.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Utalentowany kuzyn

14 wrz 2009 – 15:03

Jak napisał Dziennik, cioteczny brat prezydenta Jan Maria Tomaszewski przejawiał niezwykłe talenty. Talenty jednak niecodzienne jak dla artysty – plastyka, bo talenty do zarabiania dużych pieniędzy w państwowych spółkach zarządzanych często przez osoby powiązane z Prawem i Sprawiedliwością. Pana Tomaszewski zatrudnił w kwietniu 2006 r. w warszawskich wodociągach związany z PiS Stanisław Bortkiewicz. Jak na artystę przystało, chciał promować wodociągi przez kurtynę wodną do widowisk światło-dźwięk, przeszklone windy i taras widokowy, jednak pomysły nie zostały wdrożone. Pobierał pensję ok. 5-6 tysięcy brutto. W czerwcu 2007 Tomaszewskiego zatrudnił dział kadr TVP z pensją 8 tysięcy brutto. Nic nie wiadomo o spektakularnych pomysłach na promocję zatrudnienia w TVP, nie udało się też ustalić zakresu obowiązków – prawdopodobnie nie miał żadnych. W dniu, gdy prezes TVP Urbański został zawieszony, Tomaszewski tak się zestresował, że się rozchorował. Na zwolnieniu lekarskim był 182 dni. Nadal jest pracownikiem TVP. Tego było mu mało i został pracownikiem Orlenu. Został zatrudniony przez Kownackiego na stanowisku eksperta do spraw mediów, lecz oczywiście obecnie jest na zwolnieniu lekarskim. Pensja – 18 tysięcy brutto. Planował wyświetlanie reklam Orlenu na chmurach lub na niebie nocą, na szczęście nikt nie zdecydował się na wdrożenie jego pomysłów. Podobno sam prezydent nie przepada za swoim kuzynem – cóż, rodziny się nie wybiera.

  1. 64 odpowiedzi na “Utalentowany kuzyn”

  2. Prezydent lubi czy nie lubi – w tym kraju pewnie mamuśka „Zjawiska” rozdaje karty

    SMD dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  3. Przecież cysorz i brat zapowiadali wprowadzenie IV RP.Nie wszystko się udało,ale pociotek ma z czego żyć.

    stary dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  4. Dziś w GW w felietoniku któraś z tamtejszych pań (chyba Kublik, ale nie chcę skłamać) – przy okazji zwinięcia sobie mediów publicznych przez koalicję PISS-SLD („O dwóch takich, co ukradli telewizję) – stwierdziła, że w sumie nie należy się dziwić – to po prostu jedna maniera zawłaszczania państwa, podbudowana cynizmem, spotkała się z drugą – podbudowaną fanatyzmem. Czyli o tym, jak spotkał się milleryzm z kaczyzmem – i że w sumie niewiele obie te lewice różni:)

    Kuzyn, to przy tym małe miki – i dopuszczam do siebie myśl, że kaczki mogły o tym nie wiedzieć – jeno pissowskie działacze chciały wodzów ukontentować. Na tym poziomie każdemu może się zdarzyć – przypominam Misiaka czy Sawicką z PO. Choć faktycznie – jak przydarza się tej partii „odnowy moralnej”, prychającej wokół żółcią na wszystko i wszystkich – to się przypomina fraza o słomce i belce:)

    W sumie jednak kuzyn nie boli mnie nawet w jednej dziesiątej tak, jak harce Jarkacza przeciw polskiej racji stanu.
    W niedzielę w RMF wypowiedział się prezes Związku Rodzin Ofiar Katynia – który stwierdził, że ludobójstwem był Holocaust albo zbrodnie w Rwandzie – ale Katyń, to była zbrodnia wojenna. I on sobie wyprasza, żeby dla swojego śmierdzącego politycznego interesiku co niektórzy nie dawali spokoju jego zamordowanemu ojcu, np.

    A już napad na TVP wspólnie z SLD, to po prostu Himalaje złego smaku. Niedawno niejaki Pan Kracy współczuł nam tu, że nie lubimy KAczyńskich – mnie pozostaje współczuć, że ma taki marny materiał do obrony :D

    Simon dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  5. Zgadzam się z Simonem – nie sądzę, aby bracia maczali w tym palce. Jest to co najwyżej kundlizm i lizusostwo „działaczy” i”aktywu” PiS-owskiego (niestety, nie jest to znamienne tylko dla PiS-u – takie męty znajdziemy w każdej partii). Przypomina mi się „limuzyna dla Rydzyka”, wieś-maki, genialny siostrzeniec Macierewicza czy casus Gilowskiej. Takie numery były, są i będą (patrz „Rewizor” Gogola), ale im głośnie o nich – tym lepiej. Może to coś pomoże.

    ryszard dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  6. @Simon
    Może się mylę, ale z tą nomenklaturą nie chodzi tylko o nazewnictwo. Otóż wg prawa międzynarodowego „ludobójstwo” nie ulega przedawnieniu, natomiast „zbrodnia wojenna” – tak. W związku z tym upieranie się przy określeniu „ludobójstwo” pozwala na domaganie się w dalszym ciągu śledztwa, procesu i wskazania winnych, a więc rzecz nie leży tylko w imponderabiliach.
    Na marginesie: Też uważam że było to ludobójstwo.

    ryszard dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  7. Z innej beczki.
    Ci, którzy tu bywają – wiedzą, a ty, którzy nie wiedzą – oświadczam: Nie jestem zwolennikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Uważam że jest on złym prezydentem – nieudolnym, chimerycznym, niesympatycnym i na dodatek partyjnym sługą swego brata. Nie głosowałem na niego, nie będę głosował, za to będę gorąco przeciw niemu agitował.
    Natomiast uważam że to, co wywinęli dzisiaj siatkarze jest poniżej wszelkiej krytyki. Odmowa przyjęcia zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego jest po prostu brakiem elementarnej kultury. Niezależnie od tego czy prezydentem jest Kaczyński, Kwaśniewski czy inny Nowak – jest to lekceważenie urzędu a nie osoby – i jest to niedopuszczalne. I żadne tłumaczenia ich nie usprawiedliwiają.

    ryszard dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  8. http://wiadomosci.onet.pl/2042907,11,item.html

    Przesadzasz ryszard. Po pierwsze, nie siatkarze, a PZPS, a po drugie, nie odmówili, tylko przełożyli ;)

