.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Profesor belwederski inaczej

21 cze 2009 – 18:42

Janusz Palikot opublikował w swoim blogu „informację o kandydacie na stanowisko profesora nadzwyczajnego” dotyczącą Lecha Kaczyńskiego. Działo się to w roku 1996, gdy Uniwersytet Gdański postanowił zatrudnić Lech Kaczyńskiego na stanowisku profesora nadzwyczajnego. Stanowiska tego nie należy mylić z tytułem naukowym profesora, którego Lech nie posiada (tak samo jak np. pan Bartoszewski, który mimo mnóstwa publikacji nie posiada żadnego stopnia naukowego). Ciekawa jest lektura osiągnięć Lecha Kaczyńskiego na gruncie naukowym, więc utrwalamy je tutaj dla potomności.

informacja.gif

Trzeba jednak przyznać, że w pewnym stopniu Lech Kaczyński jest profesorem belwederskim. Stanowisko profesora ma? Ma. W Belwederze mieszka? Mieszka. Cel osiągnięty.

  1. 78 odpowiedzi na “Profesor belwederski inaczej”

  2. Najkrótszy kawał o prezydencie? Prof. Kaczyński :D

    Phaet dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  3. fakt. krotsze niz „najwyzsza glowa w Panstwie”

    Monoekann dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  4. W dzisiejszych czasach żeby zostać doktorem nauk jakichkolwiek, to trzeba mieć ileśtam publikacji naukowych. Profesor :D Kaczyński ma jedno wystąpienie i to w dodatku na konferencji w Polsce. Czy wie ktoś jak to było kiedyś z doktoratami? Wydaje mi sie że podobnie, co nasuwa podejrzenie że Kaczyński doktoracik dostał po linii partyjnej.

    jakuszyn dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  5. To jest wstrząsające: on dostał profesurę po osiągnięciach wynoszących ZERO (z dokładnością do jednego wystąpienia). Poziom kolesiostwa niesamowity.

    skubi dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  6. o wy manipulatrory jedne.. pewnie to w paincie przerobiliscie! :P

    Bartek dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  7. No to teraz wszystko jasne. Buraczana intligencja (wg wymowy w/w) i takaż „profesura”.
    Ale obciach!

    vannelle dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  8. Hm, ciekawe to jest. Dzisiaj, żeby w ogóle _otworzyć przewód doktorski_, trzeba mieć minimum 2 publikacje naukowe. Ja sam jako doktorant w pierwsze trzy lata zaliczyłem 10 i w tym 4 referaty na konferencjach międzynarodowych – ale to pikuś, bo profesorowie z uczelni, na której pracuję, mają po 100-150, a są doktoranci znacznie bardziej skupiający się na pracy naukowej i na tle ich dorobku mój nie robi większego wrażenia.
    Jakim cudem więc LK dostał stanowisko profesora? Jak w ogóle zrobił habilitację? Chyba musiały być zupełnie inne reguły, albo musiał bardzo dobrze wychwalać Lenina.
    Albo cały powyższy skan to manipulacja i bzdura, ale jakoś nie sądzę. ;)

    Boromir dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  9. Boromir – to jest możliwe. Studiowałem na uniwersytecie gdańskim i robiłem tam doktorat – poznałem wtedy więcej takich naukowców z tytułem „profesora”.

    Generał Electric dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  10. I jeszcze jedno – po wyborze na PiSprezydenta z ciekawości przejrzałem strony UG z dorobkiem naukowym – o ile u magistra Tuska znalazłem chyba z 17 prac naukowych i publicystycznych, o tyle przy jaśnie panującym znalazłem tylko jedną publikację.

    Generał Electric dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  11. @Boromir + inni (dla uporządkowania wiedzy)
    Boromirku – nie zwróciłeś uwagi, że kwestionariusz wyraźnie mówi o dorobku po habilitacji, a więc do oceny dorobku sprzed niej, a tym samym do samego faktu uzyskania habilitacji nijak nie upoważnia. Jakkolwiek trzeba wyraźnie stwierdzić, że zreferowany w dokumencie dorobek naukowy LK jest po prostu żenujący, (żeby nie powiedzieć zerowy) i z czymś takim żadna Rada Wydziału nawet w najgorszym Pipidówku, nie dopuściłaby zwykłego doktoranta do obrony pracy.

    @All – według mojej wiedzy, obecnie do zatrudnienia na stanowisku profesora formalnie wymagany jest jedynie stopień naukowy doktora habilitowanego. Reszta to kwestia uznania Rady Wydziału lub władz uczelni, z czego kolesie Lesia z Gdańska skwapliwie skorzystali, zatrudniając Lechutka na takim stanowisku, a przy okazji kompletnie siebie (i naukę wolską) ośmieszając.

    Oczywiście stanowisko profesora nie ma nic wspólnego z nadawanym przez prezydenta tytułem naukowym profesora, do którego trzeba mieć habilitację, wypromować paru doktorów, mieć znaczący dorobek naukowy (autorstwo co najmniej jednej poważnej książki i inne publikacje). Za moich czasów mówiło się jeszcze o czymś takim, jak stworzenie pewnej szkoły, czy nowego podejścia w danej dziedzinie nauki.

    Najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że stanowisko profesora może być czasowe (w odróżnieniu od tytułu naukowego) i tytułu „profesor” powinno się używać tylko w okresie zatrudnienia na nim, a nie dożywotnio. W tym kontekście nie jest uprawnione (szczególnie ostentacyjne w przypadku Kownackiego i innych Szczygłów czy Handzlików) tytułowanie LK profesorem, choć oczywiście oni w razie czego będą utrzymywać, że prezio cały czas jest zatrudniony w UG na stanowisku profesora, a chwilowo ma tylko urlop bezpłatny, więc tytułowanie mu się należy.

    Myślę, że podsumować to można krótką myślą: „Jaki doktorat, taka profesura”.

