Afera orderowa
15 wrz 2009 – 23:55Kiedy siatkarze nie odwiedzili prezydenta a ordery wręczył im premier, natychmiast z Kancelarii Prezydenta podniosły się głosy prześmiewcze, wytykające Tuskowi gafę na miarę wcześniejszych gaf Kaczyńskich. Jak stwierdził Paweł Wypych, sekretarz stanu w Kancelarii, komentując fakt wręczenia siatkarzom odznaczeń w futerałach, zamiast przypięcia ich do mężnych piersi:
To niezbyt fortunne z uwagi na to, że w ten sposób odznaczenia przekazuje się w przypadku wręczania odznaczeń przyznanych pośmiertnie komuś z rodziny czy komuś bliskiemu.
Nie omieszkał również dodać, że odpowiedni tryb wręczania odznaczeń funkcjonuje od lat 20-tych ubiegłego stulecia i nigdy nikt tego protokołu nie naruszył.
Jak się jednak okazuje, nie myliło nas przeczucie, że jeżeli wypowiada się sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, to zapewne nie ma bladego pojęcia, o czym mówi, ponieważ wystarczy sięgnąć do „Rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 10 listopada 1992 r. w sprawie opisu, materiału, wymiarów wzorów rysunkowych oraz sposobu i okoliczności noszenia odznak orderów i odznaczeń„, gdzie można wyczytać:
Pełnych odznak orderów i odznaczeń oraz ich miniaturek, baretek, rozetek i wstążeczek nie nosi się na ubiorach roboczych i ochronnych oraz na ubiorach o charakterze sportowym.
Siatkarze do premiera przyszli w swoich koszulkach, więc pan Wypych popisał się tym razem nie tylko złośliwością, ale również ignorancją (thx Jendras).
PS. A gdy w 2006 prezydent wręczał ordery siatkarzom za wicemistrzostwo świata, przyszli w garniturach.
PS2. Pointa roku:
Najważniejszy jest sukces siatkarzy i to, że prezydent przyznał im odznaczenia. Żadne przepychanki nie powinny przyćmić ich sukcesu – Paweł Wypych w wypowiedzi dla PAP (15.09.2009, godziny wieczorne)
.com
67 odpowiedzi na “Afera orderowa”
Najbiedniejsi są w tym pierdolniku sami siatkarze.
Prawodpodobnie wczoraj nie odbyła się wizyta u prezydenta bo przecież na lotnisku i pod patykiem byli w strojach sportowych, pewnie nie mieli pod ręką strojów wieczorowych oraz w ogóle okazji do ogarnięcia się (po kilkugodzinnym locie i spotkaniach z kibicami). No jak tu leźć do pałacu prezydenckiego na dekorację w stroju sportowym? Czy jakby pojawili się tam w strojach sportowych to prezydent by ich dekorował? Wydaje mi się, że postawiono ich między młotem, a kowadłem. A jak odmówili (nie wiadomo czyja to była decyzja) to prezydent walnął focha.
Czuję tutaj brak wyczucia ale ze strony kancelarii prezydenta.
kosmosik dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Po takim cyrku nie zdziwię się wcale, jeżeli w trakcie następnego (trzymam kciuki, chłopaki!) finału, zamiast myśleć o grze, będą się siatkarze zastanawiać kto i jak będzie z nich robił figurki na swojej populistycznej szachownicy – mam tylko nadzieję, że mimo tego kolejne złoto przywiozą. I oleją zarówno medale, jak i jajecznicę – tak na wszelki wypadek.
Piotrek dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
No cóż – po raz kolejny powtarzam że w całej zadymie z siatkarzami niestety winien jest prezydent.Nieważne który z jego nadgorliwych urzędników wykombinował taki cyrk żeby odznaczenia państwowe wręczać prawie natychmiast po przylocie ale pryncypał odpowiada za swoich podwładnych.Dobrze że znalazł się ktoś przytomny,który nie zgodził się aby robić pośmiewisko z mistrzów.
stary dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Gdyby była teraz IV RP, to CBA aresztowałaby paru siatkarzy, w celu wykrycia inspiratorów zdobycia złotego medalu, który miał być pretekstem do znieważenia „głowy państwa”.
Generał Electric dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
„NSZZ „Solidarność” rozpoczyna walkę o zakaz handlu w niedzielę po godzinie 12. -W latach 80. „Solidarność” walczyła o wolne soboty. Teraz musimy walczyć o wolne niedziele – mówi senator Jan Rulewski, broniąc 300 tys. pracowników handlu, którzy w niedziele muszą się pojawić za ladą i w kasie. -Wprowadzimy ograniczenia, a później całkowity zakaz handlu w niedzielę – zapowiada twardo Rulewski.”
Musieliby jeszcze wprowadzić nakaz otwierania nowych firm, nakaz zatrudniania i nakaz podwyższania pensji pracownikom.
kompan dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
A oto płęta – absolutne mistrzostwo świata:
„Najważniejszy jest sukces siatkarzy i to, że prezydent przyznał im odznaczenia. Żadne przepychanki nie powinny przyćmić ich sukcesu”” – prezydencki minister Paweł Wypych w wypowiedzi dla PAP (15.09.2009, godziny wieczorne)
jendras dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Tak jest stary – też uważam, że co tu winni siatkarze i dlaczego mają się spowiadać, kogo bardziej kochają – premiera czy prezydenta – i dlaczego.
Było sporo, jak to u nas, niejasności – a kto właściwie zawinił: a może PZPS, a może kancelaria premiera, a może prezydenta, a może siatkarze sami? Były też uspokajające doniesienia ze strony urzędników rezydenta: ok, ok, nic się nie stało, fajno jest – i wydawało się, że może raz będzie z klasą, choć i tak już się smrodu rozlało.
Po czy wczoraj w Trójce słucham rozmowy z Elżbietą Jakubiak – a ta, po zwyczajowych mantrach, jaki to prezydent wyluzowany gość, jak to się na żadne stokrotki nie obraża i jak to fajnie, że mamy Mistrzostwo Europy – walnęła, że po co miesza Drzewiecki?
słyszał kto przy tej okazji o Drzewieckim? No to usłyszeliśmy:)
A dziś: proszę bardzo: Tusk źle ordery przypina. No – i skończyło się rumakowanie – skończył się savoir vivre i jak zwykle wyszły na jaw prawdziwe intencje. Ktoś się puknął poniewczasie, że nie można robić awantury z nieporozumienia – i prezio, choć zaciskając zęby zapewne – zmilczał. Ale nie to, że by nie pociągnąć sprawy dalej i swoimi urządnikami jak zwykle nie pokąsać kostek wszystkim, który trzeba.
Masz tu granaty, sprawiedliwość musi być po właściwej stronie i niedoczekanie, żeby Tusk w miłej atmosferze te ordery dał, skoro kaczka nie mogła. Niech mu lepiej ta krowa zdechnie.
Czyli – jak zwykle:)
Skończył się temat „ludobójstwo”, to chociaż ordery będą źle przypięte.
Kolejny powód, dla którego Lechkaczowi ciągle spada, a i PISSowi słabo wraca: może i Polacy są przekorni, może i nie lubią władzy – ale zdaje się, że mają świadomość, że ponowne oddanie jej ludziom o metodach i małpiej złośliwości pięciolatka – to marny pomysł jest:)
Dario: powodzenia i nie rozpraszaj się na głupoty!
