    jeżeli już to chyba nie w Wiśniczu.
    Tu jest taka rzeźba
    http://www.jp2wielki.za.pl/pomnik/nowy_wisnicz.jpg

    Samą akcję zdejmowania krzyży uważam za przegięcie w drugą stronę.
    Uważam, że jeżeli taka jest wola społeczeństwa lokalnego powinno się umożliwić umieszczanie symboli religijnych (niezależnie od tego jakich)
    Zakazywanie ich to właśnie zakaz swobody wyrażania uczuć religijnych.

    orko dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  9. @orko – rozumiem, że jeśli umieścimy już wszystkie symbole religijne w klasie, starczy miejsca na tablice i miejsca dla uczniów? Zaznaczam, że niedaleko mojego miejsca zamieszkania stowarzyszenie mają poganie – ich rzeźbione z pni drzew Światowidy i Perkuny – zajmują jednak sporo miejsca nawet w pobliskim parku.

    Generał Electric dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  10. @ orko

    Czy dowolny Urząd, w którym nie ma żadnych symboli religijnych stosuje jak to napisałeś/aś “zakaz swobody wyrażania uczuć religijnych”?

    Pimo dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  11. Od przegiecia do przegiecia albo zakladamy-nie pytajac o podstawy prawne albo zdejmujemy szukajac uzasadnienia.Szkoda,Polska i Polacy do krzyza sa przyspawani na wieki wiekow i jak to sie mowi -amen.

    Valdo dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  12. W mojej klasie 7 z 30 osób nie chodzi na religię z różnych powodów, to ponad 20 procent a nie jeden z tysiąca jak tu ktoś sugeruje! W wielu klasach krzyż jest większy niż godło narodowe! Nie chcę oglądać przybitego gwoździami, półnagiego faceta.

    Nessi dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  13. Apeluję do chrześcijan! Zwróćcie się ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu przeciwko eksponowaniu NICZEGO w salach państwowych szkół! Zwróćcie się też z protestem przeciwko nieeksponowaniu NICZEGO! Sprawa jest prosta: jeżeli agnostycy i ateiści w NIC nie wierzą, lub też wierzą w NIC, to to NIC jest w ten sposób eksponowane w salach szkolnych w postaci oddziaływania NICZEGO na dziatwę NICZEGO nieświadomą. Z drugiej strony można by powiedzieć, że tak czy owak na szkolną dziatwę NIC nie oddziaływuje, bądź odwrotnie, że na dziatwę oddziaływuje NIC! Konsekwentnie można przyjąć, że agnostycy i ateiści mają więc swój znak w postaci NICZEGO na ścianach klasowych. Czyż owo NIC w klasach pozbawionych CZEGOS nie jest już samo w sobie dowodem na ewidentną dyskryminację wierzących w COS przez niewierzących w COS, a więc wierzących w NIC, a więc niewierzących w NIC?
    Jeżeli owo NIC jest przeciwstawieniem CZEGOS, a to COS jest np. życiem, to owo NIC jest po prostu NICZYM innym jak śmiercią. Konkluzja: NIC jest śmiercią. Mamy więc do czynienia z cywilizacją NICZEGO, a więc z cywilizacją śmierci po prostu. Na to zgody nie ma!

    franek dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  14. Fragment tej odezwy Polskiego Stow. Racjonalistów :
    “Jednocześnie informujemy, że poprzemy każdą inicjatywę zmierzającą do tego, aby symbole religijne znalazły się tam, gdzie jest ich miejsce – w świątyniach i prywatnych mieszkaniach.”

    To pytanie, co wtedy zrobić np. z krzyżem na Giewoncie ?