    PS. Osoby zainteresowane robieniem kariery naukowej zachęcam do zapoznania się z eksponatem „Dokorat” w naszym Muzeum http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Doktorat

    jendras dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  12. Errata
    „Dokorat” -> „Doktorat”

    jendras dnia 21 cze 2009 | zablokuj

  13. Lech Kaczyński jest profesorem UCZELNIANYM, a więc tytuł ten jest związany jedynie ze stanowiskiem na konkretnej uczelni, i nijak się ma do profresury tzw. belwederskiej, czyli profesora zwyczajnego. Tytułowanie go „profesorem” w wykonaniu różnych Kamińskich, Bielanów czy Kownackich (wyjątkowo odrażająca postać) jest po prostu czystym włażeniem mu w dupę bez Palestriny. Poza tym takie „profesorowanie” jest typowym zabiegiem socjotechnicznym, bo – nie oszukujmy się – znaczna część naszych współobywateli nie wyznaje się na tych niuansach, i „kupuje” „profesora kaczyńskiego” bez specjalnego zastanawiania się.
    Ale cóż – można było Kwaśniewskiego nazywać magistrem, można i kaczyńskiego nazywać profesorem.

    ryszard dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  14. Już dawno temu sygnalizowałem tu na SpDz, że PISdent nie jest profesorem. Był to jednak głos wołającego na pustyni – bez echa. No nie licząc wazeliny-Plasteliny, który zapytał „a jakiż to ja mam stopień naukowy, że ośmielam się kwestionować stopień jaśnie ważnego księciunia?” – to pierwsze primo

    Drugie primo – Lesiu jest profesorem „podwórkowym” (czyli nie-Belwederskim), ale nie z podwórka Uni-Gda lecz podwórka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie [Wydział Prawa i Administracji; Katedra Prawa Pracy]. Tak można do dziś wyczytać w informatorze Nauki Polskiej, o tu:
    http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=30139&lang=pl

    Flogiston dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  15. A ja mam satysfakcję! Od dwóch lat wbijam do łba mojemu naczelnemu, że to nie żaden profesor, a co najwyżej nauczyciel akademicki z wątpliwym dorobkiem. Teraz wyszło na moje, ale… szef ma jak zwykle rację. Przynajmniej tak długo, jak jest szefem…

    Belissarius dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  16. Myślę, że z tą krytyką tytułowania LK profesorem trochę przesadzacie. Zgadza się, nie jest prof. zw., ale jednak stanowisko profesora na uczelni też ma jakieś znaczenie. Nie wyobrażam sobie siebie zwracającego się do któregoś z profesorów na mojej uczelni „panie doktorze”, jak tylko odejdzie z pracy. To analogiczna forma grzecznościowa, jak mówienie do Wałęsy „panie prezydencie” – można oczywiście mówić inaczej, ale to po prostu średnio grzeczne i średnio kulturalne.

    Co do kwestionariusza: racja, przeoczyłem, sorry. Wycofuję w takim razie to, co napisałem, aczkolwiek i tak chętnie zobaczyłbym spis całego dorobku naukowego LK.

    Boromir dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  17. @Boromir

    no co Ty nie wyglupiaj sie … psujesz nam lemingom reputacje … pomyslales, przeczytales i zmieniles zadanie bez darcia paszczeki a co wiecej przyznales sie do bledu … co sobie teraz o nas taki plastelina pomysli

    ze z nas dupy nie lemingi slepo zapatrzone w tuska … taki wstyd taki wstyd ;-)

    sardzent dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  18. Doktorów habilitówanych często tytułuje się profesorami z racji tego że zajmują/zajmowali te stanowiska na Uczelniach.

    A więc profesor belwederski to taki oficjalny tytuł – najwyższy naukowy tytuł w Polsce.
    Ale „profesor” mówi się o wielu doktorach habilitowanych.

    Cóż, po prostu Palikot i Tusk zazdroszczą Kaczyńskiemu wykształcenia i tytułów naukowych.
    Bo trzeba przyznać ze wykształcenie Tuska czy Palikota jest bardzo marne w porównaniu do wykształcenia dr hab. Lecha Kaczyńskiego.

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  19. taaaa

    ;-) nie ma to jak dobry i glupi komentarz pisjanisty o poranku :) na pewno tusk i kaczynksi zazdroszcza klamczynskiemu braku kregoslupa i ladnej pracy doktorskiej :)

    plastus dajesz wiecej :)

    sardzent dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  20. Palestrina – a jest w tym umęczonym kraju ktoś kto ma lepsze wyształcenie niż Lech Kaczyński?
    Ale to że Palikot i Tusk zazdroszczą pracy doktorskiej Lechowi K, w której nazwisko Lenin odmienia się 150 razy, jest pewne jak słońce.

    Generał Electric dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  21. Zapomniał dodać, że nauczycieli w ogólniakach też tytułuje się zwyczajowo „profesor”. A jeden bandzior to miał nawet taką ksywę!

    No, takiego doktoratu to ja rzeczywiście LK zazdroszę – ja swój napisałem chyba w 1986 r., ale nie udało mi się niestety aż tyle razy wspomnieć Wodza Rewolucji. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie z zawstydzeniem dodać, że branża była techniczna. Natomiast nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla paru moich znajomych, którzy robili prace z dziedzin humanistycznych, a mimo to bezczelnie nie powoływali się na tego, który „sumieł patrist’ szag ziemnoj”.

    jendras dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  22. Ludzie!!!!Skąd się biorą tacy jak plastelina??????

    staryhanys dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  23. Co do marności wykształcenia Herrów Tuska i Palikota oraz zapewne miażdżącej większości wrogów narodu, to zapytałbym jakie wykształcenie jest w IV RP niemarne? Że niby LK ma doktorat – a przeczytaj se fragmenty tego arcydzieła, a poza tym każdy głupi (z całym szacunkiem dla innych doktorów) mógł se taki napisać, w szczególności w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR albo i jakimś np. Instytucie Marksizmu-Leninizmu PAN.

    Rozmumiem, że kwestionujesz przeprowadzoną przez Elektrycznego Generała (nie mylić z Chemicznym Donaldem) kwerendę zasobów UG oraz kwestionariusz UKSW, który zapewne Catburn bezczelnie sfałszował. Złóż zatem stosowne doniesienie do prokuratury. Dario, czy też inny kt od ręki Ci je może napisać.

    jendras dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  24. Jątrzycie obywatele.
    To oczywista oczywistość, że brat Pana Prezesa nie mgół wcześniej napisać wielu prac naukowych, albowiem czyniąc to wspierałby albo PRL, albo III RP (którą Słońce Żoliborza oczywiście trafnie nazywa PRL bis). Jedyna forma Państwa Polskiego, która jest godna prac brata Pana Prezesa, to IV RP. Niestety, w IV RP natłok zadań uniemożliwia bratu Pana Prezesa kontynuację kariery naukowej. Brat Pana Przezesa zajęty jest bowiem walką o lepsze jutro, wetując ustawy podważające kierowniczą rolę PiSu, i obrażając się na wrogów Państwa, Narodu, Brata, i Klasy Robotniczej. Poświęcenie przez brata Pana Prezesa swojej błyskotliwej kariery naukowej stanowi porażający i niepodważalny dowód jego miłości do naszej ludowej Ojczyny, a także wkładu w budowę IV RP.