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Do następnego razu – może Tusk wręczy komuś krzywo trzymany dyplom, albo w rezolucji z okazji 600 lecia bitwy pod Grunwaldem – zabraknie sformułowania – „nasz odwieczny wróg” – wówczas pojawi sie niezawodny JarKacz przepraszający Polaków za PO, Tuska…
A swoją drogą, gdybym nie znał JarKacza, to pomyślałbym, że bierze niezłą kasę ze sztabu wyborczego PO.
Generał Electric dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Znamienne jest, że po pierwszej informacji o gafie premiera rozpętała się ogromna fala jadu, inwektyw i szyderstw w wykonaniu zwolenników PiS. Po sprostowaniu, że jednak premier postąpił zgodnie z protokołem, ani słowa o pomyłce, o przepraszam już nie wspomnę. Ale co wymagać od ludzi, których idole sprzedają uczciwość i honor za 300 zł.
pawile dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Mu tu gadu gadu o dupie Maryni, a tym czasem posłanka Szczypińskia przyozdobiła rogami głowę geniusza Mazowsza – i to jeszcze z kim? Z duchownym. Jednakże nie tylko JarKacz wyszedł z tego związku na jelenia, bowiem parafianie właśnie dowiedzieli się na co szły datki zbierane na remont kościoła – by choć z tego dziatki wyszły – oczywiście bez in vitro, a z rosyjskim szampanem.
Generał Electric dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Jak to posel Wenderlich ladnie skomentowal
„Szczypinska z ksiedzem, prezydent noca u kolezanki… Jak ci politycy wciaz sie tak beda zblizac do grzechu to smazyc sie beda w goracych zrodlach ojca Rydzyka”
Tom dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
a patrzac na afere z Szczypawa w roli glownej nasuwa mi sie niewesola refleksja ze faktycznie za co PiS sie wezmie to zniszczy. Lepper sie przekonal, Giertych, Sugar – Pussy ostatnio … smierc medialna dla kazdego ktory chocby stoi kolo Pisiora
Szkoda ze z ojcem dyrektorem Szczypawa w tango z roza w zebach nie poszla :>
Tom dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Pytanie do Spieprzaj Dziadu – która z posłanek będzie teraz oficjalną narzeczoną wielkiego brata – Jarosława? Może posłanka Wróbel?
Generał Electric dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Szczygło dostrzegł, że Łopiński, wspomagany przez Bochenek i Junczyk-Ziomecką, ćwiczą w Sali Kolumnowej łagodne przechodzenie gości z szyku zwartego, właściwego ceremoniom wręczenia, do swobodnego rozproszenia, właściwego balom. W Sali Niebieskiej Handzlik przyglądał się mapie Europy i przesuwał samoprzylepne, biało-czerwone mózgi symbolizujące pamięć coraz dalej w głąb Sowieckiej Rosji. Stasiak, zaniepokojony umacniającą się pozycją Wypycha, był w terenie – udzielał wywiadów radiowych i telewizyjnych, w których uzmysławiał osobliwie bezbronnej publiczności, że odwaga po stokroć jest ważniejsza niż inteligencja. Wypych też nie próżnował: chwilowo odcięty do mediów wkroczył na terytorium Stasiaka i w Sali Zielonej ćwiczył pośmiertne przypinanie orderów leżącym na podłodze manekinom. Co robił Andrzej Duda, nie udało się, jak zwykle, ustalić.
Fragment blogu „Ostatnie 497 dni prezydenta”
Więcej notek: http://balsamlomzynski.blox.pl/html
balsamlomzynski dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
„Platformie przez wakacje trochę poleciało w dół w sondażach. PiS poszedł w górę. Jarosław K. wrócił z urlopu, pokazał się w telewizjach dwa razy i PO ma znów dwa razy więcej niż PiS. Coraz bardziej myśl mi świta od świtu i często do popołudnia dochodzi, że ten szef PiS rzeczywiście słabo ciągnie. Przecież pytanie, po co obecność Putina na Westerplatte, to była masakra.”
Stanisław Tym
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Simon, skąd jest ten tekst Tyma? Chętnie przeczytam całość
Marcin dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
@ GE Jakie rogi Jarosława? Faktycznie Szczypi..a popiła z katabasem i wesoło się pobawili ale nie wiadomo czy było bara-bara.Jakby co – z księdzem nie grzech a z pielęgniarką to zdrowo.Ostatecznie księżulek może zostać uznany za przyzwoitkę dbającą o cześć niewieścią tej „damy”.
stary dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Jak ulał pasuje tutaj takiż oto dowcip:
Frysztak. Ksiądz z miejscowego kościółka pod wezwaniem św. Bonifacego zainteresował się samotną parafianką. Chodził, chodził, aż ta zaciążyła. A że nie chciał się do dzieciaczka przyznać, pozwano go do sądu.
- Musi się ksiądz żenić – mówi sędzina.
- Nie mogę – celibat!
- To do paki!
- Owieczek z parafii nie mogę zostawić!
- To alimenty!
- Szanowna pani, ale to nie moja wina! Tylko dzwonnika Wieśka!
- Dzwonnika? – dziwi się sędzina.
- Otóż, pokazuję ja owej pani, jak penetrować waginę u wejścia, a ten Wiesiek, jak nie pierdyknie w dzwon… i weszłem do środka! To dziecię, to jego wina!
No i zasądzili alimenty dzwonnikowi Wieśkowi.
Idzie smutny dzwonnik nazajutrz do roboty. Wlazł na dzwonnicę. Siadł, zapalił. Później zapalił jeszcze jednego. Zapłakał, stanął w otwartym oknie i ryknął:
- LUDZIEEEEEE! NIE R*CHA TAM KTO KOGO?! DZWONIĆ BĘDĘ!
Rusek dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Dla odprężenia cytat z Wałęsy:
„Kiedy Jarosław Kaczyński wchodzi do pustego pokoju, to krzesła zaczynają się kłócić.”
kompan dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
@Marcin
Najnowsza „Polityka”.
Najnowszy numer moim zdaniem jest nadzwyczaj dobry – kilka interesujących artykułów np. ten o Słowacji ks. Tiso.
Pozdrawiam
Cegorach dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
@Marcin
Z dzisiejszej Polityki. Tym czasem tam pomieszcza swoje felietoniki pod koniec – prawie zawsze znakomite:)
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
O, sorki Cegorach, zareagowałem odruchowo i nie zoczyłem, że już napisałeś:)
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
@Simon
Jak to jest – powinno się pisać „Tym czasem” czy „Tymczasem”?
ryszard dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
skoro chodzi o pana Stanislawa Tyma ktory czasem zamieszcza swoje felietony w gazetach …
Tom dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
O stoczni i powrzaskujących związkowcach:
http://wtemaciemaci.salon24.pl/125538,dlaczego-nikt-normalny-nie-kupi-polskiej-stoczni
zenobia dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Oooo, dobre, Zenobio, dobre!