    Rusek dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  9. @Rusek
    Nie przesadzam. Nie jest ważne czy PZPS czy inna cholera – ważne że odmówiono. Przełożyć można wizytę u kolegi, dziewczyny czy ciotki Klementyny – natomiast w tym wypadku przyjście na spotkanie było ich obowiązkiem. Przełożyć mogli spotkanie z prasą, telewizją czy inną Olejnikową, natomiast zlekceważenie zaproszenia prezydenckiego jest po prostu – powtarzam raz jeszcze – brakiem elementarnej kultury.I nie przykryją tego żadne kilogramy medali, nawet złotych.

    ryszard dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  10. @Ryszard
    Myślę, że nietaktem było wyznaczenie audiencji w dniu powrotu do kraju reprezentacji. Przeciez wiadomo było, że powitanie będzie tyleż spontaniczne, co długie. Co stało na przeszkodzie, żeby zaprosić siatkarzy jutro? Myśle, że znowu chodzi o wyścig : kto pierwszy? Bo jutro mają byc u premiera, więc prezydent musiał być „lepszy” od premiera i wyszło, jak wyszło…

    Nutka57 dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  11. @Nutka 57
    Też tak uważam; i jest to kolejny przyczynek do charakterystyki PST. Tym niemniej nie jest sprawą ani PZPS, ani tym bardziej siatkarzy brać udział w takiej zabawie. Zaprosił ich Prezydent (piszę z dużej litery – bo chodzi o Urząd, a nie konkretną osobę) i powinni byli pójść. A zmęczenie czy inne takie tłumaczenia są niepoważne – przecież nie chodzi o steranych życiem kombatantów czy staruszki w ciąży, a o grupę młodych, sprawnych i silnych ludzi.

    ryszard dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  12. Wszyscy sie chcieli na wyscigi „ogrzac” w blasku zlota. Wystarczy posluchac jak wszystkie kolejne
    „rzady” sie dzis probowaly na wyscigi podpiac pod sukces. Siatkarze powinni dla rownowagi wypiac sie rowniez na premiera – w przeciwnym razie rzeczywiscie zle to bedzie wygladalo i sie Lechu znow obrazi.

    Potwierdza sie rzeczywiscie opinia ze LechKacz powinien medale nadawac tylko posmiertnie. Tak sie to „odznaczanie” za jego kadencji zdewaluowalo jak zaloba narodowa :(

    Tom dnia 14 wrz 2009 | zablokuj

  13. No i wyjasnilo sie czemu JarKacz tak zawziecie broni przemyslu stoczniowego – nie chodzi to tylko o miejsca pracy dla ludzi, ale i dla kotow.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7037550,Po_zamknieciu_stoczni__Pol_tysiaca_kotow_bez_pracy_.html

    olek dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  14. @ryszard
    właśnie dlatego, że
    „jest on złym prezydentem – nieudolnym, chimerycznym, niesympatycznym i na dodatek partyjnym sługą swego brata” – siatkarze zrobili dobrze!!

    Dodam od siebie, iż właśnie dlatego, że czasowo stanowisko Prezydenta RP jest nieobsadzone, siatkarze nie powinni byli lecieć na łeb na szyję byle tylko pokazać, kto tu jest najważniejszy (a ten gościu, o którym piszesz, jest prezydentem wszystkich PISowców i innych moherów i nieudolnie próbuje udawać Prezydenta RP).

    Wyobrażam sobie jakie Ty przechodzisz katusze wewnętrzne, jeśli widzisz wszystkie te jego cechy, a jednocześnie uważasz go za prezydenta RP. Ja to przynajmniej mam luz, bo menel, który mówi do wyborcy „spieprzaj dziadu”, a do dziennikarki mówi, że jest ona na jego krótkiej liście i że ją załatwi – nie jest i nie będzie moim prezydentem. Już z litości pominę te wszystkie „małpy w czerwonym” i inne jego wpadki, bo ten gościu jest, był i na razie będzie prezydentem wszystkich Wolaków i swojego brata.

    Krótko mówiąc, guzik mnie obchodzi, czy siatkarzom wolno było odmówić temu gościowi czy nie. Uważam, w przeciwieństwie do Ciebie, że urząd Prezydenta RP nie ucierpi z powodu „tak haniebnego czynu”. Urząd Prezydenta najbardziej cierpi z tego powodu, że go czasowo zajmuje brat najważniejszego brata. Osobiście uważam, że siatkarze dobrze zrobili olewając dostarczanie kolejnych punktów dla jego pozycji w przyszłych wyborach.

    I zajrzyj sobie może tutaj:
    http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Lech_Kaczy%C5%84ski

    Flogiston dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  15. Nie wiem, może się mylę, ale wolność polega na tym, że można przyjąć lub odrzucić zaproszenie, nawet prezydenta. No, chyba, że Kaczyński aspiruje do roli dyktatora, którego prośba jest rozkazem. To, że można odmówić właśnie nawet prezydentowi bez konsekwencji, jest wyznacznikiem poziomu wolności obywatela. To nie wojna, ani zagrożenie ojczyzny, a odznaczeń z ręki TEGO prezydenta już wielu odmówiło. Cała afera jest więc tylko skutkiem poranionego, a monstrualnie rozdętego ego, pana, który roi sobie, że jest prezydentem wszystkich Polaków.

    pawile dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  16. Flogiston, napisałeś dokładnie to, co myślę.

    andrzejjj dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  17. No właśnie wyznaczenie audiencji na bodajże 19.30, aby w najlepszym czasie antenowym błyszczeć złotem przed kamerami – przecież to zalatywało czystym cynizmem.
    W dodatku pamiętajmy dwie rzeczy – po pierwsze na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Po drugie nie ma ustawowego obowiązku spełniania zachcianek prezydenta – który jest jedynie pierwszym wśród równych. Przestańmy traktować ten urząd z namaszczeniem boskim – w USA gdzie prezydent naprawdę coś znaczy, dopuszczalna jest krytyka, która u nas z miejsca wywołała by oburzenie tzw. opinii publicznej – czyt. dziennikarzy TVN24 oraz interwencje prokuratora. A w USA każdy ma w świadomości, że prezydent jest tylko urzędnikiem opłacanym min. z jego kieszeni.