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  25. tak ni z gruszki ni z pietruszki, powracam do tematu cukru w kostkach:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6742721,Cugier_Kotka_zainteresowana_wystepem_dla_SLD.html

    Super expressowi znow sie udalo :)

    broerkonijn dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  26. I znowu to jątrzenie. To oczywista oczywistość, że Cukier w Kostkach zgodziła się na osobiste spotkanie z Napieralskim, aby rzucić mu w twarz jego kapitalistyczne pieniądze i odrzucić propozycję niecnej kolaboracji.

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  27. jendras,
    Rozumiem że jakbym napisał doktorat o zyciu Hitlera to wypominałbyś mi że użyłem słowa Hiter.

    To juz tych złych – Hitler, Stalin, Lenin, Beria itd. w pracy doktorskiej wspominać nie wolno?

    Jeśli piszę naukowy tekst o jakiś koncepcjach np. z prawa pracy co złego w tym że napiszę co sądził o tym Lenin?

    Śmieszni jesteście…

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  28. oj plastus a Ty glupi i mlody
    skoro nie dostrzegasz ze w tak znienawidzonych
    przez zjawisko biologiczne czasach mozna bylo pisac na kazdy temat konkretnie i lub tez odwolujac sie co zdanie do przywodcow ludu pracujace miast i wsi aby podkreslic wladzy i promotorom ze nie stanowi sie zagrozenia dla systemu i w pelni go popiera …

    coby nie mowic godzien jestes byc pisjanista … iq masz odpowiednie do swoich idoli :)

    sardzent dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  29. http://wiadomosci.onet.pl/1994406,11,item.html
    Lech Aleksander chce kadencji siedmioletniej. Ciekawe czy będzie się tak przy tym upierał jak Jolka zostanie prezydentem. :-P

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  30. @Palestrina
    To prawda, ze o wielu dr. hab. mowi sie „profesor”. Czesciowo z tej przyczyny, ze taki ktos wg. anglosaskiej, ale nie tylko, nomenklatury to „Associate Professor”.
    Nie zmienia to faktu, ze dorobek 6 lat po habilitacji jest zerowy. To oznacza tylko jedno – kandydat nauka sie nie zajmowal. Prawde mowiac, nie znam jednostki naukowej, ktorej Rada Naukowa przeglosowalaby pozytywnie zatrudnienie kogos takiego na stanowisku profesora. To znaczy nie znalem do tej chwili, teraz juz znam.

    Marek dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  31. @ wujek_manfred

    sorry, juz nie bede jatrzyc :D

    wujku, zwroc uwage na jednoi zdanie w tym tekscie na onecie (twoj link) :

    W liście do uczestników, który odczytał minister Andrzej Duda, Lech Kaczyński podkreślił, że jako profesor prawa chciałby zgłosić kilka uwag i propozycji, do obecnych i przyszłych rozwiązań ustrojowych.

    Jako profesor prawa? O zes w mordeczke jeza, przeciez wlasnie o tym tu dyskutujemy? Zlap zlodzieja za reke, a on powie ze to nie jego reka?

    broerkonijn dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  32. I on chce nam milosciwie panowac az 7 lat????????

    http://www.dziennik.pl/polityka/article402812/Prezydent_pomylil_poetow_Lapsus_w_Brukseli.html

    A moze jednak dozywotnie?

    broerkonijn dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  33. Nie myli się tylko ten, co nic nie robi. A pan Profesor Prezydent jest zapracowany jak nikt inny w Polsce.

    zenobia dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  34. Obywatelu Broerkonijn, jesteście żywą ulotką defetystyczną. :-P

    Jest oczywistą oczywistością, że brat Pana Prezesa nie mógł otrzymać nominacji profesorskiej od prezydetna, albowiem do tej pory prezydentami byli:
    - Wojciech Jaruzelski
    - Lech Wałęsa
    - Aleksander Kwaśniewski

    Nominacji od takich osób żaden prawdziwy Polak by do ust nie wziął. :-D

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  35. @Taki jeden na P.

    jest oczywistą oczywistością, że w opracowaniu dotyczącym np. drugiej wojny światowej nie sposób nie napisać o Hitlerze czy Stalinie. Poisząc zaś o obozach załady trzeba napisać o Hessie czy Mengele, ale jest jest również oczywistą oczywistością że nikt przy zdrowych zmysłach będzie ich traktował jako AUTORYTETY i nikt nie będzie ich wypowiedzi prywoływał jako poparcie swoich tez. Po raz kolejny zatem zadaję ci pytanie: Czy ty rzeczywiście jesteś tak głupi, czy tylko udajesz?

    ryszard dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  36. Drodzy Spieprzajdziadowcy!
    Najzwyklejsza zawiśc przez Was przemawia!!!
    Wam się nie udało,a Lechowi Aleksandrowi profesorowi Prezydętowi TAK!!!
    Popatrzcie na te uduchowione rysy twarzy,tę mądrośc bijącą z każdej Jego wypowiedzi,o najszlachetniejszym ze szlachetnych Życiorysie nie wspominając.
    To JEST Wielki Profesor!!!
    Tylko takie umysły były w stanie wywalczyc nam Wolnośc!!!
    …od wszystkiego…

    qadam dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  37. ryszard,
    Widać masz klapki na oczach.
    To że np. ktoś był zbrodniarzem nie oznacza że w jakiejś tam dziedzinie nie może być np. wybitnym specjalistą.
    Czy jesli ktoś jest np. wybitnym fizykiem, matematykiem itd. a potem zabije i poćwiartuje 20 osób to znaczy że fizycy mają go w żadnym doktoracie nie cytować nawet jeśli dokonał wybitnych odkryć?

    Kto wie może nawet takiemu Pol Potowi czy Goebbelsowi zdarzyło się coś ciekawego powiedzieć co warto wykorzystać w jakiejś dziedzinie?

