.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Niekwestionowany sukces

19 lip 2009 – 23:44

Z uwagi na urlop redakcji niektóre wiadomości docierają z dużym opóźnieniem, ale niemniej docierają i budzą wielką wesołość. A wielką wesołością należy się dzielić, co niniejszym czynimy.

Jak donosił portal www.pis.org.pl:

Michał Kaminski z PiS został kandydatem Frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

W praktyce oznacza to, że Kaminski obejmie tę funkcję, bo konserwatyści mają prawo do obsadzenia jednego z czternastu stanowisk wiceszefa PE. Deputowany PiS został kandydatem, ponieważ polska delegacja jest drugą po brytyjskich torysach pod względem wielkości reprezentacją w EKR. A Brytyjczyk Timothy Kirkhope będzie kierował całą grupą.

Po wyborach wiceprzewodniczących PE pojawiły się następujące komentarze:

[Michał Kamiński] „wie, że przewodniczenie frakcji Parlamentu Europejskiego jest dużo silniejszą pozycją polityczną niż bycie jednym z 14 wiceprzewodniczących. Chwała więc tutaj Michałowi” – Jacek Kurski komentując przed kamerami TVN 24 wynik głosowania na wiceprzewodniczących Europarlamentu (14.07.2009)

„Wczoraj zostałem jednogłośnie wybrany [na przewodniczącego frakcji EKR] i jestem z tego dumny, bo jest to osiągnięcie, na które mówiąc szczerze nie liczyłem, ale przyszło i je akceptuję. [...] Bycie jednym z pięciu szefów frakcji jest dużym osiągnięciem dla mnie osobiście i ważnym momentem dla Polski. Lepiej być jednym z pięciu szefów frakcji i dziś dzięki temu miałem okazję jako piąty przemawiać nad bardzo ciekawym wystąpieniem premiera Szwecji, niż być jednym z 14 wiceprzewodniczących. [...] Także dlatego, że jestem człowiekiem, który bardzo wiele zrobił dla powstania tej grupy i zostałem jednogłośnie wybrany. Już niedługo wszyscy będą mogli się przekonać, że dobrze się stało dla Polski i Parlamentu Europejskiego, że zostałem szefem ważnej frakcji” – Michał Kamiński w wypowiedzi dla PAP (15.07.2009)

„W dniu dzisiejszym dla jednego z anglojęzycznych tygodników „European Voice” określiłem wczorajsze wydarzenia w Parlamencie Europejskim jako dzień podwójnego zwycięstwa. Po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej Polak został Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego i po raz pierwszy w historii samego Parlamentu wybrano Polaka na szefa grupy politycznej. Stanowisko przewodniczącego frakcji jest niesłychanie wpływową funkcją, która faktycznie oddziałuje na realną politykę, władzę. [...] W ramach akcji, którą zainicjowaliśmy, udało się nam wywalczyć miejsce szefa nowej frakcji w Parlamencie Europejskim. Wczorajszy wybór był dużym sukcesem dla Polski i dla Prawa i Sprawiedliwości. Platforma Obywatelska nie dysponuje funkcją szefa grupy politycznej, a Prawo i Sprawiedliwość ma przedstawiciela na tym istotnym stanowisku” – Richard Henry Czarnecki na stronie www.pis.org.pl (15.07.2009)

„Funkcja wiceszefa parlamentu, a wiem, co mówię, bo sam ją pełniłem, jest na pewno prestiżowa, ale politycznie ważniejsze jest stanowisko, które teraz będzie zajmował Michał Kamiński. [...] Na pewno osiągnęliśmy sukces” – Adam Bielan w wypowiedzi dla portalu dziennik.pl (16.07.2009)

Skąd te krzyki o sukcesie? Wyjaśnienie jest prozaiczne: o 14 stanowisk wiceprzewodniczących PE ubiegało się 15 kandydatów. Frakcja, która jako jedyna wystawiła 2 kandydatów, to właśnie ta, w której „znaczącą siłę” stanowił PiS. I Michał Kamiński, jako jedyny z 15 kandydatów, głosowanie przegrał. A by zapewnić, że frakcja nie rozpadnie się pierwszego dnia funkcjonowania, dostał inny, wielce prestiżowy fotel.

Aż strach się bać skutków kolejnych sukcesów PiS-u w PE. (thx Jendras)

  1. 97 odpowiedzi na “Niekwestionowany sukces”

  2. Czytałem, że przegrał, a tu takie zachwyty? Czyżby Kamiński zaczynał wzorować się na Wałęsie: ja przegrałem, czyli wygrałem, byłbym przegrał jakbym wygrał… Może to trochę zawiłe, ale jest w tym jakaś mądrość. No bo gdyby został wiceprzewodniczącym,to może nie zostałby szefem fracji (że marginalnej, to fiut) e-parlamentarnej…

    Belissarius dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  3. wielki czy niewielki, ten sukces moze nie potrwac zbyt dlugo, bo Mis zostal oskarzony przez brytyjskiego rabina o antysemityzm, ktory to rabin wzywa do bojkotu Misia.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6836797,Brytyjski_rabin_wzywa_Camerona_do_odciecia_sie_od.html

    Jakby tego bylo malo, wyglada na to, ze palacowa druzyna zaczyna sie sypac, bo Piotrus Pan Kownacki, dopier… preziowi w wywiadzie udzielonego „Dziennikowi”

    http://www.dziennik.pl/magazyn-dziennika/article416897/Kownacki_Prezydent_jest_wielkoduszny.html

    Pare perelek:
    „Styl działania Lecha Kaczyńskiego się zmieni?
    Nie przewiduję rewolucyjnych zmian, prezydent na ogół jest sobą, nie będzie zmieniał się pod dyktando kampanii.

    No to notowania też się pewnie nie zmienią.
    Zobaczymy. Ja nie deklaruję, że nic się nie zmieni, tylko mówię, że prezydent jest autentyczny, czasem aż za bardzo.

    Co to znaczy?
    Jest zbyt szczery i zbyt prostolinijny i mam o to do niego pretensje.

    O coś jeszcze?
    Sporo jest takich rzeczy. Fundamentalnie nie zgadzam się z jego praktyką działania bez żadnego planu. Sądzę, że powinny być wytyczone konkretne cele i sposoby ich realizacji. Uważam też, że prezydent powinien mieć ustalony kalendarz zajęć i jego się trzymać.

    Teraz go nie ma?
    Teraz nie ma żadnego planowania, nic nie jest święte, wszystko jest rozedrgane i nigdy nie wiadomo, co człowieka czeka jutro. Wszystko można z dnia na dzień, z godziny na godzinę zmienić. To wprowadza tylko chaos i nerwowość. Wielokrotnie o tym panu prezydentowi mówiłem, przyjmując do wiadomości, że ma w tej kwestii inne zdanie.

    To przez ten chaos prezydent nie przyjmuje ambasadorów innych państw?
    Nie, to akurat nie wynika z chaosu, ale z wielkiej niechęci Lecha Kaczyńskiego do oficjalnych ceremonii.

    Na tym polega bycie prezydentem, wiedziały gały co brały.
    Tak, zgadzam się z panem, ale cóż ja mogę zrobić, skoro prezydent woli bezpośrednie spotkania z mieszkańcami wsi i miast od sztywnych uroczystości?

    To jednak przerażające, co pan mówi.
    Mnie to nie tyle przeraża, ile utrudnia pracę. Myślę jednak, że przede wszystkim szkodzi to prezydentowi.

    A z czym jeszcze pan się nie zgadza?
    Mamy różne wizje motywowania pracowników. Ja uważam, że należy przede wszystkim stosować pozytywne bodźce, czyli ludzi nagradzać i chwalić. Oczywiście kary i pretensje też są potrzebne, ale nie mogą być jedynym sposobem pracy z ludźmi.

    Prezydent często karze?
    (cisza) Powiedzmy, że nie chwali.

    Ma pan na myśli siebie czy kogoś innego?
    I siebie, i kogoś innego.

    Zabrzmiało to wszystko bardzo gorzko.
    (cisza) Po prostu jestem szczery. „

    olek dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  4. Po takim sukcesie współpraca w nowej frakcji z pewnością będzie układać się bardzo dobrze.
    Przy takim przewodniczącym nie ma innej opcji.

    marzatela dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  5. Z pewną jakby nieśmiałością ( przełamując nieco opory moralne ) życzę tej wspaniałej partii więcej takich sukcesów – oby mnożyły się i rosły w siłę ich skutki. W końcu z taką opozycją p. Kononowicz rządziłby długo i szczęśliwie.

    Klabzder dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  6. Staliśmy nad przepaścią ale wykonaliśmy wielki krok naprzód.
    Słuchając wypowiedzi bulteriera i wiatraczka Czarneckiego dostałem klekotania pępka.

    Dipol dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  7. Czyli już tradycyjnie, wrzaski o sukcesie mają za zadanie zatrzeć wspomnienie porażki. Ale wychodzi, że w UE poznali się już na pisiakach i słusznie ich tępią.

    Dario dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  8. A może należy zastanowić się dlaczego przegrał? Dlaczego nie został wybrany na stanowisko wiceprzewodniczącego – pomimo tego, że na ogół jest to niejako automat?
    Po pierwsze: Jako jeden z głównych urzędników prezydenckich jest na forum europejskim utożsamiany (całkiem zapewne słusznie) z antyeuropejską polityką leczha kaczyńskiego, tzn. brak podpisu pod Traktatem Lizbońskim, antyniemieckość, obrażąnie się o byle co i inne fochy.
    Po drugie: Sam osobiście „mała dziewczyka” ma swoje za uszami, a mianowicie antysemickie deklaracje czy też sławetną wizytę u Pinocheta (a takie rzeczy się pamięta).
    PO rzecie wreszcie:

    ryszard dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  9. Coś się popieprzyło i 3skoczyło przed zakończeniem, więc kończę:
    Po trzecie wreszcie – cały PIS jest mniej więcej też tak właśnie postrzegany w Europie, i jestem przekonany, że żąden Pis-owiec nie dostałby dzisiaj żadnej ważnej funkcji w PE. Ciężko sobie na to zapracowali.

    ryszard dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  10. @Ryszard

    Co do antysemityzmu to się nie zgodzę.