    Rabbi.t dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  15. Rabbi.t
    Co zrobić np. z krzyżem na Giewoncie ? a wybudowac kosciol nad krzyzem… i bedzie krzyz w swiatyni.

    kanadol dnia 16 listopada 2009 | zablokuj

  16. @franek

    Kononowicz powiedział “żeby nie było niczego”. Nie wiedziałem, że Kononowicz popierał zdejmowanie krzyży z sal szkolnych? :-)

    Zgadzam się z osobami mówiącymi o zbyt dużej politycznej poprawności. Ateiści próbują narzucić swój pogląd, np. we Francji zwolniono nauczycielkę muzułmańską, bo uczyła w szkole nosząc chustę na głowie. To nie jest wolność przekonań religijnych tylko jej żałosna karykatura.
    Dlaczego 10 mędrców z Europejskiego Trybunału w Strasburgu ma decydować o tym, czy w szkole w koziej Wólce wisi krzyż, czy nie? Czy w szkołach prywatnych, albo liceach katolickich eksponowanie krzyża też będzie zakazane?

    Wesoły Romek dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  17. Francuski model państwa świeckiego zupełnie mi się nie podoba, jest w moim odczuciu antyreligijny. Nie uważam, żeby religia była sprawą w swojej istocie prywatną – ma prawo być obecna w sferze publicznej. Ja stawiam sprawę inaczej: obywatele i obywatelki mają święte prawo mieć poglądy i je wyrażać (patrz sprawa chust – jestem zdecydowanie za prawem uczennic do ich noszenia, acz jeżeli chodzi o nauczycielki, już mam wątpliwości – nauczycielka występuje w szkole jako prawcownica, nie jako osoba prywatna) – ale PAŃSTWO nie ma prawa do poglądów religijnych. Państwo nie ma mieć poglądów i tu jest pies pogrzebany.

    zewsząd i znikąd dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  18. Czy naprawdę tak bardzo wam przeszkadza kawałek drewna / metalu na ścianie? Czy ktoś wam każe bić mu pokłony albo odprawiać modlitwę? Czy zdejmowanie krzyży nie jest formą ateistycznej ‘krucjaty’ przeciwko wierze? Czy ludzie wierzący nie mają prawa do wolności swojego wyznania? To jest właśnie napisane w konstytucji.
    Jedyne czego się życzy to szacunek, taki sam jaki każdy chrześcijanin na ten przykład powinien okazać modlącemu się muzułmaninowi, hindusowi czy tak samo nic niewierzącemu.
    Tak, pan prezydent się myli w swoim radykalizmie, ale ideę ma słuszną. Czy dojdziemy do tego jak jest we Francji, że (adekwatnie) zakażemy nosić jakiekolwiek symbole religijne, jak np. chusty na głowie? Czy tym samym sposobem gdyby to długie włosy były czyjąś deklaracją wiary, nakazano by je ścinać? Proszę was.
    “Prawo rodziców do zapewnienia wychowania i nauczania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi” na które linkowany artykuł się powołuje, to nic innego właśnie jak prawo do nauczania dzieci religii w szkołach. A nikt w Polsce nie jest zobligowany chodzić na religię już od wielu lat.

    Grzauka dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  19. według mnie uczniowie powinni mieś swobodę wyrażania swoich przekonań typu koszulki z wielkim A w kółeczku, łańcuszki z krzyżykiem, chusty na głowach itp. Nauczyciel, jako przedstawiciel szkoły nie ma nauczać jednego konkretnego światopoglądu a obiektywnie przedstawiać jak najwięcej z nich. Z jednej strony nie wiem czy zabronienie nauczycielowi noszenia chusty czy krzyżyka to nie przegięcie ale z drugiej strony nauczyciel jako autorytet dla ucznia (przynajmniej w założeniu) noszący chustę, w pewien sposób promuje jeden konkretny światopogląd i wyznanie. Wydaje mi się że jednak wystarczy jak na murach szkoły nie będzie symboli, z nauczycielami to chyba drobna przesada.

