Taki żarcik
2 wrz 2009 – 18:48Jarosław Kaczyński raczył dzisiaj zażartować. Omawiając różne projekty zmian w konstytucji zauważył, że przepisy dotyczące władzy wykonawczej w obowiązującej konstytucji z 1997 roku mają „wadliwą konstrukcję”. Podkreślił, że istnieje obecnie mechanizm „wpisujący konflikt między prezydentem a premierem”, a żeby go uniknąć trzeba szczególnych relacji między premierem a prezydentem.
Trzeba przyznać, że w tej konstytucji bliźniacy powinni być na czele, albo przynajmniej bracia.
Pomysł śmiały, ale chyba mało popularny. Jak pokazały poprzednie wybory i jak pokażą następne.
.com
14 odpowiedzi na “Taki żarcik”
Mnie wszystko jedno – bliźniacy czy nie – byle nie kartofle jednojajowe.
Generał Electric dnia 2 wrz 2009 | zablokuj
SPOTKANIE LAST-MINUTE KACZYŃSKIEGO Z PUTINEM
– Gospodin priezident, priszieł kakij-nibut’ karlik, goworit czto on polskij priezidient. Chocziet goworit’ pieried waszym otiezdom.
– Wybrosit’ jewo! Czto ty Jewgienij, sowsiem biezumnym stał?
– Ja użie brosił, gospodin priezident, no on nie odzinok, z nim samyj opasnyj ministr, Szczygło i samyj głupyj, Stasiak.
– Jesli eto tak, dawaj, no biez ministrow.
– Czto wy chotitie, karlik?
– Jako dziecko, pompowałem żaby przez odbyt, za pomocą słomki. Dziesięć do piętnastu dziennie. Pływały po stawie z brzuchami jak balony. Umiem się do tego przyznać. Przyznaj pan, że Sowieci nie lepsi niż Hitler.
– Ja nie znaju czto wy imiejetie w widu, karlika, no ja skażu odno: jesli wy jeszczo raz pribywajetie w Tbilisi, ubiju.
– Żądam uznania, że cierpieniem dorównujemy plemionom indiańskim w Ameryce północnej, niewolnikom afrykańskim w wieku osiemnastym, tuńczykom błękitnopłetwym w Atlantyku. Żądamy uznania, że losy rosyjskich żołnierzy w 1920 co najwyżej przypominały przeprowadzkę czteroosobowej rodziny małym fiatem z Muranowa na Ursynów.
– Prowaliwaj, idiot, iz Tbilisi.
– Ojczyzna ma, tyle razy we krwi kąpana, jak głęboko jest twoja rana, ojczyzno ma. Żądam uznania, że wywołaliście wojnę do spółki z Niemcami.
– Kogda tawariszcz Stalin wieł pieriegowory z kanclierom Hitlerom, on dażie nie znał czto on na Polszu idiet. On dumał, mieżdu Rossiej i Giermaniej byli tolka liesy i chługa. Trochnitie, swołocz, ot towariszcza Stalina i Mołotowa.
– Słusznie pan powiedziałeś, że połowa ofiar wojennych to Rosjanie, ale wiele zmarło z braku butów, od ognia własnej artylerii i z głodu. A nasi ginęli na skutek określonych politycznych decyzji.
– Towariszcz Stalin zakazał czto wsie umnyje polskije ljudzi budut ubiti i każetsia czto jemu udałos. Mog by eto byt’ czto Stasiak rukowodzitieliem waszyj administracji, kak moj Jewgienij?
– Zakłócono procesy ewolucyjne, Stasiak nie byłby możliwy bez perfidii stalinowskiej i niemieckiej systematyczności. To mocny duch Rapallo!
– Nikagda w mojej żyzni nie słyszał takuju jerundu. I wy, niebolszoj cziełowiek, wygladzi inaczie cziem karlik kotoryj rasstroił mienia siewodnia w Gdańskie. Gdzie wasz mol? Jewgienij! Molia u karlika niet!
