.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do nowego serwisu www.DobrePaństwo.pl

O co chodzi z tym II Kongresem

30 czerwca 2009 – 10:19

Dzisiaj przedstawiamy artykuł o charakterze naukowo – badawczym, czyli wyjaśnienie, czemu co kilkanaście miesięcy odbywa się II Kongres PiS-u.

Kiedy 3 czerwca 2006, o godzinie 10:30, w budynku Międzynarodowych Targów Łódzkich, przy ul. Wólczańskiej 199 w Łodzi rozpoczynał się dwudniowy II Kongres Prawa i Sprawiedliwości nikt (może oprócz Prezesa) nie spodziewał się, że impreza trwać będzie dłużej niż tradycyjne polskie wesele z poprawinami. W trakcie II Kongresu uchwalono statut PiS-u , którego art. 5 pkt 3 mówi, iż “Kadencja Kongresu lub Zjazdu Okręgowego trwa do czterech lat.” Oznacza to, że Kongres PiS-u to ciało podobne do polskiego Sejmu, zbierającego się w trakcie kadencji na posiedzeniach, tylko ma taką mylącą nazwę.

Skutkiem sposobu wyboru delegatów na Kongres są wirtualne puste krzesła w pierwszym rzędzie na kolejnych posiedzeniach. O ile na zdjęciach z pierwszego posiedzenia II Kongresu widać, jak w pierwszym rzędzie siedzą obok siebie Marek Jurek, Ludwik Dorn i Kazimierz Marcinkiewicz, to ich mandaty po opuszczeniu PiS-u nie są obsadzone – grupa delegatów w ciągu 4 lat kadencji się nie zmienia. Dlatego też zapewne wybrano ponad półtora tysiąca delegatów na tę kadencję, by nawet na ostatnim posiedzeniu jeszcze było komu głosować.

Gdy wszyscy miłośnicy jedynie słusznej partii myśleli, że II Kongres już się zakończył, okazało się, że po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych należy szybko wzmocnić pozycję Prezesa i udzielić mu wotum zaufania. 8 grudnia 2007 odbyło się więc 2. posiedzenie II Kongresu, na którym, ku zaskoczeniu wszystkich, delegaci przegłosowali udzielenie wotum zaufania prezesowi.

Kolejny rok uśpienia II Kongresu poświęcony został sprawom programowym. 3. posiedzenie II Kongresu PiS odbyło się w Krakowie 31 stycznia 2009 i uchwaliło program “Nowoczesna, solidarna, bezpieczna Polska”.

Niestety, 4. posiedzenia II Kongresu zostało przełożone z lipca na wrzesień z uwagi na brak odpowiedniego ośrodka… Czekamy z niecierpliwością na planowane podobno zmiany statutowe.

kongres.jpg

  1. 97 odpowiedzi na “O co chodzi z tym II Kongresem”

  2. Przeciek!!! Znamy już ustalenia z wrześniowego kongresu PiS, choć odbędzie się on dopiero za kilkadziesiąt dni!
    Podczas kongresu przyjęta zostanie nowelizacja statutu. Oto ustalenia:
    1. Umocnienie władzy Jarosława Kaczyńskiego.
    2. Konsolidacja władzy wokół Jarosława Kaczyńskiego.
    3. Wzmocnienie pozycji i sprawności struktur partii poprzez bardziej zwartą i efektywną strukturę ciał zarządczych:
    a) Usunięcie instytucji wiceprzewodniczących;
    b) Zredukowanie liczby osób w sądzie koleżeńskim do jednej;
    c) Połączenie stanowiska przewodniczącego klubu parlamentarnego z przewodniczącym partii;
    d) Usunięcie zbędnych ciał opiniujących;
    e) Przeniesienie większości uprawnień lokalnych struktur na jednoosobowy Zarząd Główny.
    4. Zniesienie kadencyjności członka Zarządu.
    5. Dożywotni zakaz wstępu do Partii dla dysydornów.
    6. Jarosław Kaczyński.

    Boromir dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  3. Gdy mówisz Jarek, to oznacza Partia
    Gdy mówisz Partia, to oznacza Jarek

    wujek_manfred dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  4. wujek zgubiles po drodze schodki ;p

    KoVal dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  5. powinno byc mniej wicej tak, ale pamietam, z liceum, ze orginalna struktura schodków wygladala inaczej (zreszta kto pamieta ten wie :) )

    “mówimy – Jarosław

    a w domyśle – partia,

    mówimy – partia,

    a w domyśle -

    Jarosław.”

    KoVal dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  6. Może chcieli zrobić coś takiego jak Krajowy Zjazd Adwokatury, ale im nie wyszło. A podobno tam jest tak wieeelu prawników…

    Dario dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  7. E, to znacie może ten wierszyk o trzech mówcach (nigdzie na necie nie mogę go znaleźć)?

    Ten gdzie
    Drugi gdy zawsze za mównicą staje
    słowa Lenina za swoje podaje
    Trzeci sobie najśmielej poczyna
    swe słowa podaje za słowa Lenina

    wujek_manfred dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  8. Spoko, już znalazłem

    MÓWCY

    Znam trzech mówców; z nich pierwszy wciąż dba o to, żeby
    Zacytować Lenina, nawet bez potrzeby.
    Drugi – kiedy przemawia – z największym spokojem
    Zawsze słowa Lenina podaje za swoje.
    Trzeci sobie inaczej zazwyczaj poczyna:
    Podaje słowa własne za słowa Lenina…

    wujek_manfred dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  9. @wujek, KoVal

    Pełna wersja:
    Mówimy Jarek – myślimy Partia
    Mówimy Partia – myślimy Jarek

    Wniosek: Co innego mówimy, co innego myślimy.

    ryszard dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  10. Z tego, co pamiętam, to było raczej “Mówimy Lenin, a w domyśle – Partia”. Itd.

    zewsząd i znikąd dnia 30 czerwca 2009 | zablokuj

  11. @zewsząd i znikąd
    Bo to jest, rozumiesz, KONWERGENCJA.

    Konwergencja – w biologii, oznacza spokrewnienie gatunków, proces powstawania morfologicznie i funkcjonalnie podobnych cech w grupach organizmów niespokrewnionych, niezależnie w różnych liniach ewolucyjnych, w odpowiedzi na podobne lub takie same wymagania środowiskowe.

    Rozumiesz, Kaczory posługując się metodami typowymi dla rewolucji, wchodzą w te same buty, jakimi posługiwał się zarówno Robespierre jak i Lenin. Nic więc dziwnego, że zachowanie Kaczorów jest tak bliskie zachowaniu Lenina. Po prostu KONWERGENCJA. Polityczna konwergencja. A czy ryba-rekin nie jest podobna do ssaka-delfina?

    Flogiston dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  12. No i wszystko można naukowo wytłumaczyć na podstawie zachowań zwierząt.
    Tylko z tymi kongresówkami trzeba posiłkować się historią.
    Tak jak każda kolejna pięciolatka /plan pięcioletni/ to był krok w kierunku komunizmu majaczącego na horyzoncie, tak każda kolejna kongresóka przybliża nas do … no własnie do czego?
    - IV RP?
    - emerytura braci?
    - wniebowzięcie Alika?
    owszem, można, jak statut przewiduje, robić kroki mniejsze niż 4-letnie, chyba mogą być nawet 1 minutowe. Tak więc możemy się kiedyś spodziewać przyspieszenie i np 3-ch kongresów dziennie. I w ten sposób mozna dojś do magicznego M /1000 cyframi rzymskimi/ kongresu PiS za życia założycieli.

    szary dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  13. A nawet 1440 kongresów 1-minutowych na dobę – stachanowka jednym slowem.

    szary dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  14. @Flogiston
    Obawiam się że się mylisz. Bo różne Kaczory, Macierewicze, Ziobry czy nawet Dorny – to nie jest podobieństwo międzygatunkowe. To jest TEN SAM GATUNEK co Lenin , Dzierżyński czy Robespierre. Przenieś ich w tamte okoliczności, daj takie same instrumenty i prerogatywy, a będą się zachowywać dokładnie tak samo. A dlaczego “obawiam się”? Bo niestety cały czas istnieje realna groźba ich powrotu do władzy.

    ryszard dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  15. Panowie,

    Co za mat*** mamy za prezydenta!

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6777579,Prezydent_sie_smial__bo_arcybiskup_mowil_po_angielsku_.html

    Normalnie jakis przyg**, deb** itp itd!!!!!!

    broerkonijn dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  16. I olał władze miasta, bo są z PO, za to z Krukową wymienił uprzejmości. Czyli po raz kolejny musiał zrobic wiochę. Ech, szkoda gadać.

    Dario dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  17. Zresztą co tu można dodać – jak ktoś się kaczką urodził, to orłem nie zdechnie. Mężem stanu też nie.

    Dario dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  18. Niestety, po raz kolejny wychodzi mentalnośc nawet nie nasto-, a kilkulatka. Obrażanie się na dziennikarzy i media (”kartofle” i “stokrotka”), “niezauważenie” wojewody i marszałka tylko dlatego że są z PO, niezaproszenie Balcerowicza na spotkanie z byłymi ministrami finansów, zabawa “w podpiszę – nie podpiszę” – to wszystko są symptomy niedojrzałości. “Biorę zabawki i idę do domu”, “nie będę się z tobą bawił”, “powiem bratu to cię zbije” – brakuje już tylko świeczek w nosie i zasikanej pieluchy. Byłoby to śmieszne gdyby nie fakt, że tak zachowuje się przydent MOJEGO KRAJU!

    ryszard dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  19. @ryszard
    on tam moim prezydentem nie jest. To, że zajmuje czasowo stanowisko prezydenta – nie oznacza, że jest moim prezydenyem. Wybacz, ale musiałem to napisać, żeby upewnić samego siebie, że ten szmaciarz nie jest moim prezydentem.

    A poza tym, warto czasmi zajrzeć tutaj:
    http://www.pepepe.pl/

    Flogiston dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  20. A mówią, że wszystko, co dobre, to się szybko kończy:)

    “Śpieszmy się rozkoszować II Kongresem – kongresy tak szybko odchodzą…”

    Kamil Cyprian Miłosz

    Simon dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  21. @Flogiston
    Niestety, czy tego chcesz czy nie – jeśli jesteś obywatelem Polski – to jest Twój prezydent. Mój, niestety, też. I nic na to nie możemy poradzić – jedynie czynić wszystko aby nie dopuścić do drugiej kadencji tej żałosnej postaci, kompromitującej nas i w kraju, i za granicą.

    ryszard dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  22. @ryszard
    No w zasadzie, niby tak, ale zapewne pamiętasz lata 80-te. Wtedy właśnie powstało to pojęcie “emigracja wewnętrzna”. Wydaje mi się, że teraz znowu jestem na emigracji wewnętrznej, tak samo jak wtedy, podczas wojny jaruzelsko-polskiej. Ale to nic, zostało już niewiele więcej niż 500 dni (za miesiąc z kawałkiem będziemy obchodzili 5 x 100-dniówkę).

    Flogiston dnia 1 lipca 2009 | zablokuj

  23. @Flogiston
    Zgadłeś, doskonale pamiętam lata *80.,tym bardziej że przerabiałem je “na własnej skórze”. I mimo wszystko dzisiaj są zupełnie inne czasy. “Emigracja wewnętrzna” była odpowiedzią na opresję i zakłamanie, które nas wtedy otaczały. A dzisiaj? Jeden mały człowiek (nawet podwójny), którego kres rządów już zresztą widać nie jest w stanie zmusić mnie do jakiejkolwiek emigracji, tym bardziej że – cokolwiek byśmy na ten temat myśleli – został wybrany W DEMOKRATYCZNYCH WYBORACH. I co by o nim dzisiaj nie mówić i jakby nie oceniać – to jednak niezaprzeczalną prawdą jest, że był on jednym z tych, którzy do tej demokracji się przyczynili. A że dzisiaj jest jaki jest i robi to, co robi – to trudno. Sam mówisz że to już tylko nieco ponad 500 dni.

    ryszard dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  24. @ryszard
    Ja tę sytuację przemalowuję na czarno, Ty z kolei na biało. W rzeczywistości potrzebny jest jakiś odcień szarości. Uważam Twój argument o tym, że ten karzeł moralny został wybrany na prezydenta w wyniku demokratycznych wyborów, za nietrafiony. 30 stycznia 1933 roku Adolf też został kanclerzem w wyniku demokratycznie wygranych wyborów. Strona “Spieprzaj Dziadu” nie jest jedyną tego typu stroną, która powstała jako efekt wygranych wyborów przez kaczystów. Internet w końcówce roku 2005 (nazajutrz po wygranych wyborach przez siły narodowo-socjalistyczne, w tym kaczystowskie) aż zaroił się od takich jak “Spieprzaj Dziadu” stron, blogów czy tam innych zjawisk internetowych. Wystarczy tylko spojrzeć w lewy górny róg niniejszej strony – tam mamy bazy linków. Nie robią tego ludzie wyłącznie dla żartu, te wszystkie strony powstały raczej z obawy czy może nawet z lęku, czy ten nasz ruch kaczystowski nie przerodzi się z czasem w coś na kształt tego, co powstało w Niemczech w roku 1933. Owszem, strona “Spieprzaj Dziadu” jest utrzymywana w konwencji żartobliwej satyry, ale to wcale nie znaczy, że sytuacja jest wyłącznie żartobliwa. Po prostu satyra jest najsilniejszą bronią w stosunku do wszelkich niedemokratyczych i mających inklinacje ku totalitaryzmowi reżimom. Często czytam Azraela, który też założył bloga nazajutrz po wyborach z 2005 roku, po których kaczyści osiągnęli pełnię władzy w państwie. Tyle, że Azrael nie żartuje, ale w sposób analityczny pokazuje kaczyzm jako niebezpieczeństwo dla Polski. Matka-Kurka (jak niejednokrotnie to podkreślał) założył tę swoją stronę do zwalczania kaczystów, w tym Leppera i Giertycha. Niestety, Matka-Kurka ostatnio pogubił się, głównie zwalcza obecny rząd Tuska, podkreślając, że z kaczystami to on już walczyć nie musi, bo sami się rozwalili. Matka-Kurka po prostu kaczystów po wyborach roku 2007 – lekceważy (moim zdaniem niesłusznie, bo ten rak kaczystowski jeszcze może odrodzić się i to szybciej niż ktokolwiek może przewidzieć – wystarczy tylko silniejszy kryzys finansowo-gospodarczy i już u władzy z powrotem będziemy mieli kaczystów).
    @ryszard, pozdrawiam!