    Kiedyś analizowałem tą sprawę i uważam to za zapiekłość, niezdolność do przyznania racji drugiej stronie (i podkopywanie pewnego, narodowego mitu), no i korzystanie z sytuacji dla celów politycznych.
    Jednak antysemitą bym Kamińskiego nie nazwał, a podobne oskarżenia uważam za mocno naciągane.

    Zgoda co do reszty.

    Pozdrawiam

    Cegorach dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  11. A tymczasem

    http://deser.pl/deser/1,97052,6838705,Lech_Kaczynski_boi_sie_liczby__17_.html

    Rozumiem (powiedzmy, że rozumiem…) 13, ale co do cholery jest z tą 17 ???
    Może warto poszukać…

    Cegorach dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  12. kolejny kamyczek do ogródka:

    http://wiadomosci.onet.pl/2011620,12,item.html

    Same sukcesy pisuar nam funduje…

    krytyk dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  13. Odnosząc się do dzisiejszego tematu widzę zupełne nierozumienie, no i zwykła zawiść podsycona anty-pisowskim nastawieniem.
    Więc może pokażę mój punkt wiedzenia.
    Michał Kamiński jako kandydat EKR na stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego czekał na głosowanie, które miało być tylko formalnością. Brytyjczyk Edward McMillian-Scott reprezentujących EKR „samowolnie” zgłosił swoją kandydaturę na przewodniczącego i w późniejszym głosowaniu zdobył więcej głosów niż reprezentant Polski. Za niepodporządkowanie się decyzji grupy i wystawienie własnej kandydatury został wyrzucony z frakcji.
    Brytyjski eurodeputowany „działał z inspiracji EPP i ALDE w celu rozsadzenia ugrupowania”.
    W takiej sytuacji Polak musiał zająć inną ważną pozycję w Parlamencie.Okazało się nią stanowisko przewodniczącego frakcji europejskich Konserwatystów i Reformatorów, znacznie ważniejsze i bardziej odpowiedzialne niż funkcja jednego z 14 wiceszefów Parlamentu.
    Kamiński jest pierwszym Polakiem i pierwszym przedstawicielem Europy Środkowo-Wschodniej, który został szefem frakcji w PE. Mało tego jest pierwszym szefem z Europy Wschodniej. Będzie zasiadał w PE w pierwszym rzędzie.
    Czyż to nie jest realny sukces?
    Samo powstanie frakcji z takim partnerem, jak – idący po władzę w UK Torysi oraz stanowisko jej szefa jest niewątpliwym sukcesem. Dobrze, ze ta frakcja (ku wściekłości Niemców i Francuzów) powstała. Życzmy frakcji coraz większej ilości członków i doprowadzenia do zmiany kierunku rozwoju Unii Europejskiej.
    Kolejną dobrą wiadomością jest to, że Adam Bielan został wybrany na wiceszefa frakcji konserwatywnej w europarlamencie.

    Natomiast Buzkomaniakom przypomnę, że niejaki K.Skiba, znany wyborca PO pokazał jakiś czas temu panu Buzkowi miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.
    Zresztą na swoim stanowisku będzie tylko przez połowę kadencji, po czym zastąpi go socjalista.
    Podsumowując obrazowo: Kamiński jest w zespole chirurgów a Buzek asystuje przy operacji.

    Father Boss dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  14. FB – czytaj wiadomości – Tak się składa, że brytyjscy konserwatyści chyba nie chcą mieć ze spoconą dziewczynką nic wpólnego – może nie wiedzą, że mają do czynienia z chirurgiem?

    Generał Electric dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  15. Sukces Pana Kamińskiego przypomina sukces PiSu sprzed 2 lat, gdy w 2007 roku głosowało na nich „niemal 2x więcej ludzi niż w 2005 roku”.

    zenobia dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  16. Co do pierwszej części wypowiedzi FB to się zgadzam – Macmillan-Scott samowolnie kandydował, wbrew frakcji. Jednak już sam fakt że zawsze dostawał (w trzech głosowaniach) znacznie więcej głosów niż mała dziewczynka coś o frakcji i Kamińskim mówi. Nikt nie bierze pod uwagę zdania frakcji a tym bardziej gościa, który zajął ostatnie miejsce, które uzyskać było 15 razy trudniej niż jakiekolwiek inne. Na otarcie łez Kamiński dostał szefostwo w nic nieznaczącej frakcji, z której głosem nie liczy się praktycznie nikt. Znamienne jest również to, kto z Kamińskim wygrał w ostatnim głosowaniu, praktycznie pozbawiając go stołka wiceprzewodniczącego. Podsumowując : Kamiński jest w gronie cieciów a Buzek w gronie honorowych obywateli Unii Europejskiej. Oby dwa stanowiska nie mają żadnego większego znaczenia tyle że honorowych obywateli ktoś jeszcze po 20 latach wspomina a o cieciach świat zapomni szybciej niż znikną oni z PE.
    Dodatkowo w przypadku rozpadu frakcji Konserwantów w Reformach co jest wielce prawdopodobne (zauważyliście że wszystko, na co PiS ma jakikolwiek wpływ się rozpada?), wartość funkcji Kamińskiego będzie praktycznie zerowa.

    jakuszyn dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  17. Pozostało poczekać.
    A czas pokaże, kto miał rację.

    Father Boss dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  18. Father Boss

    Primo- PiS po prostu zaszantażowało konserwatystów brytyjskich albo fotelik dla spoconej dziewczynki albo zabierają zabawki i wychodzą z piaskownicy.

    Secundo- Torysi pewnie przejmą władzę w Wielkiej Brytanii.Po prostu trwa kryzys i wyborcom się wydaje że zmiana władzy coś zmieni.

    Terzio- Kaminski chirurg Buzek asystent? Teoretyczni pacjenci spoconego felczera popełnili by zbiorowe harakiri.

    Dipol dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  19. Konserwatyści razem z reformatorami w jednej frakcji – sama nazwa trąci wewnętrzną sprzecznością, nic więc dziwnego, że od samego początku nie mogą się ze sobą dogadać. Jeśli o wewnętrzną jednolitość tak ciężko, to na zewnątrz uzyskanie czegokolwiek przez ECRG będzie nieziemsko wręcz trudne. A na kogo spadnie wina? Na Małą Dziewczynkę, który (przyzwyczajony do tego, że szef partii jest nietykalny) zrobi ze zdziwienia oczy jak spodki, kiedy się za niego zabiorą. To tylko kwestia czasu, a pisiakom pozostaje wmawianie wszystkim innym, że pozycja Buzka nic nie znaczy, za to stołek Kamińskiego jest takim strasznym sukcesem. Za chwilę pewnie usłyszymy, że ECRG będzie „języczkiem u wagi”. Tak przyjęło się eufemistycznie określać grupę, która jedynie w rzadkich sytuacjach coś znaczy, ale niech im będzie.
    A Kamiński zbiera żniwo swojej przeszłości i koligacji z PiS-em. Negatywna opinia, jaką zasłużenie „cieszą się” bracia, odbiła się na spindoktorze. Pisiakom pozostaje teraz tylko szukanie układu (patrz post ChR-FB) i udawanie, że porażka jest zwycięstwem. Kwestią akademicką jest to, które z tych dwóch działań jest bardziej żałosne.

    Dario dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  20. „Odnosząc się do dzisiejszego tematu widzę zupełne nierozumienie, no i zwykła zawiść podsycona anty-pisowskim nastawieniem.”

    Hmmmm… nie wiem czy należy uświadamiać , ale to miejsce nie bez powodu nazywa się „Spieprzaj dziadu”

    „Więc może pokażę mój punkt wiedzenia.
    Michał Kamiński jako kandydat EKR na stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego czekał na głosowanie, które miało być tylko formalnością. Brytyjczyk Edward McMillian-Scott reprezentujących EKR “samowolnie” zgłosił swoją kandydaturę na przewodniczącego i w późniejszym głosowaniu zdobył więcej głosów niż reprezentant Polski. Za niepodporządkowanie się decyzji grupy i wystawienie własnej kandydatury został wyrzucony z frakcji.
    Brytyjski eurodeputowany “działał z inspiracji EPP i ALDE w celu rozsadzenia ugrupowania”.
    W takiej sytuacji Polak musiał zająć inną ważną pozycję w Parlamencie.Okazało się nią stanowisko przewodniczącego frakcji europejskich Konserwatystów i Reformatorów, znacznie ważniejsze i bardziej odpowiedzialne niż funkcja jednego z 14 wiceszefów Parlamentu.”

    W sumie można chwilowo przyjąć , że tak jest.

    „Kamiński jest pierwszym Polakiem i pierwszym przedstawicielem Europy Środkowo-Wschodniej, który został szefem frakcji w PE. Mało tego jest pierwszym szefem z Europy Wschodniej.”

    Jak należy to rozumieć?

    „Będzie zasiadał w PE w pierwszym rzędzie.
    Czyż to nie jest realny sukces?”

    Siedzenie w pierwszym rzędzie? Czy może coś innego?

    „Samo powstanie frakcji z takim partnerem, jak – idący po władzę w UK Torysi oraz stanowisko jej szefa jest niewątpliwym sukcesem. Dobrze, ze ta frakcja (ku wściekłości Niemców i Francuzów) powstała.”

    Jeżeli frakcja okaże się sprawna – tak , jeśli będzie spędzać czas na awanturach – niekoniecznie.

    „Życzmy frakcji coraz większej ilości członków i doprowadzenia do zmiany kierunku rozwoju Unii Europejskiej.”