    Twoja wypowiedź świadczy niestety o Twojej małości intelektualnej i wąskich horyzontach…

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  38. @rysio
    Oczywiście w odpowiedzi P05 mataczysz: przecież z swoim poście dał wyraźny przykład, że pisząc pracę o Hitlerze (a nie o jakiejś „drugiej wojnie światowej”), nikt nie zdoła uniknąć wymieniania tego nazwiska. Wynika z tego jasny wniosek, że doktorat JK był po prostu o Leninie, a nazwisko to nie było przywoływane na potwierdzenie jakichkolwiek tez, tylko musiał on być głównym bohaterem tej wybitnej rozprawy.

    jendras dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  39. P.S. mam jeszcze pytanko:

    Który z Was Panie i Panowie z tego forum ma zrobiona habilitacje, że Wszyscy uważacie się za takich „mądrych” i „lepszych” od Prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

    Może po prostu przemawia przez Was typowa zawiść i zazdrość że nie osiągnęliscie w życiu tyle co dr hab. Lech Kaczyński.

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  40. Szczególnie warta upamiętnienia jest bohaterska okupacja Willi Żoliborksiej, dzięki czemu nie przejął jej żaden partyjny aparatczyk – nie związany z rodziną K., znaczy się. :-D

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  41. Może tyle nie osiągnąłem ale jestem wyższy. A tak w ogóle to ten artykuł jeszcze wisi na stronie pisu.

    flaming dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  42. Ryszard,
    I podam jeden konkretny przykład:

    Leni Riefenstahl – z etycznego i moralnego punktu widzenia powszechnie tępiona za filmy propagujące nazizm.

    Ale niewątpliwie talent rezyserski miała i myśle że doktoraty z zakresu kinematografii, pewnie także w Polsce, cytują ją jako autorytet w kwestiach związanych z warsztatem reżyserskim…

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  43. @Plastuś, a powiedz mi – czy Ziobro miał habilitację jak jechał na Zolla, który jest prawdziwym profesorem?

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  44. @wujek_manfred

    dzyn dzyn … K.O. ;-)

    Fatality :)

    sardzent dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  45. No, wreszcie! Zaraz dowiemy się, że założenia komunizmu były bardzo słuszne (szczególnie te wypracowane osobiście przez Lenina, a dotyczące prawa pracy, które – jak powszechnie wiadomo – w ZSRR stanowiło niedościgniony wzór do tego stopnia, że przez całe dziesięciolecia nikomu nie przyszło nawet do głowy strajkować), stanowiły najkrótszą drogę do wprowadzenia tak bliskiej nam wszystkim w czasach drapieżnego liberalizmy filozofii solidarnego państwa i polityki społecznej, opierającej się na równości wszystkich, bez podziału na bogatych i bednych, takich co mogą więcej i takich co mogą mniej, szarych obywateli (ciemny lud) i wyjęte spod prawa łże elity, osoby fizyczne i korporacje z szarymi sieciami i netłorkami oligarchów itd. itp.

    Niestety te wspaniałe idee zostały w okresach błędów i wypaczeń błędnie zinterpretowane i wypaczone przez osobników w rodzju Trocki, Stalin, Chruszczow, Breżniew, Bierut, Gomułka, Gierek, a w szczególności Balcerowicz i Geremek, i dopiero w IV RP miały one szanse (te słuszne idee komunizmu) zostać przywrócone do właściwych proporcji, ale nastąpił kontratak określonych sił, które poczuły się zagrożone …. Koniec cytatu (tu można wstawić parędziesiąt kolejnych cytatów z Jarosława).

    jendras dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  46. wujek_manfred,
    I profesor może się mylić lub mieć złą wolę.
    Ale Ziobro nie nabijał się z tytułów i osiągnięć Zolla lecz z jego postaw do różnych spraw.

    Tymczasem Wy atakujecie Kaczyńskiego personalnie, uminiejszajac jego tytuły naukowe i inne osiagniecia.

    Myślę że to z zawiści i zazdrości że Wam nie udało się osiągnąć tak prestiżowego tytułu jak doktor habilitowany i sięgnać szczytów władzy…

    Tą zazdrość i zawiść czuć w Waszych wypowiedziach na kilometr…

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  47. „uminiejszajac jego tytuły naukowe”

    a skad liczba mnoga ? ;]

    nie zazdrosc a brak zrozumienia dla malostkowosci tak malego i nikczemnego czlowieczka ;)

    sardzent dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  48. Co do habilitacji – rzeczywiście każda osoba nie posiadająca habilitacji musi kipieć „typową zawiścią i zazdrością że nie osiągnęła tego co LK”. A czego tu zazdrościć – pewnie każdy z tu piszących (w odpowiednim wieku oczywiście) miał okazję się w jakiejś swojej branży czy środowisku skurwić i osiągnąć dużo więcej, niż osiągnął. Pytanie jest tylko o cenę i sumienie.

    Nie sądzę, żeby ktokolwiek tu (oprócz Ciebie, który nieomal co drugi post ad personam wytykasz kolejnym forumowiczom ignorancję, małość intelektualną i wąskie horyzontach) uważał się za lepszego i mądrzejszego od kogokolwiek (oprócz Ciebie, bo poziom absurdu w Twoich wypowiedziach nie pozostawia tu wyboru) – każdy (oprócz Ciebie) wie, że chodzi tylko i wyłącznie o dwie rzeczy:
    1. LK skurwił się podpierając się Wodzem Rewolucji
    2. Ze swoją rzekomą profesurą obnosi się (przy pomocy swych dworzan) w sposób żenujący, podkreślając ją na każdym kroku, co tak naprawdę ja podważa i dodatkowo uzasadnia to, że tytułu profesora do dziś nie posiada, bo (przynajmniej teoretycznie) takowy przyznaje się ludziom na pewnym poziomie.