    Flogiston dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  25. A tak w zartobliwym nurcie przyjrzyjcie sie zdjeciu. Wydaje mi sie, ze posel M. (m. jak machloje) z usmiechu przypomina Jokera :D

    http://m.onet.pl/_m/f1b216321c0cb54cfaf844e11edccf8f,5,1.jpg

    KoVal dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  26. @Flogiston
    Powiem tak: Przy całej mojej dezaprobacie dla kaczorów, ich sposobu uprawiania polityki, przy całym ich dzisiejszym postępoaniu, fobiach i wręcz paranoi – nie mogę się zgodzić z twoim odniesieniem do Hitlera i nazizmu. Wybacz, ale nic nas nie upoważnia do tego typu porównań. Bo , przy wszystkich zastrzeżeniach co do bliżniaków – musimy pamiętać, że mówiąc “Hitler” mamy na myśli jednego z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości, człowieka mającego na sumieniu miliony istnień ludzkich, morze cierpienia i niezliczone tragedie.
    Można kaczyńskich obwiniać o różne rzeczy. O naginanie prawa, o nadużycie władzy, o totalitarne zapędy czy nawet pewne działania wręcz bezprawne – ale przeciwko takiemu porównaniu osobiście protestuję. Kaczyńscy to nie są zbrodniarze, mordercy i krwawi dyktatorzy i takie porównanie jest niczym nieuzasadnione. Znajmy umiar i proporcję.

    ryszard dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  27. Podpisałbym się oboma rękami pod ostatnim postem Ryszarda. Chociaż np. Ziobro ma krew na rękach w związku ze sprawą doktora G., po której dramatycznie spadła liczba przeszczepów (= pacjenci nie doczekali się zbiegu/dawców = zmarli), ale i tak jakiekolwiek porównania do Hitlera są bardzo daleką przesadą.

    Boromir dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  28. A ja bym tu racje wypośrodkował.
    Ryszard ma rację w poście powyżej – ludzi można sądzić za ich faktyczne czyny, a nie nasze wyobrażenia o nich. Zatem porównywanie Kaczyńskich do Hitlera jest istotnie niezręczne i krzywdzące.

    Ale rozumiem też punkt widzenia Flogistona. Otóż w krytyce Kaczyńskich rzeczywiście chodzi o coś więcej, niż tylko o ich wady charakterologiczne czy paskudne zagrania i intrygi.
    Z mojego punktu widzenia populizm to nieodłączna choroba demokracji i musimy się godzić na to, że od czasu do czasu rządzić będzie nami miernota, która została wybrana przez mierny tłum. Nie widzę na to rady poza taką, aby państwo zbudowane było liberalnie – tzn. miało jak największy zakres wolności jednostki we wszelkich dziedzinach życia, zaś jak najmniej kontroli państwa, prawnych regulacji i administracji – czyli państwo w koncepcji “stróża nocnego”. To rzecz jasna liberalny ideał – ale można do niego dążyć – do takiego państwa, w którym – zgodnie ze słowami Lenina – rządzić może nawet kucharka.

    Osoby, które optują za takim modelem, chętniej widzę u władzy. Ale, jak to w demokracji, częściej mamy do czynienia z nieuczciwymi populistami i demagogami – albowiem klasa polityczna jest odbiciem całego społeczeństwa – popatrzmy na siebie, kochani :) Z niezrozumiałych przyczyn człowiek, to taka małpa, która nad wyraz chętnie nie docenia tego, co za łatwo jej przyszło – łatwo oddaje wolność – a potem żałuje, ale wyrwać wolność z rąk polityków czy systemu nie jest już tak łatwo, jak ją oddać:)
    I nie trzeba aż totalitaryzmu – wie o czym mówię każdy, kto prowadził działalność gospodarczą w początku lat 90 i teraz.

    Niemniej – dopóki u władzy są socjaliści czy liberałowie, ale przestrzegający zasad demokracji – nie ma o co kruszyć kopii. Nie pasowali mi postkomuniści – ale szanowali obyczaj demokratyczny.

    Aż tu nagle przychodzi formacja PISS, która święte zasady demokracji chce złamać. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią, wie, czym to pachnie.
    Dopóki zatem mówią: kto nie z nami, ten przeciw nam – w hasłach wyborczych – to nie ma sprawy. Ale kiedy pissowski minister sprawiedliwości chce ustawą sejmową uzależnić od siebie sędziów – dokonując de facto zamachu na trójpodział władz; kiedy całkiem poważnie robi się przedbiegi do “przejęcia” Trybunału Stanu; kiedy kombinuje się, jak uzależnić od siebie wszystkie media; kiedy próbuje zastraszać się opozycję tworzonymi ad hoc i prowokującymi służbami specjalnymi na usługach polityków; kiedy wreszcie lider pissu całkiem poważnie mówi, że jedyna przyszłość tego kraju to tylko z nim i jego bratem – i to przez kilka kadencji – a inaczej to upadek i rozbiory – to przestaje być śmieszne!
    Wtedy ludzie mają prawo się bać, mają prawo się organizować, jak tom opisał Flogiston – i może mają już prawo snuć jakoweś analogie z Republiką Weimarską i przejęciem władzy przez Hitlera?
    Nie musi to oznaczać od razu zrównywania Kaczyńskiego ze zbrodniarzem – ale sam często, ryszardzie, zauważałeś podobieństwa w myśleniu i praktyce politycznej między faszyzmem czy bolszewizmem – a wieloma wypowiedziami wierchuszki pissowskiej?

    Różnica między nami już się kiedyś zarysowała: Ty twierdzisz, że Kaczyński Jarosław jest pragmatykiem władzy – i w razie czego przystroi się dla niej nawet w piórka liberała. A ja twierdzę, że i owszem, potrafi kłamać, ale nie aż tak, żeby nie wyłaziła z niego bez przerwy ideologia postendecka.
    A stąd do faszyzmu już blisko, jak nas uczy smutne historyczne doświadczenie.

    Stąd zgadzając się z ryszardem co do zachowania umiaru – wzywam też za Flogistonem do pamiętania, dlaczego możemy jakoś przeżyć Leppera, Millera czy Oleksego – a Brudzińskiego z Gosiewskim już nie.

    Są powody, uważam…

    Simon dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  29. No właśnie, wypowiedź >>Simona jest najbliższa tego, co chciałem zawrzeć w swojej wypowiedzi. Właśnie o to chodziło; uczciwie mówiąc nigdzie nie powiedziałem, że Bracia Mniejsi są tożsami z Hitlerem. Jednakowoż naginanie zasad demokracji jako metoda sprawowania władzy jest typowa zarówno dla bolszewików jak i niemieckich nazistów, czyli w obu odcieniach totalitaryzmu. Czym się różni kaczystowskie naginanie zasad demokracji od bolszewickiego czy nazistowskiego? Moim zdaniem tym, że kaczyści bezpośrednio (własnoręcznie i z premedytacją) nie zamordowali (na razie) nikogo. A pamiętacie, że Wielki Brat swego czasu powiedział, iż morderstwo na demokracji jest większą zbrodnią niż zabijanie ludzi, prawda? Prawda, pod warunkiem, że taka zbrodnia miała miejsce. A nie da się zaprzeczyć, że PI-SS miał wyraźną tendencję do zadeptywania zasad demokracji.

    W naukach ścisłych jest coś takiego jak ekstrapolacja – prognozowanie wartości pewnej zmiennej lub funkcji poza zakresem, dla którego mamy dane, przez dopasowanie do istniejących danych pewnej funkcji. W naukach społecznych i ekonomicznych stosuje się również tzw. “ekstrapolację trendów”. Jest sposobem na przewidywanie zdarzeń w przyszłość oraz wyznaczanie niektórych przyszłych wielkości. Sposobem na to jest obserwowanie i analizowanie zdarzeń, statystyk, informacji z przeszłości. A poza tym “Historiae vitae magistra est”. To, że Wielki Brat i jego mniejszy Brat nikogo nie zabił, nie znaczy wcale, że im można spokojnie na ręce nie patrzeć. Niestety muszę kończyć (obowiązki) i jak zwykle – z powodu niepełnej wypowiedzi mogę być znowu opacznie zrozumiany. Ale cóż, chociażby dlatego, że @Simon w miarę dobrze mnie rozumie – warto było to napisać.

    Flogiston dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  30. Mamy drugą Irlandię!!!

    Oczywiście nie dokonał tego Donaldu Tusku, tylko Lech kaczyński. Ale przejdźmy do konkretów:
    Prezydent oświadczył: “jeżeli Irlandczycy zaakceptują Traktat, jeżeli zaakceptuje go niemiecki Trybunał Konstytucyjny, podpis, którego jeszcze brakuje, będzie”. http://www.tvn24.pl/-1,8783,1607357,,,prezydent-podpis-pod-traktatem-bedzie,raport_wiadomosc.html
    Ani chybi prezydent wszystkich Irlandczyków. Ich opinia jest ważniejsza niż uchwała polskiego sejmu i poglądy społeczeństwa polskiego na ten temat. A zatem bez wątpienia mamy drugą Irlandię.

    Osobną kwestią pozostają wpływy niemieckiego TK na decyzje polskiego prezydenta.

    ekklezja dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  31. Jak daleko można się posunąć w śmieszności ? Jarek ciągle powrzaskuje (nie muszę chyba przypominać jaki inny polityk powrzaskiwał z mównicy) o merytoryczności, a tu proszę Pan Profesor Prezydent nie podpisze, bo Irlandia. To ma być powód ? Równie dobrze mógłby stwierdzić, że zostanie na drugą kadencję, bo Białoruś. Chyba, że innego powodu nie może podać, bo przecież Traktat był wielkim sukcesem, więc jakby teraz powiedział “Traktat jest niedobry dla Polski, ponieważ: a, b, c” to by wyszło na to, że jest hipokrytą i że co innego mówił, gdy brat był premierem.

    zenobia dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  32. A na koniec kongresu zaproszono dzieci z okolicznych szkół którym urządzono wspólną zabawę i konkursy z nagrodami.Jedno z pytań brzmiało: “Twój życiowy idol?..Dlaczego pan Kaczyński ?”

    dyktatura4rp-blog dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  33. @ryszard, Flogiston, Simon.
    Jeżeli kogoś przyrównujemy do Hitlera to przecież nie musi oznaczać że wyzywamy go od morderców. Hitler był przecież jeszcze malarzem, gigapopulistą … Zależy jakie są intencje porównującego. Jeżeli np. w historii świata jedyną osobą stosującą podobny poziom populizmu co nasz obiekt miał Hitler właśnie to według mnie można nasz obiekt to Hitlera przyrównać (naturalnie tylko w tym aspekcie). Jeżeli natomiast przyrównujemy nasz obiekt (który przecież nie zabił – nawet nie wiadomo czy by potrafił) do Hitlera-mordercy to jest to faktycznie przegięcie i to spore. Rozumiem że osoba Hitlera jest utożsamiana tylko z morderstwami milionów ludzi ale to jest w pewien sposób spłaszczanie tej postaci historycznej. Co by było, gdyby np. Wybitny fizyk, który odkrył wiele nieznanych wcześniej praw, zaczyna mordować i to tak skutecznie że morduje tysiące osób? Też świat Fizyki musiałby się kompletnie odciąć od tego gościa i jego odkryć i o nich nie wspominać? Nie twierdzę naturalnie że Hitler był wybitny w jakiejkolwiek pożytecznej dziedzinie życia (bo nie wiem) ale wiem że był populistą jakich mało.
    W roku 1990 sformułowano nawet prawo netykietowe – Prawo Godwina, mówiące że osoba, która pierwsza porówna swojego rozmówcę do Hitlera automatycznie przegrywa w dyskusji. Według mnie to prawo jest nie do końca słuszne (lub nie do końca dobrze zdefiniowane) z powodu, który opisałem powyżej.

    jakuszyn dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  34. Simon,
    Jak zwykle bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury.

    “Aż tu nagle przychodzi formacja PISS, która święte zasady demokracji chce złamać. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią, wie, czym to pachnie.
    Dopóki zatem mówią: kto nie z nami, ten przeciw nam – w hasłach wyborczych – to nie ma sprawy. Ale kiedy pissowski minister sprawiedliwości chce ustawą sejmową uzależnić od siebie sędziów – dokonując de facto zamachu na trójpodział władz; kiedy całkiem poważnie robi się przedbiegi do “przejęcia” Trybunału Stanu; kiedy kombinuje się, jak uzależnić od siebie wszystkie media; kiedy próbuje zastraszać się opozycję tworzonymi ad hoc i prowokującymi służbami specjalnymi na usługach polityków; kiedy wreszcie lider pissu całkiem poważnie mówi, że jedyna przyszłość tego kraju to tylko z nim i jego bratem – i to przez kilka kadencji”

    PO robi to samo tylko ostrzej.
    1. Sądy podporzadkowane PO – wyroki prawie zawsze na korzyść PO.
    2. Straszenie “niepokornych” dziennikarzy (akcja z przeszukiwaniem i wyprowadzaniem z posesji dziennikarzy), historyków (Gontarczyk), autorów książek (Zyzak), blogerów (Kataryna, HGW Watch) przez różne służby związane z PO
    3. Straszenie odbieraniem dotacji Uniwersytetom za pisanie “nieprowomyślnych książek”
    4. wymiana ludzie gdzie się da na “swoich”
    5. Zamiatanie pod dywan spraw związanych z aferami swoich ludzi (Palikot i kwestia wpłat na jego kampanię)
    6. co do mediów – najnowsza ustawa to nie tylko zamach na media publiczne i próba podporzadkowania ich PO. To coś więcej – najnowsza ustawa daje także większy niż dotychczas wpływ rządu na media prywatne – poprzez rozszerzony system koncesji i różnych dopłat to tzw. “misji publicznej”. To zamach na demokrację.
    7. co do rządów partii przez kilka kadencji i pełni władzy – co robi Tusk? Też chce zapewnić władze PO na kilka kadencji i obsadzić wszystko co się da (łączenie z urzedem Prezydenta swoimi ludźmi).
    8. Nie mówię już o bzdurze porównywania endecji do faszystów. Nie przypominam sobie aby Dmowski robił jakiś przewrót w Polsce aby zdobyć władzę. On szanował demokrację. O ile sobie przypominam to Piłsudski (który z endecją nie miał nic wspólnego) zrobił w Polsce zamach stanu depcząc demokrację. A więc jeśli ktoś deptał w Polsce demokrację to nie endecy lecz ludzie związani np. z PPS…

    Porównują Kaczyńskiego do Hitlera razem z Flogistonem ośmieszacie się.
    Bo na tej zasadzie to co robi Tusk można porównać do Hitlera i Stalina razem wziętych…

    P.S.
    Kolejny “sukces” gospodarczy rządu Tuska:

    “MSWiA wycofuje się z radykalnej reformy emerytur dla policji. W piątek poinformuje o tym wiceminister gen. Adam Rapacki.
    Teraz 100 tys. policjantów może przejść na emeryturę już po 15 latach pracy. W 2007 r. co piąty, idąc na emeryturę, nie miał nawet 40 lat! Wojskowy – nawet co czwarty. Emerytury mundurowe kosztują rocznie podatników 9 mld zł.”