    Na jakiż to ?

    „Kolejną dobrą wiadomością jest to, że Adam Bielan został wybrany na wiceszefa frakcji konserwatywnej w europarlamencie.”

    Oj będzie się działo…

    „Natomiast Buzkomaniakom przypomnę, że niejaki K.Skiba, znany wyborca PO pokazał jakiś czas temu panu Buzkowi miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.”

    Miło wiedzieć , że p. Skiba jest dla Ciebie autorytetem ( zwłaszcza po lubelskich juwenaliach ).

    „Zresztą na swoim stanowisku będzie tylko przez połowę kadencji, po czym zastąpi go socjalista.”

    Parafrazując – czy lepiej mieć 50% w dobrym interesie czy 100% w kiepskim ?

    „Podsumowując obrazowo: Kamiński jest w zespole chirurgów a Buzek asystuje przy operacji.”

    Perełka. Szczególnie ostatnie sukcesy w przeprowadzaniu kampanii wyborczych świetnie rokują na przyszłość. Jak napisałem poprzednio – wielu sukcesów życzę.

    Klabzder dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  21. f.b.
    „Kamiński jest w zwspole chirurgów, a Buzek asystuje przy operacji”.
    Jeśli już jesteśmy przy takich porównaniach – to Kamiński (jako mała dziewczynka) co najwyżej może ocierać pot z czoła chirurgowi, natomiast co do Jerzego Buzka – jest on raczej dyrektorem szpitala.
    A jeśli chodzi o Skibę – tak to cię zachwyciło? No, no…

    ryszard dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  22. Ojciec Dyrektor!
    Czemuż nie napiszecie o tym:

    „pan Kownacki z Orlenu znów dał o sobie znać. Gdyby nie pani Fotyga pan Kownacki już dawno zostałby samodzielnym liderem wśród najbardziej skompromitowanych urzędników. Na nieszczęście pana Kownackiego pani Fotyga gdzieś się zawieruszyła, w dodatku jej się nie zdarzyło to co przydarzyło się Kownackiemu. Pan Kownacki podsumował działania pana prezydenta jako chaotyczne i pozbawione planu, a samego prezydenta jak surowego i stosującego tylko surowy bat, bez gotowanej marchewki. Publicyści orzekli, że Kownacki prosi się o dymisję, redakcja nie zgadza się z tą diagnozą. Zadaniem redakcji panu Kownackiemu życie się znudziło”.

    Przecież właśnie to jest tematem Nr 1 ostatnich godzin!!!!!

    Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  23. Po prostu pan Kownacki w ten subtelny sposób wystarał się o zasłużony urlop:

    http://www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=28528380

    jendras dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  24. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  25. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  26. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  27. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  28. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  29. Flogiston dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  30. O kurde, szkoda ze u mnie w fabryce nie jest tak prosto. Wiecznie, na lewo i prawo opowiadam ze jest u nas burdel,mowie co trzeba zrobic zeby bylo „jak w szwajcarskim zegarku” a urlopu i tak nikt mi nie da :( Ja chce fuche w kancelarii milosciwie nam panujacego :)

    Michal W. dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  31. Nawiazujac do slynnej reklamy mozna zacytowac:

    „… mina Michala Kaminskiego po przegranych wyborach w Parlamencie Europejskim – BEZCENNA ”
    buahahahahahaha…

    prawie jak biedna, mala dziewczynka :)

    Luk dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  32. KIedyś tu napisałem o Piotrze Kownackim: „Wyjątkowo odrażająca postać”. Okazuje się że miałem 100% racji.
    To co on zrobił jest typowo szczurzą reakcją. Widząc że okręt pod tytułem Lech Kaczyński nieuchronnie zmierza ku katastrofie – spieprza z niego, i to na dodatek w obrzydliwym stylu. Widząc że przy bliźniakach już się nie pożywi (a przypomnijmy – w swoim czasie umiejętnie włażąc w dupę Lechowi załatwił sobie kilka niezłych posadek z prezesurą Orlenu na czele)
    próbuje wysłać sygnał do otoczenia: „Patrzcie, już się poznałem na Kaczorach i teraz mogę pomóc ich udupić, bo wiem gdzie mają słabe strony. Jestem do wzięcia”. Zachowanie typowo szmaciarskie, bez śladu jakiejkolwiek lojalności czy choćby elementarnej przyzwoitości. Mam nadzieję że nikt się na to nie da nabrać.

    A swoją drogą zastanawiające – czym kieruje się Lech Kaczyński dobierając sobie na najbliższych współpracowników ludzi typu nawiedzony Szczygło, tłumok Fotyga czy też nasz dzisiejszy „bohater” o naturze pani obyczajów nieciężkich.

    ryszard dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  33. Dokładnie,Luk,tak to jest jak wpychają idiotę na stołek.

    Tommi 22 dnia 20 lip 2009 | zablokuj

  34. Jak to czym? Ich wyjątkowymi kompetencjami, z których najważniejszymi jest oddanie idei „Czwartej” lub samemu Mniejszemu Bratu. Ile to było w pisowskich ministerstwach czy urzędach z pisowskiego nadania ludzi, którzy wcześniej otarli się o Lecha Aleksandra? Fotyga – za wikipedią: Od 1989 do 1991 pracowała, a następnie kierowała Biurem Spraw Zagranicznych Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Była bliskim współpracownikiem ówczesnego wiceprzewodniczącego Związku Lecha Kaczyńskiego;
    Jakubiak – w ratuszu (dyrektor biura prezydenta);
    Skrzypek – na MBA do Stanów pojechał dzięki Lechowi;
    Szczygło – W latach 1990–1991 pracował jako asystent senatora Lecha Kaczyńskiego w Biurze OKP w Gdańsku. Jednocześnie pracował jako specjalista w biurze prawnym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Kolejne etapy jego kariery zawodowej były również związane z osobą Lecha Kaczyńskiego: w latach 1991–1992 pracował jako specjalista ds. legislacyjnych w kierowanym przez Kaczyńskiego Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a po powołaniu Kaczyńskiego na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli w 1992 został dyrektorem gabinetu prezesa. W NIK pracował do 1995;
    Kownacki – od lipca 1991 do sierpnia 1999, z przerwą na p.o. prezesa, był wiceprezesem NIK (od 14 lutego 1992 do 8 czerwca 1995 prezesował tam Lech kaczyński, dopóki go nie odwołano);
    Stasiak – z ratusza (od listopada 2002 zastępca ówczesnego Prezydenta M.St. warszawy Lecha Kaczyńskiego);
    itd. Wszystko starzy znajomi. Jakby ktoś miał pełną listę nazwisk z obsady ówczesnego ratusza lub obecnego BBN-u czy Pałacu, odnalazłby więcej dowodów na taki nepotyzm.

    Dario dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  35. Nie ulega wątpliwości, że Kamiński jest zabawny i zarazem żałosny, jak większość pisowców, ale czynienie mu zarzutów z tego powodu, że odwiedził Pinocheta to jest już przegięcie. Pinochet, chociaż jest postacią kontrowersyjna to jednak uratował swój kraj przed totalną destrukcją w wykonaniu Allende i jego szajki.

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  36. Kownacki jest na urlopie, a Pałac wycisza sprawę. Ale konia z rzędem temu, kto zna poprawną odpowiedź na pytanie: czy dzieje się tak, aby po jakimś czasie przywrócić byłego prezesa Orlenu do łask (tyle że zapewne na innej posadce), czy aby bez zbytniego hałasu i skandalu pozbyć się szefa Kancelarii Prezydenta?
    A ciekawi mnie też, kiedy Pałac wyciągnie nauczkę z bolesnej lekcji, jaką dało mu zatrudnianie partyjnych dyletantów spod znaku „BMW”. Chociaż nie, nigdy, bo jakby pozbyć się takowych z partii czy z Pałacu, toby tam mało kto pozostał.

    Dario dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  37. @Dario – zostałby chyba tylko gość, który to Kaczyńskiemu wyszukuje różne wiadomości w internecie.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  38. To na dokładkę o prezydenckich przetargach:

    „Na początku lipca Kancelaria Prezydenta ogłosiła przetarg na zakup sprzętu komputerowego, w tym dwóch rodzajów laptopów – małych i standardowych. Wymagania dotyczące komputerów przedstawiła w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Te dotyczące małych laptopów wykluczają praktycznie wszystkich dużych producentów poza jednym: firmą Lenovo.”

    Wymagają DDR3, konkretny procesor Intela, konkretną rozdzielczość ekranu, PCMCIA, modem (a nie Wifi) i defragmentator od producenta sprzętu, a nie OSa ;)

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6840313,Kancelaria_Prezydenta_oglosila_przetarg_nie_do_wygrania.html

    kompan dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  39. @moherek
    Czy dobrze rozumiem: uważasz, że cel uświęca środki? Mocno się z tym nie zgadzam.

    jendras dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  40. @Jendras:
    Gdyby nie stosowano tej zasady to nie udałoby się pokonać Niemców i zakończyć wojny, czasami więc cel uświęca środki.