    jakuszyn dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  20. Francuzi przegięli (choć sama idea laickiego państwa jest słuszna), ale według mnie sprawa ma drugie dno – kulturowe i etniczne. Tak samo bowiem jak muzułmańskie dziewczyny gnębi się księdza w koloratce czy wyznawcę judaizmu w jarmułce. Niemniej muzułmanie burzą się najgłośniej, dlaczego? Bo kultura chrześcijańska i żydowska daleko bardziej zasymilowały się z kulturą europejską niż islam. I to widać na każdym kroku.
    50 lat temu Francuzi byli mocarstwem kolonialnym i zamieszkiwali Gwadelupę, Indochiny czy choćby Algierię. Dzisiaj Algierczycy masowo przyjeżdżają do Francji, a tam spotyka ich tradycyjna “francuska gościnność”. Kolokwialnie rzecz ujmując, z Żabojadów wyszła ksenofobia i zwyczajnie mają dość Arabów w swym panstwie, tym bardziej że i tak jest kryzys i oni mają dołek gospodarczy. Bezrobocie i te sprawy, a tu przyjeżdża gość np. z Maroka (z liczną, bo islamską, rodziną) i pracuje za dwukrotnie niższą stawkę, a w dodatku korzysta z francuskiego systemu socjalnego. Nawet kiedy nabędzie już obywatelstwo, dalej pozostanie muzułmaninem i dalej będzie miał liczną rodzinę. Poza tym wyraźnie widać, że nie jest z niego rdzenny, biały Francuz. A nasz Francuz pochodzenia arabskiego nie jest (delikatnie mówiąc) jedynym, który przyjechał za chlebem do kraju zjadaczy bagietek.
    Kiedy Polacy masowo napływali na Wyspy, tam też nastroje nacjonalistyczne doszły do głosu. Ile było głosów, że emigranci zabierają pracę krajanom. Dalej są. Niemniej tu nie było aż takiej różnicy w wierze (bo to i tak chrześcijanie), poza tym Brytole wolą skrywać konflikty na tle religijnym (stąd w świat wciąż idą informacje, że w Ulsterze piorą się “lojaliści” i “nacjonaliści”, gdy tak naprawdę piorą się tam katolicy z protestantami). Za to Francuzi wstydzą się tego i kryją się z tym, że ich problemy oparte są głównie o tło etniczne, stąd wolą zasłaniać się religią i państwem świeckim. A nawet przy takiej wymówce nie jest to zbyt ładny obrazek, bo oto ma się wrażenie, jakby każdy religijny muzułmanin traktowany był jak potencjalny terrorysta. A to nie sprzyja budowaniu pozytywnych relacji.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  21. PS. Sami przyznacie, że starania o świeckie państwo lepiej wypadają w oczach opinii publicznej (także światowej) niż walka o kraj czysty rasowo, prawda? Zaś Francja to obecnie przykład totalnego przeciwieństwa państwa wyznaniowego – jest to państwo walczące z wyznaniami. A tego typu twór nie podoba mi się tak samo, jak ustrój oparty o religię. Zresztą ciężko powiedzieć, który z nich jest bardziej zakłamany.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  22. @Dario:

    Czy aby na pewno Francja jest krajem “walczącym z wyznaniami”?

    Czy w tym kraju zabrania się wyznawania jakiejkolwiek religii, budowania jakichkolwiek świątyń? Czy za udział w obrządkach religijnych lub za wyznawanie/głoszenie prawd uznanych w jakiejkolwiek religii grożą jakiekolwiek konsekwencje? Grzywna, więzienie, pozbawienie jakichkolwiek praw?

    Nie wydaje mi się.

    Francja po prostu konsekwentnie przestrzega zasady, że urzędy i inne instytucje państwowe mają być całkowicie wolne od jakichkolwiek symboli religijnych.

    Natomiast przestrzeń publiczna jest ich pełna – świątynie, ludzie noszący rozmaite symbole (chusty, krzyże, etc.) – czy te świątynie, symbole, lub ludzie z nimi związani są w jakikolwiek sposób z tego tytułu prześladowani? Chyba raczej nie.

    Tyś prawnik, ja nie – Tobie łatwiej pewnie sprawdzić, czy francuskie prawo zawiera zapisy, ochraniające prawo do swobody religijnej i światopoglądowej oraz kary za naruszenie tej wolności.

    Czy tak wygląda państwo walczące z wyznaniami? Nie wydaje mi się.

    Jak już wcześniej wspominałem, sam jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. Kościołów w Polsce jak na mój gust jest dostatecznie wiele, jak ktoś potrzebuje w świątyni się znaleźć to nigdy nie musi zbyt daleko iść/jechać (zastanawiam się, czy jakakolwiek inna instytucja ma podobnie bogatą “sieć” swoich placówek w Polsce – chyba nie), a poza tym modlitwa nie wymaga specjalnego budynku – można to robić w domu czy gdziekolwiek.