    A więc myślenie PO jest takie:
    Systemu emerytalnego policji nie zreformujemy ale podatki PIT podniesiemy, składkę rentową podniesiemy, VAT podniesiemy, akcyzę podniesiemy…
    Dowalimy przedsiębiorcom, podwyższymy koszt pracy, zmniejszymy popyt globalny, zabierzemy ludzim co mają w portfelach?
    Nie będziemy przecież oszczędzać na budżecie i wydatkach budżetowych. Przecież rozdawnictwem (policjantom, lemingom z gigantyczną hipoteką, deweloperom) musimy zapewnieć Tuskowi prezydenturę.
    Że kryzys, że podwyższanie podatków kryzysie moze doprowadzić do załamiania i recesji?
    A co tam. My musimy się troszczyć o rozdawnictwo żeby nasze Słońce Peru trzęsące portkami po odejściu Olechowskiego z PO miało jeszcze jakieś szanse w 2010r. na prezydenturę.

    Cóż, lemingi dalej tkwią w śnie o cudach…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  35. @Palestrina
    Po raz kolejny piszesz bzdury, już samo przeczytanie Twojego posta jest wystarczającym dowodem. Wszystkie zarzuty były tutaj już wielokrotnie obalane. Wypada jedynie dodać że zapomniałeś jako punktu numer 9) napisać że białe jest czarne.

    jakuszyn dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  36. Krótki quiz dla P05:

    Kto i kiedy to powiedział:

    1. “Zwyciężymy, bo to zwycięstwo jest potrzebne [tu nazwa kraju]. Jest potrzebne po to, by w tym państwie, w [tu nazwa kraju], żył jeden naród [tu nazwa narodu], a nie różne narody.” (niem.: Ein Volk, Ein Reich)

    2. “W sądach obowiązuje jeszcze zasada, że każda wątpliwość na rzecz oskarżonego, nawet jeżeli w świetle zdrowego rozsądku jest oczywiste, że ktoś się dopuścił jakiegoś czynu.”

    3. “Nie ma sprawnego, dobrego państwa bez sprawnie funkcjonującej i dostatecznie, jak na potrzeby państwa, silnej policji. [...] Siłą państwa jest też to, co jest w aparacie państwowym ostatnią barykadą – formacje ministerstwa spraw wewnętrznych, na czele z policją państwową. Naszym celem jest doprowadzenie do takiego stanu, w którym policja [tu nazwa kraju]] będzie na miarę naszych państwowych i społecznych potrzeb.”

    4. “Najlepsze rozwiązanie dla [tu nazwa kraju] to będzie rozwiązanie stabilne, a rozwiązanie stabilne to są rządy jednej partii.”

    5. “Ci którzy to mówią, ci którzy szerzą [...] podnoszą rękę na was, ale podnoszą też rękę na cały naród [tu nazwa kraju lub ustroju]].”

    6. “Polityk musi się godzić z tym, że patrzą na niego oczy państwa. [...] to normalne, że służby dbają w ten sposób o bezpieczeństwo polityków pełniących ważne funkcje w państwie. [...] Ktoś jest ministrem i wiadomo, że służby zaczynają za nim chodzić.”

    7. “Ludzie, którzy doprowadzili nasz kraj do biedy i łapownictwa, nie zeszli ze sceny politycznej. Ich nazwiska można znaleźć wśród kandydatów i sponsorów niektórych partii. Chcą wziąć rewanż, wrócić do władzy i stopniowo restaurować reżim oligarchiczny, zbudowany na korupcji i kłamstwie.”

    8. “Jeśli rzeczywiście chcemy żyć godnie, to nie można dopuścić, aby do władzy wrócili ci, którzy już kiedyś bez powodzenia próbowali krajem rządzić, a dzisiaj usiłują zmienić kurs, cieszący się poparciem narodu; zawrócić do czasów poniżenia, zależności i rozpadu.”

    jendras dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  37. Umknęło mi pytko nr 9 do quizu:

    9.[tu nazwa kraju] potrezbuje dzisiaj [...] jasnej koncepcji kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego nie pozostawiając sfer niczyich.”

    jendras dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  38. potrezbuje -> potrzebuje. Sorki

    jendras dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  39. Wiecie co?

    On jest chyba po prostu… mało inteligentny.

    boka dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  40. “Polityk musi się godzić z tym, że patrzą na niego oczy państwa. […] to normalne, że służby dbają w ten sposób o bezpieczeństwo polityków pełniących ważne funkcje w państwie. […] Ktoś jest ministrem i wiadomo, że służby zaczynają za nim chodzić.”

    Pierwszy z brzegu przykład – nie bardzo rozumiem o co się czepiasz.
    W większosci krajów służy “chodzą” za członkami rzadu choćby po to aby ich chronić i uprzedzać o ew. agentach obcych wywiadów.

    Co do “oczu państwa” to np. w Szwecji jest jeszcze większa transparętnosć i tak naprawdę urzędnicy państwowi są prześwietlani o wiele bardziej szczegółowo niż w Polsce. Szwecja jest jednam z krajów o najmniejszym stopniu korupcji na świecie.
    Tak samo sprawa wygląda w innych krajach skandynawskich.

    W USA role śledczych pełnią dziennikarze. Dogrzebią się do wszystkiego co dotyczy polityka – tam polityk musi być naprawdę zaprawiony w bojach i odporny na ciosy.

    Z drugiej storny w USA można praktycznie bezkarnie napisać właściwie każdą bzdurę o polityku – taką mają tam wolność słowa.

    Bo wychodzą tam ze słusznego założenia – polityk jako osoba publiczna, osoba podejmująca ważne decyzje w skalicałego kraju, osoba dysponująca pieniedzmi podatnika – musi być poddana szczególnej kontroli.
    Tak więc polityk musi cierpliwie znosić krytyke publiczną i mieć grubą skórę.
    Jak jest delikany to niech “nie pcha się na afisz”.

    Tylko w Polsce mamy “pseudodemokrację PO” gdzie za każdą krytykę rządu lub członka PO armia prawników rzadowych wytacza procesy…

    W krajach bedacych wzorem demokracji takie praktyki jak w Polsce są nie do pomyślenia…

    Tak więc jak kula w płot.

    W/w słowa Kaczyńskiego są bardzo mądre i stanowią podstawę wolnosci obywateli każdego państwa i demokracji.

    Jesli ktoś tego nie rozumie – oznacza to że jest lemingiem nie rozumiejącym zasad demokracji i naiwniakiem chcącym powierzać swoje pienądze z podatków bez żadnej kontroli nad wydającymi. Jest jak akcjonariusz nie interesujący się firmą w którą zainwestował…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  41. sorry literówka powinno być transparentność – znowu się Ryszard przyczepi…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  42. Palestrina masz oczywiscie racje, ale zapomniales o tych lemingach z Radia Zet i tego co twoj idol o nich mowil. Wiec sorry ale moim zdaniem wlasnie strzeliles sie kula w plot. Szczegolnie jak przytoczy sie inne wypowiedzi pana K. o mediach i wolnosci wypowiedzi bo sa one 180 stopni inne niz twoje.

    A tego Dorna za pozew przeciwko panu K. co to cos tam o nim powiedzial a okazalo sie ze bylo inaczej to od razu powiesilbym na szubiennicy bo to pewnie agent obcego wywiadu ;p

    KoVal dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  43. @W/w słowa Kaczyńskiego są bardzo mądre i stanowią podstawę wolnosci obywateli każdego państwa i demokracji.

    4. “Najlepsze rozwiązanie dla [tu nazwa kraju] to będzie rozwiązanie stabilne, a rozwiązanie stabilne to są rządy jednej partii.”

    Tiaaaa… lecz sie dziecko lecz na nogi, bo na glowe za pozno. Widze ze wolnosc i demokracja dla ciebie byla w III Rzeszy Niemieckiej, ZSRR, Chinach, Jugoslawi itd. No co przeciez tam byla tylko JEDNA partia NIEPORAWDAZ? Czlowieku schizofrenie sie leczy, bo na to co napisales nie mam innych slow. Zal mi ciebie.

    KoVal dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  44. @Peziobroziobro5

    1. Co rozumiesz przez “W/w słowa Kaczyńskiego”?

    2. W Szewcji (”i w większości krajów”) inwigilują członków rządu? No to żeś nieźle palnął. A co to ma do prześwietlania to już doprawdy nie wiem. Przy okazji – dlaczego zatem tak zdecydowanie zaprzeczano temu, kiedy ten i ów się skarżył?

    3. A co z innymi konstatacjami?

    jendras dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  45. Oj Koval Koval,

    Nic nie rozumiesz z demokracji.

    W W. Brytanii przez długi czas były stabilne rzady jednej partii gdy szefem rządu była Thatcher (całe lata 90te) i mieliśmy stabilnosć i długookresow planowanie. Potem byly stabilne i długookresowe rządy Partii Pracy z Blairem na czele.
    I co? Demokracja w UK się od tego nie zawaliła a rzady Thatcher to jedna z najlepszych rzeczy jakie UK spotkały.

    W USA mieliśmy od prezydentury Reagana długotrwałe rządy republikanów.
    I lata 80te to wspaniały okres w dziejach USA.

    Stabilne rzady jednej partii nie kłócą się z demokracją – najlepszymi przykładami są USA i UK…
    Skoro wyborcy są zadowoleni i co 4 lata wybierają tą samą partię – ich wola…

    Widać niewiele jeszcze wiesz o demokracji skoro wypiusujesz takie rzeczy…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  46. jendras,
    Od razu inwigiluje… – po prostu sprawdza i to normalna procedura…
    Typowa najszerzej rozumiana wolność to prawo przede wszystkim zwykłych obywateli.

    Osoby publiczne biorą władzę, dysponują pieniędzmi podatnika, wpływają na losy kraju – tak ogromne przywileje i władza wymagają od nich wyrzeczeń – tym wyrzeczeniem w najbardziej demokratycznych krajach są:
    - przyłbica otwarta na krytykę i mniejsza ochrona prawna przed krytyką
    - bardzo ograniczona prywatność
    - kontrola – czy to publiczna czy to różnego rodzaju niezależnych organów kontrolnych państwa.

    A jeśli ktoś chce się cieszyć pełnią wolności i prywatności – proszę bardzo niech nie zostaje politykiem, nie wygrywa wyborów, nie wchodzi do rządu. Koniec sławy i władzy, ale za to pełna wolność i prywatność. Czyli wolny wybór i coś za coś… prosta reguła w demokratycznych krajach…

    Widzę że o demokracji musisz się jeszcze sporo nauczyć…

    P.S.
    Jakby lepiej sprawdzali Oleksego nie byłoby afery z Auganowem….

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  47. Tylko wiesz jest jeden problem w GB i USA jest system dwupartyjny. Zanim cos napiszesz pomysl.

    @Jakby lepiej sprawdzali Oleksego nie byłoby afery z Auganowem….

    Prosze o podanie akt spraw sadowych i wyroku gdzie Oleksy zostal skazany za ta “afere”. Bo z tego co pamietam afera byla jak kilka innych sztucznie rozdmuchana a nic z niej nie wyszlo.

    KoVal dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  48. KoVal,
    Im dłużej piszesz tym głupiej…

    A kto powiedział że rządy jednej partii oznaczają system jednopartyjny a nie dwupartyjny?

    Jedna partia rządzi, dodatkowo np. prezydent jest z tej partii (w wyniku wolnych wyborów oczywiście) druga jest w opozycji.
    W USA była taka sytuacja – że republikanie mieli wszędzie większość i Prezydent to był z Partii Republikańskiej.
    W UK premier mający większość ma faktyczną władzę bo królowa to funkcja reprezentacyjna.
    A więc i republikanie w USA i konserwatyści w UK mieli czasy gdy byli przez długie lata jedna partią rządzącą.

    Co by się złego stało w Polsce gdyby rozsądna partia (a więc na pewno nie PO i Tusk) miała większość w Sejmie i Prezydenta? Nic. Przynajmniej mogłaby zreformować KRUS nie oglądając się na ludowców czy to z PSL czy to z Samoobrony… A więc takie rzady, jak jeszcze są długookresowe mogłyby wyjść Polsce na dobre.

    A więc Kaczyński w swojej wypowiedzi miał 100% racji.

    Dlaczego ja ci muszę tłumaczyć podstawy które powinien znać uczeńszkoły podstawowej…

    Teraz to naprawdę się skompromitowałeś z tym systemem dwupartyjnym… (który de facto w Polsce też zaczyna się pojawiać)…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  49. P.S.
    Co do Oleksego – co z tego że sąd uznał go za niewinnego?

    Sam Oleksy się przyznał ze paplał Auganowowi.

    Przyjmując że działał w dobrej wierze i jest niewinny nie zmienia to sprawy że coś wypaplał.