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  41. Talibowie, al-kaida – oni też uważają że cel uświęca środki. Czy naprawdę cel uświęca środki? Może przejaskrawiłem trochę ale zasada jest ta sama.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  42. Gdy mowa o Pinochecie i Allende, to zawsze pojawia się obraz generała dokonującego przewrotu obalającego na demokratyczny rząd, a potem mordującego i prześladującego brutalnie – i to prawie jest prawda. Ale prawie to wielka różnica – jak mówi znana reklama. Utarte stereotypy sprawiają, że nikła jest wiedza o tym, że marksistowski rząd bynajmniej Allende nie stronił się do uciekania do terroru wobec przeciwnikow politycznych. Jego działania skierowane na wprowadzenie demokracji ludowej, min poprzez odgórną nacjonalizację praktycznie wszelkich gałęzi produkcji – te działania doprowadzały Chile do ostrego kryzysu gospodarczego, wrzenia i na krawędź wojny domowej.
    Grupa wojskowych obaliła rząd, dokonała egzekucji obalonych marksistów, dzięki czemu Allende i jego ekipa trafili do panteonu zbuntowanej młodzieży z 1968 roku, zajmując miejsce obok Che i Mao. Zaś Pinochet stał się wiecznym czarnym Piotrusiem.
    Oczywiście Pinoczet był krwawym dyktatorem – który dokonał rzezi opozycjonistów, za co bez wątpienia powinien trafić w ręce wymiaru sprawiedliwości. Jednak tak się nie stało, a jedną z przyczyn tego jest to, że uniknięto marksistowskiego modelu gospodarczego w Chile (który aż za dobrze poznaliśmy) – stąd dla wielu Chilijczyków stał się symbolem dobrobytu – jak u nas Edward Gierek – za którego nawet dzisiaj wielu ludzi ze starego pokolenia dałoby się pokroić. Nie wiemy do końca, czy rozwój gospodarczy był zamierzoną zasługą junty wojskowej, która przecież przede wszystkim chciała utrwalić swoją władzę – ale faktem jest, że na tle sąsiednich krajów, Chile pod względem gospodarczym oraz wynikającego z tego – poziomu życia, prezentuje się nad wyraz dobrze.
    Tym niemniej w przypadku wizyty Kamińskiego wychodzą meandry polskiej historii.
    Otóż wielbiciele Pinocheta, powiesiliby w szklance wody naszego rodzimego dyktatora – tow. Jaruzelskiego. Zaś dla tych, którzy o Pinochecie mówią z nieskrywaną odrazą, w wielu przypadkach bohaterem zostaje gen Jaruzelski – ratujący Polskę przed wojną domową… jak Pinochet swoje Chile. Obaj oddali władzę pokojowo, tyle tylko, że ten drugi zostawił swój kraj w rozkwicie, zaś ten pierwszy splamił się o wiele mniejszą ilością krwi.

    Generał Electric dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  43. @mocherek
    Można na chłodno dywagować czy Pinochet uchronił Chile przed komunistyczną degrengoladą i wpływami sowieckimi w tamtej części świata. Zapewne tak. Można zastanawiać się czy ogólny bilans Chilijczykom się opłacił – tu już mamy trudniejsze zadanie, bo nie jesteśmy nimi, ale można przyjąć że również.
    Ale czym innym jest zimna analiza socjologiczno – historyczna, a czym innym tysiące ludzkich tragedii i tysiące ofiar, poniesionych w sprawie może niesłusznej, ale na pewno w dobrej wierze.I nie można zapomnieć że Pinochet miał na rękach krew tysięcy ludzi, którzy niekoniecznie byli wszyscy sowieckimi agentami.
    Polski stan wojenny w porównaniu z przewrotem pinochetowskim był niewinną igraszką, a Jaruzelski wypada jak dobry wujaszek.
    W świetle tego sławetna wyprawa Kamińskiego dowodzi albo jego braku wrażliwości na ludzkie cierpienie, albo jego skrajnej głupoty. Mam nadzieję, że to drugie.

    ryszard dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  44. Trzeba jeszcze dodać, że ofiary Pinocheta to w dużej mierze czerwone męty z całego świata, inspirowane przez KGB ale tzw. polityczna poprawność decyduje, że o tym się nie wspomina. Nie wspomina się, że łamaniu konstytucji przez Allende i o tym, że interwencja Pinocheta została podjęta za zgodą parlamentu Chile, zaniepokojonego tym co w tym kraju wyprawiali czerwoni.
    @Jakuszyn: porównanie do al-kaidy jest idiotyczne tak jak idiotyczne są cele al-kaidy.

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  45. @Ryszard: Jeśli wyprawa Kamińskiego to skrajna głupota to co powiedzieć w takim razie o zachodnioeuropejskich lewicowych myślicielach, zafascynowanych chińskim wielkim skokiem, czy wprowadzaniem postępu w byłych krajach demokracji ludowej pod przewodnictwem ZSRR?

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  46. @Dario:

    Tym razem pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją krytyką „klucza kadrowego” KP, czy też raczej nie zgodzić się częściowo. Na marginesie – nepotyzm to obsadzanie stanowisk członkami rodziny, co w przypadku Kaczorów nie występuje (poza jednym – kuriozalnym – przypadkiem pt. „prezydent – premier”); zakładam jednak, że użyłeś tego określenia w przenośni.

    Wyobraź sobie, że obejmujesz jakąś funkcję, która z natury rzeczy wymaga posiadania współpracowników, a w ich doborze masz wolną rękę. Połóż rękę na sercu i powiedz, kogo wybierzesz: ludzi, których znasz, z którymi pracowałeś i do których masz zaufanie, czy też raczej dasz ogłoszenie w gazecie i rozpoczniesz otwartą rekrutację?

    Nie widzę nic złego w tym, że stanowiska obsadza się znajomymi, pod jednym wszakże warunkiem – że posiadają oni kompetencje na tym stanowisku wymagane przynajmniej w stopniu nie gorszym niż przyzwoity. I tu przechodzimy do drugiego wymiaru Twojej wypowiedzi – z którym akurat się zgadzam. Bo w przypadku „wybitnych osobistości”, które wymieniłeś, kompetencją kluczową i jedyną – jak się zdaje – braną przez niego pod uwagę wydaje się być właśnie to, ze Lesio Otępiały je zna i im ufa. Nie mam wątpliwości najmniejszych, że np. p. Anna Fotyga jest dla LK osobą wiarygodną i godną najwyższego zaufania, a są to cechy bardzo cenne (mówię to bez cienia sarkazmu). Skrzypek, Fotyga – to osoby o umiarkowanym potencjale intelektualnym, wykreowane i wyciągnięte z otchłani bylejakości przez tego czy innego kaczora właśnie, spłacające swój dług jedyną walutą, którą dysponują – poddańczą wiernością. Szkoda tylko, że poza tym reprezentują sobą to, co pokazali – czyli w obszarze, za który przyszło im być odpowiedzialnymi, są równie kompetentni jak chomik w roli dowódcy czołgu.

    Co do zachowania p. Kownackiego – cóż, czas wkrótce pokaże, jak sprawy się potoczą, jednakże jego szczurze zachowanie jest bardzo obrzydliwe. Postrzegam to jako – w głębszym sensie – rezultat atmosfery, jaka unosi się w pałacu prezydenckim. To się nazywa w literaturze zajmującej się stykiem psychologii i zarządzania „kultura organizacyjna”; każda instytucja posiada (niczym żywa istota) swoją osobowość, będącą pochodną osobowości człowieka (ludzi), który stoi na jej czele. Lechkacz stworzył atmosferę duszności, nieufności (na granicy paranoi), a szczerość i otwartość są najprawdopodobniej ostatnimi cnotami mile tam widzianymi. W takim dusznym bagienku, pozbawionym zbawczego wpływu wentylacji i przepływu krwi musi tworzyć się pleśń – że się tak metaforycznie wyrażę.

    Kownacki to taki właśnie pleśniak, wyhodowany na bagnistym podłożu pałacyku.

    boka dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  47. @moherek
    Przy takiej logice np. Franco też był cacy, a znany cytat z Popiełuszki to pusty slogan.

    Nie bardzo wyczuwam dlaczego nie pokonalibyśmy Niemców w II wojnie. Czy alianci stosowali terror? Czy np. AK popełniała zbrodnie na Niemcach? (pomijam możliwe pojedyncze przypadki). Czy wreszcie podczas rewolucji Solidarności zginął choć jeden komuch?

    Tak naprawdę, to całe bezprawie demonstrowane przez Ziobrów, Kamińskich od CBA też podparte było logiką, że cel jest szlachetny, więc prawo można naginać, „niedoskonałe mechanizmy demokratyczne poprawiać”, a dowody nie są potrzebne, bo i tak sprawa jest oczywista (są na to cytaty). Wydawało mi się, że z tym właśnie – mówiąc górnolotnie – walczyliśmy.

    jendras dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  48. @moherek
    Coś się przytkało, więc przesyłam jeszcze raz – njeżeli post będzie zdublowany, to sorki:

    Przy takiej logice np. Franco też był cacy, a znany cytat z Popiełuszki to pusty slogan.

    Nie bardzo wyczuwam dlaczego nie pokonalibyśmy Niemców w II wojnie. Czy alianci stosowali terror? Czy np. AK popełniała zbrodnie na Niemcach? (pomijam możliwe pojedyncze przypadki). Czy wreszcie podczas rewolucji Solidarności zginął choć jeden komuch?