Simon dnia 16 wrz 2009 | zablokuj
Tak jest, to, co załączyła zenobia, is very good:
„Dlaczego nikt normalny nie kupi polskiej stoczni”
Flogiston dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Dzięki, Cegorach
Marcin dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@zenobia
Nawet nie ma co odcedzać. Skondensowana prawda.
ryszard dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
co do gadek prezesa, prezydenta czy jego pomagierów – to chyba jest idealny układ. tusk musi im jakąś pensje płacić. ma (mają razem) wszelkie wybory w kieszeni.
a co do stoczni, i ogólnie gospodarki: czeka nas chyba wojna. była niby jakaś filozofia „zrównoważonego rozwoju”. ale d**a, jeżeli jedynym sposobem na spłacanie długów jest wzrost pkb. jedna wielka piramida
luke dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
nawet nie spłacanie, tylko utrzymywanie na jednym poziomie w stosunku do pkb. sory
luke dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Takie faux pas jest typowe dla czlowieka z „podworka”… Ludzie z „wyzszej polki” wiedza co mowia ….
hehehehe banda jeleni do odstrzalu!!!
Coz, przynajmniej jest wesolo!
Jasiu dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
News dnia – NIE BĘDZIE TARCZY ANTYRAKIETOWEJ W POLSCE.
Tragedia narodowa – bez tarczy na naszym terytorium trudniej będzie nas trafić.
Generał Electric dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Prezydent osobiście poinformował o północy premiera Czech Jana Fishera
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7048588,Premier_Czech_poinformowany_przez_Obame__ze_tarczy.html
A dzisiaj w wiadomościach TVP Sikorski rżnął głupa że jeszcze decyzja nie jest jednoznaczna.
http://www.tvp.info/informacje/swiat/sikorski-decyzja-moze-byc-inna
Pytanie brzmi czy Sikorski pozoruje, iż jest taką szychą, co to dużo wie, a Obama zrobił premiera Czech w ciula. Czy też chce wyjść z twarzą po tym jak ten nasz nieudolny rząd został zrobiony w ciula.
PS
Może to wcześniej Obama dzwonił do naszego premiera? Lecz Tusk jak zwykle w takiej sytuacji schował się do szafy.
father boss dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
I to wszystko przez Platformę, bo w 2007 społeczeństwo na nich głosowało.
zenobia dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@zenobia jeszcze nic straconego, nadlatujące rakiety może zestrzeliwać Jarosław swym pistolecikiem.
Generał Electric dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Mamusiu, a co takiego złego zrobiłem, że nie dostanę cukierka?
Nic złego nie zrobiłeś, wręcz byłeś bardziej grzeczny niż się spodziewałam.
-pochwalił się później synek przed kolegami z rozmowy z mamą.
A cukierka i tak nie dostał.
W takim stylu rozmawiał premier polskiego rządu Donald Tusk z prezydentem USA Barackiem Obamą. Oczywiście wtedy, jak go wreszcie wywlekli z szafy (gdzie się schował, jak Obama zadzwonił po raz pierwszy)
father boss dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@Generał Electric
„News dnia – NIE BĘDZIE TARCZY ANTYRAKIETOWEJ W POLSCE.
Tragedia narodowa – bez tarczy na naszym terytorium trudniej będzie nas trafić.”
Skomentuję. Krótko. Relatywni krótko do tematu.
Jeżeli pan uważa, że tarcza zwiększała zagrożenie naszego kraju radzę przestudiować wypowiedzi rosyjskich polityków tak z grubsza od 1993 – tj. od czasu gdy ostatni żołnierz radziecki opuścił terytorium polski.
W tym właśnie roku pierwszy raz posypały się groźby ataku nuklearnego – wtedy dotyczyło to teoretycznego jeszcze przystąpienia Polski do NATO.
Prawda jest tak, że rosyjskiemu ultra-PiSowi nie potrzeba argumentów – on sobie takie znajdzie sam, a od gróźb ustrzegłaby chyba tylko kompletna bierność w dziedzinie polityki zagranicznej na którą nas nie stać, chyba, że sami przeklasyfikujemy się jako terytorium zależne. To raz.
Dwa. Tarcza to jeden z elementów rozbudowanej strategii bezpieczeństwa porównywalnego z backupem dla NATO i struktur wojskowych UE – a w każdym bierzemy aktywny udział.
O neutralności mowy nie ma (prawie w żadnym miejscu na świecie nie jest się bezpiecznym), Rosja co prawda nie stanowi śmiertelnego zagrożenia – jej gospodarka jest w kiepskim stanie, system polityczny to klęska, a armia jest strasznie niedoinwestowana – jednak może wpływać na zaognienie się relacji międzynarodowych i czysto gospodarczych w całym regionie.
Jakaś forma bezpośredniej współpracy z USA jest kolejnym dodatkiem wzmacniającym nasza pozycję w wielu dziedzinach relatywnie niskim kosztem, a nawet patrząc na to kompleksowo praktycznie za darmo.
Przykro mi, że USA wycofują się z tego projektu – trzeba będzie poszukać innych „backupów” – gorzej, że robi to praktycznie za nic i w takim stylu (np. ogłaszać to 17 września – błyskotliwe, brawo…).
Dlaczego za darmo ? Bo nie ma mowy w poprawieniu relacji z Rosją, ani o jej współpracy w sprawie Iranu.
Po prostu jej się to nie opłaca. Tzn opłaca się, ale nie rządzącej elicie kleptokratów – spokojny Iran oznacza chociażby mniejsze kłopoty USA i solidnego konkurenta w dziedzinie sprzedaży ropy i gazu, a w dodatku potencjalnego rywala na Morzu Kaspijskim i na Kaukazie.
Kreml potrzebuje wroga, a USA od 1917 były ulubionym kandydatem – nikt nie może ich w tym zastąpić. Jeżeli nie one to uwaga społeczeństwa zwróci się w nieco inną stronę, a „ciemny lud” nie będzie skłonny kupować tych samych bajek.
Tymczasem teraz opowieści o „wstawaniu z kolan” dostają solidnego kopa – nie rekompensuje to kilku lat klęsk i pseudo-zwycięstw, ale przez kilka tygodni uśmiechy nie zejdą im z ust, a wybory na Ukrainie już niedługo…
Wydaje mi się, że jedynie w sprawie Korei Pn. Rosja w końcu powinna wspierać wysiłki w celu zneutralizowania tych szaleńców, ale „powinna” to duże słowo – powody żeby to robić istnieją od przynajmniej całej dekady i co ? I nic.
Z drugiej strony może to być jedynie tymczasowe wrażenie. Jakby nie było to „przygrywający Jelcynowi na saksofonie” Clinton zatrzymał rozlew krwi w Bośni (bombardowaniem), Kosowie (bombardowanie), działał w Somalii (klęska ONZ – powód dlaczego w Afganistanie nie wolno zawieść) i zaprosił m.in. Polskę do NATO.
Chyba, że uważa Pan obecność w Sojuszu za błąd ?
Cokolwiek by nie powiedzieć jej brak kosztowałby nas znacznie więcej. A w perspektywie np. następnych 20 lat kto wie ile.
Pozdrawiam
Cegorach dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
A co do róznych PiSowców i ich opinii to im nawet nie warto jednym zdaniem odpowiadać.