    Gdyby służby za nim lepiej chodziły – nie byłby takiej sytuacji że Oleksy, mający wiele bardzo waznych informacji, rozmawia sobie na luzie z rosyjskim szpiegiem…

    A więc to nie kwestia winy czy niewinnosci ale kwestia pilnowania interesów i bezpieczeństwa państwa…

    Palestrina2005 dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  50. @P05
    A więc wszystko jasne – to demokracja. Jesteś więc w dobrym nurcie:

    “Demokratyczna rzeczywistość nie działa tak jak trzeba, więc trzeba ją poprawiać” – Lech Kaczyński w wywiadzie dla “Wiadomości” TVP (31.08.2007)

    Żeby przybliżyć tym ciemniakom, którzy “muszą się jeszcze sporo nauczyć o demokracji”, jak działało w praktyce to “po prostu sprawdzanie i normalna procedura”, poniżej troche obszerniejszy cytat:

    “Polityk musi się godzić z tym, że patrzą na niego oczy państwa. [...] to normalne, że służby dbają w ten sposób o bezpieczeństwo polityków pełniących ważne funkcje w państwie. [...] Nadzór służb przyjąłem jako dobrodziejstwo inwentarza. Ktoś jest ministrem i wiadomo, że służby zaczynają za nim chodzić. [...] Na zasadzie: jak chcą, niech mnie podsłuchują, przynajmniej nie będą tworzyć żadnych nieprawdziwych historii.”
    I tu muszę Cię rozczarować – tę głęboka prawdę sformułował nie nieomylny Jarosław, a inny wybitny intelektualista PiS, Paweł Poncyljusz, w audycji “Ranni politycy” na antenie TOK FM (24.05.2008)

    Rozumiem, że wszyscy musimy się teraz zgodzić, że podsłuchy to “typowa najszerzej rozumiana wolność to prawo przede wszystkim zwykłych obywateli”. Oczywiście oczywiste jest więc, że czym więcej inwigilacji, tym więcej demokracji. Wolcome to 1984!

    Ponawiam swoje dwa pytanka, które pozostały jak dotychczas bez odpowiedzi:

    1. Co rozumiesz przez “W/w słowa Kaczyńskiego”?
    2. A co z innymi konstatacjami?

    PS. Z satysfakcją skonstatowałem, że zapoznałeś się z eksponatem “Mantra” w naszym Muzeum i zainspirowany dokonaniami swoich guru, sam wymyśliłeś zgrabną o uczeniu się demokracji, zakończoną – a jakże – trzykropkiem. Bez wątpienia nokautujesz tym dyskutantów.

    jendras dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  51. Jak tak czytacie P-Ziobro-Ziobro-5, to nadal macie wątpliwości, kim są kaczyści i czym się różnią od niemieckich narodowych socjalistów?

    To, że kaczyści są socjalistami, już nie raz było tu udowodnione. Że są oni narodowcami też nikomu nie trzeba (chyba) udowadniać?!? Widzę tylko jedną różnicę w stosunku do niemieckich nazistów i bolszewików: NA RAZIE (podkreślam – na razie) nikogo świadomie nie zabili. To wcale nie znaczy, że nie maja takich zamiarów, albo, że nie zaczną tego robić po ponownym dorwaniu się do władzy. I niech już @ryszard nie próbuje ich bronić i twierdzić, że oni są normalnym składnikiem demokracji. Ja tak nie uważam, zresztą jedną z osób, która myśli podobnie jak ja, jest Waldemar Kuczyński. Kuczyński twierdzi, że PI-SS jest partią patologiczną. I ma rację. Jeśli, ktoś nie wierzy, proszę poczytać wypowiedzi P0,05 – chyba powinno wystarczyć?! Jeśli nie wystarczy – zapoznajcie się jeszcze z komentarzem @jendrasa.

    Flogiston dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  52. Zauwazyliscie, ze wedlug trolla P wszyscy, procz niego, mo i oczywiscie jego bozyszcza, mowia ‘ bzdury, bzdury, bzdury’. Jak jemu dobrze w niszy jedynego (podwojnego) najmadrzejszego czlowieka w calej Polsce, a moze i na swiecie. Wiecie, jedynie ciagle szczesliwymi w sowjej nieskonczonej madrosci sa jedynie IDIOCI i mali (umyslowo) ludzie.

    marek dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  53. A może po prostu wrócimy do omawiania kongresu PiS? Jak myślicie, co jeszcze zostanie na nim ustalone? IMO, poza tym, co napisałem na początku, pewnie przyjmą jeszcze przez aklamację, że Jarosław Kaczyński. ;-)

    Boromir dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  54. Podejmującym dyskusję z trollem, przytaczam ku pamięci niektóre znaki rozpoznawcze:

    “Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika.”

    “Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym.”

    kompan dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  55. Poza tum Kaczynski (a tyn samym i troll) na zawsze 100% racji. Jak by bylo inaczej? To jest przeciez DOGMAT PISSU.

    marek dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  56. Gdybym nie wiedział, że to zła wola, to musiałbym stwierdzić, że P05 jest mało rozgarnięty. Wszakże większość jego wątpliwości rozwiewaliśmy już wielokrotnie – stąd wiadomo, że to zła wola.
    Zabawny jest w tym swoim zaperzaniu się:)

    “1. Sądy podporzadkowane PO – wyroki prawie zawsze na korzyść PO.”

    To jest tak kuriozalne, że w zasadzie określa całą nieskomplikowaną dość sytuację: nie dość,że trolling, to w dodatku nieudolny.
    Nie wie3, niebożątko, że sądy są w IIIRP niezawisłe, sędziowie podlegają tylko własnym korporacjom i maja immunitety? Ależ wie, wszak sam mu o tym pisałem. Zatem kłamie i judzi jak zwykle.
    Sądy nie są zależne od PO, tak jak nien były zależne od PISS. Ziobro chciał je dopiero uzależnić, wysmażając ustawę, według której, jako minister sprawiedliwości, mógłby zawieszać i odsuwać od prowadzenia spraw każdego sędziego w 24 godziny. Na szczęście PISS przerżnął wybory – i, jak widać, PO teraz robi coś “ostrzej”. Ha – ha.
    Upolityczniona jest prokuratura, a nie sądy – czego troll nie wie, albo udaje, że nie wie. Pisząc, że wyroki niezawisłych sądów, któryh kadra nie zależy od polityków, są inspirowane przez PO – po raz setny błaźni się i kompromituje. I dobrze, bo znaź, z kim mamy do czynienia.

    “2. Straszenie “niepokornych” dziennikarzy (akcja z przeszukiwaniem i wyprowadzaniem z posesji dziennikarzy), historyków (Gontarczyk), autorów książek (Zyzak), blogerów (Kataryna, HGW Watch) przez różne służby związane z PO.
    [...]3. Straszenie odbieraniem dotacji Uniwersytetom za pisanie “nieprowomyślnych książek”

    Jacy ci “historycy” biedni i zastraszeni – wydają książki, biorą kasę od IPNu pracując w nim na etatach i generalnie żyją jak pączki w maśle.
    Ale reżim, nie ma co!
    Jak odebrano dotacje UJ i zastraszono uniwersytet, widzieliśmy. Wystarczyło pół dnia kaczego ujadania – i już Kudrycka wycofała się z p-odkulonym ogonem. Zgodnie z dotychczasową polityką PO – żeby broń Boże jakiej krzywdy PISSowi nie zrobić (polityka miłości, rozumiecie:)) Okrrrropny reżim.

    Ach, to jakieś służby specjalne Katarynę napastowały? Cały internet wie, że chodziło o szantaż ze strony “Dziennika”, która to piękna gazeta, zasilana i prowadzona przez lizodupów Jarosława – właśnie kończy swój żywot w niesławie, bo poza szantażowaniem Kataryny wymyślała sobbie nieistniejące wywiady rzekomo kompromitujące Palikota.

    U Palestriny jest to POwska służba specjalna.
    No, w ten sposób, to faktycznie PO robi coś “ostrzej”. Ale tylko w czyjejś chorej wyobraźni.
    Ajajaj, jaki srogi reżim!

    “5. Zamiatanie pod dywan spraw związanych z aferami swoich ludzi (Palikot i kwestia wpłat na jego kampanię)”
    Z tego, co wiem, sprawa nadal się toczy. Ale, być może, rzeczywiście upolityczniona prokuratura ją “zamiecie”. Tak jak pisałem sobie kiedyś, jeszcze za rządów PISS – tego, co te jełopy napsuły, łatwo naprawić się nie da. Politycy łatwo zawłaszczają nie swoje – ale z oddawaniem – trudniej.
    Wiadomo było, że sporo z tej PISSowskiej łapczywości na władzę nad wszystkim przejdzie na następną ekipę. Ale jak można było spodziewać się przewidywań po geniuszu w rodzaju Jarkacza!
    Sam sobie ten pasztet nagotował – a teraz nie wiem, ile jeszcze kolejnych rządów będzie korzystało z owoców psucia państwa przez PISS.

    “6. co do mediów – najnowsza ustawa to nie tylko zamach na media publiczne i próba podporzadkowania ich PO. To coś więcej – najnowsza ustawa daje także większy niż dotychczas wpływ rządu na media prywatne – poprzez rozszerzony system koncesji i różnych dopłat to tzw. “misji publicznej”. To zamach na demokrację.”

    A łyżka na to: niemożliwe! Pięknie sobie PO porządkuje te media, że ko9lejny raz ustawa medialna… nie przechodzi. I dalej rządzi Farfał.
    To przypadek? Jaaaasne. Gołym okiem widać, że Tusk specjalnie uwala te ustawy. Już było wszystko zapięte i dogadane – a tu szast, prast – i po ustawie:)
    Widać,że PO pasuje obecny układ – kiedy media publiczne powoli wykańczają się same. Mnie się podoba – potem wystarczy to sprzedać albo pozamiatać.
    ale ja jestem liberałem, a nie socjalistą.
    Jak to było? PO robi coś “ostrzej”? Ha – ha. Straszny ten reżim zaprawdę i spójrzcie, jak sobie media publiczne podporządkował. Gdzie? Oczywiście nadal w czyjejś wyobraźni.

    “7. co do rządów partii przez kilka kadencji i pełni władzy – co robi Tusk? Też chce zapewnić władze PO na kilka kadencji i obsadzić wszystko co się da (łączenie z urzedem Prezydenta swoimi ludźmi).”
    To tak kuriozalne, że nawet nie ma co komentować:)

    “8. Nie mówię już o bzdurze porównywania endecji do faszystów. Nie przypominam sobie aby Dmowski robił jakiś przewrót w Polsce aby zdobyć władzę. On szanował demokrację. O ile sobie przypominam to Piłsudski (który z endecją nie miał nic wspólnego) zrobił w Polsce zamach stanu depcząc demokrację. A więc jeśli ktoś deptał w Polsce demokrację to nie endecy lecz ludzie związani np. z PPS…:
    Najwyraźniej nasz młody padawan nie ma bladego pojęcia, kto to był Bolcio Piasecki, ONR Falanga, do czego służyły żyletki na Uniwersytetach, itd., itp.
    Ale do tego, że o większości rzeczy nie ma pojęcia, zdążyliśmy już nieco przywyknąć, nieprawdaż?

    Bełkot bez poparcia w faktach, jak zwykle. troll.

    Simon dnia 3 lipca 2009 | zablokuj

  57. Ach, i nawet nie wiem, czy tłumaczyć się, że “któryh” to nie ortograf, ale literówka.

    Ale w dobie pleniącego się zewsząd niszczenia rodzimego języka – tłumaczyć się chyba warto:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  58. A tego też nie kogę sobie darować:)
    Skąd ten komiczny efekt, jaki wywołuje samym swoim pojawieniem się P05? Otóż, pouczając wszystkich, jak to nie mają o niczym pojęcia – sam dokonuje niemożliwego: stara się udowodnić, że na wszystkim się zna, udowadniając jednakowoż, że o niczym nie ma bladego pojęcia.
    To też jakieś osiągnięcie – tak kompletnie nie znać się na niczym i tylko powielać wyświechtane stereotypy:)

    “Nie mówię już o bzdurze porównywania endecji do faszystów. Nie przypominam sobie aby Dmowski robił jakiś przewrót w Polsce aby zdobyć władzę. On szanował demokrację. O ile sobie przypominam to Piłsudski (który z endecją nie miał nic wspólnego) zrobił w Polsce zamach stanu depcząc demokrację. A więc jeśli ktoś deptał w Polsce demokrację to nie endecy lecz ludzie związani np. z PPS…:

    Tu jest tyle głupot na raz, że aż micha się śmieje:)
    - napisanie, że porównywanie endecji do faszystów jest bzdurą, to jak napisanie, że zaliczenie buraka do warzyw jest bzdurą. Dezynwoltura takiego zachowania i owszem, poprawia mi humor: nie ma to, jak pełne fantazji samobójstwo intelektualne rozmówcy.
    Wystarczy zobaczyć zdjęcia z Parteitagów ONR Falangi – jak z Monachium, niestety. Wystarczy poczytać programy polityczne z tamtych czasów. Tak, rzeczywiście, nie porównywać późnej endecji do faszyzmu może tylko nieuk. Ale dla twierdzenia, że takie porównanie, to bzdura – to tu już samo nieuctwo nie wystarczy, trzeba jeszcze tupetu.
    W sam raz takiego, jakim dysponuje Lepper rozstawiający profesorów ekonomii po kątach. Ten sam typ:)

    - Że Piłsudski zdeptał demokrację? A kto twierdził, że Piłsudski był demokratą? Kto, przy zdrowych zmysłach stwierdzi, że sanacja była w pełni demokratyczna?

    - Związani z PPS? No tak, nie wiedzieć tej oczywistości, że Piłsudski z towarzystwem wysiedli z pociągu socjalistycznego na przystanku Niepodległość – a jednocześnie pouczać wszystkich, jakie to bzdury piszą, może tylko hucpiarz w rodzaju P05.

    - Że Dmowski nie zrobił zamachu stanu?! Az kim na miłość boską? Toż jego poronione idee spowodowały, że przestał liczyć się w polityce krótko po 1919 roku – i robił jedynie za ideologiczny kwiatek u kożucha. Kto tego nie wie? Bingo: ten, co to łatwo szafuje analfabetyzmem w stosunku do wszystkich wokoło. Żałosne.