    W dodatku jeszcze ta mania nagradzania sportowców za swe osiągnięcia przez prezydenta – to takie płaskie i skończony prowincjonalizm. W ogóle cala polityka „medalowa” prezydenta i jego kancelarii to żenada – robiona nie dla uhonorowania wybitnych przedstawicieli Polski a dla czystego PR-u prezydenta.

    Generał Electric dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  18. @ ryszard – mniej emocji,trochę rozsądku.Jest zasadnicza różnica między „zaproszeniem” a „wezwaniem”.Zapraszający powinien mieć odrobinę taktu i wiedzieć że wizyta u niego powinna być zaszczytem a nie psim obowiązkiem.Co dziwnego w tym że sportowcy po tak ciężkim turnieju,długiej podróży i obowiązkowym spotkaniu z kibicami chcą odpocząć aby w dobrej formie przyjść na oficjalną uroczystość? To po prostu była gafa nadgorliwych urzędasów Kancelarii Prezydenta że z uroczystości wręczenia odznaczeń zrobili cyrk.

    stary dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  19. @ryszard

    Wybacz, ale nie mogę się zgodzić. Mam głupie uczucie, że za dużo tych postów krytycznych jeden po drugim do Ciebie – i lekko wpisuję się w ten trend – ale z drugiej strony jak Cię znam, to chyba się nie obrazisz na ludzi o innym zdaniu i będziesz wiedział, że to wymiana poglądów, a nie atak:)

    Otóż nie mogę się zgodzić co do tego ludobójstwa, bo:
    - zbrodnie wojenne także nie ulegają przedawnieniu;
    - nawet, gdyby ulegały – to nie miałoby to znaczenia z tego powodu, że sprawcy co do jednego nie żyją;
    - Komorowski zaproponował w swoim projekcie uchwały zwrot: „zbrodnia o charakterze ludobójstwa”. I już słychać głosy posłów PISS, że nie poprą takiego sformułowania. Że za słabe ono:) Zatem widać, o co im naprawdę chodzi – o awanturę bez sensu, jak zwykle. Można zadowolić Jarosława? Przecież wiesz, że nie można:)

    Simon dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  20. @ryszard
    Uzupełniając trochę Simona, który wyprzedził mnie z komentarzem, uprzejmie informuję, że już od 1968 roku, z inicjatywy Polski zresztą, zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu. Nie wiem kto wcisnął Ci kit, że rzeczone ulegają.

    Co do ludobójstwa – jestem prawie pewien, że jest to kategoria tylko i wyłącznie – przepraszam za wyrażenie – semantyczna i w żadnych tzw. paragrafach nie występuje, co ma olbrzymie znaczenie.

    Jak już w jakimś wątku pisałem w obronie Stefka, pojęcie „ludobójstwo” (oryginalnie angielskie „genocide”) wymyślił i wprowadził do użycia w 1944 lub 1945 roku osiedlony w USA Polak Rafał (Raphael) Lemkin w swojej książce o polityce państw Osi wobec narodów podbitej Europy.

    jendras dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  21. @Simon
    Pełna zgioda – jestem absolutnie przekonany, że gdyby wcześniej Platfusy zgłosiły projekt ze słowem „ludobójstwo”, to Pisiorki upierałyby się, że musi tam być dodane coś takiego, jak „największe w dziejach ludzkości”, „kierowane/inispirowane przez rosyjskich komunistów”, „bestialskie”, „bezprecedensowe”, czy coś takiego, bo dokładnie tak jak Leszek K. chciał wyprzedzić Donka w odznaczaniu walejbolistów , tak i w tym muszą być „lepsi/pierwsi/bardziej patriotyczni” (niepotrzebne skreślić).

    jendras dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  22. @jendras

    No tak, ale żeby oni jeszcze chcieli być tymi pierwszymi i lepszymi:) Ale obawiam się, że tu chodzi raczej o rywalizację typowo „po polsku” – nie, żeby samemu krowę kupić, tylko – żeby sąsiadowi zdechła. Mniej zatem istotne od ukazania własnych pomysłów, przewag czy racji – będzie pokazywanie, że PO czy ktokolwiek inny nie ma pomysłów, nie ma przewag i żadnych racji – i to w sposób „nie ulegający wątpliwości”, „haniebny”, „oczywisty”, itd w ten deseń. Parafrazując pewne powiedzenie: PO nie ma w niczym racji. Gdyby okazało się, że jednak PO miało w czymś rację, to z pewnością okazałoby się także, że lepiej by było tej racji nie mieć.

    Tak właśnie tradycyjne w polityce zasady (przede wszystkim – zniszczyć konkurencję) – u nas są nawet nie zawoalowane i wzmocnione czysto polskim piekiełkiem.

    A co do siatkarzy – Bogu ducha winne chłopaki zostali tu powitani także typowo po polsku. Nie mieli bladego pojęcia, co się dzieje między jakimiś aparatczykami z PZPS, jakimiś kancelariami, wysiedli zmachani z samolotu – i uż się muszą w telewizjach tłumaczyć, czy lubią mianowicie bardziej prezydenta czy premiera i dlaczegóż to.
    Żałosne. I uważam, że jest w tym tyle winy polityków, co i mediów – które potrafią taki bzdet rozdmuchać do paranoidalnych rozmiarów.

    Simon dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  23. @Simon, jendras, Flogiston i reszta

    Co do ludobójstwa – napisałem na początku „o ile się nie mylę” czy jakoś tak – bo nie byłem pewien, a do źródeł nie chciało mi się sięgać. Więc jeśli rzeczywiście zbrodnie wojenne również nie ulegają przedawnieniu – zwracam honor.
    Natomiast co do siatkarzy – zdania nie zmienię. Jest bowiem różnica pomiędzy krytyką, nawet najostrzejszą osoby, a lekceważeniem urzędu. Cokolwiek byśmy na temat Kaczyńskiego nie myśleli – nie możemy zaprzeczyć faktowi że został on wybrany DEMOKRATYCZNIE. I że urząd ten został mu powierzony przez wyborców.
    Możemy krytykować osobę. Możemy nawet domagać się jego odwołania, jeśli uważamy że jest tego urzędu niegodny. Możemy w ramach protestu nie przyjąć z jego rąk odznaczenia czy odesłać je, jeśli uważamy to za stosowne (były takie przypadki). Natomiast „przełożenie” wizyty nie jest, oczywiście, karalne – tak jak karalne nie jest pierdzenie przy stole, ale tego się po prostu nie robi.
    Na koniec jeszcze dwa zdania: Również uważam że PST jak zwykle zagrał „pod publiczkę”. I zgadzam się że przyznawanie wysokich odznaczeń państwowych za osiągnięcia sportowe jest nieporozumieniem. Natomiast co do meritum – zdania nie zmienię i kropka.