Dziecinada…
Polityka zagraniczna jest dla dorosłych nie dla smarkaczy.
Jedyny wyjątek tutaj czynię dla Kowala, którego szanuję za wiedzę, ale już nie za brak kręgosłupa…
Pozdrawiam i żegnam na dzisiaj.
Cegorach dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Tusk powinien podać się do dymisji, to jego wina że USA zrezygnowały z projektu. Gdyby premierem był Kaczyński, mielibyśmy co najmniej dwie takie tarcze!
kompan dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@ kompan
dwie??? no co Ty? Każde województwo miałoby swoją
Conrad dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@Conrad
Dwie by wystarczyły – dla każdego bliźniaka po jednej.
ryszard dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@Cegorach – absolutnie zgodziłbym się z Twoją diagnozą, gdybym nie pamiętał Georga dabliu Busha.
A drugi powód – to przecenianie Rosji.
A trzeci powód – to Europocentryzm.
Rozwinę Dabliu Busha – a więc jaką mam gwarancję, że kolejny czy jeszcze następny prezydent USA okaże się być równie zdrowy na ciele co na umyśle jak Bush junior? Jeśli z inspiracji i winy USA rozpocznie się światowa rozwałka, lub też standardowa rozwałka na Bliskim Wschodzie w obronie interesów Izraela, ale z bronią rakietową i masowego rażenia. Dlaczego mam się bać irańskich rakiet, pakistańskich rakiet, w sytuacji gdy nasz kraj będzie neutralny, ale kiedyś popełnił to głupstwo i przyjął na swoje terytorium bazy rakiet amerykańskich, które jako element amerykańskiej machiny wojennej podlegać będą dowództwu amerykańskiemu i przez to będą brać udział w działaniach, które nasz rząd np. nie będzie chciał akceptować. I z jakiej przyczyny mamy być mimowolnym celem ataku rakietowego z bliskiego wschodu – bo tylko naiwny myśli, że systemy obronne nie są pierwszorzędnym celem dla strony atakującej.
Drugi powód przecenianie Rosji – tu się trochę rozpiszę.
Warto zauważyć, że przedstawiany na świecie wyjątkowy spryt i duża skuteczność tow. Putina jest także mitem. Lokalne sukcesy – o ograniczonym zresztą zakresie na obszarze post sowieckim, maskuje coraz mniejszy realny wpływ Moskwy na kraje np. Azji Środkowej, gdzie nie oglądając się na Moskwę wiele krajów znalazło już nowego partnera – Pekin.. Wyjątkowo idiotyczna polityka tow. Putina to skonfliktowanie z wieloma sąsiadami, próby rozbijania UE od zewnątrz poprzez faworyzowanie wybranych członków Unii, granie z USA w kotka i myszkę kartą irańską czy afgańską oraz blisko wschodnią.
A przecież w żywotnym interesie Rosji już dzisiaj nie jest rozbijanie Unii Europejskiej, próba wykiwania USA, czy straszenie wszystkich słabszych krajów granicznych – w sytuacji gdy na horyzoncie rysuje się globalna zmiana układu sił. Nie czarujmy się za dwie dekady Rosja nie będzie miała głównej pozycji rozgrywającej. Nawet więcej, będzie na równi pochyłej i to z kilku powodów – demograficznych, a wiec istotnego spadku ludności który za dwie dekady sprawi, że Rosja będzie miała ludności tyle co dzisiaj Japonia. Starzenie się tej ludności i bardzo zwiększony procentowo udział muzułmanów, których lojalność wobec matuszki Rosji już dzisiaj jest wątpliwa. W dodatku Rosja nie będzie w stanie wziąć aktywnego udziału w wyścigu technologicznym – co jest niemal pewne – ze względu na strukturalne zapóźnienie i zatory. W rezultacie starzejący się arsenał z czasów ZSRR wymieniany obecnie w naprawdę ślimaczym tempie przez niedopracowane systemy (patrz choćby historię systemu Buława – większość prób tej głównej poza Topolami strategicznej broni odwetowej, jest nieudana) będzie się systematycznie kurczył, za dekadę wręcz dramatycznie obniży się siłą rosyjskich sil strategicznych. W dodatku pojawiają się technologie skutecznej obrony przeciwrakietowej – nie ma wątpliwości, że za dwie dekady będą one nie tylko skuteczniejsze, ale bardziej rozpowszechnione – co sprawi, że z malejącym arsenałem nuklearnym Rosja będzie mniej wiarygodna swym szantażem nuklearnym – a wiec i jej pozycja ulegnie osłabieniu. Aby uzupełnić ten obraz przypomnijmy, że tuż za Amurem dusić się będzie półtoramiliardowy naród chiński – największej potęgi gospodarczej, drugiej co do wielkości potęgi militarnej, z rozbudzonym nacjonalizmem i wiekową tradycją niechęci wobec Rosji. Od południa będzie Rosja sąsiadowała muzułmańskimi przeludnionymi krajami Azji Środkowej – gdzie będzie istniało główne źródło dostaw surowców energetycznych dla świata. W tej sytuacji Rosja osamotniona i skonfliktowana z sąsiadami retoryką Putinowską, będzie naprawdę w nieciekawej sytuacji.
Nawet dzisiejsze dochody z eksportu broni będą wspomnieniem – już dzisiaj Chiny kopiujące rozwiązania sowieckie i rosyjskie wypierają na dużą skalę rosyjskie wyroby z rynków azjatyckich i afrykańskich czy z ameryki Płd. A przecież do wyścigu o zyski z dostawy tanie uzbrojenia dla krajów rozwijających się dołączają Indie, Pakistan czy Iran.
Trzecia kwestia – Europocentryzm – otóż żyjemy w świecie gdzie Europa i USA przestają być powoli acz systematycznie centrum gospodarczym świata – co pociąga ze sobą konsekwencje polityczne i zmienia układ sił. Za dziesięć, dwadzieścia lat może dojść do nowej zimnej wojny np. USA z Chinami – dla wielu obserwatorów polityki światowej jest to nie tylko możliwe, ale wręcz być może nawet już zaczął się wyścig o światową dominację w XXI wieku. W tej sytuacji bez swojej woli jako kraj baza dla amerykańskich systemów obronnych, bez względu na okoliczności jakie mogą nastąpić od razu opowiadamy się po stronie USA i stajemy się z automatu celem dla rosnącego w zastraszającym tempie arsenału nuklearnego Chin Ludowych. Może się okazać, że Europa stanie się dla USA polem bitwy z krajami Bliskiego Wschodu czy Chinami – nie da się tego wykluczyć, Stanie się tak zgadzając się na bezwolny udział w amerykańskim systemie obrony – bo przecież tylko naiwny będzie wierzył, że decyzje które podejmuje USA o charakterze globalnym będzie konsultował z lokalnym sojusznikiem jakim jest Polska – która jest tylko jednym z wielu pionków na szachownicy. W przeciwieństwie do UE gdzie mamy realny wpływ, USA mogą nas i część Europy wciągnąć w wojnę wbrew naszej woli.
I z tej oto przyczyny jestem sceptyczny dla systemów amerykańskich w naszym kraju – ale nie sceptyczny gdyby taki system miał być stworzony przez UE i pod kontrolą UE.