    - Że nie była endecja faszystowska? “Żydzi na Madagaskar”. Parę pogromów. Parę ładnych akcji korporacyjnych. Studenckie laski, dekle i żyletki. Numerus clausus wymuszony przez endecję. Morderstwo Narutowicza. Działanie na rzecz sowieckiej racji stanu.

    Co warci byli pogardzani przez P05 socjaliści z PPS – pokazał PPS i Mikołajczyk po 1945 r – jako jedyna znacząca jakoś tam siłą dająca do końca odpór komunistom, mordowana i tępiona.
    Co warta była endecja – pokazał przykład aktywistów ONR i przeróżnych Giertychów, którzy jak nie szli na współprace z NKWD (jak Piasecki), to przynajmniej z ubecją (jak Giertych). Smaku endecji dały nam jeszcze zakosztować pały za Gomułki, towarzysz Moczar, czystki antysemickie w 1968 roku, stowarzyszenie Grunwald, filmy towarzysza Poręby i Przymanowskiego; wysługiwanie się różnych “endeckim działaczy katolickich” typu Bendera czy Dobraczyńskiego – reżimowym instytucjom i głosowanie za wpisaniem zależności od ZSRR w konstytucję; praca przeróżnych Nowaków i Wolniewiczów na ciepłych PRLowskich posadkach dyplomatycznych i partyjnych.

    A teraz oni wszyscy tacy wielcy radiomaryjni patrioci, co to wrażego Żyda w lodówce szukają nawet.

    O, jak przysłużyła się temu krajowi endecja, a jak PPS, to nieanalfabeci historyczni z grubsza wiedzą. A już szczególnie tacy, którzy wiedzą, że należy podchodzić z rezerwą do wszelkich ideologii, które promują u nas dobrotliwe wschodnie, rosyjskie słoneczko.

    Ma o tym jakieś pojęcie P05? A skąd, skoro jego cała mądrość to powielanie paru postendeckich kretynizmów, sprzedawanych mu przez miernoty intelektualne, wysługujące się PISSowi.
    Żeby coś o tym wiedział, musiałby zapewne coś poczytać. a jak widać, z wiedzą, to u tego gwardzisty sojuszy brunatnego z czerwonym jest krucho.

    Tak, tak, brunatnego z czerwonym – wypisz wymaluj PISS – gospodarczo socaljalistyczno- etatystyczno-centralistyczny; politycznie z nowomową Gomułki i zaszczepioną przez endecję nienawiścią do Zachodu i Niemiec i wysługiwaniem się rosyjskiej racji stanu, z bolszewickim spojrzeniem na wolność jednostki i demokrację; z zaściankowym spojrzeniem na tradycję, religię i kulturę; z talibańskim podejściem do swobód obywatelskich; z rosyjsko-bizantyńską wiarą w zbawczość władzy silnej jednostki czy grupy.

    Jak łatwo jest manipulować ludźmi za pomocą durnej ideologii – P05 dowodem. Liberał, phi – co to endecja mu lepiej pachnie, niż PPS przedwojenny.
    Ot, powiedział, co wiedział, z głowy – czyli, jak mawia Bałtroczyk, z niczego :D

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  59. @Taki jeden na “P”
    Po pierwsze: To nie była literówka tylko zwykły błąd ortograficzny, ale: Po drugie : Napisałeś taką masę bzdur (których nie będę wymieniał bo zrobił to wyczerpująco Simon), że choćbyś pisał “dupa” prze rz, to i tak byłby to pikuś przy twoich “mądrościach”. Tak że pisz sobie jak chcesz, tęsknij za przewodnią siłą (sorry: przewodniom siłom – tak lepiej zrozumiesz) i wyczekuj tego swojego Mesjasza na białym kocie. PO – wodzenia!

    ryszard dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  60. Ryszard i Simon
    Gratulacje, jesteście moimi idolami… szkoda tylko że skazanymi naporażkę w uświadomianiu tego czegoś na P-ileśtam.
    Czyta się was z przyjemnością.

    zbynek dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  61. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, że Palestrina jest 3*PPP – Płatnym Pachołkiem PiS-u to chyba po słowach:
    “W/w słowa Kaczyńskiego są bardzo mądre i stanowią podstawę wolnosci obywateli każdego państwa i demokracji.”
    Powinien stracić wszelkie złudzenia, że mamy do czynienia wyłącznie z nawiedzonym entuzjastą kaczystów.

    Generał Electric dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  62. Przecież on sobie z Was robi jaja.

    boka dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  63. Historia Polski jest popie. dolona do granic możliwości. Można pisać o takim Mikołajczyku jako o bohaterze antykomunistycznym, ale bez trudu znajdą się kompromitujące tą osobę opisy zachowana w czasie konferencji jałtańskiej czy poczdamskiej, balansujące wręcz na granicy zdrady własnego rządu. Można pisać o ONR Piaseckiego, antysemityzmie, co okaże się półprawdą jeśli chodzi o nurt endecki, bo gdy wejdzie się głębiej okaże się, że Piasecki był marginesem – który miał to szczęście, że bez większego uszczerbku przetrwał masową rzeź, jaką zaaplikowali Polsce sąsiedzi. I już fakt, że Piasecki antysemita współpracował z aparatem bezpieczeństwa zdominowanym przez semitów, powinien nastrajać nas do co najmniej wielkiej ostrożności jeśli chodzi o opisywanie i szufladkowanie ówczesnej rzeczywistości. W ogóle z dzisiejszej perspektywy powoływanie się na jakieś nurty polityczne wywodzące się z dwudziestolecia międzywojennego czy powojennego krótkiego okresu zamieszania – jest nieporozumieniem i ignorancją wobec historii i zdrowemu rozsądkowi. Jak ktoś będzie chciał, znajdzie demokratę Piłsudskiego lub dyktatora Piłsudskiego – dyskusja o dwudziestoleciu międzywojennym z punktu postrzegania i rozumienia dzisiejszej polityki – to kwadratura koła. Zresztą – dzisiaj po ledwie trzech dekadach nie możemy ustalić czy Jaruzelski to zdrajca/bohater, więc tym bardziej nie warto brać się za lata czterdzieste, czy dwudziestolecie międzywojenne.

    Generał Electric dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  64. Pozwolę się z Tobą, General Electric, głeboko nie zgadzać.

    Pięćdziesiąt lat komunizmu, pośród wielu innych szkód, jakie poczyniło w tym kraju – poczyniło także i taką, że odcięło nas od naturalnej w wolnym świecie ewolucji życia politycznego i społecznego. Gdzieś tam w świecie na szeroką skalę zmieniały się społeczne stosunki, tradycje, ustroje, przechodziły różne mody i -izmy – a u nas komunizm, jak wielka lodowa czapa, odciął to wszystko i zamroził.

    I tak, po bez mała sześćdziesięciu latach, wskoczyliśmy niemal dokładnie w buty z 1939 roku.
    Rzecz jasna analogia nigdy nie jest pełna – ale aż nadto dla mnie wyraźna, żeby jej nie widzieć. Minęło dokładnie 20 lat i wtedy i teraz.
    Wielokrotnie mieliśmy do czynienia jeśli nie z prostym przełożeniem demokratycznego stanu mentalnego z przedwojnia, to przynajmniej z jego karykaturą.

    I tak mieliśmy bohatera na kasztance, który jakoś nie radził sobie z demokracją – tyle, że kasztanka Wałęsy to był wózek elektryczny, mieliśmy dwa BBWR – przy czym z III RP to już raczej karykatura, mamy ciągłą biegunkę gorączkowych napadów wściekłego poszukiwania agentów i byłych współpracowników zaborczych reżimów; mieliśmy próbę przewrotu majowego a rebours w postaci żałosnego pseudopuczu Olszewskiego i Macierewicza, mamy podobne rozterki z ordynacjami, rozdrobnieniem partyjnym i systemem parlamentarno-gabinetowym, jak mieliśmy przed wojną; ba! – nawet sterowanie politycznymi marionetkami mieliśmy podobne – i kto nie widział podobieństwa sytuacji Buzka do Mościckiego, ten musiał być bardzo w Krzaklewskim zakochany:)

    Ba, świat jest niemal wiek dalej, a nasze drogie, zacofane partyje mentalnie znajdują się w wieku XIX! Jakieś LPR odwołujące się do idei i schematów społecznych ignorujących drobny fakcik, że jest już nieco inne stulecie – nawet chłopów mamy takich samych: jak się PSL witosowe dzieliło na Piastów i niepiastów, tak się i dziś dzieli i KRUSu sobie wyrwać nie da. Przecież partie agrarne to żywa skamielina!

    Czy naprawdę nie widzicie, że w ogóle cała polska scena polityczna to żywa skamielina, dla której nie było czasu ani chętnych na wprowadzenie nowoczesnych prądów?
    Nawet postkomunistom, mimo ich licznych deklaracji – bliżej dziś do Róży Luksemburg, niż do Blaira. Po prostu poważni ludzie są dziś zbyt zajęci robotą i robieniem karier, żeby się bawić w jakieś ideologie. Skutek, jaki jest, każdy widzi – miernoty zaklinają nas w martwe ideologie.

    Jak masz wątpliwości co do moich wywodów na temat endecji, drogi GE – to posłuchaj proszę tych światłych rozmów na antenie RM z posłami PISSu. Wehikuł czasu, po prostu. Przedwojenny “Rycerz Niepokalanej” i “Prosto z mostu” razem wzięte.
    To aż zabawne, jak nawet niemal chronologicznie powtarza się próba “sanacji” państwa – przed wojną wiadomo, jak się skończyła – a teraz mieliśmy paroksyzm Kaczyńskich z Lepperem. Rządy silnej ręki, panowie, co to zaprowadzą nam w kraju porządek:)

    Bogu dzięki, że reszta świata szła do przodu, gdy my spaliśmy wymuszonym snem – i już nasze kaczuszki nie robiły tego, co robiły, mając jakieś totalitaryzmy za miedzą – tylko Unię Europejską.
    Całe szczęście:)

    Co do endecji – nie, nie uważam, żeby jakiekolwiek jej skrzydło było Polsce potrzebne, nie tylko radykalne. Żadna ideologia, wykluczająca “obcych”, promująca jedność etniczną i proponująca zamknięcie kultuty i tradycji na wpływy z zewnątrz – nie jest dla tej kultury i tradycji korzystna. Nawet, jeśli nie stosuje przemocy, tylko jest w fazie postulatów.
    Mierzi mnie nienawiść i strach przez innością – więc mierzi mnie wszystko, co brunatne i czerwone. Mierzi mnie także kompleks niższości i skrywana pogarda dla własnej tradycji i narodu: ci, co krzyczą, jak to zgniłe miazmaty Zachodu zniszczą naszą kulturę – pokazują tym samym, jak wierzą w jej siłę. W rzeczywistości gardzą w głębi ducha tym, co wychwalają głośno.

    Zastrzegam, że to moje zdanie i mogę się mylić. Ale, proszę Cię GE: posłuchaj audycji politycznych w RM i powiedz, tak z ręką na sercu, że mylę się co do tej postendecji.

    A potem przypomnij sobie, kto liże tyłek Rydzykowi za milion głosów w wyborach, komu Rydzyk ustawia rządy i udziela łask na antenie:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  65. @Generał Electric

    “Jak ktoś będzie chciał, znajdzie demokratę Piłsudskiego lub dyktatora Piłsudskiego – dyskusja o dwudziestoleciu międzywojennym z punktu postrzegania i rozumienia dzisiejszej polityki – to kwadratura koła. Zresztą – dzisiaj po ledwie trzech dekadach nie możemy ustalić czy Jaruzelski to zdrajca/bohater, więc tym bardziej nie warto brać się za lata czterdzieste, czy dwudziestolecie międzywojenne.”

    Kiedy my właśnie nie mamy “dzisiejszej” polityki. Mamy tylko – jak wyżej – karykaturę demokracji przedwojennej, bo innej nie mieliśmy jeszcze czasu się dorobić. Dlatego, moim zdaniem – jeśli chcemy zrozumieć coś z tego, co się dzieje na naszych oczach – to i owszem, winniśmy wracać do lat 30 i 40.

    Dyskusje o Jaruzelskim? Popatrz, nawet w tym widać analogię – mój Boże, toż to właśnie najlepszy przykład naszego zapóźnienia: od stuleci trwa ten spór: murgrabia Wielopolski to był właściwie zdrajca czy zbawca? A raczej pozytywiści, czy romantycy? A Jaruzelski to Wallenrod czy Kain?
    Nadal sądzisz, że porównywanie obecnej polityki z przedwojenną nie ma sensu? A ja tam myślę, że postkomunistyczne ZSL nie przypadkowo przechrzciło się szybciutko na PSL.
    Poza tradycją nic nie mamy z demokracji, a wszystkiego musimy się uczyć od nowa.
    Co widać, słychać i czuć.
    I tak w kółko od dwustu lat! Gdzieś tam ludzie zachrzaniają do przodu i wciąż wymyślają coś nowego – zgadzam się, że czasem głupio – a u nas wciąż ten sam grajdołek! Odjąwszy telefonię komórkową, całe RM można by przenieść gdzieś w 1935 rok, razem ze wszystkimi spędami i telefonami od słuchaczy – i mało kto by się zorientował, że coś nie gra:)
    Jeszcze raz Bogu zatem dzięki za UE, i że musimy się ruszać, chcemy, czy nie chcemy.

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  66. @zbynek

    Dzięki za ciepłe słowo – ale nie sądzisz chyba, że chcę do czegokolwiek przekonać P05?:)

    To tak, jakby chcieć nawrócić Ahmadineżada na scjentologię. Z wiarą się nie dyskutuje. Nie da rady. Nie wiem, jak inni, ale ja mam świadomość, że ludzi sformatowanych ideologicznie nie da się przekonać – ani nie ma po co, po prawdzie:)

    Zawsze można powiedzieć P05, że śmiejemy się Z NIM, a nie Z NIEGO. I popodziwiać, co napisze:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  67. Jak czytam takie pierdoły co wypisuje simon to krew mnie zalewa. Aczkolwiek tylko z powodu swojej bezsilności wobec takich racji. Zastanawiające, skąd się tacy biorą. Szkoda polemizować. Można tylko przedstawić taką oto opinię.
    Simon to taki człowiek, który udowadnia, że gówno jest dobre. A najlepiej by było mu udowodnić swoją rację łapiąc za łepetynę i wsadzić ją w to gówno, żeby się praktycznie przekonał o swoich racjach. Na dzień dzisiejszy nie ma takich możliwości i stąd ta bezsilność.