    Krzyże w urzędach czy szkołach publicznych uważam za zjawisko niepotrzebne i niewłaściwe. Urząd jest miejscem, gdzie załatwia się sprawy niemające z religią absolutnie NIC wspólnego, tak więc ewidentnie obecność w nim krzyża jest sprzeczna z Konstytucją. W urzędzie potrzebny jest kompetentny urzędnik, poczekalnia, kasa, automat z napojami i toaleta, + ew. kserokopiarka.

    Troll dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  23. Dobra, przesadziłem, niemniej zakaz noszenia symboli religijnych we Francji istnieje. I o ile krzyżyk można ukryć np. pod koszulą, a jarmułkę pod kapeluszem, o tyle burki, nikabu czy jak się zwie ta muzułmańska chusta nie ukryjesz.
    I jak pisałem w innym temacie, ze względu na nieprowokowanie pozorów stronniczości czy kierowania się w działaniu innymi regułami niż prawne, jestem przeciwny obecności symboli religijnych w obiektach państwowych. Konstytucja mówi bowiem jasno, że państwo jest bezstronne światopoglądowo, a symbole tą bezstronność negują.
    Niemniej zakaz noszenia symboli religijnych w miejscach publicznych uważam za pewną przesadę.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  24. W Częstochowie tamtejszy el presidente nie zachował neutralności światoppoglądowej. I okazało się, że garstka oszołomów spod znaku politycznej poprawności jednak coś znaczy – i go odwołano. Małe a cieszy.

    wujek_manfred dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  25. Dario – a nie uważasz z kolei, że ćwiczenia gimnastyczne w klasie, gdzie parę dziewcząt nosi burki, zakrawa na absurd?
    Weź pod uwagę, że ideologia islamu odbiega jednak zdecydowanie od chrześcijaństwa i judaizmu, negując bardzo mocno potrzebę wolności jednostki, ustanawiając bezdyskusyjny prymat religii nad wszystkimi aspektami życia – od upokarzającego ubioru kobiety, po zabijanie honorowe dziewczyn przez własną rodzinę i obowiązek zabicia apostaty przez każdego muzułmanina. Oczywiście sami Francuzi czy Holendrzy zgotowali sobie ten los, pozostaje jednak faktem, że muzułmanie najgłośniej protestujący przeciwko laickim szkołom, wykorzystują swe symbole religijne właśnie do czynnego zwalczania prawa do wolności przekonań nie tylko we własnych szeregach, jak nawet w społeczeństwie francuskim.
    Saalam.

    Generał Electric dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  26. nauczyciele a sprawa “afiszowania” symboli religijnych: wydaje mi się mocną przesadą zakazywanie nauczycielom noszenia chust etc. oznacza to bowiem, że w celu podjęcia pracy trzeba zrezygnować z części własnych przekonań, co jak dla mnie brzmi na poważną przesadę.

    poza tym gdyby dzieciaki uczyły się w szkole, w której chrześcijańscy, muzułmańscy i inni nauczyciele tworzą w miarę zgrane bezkonfliktowe “ciało”, byłoby to dla nich dobrą lekcją tolerancji. pedagodzy sprowadzeni do szarego poziomu średniej nijakości nie są w tym względzie ciekawym wzorem.

    nie znaczy to, że nie powinny istnieć pewne granice: indoktrynacja, czy wieszanie symboli po ścianach – tu trzebaby się głębiej zastanowić. krzyż w sali gdzie odbywa się religia – to ma sens. w sali biologii – bo ja wiem, ewolucja stoi zdaje sie w niejakiej sprzeczności z kreacjonizmem, wiec raczej nie…

    elleke dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  27. Panie Prezydencie
    Wydaje mi się ,że pan byłby doskonałym prezydentem np w Gruzji- wino tam mają świetne, koniaki doskonałe, ciagle świeci słońce można chlać nie tylko małpki ale i z gwintapoza tym można NIC NIE ROBIĆ a to pan lubi najbardziej Tam w Gruzji może też pan wetować do woli Amen

    wicary dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  28. Cesarzowi co cesarskie. Jakoś w kościołach nie widzę orła bielika.