Generał Electric dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Rozpatrując kwestię budowy tarczy Cegorach, a zwłaszcza GE prosługują się bardzo dalekimi analizami i interpretacjami. Chociaż nie wątpię, że w białym domu też są takowe prowadzone to jednak nie one były podstawą decyzji Obamy. Podstawą był, po pierwsze, jak też Obama wskazał, niski poziom zagrożenia ze strony Iranu. Drugim powodem było to, że już obecne instalacje tarczy wogóle sobie nie radzą z zestrzeliwaniem rakiet. A jaki jest sens inwestownia dziesiątek (a w długim okresie setek) milardów dolarów w nieefektywne uzbrojenie przeciwko nieistniejącemu zagrożeniu. Z tej perspektywy naiwności strony polskiej była wiara, że dojdzie do realizacji projektu i zaangażowanie się w tą z góry przegraną walkę tylko osłabiło pozycję Polski. Właściwie jedyne co dawało mu szansę, to lobby zbojeniowe w kongresie (pod koniec kadencji Bush nawet wymyślił, by kontraty związane z budową tarczy dostały firmy z prawie wszystkich stanów, tak by był z ich strony nacisk na wszystkich senatorów – jak widać nie udało się tego zrealizować).
ekklezja dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Co do tarczy antyrakietowej.
Po pierwsze : Rakiety wchodzące w skład tarczy antyrakietowej są skuteczne (i to do tego średnio skuteczne) przeciwko rakietom międzykontynentalnym – chodzi o czas osiągnięcia gotowości takiej antyrakiety. Zanim antyrakieta osiągnie gotowość bojową to rosyjska rakieta będzie już zbyt blisko i nisko żeby można ją było zestrzelić. Tarcza jest skierowana przeciw Korei i Iranowi bo ich rakiety polecą długo a nie przeciwko Rosji bo ich rakiety polecą króciutko do Polski.
Wniosek 1 : tarcza w żadnym wypadku nie ma chronić terytorium Polski.
Po drugie : Atak nuklearny to nie jedna rakieta a kilkadziesiąc rakiet z setkami atrap. Na samej ukrainie po uzyskaniu przez nią wolności było ponad 200 rakiet balistycznych a Rosja jest duuża.
Po trzecie : Po co Rosjanie mieliby nas atakować rakietami jak spokojnie są w stanie nas podbić piechotą. Nasze wojsko do osiągnięcia gotowości bojowej potrzebuje parę godzin, a samo wojsko w okręgu kaliningradzkim osiąga pełną gotowość bojową w paręnaście minut. Wojsko w okręgu kaliningradzkim jest liczniejsze i lepiej uzbrojone niż nasze wojsko.
Wniosek główny : na grzyba nam te rakiety.
jakuszyn dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Nie łudźmy się – nie istnieje nic takiego, co nazywa się „przyjażń międzynarodowa”. Jest to absolutnie puste hasło, które wciskano nam przez lat prawie pięćdziesiąt, i które do tej pory jest jeszcze używanie dla celów ściśle merkantylnych. Rzeczpospolita Obojga Narodów była wyracowanym sojuszem, który w pewnym okresie przynosił rzeczywiste korzyści jednym i drugim, a i tak na Litwie Jagiełło uważany był za zdrajcę. „Polak – Węgier dwa bratanki”, ale w czasie ostatniego kryzysu darliśmy się wniebogłosy, że to u nich jest gorzej, a my jesteśmy ci lepsi. Po pierwszej wojnie, do której Stany Zjednoczone włączyły się po tym, jak sobie wykalkulowały że im się to opłaci – Amerykanie spalili we Francji wszystkie przywiezione tam samochody, kiedy okazało się że wyniszczona wojną Francja nie może ich odkupić. Taniej było niż ciągnąć je z powrotem prze ocean.
Nie ma czegoś takiego jak darmowa kolacja. W polityce międzynarodowwej nie ma przyjaźni ani innych uczuć wyższych – liczy się tylko to co się opłaci. W związku z tym nie dajmy się nabierać. Nikomu.
ryszard dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@ekklezja – poziom zagrożenia… to kwestia interpretacji danych. A ta interpretacja zależy od intencji. Znasz zresztą zasadę na wpół pustej szklanki, bądź na wpół pełnej.
System antyrakietowy jak i inne systemy broni będą rozwijane, będą kosztować setki miliardów USD – (nie uwierzę przecież, że Obama zlikwiduje przemysł zbrojeniowy w USA), będą też parytety dla stanowych wytwórców uzbrojenia. Lobby zbrojeniowe w USA reprezentuje prężny przemysł – jeden z filarów amerykańskiego eksportu, oraz miliony pracowników, kontrakty dla uniwersytetów, pieniądze dla hrabstw i stanów.
Generał Electric dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@Jakuszyn – nie przeceniałbym sprawności bojowej garnizonu kaliningradzkiego – zwłaszcza na ladzie po doświadczeniach z Gruzji. W każdym razie warto sobie uświadomić, że w 15-20 minut po wydaniu rozkazu na Kremlu, nasze główne bazy lotnicze – np. Powidz ze swymi F-16 czy Malbork z MiG-29 zostałby zniszczone rakietami Toczka wystrzelonymi z obszaru Kaliningradu, oraz Iskander z Białorusi. Przy czym te ostatnie pociski nie są w stanie zniszczyć nawet najnowsze systemy antyrakietowe PAC-3.
System antyrakietowy przeznaczony do zwalczania rakiet międzykontynentalnych umieszczony w naszym kraju z założenia nie chroniłby terytorium naszego kraju w przypadku ostrzelania nas pociskami średniego i bliskiego zasięgu – z obszaru Rosji, Białorusi czy Bliskiego Wschodu. Za to system ten jest jakby magnesem w przypadku konfliktu np. na Bliskim Wschodzie do dokonania na niego pierwszego uderzenia demontując tym samym fragment obrony przeciwrakietowej USA – jednak nie niszcząc całkowicie zdolności obronnych Ameryki – dla nas – celu dla pocisków średniego zasięgu (produkowanych już przez Koreę Płn.) to akurat byłoby marne pocieszenie.
Generał Electric dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
System to w ogóle zagadka, bo zmasowanego ataku by nie powstrzymał, a inny trudno sobie wyobrazić. Po prostu, przemysł potrzebował zamówień na bardzo drogi system. A teraz mamy kryzys, i z wyrzucaniem pieniędzy do kosza trzeba było przystopować.
Inna sprawa, że z tego co pamiętam Jarosław był gotów do cudzej tarczy dopłacać.
A Tusk powiedział Obamie, że o tej porze nie będzie rozmawiał. I bardzo dobrze, niech sobie jankes mapę ze strefami czasowymi kupi. Polski premier nie jest chłopcem na posyłki gościa, co do którego wcale nie ma pewności czy jest legalnym prezydentem jakiejś zamorskiej dziczy.
wujek_manfred dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Och – z mojego punktu widzenia podniecacie się rzeczami dość nieistotnymi – wybaczcie:) A przeciw komu są te rakiety, a czy skuteczne, a na jaki atak mogłyby odpowiedzieć, a za czyje pieniądze…
Ja jestem zwolennikiem tarczy – a to z tego względu, że każda instalacja czy zaangażowanie Amerykanów na naszej ziemi, włącznie z każdym stacjonującym ich żołnierzem – to dodatkowa gwarancja naszego bezpieczeństwa – co w naszym położeniu geopolitycznym jest bezcenne. I nie obchodzi mnie, czy tarcza by działała i czy jest skuteczna – obchodziłoby mnie już samo czyste amerykańskie zaangażowanie.