    Chudy Ruj dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  68. Zapoznawszy się z tą opinią i sposobem jej wyrażenia stwierdzam, że niewiele jest piękniejszych rzeczy od tej bezsilności.

    piteq dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  69. Simon – Te analogie i zjawiska które i wyciągnąłeś, to ponadczasowe uniwersalne prawo do głupoty. Jednak gdy wejdzie się głębiej w obszar ludzkiej działalności poza głupotą, tępotą i złą wolą, znajdzie się mechanizmy o których nam się nie śniło – a które to sprawiają, że uproszczone poglądy na wiele spraw runie pod wpływem nowych faktów. Weźmy na przykład choćby antysemityzm endecji. To fakt niezaprzeczalny… dzisiaj. Niestety dzisiaj nie znamy prawdziwych konotacji ani ówczesnej mentalności – stad oceniamy to z obecnej perspektywy. Jednak gdy wejdziemy w ten problem głębiej, pojawiają się zadziwiające rzeczy – a więc od wsparcia idei syjonistycznej przez endecję, po walkę na tle ekonomicznym z monopolem żydowskim w handlu detalicznym i hurtownictwie. Co więcej, weźmy pod uwagę samo nastawienie znacznej części ludności żydowskiej w dwudziestoleciu międzywojennym.

    Posłużę się przykładem z rejonu Łukowa, gdzie zdecydowana większość hurtowników i sklepikarzy była Żydami, ten stan trwał między innymi dlatego, że goj który otworzył hurtownie lub sklep, był solidarnie niszczony przez żydowskich konkurentów, którzy co najwyżej mogli zgodzić się na możliwość założenia podobnego interesu przez współplemieńca. Podobny mechanizm tylko w drugą stronę panował tu gdzie mieszkam – na Kaszubach. Przed wojną, ale i wcześniej nawet w czasach I Rzeczypospolitej, każdy człowiek interesu żydowskiego pochodzenia był sekowany przez zazwyczaj niemieckojęzycznych właścicieli sklepów, straganów, hurtowni. Akurat w tym drugim przypadku (z Kaszub) takie zachowanie ma swoje negatywne określenie – jest określane jako antysemityzm.

    Faktem jest też, że większość Żydów niechętnie wychodziła poza swoje getto – nawet jeśli warunki zewnętrzne temu sprzyjały. Przy czym warto getto nie traktować jakie coś tylko fizycznego – dzielnice, miasto, ale jako stan umysłów. W wielu aspektach wartościowanie my – i oni. I co by nie mówić – ta izolacja sprzyjała bardziej nieporozumieniom, niż porozumieniu – zrozumieniu, kultury, religii a tym samym praw rządzących daną społecznością.
    Tak wiec Żydzi poniekąd padli ofiarą własnej odrębności kultywowanej w celu zachowania swojej rasy i religii. Jeszcze raz powtarzam – to żadne usprawiedliwienie dla idiotów z żyletkami, ale też jakieś tam wytłumaczenie, dlaczego pewna grupa etniczna i religijna żyjąca od stuleci w Polsce, była na własne życzenie wyalienowana z reszty społeczeństwa – a przez to narażona na powstawanie nieprzyjaznych mitów i przesądów, na które były częścią ideologii narodowej prawicy, pragnącej pozbyć się obcej kulturowo ludności.
    Pamiętajmy – pozytywne postrzeganie multikulturowości to trend ostatnich trzech, a nawet dwóch dekad – Ci ludzie mentalnie tkwili w nacjonalizmie wypracowanym w XIX wieku – i trudno mieć do nich o to pretensje. Tak jak za czterdzieści lat następne pokolenie nie powinno czynić nam zarzut że żyliśmy ponad stan i wywołaliśmy kryzys ekonomiczny – choć dla nich będzie oczywiste to co my teraz dopiero w bolesnych bólach poznajemy jako rzeczywiste przyczynyny kryzysu.
    Do czego zmierzam – nie bądźmy tacy pewni tego co kiedyś się zdarzyło, i nie formułujmy kategorycznych ocen. Musimy naprawdę uważać z uproszczonymi poglądami na złożone tematy dotyczące naszej historii.

    Generał Electric dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  70. Chudy Ruju – wypowiadasz się jak ktoś, kto tego gówna kosztował i jednak mu nie smakowało. Próbowałeś?

    jakuszyn dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  71. @General Electric

    Dlatego ja zastrzegam, że to tylko moje zdanie i mogę się mylić.
    Ale nie mogę się zgodzić co do stwierdzenia, że da się sprowadzić stosunki między ludźmi i grupami społecznymi li tylko do mód. Owszem, multikulturalizm to wynalazek nowoczesny. Ale ucieranie się kultur, kultura pogranicza i kontakt wielu tradycji – to nie jest wynalazek znowuż taki nowy – że wspomnę o Ameryce jako melting pot.
    Masz rację, kiedy mówisz o pewnej nieprzystawalności pojęć i hermetyczności określeń – i że trzeba stosować hermeneutykę, jeśli się jakąś minioną mentalność chce poznawać. Ale nie można przesadzać w drugą stronę. Polska międzywojenna, to nie trzynasty wiek!

    Otóż żyjemy w kręgu zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej. Poza oczywistymi konstatacjami – że każdego z nas boli podobnie, że mamy taki sam układ krwionośny i że po stracie dziecka cierpi tak samo każda matka – niezależnie od koloru skóry – są jeszcze imponderabilia, jakich się przez wieki zachodnia cywilizacja dorobiła. Są wśród nich prawo do szczęścia i godności jednostki, jest empatia, jest współczucie i jest miłosierdzie.
    I, Generale – to nie są wynalazki ostatnich 20 lat. Zaręczam, że opowiadania Borowskiego robiły na współczesnych może większe wrażenie, niż robią dziś.
    Nie przesadzaj z tą nieprzystawalnością – sześćdziesiąt lat temu ludzie już jeździli samochodami, istniały gdzieniegdzie markety, wiadomo było co to tramwaj i wiadomo było, co to swołocz, która nie szanuje ludzkiego życia.
    Wydaje mi się, że niepotrzebnie traktujesz naszych dziadków jak ludzi z epoki jaskiniowej:)

    Więcej powiem – zda się, że pewien poziom bestialstwa był wtedy znacznie bardziej porażający i obezwładniający – w końcu nikt wtedy nie filmował “Piły” i nie oswajał się z ludzkim zbydlęceniem przez telewizję.
    W tej perspektywie nagły paroksyzm jaskiniowej nienawiści w XX wiecznej Europie był dla wielu nie do pojęcia. Sołżenicyn całkiem serio pisał – przy całym swoim racjonalizmie – że wg niego w tym musiał maczać palce sam szatan.
    To ateista pisał (wtedy jeszcze), zatem szok powodowany zbydlęceniem człowieka był wtedy może nawet większy, niż dziś.

    Książki Remarque’a to książki człowieka współczesnego, który mógłby spokojnie dziś mieszkać z Tobą drzwi w drzwi. To samo Kafki.

    Zatem – wybacz, ale przed wojną wiedziano, co to antysemityzm i czym pachnie – dokładnie tak samo, jak wiemy to dziś. Ba, nawet bardziej – bo wtedy w tym kraju było Żydów kilka milionów, a nie jakieś promile – i każdy z tym problemem borykał się sam. Albo tak, jak bohaterowie “Zniewolonego umysłu” Miłosza, przyjmujący przed wojną takie lub inne stanowisko – albo, jak już po wojnie Mrożek np, co to miał obsesję żydowskiego nosa.
    Bo wtedy miewało się Żydów w klasie i trzeba było zająć jakieś stanowisko.

    A ośmielam się nie zgadzać, że nasi dziadkowie byli ludźmi dzikimi, którzy nie odróżniali nietolerancji i motłochu od cnót chrześcijańskich:)

    “Niestety dzisiaj nie znamy prawdziwych konotacji ani ówczesnej mentalności – stad oceniamy to z obecnej perspektywy.”
    Otóż jeśli się poczyta ludzi z tamtego okresu (nie chcę szafować nazwiskami, żeby nie robić za palestrinowego bufona, a są ich dziesiątki) – to i owszem, znamy. Nawet dość dobrze, uważam.

    Co do powodów alienacji Żydów – pełna zgoda. Ale co z tego wynika? Nic ponad to zapewne, o czym pisała już Konopnicka. Byli Żydzi ortodoksi, zasymilowani, tacy, śmacy i owacy. Był wielki kryzys, który zmuszał ludzi do rzucania się sobie do gardeł i podtrzymał w Europie dwa totalitaryzmy. Były przyczyny obiektywne, utrudniające Żydom asymilację – jedne zależne od nich, inne nie.

    Ale gdzie tu jest usprawiedliwienie antysemityzmu, rozumianemu jako stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i ideologii nienawiści do całej grupy narodowościowej lub etnicznej?

    I jeszcze jeden szczególik. Endecja i owszem, popierała ideę syjonistyczną – ale wiadomo, w jakim celu przecież! Idea syjonistyczna zakładała, że Żydzi powinni się wynieść do Palestyny – i trudno się spodziewać, żeby endecja nie popierała takiego programu:)
    Polecam “De profundis” Wańkowicza, który z zacięciem reportażysty opisuje to ze strony żydowskiej i endeckiej.

    Otóż z mojego punktu widzenia polska tradycja jest piękna i silna nie dlatego, że był sobie kiedyś jakiś wyimaginowany Piast, z którego endecja urządza fetysz. Uważam, że liczą się wszelkie wpływy: Ukraińskie, Niemieckie, Żydowskie, Łemkowskie, Ruskie, Cygańskie, Litewskie, Kaszubskie i wszelkie inne. Nieprzypadkowo poezją i polskim słowem w międzywojniu najlepiej operowali zasymilowani Żydzi: Słonimski, Tuwim, Lechoń, Brzechwa.
    Nieprzypadkowo podoba mi się bardziej idea jagiellońska, polski wielokulturowej i wielowątkowej – a nie pseudopiastowska, polski jednorodnej etnicznie, chłopskiej i ubożejącej o wszelkie ożywcze prądy.

    Przed wojną mieliśmy to pierwsze – i erupcję kultury. Po wojnie mieliśmy spełnienie snu endecji: wypędzanie wszelkich mniejszości, zglajszachtowanie wszystkiego, szarość, nudę i patriotyczny bełkot do mdłości pod butem wielkiego brata.
    Pięknie było?

    Za olbrzymie zubożenie polskiej kultury odpowiada w wielkiej mierze właśnie bezrozumna endecja, która nie zawahała się w tym celu współpracować z komunistami.

    Ja tak to widzę – nie musicie przecież mi wierzyć na słowo:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  72. @Chudy Ruj

    Właściwie jak zwykle własną odpowiedzią określiłeś się bardziej sam, niż ustosunkowałeś do tego, co twierdzę. Jak zwykle.

    Ale najbardziej ubawiła mnie twoja konstatacja, że jesteś bezsilny wobec racji.

    Tak głupkom bywa.

    I nie dziwi mnie chęć wpychania mnie w gówno: spróbuj udowodnić pierwszemu lepszemu karkowi, że głąb – zapragnie to samo. Innej argumentacji nie zna:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  73. http://demotywatory.pl/16492/Kaczynski

    Zgoda, że czysta złośliwość – ale jakże sprytna:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  74. Simon – wydaje mi się, że nie doceniasz zmian. Zmiany mentalności wynikające z doświadczeń wpływają na to, że pozornie w sensie terminologii, nie wiele się zmieniło, a jednak zupełnie nie przystaje nasze rozumienie bardzo wielu pojęć, do pojmowania ich przez ludzi z przed 90 lat. Dzieje się tak, że różnimy się bardzo jeśli chodzi o mentalność, a nawet pod względem fizycznym – 170 cm, 19- latek to dzisiaj karakan, a 90 lat temu wielkolud.

    Zacznijmy od tego jak zmieniły się odbiór podstawowych pojęć – choćby socjalizm, konserwatyzm. Socjalizm w pojęciu ludzi dwudziestolecia międzywojennego – nie był skażony komunizmem, który z kolei dla ówczesnych Polaków był kolejną egzotyczną odmianą despotyzmu rosyjskiego. Dzisiaj funkcjonujące pojęcie socjalizmu ma wydźwięk raczej negatywny niż pozytywny, i to w szerokim odbiorze społecznym. Zupełnie inaczej definiowano socjalizm w 1918 roku, zupełnie inaczej robi się to anno domini 2009.
    Podobnie jest z konserwatyzmem. W dwudziestoleciu międzywojennym konserwatyzm miał zabarwienie wręcz antydemokratyczne, związany z przeważnie ziemiaństwem. Dzisiaj konserwatyzm – stawia na fundamenty, które są powiązane z demokracją parlamentarną, a resentymenty na poły pańszczyźniane zastąpiono wiarą w wolny rynek i równe szanse dla wszystkich. Nawet tradycyjne wartości – przywiązanie do ziemi i chrześcijańskie- czyt. katolickie sentymenty – w dzisiejszym konserwatyzmie inaczej się odbiera.

    Podobnie jest z antysemityzmem – inne znaczenie ma on dziś w Polsce, gdy sięga on absurdów w sytuacji gdy naszych starszych braci jest parę tysięcy. Jednak inne znaczenie miał w II Rzeczypospolitej, gdy było 3 mln Żydów, a jakaś 1/4 obywateli ówczesnej Polski miała kredyt u miejscowego żydowskiego sklepikarza.
    Stąd antysemityzm, ale też i antypolonizm, były czymś realnym, dotykalnym obie społeczności, podobnie jak terror ukraiński i akcje odwetowe. I niestety, mit I Rzeczypospolitej – Obojga Narodów pozostawał tylko mitem nieprzystającym do narodów skażonych XIX wiecznym patriotyzmem – jakże dzisiaj odmiennie pojmowanym – nieraz wręcz na granicy obciachu. Ale wtedy patriotyzm to była poważna sprawa, za którą się umierało, o którym się uczyło na przykładach I kadrowej, księdza Skorupki czy reduty Ordona.