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  24. No i się nam pisdęt obraził – wcale siatkarzy nie przyjmie.A ci z powodu niedostąpienia zaszczytu uhonorowania przez „męża stanu” będą teraz przez siedem długich lat błąkać się w III lidze siatkarskiej. Mógłby się w końcu obazić na wszystkich obywateli naszego pięknego kraju.

    RobertM dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  25. Mam spory żal do Platformy że w ogóle ten wątek z 17 września podjęła. Trzeba było natychmiast nazwać PiSowców pieniaczami i ich projekt po prostu spuścić w kiblu i nie wdawać się w jakieś żałosne dyskusje. Z początku wyglądało na to, że właśnie tak się stanie, ale teraz sam już nie wiem o co chodzi. Po co Platformie te śmieszne negocjacje pt. „zbrodnia o charakterze ludobójstwa”?

    Nie widzę w tym żadnego sensu. Na całej sprawie powinna gładko ugrać punkty Platforma, a wygląda na to, że jednak PiS górą…

    Vilmar dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  26. Nie bardzo wiem o co ta szarpanina, jaki kraj taki Prezydent! Ten nie szanuje swoich wyborców (i nie tylko)a oni nie szanują jego. Sportowcy potwierdzają tylko regułę.

    Nikt dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  27. A ja znowu pod prąd, bowiem uważam że prezydent tym razem (swoją drogą szkoda że tak rzadko) zachował się tak jak powinien. Wbrew temu co piszecie – nie obraził się, nie nadął, ale po prostu scedował nadanie tych odznaczeń na premiera. Bo mimo wszystko czy można sobie wyobrazić sytuację że przzydent powie: „Nie możecie dzisiaj? Jutro też nie? No to kiedy – powiedzcie, ja się dostosuję”.
    Pamiętacie reakcję Cesarza Japonii na wizytę Kaczyńskiego PO wizycie w Mongolii? Oczywiście nie ten majestat i nie protokoły, ale sytuacja podobna.

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  28. Przeydent to nie car, i jego zaproszenie można przyjąć albo nie. Jak ktoś zaczyna krzyczeć, że jest to lekceważenie urzędu, to jest na prostej drodze do zostania niewolnikiem. Siatkarze niczego prezydentowi nie zawdzięczają, i nie mają obowiązku latać z wywieszonym ozorem na każde jego zawołanie.

    To raczej prezydent próbując eksploatować zmęczonych sportowców dla swoich własnych korzyści okazał całkowity brak szacunku dla reprezentacji NARODOWEJ. Która ostatnimi czasy więcej zrobiła dla tego kraju, niż prezydent przez całą swoją dotychczasową kadencję.

    wujek_manfred dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  29. O rany, nie przesadzajmy z tym „zrobiła więcej dla kraju”. Zrobiła to przecież dla siebie a że dostało się troszkę splendoru krajowi to dobrze. Drużyna Wagnera ta dopiero pokazała do czego jest zdolna!
    To były czasy!

    Nikt dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  30. @wujek_manfred
    No nie wiem. Gdyby LK – chcąc „wyścignąć” Tusku (co jest zresztą w jego stylu) – rzeczywiście na siłę ściągał ich do pałacu, to pewnie zgodziłbym się z Tobą, natomiast – w co nie ma powodu nie wierzyć – termin spotkania zaproponował PZPS.

    Faktem jest, że po spóźnionym przylocie wszystki kolejne iwenty im się opóźniały i przedłużały, jakkolwiek nie da się wykluczyć, że działacze Związku prowadzili jakąś swoją gierkę. Jeżeli tak by było, to jednak trochę niefajnie.

    jendras dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  31. @wujek-manfred
    Oczywiście że zaproszenie można przyjąć lub nie. Ale jeśli mówi się „A” – to należy powiedzieć „B” i resztę. Jeśli się lekceważy zaproszenie prezydenta, to należy rónież nie przyjmować odznaczeń przez niego nadanych. Albo – albo. Tercium non datur. Czy można sobie wyobrazić że ktoś odznaczony Orderem Orła Białego powie: „bardzo się cieszę, ale akurat trzeciego maja mam grilla z przyjacółmi, więc może wpadnę w przyszły czwartek?”
    Jeżeli ze sporym trudem wydobyliśmy się z – użyłeś dobrego sformułowania – czegoś w rodzaju niewolnictwa* to nie po to by lekceważyć w ten sposób wywalczoną demokrację.
    Jest naszym dobrym prawem krytykować prezydenta, premiera czy innych ministrów – bo jesteśmy obywatelami tego państwa. Ale – powtarzam po raz kolejny – czym innym jest nawet najostrzejsza krytyka, a czym innym brak szacunku do Urzędu. Jeśli nie wiwrzycie – to spytajcie Bartoszewskiego.

    *Powiem Ci tak: Może nieduży, ale jednak dorzuciłem swój kamyczek do dego, abyśmy wyszli z tamtego niewolnictwa. Więc może dlatego teraz patrzę na to trochę inaczej?

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  32. Oczywiście „Tertium” a nie „Tercium”, ale łaciny uczyłem się cztedzieści kilka lat temu i mam prawo nie pamiętać.

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  33. przepraszam, KURWA! – a to tylko mały czubek jednej z małych gór..

    prawdziwy berg dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  34. @ryszard

    > Bo mimo wszystko czy można sobie wyobrazić
    > sytuację że przzydent powie: “Nie możecie
    > dzisiaj? Jutro też nie? No to kiedy
    > powiedzcie, ja się dostosuję”.

    Nie tylko można sobie taką sytuację wyobrazić, ale tak właśnie powinno to wyglądać.
    To siatkarze są w tej sytuacji podmiotem, a prezydent jest tu tylko petentem, który wyraził chęć spotkania się z nimi i co za tym idzie, to on powinien się dostosować do terminu dla nich dogodnego.

