Wstyd
13 sierpnia 2009 – 11:23Jak opisała Rzeczpospolita, SKOK z Wołomina nadpłacił kiedyś firmie Krzysztofa Czumy, syna Ministra Sprawiedliwości, 4 tysiące PLN. Od ponad trzech lat SKOK nie może odzyskać swoich pieniędzy. Poszedł do sądu, a następnie do komornika. Komornik odzyskał część kwoty, ale dalsza egzekucja okazała się być bardzo utrudniona. Mimo kilkunastu wezwań Krzysztof Czuma nie stawiał się przed sądem i nie odbierał wezwań. Pod koniec 2008 na jedną z rozpraw doprowadzili go policjanci, jednak nadal odmawia ujawnienia informacji o majątku spółki.
Nie pisalibyśmy o tej sprawie gdyby nie fakt, że minister sprawiedliwości odciął się od postępowania swojego syna. Tego jednak nie zrobił. Sam był kiedyś członkiem Rady Nadzorczej firmy syna, a jego samego zatrudniał jako “społecznego asystenta” już w trakcie trwania postępowania. Jeśli społeczny asystent ministra sprawiedliwości kpi sobie z prawa i orzeczeń sądów, to coś jest nie tak w tym kraju.
.com
25 odpowiedzi na “Wstyd”
Też to zauważyłem.
Zaczęło się to tak jakoś po ostatnich wyborach.
Father Boss dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Czuma to takie nieporozumienie w rządzie jak Father Boss w Toruniu.
Generał Electric dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Pisałem już o tym zaraz po wymianie Ćwiąkalskiego na Czumę – było to najgłupszy pomysł Tuska. Nikt nie może odebrać Czumie życiorysu i odwagi w walce z komuną, ale też ten życiorys nie może ani jego, ani jego rodziny czynić bezkarnym. Widocznie to u nich rodzinne – niechęć do oddawania pieniędzy.
Panie Premierze – apeluję do Pana (choć małą mam nadzieję że to do Pana dotrze)) – niech Pan spowoduje odejście ministra Czumy na zasłużoną emeryturę, bo nie nadaje się on na to stanowisko. Niech dostanie order, kwiaty i list pochwalny na czerpanym papierze, a nawet tablicę z brązu na domu gdzie mieszka, ale niech już nie kompromituje siebie i rządu.
ryszard dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Tytuł artykułu za cały komentarz. Nie ma to jak bezpośrednie więzi z systemem wymiaru sprawiedliwości.
A jak starszy Czuma znów stwierdzi że to nagonka i atak to wstyd będzie x2.
szary dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
“Zaczęło się to tak jakoś po ostatnich wyborach.”
O patrz, a ja myślałem, że od poprzednich.
threepwood dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Drodzy słuchacze. Na poprzednich wykładach omawialiśmy komizm sytuacyjny; mimowolne błędy i zachowania, które przez swą absurdalność wywołują efekt komiczny; a także Schadenfreunde i efekt skórki banana.
Dziś zajmiemy się dla odmiany efektem komicznym, który nieświadomie wywołują osoby, które swoim zachowaniem prezentują pełny rozziew poznawczy: nie są w stanie zauważyć, iż mają niezwykle mierne kompetencje do oceny i obserwacji rzeczywistości, na co zresztą otoczenie i okrutny świat raz po raz dają im dowody – za to w dwójnasób roją sobie, iż mogą o rzeczywistości nauczać innych z niezachwianą pewnością siebie, ex cathedra i nieomylnie.
Ten dość powszechny u osób intelektualnie słabiej wyposażonych rozziew zasadzony na braku możliwości oceny faktycznych kompetencji i gotowości do manifestacji takowych mniemanych kompetencji – stanowi pewien rodzaj kompensacji psychicznej, czym jednakże zajmować będziemy się na którymś z następnych wykładów.