    Tak naprawdę, to całe bezprawie demonstrowane przez Ziobrów, Kamińskich od CBA też podparte było logiką, że cel jest szlachetny, więc prawo można naginać, „niedoskonałe mechanizmy demokratyczne poprawiać”, a dowody nie są potrzebne, bo i tak sprawa jest oczywista (są na to cytaty). Wydawało mi się, że z tym właśnie – mówiąc górnolotnie – walczyliśmy.

    jendras dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  49. Być może częściową płentą do dyskusji o Pinochet’cie może być to, co dziś na łamach Super Expressu oświadczył Misio:

    „Przewartościowałem mój stosunek do tej postaci Nauczyłem się, że świat nie jest czarno-biały. Sam fakt, że komunistyczna propaganda przedstawiała go w bardzo złym świetle nie oznacza, że automatycznie był osobą dobrą. Z wiekiem człowiek uczy się dostrzegać światłocienie.”

    jendras dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  50. @mocherek
    Od lat różni intelektualiści (bez cudzysłowu) mieli lewicowe inklinacje – bo trzeba przyznać – idea jest nośna. Począwszy od Saint-Simona, poprzez różnych Sartre’ow aż do naszego Kołakowskiego czy Kuronia – wszystkich ich ta ideologia w jakiś sposób urzekła. Było to coś w rodzaju idei fix (tak jak np. perpetuum mobile) i trzeba było dopiero doświadczeń sowieckich, aby w końcu dotarło do świadomości publicznej że taki ustrój w praktyce jest niemożliwy. A jeśli w coś rzeczywiście uwierzysz – to trzeba naprawdę wielkiego wstrząsu, abyś przejrzał na oczy.To trochę tak, jak z nieprzytomnie zakochanym facetem, którego żona zdradza, wykorzystuje i ogólnie robi w balona – i nawet jeśli zdybie ją w łóżku z listonoszem, to uwierzy, że on tam tylko odpoczywa, bo utrudzon wielce.
    W przypadku Chile naprzeciw siebie stanęły dwie siły – pragmatyzm i idea (rónież zgodzę się z tym, że w dużej mierze inspirowana przez Sowietów). I nie ma znaczenia fakt, że w tym wypadku rację miał pragmatyzm. My o tym wiemy, bo na własnej skórze przerabialiśmy próbę wdrożenia idei w życie, i wiemy, że to się udać nie może. Ale zbrodnia pozostaje zbrodnią, niezależnie od tego czy zamęczony torturami zostanie ksiądz Jerzy, czy też (jak go nazywasz) „czerwony męt”.
    Czy nam się to podoba czy nie – ruchy i nurty lewicowe były, są i będą *. I nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, to niekoniecznie trzeba je nazywać „czerwonymi mętami”

    *Oczywiście nie mam tu na myśli naszego SLD !

    ryszard dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  51. @mocherek
    Przypomnę Ci, że stan wojenny w Polsce został również wprowadzony z azgodą Sejmu.

    ryszard dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  52. Ja myślę, że wszelkie mity XX wieku biorą się z niewiedzy i ignorancji. Ludzie zachodu kultywują mit Che z ignorancji. Podobnie u nas, wielu kultywuje mit Edwarda Gierka czy przytaczanego Pinocheta, z niewiedzy i ignorancji.
    Oczywiście są postacie wyjątkowo negatywnie i zgodnie odbierane jak Hitler i jego zbiry, jednakże reszta jest w sferze półcienia.
    Bardzo ciekawe zjawisko kształtowania się mitu mogliśmy, a właściwie to możemy obserwować, w odniesieniu do Jana Pawła II – od wręcz boskich, a co najmniej na półboskich cech i atrybutów w naszym kraju, po totalną krytykę w wielu krajach Europy Zachodniej, której elementem przewodnim jest kwestia prezerwatyw i AIDS-a w Afryce. Gdy twierdzi się, że słowa papieża potępiające używanie kondomów miały jakieś negatywne znaczenie w rozprzestrzenianiu się tej strasznej choroby – co jest totalną ignorancją i niewiedzą wobec samej choroby, a przede wszystkim kultury afrykańskiej – o totalnym przecenianiu wpływu papieża nie wspominając. Na drugim biegunie są peany wobec papieża przypisujące mu obalenie komunizmu.
    Sam jestem ciekaw jak mit Jana Pawła II ewoluuje za np. dekadę albo i dwie (jeśli Allah pozwoli na takie długie życie – rzecz jasna). W każdym razie mity powstają i ewoluują dzisiaj w naprawdę nie spodziewanym kierunku – zobaczmy mit Michaela Jacksona – jeszcze miesiąc temu uważanego powszechnie za pedofila, skończonego artystę, bankruta i dziwadło po dziesiątkach operacji plastycznej i w ogóle obciachowym człowieku – a dzisiaj po nagłym zgonie – króla popu, wzorcu dla całego pokolenia, wielkim czarnym muzyku (ha ha ha), który przetarł drogę innym czarnym wykonawcom.
    Dziesiejsze mity są naprawdę nieprzewidywalne.
    Podobne rozdwojenie a czasami roztrojenie jaźni obserwujemy przy ocenie mitycznych postaci politycznych. Józef Piłsudski, Władysław Sikorski, Edward Gierek, Jaruzelski, czy Wałęsa – bez trudu można na ich temat napisać potępiający paszkwil albo laurkę wynoszącą ich pod niebiosa – wszystko zależy od intencji piszącego. A wystarczyłoby postudiować trochę historii aby nie powtarzać utartych stereotypów – z drugiej jednak strony można natrafić na nawiedzonego historyka… kwadratura koła.

    Generał Electric dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  53. ryszard – w chwili wprowadzania stanu wojennego nie było akceptacji parlamentu, zaś samopowołująca się rada ocalenia narodowego nie miała umocowania konstytucyjnego, ani nie była legalizowana nawet ustawowo.

    Generał Electric dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  54. @Mocherek – sam sobie strzeliłeś gola. Kiedyś taki kawał był :

    Bush i Blair spotykają się w pentagonie i przywołują ministra Busha żeby ocenił ich plan.
    - Otóż plan jest taki że zabijemy 10 tys arabów i dentystę.
    - A czemu dentystę – pyta minister? Na co Bush klepie Blaira po ramieniu i mówi:
    - mówiłem Ci że nikt nie będzie pytał o tych arabów.

    Ty mówisz że „w dużej mierze” ofiarami Pinocheta były jakieś czerwone męty a ja jednak zapytam o tych arabów. Pinochet ma krew niewinnych ludzi na rękach. Niepokojąco podobnie wygląda również tłumaczenie Pinocheta (nie on się tłumaczy ale jego tłumaczą) do tłumaczenia Kaczyńskich że czasem zdarzą się ofiary niewinne przez przypadek ale jak taka jest cena za dobrobyt, prawo i sprawiedliwość to tłumaczący są skłonni ponieść taką ofiarę. Problem w tym że te faktyczne ofiary już niekoniecznie.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  55. @Moherek – wcale to porównanie nie jest idiotyczne. Cel uświęca środki. Pinochet mordował niewinnych żeby osiągnąć swój cel. Al-kaida również. Cele tak naprawdę nie są ważne – ważne są właśnie te środki (identyczne w obu przypadkach).

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  56. „Proszę Pana, złamanie prawa jest wtedy, gdy właściciel terenu domaga się opuszczenia terenu. Nie można siłą egzekwować prawa – mówi w Sejmie Mariusz Błaszczak. ”

    Cytat prosto do Muzeum IV RP…

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6842420,Ostatni_dzien_KDT__Na_zywo.html

    Cegorach dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  57. Oglądam oblężnienie KDT – oblężenie Częstochowy było mniej dramatyczne.

    Generał Electric dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  58. czy oblężeni śpiewali już Rotę i Bogurodzicę? A krzyczeli „złodzieje złodzieje”? To lubię najbardziej.

    Teodor P dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  59. Fakt też lubię gdy się przedstawiają. ;)

    Cegorach dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  60. @G.E.
    Oczywiście masz rację, ale są to, powiedzmy, „szczegóły techniczne”, niemające specjalnego wpływu na meritum. Jak również uważam że zamach Pinocheta, pomimo wielu zbrodni, w rezultacie wyszedł Chile na dobre, w odróżnieniu od wojny polsko-jaruzelskiej, która, choć zdecydowanie mniej krwawa i okrutna – jeszcze do dzisiaj odbija się nam ekonomiczną czkawką. Ale to już sprawa na całkiem inną dyskusję.

    ryszard dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  61. @jakuszyn

    Sytuacja nie jest taka prosta.
    Wiadomo ze nie ma ludzi bez wad, ktorzy nie popelniaja bledow (no moze oprocz braci k., swiatlosci zoliborza ;) ). Nie ma tez uniwersalnego kalkulatora ktorym moznaby przeliczyc ciezar win i zalsug takich ludzi jak Pinochet, czy Pilsudski. Problem polega na tym ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy zycie niewinnych, „arabow” z przytoczonego kawalu, bylo warte poswiecenia w celu eliminacji „czerwonych metow”. Tak samo podzielone sa opinie na temat przewrotu majowego z naszego wlasnego podworka. Punkt widzenia zalezy w duzej mierze od miejsca siedzenia i wyznawanych pogladow. Ale trzeba wziasc tez poprawke na czasy i ogolna sytuacje geopolityczna w jakiej znajdowala sie dana postac, co bardzo czesto tlumaczy jej dzialania i podejmowane wybory.

    Ogolnie kazdy ocenia przez pryzmat wlasnego sumienia i pogladow, a demokracja ma to do siebie ze kazda taka opinie powinna szanowac dopoki nie godzi w innych bezposrednio i ogolnie ustalony porzadek publiczny(ale nie w znaczeniu ustroj polityczny).

    Macket dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  62. @Macket
    może jestem idealistą ale dla mnie życie ludzkie nie jest czymś, czym można szafować w żadne imię (przynajmniej nikt poza mną nie powinien decydować czy powinienem żyć czy też umrzeć jako męczennik za sprawę). Wymordowania niewinnych ludzi (a tacy również znaleźli się wśród ofiar Pinocheta) nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia żaden cel. Punkt widzenia naturalnie zależy od punktu siedzenia, czasy i sytuacja geopolityczna również ma znaczenie ale morderstwo w imię swoich (a nawet ogółu) celów nadal jest morderstwem i nic go nie tłumaczy. Równie dobrze można by przychylić się przecież do kary śmierci jako zapewnienia bezpieczeństwa ogółowi społeczeństwa a przecież (wypada wierzyć że tutaj nie zdarzają się pomyłki) skazany na śmierć nie jest niewinny (jak niektóre ofiary Pinocheta).

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  63. P.S. Moralnosc jest luksusem na ktory nie kazdy i nie zawsze moze sobie pozwolic. W ocenie takich sytuacji nie mozna popadac w skrajnosci, a skrajnoscia jest zarowno mowienie ze nic sie nie stalo choc ucierpialy niewinne ofiary ale Chile nie wpadlo w rece czerwonych, jak i ocenianie junty i rzadow tylko przez pryzmat tych niewinnych ofiar.
    Kazda rewolucja wymaga ofiar i niestety berdzo czesto nie sa one niczemu winne.