    Hepowy dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  35. ponieważ powyżej jest głównie off topic , podkreślam , że ja prosto do tematu.

    prawdziwy berg dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  36. Pozwolę sobie jednak postawić kropkę nad jednym z offtopiców – nie za bardzo mi się chciało, ale jednak sprawdziłem:

    W Kodeksie Karnym NIE WYSTĘPUJE W OGÓLE SŁOWO „LUDOBÓJSTWO”, za to jest oczywiście zbrodnia wojenna, która – co jest równie oczywiśte – nie podlega przedawnieniu!

    Czy to nie powinno zamknąć dyskusji na ten temat?

    jendras dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  37. Juz nawet prezes rodzin katynskich sie wypowiedzial na temat ludobojstwo czy zbrodnia ale PiS znow musi byc bardziej swiety od Papieza. Genetyczni patrioci z przeceny

    Tom dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  38. Żenujące jest to, że PIS na trupach buduje swoją kampanię polityczną. Terminologia w ogóle nie ma znaczenia – dla Polakow jest wszystko jasne, a Rosjanom zaś wszystko jedno – i tak nie przyjmują tego do wiadomości. Po prostu żenada, do której aktywnie z wielkim entuzjazmem włączyły sie media i jakieś stowarzyszenia rodzin.

    I niech mi ktoś wytłumaczy, po co musi być uchwała rocznicowa w zwiazku z 17 września? Kilka dni temu była uchwała w związku z powolaniem rządu Mazowieckiego, jeszcze wcześniej wybuchu wojny, 4 czerwca – Rany julek, komu to do szczęścia potrzebne? Takie uchwały powinny być zakazane konstytucyjnie.

    Generał Electric dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  39. @Nikt
    Drużyna dodała krajowi splenodru, a el presidente jedynie kraj ośmiesza. No to kto zrobił więcej dobrego? To można niemal matematycznie wyliczyć.

    @Ryszard
    Wizisz, tu się różnimy. Ja prezydenta, niezależnie od sposobu jego wyboru nie uważam za pół-boga. Jeżeli ja nie czuję się urażony tym, że ktoś nie może się ze mną spotkać w danym terminie, (bo ma np. inne zajęcia), to i prezydent może. Żadnej ujmy urzędowi to nie przynosi.

    Myślenie w rodzaju „prezydentowi się nie odmawia” jest po prostu przejawem niewolniczej mentalności. Bo prezydent ma nam służyć, a nie my jemu. To my jemu płacimy, a nie on nam.

    A co do lekceważenia urzędu, to w tej dziedzinie Lecha Aleksandra i tak nikt nie wyprzedzi. A skoro sam prezydent lekceważy swój urząd, to trudno mieć o to pretensje do innych.

    wujek_manfred dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  40. @wujek_manfred
    Przykro mi, ale mylisz pojęcia. Mylisz „niewolniczą mentalność” z szacunkiem obywatela dla własnego Państwa jeśli się z nim jakoś tam utożsamia. Bo wolność nie polega na tym że ma się wszystko w dupie, że nie obowiązują żadne prawa ani obyczaje.
    Dzisiaj prezydentem jest Kaczyński, którego zdaje się obaj nie lubimy mniej więcej w tym samym stopniu, ale jutro może być nim Tusk, Borowski czy nawet Ty. I jeżeli będzie to właśnie Twój ulubiony kandydat – to też będziesz uważał że można go lekceważyć?
    Jeżeli nie damy sobie odebrać z trudem wywalczonej demokracji – to gwarantuję Ci – nigdy już nie będziemy mieli prezydenta czy premiera z którego wszyscy będą zadowoleni. Po kolejnych wyborach zawsze będzie tak, że część społeczeństwa będzie psioczyć, narzekać i wieszać psy na władzy. Ale póki mamy demokrację i demokratyczne wybory – musimy to uszanować.

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  41. @ryszard – ale wyobraź sobie, że właśnie nastały czasy, w których na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Odchodzą w niebyt ostatnie atrybuty boskiego pomazańca. Dzisiaj nawet rodzice muszą sobie zasłużyć na szacunek – już nie wystarczy przykazanie: „czcij ojca swego i matkę swoją”. Stąd wielu ludzi, zwłaszcza młodych, jest zdziwionych postulatem okazywania szacunku dla osoby pełniącej urząd – szacunku wynikającego tylko z faktu, że go pełni.

    Generał Electric dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  42. Zgadzam się, że podstawowe symbole i instytucje związane z krajem – hymn, flagę, godło, konstytucję itd. – powinno się szanować. Nie w imię przereklamowanego „patriotyzmu na pokaz” ale z takiej zwyczajnej przyzwoitości czy kultury względem tradycji.

    Co do najważniejszych stanowisk, no cóż, prezydent czy premier w jakimś stopniu reprezentują kraj. Tyle że są to zwyczajni urzędnicy państwowi i trudno rozdzielić jak powagę instytucji od zachowania konkretnego człowieka za tym biurkiem. W dodatku politycy wszystkich ugrupowań zatraceni we codziennym podgryzaniu się, intensywnie pracują nad brakiem szacunku dla tzw. elit i funkcji państwowych, przy czym celuje w tym pewna znana wszystkim partia.

    A co kilka lat mamy arcyprzepychanki związane z walką w błotku celem dostania się do upragnionego korytka. Takie utytłane ze wszystkich stron persony zakładają tabliczkę „teraz działam w imieniu RP, poważajcie mnie” i oczekują, że od tej pory ich wizerunek będzie czysty i nieskalany. Tymczasem oni tylko pełnią obowiązki na danym stanowisku, do tego z różnym skutkiem. Nie znaczy oczywiście, że należy nimi ostentacyjnie pogardzać, ale zyskania jakiegoś ponadprzeciętnego respektu bym się nie spodziewał.

    Tu przypomniała mi się scena (nie pamiętam z jakiego filmu), gdzie staroświecki Brytyjczyk rozmawia z Amerykaninem i dziwi się, że ktoś odważył się zabić Lincolna. „U nas w Anglii byłoby to nie do pomyślenia, żeby ktoś wycelował broń w królową – bije od niej taki majestat, że zamachowcowi na pewno zadrżałaby ręka”.

