Jedno zdanie prezydenta
10 listopada 2009 – 23:02W udzielonym dzisiaj TVP wywiadzie Lech Kaczyński raczył wygłosić ciekawe zdanie. Doktoranci polonistyki zacierają ręce z radością (thx Jendras).
No a ten nasz polski salon, ten prawdziwy salon, polski salon związany z naszą tradycją, historią, jej dobrymi stronami, bo były też niedobre, trzeba to sobie jasno powiedzieć, inaczej byśmy nie stracili niepodległości, dzisiaj w Europie może mieć swoich przeciwników, bo są tacy, którzy nową jednoczącą się Europę rozumieją jako całość, w której dominować będą tylko najwięksi, co jest niejako z punktu widzenia tych największych nawet zrozumiałe, trzeba powiedzieć jasno: świat taki jest, ale powiedzieć, że świat taki jest, to nie oznacza żeby się temu w sposób energiczny nie przeciwstawiać, bo te siły przeciwstawiające się są też niemałe.
Informacja dla masochistów – tekst pada ok. 7 minuty.
.com
46 odpowiedzi na “Jedno zdanie prezydenta”
Ni chu… nie rozumiem o co mu chodzi. A to podobno Wałęsa jest prosty robotnik?
Autopilot off dnia 10 listopada 2009 | zablokuj
Poczwornie zlozone czy jak?
Valdo dnia 10 listopada 2009 | zablokuj
No, widzę, że nie rozumiecie poety.
a oto ostatnia zwrotka innego poety. Tego od Reduty Ordona:
“Dusze gdzie? Nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona on bedzie patron szańców, bo dzielo zniszczenia w dobrej sprawie jest święte, jak dzieło tworzenia! Bóg wyrzekł słowo: “Stań sie!”, Bóg i “Zgiń!” wyrzecze kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze kiedy ziemię despotyzm i duma szalona obleją, jak Moskale redutę Ordona – karząc plemię zwycięzców, zbrodniami zatrute, Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę”
I weź tu zrozum polonistów, którzy twierdzą, że:
“Należy unikać zbyt długich akapitów i zbyt długich zdań – zmniejszają one komunikatywność tekstu”.
Flogiston dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Wpis ten dedykuję wszystkim, którzy zarzucają mnie pisanie długich i wielokrotnie złożonych zdań, w ktorych gubią wątek gdzieś w środku tekstu.
A swoją drogą, bez ukłonu w stronę zwolenników teorii spiskowej i prztyczka w nos Niemców obejść się nie mogło. Kaczyński sam sobie wrzucił kolejny kamyczek do ogródka. Już w zasadzie skalnego.
Dario dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
A śmiali się z Kwacha, gdy po spożyciu przemawiał – ale on był przynajmniej zrozumiały i dowcipny, a nie żałosny jak obecny mlaskacz.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Ogródek ? Raczej gołoborze…
Cegorach dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Doradcy zapewne podpowiedzieli:
“-Panie prezydencie, dla wzmocnienia przekazu proszę formułować wypowiedzi krótkie i proste, 2-3 zdania na każdy temat.”
No, więc to było pierwsze zdanie, jeszcze takie dwa i wizerunek Głowy Państwa miażdżąco zyska w zdolnościach oracyjnych.
kompan dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
a osso mu chosilo?
bronksiu dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Prezydęt zaraz będzie odprawiał warty. Po jego solowym śpiewie “Marsz marsz Dąbrowski, z ziemi Wolski do Wolski”, dowódna wart podpułkownik jakiśtam, ryknie na całe gardło: Do noooogi HOŃ. Na ramieeeeee HOŃ! Prezentuuuuj HOŃ!
Wart Pac pałaca i wicewersal!
Zakład, że tak będzie?
joten52 dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Que?
threepwood dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Przed chwilą JE Lech Aleksander Prezydent K. zapodał publicznie coś mniej więcej takiego: “gdzieś w Europie będzie można zdejmować ze ścian krzyże, ale nie tu”. No. Kaczor locuta, causa finita.
wehehe dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@wehehe – i słusznie – nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, a Francuz nas germanił…. Co do krzyży – to rozumiem, że muszą wisieć w budynkach rządowych i publicznych z braku właściwych miejsc kultu – jest ledwie kilkadziesiąt bazylik i sanktuariów na 38 mln kraj. A cudów przybywa – hostie krwawią, a opłatki zamieniają się w serca.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@wehehe
Od orzekania w Polsce to jest władza sądownicza, a ten pacan to może sobie tylko gadać.