    Macket dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  64. Powiedzmy ze Polska moim zdaniem przezywala 2 wojny i obie sa odmiennie komentowane. Mam na mysli przewrot majowy i stan wojenny. Oba jak sie okazuje wprowadzane byly „bezprawnie” choc potem uchwaly byly przyklepywane. Mimo iz w pierwszym dniu przewrotu majowego zginelo z tego co pamietam ok.1000 osob a w stanie wojennym bardzo niewiele (ogolnie brak danych, czasem liczy sie osoby, ktore nie otrzymaly pomocy medycznej itd) przewrot majowy wydaje mi sie ze wiele osob tlumaczy jako sluszny. Mimo Berezy Kartuskiej. Mimo pozniejszych przesladowan jakie dotknely woskowych, ktorzy opowiedzieli sie po stronie rzadowej, ktore moim zdaniem przyczynily sie w jakims stopniu do porazki 1939 roku. Pisze w skrocie, bo temat jest rozlegly i gdzie 2 Polakow tam 3 opinie.

    O ile podziwiam Pilsudzkiego pamietajac jego zaslugi dla odzyskania niepodleglosci to na slowo Bereza Kartuska czuje wstyd. Jaruzelskiemu wspolczuje wyborow jakich musial dokonac. Moze to dziwne ale do tych obu postaci (moze sie to nie wszystkim podobac) mam podobne nastawienie. Na pewno sa to postacie bardzo wazne dla historii Polski i na pewno nietuzinkowe. Uwazam, ze obaj wybrali takie rozwiazania, jakie wedlug nich byly najlepsze dla naszego panstwa (choc nie kazdy moze sie z tym zgadzac).

    A jesli chodzi o Pinocheta to moim zdaniem systematyczne mordowanie oponentow i niewinnych ludzi nie znajduje wytlumaczenia. Moim zdaniem jesli powie sie, ze Pinochet mial racje to trzeba bedzie powiedziec ze Hitler, Mussolini, Franco, Stalin i inni mieli racje.

    KoVal dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  65. @jakuszyn

    Nie zrozum mnie zle, poniewaz nie bronie stanowiska moherka, ale nie zgadzam sie z Twoim takze.
    Ktos powyzej przytoczyl AK i II wojne(nie moge teraz znalezc tego postu). Skala troche mniejsza, ale jednak mysle ze bedzie dobrym przykladem. W swietle twojego ostatniego postu takie dzialania jak akcja pod arsenalem, akcja Kutschera i inne zamachy przeprowadzone przez AK sa zbrodniami i nic ich nie tlumaczy (zadne cele jednostkowe lub ogolne).
    Za kazdym razem gdy podejmuje sie taka dyskusje nalezy przyjac zalozenie i punkt z ktorego patrzymy na dana sytuacje. Rzady Pinocheta ocenisz negatywnie z punktu widzenia humanitaryzmu, gineli ludzie, winni badz nie. Niewatpliwie jednak argumentem lagodzacym (przynajmniej w moich oczach) jest fakt pokojowego oddania wladzy, co rzadko zdarza sie dyktatorom.
    Jesli natomiast bedziemy je oceniac z punktu widzenia polityki swiatowej – ukladu sil komunizm kontra reszta swiata, lub rozwoju ekonomicznego, pomijajac aspekt humanitarny wychodzi in plus.
    Inna sprawa jest ze nie wiemy jak wygladaloby Chile pod rzadami Allende i czy w skutek na przyklad zalamania gospodarczego, lub represji zwiazanych z wprowadzniem „demokracji ludowej” nie zgineloby wiecej ludzi niz od siepaczy Pinocheta.

    Macket dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  66. @KoVal & Macket
    Faktycznie nie ma co popadać w skrajność ale co innego gdy ginie wojownik a co innego gdy ginie owca. Te dwie śmierci zasadniczo się od siebie różnią. Wojownik ginie niejako z własnej woli, liczy się ze śmiercią. Owca nie chce ryzykować życia własnego/kogoś ze swojej rodziny a jednak je traci nie prosząc się o śmierć. Wojownik ginie na polu bitwy i wie dlaczego ginie. Różnica między śmiercią na polu bitwy a śmiercią w komorze gazowej jest chyba zauważalna. O ile jestem w stanie usprawiedliwić (biorąc oczywiście pod uwagę okoliczności) śmierć wojowników to nie potrafię wybaczyć śmierci niewinnych.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  67. @Macket
    według mnie wszystkie morderstwa na ludziach nie chcących brać udziału w walce są zbrodniami.
    Gdyby tylko można oddzielić te dwa aspekty – humanitarny od gospodarczego to ok, zgadzam się z tobą. Tymczasem niestety się nie da – w imię dobrobytu złożono w ofierze ludzi, którzy nie chcieli tymi ofiarami zostać. Nie piszę o wszystkich naturalnie, tylko o tych, którzy nie chcieli brać udziału w walce.
    Co do gdybania to pewnie zgodzisz się ze mną, że nie wiadomo co by było gdyby władza w Polsce pozostała w rękach Kaczyńskich. Może władzę w Polsce powinien wziąć Kononowicz, Bubel albo jakiś faszysta, który wymorduje opozycję i tych, którzy ją wspierają bo może wtedy Polska będzie opływała w dostatki?
    Nie potrafię niestety dobrze oceniać człowieka, który zabił świadomie chociażby jednego człowieka w imię dóbr materialnych.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  68. @KoVal
    „Uwazam, ze obaj wybrali takie rozwiazania, jakie wedlug nich byly najlepsze dla naszego panstwa (choc nie kazdy moze sie z tym zgadzac).”

    Nie oto chodzi, że się z Toba nie zgadzam, ale znane dziś wszystkim, choć nie nagłaśniane przesadnie fakty, przeczą tezie, że generalissimus Jaruzelski chciał dobra Polski – chodziło mu tylko i wyłącznie o utrzymanie władzy komunistów.

    Rzekome zagrożenie inwazją Sowietów faktycznie nie istniało – wysłannik generała sam skamlał na początku grudnia 1981 w Moskwie o bratnią pomoc i dostał odpór, a na naradzie ministrów obrony państw Układu Warszawskiego (pomimo, że NRD, Pepiczki i Rumunia bodajże były bardzo chętne), podjęto decyzję o nieinterweniowaniu.

    Poza tym przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego prowadzone były już od końca września 1980 r., co jawnie potwierdza, że chodziło po prostu o władzę, a nie żadne dobro Polski w obliczu zagrożenia wojna domową, czy interwencją.

    jendras dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  69. @jakuszyn

    Gdyby wladza zostala w rekach kaczych albo innych oszolomow moze nie moglibysmy juz sobie tak bezkarnie pisac wlasnych opinii na tym forum ;)
    Oczywiscie wole tez myslec o sobie ze nie sprzedalbym wolnosci i wyznawanych zasad za dobrobyt i blyskotki, albo pod przymusem, ale tak naprawde uwazam ze nigdy nie wiemy do konca jak sie zachowamy dopoki nie znajdziemy sie w sytuacji ekstremalnej, a niewatpliwie o takich ta dyskusja sie toczy.
    A co do Pinocheta (ostatnie slowo) to nie przymykam oczu ani na zbrodnie ani na zaslugi, ale ostateczna ocene jego rzadow pozostawiam chilijczykom. Uwazam ze nie mam moralnego prawa zeby zajmowac jednoznaczne stanowisko w tej kwestii, bedac jedynie zewnetrznym obserwatorem, na ktorego te wydarzenia wplynely w stopniu zerowym.
    Tak czy inaczej dzieki za owocna dyskusje :)

    Macket dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  70. @jendras

    Niby byl planowany a mojego przyjaciela dziadek byl wtedy ordynatorem polowego szpitala wojskowego na okreg warszawski o stanie wojennym dowiedzial sie z tv… A w przypadku operacji wojskowych zaplecze szpitalne jest istotne. Co nie oznacza, ze wszystko bylo robione na wariata. Z drugiej strony od jakiegos czasu amerykanie mowia ze mozliwiosc interwencji byla wysoko prawdopodobna. do tego ostatnio czytalem o probach rozmowy Jaruzelskiego z Walesa przed stanem wojennym i zrobieniem czego podobnego do okraglego stolu. Otoczenie Walesy odrzucilo pomysl. Sam Walesa potwierdza to i przytacza jeszcze, ze musieli jezdzic po calej Polsce i uspokajac lokalnych dzialaczy Solidarnosci, zeby nie wszczynali powstan. Mam przekonanie, ze cierpliwosc panstw bratnich byla na wyczerpaniu a niektorzy sasiedzi chetnie by sie odwdzieczyli i zlorzyli nam rewizytacje.

    KoVal dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  71. @Macket, ja również dziękuję za udaną rozmowę. Mamy różne poglądy na daną sprawę co jednak nie spowodowało lawiny wyzwisk. Ostatnio się to rzadko zdarza w tym podzielonym kraju.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  72. Widac, ze mozna, co jest krzepiace, :)

    KoVal dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  73. „Mamy różne poglądy na daną sprawę co jednak nie spowodowało lawiny wyzwisk. Ostatnio się to rzadko zdarza w tym podzielonym kraju”

    A to powyższe jest zasługą różnych Rudych Wujów, Fatherów Bosych i różnych Plastelin. Gdy się dość nakłócimy z nimi, to potem każdy zaczyna szanować grzeczną, rzeczową dyskusję i każdy stara się nie być podobnym do tych trolli.
    I tu widać, że nie miał racji jeden z nas, ten który twierdził, że np. P0.0 wprowadzając ferment do naszej dyskusji – wzmacnia i pogłębia dyskusję. Nic podobnego, P0.0, jak i każdy inny troll, tylko zamieszanie i zamęt sieje – przeważnie zmieniając temat rozmowy, paraliżuje dyskusję na temat zasadniczy. Bo chyba wyobrażacie sobie któregoś z trolli w dzisiejszej dyskusji? Na pewno zepchnęliby dyskusję na tory ceny mieszkań, albo drożyzny na rynku, albo na temat Donaldu Tusku, który nic nie robi, bo rząd zajmuje się nic nie robieniem.