    Mamoulian dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  29. @elleke – zgoda ale moim zdaniem lekcje religii nie powinny się odbywać w szkole. Nie jest to jednak niezgodne z prawem dzięki konkordatowi, który tworzy z konstytucją RP pewien problem.

    jakuszyn dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  30. @GE
    Prawda jak zwykle leży pośrodku. Zresztą tak jak muzułmanie wykorzystują swoje “święte symbole” do dławienia wolności przekonań i wypowiedzi, tak u nas następuje to choćby przez krzyże w szkołach i katolicką indoktrynację, ktora nosi miano “lekcji religii”.
    Osobiście islam uważam za religię mocno nietolerancyjną i stosunkowo ofensywną, ale nie widzę na tym polu zbytnich różnic między nim a np. judaizmem, który jeszcze nie tak dawno temu przykazanie piąte ograniczał głównie do żydów (tzn. goja można było zabić – sam Sanhedryn nie uważał tego za przestępstwo, natomiast zabicie żyda już tak) czy chrześcijaństwem, które też dosyć arbitralnie wpycha się np. w życie seksualne i nie tylko. Zresztą księża katoliccy, nie tylko w Polsce, przejawiają coraz częściej tendencje do wypowiadania się, czy np. paintball albo kolczyk w pępku jest miły bogu. To nie jest nic innego, jak zaspakajanie kleszej obsesji kontroli, tak by wyznawca każdą drobną pierdółkę musiał konsultować ze “zdaniem boga”, tzn. sam nie podejmował decyzji i sam nie myślał, bo o wszystkim już się kler wypowie. Jeśli rzeczywiście jest jakaś różnica, to taka że w krajach islamskich kapłani już od dawna dyktują ludziom postępowanie w takich sprawach, a w chrześcijaństwie dopiero robią podchody pod to, ale coraz śmielej. Niemniej absolutystyczne ciągoty katolicki kler ma i miał, i mieć będzie. Epoka zwana “wiekami średnimi” mowi sama za siebie.

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  31. @jakuszyn
    sama forma Konkordatu też została wpisana w Konstytucję (art. 25 ust. 3) i z tego faktu urzeczywistnienie prawdziwej równości wyznań wymagać będzie też zmian w zapisach o formie ustalania stosunków między Polską a religiami. Jak już zresztą podawałem w innym temacie, forma Konkordatu stawia go wyżej od krajowych ustaw – czyli w razie kolizji np. z przepisami podatkowymi nie stosuje się ich. Natomiast gdy taką kolizję zaliczy np. ustawa o wzajemnych stosunkach między Polską a kościołem Zielonoświątkowców, to cóż – Zielonoświątkowcy będą musieli się owym przepisom podatkowym podporządkować. I gdzie tu równość?

    Dario dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  32. Przepraszam Was bardzo – ale jestem dziś w nastroju bohaterskim, więc narażę się wszystkim.
    W jaki sposób PISS doszedł do władzy, w jaki sposób dochodzą do władzy populiści? Wszak gołym okiem widać, że to banda ekonomicznych, historycznych, socjologicznych i tym podobnych ignorantów – w jaki zatem sposób dobierają się do władzy w demokratycznych wyborach? Generalnie jest to problem dość szeroki – nie oszukujmy się, wiadomo, że politycy stają do ciągłego konkursu piękności, więc populizmy w mniejszym lub większym stopniu sadzi każdy z nich – i Tusk miał swoje „kastracje”. Ale mówiąc o PISS mówimy o partii, która na populizmie zafundowała swój byt.
    Niby wiemy, że najważniejsza jest kasa, że gospodarka, że głupi ruch polityka może pozbawić dorobku materialnego pokolenia albo zmniejszyć przedsiębiorczość tysięcy. Niby wiemy, jak ważne są stosunki międzynarodowe, wizerunek Polski w świecie, sprawny system sądowniczy, etos pracy i prawa.
    Ale, jak przychodzi co do czego – jakże łatwo nas rozpalić. In vitro, aborcja, homoseksualizm, krzyż na ścianie. Ok., to są może doniosłe moralnie i obyczajowo kwestie, ale, na litość boską – czy naprawdę nie zaśniecie spokojnie, nie ustaliwszy konsensusu w sprawie krzyża w szkole?

