.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do nowego serwisu www.DobrePaństwo.pl

Redaktor www.pis.org.pl zaspał

21 czerwca 2009 – 10:36

Przyzwyczailiśmy się już, że na www.pis.org.pl mogą trafić tylko artykuły i komentarze zgodne z linią partyjną (co nie jest odosobnionym podejściem na polskiej scenie politycznej). Zauważyliśmy jednak wyraźne rozluźnienie dyscypliny redaktorsko – cenzorskiej. Na łamy serwisu trafił wywiad z Tygodnika Podhalańskiego pt. “Ten zarzut jest zupełnie chybiony“. Nowotarski radny PiS-u Mariusz ” Jelonek (znany z cytatuNa konserwatywnym Podhalu nie ma miejsca na koncerty wymierzone w wicepremiera Giertycha. Chętnie za to pomożemy w wynajęciu sali na koncert przeciwko Michnikowi.“) opowiada w tym wywiadzie o losach nowotarskiego hokeja. Warto jednak przeczytać wywiad do końca, bo pada tam piękne ostatnie zdanie (zrzut ekranu na wypadek, gdyby redaktor jednak się obudził):

  1. 9 odpowiedzi na “Redaktor www.pis.org.pl zaspał”

  2. To skandal. Jakim prawem ten wywiad znalazl sie na stronie?

    Poss dnia 21 czerwca 2009 | zablokuj

  3. Ale jak przyjdzie co do czego, to prezesa i wierchuszkę popierają prawie jednogłośnie. Kiedy ważyły się losy prezesury Jarka w 2007, była szansa na wypowiedzenie się, bo przecie nie od dzisiaj partyjne doły i struktury terenowe są lekceważone przez wierchuszkę z góry. Doły zmarnowały tą szansę i dalej centrala sobie, a oddziały sobie (czyli po macoszemu). A potem pojawia się żal i szukanie winnych po przegranych wyborach samorządowych, czy ostatnio europejskich.

    Dario dnia 21 czerwca 2009 | zablokuj

  4. Wy to źle interpretujecie. Z jaśnie oświeconym Prezesem PiS, Wiecznym Premierem, Słońcem Żoliborza etc. jest się trudno spotkać, albowiem jest on bardzo zajęty swoją patriotyczna pracą dla dobra Ojczyzny, dzięki której odwetowcy i rewizjoniści jeszcze nie zdeptali naszej ludowej ojczyzny.

    A z Tuskiem się łatwo się spotkać albowiem jest to leń, prostak, wnuk z Wehrmachtu, ma wilcze oczy, i nic nie robi dla dobra naszej ludowej Ojczyzny poza rzucaniem kłód pod nogi brata Pana Prezesa (czasami nazywanego dla niepoznaki prezydentem).

    I można przy odrobinie dobrej woli odczytać to jak należy? Można, ale nie, wam tylko jątrzenie w głowie. :-P

    wujek_manfred dnia 21 czerwca 2009 | zablokuj

  5. Słońce Peru dało skutek jakiś :]

    http://wiadomosci.onet.pl/1993999,11,item.html

    janek dnia 21 czerwca 2009 | zablokuj

  6. jest dokładnie tak jak pisze wujek manfred!

    Dodam jeszcze od siebie ze Donaldu Tusku (w przeciwieństwie do Słoneczka Żoliborza) ciągle chce się ze wszystkimi chce spotykać bo mu tylko piary w głowie zamiast rządzenia!

    ekklezja dnia 21 czerwca 2009 | zablokuj

  7. Poemat rycerski o wojowniku Gosiu
    Osoby:
    Woj Goś
    Rycerze: Ziobr, Cierń, Susek i Putr
    Knel
    Jego Brat mit Frauenzimmer
    Princessy: Arnold, Fautygant i Natalla
    Kot
    Dwórka Szczy-Piczka
    Dworzanin Brudz-Piczka
    Kapłan Rydz
    Kaukaski Książe Sratokwili
    Hospodar
    Car Put
    Doda Elektroda
    Narrator
    Oraz:

    Chór Dziewic, Chór Wujów, Potwór, Wrogowie i Pisiory

    W bojach zaprawiony rycerz GOŚ
    Z zamkowej ryczy wieży.
    Na błoniach znów się szwenda coś,
    Niechaj kto żyw przybieży.