    To samo w wersji polskiej wg dowcipu z dowolnym politykiem – „…ciągle ktoś szarpał mnie za rękę i wołał: no dalej, strzelaj!” :D

    kompan dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  43. @G.E.
    Nic nie mówiłem o szacunku dla osoby. Mówiłem o szacunku dla Urzędu – dla wyborców którzy zadecydowali tak a nie inaczej, nawet jeśli się z tym wyborem nie zgadzamy.
    I czymś zupełnie innym jest np. wypisywanie na kaczora tego, co akurat nam do głowy wpadnie, (co zresztą czynimy tu z upodobaniem). a czym innym lekceważenie Urzędu. Tylko tyle i aż tyle.

    P.S.Wróciłem niedawno z mojego rodzinnego Gdańska – połaziłem, obfotografowałem św. Mikołaja (chyba najpiękniejsze barokowe wnętrze w Polsce), wypiłem piwo na Piwnej (kiedyś tam była Probiernia) i przypomniałem sobie młodość. Pozdrowienia!

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  44. Wybaczcie refleksję – może to Alzheimer, ale nie przypominam sobie tak wyrafinowanych dyskusji o szacunku dla Urzędu, Głowy Państwa, czy podstawowych symboli i instytucji związanych z krajem, przy okazji różnych ekscesów Palikota. ;-)

    jendras dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  45. O, jak miło. Gdy Kancelaria Prezydenta chce przyłożyć Tuskowi, to kij zawsze się znajdzie.

    „Premier złamał obowiązujący od kilkudziesięciu lat protokół wręczania prezydenckich odznaczeń. Takie odznaczenia, które w imieniu prezydenta otrzymali od premiera nasi siatkarze powinny być przypinane do stroju (…) mówił Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta.”

    Tymczasem Dz.U.nr 90/1992,poz.452 – Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 10 listopada 1992 r. w sprawie (…) sposobu i okoliczności noszenia odznak orderów i odznaczeń:
    „Par. 24 – Pełnych odznak orderów i odznaczeń oraz ich miniaturek, baretek, rozetek i wstążeczek nie nosi się na ubiorach roboczych i ochronnych oraz na ubiorach o charakterze sportowym.”

    Zapewne w wersji alternatywnej byłaby „wpadka Tuska” bo przypiął odznaczenie państwowe na koszulce „Plus GSM”.

    kompan dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  46. No tak, jak zwykle okrzykniecie mnie złoczyńcą, który stosuje niewłaściwe miary i mocium panie, niedozwolone paralele.

    Ale z uporem maniaka przypomnę, że Hitler został kanclerzem III Rzeszy w wyniku wygranych wyborów. Czy takie wybory tez należy uszanować? I pod żadnym POZOREM nie wolno krytykować kanclerza, bo objął władzę w wyniku demokratycznych wyborów??!? A jeżeli w przypadku Hitlera nie należy uznawać takiego kanclerza za kanclerza, to dlaczego naszego Vetownika & Szkodnika należy szanować? Bo niby co? A jeżeli Hitlera nie należy uznawać a naszego towarzysza Napoleona trzeba, to gdzie jest ta granica, od której zaczyna się możliwość nie-wyrażania szacunku dla osoby wybranej w wyborach demokratycznych przez skołowane i oszukane społeczeństwo?

    Flogiston dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  47. @Flogiston
    Flogistonku drogi! Nie osobę a Urząd! Osobę krytykować można a nawet trzeba! Robimy to z upodobaniem i od lat i z przyjemnością w tym uczestniczę!
    Jeśli potrafisz – spowoduj wcześniejsze odwołanie kaczyńskiego z funkcji – będę Ci wdzięczny. Ale czy to jest kaczyński czy inny Kowalski – szanujmy demokrację.

    P.S. Przy cały moim krytycznym stosunku do Kaczyńskiego uważam że jakiekolwiek porównania go do Hitlera są są co najmniej nadużyciem. Znaj proporcją Mocium Panie!

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  48. @Flogiston
    Dedykuję Ci moją rymowankę!

    Mały, śmieszny szczurek Jarcia
    to zadymiarz nie do zdarcia
    jeszcze rok mu pozostało
    by zasmrodzić Polskę całą.
    Razem z Lechem Otępiałym,
    wetownikiem zatwardziałym
    spieprzą Święta i Rocznice
    nucąc „Sto lat!” na cmentarzach,
    na pogrzebach, przy ołtarzach
    i się cieszyć z czyjejś śmierci
    będzie cwel co gównem śmierdzi!
    Buczeć, wyć ciemnogród będzie
    mamrot mlaśnie znów orędzie,
    Polska jednak smród przetrzyma
    za rok skończy się zadyma,
    opon skończy się palenie
    „Solidarni” pójdą lenie
    tam gdzie miejsce ich – w rynsztoku
    i nastanie wreszcie spokój!
    „Lepsze miejsca”, „górne półki”
    i „AK-owskie popierdułki”
    z kurduplami razem spłyną
    bo ich czas już przecież minął!

    Pozdrawiam!

    kt dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  49. Ryszardzie, zyje w kraju gdzie nikt nie musi trzaskac obcasami przed URZEDEM. Wrecz przeciwnie to urzad jest po to aby sluzyc obywatelom. Widze, ze w Polsce ta rewolucyjna idea jeszcze wsrod wielkiej ilosci spoleczenstwa sie nie przjela. Stare przyzwyczajenia wciaz jeszcze pokutuja.

    marek dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  50. @kt
    Tym razem super! I rym i rytm i wszystko jak trzeba!!
    Treść też trafia na 100% w dychę! Gratuluję talentu i tak trzymać!

    Flogiston dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  51. Ryszard ma rację. Każdy z nas może mieć swoje zdanie o prezydenciku jako osobie i chyba większość w Polsce ma podobne. Jednak Prezydent jako urząd reprezentuje nas wszystkich. Kto będzie szanował Prezydenta Polski a tym samym nas wszystkich jeżeli my sami nie będziemy go szanować?
    A propos wolności – policjantowi również płacimy jako podatnicy prawda? A jednak nikt nie może zaprzeczyć że stanowią oni władzę i należy się z nimi liczyć, mogą nam wlepić mandat, odebrać prawko, aresztować. Wolność nie polega na tym że robimy co chcemy i nikt nas do niczego nie może zmusić. Nie możemy przecież kraść ani mordować. Jeżeli nie pomożemy ofierze wypadku, mimo że byliśmy na miejscu to też za to bekniemy.

    jakuszyn dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  52. Jestem zdumiony. Co ma nie trzskanie obcasami przed URZEDEM wspolnego z kradzieza i mordem????!!!

    marek dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  53. Zaraz, zaraz. Policjant to urzędnik i prezydent – też urzędnik. Płacimy im i to oni nam służą, a nie my im. Jedni lepiej, drudzy gorzej – jak to w życiu.