Chociaż faktycznie, w swoim czasie blokował kandydatury sędziowskie uzurpując sobie nienależne mu kompetencje.
Mitoman.
Cegorach dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Polska potrzebuje “nowego patriotyzmu”. – Walka o bezpieczeństwo Polski, walka o modernizację kraju, ale też walka o zachowanie wartości, które pozwoliły nam przetrwać czasy zaborów i PRL – powiedział prezydent.
Walka, walka, walka…
A nie można zwyczajnie zbudować???
RobertM dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Cholera, znowu robicie z prezydenta idiote!! Przeczytajcie dokladniej. Tu chodzi o rzadowy plan walki z grypa A! W swoim przemowieniu prezydent ukazuje nam, jakie to symptomy ta grypa ma. Jednym z nich, jest pierniczenie (za przeproszeniem) bez sensu. No i oczywiscie to, ze to wina PO i Tuska…
Jasiu dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Prezydęt powinien się wstydzić za mamusię. Nie dość, że na pierwsze mu dali jak jego pierwszemu wrogowi Wałęsie, to na drugie jak jeszcze większemu wrogowi – Kwaśniewskiemu. Odnoszę wrażenie, że jak się nakrapiani urodzili w Zapiecku, to ich rola Jackoplackowa była z góry wpisana w przyszłość. I realizują ją z godnym podziwu zaparciem.
jasneżeja dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
wat
Rusek dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Prezydent powiedział, że musimy zbudować “nowy patriotyzm, który będzie patrzył w przyszłość, ale pozostanie zakorzeniony w pamięci” – czyli bez braci, którzy umieją jedynie grzebać w brudach czasów minionych. Czyżby znowu chwila niezamierzonej szczerości? Bo ja też sądzę, że dla dobra Polski bracia powinni zniknąć z polityki, albo przynajmniej przestać jątrzyć – choć to właściwie na jedno wychodzi.
Dario dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Z przemówienia prezydenta przed Grobem Nieznanego Żołnierza
“Naród polski bowiem nigdy nie zrezygnował. Nie wolno, nie można i nie uda się pozbawić niepodległości dużego, europejskiego narodu. A takim jesteśmy, byliśmy i pozostaniemy.”
Coś Wam to nie przypomina ? Ktoś już chyba podobnie mówił o Ziemiach Zachodnich :
“Byliśmy, jesteśmy, będziemy”
Deja vu ?
Rabbi.t dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Sorry, jeszcze jeden fragmencik przemówienia prezydenta
“Dzisiaj, po 20 latach Trzeciej już Rzeczpospolitej musimy budować nowy patriotyzm. Patriotyzm, który wpatrzony jest w przyszłość, ale musi mieć też korzenie, musi mieć też korzenie w przeszłości. Musi mieć pamięć, bo nie ma patriotyzmu bez pamięci. Próbujemy tę pamięć uparcie budować i odbudowywać, i na tej drodze nie może być zakrętów.”
Primo
To ten patriotyzm co mamy teraz jest zły, że trzeba budować jakiś nowy ?
Secundo
“na tej drodze nie może być zakrętów.” A pamiętacie tytułową piosenkę z serialu Zmiennicy ?
Raz na ziemi, raz pod ziemią drogi kręte.
“Radio Taxi, proszę czekać…” – zaczekamy,
coś być musi, coś być musi,
do cholery, za zakrętem”
Rabbi.t dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Poziom państwowego patriotyzmu, po wysłuchaniu tego skeczu kabaretowego (przez dwór zwanego orędziem) spadł mi niepokojąco nisko. Do końca tej żałosnej prezydentury zapewne legnie w gruzach. Ale to mnie nie martwi. Bo nie ten pan przecież, ani żaden inny, nie będzie mnie zmuszał do swojej wizji patriotyzmu, która ma tyle wspólnego z rzeczonym, co ja z kosmitą. Za komuny kazali nam chodzić na pochody 1-majowe (było fajnie), a teraz wystarczy zmienić kanał w TV czy radiu. Czy to znaczy, że nie kocham swojej Ojczyzny, bo nie słucham w pozycji klęcznej wypocin intelektualnych bełkotliwego prezydenta albo jego brata?