– Posmotri Jewgienij, drugoj był bliedien, sinyje guby, sonnyj, kak ryba i eto animirowannyj, ożiwliennyj, nierwnyj i czto-to naprażiennyj.
– Ja karlika priznaju tiepier, gospodin priezidient. Biezpopastonst gowarit czto on wosiem liet nicziewo nie jebal. Ransze toże oczień riedko.
– I sonnyj, nie triachałsja w tieczienije wosmy liet także?
– Tożie nie jebał, no dla razlicznoj pricziny. Biezobrazije jewo żieny liegiendarno.
– Strannyje karliki. No ja tiepier ponimaju. Nie wsie Poliaki swołocz, tolka karliki u nich priczudliwyje.
Fragment blogu „Ostatnie 497 dni prezydenta”
Więcej notek: http://balsamlomzynski.blox.pl/html
balsamlomzynski dnia 2 wrz 2009 | zablokuj
@balsamlomzynski
Powiem wprost: Mało śmieszne. Przy całej mojej dezaprobacie dla prezydenta i jego rządów wykorzystuywanie do jego ośmieszenia tragedii i cierpienia zarówno polskich oficerów jak i – przy zachowaniu wszelkich proporcji – jeńców rosyjskich w roku 1920 jest, najdelikatniej mówiąc, niesmaczne. Nie wszystkie chwyty są dozwolone, nie wszystkie środki mogą być uświęcone dla osiągnięcia celu. Pamięć o tamtych czasach jest jeszcze zbyt świeża, a sbrodnie i cierpienia zbyt wielkie aby robić sobie z tego jaja.
A i styl, powiedzmy szczerze, mało finezyjny.
ryszard dnia 2 wrz 2009 | zablokuj
@ryszard. Przujmuję krytykę i, po namyśle, usuwam wpis z blogu. Nie mam nic przeciwko temu, by administrator tego forum usunął moją poprzendią notatkę. W istocie, zapędziłem się i przepraszam.
balsamlomzynski dnia 2 wrz 2009 | zablokuj
Zamiast bzdetów ciekawa wizja.
Rok 2012
Wybrałem się na stadion narodowy. Tłumy waliły tam od kilku godzin. Nasi grają dzisiaj z Niemcami. Obok mnie usiadł znajomy mężczyzna. Ostatni raz rozmawiałem z nim, kiedy udzielał „Gazecie Polskiej” wywiadu o kulisach swojej dymisji. Potem przez cały rok dzwonił do mnie, żeby wywiad powtórzyć. Byliśmy jedyną redakcją, która jeszcze w ogóle była zainteresowana jego wynurzeniami. Patrzyłem na pomarszczoną twarz i siwiznę atakującą całą głowę byłego lidera partii rządzącej. Trochę zrobiło mi się szkoda tego przedwcześnie emerytowanego polityka. Jakby zgadując moje myśli, powiedział przyciszonym głosem: – Mam szansę na wywiad w TVN. Żona zna tam jednego operatora, który chce mnie przedstawić nowej prowadzącej z pasma śniadaniowego. Jak nie chcecie wiedzieć, dlaczego już w 2009 r. nie domknął się budżet i kto za to naprawdę odpowiada, to im wszystko powiem.
Moją odpowiedź zagłuszyły krzyki publiczności. Zawodnicy wchodzili na boisko.
- Widzi pan tego na końcu? – próbował przekrzyczeć tłum. Przytaknąłem. – Miał otwierać mojego „orlika”. Gdyby nie cięcia budżetowe, poznałbym go osobiście.
Hymn polski i niemiecki odstał równo wyprężony na baczność. Mocno skrzywił się, kiedy część publiczności gwizdała przy „Deutschland, Deutschland über alles”. Siadając, szepnął mi do ucha, że za jego czasów takich objąłby zaraz zakaz stadionowy. – Kaczyńscy podlizując się kibicom, narażają nas na poważne reperkusje międzynarodowe – dodał, wypatrując kogoś w loży VIP-ów.