    Policjant jako urzędnik ma uprawnienie między innymi takie, że może nakładać mandaty, zakładać kajdanki, a nawet strzelać do ludzi – w zakresie określonym przez obowiązujące prawo. Jeśli policjant zaczepi mnie na ulicy i zażąda, żebym mu skoczył do kiosku po papierosy – mam prawo mu się roześmiać w twarz i dalej pójść swoja drogą. I nie ma to NIC wspólnego z brakiem szacunku dla urzędu. W myśl tegoż szacunku mam mu się np. posłusznie i bezzwłocznie wylegitymować, jeśli ma podstawę aby tego zażądać.

    Prezydent ma określone obowiązki i uprawnienia. Jak się ze swoich obowiązków wywiązuje – wszyscy wiemy. Szkoda, że tak, a nie lepiej. Ma też rozliczne uprawnienia (jak samo słowo wskazuje – przywileje umocowane PRAWEM). Nie przypominam sobie, żeby wśród nich znajdowało się prawo do wzywania przed swoje oblicze dowolnego obywatela. Ani mnie, ani Simona, ani Ryszarda, ani pani Gieni z magla, ani siatkarza Gruszki.

    MOGĘ skoczyć policjantowi po papierosy, jeśli mam ochotę. Ale nie muszę. MOGĘ przyjąć zaproszenie prezydenta. Ale nie muszę.

    Wiem, że nie ma przepisu zakazującego pierdzieć w restauracji. To – zgadzam się – kwestia kultury i dobrego smaku. Jednakże relacje między obywatelem a urzędnikami są ściśle regulowane przez prawo, a nie przez dobry smak; Prezydent RP nie ma uprawnień, żeby wymagać stawiennictwa, tak samo jak urząd skarbowy nie może ode mnie żądać płacenia podatku, jeśli nie mam przychodów.

    Ja jako szacunek dla urzędu rozumiem poszanowanie istniejącego prawa.

    boka dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  54. Witam Państwa! Wpadłem na chwilkę, by o coś spytać. Otóż zerknąłem na swój blog (który chwilowo zawiesiłem, bo przygotowuję się do egzaminu na aplikację adwokacką – już w sobotę), a tam wpis z 11 września – taka „perełka mądrości” od naszego ulubieńca – Father Bossa:

    Z Ciebie aplikant, jak z koziej dupy trąba.
    Dalej popieraj Donalda, cieciu.
    Nie podoba ci się Ziobro? Nie przeskoczysz syna Ćwiąkalskiego, bo jest 100 razy mądrzejszy od Ciebie.
    Taka moja mała satysfakcja.
    Czekają na Cię. Ktoś musi myć szyby na stacjach benzynowych.

    Rzuciłem kontrkomentarz, ale zastanawiam się, czyście tak go pogonili, że aż do mnie musiał biedak wpaść, by się wyładować? Pytam, bo i tu mnie od paru tygodni nie było…

    Dario dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  55. @Dario:

    Eee tam, pogonili… Nic nowego – po prostu znowu wytknęliśmy mu kilka jawnych krętactw i kłamstw. Do tej pory przecież nigdy nie robiło to na nim wrażenia i zawsze spływało to po nim jak woda po… kaczce ;-)

    Może wysubtelniał?

    Powodzenia na egzaminie.

    boka dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  56. @boka
    Oczywiście nikt nie może Ci kazać przyjść na zaproszenie prezydenta, tak jak nikt Ci nie może kazać wywieszać flagi 11. listopada. Ale czy nie widzisz pewnej różnicy między obowiązkiem a powinnością obywatelską? Masz obowiązek kupić bilet w tramwaju, ale do ustąpienia miejsca kalece czy kobiecie w ciąży nie obliguje Cię żadne prawo. Wchodząc do sklepiku osiedlowego nie musisz mówić „Dzień dobry” – wystarczy że zapłacisz za mleko, idąc na imieniny do cioci nie musisz zakładać krawata, golić się czy myć – nikt Cię nie wyrzuci czy nie obsłuży.
    Przez lata przyzwyczailiśmy się do olewania władzy – bo zabory, bo okupacja, bo narzucony przez sowietów reżim, bo generalnie byli to „oni”. Dzisiaj, kiedy wreszcie możemy ją sobie wybrać sami – szanujmy ją, choćby tylko oficjalnie i nawet jeśli mamy jej wiele do zarzucenia.

    ryszard dnia 15 wrz 2009 | zablokuj

  57. @ryszard

    ciekawe, czy równie ochoczo zachęcałbyś do szanowania urzędu Prezydenta, gdy Kwachu chwiał się w goleniach na grobach Katyńskich.

    A przecież otępiały Vetownik już nie raz 100-krotnie bardziej niż Kwachu ośmieszył ten szacowny urząd. Chyba nie trzeba Ci przypominać wszystkich „stokrotek”, które on „załatwi” i „wykończy”, ani małp w czerwonym itp, ani Irasiadów itp.?

    Flogiston dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  58. @ryszard,

    Ja twoja argumentację naprawdę rozumiem, lecz nie do końca się z nią zgadzam.

    Piszesz: „Przez lata przyzwyczailiśmy się do olewania władzy” – tak, bo kojarzyła się z czymś narzuconym i nieakceptowanym. Jednak uświadamiania urzędnikom, ze są TYLKO urzędnikami, nie postrzegam jako spuścizny po tej tradycji – a raczej jako wyraz właśnie znormalnienia relacji na linii urząd – obywatel. Tak jak już nikt nie robi sensacji z faktu, że w kiblu na stacji kolejowej jest papier toaletowy.

    Rocznica 11 listopada, mówienie „dzień dobry” w sklepie – to, jak zauważyłeś, wyłącznie akty woli i kwestia ogólnego podejścia do otoczenia. Regulowana właśnie przez nic innego jak własne poglądy, kultura, etc. – bo inne regulatory nie istnieją. Jeśli ktoś pierdnie w restauracji – masz prawo powiedzieć o nim „cham”, bo to właśnie nic innego jak kwestia li tylko chamstwa.