Nutka57 dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Trawię przemówienie Najjaśniejszego Prezydenta w czasie zmiany wart i nie mogę zrozumieć pewnego zwrotu.Witając gości Pan Prezydent powitał też “Prezesów” może mi ktoś wyjaśni co to takiego ten “prezesów” chyba że chodzi o jakiś skrót myślowy
Rych dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Panowie jest niezle.
“Prezydent: zakaz wieszania krzyży w szkołach jest nie do przyjęcia”
link: http://wiadomosci.onet.pl/2076217,11,prezydent_zakaz_wieszania_krzyzy_w_szkolach_jest_nie_do_przyjecia,item.html
Prezydent chyba zapomina ze w naszym pieknym klraju za tez ateisci, protestanci, muzulmanie, zydzi, buddysci, no i cyklisci. Zdecydowanie gra pod publiczke i skierowana do moherow.
KoVal dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
MOŻE MI TO KTOŚ PRZETŁUMACZYĆ NA POLSKI? bo nie wierzę, że chodziło w takim eseju li tylko o patriotyzm z korzeniami.
kazzi dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@KoVal – już dawno środowiska genetyczno patriotyczne zdefiniowały, że Polakami są wyłącznie katolicy i to tylko ci – słuchający jedynie słusznego radia, i głosujący na jedyną słuszną partię. Więc prezydent zwraca się wyłącznie do nich – w jego rozumieniu jedynych Polaków w tym kraju – reszta jest wyłącznie polskojęzyczna i tylko chwilowo przebywa na terytorium Polski.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@Rusek,
a o tsso choodzyyy??
* Wat, Aleksander – (właśc. Aleksander Chwat) polski pisarz i poeta z kręgu futurystów pochodzenia żydowskiego. Od końca lat 20. sympatyzował z komunistami. W styczniu 1940 został we Lwowie aresztowany wraz z Władysławem Broniewskim przez NKWD w zorganizowanej prowokacji. Wrócił w 1946 do Polski, już pozbawiony sympatii do komunizmu.
*WAT – Wojskowa Akademia Techniczna
*VAT – Podatek od towarów i usług (VAT od ang. – Value Added Tax – podatek od wartości dodanej).
*Wat – jednostka mocy, która pochodzi od nazwiska James’a Watt’a – brytyjskiego (szkockiego) inżyniera i wynalazcy, twórcy kilku kluczowych ulepszeń konstrukcji maszyny parowej, dzięki którym maszyny te zapoczątkowały rewolucję przemysłową
*Wat – a może tu chodzi o samego James’a Watt’a??
Flogiston dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
A teraz już na poważnie – od lat wiadomo, że Kaczyńscy to tacy anty-Midasy – czego się nie dotkną to wychodzi g..wno. Podobnie jest z ich przedsięwzięciami – zawsze wychodzi im na odwrót – i tak jest tym razem.
Lech Kaczyński wyrażając groźbę ignorowania zaleceń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, naiwnie myśli że przecina sprawę obecności symboli religijnych w szkołach i innych obiektach publicznych.
Choć jak wiadomo nawet najbardziej zagorzałym zwolennikom “polskości krzyża”, w świetle nawet naszego prawdodawstwa, zwolennicy krzyży w szkołach stoją na straconej pozycji – i to byla tylko kwestia czasu kiedy rozpocznie się dyskusja a za nią ruszy lawina pozwów. Jaki kamikadze z obszaru polityki rozpocznie dyskusję.
I o to pierwszy wyłom uczynił to w naszym kraju nie kto inny, a obrońca krzyży – Lech Kaczyński(!), wbrew swoim pierwotnym intencjom przełamując panującą swoistą zmowę milczenia jaką objęte były krzyże w szkołach czy urzędach.
Dzięki Ci Lechu.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@GE:
Nie podzielam Twojego optymizmu.
Lawina pozwów dotyczących nielegalności krzyży w szkołach? A kto, przepraszam, będzie te pozwy składał? Uczniowie – nie, przynajmniej nie w podstawówkach – no bo niepełnoletni.