W przerwie poszliśmy kupić kiełbaski z grilla. Chciał płacić w euro, co wzbudziło złośliwe komentarze sprzedawców. Zamiast go to zmartwić, ucieszyło.
- Panie Tomku, widzi pan, gdybym rządził do dziś, pewnie dziwiliby się, że ktoś chce płacić złotówkami.
W połowie meczu przyjechał prezydent Polski. Wchodził na stadion po męczących negocjacjach z ustępującym już prezydentem USA. Obama zgodził się na zainstalowanie u nas tarczy antyrakietowej, w zamian Republikanie uznali jego nowy akt urodzenia z Alaski. Prezydent USA obiecał też rodzimej opozycji, że nie będzie już więcej kandydował. Od polskiego przywódcy uzyskał zgodę na budowę na terenie byłej Stoczni Gdyńskiej fabryki rakiet Patriot. Na czele koncernu stanie młody, dobrze zapowiadający się biznesmen Radek Sikorski. Według Obamy, o nominacji przesądziły talenty dyplomatyczne i poczucie humoru byłego szefa MSZ.
Mecz był w sumie dosyć nudny. Może poza incydentem w sześćdziesiątej trzeciej minucie, kiedy nagi mężczyzna z napisem na plecach „mam władzę w…” wbiegł na stadion. Z daleka ten wariat wyglądał mi znajomo. Mój sąsiad chyba go rozpoznał. – Janusz nigdy nie odpuści Kaczorom – mruknął pod nosem.
Do dziewięćdziesiątej minuty był remis. W dogrywce gruziński arbiter podyktował karnego na korzyść Polaków. Rosyjski sędzia pomocniczy zaczął gwałtownie protestować. Po krótkiej szarpaninie udało się go wynieść z boiska. Polak nie zmarnował okazji, a Gruzin, zagłuszony radosną wrzawą publiczności, zakończył mecz.
Mój sąsiad ze stadionu odprowadził mnie na parking. Był poważny i trochę zmieszany. Rozejrzał się i przyciszonym głosem szepnął mi do ucha: – Pan wie, ja cały czas kibicowałem Polakom. Może trochę piłkarzy poniosło, ale niech mi pan wierzy, Niemcy to jakoś zrozumieją…
Zanim zdążyłem coś powiedzieć, zniknął szybko w tłumie.
Tomasz Sakiewicz
father boss dnia 2 wrz 2009 | zablokuj
Przepisy konstytucji!! Nie zapisy, przepisy!
Tenar dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
No i doczekaliśmy się. Jeden idiota cytuje drugiego. Można to określić: Idota do kwadratu.
A tak na marginesie: Po czym ta wizja? Klej, birol czy stare skarpety – bo nic lepszego nie wchodzi w grę.
ryszard dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
Cóż – jaki opowiadacz,taki „żarcik”.
stary dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
I po takim snie f.b. budzi sie zlany potem z bloga mina i mokra posciela
Macket dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
Obciążony do granic bezpieczeństwa helikopter leciał nad ciężko doświadczoną i niedawno wydartą Sowietom ziemią prezydenta, w kierunku śląskiego Jastrzębia, gdzie najważniejszy organ państwa miał raz jeszcze porównać przełomowe porozumienia komunistów z robotnikami do czegoś ciężkiego, czym następnie brat organu mógłby przyłożyć liberalnemu rządowi. Na zbliżający się Śląsk prezydent spoglądał z uwagą. Krucha przynależność tej krainy do Niżu Środkowoeuropejskiego stanowiła oś strategii wyborczej tego kluczowego przywódcy południowej części basenu Morza Bałtyckiego. Na przynależność tę ktoś powinien już jednak zacząć czyhać i dobrze byłoby gdyby to byli Rosjanie, działający, jak zawsze, przy milczącym przyzwoleniu Niemiec. Mocny głos Szczygły przebił się przez warkot silników i nieznającą poważniejszych ograniczeń wyobraźnię prezydenta:
– Gratulacje, panie prezydencie, prasa wydaje się sugerować, że do obrońców Westerplatte zasadniczo strzelali Rosjanie. Historia to w istocie robienie polityki wstecz.