Ale trudno – co się stało,było do przewidzenia. Mianowicie republikanów – dążących do wzmocnienia roli Ameryki jako międzynarodowego policjanta, przenoszących możliwe konflikty za granice swego państwa, angażujących się w wojny zapobiegawcze i rozwijanie przemysłu zbrojeniowego – zastąpili po prostu demokraci, którzy mają w tym względzie filozofię dokładnie przeciwstawną:)
Nie darmo Obama kląskał w kampanii przedwyborczej, że on to by nawet z Ahmanideżadem pogadał – i na pewno by do czego dobrego przekonał:)
Nie krytykuję tej zmiany – t po prostu inna filozofia polityki międzynarodowej. Teraz reżimy niedemokratyczne będzie się głąskać i obiecywać im marchewkę – tak, jak za Busha nie szczędzono im kija.
Że przypadkiem ma to kiepskie konsekwencje akurat teraz dla nas (moim zdaniem), to już trudno – kiedyś znowu do władzy dojdą Republikanie i wtedy trzeba będzie korzystać:)
Przypominam, że już raz takie szczęśćie mieliśmy – kto wie, co działoby się z międzynarodową opinią publiczną w latach 80, gdyby akurat nie rządził republikanin Reagan. Podstawcie sobie za niego takiego Clintona np – kiepsko by było, nie?
A z drugiej strony lepiej, że demokraci wypadli akurat w miarę spokojnym dla nas czasie.
A w zaistniałej sytuacji grubo bym się zastanawiał nad naszym dalszym zaangażowaniem w Afganistanie, a już przynajmniej na dzisiejszym poziomie.
Albowiem za lojalność odpłaca się lojalnością – i vice versa – w dyplomacji winna obowiązywać zasada retorsji.
Simon dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Sorry, ale jak słyszę o zwiększaniu naszego bezpieczeństwa przez obecność Amerykanów….
Amerykanie byli w Gruzji w momencie inwazji. Przeprowadzili bardzo sprawną ewakuację (aczkolwiek kilka Hammerów ruscy przechwycili). To tyle na temat bezpieczeństwa zapewnianego przez Amerykanów.
Natomiast co do Afganistanu, to zgadzam się w pełni, należy wyjść stamtąd jak najszybciej (szczególni że miejscowi nas wcale nie chcą).
wujek_manfred dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@wujek_manfred
Co innego pracownicy ambasad czy obserwatorzy, aco innego regularne wojsko i instalacje wojskowe – i agresja na nie.
Kto wie, czy jednym z głównych czynników ratujących Europę Zch.przed komunizmem nie była obecność amerykańskich baz w RFN
Simon dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
Akurat w Gruzji było wojsko. Te C-5 nie wywoziły z Tbilisi dyplomatów.
A wojna z komunizmem to była zupełnie inna bajka. Poza tym nie oszukujmy się – Polska to nie Niemcy.
wujek_manfred dnia 17 wrz 2009 | zablokuj
@Simon – wujek_manfred ma rację. W Gruzji było kilkuset amerykańskich wojskowych podobnie jak izraelskich, zresztą. Obecność amerykańskich żołnierzy to żadna gwarancja, że w razie konfliktu na danym terytorium dojdzie do konfrontacji z USA. Przypomnę Wietnam Północny, gdzie było wcale nie mało tzw. sovieckich instruktorów obsługujących wyrzutnie SAMów – i co? Mimo ofensywy powietrznej Amerykanie nie atakowali rozpoznanych elementów systemu OPL jeśli mieli pewność, że są tam Rosjanie. Co jednak absolutnie nie powstrzymało ich do bombardowania innych celów.
W trakcie wojny w Wietnamie nie doszło przecież do oficjalnej konfrontacji USA -ZSRR mimo, ze siły zbrojne brały bezpośredni udział w konflikcie.
Co więcej, właśnie za czasów wojny wietnamskiej i nasilenia ataków powietrznych, gdy zdarzało się, że amerykańscy piloci ginęli od pocisków rakietowych wystrzeliwanych przez obsługę złożoną z sovieckich doradców – lub też z powodu braku amerykańskiego rozpoznania, owi doradcy ginęli w trakcie ataku na wyrzutnie SAM-ów. Właśnie wtedy (lata 1968-1973) doszło do największej od końca II wojny światowej odwilży w stosunkach obu mocarstw, co zaowocowało pierwszym traktatem o ograniczeniu zbrojeń strategicznych i podpisaniem układu o ograniczeniu prac nad systemami obrony przeciwrakietowej.
Podobna sytuacja miała w czasie wojny izraelsko- arabskiej w 1973 roku – a więc w czasie największej przyjaźni USA-ZSRR, gdy Breżniew i Nixon się ściskali na spotkaniach, amerykańscy piloci żydowskiego pochodzenia masowo ginęli nad Synajem czy wzgórzami Golan, od pocisków wystrzeliwanych z wyrzutni obsługiwanych prawie wyłącznie przez radzieckich doradców.
Obecność oddziałów amerykańskich nie uchroniła Wietnamu Płd do wchłonięcia go, drogą podboju przez komunistyczny Wietnam Płn.
Tak więc nie przesadzajmy z obecnością góra paruset amerykańskich żołnierzy, którzy podlegać będą dowództwu amerykańskiemu, a na podstawie nieformalnej z agresorem umowy w ciągu kilkunastu godzin mogą nie atakowane, wycofać się z naszego terytorium
Generał Electric dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
Trzeba kosmicznej naiwności, żeby twierdzić, że obecność jankesów w Polsce miałaby zwiększyć jej bezpieczeństwo. W razie zadymy będą bronić swojego i wyłącznie swojego (swojej tarczy, swoich limuzyn, swoich dyplomatów), a gdy to już trafi szlag – znikną szybciej, niż się pojawili, bez śladu.
Może zbyt prosty ze mnie kiep, ale nie potrafię w ogóle pojąć, jakim cudem bycie militarnym przydupasem kogokolwiek ma zwiększać bezpieczeństwo. Idę o zakład, że jeszcze niewiele lat temu przeciętny Afgańczyk czy Irakijczyk nie miał pojęcia, że istnieje Bolanda i gdzie ona się znajduje. Teraz to ich zainteresowanie na pewno wzrosło – wiadomo dlaczego. Czy na pewno teraz jesteśmy „bezpieczniejsi”?
Ilekroć mowa o wzroście bezpieczeństwa poprzez zaangażowanie militarne – od razu przypomina mi się casus np. Szwajcarii. Tak, zgoda, mają nieco inne położenie geograficzne. Ale czy to przypadkiem nie jest wymówka? Jeśli już nam ktoś wmówił, że Niemcy i Rosja to odwieczni wrogowie – to może lepiej wybudować trasy tranzytowe dla czołgów, proste motele dla żołdaków po drodze i pobierać opłatę za przejazd (wszystko jedno, od których – trasy będą dwukierunkowe) w zamian za gwarancję, że nie powstanie partyzantka?