    Niech łapie w rękę topór, nóż,
    W kolczugę się oblecze.
    I zanim rogu wybrzmi tusz
    Na majdan się przywlecze.

    Sam nie dam rady, rzecze Goś.
    To menda jakaś wszawa.
    Łazi, chrobocze, klnie na złość
    I strachem mnie napawa.

    Jużem trzy flaszki miodu schlał,
    Melisy-m się nawpieprzał,
    I chociaż jestem chłop na chwał,
    Z obawy wciąż mam dreszcza.

    Wyroił się na majdan lud,
    Smolne się palą znicze.
    Oręż szykują, mięso, miód
    I wieże oblężnicze.

    Tymczasem pluje jadem gad,
    Aż się zaprawa kruszy.
    Ze strachu w bezwład GOSIO wpadł,
    A ani się poruszy.

    Tylko mu noga lekko drga,
    Jak starej żabie płetwa.
    Trzęsie się GOSIO, czasem czka,
    Bo wisi nad nim klątwa.

    Poliszynela sekret to,
    Powiedzieć o nim pora,
    Że GOSIO wszędzie widzi zło
    I zawsze ma cykora.

    CHÓR WUJÓW

    Stoją rycerze, strudzeni męże,
    Aż lina bije z ponurych lic.
    Co, jak się dowie, uczynić KSIĄŻĘ,
    Gdy z hydrą GOSIO nie zrobi nic?

    Wyrzuci go za pludry w śnieg?
    Dokopie mu po dupie?
    Kariera GOSIA złamie bieg?
    Czy zamknie kpa w chałupie?

    Oto nadchodzi rycerz CIERŃ,
    Z niemiecka DORNEM zwany,
    Ten co znachorów wszystkich w pień
    chciał wyciąć, podłych drani.

    KSIĘCIA by chętnie strzelił w pysk,
    Lub kopnął go po nerach.
    Lecz się ociąga stary lis,
    Snując się wciąż po wałach.

    Chciałby go walnąć , huknąć w łeb
    Napluć w rozlaną gębę.
    Lecz się namyśla stary zgred
    Czy korzyść z tego będzie?

    Bo gdyby trafić gnoja w dziób,
    Posoki tocząc strugi,
    Z drużyny KSIĘCIA CIERŃ by mógł
    Uczynić własne sługi.

    Księcia by wtedy cisnął w toń
    Przepastnych lochów morza.
    Wykapał oczy, skrócił dłoń,
    I język wyciął nożem.

    Z wolna podchodzi rycerz KURSK,
    NA pomoc PUTER bieży.
    Za nimi pijaniutki KARSK
    I SUSEK pędzi z wieży.

    Dwórkę SZCZY- PICZKĘ nękał drań,
    Goniąc ją po wykuszach.
    Lecz gdy KNEŻ klątwę rzucił nań
    Zaraz się schlał i skruszał.

    I już nie baby w głowie mu.
    Sławę by rad powitać.
    Łuczników więc powiedzie stu,
    Aby potworę schwytać.

    Ta czynić im, przeszkodzić chce,
    Księstwa Potęgę Czwartą.
    Toczy więc swą obłudną grę,
    Plugawą, i zażartą.

    CHÓR WUJÓW

    Woje sękate stanęły kołem,
    Tępy wysiłek bije z ich lic.
    Każe kneź walczyć z jakimś potworem!
    To będą walczyć, chociaż to pic.

    Pic na użytek ciemnej gawiedzi,
    Nędznych podgrodzia zaułków szczep,
    Tłum, co go książę za mordę wodzi,
    Stosując płaskich obietnic lep.

    Nie wszyscy stawią się na gong,
    Duża bo dość kohorta
    Się oderwała w KNEIZA pnia
    I BRATA strzeże forta.

    A dwórki piękne tutaj są,
    Laseczki jak ta lala.
    Princessy: Arnold, Fautygant,
    Królowa i Natalla.

    BRAT zaś na stolcu mocno trwa,
    Na wschód się wciąż spogląda.
    Gdzie SRATOKWILI druha ma,
    Któremu PUT urąga.

    W Kijowie, tak jak Bolko kneź
    Na majdan zapierdziela.
    I z HOSPODAREM, niesie wieść,
    Przed PUTEM rżnie twardziela.