    Flogiston dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  74. przepraszam, a kownacki to co? Ciągle nic?

    prawdziwy berg dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  75. Nie będę robił zamieszania i odpisywał każdemu z osobna. Zapytam tylko, czy uważacie, że bombardowania niemieckich miast, które znacząco osłabiły hitlerowskie Niemcy, należy uważać za zbrodnie przeciw ludzkości a aliantów nazywać zbrodniarzami i stawiać na równi z Hitlerem?

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  76. moherku, jeżeli nie widzisz różnicy między precyzyjnym bombardowaniem celów wojskowych (nie łudzę się że każda bomba trafiała w cel ale nikt nie zamierzał mordować ludności cywilnej) a metodycznym i zamierzonym mordowaniem ludności cywilnej to nie mam się co produkować. Co innego spuszczenie bomby jądrowej na Hiroszimę i Nagasaki – tam celem było wymordowanie ludności cywilnej. Amerykanie to zbrodniarze.

    jakuszyn dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  77. „Amerykanie to zbrodniarze” – to śmierdzi lewactwem na odległość. Pomijając już te kwestie, chciałem Ci przypomnieć, że naloty na niemieckie miasta miały tyle wspólnego z precyzją, co lewackie slogany z logiką.

    moherek_pospolity dnia 21 lip 2009 | zablokuj

  78. @#jakuszyn
    trochę za daleko poleciałeś z tym wychwalaniem „precyzyjnego bombardowania” przez aliantów, bo przecież niemieckie Drezno zostało przez nich doszczętnie spalone w wyniku dywanowego nalotu, a Amerykanie nie są zbrodniarzami, bo w wyniku ich nalotu na Hirosz/Nagasaki – nie udało się sowieckiej armiji wprowadzić w Japonii stalinowskiego socjalizmu. (wszędzie tam, gdzie sowiecka armia dotarła, tam wprowadzono socjalizm w wydaniu stalinowskim). Nie pochwalam tego, co zrobili amerykanie, ale nie wszystko da się w czambuł potępić.

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  79. @mocherek – niech sobie śmierdzi czym tam chcesz. Uważam że Amerykanie to są zbrodniarze. Czyli zrzucenie bomby jądrowej na ludność cywilną nie uważasz za nic nienormalnego? Naloty dywanowe faktycznie nie miały nic wspólnego z precyzją – to fakt, trochę się zagalopowałem co oznacza że wojska alianckie również nie były święte w tamtej wojnie.
    @Flogiston – ośmielę się nie zgodzić że niedopuszczenie do rozszerzenia się stalinowskiego socjalizmu usprawiedliwia mordowanie niewinnych. To już przerabialiśmy.

    jakuszyn dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  80. @jakuszyn – pokaż mi wojnę, w której jakaś ze stron nie jest wg Twojej filozofii, zbrodnicza? Nie ma i nie było takiej wojny, gdzie sytuacja byłaby czysta i klarowna, a obie strony, no chociaż jedna, prezentowałaby się tylko rycersko. I na to wszystko jeszcze nakłada się podstawowa kwestia – atakującego i broniącego się. Czy takie same prawa do oceny stosujesz bez względu na to, kto jest stroną atakowaną, a kto broniącą się? I nie łudźmy się w wojnie nigdy nie było i nie będzie broni zabijającej tylko walczących. Nawet dzisiaj w erze systemów inteligentnych i tak znaczna liczba ofiar to cywile, ponieważ strony walczące mając do wyboru zagładę w przypadku asymetrii środków bojowych, stosują osłonę z cywilów dla swych działań – patrz talibowie, Irak Czeczenia i setki innych miejsc.
    Dlatego lepiej nie stosować kategorycznych ocen.

    Generał Electric dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  81. @jakuszyn,
    polecam dzieło opublikowane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka pt. „CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU. Zbrodnie, terror, prześladowania”. Praca zbiorowa. Warszawa, Rok wydania 1997. Mam to dzieło i w razie czego moge Ci wypożyczyć.

    Gdy przeczytasz to dzieło, którego autorami są autorytety miedzynarodowe, lepiej zrozumiesz to, co napisałem powyżej i nie będziesz tak beztrosko oskarżać Amerykanów o ludobójstwo.

    A tak a propos, to myślę, że możliwe jest, iż się znamy osobiście.

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  82. No właśnie Flogiston podsunąłeś mi myśl o tym, że jak już ostatecznie upadnie IV RP Wolska, to może zorganizujemy zlot weteranów Spieprzaj Dziadu, na którym przyznane zostaną medale i laurki pamiątkowe. Gościem honorowym będzie rzecz jasna Palestrina, który otrzyma nagrodę specjalną – „złotego wklejacza” oraz order „zdechłej kaczki”. Następnie odśpiewamy pożegnalny hymn: „Jeszcze Wolska nie zginęła…”.

    Generał Electric dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  83. @GE
    Myślę, że ostateczny upadek IV Rzeszy Pomylonych już nie tak odległy, bo za około 500 dni?!?
    Zobacz tutaj:
    http://www.pepepe.pl/
    http://rtoip.ovh.org/trash/ktl.php?s=clocks

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  84. @GE
    Myślę, że ostateczny upadek IV Rzeszy Pomylonych już nie tak odległy, bo za około 500 dni?!?
    Zobacz tutaj:
    http://www.pepepe.pl/

    P.S. Czyżby nie może strawić dwóch linków na-raz?

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  85. Jak w takim razie oddzielić tych, którzy wybijają beztrosko cywili gdy Ci się nie bronią jak Hitler w obozach zagłady od tych, którzy wybijają cywili gdy Ci się nie bronią jak Amerykanie w Hiroszimie i Nagasaki? Hitler w zasadzie okupował Polskę i był niejako odpowiedzialny za życie okupowanych a Amerykanie dopiero walczyli o zwycięstwo. Hitler chciał eksterminować naród a Amerykanie chcieli pokazać swoją siłę. Ale spójrzmy jednak ze strony mordowanych : czy to jakaś różnica? Wiem że Hitler nie musiał mordować w obozach zagłady i gdyby nie mordował w nich to nic wielkiego by się nie stało – historia oceniłaby go inaczej i wiem że Amerykanie musieli w jakiś sposób pokazać swoją siłę żeby zakończyć wojnę. To jest oczywiście gigantyczna różnica ale tylko patrząc oczami żywych.
    Czy nie można porównać broni jądrowej do broni terrorystycznej (fanatyzmu religijnego)? Jedna i druga godzi zawsze w niewinnych. Jedna i druga została użyta w celu pokazania siły i osiągnięcia celu. Czym tak naprawdę różni się atak na Hiroszimę od ataku na WTC (oprócz statystyk i specyfiki broni)? Al-kaida również chce kapitulacji Ameryki tak jak Amerykanie chcieli kapitulacji Japonii. Można argumentować że al-kaida prowadzi wojnę religijną, nie mającą na celu osiągnięcia jakichś konkretnych celów ale dlaczego dopiero teraz ataki się tak nasiliły?
    @GE masz rację- ostatnią taką wojną była chyba wojna Polsko-Krzyżacka :) Nie ma wojen, w których którakolwiek ze stron jest czysta. Ale zauważ, Amerykanie z A-bombą zaplanowali atak jądrowy na miasta pełne cywili. Czy atakowanie cywili w celu osiągnięcia jakichś korzyści wojskowych jest ok? Jeżeli mogę nawet zrozumieć naloty na strategiczne cele typu fabryka czołgów albo gazu bojowego (w których też pracują przecież cywile) bo to może pozwoli ograniczyć większe straty w ludziach to atak na miasto, nie patrząc czy atakuje się przedszkole czy supermarket nie jest ok.
    Strona atakowana i strona broniąca się jest tylko na początku wojny, potem liczy się kto zaczął i jakich środków użył.
    @Flogiston, to że się znamy może być równie prawdopodobne jak to że się nie znamy :) czyli całkiem możliwe :) Posługujesz się tym pseudo w realu?

    jakuszyn dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  86. @jakuszyn,
    Nie, w realu nie posługuję się nickiem, ale znam profesora Demianiuka.

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  87. jakuszyn – jaka wojna polsko krzyżacka była czysta? Ja takiej nie znam. Wojna w średniowieczu prowadzona była przez wojowników, którzy gromadzili się przy władcy, aby zdobywać chwałę i łupy – z akcentem na to ostatnie. I wierz mi, polscy rycerze na tle średniej europejskiej nie odstawali zbytnio w łupieniu – obojętnie czy to własnych chłopów i mieszczan którzy mieli pecha mieszkać na drodze armii, czy też mieszkańców ziem przeciwnika. Nie na darmo J. Długosz wstawiał oddziały tatarskie łupiące i zabijające szukających w kościołach azylu mieszkańców łupionych wiosek i osiedli przez wojska polskie, czy polsko-litewskie. Oczywiście głupio i wstyd było się przyznać, na kartach kroniki, że to rodacy rabowali, gwałcili i mordowali dla zysku, a co gorsze profanowali i okradali przy tym nagminnie kościoły. I tym sposobem na kartach historii wojen polsko-krzyżackich pojawili się Tatarzy… Pechowo jednak zachowały się źródła krzyżackie.
    Co do Hiroszimy i Nagasaki – odpowiem pytaniem, które nurtowało przywódców politycznych USA, dowódców wojskowych, samych żołnierzy – najbardziej zainteresowanych – ile ofiar pociągnie inwazja na Japonię? Inwazji na kraj fanatyków bez wahania z radością poświęcających swoje życie aby staranować myśliwcem pokład lotniskowca, kierujących żywymi torpedami, czy rzucających się z minami na czołgi? Ile milionów Japończyków odda swoje życie dla cesarza? Łatwo jest dzisiaj ferować wyroki gdy zna się wiele niewiadomych, gdy ma się inną mentalność i inne spojrzenie na wiele spraw. Jednak wtedy musiała dojrzeć decyzja – każda była zła, każda niosła śmierć i zniszczenie – i nie było innej drogi niż wybór mniejszego zła. Dlatego zawsze to pisze – bądźmy wielce ostrożni w potępianiu wielu kontrowersyjnych decyzji z naszego dzisiejszego punku widzenia.