Bóg, honor, ojczyzna i jak najwięcej łzawych rocznic.
boka dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
@boka – bądźmy jednak sprawiedliwi – w razie inwazji na nasz kraj, możemy liczyć na moralne wsparcie Waszyngtonu… Przynajmniej porzez pierwszy miesiąc. Później trzeba będzie znormalizować stosunki w imię pokoju i dobra ludzkości.
Generał Electric dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
Bardzo się cieszę, kochani, że podchodzicie dorzeczy ostrożnie – ale czy przypadkiem nie wylewacie dziecka z kąpielą?
Udowadniacie właśnie, że bez sensu jest NATO, nasze sojusze wojskowe, pakty militarne i wspólna doktryna obronna Zachodu. Udowadniacie, że trwanie twardo na swoich pozycjach stron w czasie zimnej wojny i wzajemne szachowanie się OBOWIĄZUJĄCYMI i dość sprawnymi paktami militarnymi – to złudzenie było.
Wydaje mi się, że zbyt łatwo przenosicie automatycznie sytuację tuż sprzed wojny. Kochani, ale czasy już nie te, jesteśmy w UE, NATO to też co innego i co nieco zmieniły się ideologie i standardy cywilizacyjne. Tu nie Afryka, kochani:)
Ja rozumiem traumę wyniesioną z lekcji historii na temat września – bo sam ją mam – ale, litości, sytuacja jest chyba ciut inna?
Powiem więcej: właśnie wyszły na jaw dokumenty (udostępnione przez Rosjan) z 1989 r – okazuje się, że zausznicy i Margaret Teatcher i francuskiego prezydenta pielgrzymowali do Moskwy, by zapewniać, że nie chcą zjednoczenia Niemiec, układ warszawski powinien trwać i dziwią się, że Rosjanie nie weszli do NRD.
Wtedy właśnie zdecydowana postawa Ameryki wyklarowała sytuację. To chyba dobrze, nie?
a dziś, gdy jesteśmy w UE i NATO, oraz mamy bufor bezpieczeństwa w postaci państw bałtyckich w UE, i Ukrainy – porównywanie nas z Gruzją, Afganistanem czy II RP – nie ma sensu, no na litość!
Simon dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
I dalej: czy aby nie za szybko położyliście – mówiąc brzydko – lagę na Gruzji?
Otóż ja rozumiem, że to Kaukaz i możliwość dopieczenia Rosjanom – ale spójrzcie na zaangażowanie Zachodu w tę sprawę. Jest, moim zdaniem większe, niż można było się spodziewać – i zdaje się, że sami Rosjanie są zaskoczeni. Pielgrzymki Sarkozego na miejsce, specjalne układy rozjemcze, dyskusje w ONZ, a ostatnio – nie wiem, czy słyszeliście: wybuchła afera, że może być zagrożone głosowanie na Cimoszewicza jako sekretarza generalnego Rady Europy.
A to dlatego, że miał już ponoć głos Rosji – a tu wielu europosłów polskich podpisało się pod tym, wy wyłączyć Rosję z głosowania, jako że nie przestrzega ustaleń dot. Gruzji ustalonych z Sarkozym.
Czyli raczej się o Gruzji nie zapomina, prawda?
A teraz zadajcie sobie pytanie – co by było, gdyby nie było tam zachodnich ambasad, wojskowych, pracowników w trakcie wybuchu konfliktu?
Ano pewnie to, co dziś w Tybecie.
Ja się mogę mylić, ale weźcie to łaskawie pod uwagę w ramach drwienia z żadnej korzyści, jaką nam daje militarne i polityczne zaangażowanie USA:) A my nie leżymy ani w Tybecie, ani na Kaukazie, weźcie to pod uwagę – tylko staliśmy się fragmentem UE.
A z Gruzją jest już moim zdaniem sprawa przesądzona – być może będzie to kosztowało z parę dekad, ale sami Gruzini dokonali wyboru. Na trwałe już rosyjską republiką nie zostaną – macie jakieś wątpliwości:)
Simon dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
@boka
I tu niestety nie jest tak, że ktoś nam „wmówił” położenie geopolityczne. Jeśli naprawdę sądzisz, że nie różnimy się pod tym względem ze Szwajcarią i że moglibyśmy sobie ogłosić neutralność – to możesz też sądzić, że nie musimy współpracować w ramach paktów militarnych, brać udział w dużych strukturach jak UE i w ogóle nikomu z giwerą się podlizywać. Możemy sobie żyć na wsi spokojnej, wsi wesołej. Naturalnie, dopóki nam Rosjanie nie zakręcą gazu:)
Ale nie sądzę, żeby takie pięknoduchostwo wyszło nam na zdrowie – wolę już raczej tarczę
Simon dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
@Simon – tu nie chodzi o doświadczenia z drugiej wojny świtowej – chociaż trudno nie jest pamiętać jak nasz kraj wydymali sojusznicy – wtedy wydawało się nie mniej rzetelni niż obecne USA leżące za bezpiecznym oceanem. Chodzi o to, że ciągle my mamy gdzieś z tyłu głowy zakodowane, iż umów należy dotrzymywać, coś tam o honorze… Ale inni, mają coś innego zakodowane – interes swój przede wszystkim i ponad wszystko. A honor – to jest wtedy, gdy dla własnego kraju uda się osiągnąć korzyści.
Tak jak kiedyś nie było chętnych do umierania za Gdańsk, tak i teraz, czy w przyszłości, może również być deficyt gotowych do umierania za Gdańsk i poświęcania w imię rozumianego opacznie przez nas honoru np. Los Angeles.
Nasi byli, ale i obecni sojusznicy, dali wystarczająco wiele przykładów, że przedkładają swoje żywotne interesy ponad jakieś honorowe zobowiązania czy nawet zwykłą przyzwoitość.
Podaje się przykład rzetelności USA w czasie zimnej wojny i woli utrzymania Europy Zachodniej – problem polega na tym, że było to w żywotnym interesie USA – wtedy USA i Europa to były najważniejsze miejsca cywilizacyjne. Utrata Europy byłaby katastrofą dla USA.
Teraz jest już inaczej – do obszarów istotnych dla globalnej gospodarki i polityki dołączyła Azja, dołącza Ameryka Płd.
W wymiarze geostrategicznym Europa dla USA straciła swoje decydujące znaczenie jakie jeszcze miała dwie dekady temu. Warto zadać sobie pytanie – Czy prowadzące politykę globalną USA będą żywotnie zagrożone utratą paru pionków – takich jak Gruzja czy Ukraina – jak kiedyś byłby zagrożone utratą Niemiec czy Włoch?
Może będzie to porażka prestiżowa, może będzie to uznane jako sztuka kompromisu, czy konieczne wycofanie się z obszarów nie istotnych strategicznie – bowiem USA gra o wiele większą stawkę.
Musimy zdać sobie sprawę, że czasami główni globalni gracze będą poświęcać pionki z wyrachowania aby wygrać całość.
Dlatego podchodzenie sceptyczne do USA i ich gwarancji, jest jak najbardziej uzasadnione.