Dziś rozpoczniemy od przykładów klinicznych – czyli praktycznych ćwiczeń, że ujmą to nieładnie – na “żywym materiale”. Otóż, drodzy słuchacze, na jednym z politycznych forów w internecie spotkałem się niedawno z przypadkiem, który pięknie opisuje nam temat zajęć. Otóż pewna osoba tak pisze, komentując jakieś brzydkie sprawki rządowej administracji:
“Też to zauważyłem.
Zaczęło się to tak jakoś po ostatnich wyborach.”
a parę wątków wcześniej:
“Ja nigdy ni kłamię”.
Jak zapewne zauważyliście Państwo, powód wydawania tak ewidentnie kolidujących ze sobą oświadczeń nie będzie łatwy do uchwycenia bez dodatkowych danych – ale nie tym wszakże będziemy się dziś zajmować, zatem nie będzie nas interesowało, czy idzie o amnezję, rozchwianie emocjonalne, zaburzenioa percepcyjne czy zwykłą głupotę.
Dziś chciałbym Państwu zwrócić uwagę na coś innego: a mianowicie na tę tensję, to napięcie między silnie aksjologicznie nacechowanym i bezkompromisowo poważnym stwierdzeniem “Ja nigdy nie kłamię” – a rzuconym tak niedbale, można by rzec, oświadczeniu o własnej bezradności poznawczej czy ewentualnie o bezbrzeżnym braku odpowiedzialności za własne słowa i o to, co sobie może ktokolwiek o nich pomyśleć:
“Też to zauważyłem.
Zaczęło się to tak jakoś po ostatnich wyborach.”
Jak Państwo widzicie, zestawienie wyniosłego, bezkompromisowego, moralizatorskiego tonu i wysokiego mniemania o własnych cechach charakteru – ze zdroworozsądkowo ewidentnym fałszem, jaskrawo bijącą po oczach, niemalże żartobliwą nieodpowiedzialnością za wypowiadane słowo i nieskrępowanym dewaluowaniem wartościowych cech osobowości – daje ten niezamierzony, a jakże zdrowy efekt komiczny!
Jakże zdrowy – albowiem w czasach dzisiejszych, w czasach pełnych stresu, napięcia i braku czasu – każda rozładowująca w nieszkodliwy sposób emocja jest na wagę złota.
Fragment wykładów z panelu naukowego: “Psychologiczne konsekwencje pobłażania dewiacjom wieku przedszkolnego i braku kontroli nad procesem edukacyjnym i wychowawczym. Dyskurs,glossa, przypadek kliniczny”
A co, nie mógłby taki wykład powstać?
Simon dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Och Sajmon.
Naprawdę wzniosłeś się na wyżyny swego intelektu ze swym “uroczym” werdyktem.
A ja ci po chamsku odpowiem:
-nie bądź taki do przodu, bo ci z tyłu braknie.
Father Boss dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Z Czumy taki Minister Sprawiedliwości jak z Lecha Aleksandra przezydent. Facet ma taki związek z prawem, że coś 40+ lat temu magisterkę zrobił. Nie wiem co Tuskowi odbiło, że wywalił Ćwiąkala (podobno był to pomysł spin-doktorów, którzy w PO są naprawdę kiepscy), ale fakt jest faktem – pomysł mądry nie był. Nic dziwnego, że każdy inny prawnik na poziomie Tuskowi potem odmówił. Szukanie kandydata na siłę było żenujące.
A inna sprawa, że ta sytuacja pokazuje czym się różnią zwolennicy PO od zwolenników PiS.
Jak Tusk robi bzdurę, to zwolennicy PO są w stanie powiedzieć że Tusk robi bzdurę.
Jak Jarosław robi bzdurę, to zwolennicy PiS w oparciu o dogmat nieomylności Jarosława usiłują udowadniać, że białe jest czarne.
wujek_manfred dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Fochów prezydenta ciąg dalszy:
“Odkąd PiS przegrał wybory, prezydent Kaczyński niechętnie promuje tych, którzy objęli swoje stanowiska pod rządami PO i których uważa za związanych z obecną władzą lub ma do nich o coś pretensje.”