Ich rodzice? Taaa, już to widzę – który przytomny rodzic ODWAŻY się złożyć taki pozew – no chyba, że zwisa mu zupełnie los dziecka w szkolnej społeczności.
Troll dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@Troll – a wyobrażałeś sobie jeszcze dekadę temu, że znajdą się ludzie w urzędach miast i samorządach, skarżacy decyzje komisji d/s zwrotu majątku kościołowi? Albo to, że prezydent miasta Gdańska, odmówi biksupowi – szefowi prowincji, terenu pod budowę bazyliki i oddania części parku oliwskiego? Lub też, że nie będzie już żadnym wyjątkiem sytuacja, iż parafianie wywalają przysłanego przez biskupa nowego proboszcza – olewając zarządzenia i groźby tegoż biskupa? Coś się jednak skończyło jeśli chodzi o nienaruszalną pozycję kleru a zwłaszcza hierarchów – nawet na prowincji dotąd uważanej za ostoję tradycyjnego katolicyzmu – wg mnie częstego gościa tych obszarów – było to zawsze wielkim nieporozumieniem.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Się czepiacie, a prezio jest w swoim życiole. Może nawijać o zagrożeniu, niepodległości, wrogich knowaniach, określonych siłach i Nowej Patriotycznej Polityce… do tego werbalnie tupać nogą i wołać, że nie oddamy ani piędzi tej ziemi z dziada pradziada – mała rzecz a cieszy
kompan dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
“Dzisiaj, po 20 latach Trzeciej już Rzeczpospolitej musimy budować nowy patriotyzm. Patriotyzm, który wpatrzony jest w przyszłość, ale musi mieć też korzenie, musi mieć też korzenie w przeszłości. Musi mieć pamięć, bo nie ma patriotyzmu bez pamięci. Próbujemy tę pamięć uparcie budować i odbudowywać, i na tej drodze nie może być zakrętów.”
Jak słyszę polityka który zaczyna mówić o budowaniu nowego czegoś ( np. nowego człowieka, nowego porządku, nowej świadomości czy też nowego patriotyzmu) to włącza mi się czerwone światełko. Ostrzegawcze. Ostrzega mnie ono mianowicie przed jakimś rodzajem totalitaryzmu, który w sposób mniej lub bardziej świadomy nim kieruje. Gdzieś z tyłu, zza jego pleców czai się Lenin z jego “człowiekiem radzieckim”, a Orwell, niby stara ciotka kracze: “A nie mówiłem”.
Pojęcia takie jak “nowy patriotyzm”, “polityka historyczna” czy też “budowanie pamięci” kojarzą mi się w najlepszym wypadku z manipulacją, ale również z prześladowaniem za głoszeniem tez “niesłusznych” i wypowiedzi niezgodnych z oficjalną linią.
Przez wiele lat Peerelowska “Polityka historyczna” historię zakłamywała, gloryfikując różne Gwardie Ludowe i bitwy pod Lenino a jednocześnie bagatelizując rolę AK czy Andersowców (a w początkowym okresie częst brutalnie ich prześladując). Dzisiaj zaczyna być odwrotnie – lekceważy się tych którzy walczyli na wschodzie (na szczęście nie prześladuje, ale też nie bardzo jest już kogo), gloryfikując jednocześnie nawet tych których działania budzą wiele wątpliwości.
A przecież żołnierze zabici pod Lenino zginęli za wolność Polski walcząc “u boku niezwyciężonej Armii Radzieckiej” – bo po prostu nie mieli innego wyjścia. Bo była to jedyna możliwość ucieczki z zesłania, walki z Niemcami i powrotu do kraju. Czy ludzie ci nie zasługują na pamięć? Czy tylko dlatego że mieli tego pecha i walczyli pod Berlingiem a nie pod Andersem należy o nich zapomnieć – tak jak za komuny “zapominało się” o Powstaniu Warszawskim, generale Maczku czy Okulickim.