    Co do Leni Riefenstahl, to trafiasz standardowo już kulą w płot:
    1. Po raz kolejny spróbuj przeczytać z cieniem chociażby zrozumienia: doktorat LK nie jest o Leninie!, a tenże występuje w nim jako autorytet podpierający tezy pracy (to za Rysiem)
    2. Tak się nieszczęśliwie chłe, chłe, złożyło, że to właśnie jakieś Twoje chłopaki (radni PiS) kazali zamknąć bodajże jakieś kino, czy dom kultury za propagowanie treści faszystowskich, bo ten chciał zorganizować przegląd filmów Leni

    jendras dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  49. @Plastuś – czekaj czekaj, a kto to mówił o [i]intelektualnej pustce[/i] jeśli chodzi o ludzi z komisji kodyfikacyjnej? To nie było podważanie osiągnięć naukowych?

    wujek_manfred dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  50. Ale jak to brzmi np. w takim w Radiu Maryja : „a teraz przemówi pan prezydent profesor Lech Aleksander Kaczynski”

    A niedawno na konferencji w Brukseli pan prezydent raczył był powiedzieć :
    „…- Tu nasuwa się porównanie z pewną częścią twórczości naszego wybitnego poety Herberta: „Trzeba kochać ludzi, bo szybko odchodzą.”
    No comments.

    Rabbi.t dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  51. I poeta nie ten i słowa pomylone. Normalnie z ziemi Polskiej do Wolski. Prezydent patriota nam się trafił ludziska.

    jakuszyn dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  52. To nazywam dobrym poczatkiem tygodnia…czlowiek wskakuje na SD…i wciska F5 by kolejny komentarz zobaczyc :)

    Plastelina – dziekuje za poprawienie mi humoru.

    Jasiu dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  53. el_fuego dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  54. Co do powyzszego linku, to zacytuje jeden z komentarzy:
    Śpieszmy się pośmiać z PrezydĘta, bo za rok odchodzi.

    Faf dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  55. czy z ta 7-letnia kadencja brat mniejszy nie zapatrzyl sie za bardzo na wschodnie wzorce (Lukaszenko, Putin)? Zapewne „zapomnial” o tym wspomniec w swoim odczycie, ale oczywista oczywistoscia jest ze w takim przypadku kadencji 5-letniej nie bedzie bralo sie pod uwage przy reelekcji tzn. przy szczesliwych dla Lecha Aleksandra wynikach wyborow, bedziemy mogli „cieszyc” sie Jego M(i/a)losciwoscia na tronie (stolku) przez 19 lat (5+7+7). O ile oczywiscie w miedzyczasie Prezydent RP nie stanie sie funkcja dozywotnia ewent. dozywotnia i dziedziczna.

    olek dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  56. „czy z ta 7-letnia kadencja brat mniejszy nie zapatrzyl sie za bardzo na wschodnie wzorce (Lukaszenko, Putin)?”

    olek,
    BZDURA, BZDURA, BZDURA…

    Prezydent dr hab. Lech Kaczyński mówiąc o 7letniej kadencji Prezydenta RP chciał umożliwić Donaldowi Tuskowi realizację choćby jednej obietnicy wyborczej.

    Do tej pory Tusk nie jest w stanie realizować swoich obietnic (radykalne podwyżki w budzetówce, płace jak w Irlandii, Irlandia 2, Cuda, podatek liniowy, likwidacja KRUS, reforma służby zdrowia itd.).

    A tu okazuje się że W IRLANDII KADENCJA PREZYDENTA TO DOKŁADNIE 7 LAT.

    Tusk, chciał Irlandii 2 – Kaczyński próbuje mu pomóc w upodobnieniu nas do Irlandii…

    Palestrina2005 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  57. bzdura bzdura bzdura

    dr przehabilitowany potrojnie mianowany, wielokrotnie calkowany i raz spotegowany ludzi sie ze znowu zostanie wybrany. a narod mu zacytuje klasyka „spieprzaj dziadu, spieprzaj pan”

    Monoekann dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  58. Witam,

    Nieczęsto pozwalam sobie na wpisy na SD, zwykle jestem tylko czytelnikiem, ale to co zobaczyłem dzisiaj po powrocie z pracy spowodowało, że opadły mi ręce.
    Chodzi mianowicie o wpisy osobnika znanego jako P2005.
    @ Palestrina
    Człowieku, choć raz zastanów się co piszesz!!!!
    Twoje stwierdzenie, że jeśli ktoś jest specjalistą w jakiejś dziedzinie a jednocześnie np. zbrodniarzem wojennym to nic nie stoi na przeszkodzie aby uważać go za autorytet jest PRZERAŻAJĄCE.
    Podajesz przykład p. Leni Riefenstahl i niestety tak jak stwierdził jendras trafiasz kulą w płot. Przede wszystkim nie odpowiadała ona za zbrodnie, mało tego, wielokrotnie przedstawiała Hitlerowi swój brak akceptacji dla postępowania nazistów w okupowanych krajach.
    Ja natomiast podam Ci przykłady innych wybitnych specjalistów. O członku SS „doktorze” Mengele nie ma co raczej wspominać. Wszyscy znają to nazwisko, a przecież z „naukowego” punktu widzenia powinien być uważany za autorytet w dziedzinie genetyki, prawda? (wyjaśnienie dla P2005 – to była ironia)
    Byli i inni, np. Kurt Blome (też „lekarz”), Walter Schreiber i inni.
    Ale z drugiej strony mamy Wernera von Brauna. Podobnie jak osoby wspomniane powyżej członka SS. Dlaczego von Braun był uważany za autorytet w sprawach napędów rakietowych? Ponieważ nie odpowiadał osobiście za śmierć niewinnych osób. Oczywiście możesz Palestrina nie zgodzić się ze mną. Stwierdzić, że von Brauna uratowali amerykanie w ramach operacji „Paperclip”, że zbudowane przez niego rakiety doprowadziły do śmierci tysięcy osób. Cóż możesz to robić, ja jednak jestem zdania że nie mając osobiście krwi na rękach, możemy uważać go za autorytet w swojej dziedzinie.
    I na koniec coś z zupełnie innej beczki.
    W zeszłym tygodniu emitowany był w telewizji film w/g książki Johna Grishama ( którego btw bardzo lubię). Chodzi mianowicie o ” Czas zabijania” Jest tam bardzo fajna scena, w której widać jak kultura anglosaska traktuje pojęcie autorytetu w jakiejś dziedzinie. W skrócie wygląda to tak: możesz być wybitnym psychologiem, specjalistą w swojej dziedzinie, ale jeśli będziesz miał romans to w naszych oczach jesteś spalony.
    Jest to oczywiście przerysowanie, ale sprowadza się do jednej konkluzji: żeby być autorytetem, to oprócz fachowej wiedzy, powinieneś być także wzorem pod względem etycznym.
    Pozdrawiam

    c0unt_0 dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  59. Uwaga, niespodziewany zwrot akcji:
    „-My się sondażami nie przejmujemy. Będziemy mieli kandydata, który się nazywa Lech Kaczyński. Sądzimy, że do społeczeństwa dotrze, że nie miało dotąd lepszego prezydenta. Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać.” – powiedział J. Kaczyński.
    A jak nie dotrze, to się mu przedłuży kadencję żeby jednak dotarło :>

    kompan dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  60. male jest piekne