    Cofnijmy się także do mitycznej I Rzeczypospolitej – jednego wielkiego nieporozumienia jeśli chodzi o tolerancję czy poszanowanie odrębności kulturowej lub religijnej. Podobno była tolerancja religijna w czasach Zygmunta Augusta – oczywiście dla góra 10% mieszkańców ówczesnej Polski – tej, która mogła się pochwalić klejnotem szlacheckim. Reszta niestety przyjmowała religię którą sobie pan zażyczył. Bezwolnie jako, że była pozbawiona elementarnych praw. Później było już tylko gorzej – edykty anty-protestanckie sejm wydawał regularnie, zaś po potopie szwedzkim protestanci w oczach monarchów i parlamentu szlacheckiego, stali się co najmniej podejrzani. O stosunku do odrębności narodowej i prawosławia niech świadczą powstania ukraińskie – z kolei te zrywy ukraińskiego ludu w znacznej mierze skierowane były przeciwko Żydom – na wschodzie, symbolom lichwy i ucisku. Do dzisiaj 1648 – kolejna tragiczna data w historii narodu żydowskiego . Nawet Litwini – polonizowani, bynajmniej nie wspominają czasów I Rzeczypospolitej jako swego okresu świetności – czując się wręcz okradzieni przez Polaków ze swej państwowości, kultury a nawet swych bohaterów i wielkich postaci.

    Niestety wbrew obiegowym opiniom – I Rzeczypospolita nie była tolerancyjną idyllą. Równie dobrze jak w Niemczech, na Mazowszu czy Wielkopolsce można było spłonąć za czary jeśli się było kobietą. Równie rygorystycznie wybijano zęby za nieprzestrzeganie postu. Zaś bandy krakowskich żaków z wielkim entuzjazmem niszczyły cmentarze protestanckie a na Wielkanoc z podobnym entuzjazmem obijały Żydów. Zaś a protestanccy mieszkańcy i rajcy miast pomorskich dyskryminowali katolików i Żydów czy wędrownych Szkotów.

    Wystarczy tylko zagłębić się w historię – tą na poziomie ludzkim, a nie wielkich bitew i królów, a wówczas utarte stereotypy i uproszczenia prysną.
    I znowu pojawiło się istotne pojęcie – tolerancja – jakże inne rozumienie jego miało miejsce za czasów I Rzeczypospolitej, gdy ograniczono ją do jednej grupy społecznej, i tak naprawdę jednej religii. Inne znaczenie miało w czasach II Rzeczypospolitej, gdy państwo tolerowało mniejszości etniczne w tym zakresie, w którym nie naruszały one idei unifikacji państwowej. Jeszcze inaczej rozumieli to stoczniowcy walczący o wolność w 1981 roku – bynajmniej nie mający na myśli tolerancji wobec homoseksualistów czy ateistów. Inaczej postrzegana i rozumiana jest tolerancja dzisiaj – niby słowo to samo, a jakże duży rozrzut jeśli chodzi o jego definiowanie.

    Generał Electric dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  75. szkoda szkoda …

    tylu nieglupich ludzi zaangazowanych w bezsensowna dyskusje z idiota …

    ale wazne ze dobrze bawia sie :)

    sardzent dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  76. @Generał Electric

    “Simon – wydaje mi się, że nie doceniasz zmian. Zmiany mentalności wynikające z doświadczeń wpływają na to, że pozornie w sensie terminologii, nie wiele się zmieniło, a jednak zupełnie nie przystaje nasze rozumienie bardzo wielu pojęć, do pojmowania ich przez ludzi z przed 90 lat. Dzieje się tak, że różnimy się bardzo jeśli chodzi o mentalność”
    i
    “Zacznijmy od tego jak zmieniły się odbiór podstawowych pojęć – choćby socjalizm, konserwatyzm.”

    I tu się różnimy. I nie ma sposobu, żebyśmy rozstrzygnęli, kto z nas ma rację, obawiam się.

    Ja twierdzę, że Twoje uwagi co do zmian w ludzkiej mentalności są słuszne, gdy stosować je do społeczeństw zachodnich. Uważam, że na skutek zaistnienia zjawiska pt. PRL w Polsce nie zaszły zmiany w mentalności, które zaszły gdzie indziej – przynajmniej u większości obywateli. Na to podałem przykłady i uzasadnienie, które Cię mogą przekonać lub nie.
    Ja właśnie uważam, że w Polsce ogromna liczba ludzi mentalnie i na poziomie pojęciowym pozostaje na poziomie, który przetrwał przez lat kilkadziesiąt jak owad zatopiony w bursztynie. Ty masz zdanie przeciwne, a więc ustaliliśmy protokół rozbieżności:)

    Co do tolerancji w I Rzeczpospolitej: ja wiem, że miasto średniowieczne to nawet lepsze czasem było, niż stalinowski kołchoz, zdaję sobie sprawę, że nie było mniejszościom religijnym czy etnicznym lekko – ale miło było by pamiętać o proporcjach. Uważam, że lepszy jest ostracyzm i waśnie na poziomie ekonomicznym, tudzież tworzenie kulturowych gett – niż otwarte mordowanie i wojny religijne. Czy tego chcemy, czy nie – W PORÓWNANIU do Europy Zachodniej Polska była krajem już o tyle bardziej tolerancyjnym, że nie było w niej wojen religijnych, a Żydzi byli odmiennym stanem z własnymi prawami i ustawodawstwem!

    Dla porównania: arian z Polski wygnano – porównaj to z tym, co zrobiono w Czechach z husytami.
    Zatem tym razem ja nawołuję, abyś zastosował swe słuszne upomnienia: tu akurat rzeczywiście czas jest na tyle odległy, że tolerancja mogła znaczyć rzeczywiście juz samo to, że kogoś nie wieszano za jaja lub nie mordowano do czwartego pokolenia.

    @sardzent

    Wiem, że to strasznie już wyświechtany banał, ale napiszę: Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim zyskać. Wolę tak różnić się z Generałem, niż zgadzać się z Palestriną, jeśli wiesz, co mam na myśli:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  77. I jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy.
    Jeśli już nawet zmiany w mentalności, które zachodziły na Zachodzie, przebijały sie do nas – do dotyczyły zzwyczaj dość wąskiego grona. Byli to zwykle ludzie otwarci na świat, z jakimiś dojściami za granicą, z jakimś obyciem wśród bohemy.

    Popatrz na rewolucję dzieci-kwiatów na Zachodzie – u nas jej w zasadzie nie było! Otóż nieporozumieniem jest porównywanie buntu polskich studentów w marcu z buntami w Paryżu. Tu akurat analogie są złudne: Michnikowi i Cohn Benditowi nie chodziło o to samo – bo jeden zaznał już dobrodziejstw “realnego socjalizmu”, a Bendit dopiero pragnął ich zaznać:)

    Co u nas było z rewolucji dzieci kwiatów w latach 60 i 70? Paru młodiznków, mieszkających w ścisłym centrum Warszawy czy Krakowa, ktyórzy mieli tatusiów na stanowiskach i jakieś tam kontakty z Zachodem. Paru bitników, a potem egzotycznych hippisów. Śmiesznie mało – bo system nie znosił żadnej konkurencji.
    Ładnie te czasy hipissowskie opisał Kamil Sipowicz – ładnie na przykład opowiadał o “psie”, czyli hippisie Terleckim, który dziś jest ważnym działaczem PISSu.
    Ale mniejsza – chodziło mi o to, że to wszystko było zabawą zoili – a masy pozostawały w stuporze, i jedyne, co je podrywało do czynu, to walka o krzyż i tańsze mięso.

    Po 1989 na krótko do władzy dorwali sie do włądzy KORowscy intelektualiści – Mazowiecki, Geremek, Kuroń, itd. Wtedy faktycznie powstawały rzeczy nowe.

    Ale potem, jak to w demokracji, coraz częściej dochodził do władzy plebs. Popatrz, o szlachetny Generale, na te mordy i tych cwaniaczków, zasilających co poniektóre partie i snujących się po korytarzach parlamentu. Popatrz na te przekupy, robiące magiel z komisji śledczych, spójrz na tych prostackich chamów z bibek w hotelu sejmowym, itd., itp.

    A problem w tym, że moim zdaniem plebs nie zaznał -izmów. Nie zaczytywał się w “Kulturze”. Nie wiedział w istocie, co się poza nasza wsią na świecie zmienia.

    I stąd moje hipotezy:)

    Simon dnia 4 lipca 2009 | zablokuj

  78. “A najlepiej by było mu udowodnić swoją rację łapiąc za łepetynę i wsadzić ją w to gówno, żeby się praktycznie przekonał o swoich racjach. Na dzień dzisiejszy nie ma takich możliwości i stąd ta bezsilność.”

    No, fakt, co to za dyskusja w ogóle, gdzie jak się nie wie co powiedzieć to nie można dyskutantowi przywalić w mordę, skandal! :P :P :P

    threepwood dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  79. Jest niedziela, spokój, cisza i nie bruździ żadna Plastelina. Można więc wyrazić swój pogląd na temat poruszony przez @Simona i @GE.

    Racja jak zwykle jest po obu stronach. Zarówno @Simon jak @GE nie mijają się z prawdą. Jak to możliwe? A no możliwe, bo rzeczywiście komunizm zamroził stosunki społeczne w Polsce na 45 lat. W pewnym sensie czas zatrzymał się i jak w bajce o śpiącej królewnie, ludzie i ich poglądy “znieruchomiały”. W znacznym stopniu jest to obraz prawdziwy, ale niecałkowicie prawdziwy. Jednak życie szło naprzód, młodzież przedwojenna powoli zamieniła się w starców, a ich poglądy niedokładnie zostały przekazane następnym pokoleniom. Heraklit z Efezu twierdzi wręcz, że “Do tej samej rzeki (…) nie można wejść dwa razy i nie można dwa razy dotknąć tej samej zniszczalnej substancji w tym samym stanie (…)”. Istnieje jednak w wielu kręgach naszego społeczeństwa chęć powrotu do stanu sprzed wojny. Można spotkać nawet nieudolne próby przywracania tamtego stanu (np. Młodzież Wszechpolska), jednak Heraklit nie mylił się: rzeka ma już inne brzegi i dno, a i woda w niej płynąca jest skażona taką chemią, której przed wojną nie znano. Tym bardziej próby powrotu do stanu z roku 1939 są skazane na niepowodzenie, bo i nie ma masowego zapotrzebowania społecznego na przywracanie tamtego stanu a i ci którzy takie próby podejmują narażają się na przydomek kabotyna (np. młody Giertych). Racja jest więc gdzieś po środku między tymi dwoma pogladami.

    Flogiston dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  80. Nie zgadzam się absolutnie z twierdzeniem, że komunizm zamroził stosunki społeczne – było wręcz coś odwrotnego. Polska w co najmniej jednej trzeciej przesunęła się na zachód. Wojna a później komuniści, zniszczyli ziemiaństwo, burżuazję, zniknęły mniejszości narodowe – zwłaszcza Żydzi, Ukraińcy. Więc jak to możliwe żeby nie zmieniły się stosunki społeczne?

    Zobaczcie jak zmieniły się etosy pracy, czy patriotyzmu w komunizmie. Ten ostatni – patriotyzm, połączono przecież z kontekstem klasowym.
    Komunizm wywrócił nasze społeczeństwo wręcz o 180 stopni, w wielu dziedzinach życia. Do dzisiaj odczuwamy skutki polityki sprawiedliwości społecznej – patrz elektorat PiS-u czy w znacznej części SLD, związkowców wszelkiej maści, czy grupy branżowe, których najlepszym przykładem są dawni pieszczochy Edwarda Gierka i władzy ludowej – górnicy.

    Simon poruszył ponownie kwestię I Rzeczypospolitej i braku wojen religijnych. To prawda stricte – wojen religijnych w Rzeczypospolitej nie było, jeśli nie liczyć stłumienia powstania plebsu gdańskiego przez Zygmunta Starego mający jednoznacznie charakter rewolucji religijnej. Jednakże trudno nie zauważyć, że np. powstanie Chmielnickiego miało także wyraźny kontekst religijny.
    To, że istniały duże mniejszości narodowe w I Rzeczypospolitej jest faktem, to że przeważnie nie dochodziło między nimi do ostrych konfliktów jest faktem – ale czy aby jest to efektem świadomej tolerancji wobec innych narodowości? Twierdzę że absolutnie nie. Po pierwsze, świadomość narodowa była w formie szczątkowej. Puśćmy wodze wyobraźni – gdyby Polska w niezmienionym składzie dotrwała do XIX wieku, to jestem pewien, że doszłoby ni niezłych rzezi na tle etnicznym. Po drugie – istniał w Rzeczypospolitej czynnik, który tłamsił w znacznej mierze czynnik etniczny – było to klasowe społeczeństwo – a przede wszystkim etos narodu szlacheckiego. Etos oddziaływujący bez względu na różnice językowe – etos który spajał Rzeczypospolitą prowadząc do w efekcie polonizacji warstwy uprzywilejowanych. Przy czym cały czas mówimy o znaczącej mniejszości społeczeństwa, o grupie kontrolującej nieraz w sposób bezwzględny i brutalny pozostałe warstwy społeczne, jednocząc się ponad podziałami narodowościowymi a nawet religijnymi w imię swych partykularnych interesów – jak jeszcze raz przypomnę – podbudowanej etosem wręcz super-rasy.