    Lechkacz rzuca parę słów o tych krzyżach ii DZIĘKI TEMU ISTNIEJE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ. Nie ma przecież do zaproponowania ani szczególnych zasług z przeszłości, ani obecnych, trudno spodziewać się po nim nie tylko konstruktywnych propozycji, odpowiedzialności za państwo – ani nawet w miarę godnego reprezentowania urzędu pochodzącego z wyboru wszystkich Polaków.
    Jest zbudowany, podobnie jak PISS i jego populistyczne przybudówki koalicyjne, z resentymentów, zawiści, uprzedzeń, zabobonów, i nieporozumień. Poza całującymi się facetami czy krzyżem na ścianie nie zaproponuje nic konstruktywnego.
    Pytanie zatem: co trzeba robić, żeby przesłaniać Polakom dość oczywistą indolencję, idiotyczne założenia programowe, hołdowanie antydemokratycznym zasadom, hodowanie strachu, nienawiści i uprzedzeń? Jak to jest, że większość Polaków przyjmuje np. na wiarę, że socjalistyczna, etatystyczna i populistyczna partia opierająca się na idei nacjonalizacji majątku, związkach zawodowych i ręcznym sterowaniu przez administrację – jest partią prawicową?
    Czy aby nie to, że istnieje ona, a dzięki niej Lechkacz – dzięki populistycznym chwytom reklamowym w rodzaju krzyża na ścianie?
    Powiedzcie, jak ludzie mieli się oprzeć tego rodzaju manipulacjom – i jak mają się im opierać jednostki mało skomplikowane – skoro na tym forum wystarczyło parę słów Lechkacza o krzyżach, żeby zrobić tu niemalże epicką i wielowątkową wymianę piętrowych epistoł na temat krzyża w szkole?
    A przecież pisują tu osoby nieprzeciętne wszak?
    Nie zrozumcie mnie źle: nie chodzi mi o zarzucanie komuś, że chce dyskutować. Chodzi mi tylko o to, że mam nieodparte wrażenie, iż politycy w imię swych małych partykularnych interesików sterują naszymi emocjami jednak zbyt łatwo.
    Bo co do krzyża na ścianie, mam swoje zdanie – ale, o itości, nie pochlastam się suchą buła, jeśli będzie albo go nię będzie.
    Ale jeśli na jałowych dyskusjach o tym, czy ma być czy nie – dojdą do władzy kolejni populiści, to już buły szukał będę))))

    Simon dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  33. =:) rzecz jasna

    Simon dnia 17 listopada 2009 | zablokuj

  34. A half-naked man nailed to piece of wood and whole Poland has a problem!!!

    euro-hillbilly dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  35. W charakterze płęty do dyskusji “zakazie wieszania krzyży” polecam:

    http://wo.blox.pl/2009/11/Migalski-w-obronie-krzyza.html

    jendras dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  36. errata: “o zakazie…”, ofkors

    jendras dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  37. ciekawe co na to @Buldozer ;-)

    sunset dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  38. A co on może mieć do powiedzenia? Przecież on stara się głównie klepać w kółko to samo i nie zauważać naszych argumentów – no chyba że chodzi o Ryszarda i jego uwagę, dotyczącą ortografii. Gość występuje z pozycji katobetonu i twierdzi, że jest liberałem (dość ograny chwyt, mający wywołać wrażenie obiektywnej i wyważonej opinii, ale jego “obrona wolności wyznania” dziwnym trafem nie rozciąga się już na niekatolików. Prawie tak, jakbyśmy polemizowali z Markiem Jurkiem czy innym przedstawicielem religijnej prawicy.

    Dario dnia 18 listopada 2009 | zablokuj

  39. jakuszyn dnia 19 listopada 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.