    Monoekann dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  61. @taki na „P”
    Masz czałkowitą rację, ja jako prosty inżynier nijak nie mogę się równać nie tylko z dr. hab. Lechem Aleksandrem Kaczyńskim, ale ze względu na małość intelektualną i nader wąskie horyzonty nawet tobie nie dorastam do pięt. Tym niemniej, czerpiąc garściami ze źródeł wiedzy i myśli twórczej, jakimi są twoje wpisy na SD mam nadzieję, że po pewnym czasie zdołam choć trochę przybliżyć się do twojego poziomu.

    P.S. Ja bym napisał ” TĘ zazdrość i zawiść…” a nie „TĄ zazdrość…”. Ale ty pewnie wiesz lepiej.

    ryszard dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  62. @Palestrina

    moglbym przytrolowac i napisac, ze Palestrina nie wierzy w reelekcje Lecha Aleksandra, ewent. przylemingowac piszac, ze to 14 lat kadencji Tuska to swietny pomysl, ale… nie podobaja mi sie ciagle pomysly zmian Konstytucji RP (pomysly z KAZDEJ ze stron sceny politycznej). Trzymajac sie teorii, ze Konstytucja stanowi fundament wszelkich aktow prawnych, nie moze byc tak, ze pisze sie ja, ewent. zmienia, pod bierzace potrzeby.

    Co zas sie tyczy Irlandii – od ponad 8 lat mieszkam poza granicami Polski, wiec wybacz, ze nie wychwytuje drobnych niuansow politycznego zycia w RP, ale dla mnie sformulowanie uzyte przez D.Tuska o budowie drugiej Irlandii oznaczalo, ze i on, i PO, doloza wszelkich staran zeby Polacy nie musieli wyjezdzac na „zielona wyspe”, ktora w tym czasie byla jednym z najpopularniejszych celow wycieczek zarobkowych rodakow. No coz… jak rozumiem niektorzy potraktowali to zbyt doslownie, i teraz sa rozgoryczeni, ze nie kazdy z Polakow ma flet i nie podskakuje radosnie i zwawo jak Michael Flatley
    http://www.youtube.com/watch?v=4LvP5c83Uu0

    olek dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  63. A ja aż sprawdziłem, jak wyglądał ten list prezydenta do uczestników zjazdu. Jest na stronie prezydenta, można sobie przeczytać.

    Cytat:
    „Korzystając ze sposobności zabrania głosu w naukowej dyskusji, stanowiącej
    kwintesencję spotkania najwybitniejszych przedstawicieli doktryny polskiego prawa
    konstytucyjnego, nie tylko jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, lecz jako jeden z
    profesorów prawa, pozwolę sobie zgłosić kilka uwag i propozycji, co do obecnych i
    przyszłych rozwiązań ustrojowych.”

    Ja tam nie wiem, ale jeśli bym był doktorem habilitowanym z tytułem profesora nadzwyczajnego, mianowanego na uczelni, czyli. To miałbym w sobie na tyle skromności, żeby się nie wybijać i do profesorów belwederskich nie zwracać się „jako profesor”. Tym bardziej, że tak naprawdę, to wielu z nich (jeśli nie większość) podśmiewała się w duchu słysząc te słowa. Albo była po prostu po cichu oburzona, znając przebieg kariery prezydenta.

    Myślę, że tu nie chodzi o tytuły. Przedwczorajszy wpis na blogu Palikota owszem pokazywał jaki tytuł naukowy przysługuje Kaczyńskiemu, ale mówił przede wszystkim o braku skromności. A to w kontekście innego określenia:
    Cytat z bloga Palikota:
    „W czasie wizyty w jednym z prezydenckich miast w Polsce Lech Kaczyński zwracając się do urzędującego prezydenta tego miasta powiedział: prezydent w Polsce jest jeden, to ja nim jestem, więc niech pan wybaczy, ale będę się do pana zwracał – Panie Burmistrzu”.

    To jest właśnie ten brak skromności. Ja bym się po prostu wstydził tak traktować ludzi, poniżać ich poniekąd, a jednocześnie w taki sposób upierać się przy swojej profesurze.

    Powtórzę raz jeszcze. Nie mam nic przeciwko, niech tytułują Kaczyńskiego profesorem, tak jak tytułują Bartoszewskiego (nie wiem, czy to uczciwe porównanie, ale kontekst podobny), ale niech on nie wymaga od ludzi, żeby go traktowali w ten sposób, jakby był już niewiadomo jaką alfą i omegą. Bo tytuły to jedno, a klasa stanowiska to drugie.

    JedenPies dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  64. „Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać.” – powiedział J. Kaczyński.

    Zarówno prezydent, jak i poprzedni premier na każdym kroku powtarzali (prezydent wciąż powtarza), że rząd PiS’u był najlepszy, jaki mogliśmy kiedykolwiek mieć. Mimo to jednak naród zmienił ten rząd ;) . Więc widać naród nie do końca zgadza się z p. Kaczyńskim.