Tak czy owak strzeżmy się propagatorów “polityki historycznej”, budowniczych “nowego ładu”, “nowego patriotyzmu” czy “nowej świadomości”. Tacy już byli.
ryszard dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
“Nie ma patriotyzmu bez pamieci”. A to ciekawe. A co z pamiecia historii najnowszej, tej sprzed niespelna 30 lat? Pierwsza Soldarnosc, strajki, rola Walesy itd. Te pamiec tez trzeba odbudowac i wyprostowac, aby nie bylo zakretow? Definiowanie patriotyzmu (i wiary) jest bezsensowne. Historie i pamiec nalezy pielegnowac, a nie manipulowac nia wedlug uznania kogokolwiek.
kika dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Dla wszystkich zżymających się napuszonymi idiotyzmami Lecha Aleksandra z dnia dzisiejszego, przypominam, że prawdziwy show będzie dopiero 15 lipca przyszłego roku, na 600 lecie bitwy pod Grunwaldem, która to rocznica zbiegnie się z gorącą już wtedy kampanią prezydencką i kolejną kampanią antyniemiecką PiS-u. Kto wie, być może do tego włączy się IPN z teczkami, a może i Zyzak z Gontarczykiem, którzy odkryją, kto był pro krzyżacki, a kto stał po stronie patriotów i krzyży w klasach szkolnych.
Generał Electric dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@Ryszard
Zgadzam się w 100 %.
To nie wystarczy HISTORIA ? Musi być aż POLITYKA HISTORYCZNA ?
***Definicja POLITYKI za Wiki
“Działalność wytyczona przez ośrodek decyzji sformalizowanej grupy społecznej (organizacji), zmierzająca do realizacji ustalonych celów za pomocą określonych środków.”
Czyli już sama definicja POLITYKI, podpowiada nam że (w tym wypadku PIS) może chcieć po prostu manipulować historią, po to aby osiągnąć swoje własne cele.
POLITYKA HISTORYCZNA była już za PRL-u ? No to historia zatoczyła koło
Rabbi.t dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Błąd logiczny – informacja o 7 minucie jest dla unikających masochizmu – dla masochistów jest całość przemówienia.
A ja czekam z satysfakcją na moment kiedy całą ta pompa się skończy – utrata władzy musi boleć straszliwie sądząc po tęsknotach J. K. – a lepper ?? pewnie w oborze postawił sobie mównicę i zamęcza żywinę.
Nie-bycie prezydentem będzie traumą!
prawdziwy berg dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
“Prezydent chyba zapomina ze w naszym pieknym klraju za tez ateisci, protestanci, muzulmanie, zydzi, buddysci, no i cyklisci. Zdecydowanie gra pod publiczke i skierowana do moherow.”
A wy chyba zapominacie, że chrześcijaństwo (ogólnie, nieważne jaki odłam) jest związane z kulturą polską i europejską. Rozumiem, że zdejmowanie krzyżów to przejaw postępu i inteligencji?
Dla jasności: nie chodzi mi o wplatanie Boga we wszystko, ani zmuszanie innych do katolicyzmu. Chodzi mi o postępowanie, które w naszym pięknym kraju można coraz częściej zaobserwować – chorobliwa awersja do chrześcijaństwa i katolicyzmu. A teraz pytanie: kto taki stan rzeczy wywołał?
threepwood dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
Religia, światopogląd, upodobania sexualne itp. są PRYWATNĄ sprawą każdego człowieka. A szkoły państwowe, urzędy itp. są instytucjami PUBLICZNYMI, służącymi wszystkim obywatelom i każdemu z osobna. Dlatego powinny być wolne od wszelkich symboli, które nie są uniwersalne. Czyli praktycznie od wszelkich; uniwersalna to jest tablica Mendelejewa – i dla niej jest w szkole miejsce (najlepiej, gdy wisi w pracowni chemicznej). Uniwersalne jest godło państwowe – więc i dla niego jest miejsce w każdej publicznej instytucji.
W przeciwnym razie godzimy się na coś w rodzaju dyktatury kato-talibanu.
Żeby była jasność – sam jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. W celu praktykowania mojej religii chodzę w przeznaczone do tego miejsce, czyli do kościoła (jest ich w tym kraju odpowiednio dużo, każdy ma blisko) – gdzie dobrowolnie biorę udział w obrzędach religijnych w towarzystwie innych osób, KTÓRE RÓWNIEŻ SOBIE TEGO ŻYCZĄ. Od czasu do czasu ucinam sobie prywatną pogawędkę z Bogiem, w którego wierzę – nazywam to modlitwą.
W zupełności mi to wystarcza (a mam wrażenie, że Bogu również). Nie potrzebuję krzyża w szkole, mało tego – jego obecność tam mnie mierzi.