    Pójdźmy więc jeszcze dalej i popatrzmy na miasta. Te największe i najbogatsze skupione były na dawnych ziemiach zakonu krzyżackiego, które były w znacznej części zasiedlone przez dawnych osadników z obszaru Niemiec. Tam w czasach I Rzeczypospolitej dochodziło chyba do największej liczby incydentów na tle tolerancji religijnej – a tym samym narodowościowej. Jako że podział katolik – polak Niemiec – protestant był w powszechnym standardem .
    Owszem nie było prawdziwej wojny, ale wbrew obiegowym poglądom toczyła się podskórna wojna pomiędzy katolicyzmem a odłamami protestantyzmu – przy czym były także liczne ofiary nietolerancji – choćby mało znany fakt, że gros spalonych kobiet przez protestanckich mieszkańców ziem Prus Królewskich nieprzypadkowo była katoliczkami. Jednak warto podkreślić, że bynajmniej niekoniecznie i nie zawsze, katolicyzm był wyłącznie stroną agresywną. Jednak faktem pozostałe, że od czasów Zygmunta III stopniowo i systematycznie oficjalną polityką Rzeczypospolitej była eliminacja protestantów ze stanowisk w administracji, ograniczanie praw jeśli chodzi o kultywowanie swoich obrzędów (wprowadzano zakaz budowy zborów), czy też prawne sankcje za prozelityzm – jak choćby karanie śmiercią konwersji na protestantyzm zarówno samego konwersanta jak i winnych jego ucieczki z łona kościoła katolickiego.
    Z drugiej strony w prawie całym okresie istnienia Rzeczypospolitej polskojęzyczni mieszkańcy Torunia, Elbląga czy Gdańska, podlegali różnym szykanom – było powszechną praktyką szykanowanie polaków – katolików w ich dążeniu do awansu społecznego – czyli otrzymania obywatelstwa (większość mieszkańców miast nie miała obywatelstwa miejskiego a wiec podstawowych praw do uczestniczenia w wyborach władz miejskich, prawa do zakładania interesu itp).
    Nie dziwne jest także dlaczego Rosja z taka łatwością podburzała Rusinów na obszarze Rzeczypospolitej – akcentując uprzywilejowanie Kościoła Katolickiego względem cerkwi, czy wręcz próby zawłaszczenia prawosławia – patrz unici.

    I dziwi mnie jeszcze ta megalomania Polaków na temat dobrodziejstwa Rzeczypospolitej dla innych narodów – może zapytajmy się samych Ukraińców, Niemców, Żydów, Litwinów czy postrzegali I Rzeczypospolitą jako coś pozytywnego dla ich ówczesnych ziomków. Jestem przekonany, że będziemy zdziwieni ich opiniami nie doceniającymi tolerancji i demokracji szlacheckiej o której uczą nas w szkołach od najmłodszych lat.

    Generał Electric dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  81. Odpowiadając na ostatni akapit @GE dodam, że Litwini wręcz nienawidzą Rzeczypospolitej Dwojga Narodów (którą my n.b. chełpimy się). Litwini uważają za prawowitego swojego króla Witolda, a Jagiełłę za zdrajcę interesów narodowych. To Jagiełło jest obwiniany za upadek Litwy w wyniku rozbiorów Polski. Litwa jako składnik Rzeczpospolitej Dwojga Narodów dostała się w wyniku trzech rozbiorów pod zabór rosyjski. Mało kto wie, ale w wyniku rozbiorów Polska głównie dostała się pod zabór pruski i austriacki, a Litwa – pod zabór rosyjski. Chyba to Polska prowadziła tak głupia politykę, że aż nadawała się na rozbiory. Litwa (tak twierdzą historycy litewscy) dostała się pod rozbiory przy okazji, w pewnym sensie z winy tzw, “polskich panów”.

    A na marginesie, to gdy obserwuję zachowanie Braci Mniejszych i ich popleczników, wydaje mi się, że właśnie przez takich przygłupów jak nasze niedouczone karły moralne – Polska dostała się pod rozbiory. Całe szczęście, że teraz jest inny klimat w Europie i nikt nikogo nie chce rozbierać. Jednakowoż nasze Karły Moralne zamiast budować potęgę Polski, zamiast spróbować wzmocnić naszą pozycję w Europie – oni starają się Polsce zaszkodzić ze wszystkich swoich sił. Czasami aż się nie chce wierzyć, że z czystej głupoty można tak szkodzić swojemu krajowi, jak szkodzą te dwa małe karły moralne! Obaj zachowują się jak dwa naburmuszone wyrośnięte dzieciaki. Dyplomacji w poczynaniach zero.

    Na koniec pytanie: W ilu krajach z oficjalna wizytą państwową był nasz Wielki Vetownik pełniąc obowiązki Prezydenta Polski? (Oczywiście nie licząc Ukrainy, Gruzji, Litwy, Łotwy i Izraela). Co, trudne pytanie, nieprawdaż?

    Flogiston dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  82. Hmmm … Mongolia, Japonia, Watykan
    Ale to nie jest wina Pana Profesora Prezydenta, tylko tego wstrętnego gościa z PO co nie chce samolotu przekazać !

    zenobia dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  83. Flogiston dnia 5 lipca 2009 | zablokuj

  84. Ty się dziwisz? Chłop się bał że Kaczor wypomni mu rewizjonizm w sprawie Wysp Kurylskich, dawny sojusz z Hitlerem, i tajemne wspieranie Wałęsy w dziele budowy II Japonii. Każdy by się bał. :-P

    wujek_manfred dnia 6 lipca 2009 | zablokuj

  85. @Flogiston ale to już dawno było :) pewnie Kaczyński chciał wykazać powiązanie Cesarza z Wałęsą i drugą Japonią. To następne kroki do Irlandii :)

    jakuszyn dnia 6 lipca 2009 | zablokuj

  86. Jest taki stary kawał o lesie, Niemcach, partyzantach i gajowym. Nie będę go przytaczał, bo pewnie wszyscy go znają, ale zapytam: Kiedy w końcu znajdzie się jakiś gajowy i wy…..li całe to towarzystwo z lasu? Kiedy w końcu z TVP znikną te wszystkie Farfały, Siwki, Bichenki i cała ta menażeria?
    Kiedy w końcu tzw. Misja nie będzie się sprowadzać do “misji specjalnej” a rozmawiać będzie rzeczywiście warto – bez ingerencji ze strony nagle nawróconego łysawego dewota z wieczorową maturą? Jak długo będzie nas zalewała przeżuta papka w postaci różnych “Klanów” czy innych “M jak menstruacja”.
    Jakim prawem za moje pieniądze TVP produkuje sobie program w którym pokazuje ludzi mających jedną wspólną cechę – brak umiejętności jazdy na łyżwach – albo też prezentuje kilkudniowe żenujące widowisko, nazwane nie wiedzieć czemu – festiwalem piosenki.
    Kto odpowiada za “humor i satyrę” “zabezpieczane” przez dwóch zgranych do immentu facetów – Bałtroczyka na zmianę z jeszcze żałośniejszym Halamą (których nawet rozumiem , bo pecunia non olet), prezentujących cały czas tych samych kilku wygłupiających się jegomości wskutek nieporozumienia nazywanych kabaretem. Kto wybiera fimy, które jeśli są dobre – to są tak stare i tyle razy puszczane, że nikt już ich nie ogląda, albo są nawet nie klasy “B”, tylko jakiejś mało znanej litery z końca alfabetu. I tak dalej, i dalej.
    I na końcu gorzka pointa: Otóż nie spodziewałem się, że kiedyś w życiu powiem coś takiego – Za komuny było lepiej. Bo jeśli potrafiło się odrzucić całą warstwę indoktrynacyją, to jednak można było coś obejrzeć. Nie chcę sięgać już do prehistorii ( typu “Kabaret Starszych Panów”), ale “Teatr Telewizji”, “Pegaz” nadawany o normalnej porze, programy typu “Sonda” czy “Zwierzyniec” – to były rzeczy naprawdę coś warte. Czy dzisiaj w TVP można zobaczyć coś w rodzaju choćby “Kabaretu Olgi Lipińskiej”? Czy, nawet nie sięgając już do tamtych czasów, zobaczymy choćby widowisko poświęcone Agnieszce Osieckiej? A jeśli nawet pokaże się coś nieco ambitniejszego ( np łódzka Przechowalnia) – to zaraz znika.
    Kończę, nie będę już dalej zrzędził, ale – czekam na gajowego!!

    ryszard dnia 6 lipca 2009 | zablokuj

  87. @ryszard

    Mam dla Ciebie “dobre” wieści! Na skutek kolejnych roszad i intryżek wywoływanych przez KRRiTV i radę nadzorczą TVP udało się przeciągnąć byłego samoobronasa popierającego Farfała znowu na stronę PISS.
    Ciekawe co za to dostał i jak nam to spuentują miłośnicy walki z korupcją, a już szczególnie polityczną.

    Zatem telewizja już nie będzie LPRowska, tylko znowu PISSowska.
    W związku z tym masz rację: dobrze już było.

    Przy okazji jesteśmy świadkami jakże barwnych i pouczających przepychanek różnych oficjeli, pełniących obowiązki, prezesów i panów radców – jak wzywają ochronę, przepychają się w drzwiach i anulują sobie przepustki.

    Innymi słowy: kolejna odsłona rewolucji moralnej i walki z korupcją i pędem do władzy:) Rzygać się chce, jak się na to pissowsko faszystowskie bagienko patrzy.

    Zastanawiam się, jaki Tusk ma plan, skoro nic z tym nie robi. I wychodzi mi tylko tyle, że skoro uwalił abonament – a z telewizji zrobił się już totalny cyrk – to chce po prostu media publiczne wykończyć. I być może to, co zostanie, sprzedać. No, tylko to mi wychodzi:)

    Simon dnia 7 lipca 2009 | zablokuj

  88. Kurwy twórcy tego portalu, będziecie się smażyć kurwy w piekle, chuj wam w dupę, pies was jebał, gnijcie w bagnie!

    Rodriguez dnia 7 lipca 2009 | zablokuj

  89. To nam się hiszpan trafił, no, no!

    ryszard dnia 8 lipca 2009 | zablokuj

  90. Narrator zakłada, że twórca portalu korzysta z usług wielu nierządnic; nie jest to może jeszcze dramatyczne pomówienie, choć jeśli ma on zazdrosną małżonkę, która może domagać się wyjaśnień, to pod takowe może ono podchodzić.

    Niepokoi mnie także dalszy ciąg informacji (?), w której dają się zauważyć subtelne nieścisłości, będące (jak mniemam, biorąc pod uwagę światły umysł autora wpisu) jedynie przeoczeniami. Otóż, choć gniew autora wydaje się być skierowany przeciwko właścicielowi serwisu, to jednak na katusze piekielne zsyła on wspomniane wcześniej ladacznice. Zachodzi podejrzenie, że mamy do czynienia bądź z niedopatrzeniem, bądź też z wyrafinowaną torturą emocjonalną: oto właściciel nie tylko korzysta z usług kobiet sprzedających swoje wdzięki za pieniądze, lecz jest z nimi bardzo silnie związany, toteż ich zsyłka na wieczne potępienie będzie dla niego samego karą gorszą, niźli przypiekanie ogniem piekielnym.

    Wróćmy jednak do rzeczonej informacji. Moje wątpliwości budzi także jednoczesne umieszczenie członka męskiego w rektum oraz bliżej niesprecyzowanej formy stosunek płciowy z dyskretną nutką kynologii. Czynności te, jakkolwiek z pewnością technicznie wykonalne, wydają mi się dość trudne do pogodzenia, biorąc pod uwagę trudności z ewentualną tresurą. Kłopotliwe wydaje się też być jednoczesne smażenie i gnicie, jako procesy wzajemnie wykluczające się w normalnych warunkach.

    Ogólnie, wpis jest soczysty, treściwy i rześki, odnoszę jednak wrażenie, że nie został dogłębnie przemyślany.

    piteq dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  91. @piteq
    Odnoszę wrażenie że niezbyt dokładnie wczytałeś się w rzeczony post. Otóż jego Autor nie zakłada korzystania z uslug, jak to byłeś uprzejmy ująć “wielu nierządnic” twórcy tego portalu, a expressis verbis określa go tym mianem. Jedyne co dziwi – to multiplikacja personalna, bo przecież wiadomo że twórca jest jeden. Ale być może jest to swoista licencia poetica.
    W związku z tym sądzę, że (pomijając wspomnianą wyżej multiplikację) post jest znakomicie lapidarny, napisany prostym, trafiającym do każdego językiem oraz pełen polotu i wdzięku.

    ryszard dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  92. @piteq
    Zwróć jeszcze uwagę na zastosowany środek artystyczny polegający na dwukrotnym użyciu w jednym zdaniu tego samego słowa (”kurwy”), co znakomicie podkreśla emocjonalne zaangażowanie Autora i jego osobisty stosunek do propagowanych tu treści.

    ryszard dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  93. Psiakość, chyba masz rację. Pochopnie zrozumiałem określenie “kurwy twórcy” jako określenie przynależności (czyje kurwy? Twórcy). W Twojej interpretacji rzecz bardziej trzyma się kur… kupy, ma się rozumieć. W prostych, żołnierskich słowach zaiste tkwi siła! :)

    piteq dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  94. To już jest niewątpliwie najwyższa półka kulturalna, nieomalże po prawicy zjawiska_biologicznego. Gratuluję.

    RobertM dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  95. @piteq
    Jeszcze jedna refleksja.
    Zauważ, że Autor oprócz wszystkiego wykazał się niezrównaną znajomością ortografii języka polskiego* – przy tak wielu możliwościach nie popełnił żadnego błędu, co zresztą byłoby zrozumiałe przy takich emocjach zaangażowanych w proces tworzenia. Jestem pełen podziwu!

    *W kręgach opiniotwórczych istnieje co prawda pewna rozbieżność zdań co do pisowni rzeczownika określającego członek męski – czy pisze się przez “CH” czy też “H”. Pewnym kompromisem wydaje się użycie w to miejsc określenia “ciul”, które również oddaje istotę rzeczy, ale nie zawiera tak silnego ładunku emocjonalnego.

    ryszard dnia 9 lipca 2009 | zablokuj

  96. @piteq:Dzięki, nieźle się uśmiałem.Takiej analizy zwykłej wiązanki jeszcze nie widziałem.

    bz dnia 11 lipca 2009 | zablokuj

  97. prezydent nie żyje a was to bawi

    piotr dnia 13 kwietnia 2010 | zablokuj

  1. 1 Trackback(s)

  2. marca 5, 2010: SpieprzajDziadu.com » Przed Kongresem PiS-u

Sorry, comments for this entry are closed at this time.