Na 10 wniosków MSWiA o awans dla BOR, Straży Pożarnej i Policji, LK zaakceptował 2. BOR podpadł wizytą w Gruzji, przeciw awansowi w SP protestował PiS, a Policja miała czelność rozpędzić protestujących, z którymi solidaryzowała się Partia.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6922636.html
kompan dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@fb
“A ja ci po chamsku odpowiem:”
A na co ta inwokacja? Wszak wiemy, że nie potrafisz inaczej:) I nie chodzi mi o brak kultury – bo zdarzało Ci się odpowiadać kulturalnie. Chodzi mi o mentalność raczej. Nie o formę, a o treść – mówiąc pokrótce.
Simon dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Czepiacie się. Minister Czuma ma znacznie poważniejsze obowiązki niż pilnowanie synka, takie jak choćby walka z in vitro albo sprawdzanie, czy Doda obraża uczucia religijne b. posła UP Ryszarda Nowaka.
lysakowski dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@Simon
I po co Ci to było? Przecież pisząc coś pod adresem naszego ulubionego f.b. powinieneś wiedzieć że to prosty człowiek jest. A do ludzi prostych należy mówić prostym językiem, np. w krótkich, żołnierskich słowach: “f.b.,ty sk…….u pi…….y, ch.. ci w d.,ę, j…ł cię pies, ………, ,,,,,,,,,, i ……..i żeby ci ……!!!”
Gdybyś tak się do niego odezwał zyskał byś w jego oczach szacunek i poważanie, a kto wie – może zaczął by Ci sę kłaniać na ulicy?
ryszard dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
czego to dowodzi? niczego
nempol dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@ryszard
Ale idąc tym tropem, nieco filozoficznie – komu zależy na takim szacunku? Paradoksalnie, dobrze jest w pewnych oczach uchodzić za mało sprytnego, głupka, czy nawet safandułę. Bycie matołem w oczach karka z BMW, mało zaradnym w oczach złodzieja czy zdrajcą Ojczyzny w oczach Rydzyka – to w istocie zazwyczaj nobilitacja jest:) Od zawsze tak bywało, że przekupa miała poetę i filozofa za głupka, bo dziwnie gada, czyż nie?
A propos endeckości PISSu i Rydza, o której często piszę: “Znajduję się teraz w ciekawym momencie, czytam książkę “Polityka polska i odbudowa państwa Romana Dmowskiego” i uświadamiam sobie, jak daleko odszedłem od nazywania siebie endekiem…” (wywiad w “Gazecie Polskiej” z Michałem Kamińskim)
Tiaaa – tu macie wprost, co dawały nam do tej pory tylko antysemickie, postmoczarowskie i nostalgicznogomułkowskie posmaki. Dojrzewa, żeby być mniejszym endekiem:)
Nie twierdzę,że to przeważa szalę na moją korzyść w sporze pragmatycy-endecy; ale spin doktor PISSu plumkający, jak to z dumą nazywał siebie endekiem – to nie byle co, przyznacie:)
Simon dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@Simon
Nie mówię, że ma Ci zależeć na takim szacunku – tak sobie tylko dywaguję…
ryszard dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@ryszard
Zaczynam Cię lubić.
father boss dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@f.b.
Mam dzisiaj pecha.
ryszard dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@ryszard
Załóżmy z dużą dozą wyobraźni, że fb zrozumiał Twój post. A potem pódźmy i na takie szaleństwo, że zrozumiał i mój, czyli dwa z rzędu, zauważ – o tym, że to niedobrze, jak pewne osoby przesadnie cię lubią. A potem napisał: “@ryszard Zaczynam Cię lubić.” To by było nawet inteligentne, nie?
Aż mnie zimne ciarki przeszły
No, pożartowalim, pożartowalim, ale tak jakoś kiepsko, bo nic o defekacji nie było.