Troll dnia 11 listopada 2009 | zablokuj
@threepwood
W naszym umęczonym kraju można zaobserwować wiele zjawisk min. – chorobliwą awersję do chrześcijaństwa w wykonaniu nawiedzonych ateistów, mających chęć wg swoich przekonań uszczęśliwienia na siłę świata. Dla mnie jako ateisty takie postawy są równie nie do przyjęcia jak – nawracanie na siłę czy deprecjonowanie innych poglądów niż katolickie, islamskie etc, etc.
Ale jeśli jednak bez zacietrzewienia stawiamy kwestię:
Dlaczego tak się dzieje, że gdy wymagamy od państwa realizowania w praktyce zasad konstytucyjnej neutralności światopoglądowej i religijnej – jest to nazywane “chorobliwą awersją wobec chrześcijaństwa”?
A przecież, nie tylko skrajne grupy radiomaryjowców, ale praktycznie cała wierchuszka kościoła katolickiego wraz z czeredą wiernych jej polityków, rusza na bezpardonowy bój o np. krzyże, bez cienia refleksji czy choćby próby dialogu ze stroną przeciwną. Zresztą jak można wyobrazić sobie dialog, gdy jedna strona jednoznacznie i nierozerwalnie utożsamia religię z patriotyzmem i kwintesencją polskości.
Odnoszę wrażenie, że ta często irracjonalna i rzekoma obrona chrześcijaństwa, której ucieleśnieniem ma być widoczny krzyż w szkołach czy urzędach, jest skierowana nie tyle przeciwko ateistom czy innowiercom, ale jest robiona wbrew intencjom i poglądom większości społeczeństwa. Co by nie pisać i mówić, w zdecydowanej większości społeczeństwa świeckiego – Mimo że ciągle uparcie i bezrefleksyjnie przedstawia się Polaków jako w zasadzie jednorodnie katolicki naród, aby podkreślić wagę argumentów “obrońców chrześcijaństwa”. Robi się to uogólnienie pomimo, że wg samych badań kościoła 1/3 ludzi przyznających się w ankietach do katolicyzmu nie wierzy w życie pozagrobowe, a więcej niż połowa nie wierzy w diabła, zaś ledwie 40% regularnie chodzi do kościoła, itd, itd.
Może lepiej rozumiałbym ludzi broniących krzyży i innych symboli chrześcijańskich w szkołach i urzędach, gdyby istniał w naszym kraju deficyt miejsc kultu – ale tak nie jest. Każdy kto ma ochotę na kontakt z Bogiem czy modlitwę, bez większego wysiłku i praktycznie wszędzie znajdzie kościół, kaplicę, a nieraz bazylikę czy sanktuarium. Ilość pomników JP II przekroczyła niedawno 600 sztuk, ilość ulic poświęconych papieżowi i świętym, jest oszałamiająca i ciągle wzrasta – W świetle tego, powstaje pytanie – Kto jest bardziej agresywny? – Czy aby na pewno są nimi protestujący przeciwko nieokiełznanej klerykalizacji oraz przesadnej ekspansji religii na wiele dziedzin życia, gdzie nie powinno się mieszać religii nawet zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi?
Generał Electric dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
Na blogu Azraela znalazłem odpowiadającą mi definicję.
“Patriotyzm współczesnego Polaka to nie tylko flagi, opowieści, piosenki powstańcze. To jest myślenie o swoim kraju, w różnych kategoriach społecznych, i próba wpływania na to, aby rozwijał się on jak najlepiej, aby jego obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać swoje potrzeby materialne i duchowe w sposób, taki, jak im to odpowiada.”
Jak się to ma do stękania pisdęta?
RobertM dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
@GE
dla mnie jako ateisty też nieakceptowalne jest takie szarogęsienie się kleru i jestem za państwem neutralnym światopoglądowo. Które (wbrew temu, co się często krzyczy) nie oznacza panstwa walczącego z religiami, ale traktującego je równo, niezależnie od liczby wyznawców. Marzą mi się też instytucje państwowe, typu szkoły, urzędy czy służby, do których religia nie miałaby prawa wchodzić. Kto np. broni policjantowi iść do kościoła w niedzielę?