    Generał Electric dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  88. @jakuszyn
    Nie czuję się przesadnie na siłach bronić Amerykanów, ale moim zdaniem nie bez znaczenia są następujące fakty:

    1. Eksterminacja całych narodów (w tym Polaków) wpisana była w filozofię Hitlera i w tym sensie było to zaplanowane ludobójstwo

    2. Bomby na Hiroszimę i Nagasaki w jakimś tam stopniu wynikały z sytuacji wojennej, a nie były elementem zaplanowanej strategi eksterminacji narodu japońskiego. W szczególności bez nich nie byłoby mowy o kapitulacji Japonii, która nie wyglądała na specjalnie przejęta kapitulacją Niemiec. Dalsze walki z Japońcami mogły przełożyć się na kolejne tysiące ofiar – alternatywą był bowiem zaplanowany desant 777 tysięcy żołnierzy na wybrzeżu Kiusiu, w którym przewidywano jednak olbrzymie straty w ludziach.

    3. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, kto to wszystko rozpętał.

    Przy okazji – znacznie większą liczbę ofiar niż obie bomby atomowe, pociągnął za sobą nalot dywanowy na Tokio, przeprowadzony przez 279 samoloty USA w nocy 9/10 marca 1945. Zginęło wtedy co najmniej 120 tys. osób, a niektórzy mówią nawet o 200 tys.

    jendras dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  89. @Flogiston, moje zetknięcie z prof. Demianiukiem było dosyć krótkie bo jedynie półtoraroczne, uczył mnie fizyki – to mu się nie udało :) nie nauczyłem się wtedy fizyki i oblewał mnie na egzaminach – całkiem słusznie zresztą :) Do dzisiaj jednak szanuję pana profesora nie tylko za wiedzę ale i za cierpliwość :) Skoro znasz drogi Flogistonie tego konkretnego profesora Demianiuka, wykładowcę na WAT to całkiem możliwe że się znamy. Byłeś jego studentem ?

    jakuszyn dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  90. @jakuszyn
    podaj swojego prywatnego E-maila, to Ci wszystko wyjaśnię.

    Flogiston dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  91. lol no i jaki cel ma ta strona, bo przeglądam ją od jakiegos czasu i stwierdzam że to jest żałosne. Próbujecie być zabawni czy co, zamiast zająć się rządzeniem kraju to obarczacie winą przezydenta i pis. Z początku myślałem ze ta strona ma za zadanie poprawić jaokośc zycia w polskich domach ale wy jak zwykle to samo… Admin nie musisz tego komantarza zamieszczac bo to twoja strona i twoje chore poglady!

    grzesiek dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  92. Panowie,

    czytam Wasze wynurzenia nt. „zasadności” mordowania ludzi. I pcha mi się przed oczy scena z Monty Pythona, kiedy to po krwawej bitwie żołnierz mówi (chyba do samego siebie, cytat z pamięci więc niedosłowny): „gdybym w cywilu zabił człowieka to poszedłbym na stryczek; tu zamordowałem tuzin i dadzą mi k*rwa medal”.

    Jako absolutny, ortodoksyjny, nieprzejednany i patologiczny pacyfista, uważam każdą wojnę i każde umyślne spowodowanie śmierci innej osoby za ekstremalne wynaturzenie i czyn niewiarygodnie haniebny. Rzeczą, której nigdy nie rozumiałem (i nigdy nie zrozumiem) jest społeczne przyzwolenie – mało tego, społeczne uwielbienie – na zabijanie „ich” przez „naszych chłopców”.

    I tylko na koniec jedno motto, które gdzieś kiedyś wyczytałem: „wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie idzie.”

    Musiałem to napisać.

    boka dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  93. jakuszyn dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  94. Jakiś czas nie zaglądałem, więc przewijam sobie, ładnie, ładnie, dyskusja o Pinochecie, pacyfizmie, legalizmie, ustrojach państwowych, historii… Komentować nie ma co, każdy ma swoje zdanie, broni go lepiej lub gorzej, ale zazwyczaj zgodnie z zasadami logiki, większość argumentów już padła (rzecz jasna ja też mam swoje zdanie, ale na cholerę je powielać, skoro ktoś już podobne celnie wyłuszczył – a propos, pozdrowienia boka z tych wszystkich pięknych miejsc na świecie, które sobie lubię wyobrażać, że w nich jestem, podczas gdy zachrzaniam w pracy:))
    Nie ma nawet co za bardzo komentować.

    A tu, przy początku: tadam! Niespodzianka! Mówiłem, że fb jest jak klejnot i szanować go trzeba – i w razie czego podlewać, hodować i dopieszczać, aby nam nie zmarniał i gdzie się nie wyniósł; względnie, by nie został kolejnym laureatem Nagrody Darwina – co, zważywszy na jego posty, jest – obawiam się – dość prawdopodobne. Kiedym już, znużony rzeczowością dyskusji, zwątpił w ludzką fantazję, błysnął mi w lawinie postów taki oto drogocenny kamień:

    „Zresztą na swoim stanowisku będzie tylko przez połowę kadencji, po czym zastąpi go socjalista.
    Podsumowując obrazowo: Kamiński jest w zespole chirurgów a Buzek asystuje przy operacji.”

    Eeeeech, od razu pysk się śmieje, dusza raduje, ręce zacierają! Eeech, gdzie byłby drugi taki rozweselacz na świecie! Ludzie trawią godziny na przeglądaniu humorystycznych stron – a tu kopalnia dowcipu pod jednym adresem, na wyciągnięcie ręki i za darmo! Co prawda dowcip, jak cepem między oczy – ale i w tym jego zniewalająca uroda!
    Otóż szef ciała parlamentarnego, obejmującego członków sięgającej pół miliarda populacji wspólnoty kilkudziesięciu państw, ustalający kolejność obrad i to, czym się się w ogóle PE będzie zajmował; tudzież jego organizację i finansowanie (robi takie rzeczy radząc z wiceszefami i sześciu kwestorami); facet, który składa w imieniu PE wizyty międzynarodowe, animuje międzynarodowe sojusze i porozumienia w celu rozwiązywania wspólnych spraw – to to jest, wyobraźcie sobie,asystent Kamińskiego:)

    Natomiast Kamiński, szef parlamentarnej grupy sięgającej 50 członków, czyli w arytmetyce parlamentarnej praktycznie się nie liczącej; ponadto na krawędzi rozpadu – bo, jako się rzekło, wystarczy odejście jedynego posła tej grupy jakiegoś kraju – to jest ten „chirurg”, co to nie wiadomo nawet, jak ważne operacje będzie tam przeprowadzał :D

    To jest, moi drodzy, powiedziane „obrazowo”. Nie ciekawi Was galeria „obrazów”, ilustrujących inne tematy, a kłusujących swobodnymi tabunami pod czaszką fb? Mnie szalenie, choć nie jestem całkiem pewien, czy wszystkie dałoby się wytrzymać bez alkoholu.

    Fb: działaj tak dalej – działasz dobrze i jest na to zapotrzebowanie, niech cię więc nie powstrzymują mieszczańskie zahamowania, czy jakieś głupie, staroświeckie poczucie wstydu:)

    Simon dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  95. Właśnie zdałem sobie sprawę, że zgodnie z logiką fb (i nie tylko jego – z grubsza to samo propaguje Henry Richard), przewodniczący koła poselskiego „Polska XXI” (piąta pod względem liczebności frakcja w naszym Sejmie), to stanowisko dużo ważniejsze niż pozycja Marszałka Sejmu.

    Oczywiście, dopóki Marszałkiem jest Komorowski, to fb jest w stanie twardo się upierać, że tak jest, ale analogią sięgnąć do czasów marszałkowania przez piosiorków, to pewnie by wymiękł.

    jendras dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  96. Errata: ale analogią -> ale jakby analogią. Sorki

    jendras dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  97. jakuszyn – trudno nie uznać Twojej logiki… dopóki ktoś cię nie zaatakuje. Przypomnij sobie ruch pacyfistyczny z lat 20/30 tych ubiegłego wieku – po wielkiej rzezi z wielkiej wojny – dziś zwanej I wojną światową. Owa idea pacyfizmu krępowała dotąd społeczeństwa demokratyczne aż niemieckie czołgi rozjechały Polskę, Holandię, Belgię czy Francję – pokazując jednoznacznie – życie jest niestety mocno niedoskonałe, więc możemy mieć pokój mając porządne u nogi giwery, którymi od czasu do czasu trzeba przetrzepać skórę co raz to nowym dyktatorom – o paradoksie – dla zachowania pokoju.

    Generał Electric dnia 22 lip 2009 | zablokuj

  98. @GE na początku pisałem że jestem idealistą. Najlepszą według mnie sytuacją jest taka, że wojny prowadzą i na nich cierpią tylko Ci, którzy chcą walczyć. Tak naprawdę to chyba nigdy się to nie zmieni że najwięcej na wojnie poświęcają ludzie, którzy najmniej na niej zyskają.

    jakuszyn dnia 22 lip 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.