Generał Electric dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
@Simon:
(jak być może się już zorientowałeś z moich dawniejszych wypowiedzi w różnych wątkach) każda moja wypowiedź na tematy militarne ma swoje korzenie w doktrynie, którą miłuję ponad wszystko – czyli w tym, iż uważam każdą wojnę z definicji za największą hańbę, jaką może popełnić homo sapiens.
„Wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie idzie”. („Dezerter”)
W warstwie tzw. zdroworozsądkowej przyznaję częściową rację Twoim wywodom nt. zasadności trzymania się hamerykańskiej nogawki, ale tylko częściową i pewnie nawet nie jest to „większa połowa”. Natomiast w warstwie wartości i ideałów (może i utopijnych) nie zrezygnuję ze stanowiska, że podstawianie pupy (bez mydła) jankesom w złudnej nadziei na wzajemność w trudnej chwili jest żałosne i wstydliwe.
Skoro mi już przyszło mieszkać i żyć w Polsce (miałem alternatywy – wybrałem jak wybrałem, świadomie), to marzyłbym o tym, żebyśmy mieli nudną historię i polityków jak czekiści: „chłodna głowa, gorące serce, czyste ręce”. Mrzonki, co nie? Ale czym jest życie bez marzeń?
boka dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
boka, to ja sie z tobą zgadzam. może już czas, po tych kilkuset latach obrywania w tyłek, być pragmatycznym. pomysł z eksterytorialnymi autostradami w 100% mi sie podoba:).
żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo, powinniśmy robić jak najwięcej interesów, i ze stanami, i z ue, i z rosją. wtedy (mam nadzieję) nikomu by się nie opłacało wdawać w awantury.
a co do tarczy – mogłaby by być jednym z takich interesów, tylko zawsze trzeba to umiejętnie rozegrać
luke dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
Co do tych autostrad dla ścierających się wrogów – ja bym jeszcze dobudował zasieki na granicach do użytku zwaśnionych stron – naturalnie do wynajęcia jak figlo park. Co wojna to zawsze My dostajemy po du..e. I to dlaczego? Ano z powodu tego naszego napinania się – że nie pozwolimy wkroczyć na nasz teren, że jesteśmy zagorzałymi sojusznikami tych i owych. A jak przychodzi co do czego to Ci nasi sojusznicy się wypinają i mówią że dzisiaj nie bo muszą umyć włosy albo że trzeba było ten Danzig oddać. Co to za sojusznicy i z jakiej racji mielibyśmy TERAZ w nich pokładać nadzieje? Jedno jest pewne – to właśnie polityga zagraniczna typu machanie szabelką prowadzi do tego że nas ciągle zgniatają.
jakuszyn dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
„Cielismy dla chwaly, cielismy dla glorii!
Nikt tak jak my sie nie nacial w historii.”
marek dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
Otóż w warstwie ideologicznej, boka, jak najbardziej się zgadzam. Jako chrześcijanin spoglądam na ideę pacyfizmu z czułością. Nie lubię wojny bardzo. I radbym jej unikać, jak długo się da.
Ale jest parę rzeczy, których nie lubię bardziej.
Takie rzeczy, to stłoczenie kilkudziesięciu tysięcy ludzi na paru kilometrach kwadratowych, systematyczne mordowanie ich i głodzenie, by wreszcie wysłać ich transportami do gazu i krematorium. Takie rzeczy, to zbieranie tysięcy ludzi nad rowami, by zastrzelić je strzałem w tył głowy – a dla matek z dzieckiem dwie kule. Którzy niedobici – zasypani półżywcem.
To zamknięcie kilku tysięcy ludzi w kościele, a potem systematyczne wyrżnięcie ich maczetami – od dzieci, przez starców, po kobiety w ciąży. To tysiące młodych ludzi spalonych żywcem, potopionych w gównie i rozjechanych czołgami w centrum państwa w środkowej Europie. To ludzie paleni w zamkniętych stodołach mordowani granatami wrzucanymi do środka. To patrzenie ojców i matek na śmierć własnych dzieci. To wreszcie możliwość, że jakiś nawiedzony głupek weźmie bombę wielkości walizki i ci, którzy będą w promieniu kilometra od niego będą mieli szczęście, bo umrą od razu – a nie w trwających tygodnie męczarniach.
Wybacz patos – ale ja tych rzeczy nie chcę przeżywać i mam na tyle wyobraźni, aby żądać od osób u rządów, by mieli plany zapobiegające takim wydarzeniom – a nie próbowali ewentualnych troglodytów mogących mnie i mojej rodzinie to wszystko zgotować – przekonywać pacyfistycznym uśmiechem.
Nie wiem, czy możemy akurat w tym względzie się porozumieć, możemy pozostawać po prostu przy różnych zdaniach – ale ja jednakowoż wolę być mądry przed szkodą, niż po.
Zatem ja wolałbym z pomocy najbardziej cywilizacyjnie i technicznie zaawansowanego mocarstwa militarnego za łatwo nie rezygnować – bo najpierw się łatwo mówi o honorze i nadstawianiu tyłka – a potem ma się parę milionów trupów i kupkę ruin, zamiast najludniejszego miasta – i tyle zostaje po zawiadiackim honorze.
Simon dnia 18 wrz 2009 | zablokuj
Ach – i jeszcze jedno.
Słusznie podnosicie kwestię zdrady nas w Jałcie i Teheranie. Bardzo słusznie także prawicie o zimnym pragmatyzmie polityków. Ale, moim zdaniem, przeginacie pałkę w drugą stronę. Otóż – akurat właśnie Amerykanie wcale nie musieli dwukrotnie w XX wieku ginąć w Europie tysiącami i wyciągać rzekomo „doroślejszych: i „dojrzalszych” Europejczyków z g., które sami sobie sprokurowali.
Wiele tysięcy poległych amerykańskich żołnierzy nie wzięło się z czystej pragmatyki – bo takowa nie usprawiedliwiała takiego zaangażowania USA poza Pacyfikiem.
Nikt nie kazał też Amerykanom bulić na plan Marshalla i ryzykować własną dupą w Zatoce Świń. Ja rozumiem – walka mocarstw, dwa bloki, zimna wojna, ścieranie się wpływów… Tylko zważcie na to, że Ameryka to państwo demokratyczne, na pomoc w konfliktach musiało dostawać zgodę własnego społeczeństwa (jak to się skończyło w Wietnamie, to wiemy) – radzieccy sekretarze takich zgryzot nie mieli.
Zatem – ja wiem, że modnie jest mieć USA za szatana, za kraj głupoli, za bufonadę kowbojów od siedmiu boleści – aliści mam takie wrażenie, że większość Europejczyków jakoś dziwnie zapomina, ile USA zawdzięcza – w tym i Wy, kochani, niestety. Modnie zatem i ładnie jest pamiętać o zdradzie w Jałcie – ale ja wolę pamiętać o lądowaniu w Normandii, o trzymaniu sowietów za mordę i o Reaganie wspierającym polską opozycję. I jeśli wszystkie te wydarzenia były jednocześnie powodowane interesami USA – to ja bym sobie takich interesów życzył więcej.
Dlatego byłem zwolennikiem tarczy:)
Simon dnia 18 wrz 2009 | zablokuj