Jest jednak problem, o którym kiedyś pisałem u intel-e-genta (lewy sierpowy na bloxie). Otóż w wyniku istnienia Konkordatu oraz art. 25 ust. 3 Konstytucji Kościół Rzymskokatolicki uzyskał uprzywilejowaną na tle innych wyznań pozycję. Teraz, dążąc do wyrównania sytuacji wszystkich związków wyznaniowych, trzeba pozbawić Watykan prymatu. Przecież nie będziemy wynosili do tak potężnej pozycji prawie siedmiuset związków wyznaniowych działających legalnie w RP. Trzeba zatem osłabić KRK. I to się księżom nie podoba, dlatego panikują i przedstawiają się jako oblężona twierdza, atakowana przez “tych szalonych nihilistów” (tak mnie kiedyś nazwano), ale to tylko próba przywrócenia normalności. I wypełnienia zapisów Konstytucji o bezstronnym światopoglądowo państwie, w którym wszystkie wyznania są równouprawnione – art. 25 ust. 1 i 2 ustawy zasadniczej.
A intel-e-gent ( http://lewysierpowy.blox.pl/html ) prowadzi akcję pt. “Renegocjujmy Konkordat”. Można zbierać podpisy o pomagać mu. Warto, choć będzie ciężko – jak już bowiem wskazałem, Konkordat ma konstytucyjną podstawę (art. 25 ust. 3) i to najpierw trzeba będzie usunąć.
Dario dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
Mi jako ateiście wcale nie przeszkadzają krzyże w szkołach, sądach, komisariatach, szpitalach a nawet niech sobie wiszą w supermarketach. Dla mnie to tylko kolejny przykład bałwochwalstwa (obok czczenia obrazu NMP w Częstochowie i innych) i pewnej takiej hipokryzji katolików. Według mnie, nie ma się tutaj o co spierać, chyba że kogoś wyraźnie razi widok krzyża i powoduje u niego palpitacje serca (przez co nie może skorzystać z tego co oferuje mu dany urząd).
Żeby jednak było sprawiedliwie to albo obok krzyży w placówkach państwowych powinny wisieć gwiazdy Dawida, krzyże prawosławne, czy jakieś dzikie kaczki innej wiary albo należałoby wszystkie symbole zdjąć.
jakuszyn dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
Errata – chodziło mi o art. 25 ust. 4, nie 3.
A co do symboli religijnych – mnie one przeszkadzają, bo wprowadzają wątpliwości co do rzetelności i obiektywizmu danej instytucji państwowej i jej urzędników.
Jeśli ktoś chce zaspokoić swe duchowe potrzeby, to właściwe jest do tego miejsce kultu typu świątynia, a nie miejsce pracy – miejsc kultu, nie tylko katolickich, mamy w tym kraju aż nadto. Miejsce pracy służy do… pracy, a nie modlitw.
A od państwa i jego organów oczekuję takiego samego traktowania niezależnie od wyznania mojego i obsługującego mnie pracownika. Inaczej nazywa się to dyskryminacją na tle wyznaniowym lub z powodu czyjejś wyznaniowości – art. 194. Kodeksu Karnego:
Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność
wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
I jeszcze raz przypominam – państwo świeckie nie oznacza organizmu państwowego walczącego z religiami, ale traktującego je równo, a przy tym oddzielonego od nich.
Dario dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
@Jakuszyn – plakat z półnagą Moniccą Bellucci też może wisieć obok krzyża? Pytanie jest absolutnie zasadne ponieważ znam gościa dla którego jest ona boginią.
Generał Electric dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
@Generał Electric – a dlaczegóż by nie mógł taki plakat wisieć? Nawet z Lechem Kaczyńskim mógłby wisieć, z Ojcem Dyrektorem również i z Bobem Dylanem a także z Michaelem Jacksonem. Jeżeli mamy wolność wyznania – a taką wolność gwarantuje nam Konstytucja, na straży której stoi Prezydent to nie wolno nam dyskryminować żadnego z wyznań. Co prawda żadne z wymienionych przedmiotów za wyjątkiem krzyża nie jest symbolem jakiejś zarejestrowanej religii (aby zarejestrować własną religię należy zebrać 1000?? wiernych) ale można by na to przymknąć oko, tak jak się przymykało przez dziesiątki lat na krzyż. Taniej i uniwersalniej będzie jednak zdjąć symbole religijne.
jakuszyn dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
Z religią czy też wiarą jest mniej więcej tak jak z każdą ideą – tak długo jak jest ona prześladowana, zakazana czy też w jakiś inny sposób dyskryminowana – jest przez lud właśnie hołubiona, wyznawana itd. do zatracenia włącznie. Piewsi chrześcijanie w imię swojej religii dawali się krzyżować, pierwsi komuniści siedzieli latami w więzieniach, bywali rostrzeliwani, ludzie pierwszej “Solidarności” byli zamykani, bici czy wręcz uśmiercani.