Simon dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
@Simon
To walnij se grzańca.
ryszard dnia 13 sierpnia 2009 | zablokuj
Komentarz moze byc jeden:
Jezeli faktycznie synek ministra sprawiedliwosci robi takie uniki prawne, a tatus to widzi i przymyka oko, a jezeli dodatkowo premier o tym wie i nic nie robi, to o jakichkolwiek zasadach moralnych/honorowych nie moze byc mowy.
Jezli powyzsza hipoteza jest prawdziwa, to konkluzja jest taka ze PO i Tuskowi odbilo i woda sodowa uderzyla do glowy. W rezultacie mamy kolejna partie sondazowa, co zasady i program przywoluje kiedy im wygodnie, a rzadzi od jednego sukcesu medialnego do nastepnego.
Czyli radosnie mamy kolejna partie mlemlajaco-gadajaca. Niestety (lub stety) coraz bardziej jestem za usunieciem tzw. “wyborow demokratycznych” i zastapieniem tego kontraktami. Mam niejakie wrazenie ze srednio ogarniety menedzer czy project manager ogarnalby ten caly brdl w znacznie lepszym stopniu niz nasza kochana tzw. administracja.
Raf dnia 14 sierpnia 2009 | zablokuj
A juz najbardziej mnie nosi jak widze te mordy obiecujace, prezentujace i podpisujace programy wyborcze a potem plujace nam prosto w twarz i nie realizuje swoich obietnic. Toz to jak byle menel cos obieca to jest szansa, ze slowa dotrzyma, natomiast politycy zaslaniaja sie jakimis racjami stanu, tylko udowadniajac swoja niekompetencje, bo jak mialy byc “szuflady pelne ustaw” to gdzie one qwa sa? Czy tez te balwany nie wiedxzialy kompletnie co pisza, co tylko potwierdza ich bezdenna niekompetencje.
Zreszta przejzyjmy naszych “poslow” , toz oni w wiekszosci nie sa w stanie rozwiazac podstawowych problemow na poziomie podstawowki, a zarzadzaja panstwem…
Proponowalbym , wszystkim tutaj obecnym zamiast “pierdziec w stolki” i grac madrych, to wziac inicjatywe we wlasne rece i zalozyc partie, ktora by raz na zawsze unowoczysnila ten system, zamiast siedxziec i marudzic. Pozdrawiam
Raf dnia 14 sierpnia 2009 | zablokuj
Bo zamiast “programów wyborczych” o charakterze rozrywkowo-reklamowym, politycy powinni przygotowywać wiążące umowy prawne, coś jak pacta conventa.
Przed wyborami zobowiązują się wybudować to, zreformować tamto itd. A jak się nie wywiążą z umowy – wypad na pysk i zwrot pobranych diet, plus zakaz pełnienia funkcji publicznych, bo się nie nadają.
Ale wtedy podniósłby się ogromny lament że demokracja jest zagrożona, bo nie można się pobawić z kolegami w rządzenie państwem bez żadnych konsekwencji.
kompan dnia 14 sierpnia 2009 | zablokuj
Dokladnie, by sie zastanowil jeden z drugim zanim by sie zglosil na wybory do de facto zarzadzania najwieksza “firma” w kraju. Mozesz sobie wyobrazic taka sytuacje w jakiejkolwiek normalnej firme? Zatrudniasz kogos, kto ma zreformowac finanse firmy i obnizyc koszty o 10% w ciagu dwoch lat. Po jakims czasie sie okazuje, ze wlasciwie to on jest dobry w malowaniu korytarzy i wyremontowal nam sedes psujac przy okazji klimatyzacje… i jedyne co mozesz zrobic to ewentualnie nie przedluzyc mu kontraktu na nastepne 4 lata…
Raf dnia 14 sierpnia 2009 | zablokuj
Wracając do Czumów.”Niedaleko pada jabłko od jabłoni”.Tatuś też mial ciężką rękę do oddawania pieniędzy.Jakoś trochę o tym popisali a teraz cisza – końce w wodę.
stary dnia 14 sierpnia 2009 | zablokuj
Czyżby siła genetyki
?
roza dnia 19 sierpnia 2009 | zablokuj