– Słyszałem to porzekadło w studium wojskowym, które, teraz tak mi się wydaje, w znacznej mierze ukształtowało pańską osobowość, panie ministrze.
– W studium wojskowym słyszał pan maksymę odpowiedzialnego za zdławienie Powstania Listopadowego pruskiego generała Carla von Clausewitza: „wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”. A tu chodzi o odkryte przez Departament Bezpieczeństwa Międzynarodowego oraz Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego BBN powiedzenie towarzysza profesora Michaiła Pokrowskiego, że historia jest w sumie przedmiotem walki politycznej. Nawiasem mówiąc, oba departamenty lecą dziś z nami.
– No więc właśnie, Szyczygło, nigdy nie rozumiałem powodów, dla których umysł zasadniczo zupacki bierze dwie rzeczy bardzo do siebie podobne, dostrzega ich podobieństwo i następnie ogłasza to jako odkrycie. Chodzi o to, żeby wziąć dwie rzeczy zasadniczo odmienne i przepchnąć je przez gardło przeciwnika jako tożsame. Na przykład Zaolzie i Alaskę. Moim zdaniem, mój drogi Szczygło, polityka jest wywoływaniem histerii za pomocą historii.
– Myślę, panie prezydencie, że powyższe może przedostać się do skarbnicy porzekadeł przydatnych, ale pozbawionych głębszego sensu. Czy wie pan, panie prezydencie, że Clausewitz zmarł w Poznaniu, na cholerę przywleczoną przez jego ówczesnych sojuszników, Rosjan?
– Sugerujecie, że Merkel mogłaby czymś zarazić Putina?
– Podczas oblężenia Śląska. Wojna, panie prezydencie, jest medycyną uprawianą jako eutanazja.
– Swoją drogą nie róbcie sobie Szczygło ze mnie i z podatnika żartów i połączcie Departament Bezpieczeństwa Międzynarodowego oraz Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego w jedną komórkę.
.
Fragment blogu „Ostatnie 497 dni prezydenta”
Więcej notek: http://balsamlomzynski.blox.pl/html
balsamlomzynski dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
@balsamlomzynski
Z całym szacunkiem, ale nie musisz tak nachalnie popisywać się swoimi talentami pisarskimi. Wklejanie tu całych notek z twojego bloga nie ma sensu i myślę, że przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Wystarczy, że podajesz link w sygnaturce, naprawdę.
@fb
Wiesz o czym świadczy ten wpis? O tym jak bardzo sfrustrowany swoimi niepowodzeniami jest Sakiewicz. A w 2012 jego gazetka to będzie istnieć tylko na salonie24, jeśli i to się ostanie.
dość dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
Do tego na FyBy,
To jest wypocina Tomasza S-kaczkiewicza i jako taka musi być niestrawna, bo śmierdzi wazeliną.
Flogiston dnia 3 wrz 2009 | zablokuj
Father, nawet nie jestem w stanie pojąć głupoty tego opowiadania, świadczy tylko o intelektualnej nędze Sakiewicza. Cóż, może takim jak wy to już tylko urojenia pozostają, a cała ta historia ma takie szanse ziszczenia się jak to, że damy radę wygrać jakikolwiek mecz z Niemcami przed 2030.
serafin dnia 7 wrz 2009 | zablokuj
balsamlomzynski, proszę cię nie spamuj
serafin dnia 7 wrz 2009 | zablokuj