    Urząd to urząd. I mnie się osobiście podoba, że każdy obywatel z osobna ma prawo go jako taki potraktować, choćby żeby wyrazić swój stosunek do osoby ten urząd piastującej. Bo mimo, iż naprawdę rozumiem i szanuję Twój punkt widzenia, to nie uważam jednak do końca, żeby każda świętość automatycznie stawała się świętością, niezależnie od tego, kto założył habit. To, że LechKacz został wybrany w demokratycznym procesie, nie zmienia faktu, że jest dramatycznie marnym urzędnikiem i minimalizuje rangę tego urzędu z determinacja godną lepszej sprawy. Może warto mu to czasem uświadomić, dać jakiś znak? Bo nie sądzę, żeby zbyt często zaglądał na SD.

    To już bardziej skłonny jestem do trzymania fasonu za granicą (a w ostatnich latach jest to naprawdę trudne – kiedyś takie pytania nie padały, teraz niemal zawsze gdy jestem poza Polską to spotykam się z kąśliwymi uwagami nt. polskiego prezydenta) – na zasadzie, że własne brudy pierze się we własnych czterech ścianach. Siatkarze po powrocie do Polski są u siebie. Abstrahuję od faktu, że sami siatkarze prawdopodobnie w ogóle nie mieli świadomości tej całej zadymy.

    Serdeczności

    boka dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  59. Mi najbardziej podobał się ten fragment artykułu:
    „W kwietniu 2007 prezesem TVP został Andrzej Urbański, były szef kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. W czerwcu tego samego roku Jan Maria Tomaszewski dostał etat w dziale kadr TVP. Pensja: 8 tysięcy brutto plus premia motywacyjna. Także i tu zarabiał o wiele więcej niż inni pracownicy TVP na podobnych stanowiskach. Czym kuzyn Kaczyńskich zajmował się w TVP? Mówi pracownik wydziału kadr telewizji: „Próbowaliśmy to ustalić. Prawdopodobnie niczym.”

    orangutan dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  60. @marek, boka
    Generalnie chodziło mi o to że Policjant (jako urzędnik) powinien mieć pewien autorytet – podobnie jak prezydent. Prezydent tak samo jak i policjant nie jest Twoim lokajem, mimo że mu płacisz – urzędnik służy ogółowi społeczeństwa oraz przyjętemu przez nie prawu a nie konkretnie jakiemuś Michałowi Kowalskiemu.
    Jeżeli okazujesz brak szacunku Prezydentowi albo Policjantowi (nie chodzi mi tu o latanie mu po szlugi do kiosku) to tym samym szkodzisz bardziej sobie. Zauważ że największą bronią Policjanta nie jest broń palna. Jeżeli chodzi o Prezydenta – lekceważenie tego urzędu wpływa na jego skuteczność na arenie międzynarodowej. Ten konkretny prezydent jest akurat marny i sam urzędowi szkodzi swoimi wypowiedziami i działaniami ale kiedyś będzie inny i jeżeli nawet byłby super, to sam fakt że jest lekceważony w swoim kraju będzie negatywnie wpływał na jego wizerunek a co za tym idzie na wizerunek (i skuteczność polityki zagranicznej) Polski.

    Z tym mordowaniem i kradzieżą było w temacie wolności – że również i w krajach demokratycznych ma swoje granice – zgoda – to drastyczny przykład ale dość wyraźnie obrazujący istnienie granicy wolności jednostki. Piszę o tym bo pojawiły się głosy że teraz mamy wolność to mi wszystko wolno. Nie dotyczy to sprawy z prezydętem.

    jakuszyn dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  61. @Ryszard

    W XVIw Machiavelli napisał w swoim traktacie „Ksiaze”: „Nie urzedy przynosza chlube ludziom, lecz ludzie urzedom”. Jak widac wciaz po 5-ciu wiekach jest to aktualne, a jedyne z czego nalezy sie cieszyc to to, ze w czasach Machiavellego za nie stawienie sie przed majestatem biedni siatkarze poszliby pod topor. Czasy sie na szczescie zmienily. Na szacunek trzeba sobie zapracowac, zarowno na osobisty jak i na szacunek dla urzedu ktory osoba piastuje. Zgadzam sie z opinia boki, ze szacunku nie dostaje sie automatycznie, „w pakiecie” z urzedem.
    Z drugiej strony uwazam ze odmowa pojawienia sie na audiencji w takim dniu (zaraz po przylocie) nie jest znowu az tak wielka obraza majestatu zeby tak bardzo ja roztrzasac.

    Macket dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  62. @jakuszyn
    Właśnie o to mi chodziło. Można by powiedzieć: „Wyjąłeś mi to z ust”, ale brzmi to dosyć idiotycznie. Tak czy owak dzięki z a wsparcie.

    ryszard dnia 16 wrz 2009 | zablokuj

  63. Pierwsze interesów Spóły
    to Kaczory dwa uknuły
    cztery spółki kuzyn doi
    sekretarka inne kroi
    marcepany ma od Lecha
    Jarcia tylko się uśmiecha.
    To łaskawe dwa paniska
    ZOMO też się im nie wciska
    tam gdzie „lepsi” kiedyś stali
    dziś do kasy się dorwali.
    A Kownacki też handlował
    wcześniej niźli Lech wetował
    bo szpitali biednych długi
    on sprzedawał dla zasługi
    tej za którą Orlen dostał,
    jeszcze Peron jest „starosta”
    alimenciarz Włoszczowaty
    państwo mu pokrywa raty.
    W kancelarii zatrudnienie
    ma też wielu trutni-leni
    za pieniądze podatnika
    niech ten PiS już wreszcie znika!

    kt dnia 17 wrz 2009 | zablokuj

  64. Pierwsze interesów Spóły – PiS (spóły ze spalaczami opon, zadymiarzami, chórami, które śpiewają „Sto Lat..” na cmentarzach i pozostałą hołotą ciemnogrodzką…).

    kt dnia 17 wrz 2009 | zablokuj

  65. Utalentowany Janek próbował także załapać się na etat w PZU:)

    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article444117/Kuzyn_prezydenta_pod_lupa_ZUS_i_NIK.html

    druciarz dnia 19 wrz 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.