    By zebrać polityczny zysk,
    BRAT weźmie młot w ramiona
    Obuchem walnie PUTA w pysk,
    Aż pęknie mu śledziona.

    I się nie lęka! Choć PUT ma
    Kuszników trzy zastępy!
    Więc zamach w górach, albo dwa
    Szykuje, ciut przeklęty.

    Czasem dwór zadrży, znany fakt
    Służba oblana potem!
    To KSIĄŻĘ oraz jego BRAT
    Idą na spacer, z kotem.

    Uśmiechy BRAT wokoło śle.
    Nikt nie wie co go bawi.
    Lecz się nie pytaj, durny łbie,
    O myśl, co BRATA trawi.

    Za głupiś by dosięgnąć sfer
    I wyżyn intelektu,
    Gejzer wiedzy, uczuć, miar
    Kultury oraz taktu.

    Wysrał się kotek, sikał w krze
    Zamiauczał do władyków.
    Na służbę KSIĄŻĘ mordę drze:
    Niech kot sra do nocnika!

    Hańba to jawna, żeby kot
    Tak BRATA spostponował
    Niech więc przeprosi, głupi ćwok
    Bo BRAT zdenerwował.

    Dwaj Bracia, oni obaj są
    Pupilem wyższej sfery.
    Dzierżą więc, chociaż inni drwią,
    Nawy państwowej stery.

    Tyją jak karpie na czas świąt,
    Maskowe stroją twarze.
    Gały bałuszą, czynią swąd.
    Tytany. Dwaj mocarze!

    Wąsisko gryzie rycerz PUTR
    Co mu się w mordę wcina.
    Łypie złym okiem siwy żubr
    I mowę tak zaczyna:

    Już się nie wymknie nędzna bladź.
    Zaszczuć nam ją, osaczyć.
    Aby spokojnie KNEŹ mógł spać,
    A SUSEK się łajdaczyć.

    Rozszczepić bestię lub jej wlać
    Oliwy w kiszkę tylną.
    I niechaj zdycha już, psia mać,
    Jej zgon to sprawa pilna.

    Byśmy już mogli wzdłuż i wszerz,
    Księstwo budować nowe.
    I żeby żadna nędzna wesz
    Nie weszła nam już w drogę.

    Wszystko się przyda, Puter wie,
    Gdy przyjdzie z bestią walczyć,
    Która w obłudy rogi dmie
    I prawdą chce frymarczyć.

    Wie, gdy do walki dojdzie wręcz
    O kaczych kuprów honor,
    To nie wystarczy dobra chęć
    Ni pyszny BRATA humor.

    Więc do cekhauzu lata wciąż
    Dnie całe i wieczory.
    Nadziaki ostrzy chytry wąż,
    Siekiery i topory

    CHÓR WUJÓW

    Sztylety, szpady, włócznie, oszczepy.
    Łuki rychtuje, kusze i strzały.
    Codziennie musi oliwić cepy
    Aby w piwnicach nie pordzewiały.

    Brodate woje stanęły w krąg,
    Chcą gada ukatrupić.
    W kichy jej wrazić sulicy drąg,
    KNEZIOWI do stóp rzucić.

    Lub wezmą topór, dziryt i cep,
    Na drzewce nałożą kosy.
    Dopadną monstrum, dadzą mu w łeb
    I rzucą ścierwo do fosy.

    Zabrzmiały chóry, niesie się oda,
    Biegną PISIORY ze wszystkich stron.
    Kto pierwszy rękę GOSIOWI poda?
    I kto poczwarze urządzi zgon?

    Ze zbitej ciżby wyszedł ZIOBR
    Krokiem rozkołysanym.
    Ale nie sam wyłazi, łotr,
    Lecz z Rydzem, ich kapłanem

    Ten nad czołami czyni znak,
    Odpręża się rycerstwo.
    Bardzo to BRATU KSIĘCIA w smak,
    Gdyż brzydzi go kacerstwo.

    ZIOBR ma wśród wojów wielki mir,
    Cnót dworskich jest przykładem,
    A gdy się w walki rzuca wir
    Oddechem razi jadem.

    Niezastąpiony w księstwie spec,
    Co tydzień więc wyznacza
    Kto z dworzan dobry, a kto kiep.
    I KSIĘCIU kto uwłacza.