Schody zaczynają się po zwycięstwie idei. Niedawno prześladowani chrześcijanie sami zaczęli krzyżować, palić na stosach czy rżnąć pogan – oczywiście wszystko w imię Boga. Więziony Lenin po zwycięstwie rewolucji stał się satrapą, a carska Ochrana w porównaniu do CZEKA jawiła się jako pensjonat dla panienek.
Nawet nasza “Solidarność” ze spontanicznego i szlachetnego ruchu społecznego wyrodziła się w dziwny twór zadymiarsko-roszczeniowy, a Lecha Wałęsę, Jacka Kuronia czy Zbigniewa Bujaka zastąpili różni Śniadkowie, Guzikiewicze czy Kaczyńscy.
Katolicyzm w Polsce od wojny do roku ‘89 był bez wątpienia dykryminowany, często prześladowany, a ludzie Kościoła więzieni lub nawet mordowani. Dlatego też był czymś w rodzaju “rzeki podziemnej” Kaczmarskiego – wielką ideą i dla wielu ostoją i azylem. Dzisiaj, kiedy ta rzeka wypłynęła już na wierzch zaczyna zagarniać coraz większe tereny i poszerzać swoje koryto starając się zagarniać wszystkich – nawet tych, którzy kąpać się specjalnie nie lubią.
Na marginesie: Czy ktoś może mi powiedzieć jak to było 15. lipca 1410. roku? Przecież Krzyżacy mieli za patronkę Najświętszą Marię Pannę, a wojsko polskie szło do bitwy z “Bogarodzicą” na ustach. Co ta biedna Maryja w tej sytuacji miała robić? Wychodzi na to że nasi byli “słuszniejsi”? Czy też może doszła do wniosku że nie ma co się wtrącać?
A jak to było w czasie wypraw krzyżowych? Jak “obrońcy krzyża” tłukli wyznawców Mahometa to Bóg chrześcijańki był ważniejszy, a jak Saraceni wycinali w pień Giaurów to cieszył się Allach?
To są dosyć proste i oczywiste pytania – więc dlaczego ludzie sobie nie chcą ich zadawać?
ryszard dnia 12 listopada 2009 | zablokuj
To proste pytanie – Maryja zgodnie z ówczesnymi kanonami stała po stronie zwycięzcy. Jeśli jakaś strona wygrała bitwę – a była ona traktowana jako sąd boży, to znaczy, że po ich stronie stał Bóg/Maryja? – działo się to dokładnie na tej samej zasadzie opisanej przez Homera, gdy zwycięzców pod Troją osłaniali Bogowie.
Nie dziwi więc, że taka Joanna d`Arc została świętą w oczach kościoła ponieważ wspierały ją niebiosa, gdy prowadziła krwawą wyprawę pod oblężony Orlean – oblegany przez katolickich Anglików i ich francuskich sprzymierzeńców w imieniu króla Anglii, który miał większe prawa do posiadania korony Il de France niż delfin Karol, którego reprezentowała dziewica Joanna. A skąd wiadomo, że właśnie Joannę wspierały niebiosa? To proste – bo wygrała starcie i sąd boży – uratowała Orlean. Tak wiec, pogrom i śmierć Anglików i ich francuskich sprzymierzeńców modlących się dokładnie do tego samego Boga, zagwarantowały Joannie d`Arc wyniesienie na ołtarze… Jakże śmiesznie brzmi więc przykazanie – Nie zabijaj.
Jedynie Napoleon z całą szczerością przyznał kiedyś, że „Bóg stoi zawsze po stronie silniejszych batalionów”.
Generał Electric dnia 12 listopada 2009 | zablokuj