    MrZombo dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  65. A co jeśli do społeczeństwa to nie dotrze ? – to się wymieni społeczeństwo na inne :)

    Rabbi.t dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  66. @JedenPies
    Każda władza każdemu uderza do głowy. Ale jeśli głowa jest odpowiedno duża – nie jest to specjalnie grożne, natomiast przy jej małej pojemności i na dodatek nikczemnej posturze woda sodowa nie dość, że wypełnia całą postać, to jeszcze wylewa się wszystkimi otworami, dając w rezultacie obraz małego człowieczka z wielkimi kompleksami, które w ten sposób usiłuje leczyć.
    Twoje przykłady dobitnie świadczą o zakompleksieniu i nikczemności intelektualnej PST, który w ten sposób usiłuje dodać sobie ważności i powagi. Żałosne!

    ryszard dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  67. Trluu P. Paru ludzi na tym forum ma wyzsze stopnie naukowe niz te posiadane przez LK, i to nie ‘po kolesiu’ ale i w zachdnich placowkach naukowych. Sa takze Ci, ktorzy pracuja naukowo w zachodnich placowkach i sa znanymi specjalistami na swiecie. Tak wiec nie probuj nam imponowac ‘wysmienitymi’ osiagnieciami ‘naukowymi’ Twojego wice-bozyszcza

    marek dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  68. Sardzent,

    Najmocniej przepraszam! Przyznaję się do popełnienia błędu przyznania się do popełnienia błędu i obiecuję już zawsze być PL (Prawdziwym Lemingiem), który jedynie ślepo wierzy i wiernie podąża! ;)

    Boromir dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  69. No właśnie, Plastryna0,0 to PIS-owski leming. Tyle, że wazelina zalała mu już całą twarz, a przy tym oczy, więc coś tam coś tam bredzi trzy po trzy.

    Flogiston dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  70. Marniutko, wynika że po habilitacji nasz wybitny prawnik spoczął na laurach i praktycznie dał sobie spokój z pracą naukową. Tym samym po prostu NIE ZASŁUŻYŁ na jakiekolwiek honory wyższe od dr hab. Wychodzi, że to nie jest kwestia np. dobrej czy złej woli byłych głów państwa, które to głowy nie nominowały Lecha K., tylko jego nieróbstwa.

    Dario dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  71. „tylko jego nieróbstwa”
    To nie jest nieróbstwo, ale wyczerpał mu się temat. Po prostu Lenin już nie jest w modzie, więc co tam jeszcze można naPISać, coby było dziełem naucznym? Czort jewo znajet.

    Flogiston dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  72. „wyczerpał mu się temat”
    a przecież to taki wybitny specjalista z dziedziny prawa pracy, tyle zawsze ma do powiedzenia o bezrobociu i kryzysie…
    Aha, dzisiaj Lesio na zjeździe katedr i zakładów prawa konstytucyjnego zaproponował, ni z gruchy, ni z pietruchy, pomysł wydłużenia kadencji głowy państwa do 7 lat, ale bez możliwości reelekcji.
    http://slimak.onet.pl/_m/TVN/list_prezydenta_do_naukowcow.pdf
    I teraz sobie wyobraźmy, jak taki delikwent ciągnie tą siódemkę, mając opinię wyborców i polityków w głębokim poważaniu, bo i tak reelekcji nie ma, szalejąc sobie na całego, uważając tylko by nie uchybić Konstytucji i nie zostać uwalonym przez TS. Albo męcząc się z niskim poparciem politycznym i społecznym, będąc niezdolnym do przeforsowania niczego, choćby nawet miało sens. I oczywiście Lesiu się nie martwi, bo w celu wprowadzenia jego pomysłu trzeba by dokonać zmiany Konstytucji, a jego to raczej nie dosięgnie. Cóż, zaczyna się sezon ogórkowy, to i wakacyjne pierdy do łbów się unoszą…

    Dario dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  73. Errata – nie dzisiaj, tylko trzy dni temu, list jest z 19 czerwca.

    Dario dnia 22 cze 2009 | zablokuj

  74. „… nie tylko jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, lecz jako jeden z
    profesorów prawa, pozwolę sobie …”

    Normalnie jak Dyzma! Dyzma też miał tyle tupetu! Tyle tylko, że Dyzma przy całej swojej nikczemności był jednak osobnikiem inteligentnym.

    Rozumiem, że tak gościu przemawia do ciemnego luda, ale żeby będąc w obecności profesorów mówić o sobie „profesor”, gdy się nim nie jest?

    Flogiston dnia 23 cze 2009 | zablokuj

  75. Jak juz ktos slusznie zauwazyl, nauczycielstwo w liceach tez sie tytuluje „profesorami”, mysle ze pan Kaczynski poziomem zbliza sie raczej do tej grupy niz do profesorow akademickich.
    Pamietam sytuacje, w ktorej jeden profesor (wybitny specjalista w swojej dziedzinie zreszta) dojezdzal do nas na wyklady z Warszawy i byla taka sytuacja, ze na UW byl profesorem i nazywano go profesor, natomiast u nas formalnie trzeba bylo go tytulowac doktorem habilitowanym. A dorobkiem naukowym goscia moznaby armie prezydentow obdzielic (az szkoda ze mamy tylko dwoch).
    Do czego zmierzam – irytujacy jest fakt, ze w pewnych sytuacjach do ludzi, ktorzy odwalaja kawal roboty naukowej, nie mozna powiedziec per „profesorze”, bo sie jeszcze nie kwalifikuja, a miernota, ktora ma jedna konferencje w dorobku (w dodatku krajowa!), z duma uzywa tego tytulu. Jak rany – to ja jeszcze doktoratu nie zrobilem, a konferencji zagranicznych mam bodaj 6 w dorobku. To co – zgodnie z zaprezentowanymi wyzej standardami, po obronie doktoratu powinni mnie z miejsca zatrudnic na kazdej uczelni na stanowisku profesorskim? : ))

    rep dnia 23 cze 2009 | zablokuj

  76. Tak mi się przypomniało jak w czasach PRL-u milicjantów się tytułowało o stopień wyżej niż miał na pagonach. I wtedy taki „zadowolony” wypisywał niższy mandat lub szczerze zaprzeczał – w filmach o 07. I tu chyba o to chodzi – bo każdy przecież buławę marszałkowską nosi w plecaku – aby „dopingować” człowieka do pracy, coś jak w Miś-iu puchar za szczególne osiągnięcia dla wnuczka co nic nie robi, na zachętę. Małość, małość, małość i buractwo. A może warto tytułować o dwa stopnie wyżej? Ko pierwszy z PiS-u na to wpadnie ten może sporo wygrać, bo kurduple są łasi na wazelinkę. Palestyna co jest po prof.? A może tak jak w Alternatywy 4 należy Leszka nazywać docent? To akurat wydaje mi się byłoby strzałem w 10.

    szary dnia 23 cze 2009 | zablokuj

  77. Panie, Panowie, Towarzysze, Bracia i Siostry.

    Doznałem dziś rano olśnienia. W ten słoneczny (w Warszawie), miły letni poranek – chciałem się z Wami podzielić swoją radością.