    Knechtów drużynę dostał ZIOBR
    I wszyscy oni wiedzą,
    Że każdy wyznaczony łotr
    Na hak ma być przywiedzion.

    Czasem wychynie z ciżby BRUDZ,
    Jazgocząc jak perliczka,
    Żaden on rycerz, żaden wódz,
    To raczej dworska piczka.

    Ujadać, warczeć, jadem pluć
    BRUDZ gotów w każdej chwili.
    Któż bowiem w zamku, tak jak on,
    KNIEZIOWI czas umili?

    Ożywia się GOSIOWA twarz,
    Krew wraca znów na lica.
    Bo jeśli takich druhów masz,
    Nie straszna mu diablica.

    Wyczyścił dzide, zrównał krok,
    I poszedł na częstokół.
    Wytęża swój sokoli wzrok,
    Wrogów szukając wokół.

    Choć ich nie widać, przecież są.
    Ukryć we framugach
    Kpią sobie, warczą łacha drą,
    śmiech budzą w Księcia sługach.

    Zasnął na wałach rycerz GOŚ,
    Przyśniła mu się DODA.
    Przez łąki idzie, poprzez wrzos.
    Gdzie chłód i czysta woda.

    Potężną swą rycerską dłoń
    Na piersi złożył DODY,
    Drugą zaś kładzie na jej skroń.
    Wedle rycerskiej mody.

    Blask słońca, wietrzyk, muszek bzyka,
    Pisk fujar na polanie.
    Lecz jest GOSIOWI czegoś brak,
    Jak wódki na śniadanie.

    Budzi się więc rycerstwa kwiat,
    Cały oblany potem.
    Wciąż jest w malignie, ale chwat
    W sen wracać chce z powrotem!

    Więc znów zapada w opar snu
    Bo coś rycerza nagli.
    A on się wnerwił, nie w smak mu
    Idylla tej Arkadii.

    Łażą tam wszyscy, piją poncz,
    Zjadają winogrona.
    Śmieją się, tańczą pośród pnącz
    I biorą się w ramiona.

    A przecież wróg jest chytry wąż
    Podle go kontroluje.
    I trzeba się za niego wziąć,
    Bo wszystko im popsuje.

    W korze platonów w liściach bzu
    Ukrywa się poczwara.
    Lecz ją znajdziemy, póki tchu
    Kołacze w piersi para.

    Pachnie tu spiskiem, zdradą i
    Rebelią tak głęboką.
    Że księcia z wojskiem wołać im
    Aż spłynie kraj posoką!!!

    Trzy fauny wyszły spoza róż,
    A jeden z nich kopytem
    Zaprawił GOSIA zdrowo w krzyż
    I rzecze zaraz potem.

    Wyrywaj gnojku tam gdzie pieprz
    Jest królem wegetacji.
    Po kiego nam potrzebny wieszcz
    Rozkładu i frustracji?

    Drugi na dupę GOSIA wsiadł
    I ciuknął go po jajach.
    Nie wtrącaj się, powiada, w ład
    Rumaków, boś jest wałach.

    Trzeci zaprawił GOSIA w kły
    Rogami z keratyny.
    Spieprzaj, zapowiada, grzybie mdły
    Za rubież tej krainy.

    Tak powiedzieli! Rażą nas
    Te słowa oraz styl!
    Lecz wytrzymajcie, proszę Was,
    Rzecz skończę w kilka chwil.

    Czyż winą narratora jest,
    Że GOŚ miał taki sen ?
    Przeszedłeś Czytelniku chrzest.
    Wnet się zakończy tren.

    Zbudził się Gosio, nie wie skąd
    Miał w głowie fauny, rogi,
    Jak zabrnął zwykły, prosty woj
    W antyki jasne progi?

    Zdawało mu się jakby tam
    Anielskie słyszał chóry.
    Lecz mógł to być, podpowiem Wam,
    Sumienia głos ponury.

    A co usłyszał dzielny zuch?
    To zaraz się okaże.
    Więc się zamieńcie cali w słuch
    Chór prawdę Wam przekaże.

    CHÓR DZIEWIC

    Chór Wam życzy, aby banda głupich ćwoków
    Która dusze nasze brudem chce plugawić,
    Niezrównana buców horda,
    Ze swą tępą, chytrą mordą
    Zaprzestała naszą Polskę jadem trawić.

    Jak się pozbyć tej czeredy rozjuszonej
    Własnych szaleństw podnieconej obfitością,
    Napuszonej, rozhukanej,
    Pełnej uraz, nadąsanej;
    Napędzanej motorami własnej złości.

    Chór nie widzi możliwości oraz szansy,
    By z szacunkiem się odnosić do hołoty,
    Który z wiarą, permanentnie,
    Głupkowato i namiętnie
    Wciąż głosuje na palantów miernoty.

    Chór też prosi światłych, polskich teologów
    By wykładnie dać moralną w ważnej kwestii.
    Jak pokochać tłum głupawych,
    Chytry szczwany i plugawy
    Co hołduje bezrozumnie chorej bestii?

    Chór też prosi, aby księża, oraz mnisi
    Się zajęli w komży capem- dyrektorem,
    Który w durniach podłości budzi,
    Ludzi szczuje oraz judzi
    Bez ustanku, konsekwentnie i z uporem.

    Chór też nie wie jak wytrzymać w zgniłym sosie,
    By nie zgłupieć, życia smak zachować w pełni,
    By się cieszyć, biesiadować,
    Radość mnożyć, coś budować,
    Cennych chwil nie tracić głupio i daremnie.

    Chór się pyta, z niepokojem kto pozwala
    Indukować wśród narodu paranoję?
    Kto nazywa polityką
    Marudzenie lunatyków?
    Z lekarzami tej choroby tocząc boje.

    Chór Wam życzy mile Panie i Panowie
    Cierpliwości, wszak choroba nie trwa wiecznie.
    I by durne gnomy kacze,
    Zanim pierwszy kur zagdacze
    wyrywały w czarną dziurę drogą mleczną.

    poeta dnia 22 czerwca 2009 | zablokuj

  8. cyt.
    Słońce Peru dało skutek jakiś :]

    paradowanie Najjasniejszego w mongolskim kitlu tez – esportujemy ponoc do Mongolii ogorki :D . Tak twierdza dzialacze na forum pis

    Tom dnia 22 czerwca 2009 | zablokuj

  9. Jak informuje Tygodnik Podhalański Mariusz Jelonek PiSowski radny
    zyskał miano grabarza nowotarskiego hokeja po tym jak zabrał 700
    tys. zł. przyszłemu administratorowi hali lodowej. Na pytanie
    dziennikarza dlaczego to zrobił tłumaczył: “Nie było żadnych
    wyliczeń, nie miałem nawet kalkulatora.”
    Widać PiSowcy są bardzo dobrze przygotowani do udziału w sprawowaniu
    władzy. W dalszej części wywiadu radny próbował udawać, że jak rada
    uchwalała to nie było go na sali – po czym dziennikarz zauważył, że
    Jelonak na sali nie było bo był na spotkaniu wyborczym Ziobry w MOK.
    A ja pytam czy dostał dietę za sesję na której go nie było?
    Mówi, że nie powinno się ogłaszać przetargu na lodowisko. To właśnie Jelonek publicznie na sesjach domagał się ogłoszenia przetargu i oddania hali w prywatne ręce. Gdy do tego ma dojść nagle z niewaidomych przyczyn zabiera hokejowi w mieście 700 tys.!!!
    Jelonek despota nie pozwolił młodzieży na koncert teraz został grabarzem hokeja w Nowym Targu.

    Co ciekawe według mnie jako człowiek Ziobry dał prezesowi znak, że dochodzi do rozłamu w PiSie a wymiana pokoleniowa jest nieunikniona.

    Adolf Rzepka dnia 2 lipca 2009 | zablokuj

  10. Nie wiem kto powinien zając się sprawą ToTo,czy jak on się teraz nazywa. Od kilku miesięcy w BARDZO dziwny sposób układają się liczby wylosowane. Uważam,że nie jest możliwe aby w każdym losowaniu to był tylko przypadek. Dzięki temu można uzbierać i “WYGRYWAC” nastomilionowe sumy, kiedy ma się ochotę. Czy tA sprawA zajmie sie też Komisja d/s Przestępczości Hazardowej. Rozumiem,temat nie jest na rękę.

    Maria dnia 10 listopada 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.