    Ze szczególnym ciepłem i miłością witam Palestrinę 2005. Albowiem moje olśnienie Jego dotyczy.

    Odkąd pierwszy raz zajrzałem na „SD”, Palestrina wypełnia moje myśli i uczucia. Myślę o nim przed zaśnięciem i po przebudzeniu. W pracy, w domu, na drągu, w przeciągu, w pociągu. Otwieram lodówkę – Palestrina; odkręcam kran – Palestrina; inni mężczyźni co rano mogą obserwować swoją tzw. „morning pride” – ja zaglądam w to samo miejsce i widzę… tak, tak, zgadliście – Palestrinę.

    Nie znając Palestriny osobiście, stałem się przecież jego stalkerem; jednak nie wiedząc, gdzie mieszka, gdzie robi zakupy, gdzie wychodzi na spacer z psem – jestem skazany na stalking li tylko emocjonalny; niczego jednak tak nie pragnę, jak stać się dla Palestriny tym, kim Jack Jordan dla Umy Thurman, kim był John Hinckley dla Jodi Foster, Dawnette Knight dla Michaela Douglasa. Mentalnie jestem jak Pit Bull, jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”.

    Taki ładunek emocji musi prowadzić do iluminacji. Takaż i nastąpiła dzisiejszego ranka; ten dzień w moim małym pamiętniczku zasłużył na specjalną zakładkę z łodyżki ususzonego tymianku…

    Rosjanie – nasi mądrzy wschodni bracia – w swoim pięknym, śpiewnym języku mają określenie na osoby takie, jak Palestrina. To określenie to „jurodiwyj”. Któż to taki? – zapyta dziatwa, zbyt młoda aby pamiętać obowiązkowe lekcje języka rosyjskiego w szkole podstawowej, średniej i wyższej.

    Podaję za słownikiem języka polskiego PWN:

    „jurodiwyj «w Rosji>>: człowiek nawiedzony, często skrywający pod maską głupoty i opętania mądrość i świętość”

    Polaczkowie – a.k.a. „Lachy” czy też przez co bardziej nienawistnych braci Rosjan nazywani „Pszekami” (odpowiednik naszego „Rusek” czy „Szwab”) – by large nie rozumieją głębokiego i prawdziwego znaczenia oraz (przede wszystkim) istoty „jurodnosti” i samych jurodiwych niesłusznie, krótkowzrocznie i nikczemnie nazywają często jurodiwych „dziwakami”, „zakalcami”, „muminkami”, czy też nawet (szczególnie w na Kujawach i Roztoczu) – „gośćmi ze zrytym beretem” (wersja pomorska – „faceci z bałaganem pod deklem”). Uważają ich za dziwadła i nierzadko – to i tak wersja łagodna – wdają się z nimi w pseudodyskusję, gdzie pod pozorem zainteresowania i intelektualnego pojedynku dają tym świętym mężom marną (bo tylko na taką ich stać) próbkę emocjonalnego zaangażowania. Objawia się to stwierdzeniami typu „ależ nie masz racji, pod łóżkiem nie mieszka różowy borsuk” czy np. „Profesor doktor habilitowany Jemioła robi błędy ortograficzne w swoim nieczytelnym podpisie”. Pod tym płytkim płaszczykiem żałosnej responsywności kryje się rozpacz i niemożność zrozumienia Wyższego, Absolutu, Mądrości.

    Bo Jurodiwyj to – co widać w samej definicji – człowiek, który posiadł wyższy stopień świadomości, żyjący w harmonii i zrozumieniu z przyrodą (m. in. drzewami, trawami, skorupiakami i błonkoskrzydłymi), dyskutujący o tematach Ważnych niejednokrotnie z samym Najwyższym – nierzadko przekonując go do swoich racji. To człowiek jednocześnie wywyższony i poniżony – jak Jezus Chrystus.

    Rodzina Donny Quintana z Meadow Lake w stanie Nowy Meksyk poczuła się wyróżniona przez los, gdy na ścianie swojego mieszkania odkryła wizerunek Madonny. Niezwykły obraz pojawił się w wigilię Bożego Narodzenia 2007 r.

    W miejscowości Męcikał (Bory Tucholskie) na desce opuszczonego magazynu opon do ciągników objawił się wizerunek Zbigniewa Ziobro.

    Przykłady można by mnożyć, ale po co.

    Na portalu Spieprzaj Dziadu pojawił się Palestrina. Alleluja!

    Dopiero naszym wnukom dane będzie zrozumieć i pojąć tę niezwykłą tajemnicę, której staliśmy się częścią.

    Póki co – chwalmy. Salem alejkum.

    boka dnia 23 cze 2009 | zablokuj

  78. @boka … az to oswieceniam dostal :) Dzieki za doglebna analize P05.

    “Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać.” – powiedział J. Kaczyński…

    jak moja rozwojowa babka mowila „Zmiany tylko na dobre wychodza. Stagnacja jest klatwa stojaca na przeszkodzie rozwojowi”.
    …….. i to nam wszystko mowi……

    Jasiu dnia 23 cze 2009 | zablokuj

  79. “Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać.” – powiedział J. Kaczyński…

    Cóż, można się z tym warunkowo zgodzić – ale jeden z tych warunków koniecznych to rzeczywisty fakt posiadania czegoś dobrego. Np. kiedy się ma międzynarodowy szacunek i autorytet – to lepiej tego nie zmieniać. W tym kontekście mądra skądinąd sentencja Jarosława K. nie znajduje zastosowania. Wszak w polskim systemie władzy Prezydent to funkcja w znakomitej większości reprezentacyjna (zwłaszcza poza krajem), bo od codziennej (domowej) roboty jest rząd, a od stanowienia prawa – parlament.

    Natomiast – tu wciąż się zgadzam z JK, na zasadzie logicznej odwrotności – jak się ma bubla – np. walizkę z urwaną rączką – to najlepiej ją wyrzucić i kupić nową, bo choć (bezsprzecznie) nadal jest to walizka, jednak swojej podstawowej funkcji spełniać za dobrze nie może. I trochę obciach obnosić się z nią po nowoczesnych lotniskach, gdzie nawet przeciętny turysta ma majtki zapakowane w eleganckiego Samsonite’a.

    boka dnia 23 cze 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.