Zwykły populizm czy zwykła głupota?
27 maja 2009 – 23:35Nasz niegdysiejszy faworyt, Wojtek Wierzejski, po wciągnięciu na sztandar barw Libertasu łapie się czego popadnie, by zdobyć więcej niż 1% poparcia. Wg jego najnowszego wpisu na blogu Libertas pracuje nad projektem “Ustawy o wolności w Internecie”.
Tajemniczy dr Tomasz Sommer, lider pomorskiej listy Libertas stwierdził wg Wierzejskiego tak:
Nie może być tak, że jakiekolwiek osoby będą ścigane czy też wsadzane do więzienia, za ściąganie plików z Internetu. Tego typu działania można porównywać do walk z cywilizacją, które tłumią rozwój najbardziej zaawansowanej technologicznie formy przekazu informacji.
Pana dr Tomasza oraz pana chyba mgr Wojciecha informujemy, że za “ściąganie plików z Internetu” w Polsce nikt nigdy nie był wsadzony w Polsce do więzienia. Dodatkowo informujemy, że nikt nawet za ściąganie filmów czy muzyki do więzienia nie trafił. A powodem tego jest fakt, że ściąganie (w przeciwieństwie do udostępniania) nie jest ścigane z urzędu ani zagrożone karą więzienia. Jeśli pan Tomek z panem Wojtkiem chcą się w tej materii dokształcić, to proponujemy lekturę artykułów na ten temat, na przykład tego lub tego.
Ignorancję pana Wojtka trochę tłumaczy fakt, że co prawda prawo studiował, ale akurat tego kierunku nigdy nie ukończył.
Drugi projekt ustawy ma dotyczyć amnestii za przestępstwa internetowe. Ani pan Wojtek, ani strona Libertasu nie precyzują, co to takiego “przestępstwo internetowe”, ale pojawia się przykład:
Wojciech Wierzejski przypomniał na konferencji absurdalny przypadek skazania przez sąd studenta na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, za pobieranie z oprogramowania w większości potrzebnego do nauki na studiach.
Libertasowi chodzi zapewne o słynny przypadek studenta z Koszalina. W sprawie tej chodziło wg doniesień medialnych o “49 programów o łącznej wartości 180 709,66 zł”. Faktycznie wyrok absurdalny, dwa lata w zawieszeniu za taki drobiazg! Proponujemy więc rozszerzyć projekt ustawy o wszystkie kradzieże mienia o wartości mniejszej niż 10,000 zł, a Libertasowi od ręki przybędzie kilkadziesiąt tysięcy zwolenników. Może tym razem Wojtek Wierzejski nie przegra z Krasnoludkami…
.com
39 odpowiedzi na “Zwykły populizm czy zwykła głupota?”
Co do ściągania to wszystko pięknie póki nie ściąga się przez sieci P2P (np. torrenty) – tam z definicji ściąga się i jednocześnie udostępnia ściągnięte pliki (udostępnia przynajmniej na czas ściągania).
Patryk dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Z tym, że nikt nigdy nie był wsadzony, to ja nie byłbym taki bardzo pewny na Państwa miejscu.
Odnośnie prawa autorskiego (bo przecież nie tylko w związku z nim można trafić – zgodnie z polskimi przepisami – do więzienia) mam tu taki malutki przykład (człowiek dostał zawiasy, więc de facto nie trafił do więzienia, ale zawsze):
http://prawo.vagla.pl/node/6496
Polecam uwadze również inne teksty w serwisie, a odnośnie inicjatywy legislacyjnej – mam lekkie wrażenie, że to po raz kolejny gra wyborcza o internautów. Były już inne tego typu przypadki w poprzednich kampaniach, np:
http://prawo.vagla.pl/node/7450
Pozdrawiam
Piotr VaGla Waglowski
Piotr VaGla Waglowski dnia 28 maja 2009 | zablokuj
“Za czasów PiS ABW wypracowała nową politykę medialną. Organizowała dla funkcjonariuszy szkolenia, jak mają filmować zatrzymywanie ludzi. Chodziło o to, by te zdjęcia nadawały się do pokazywania w telewizji. Były opracowane reguły, jak filmować na zewnątrz, jak w budynku, jak sam moment zatrzymania i powalania na ziemię”
http://wyborcza.pl/1,75248,6658533,ABW__powal__zakuj__filmuj.html
kompan dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Pragnę zwrócić uwagę, że ściągane pliki to nie tylko MP3, lub filmy.
Są komercyjne programy użytkowe.
Osobiście znam przypadek że gościu pościągał wersje instalacyjne paru programów antywitrusowych i do czyszczenia rejestru. Progamy były z crackami w wersjach instalacyjnych. Facet ściągnął i nawet ich nie instalował bo onich zapomniał. I nigdy ich nie używał. Wystarczyło że pliki były na dysku. Skończyło się polubownie na grzywnie 2000 zł.
Diabeł tkwi w szczegółach: osoby korzystające z programów peer-to-peer często nie są świadome, że nie tylko ściągają jakiś plik, ale również go rozpowszechniają. Niektóre z aplikacji automatycznie udostępniają aktualnie pobierane pliki, uzależniając od tego prędkość downloadu. To oczywiście równoważne jest z przestepstwem. No pewnie że są programy tylko do ściągania np. FlashGet. Ale ściągać można też bez programu ze strony internetowej. Słyszałem o przypadkach prowokacji prowadzonych przez RIAA polegających na udostępnianiu plików muzycznych w sieci p2p po to aby namierzyć ściągających którzy ściągając też udostępniali, bo taka jest filozofia p2p.
Bez sieci p2p internet ni byłby już tym czym jest. Zostałby opanowany przez różnego rodzaju służby pilnujące co można udostępniać a co nie. No bo co z tego że pobierać będzie można bezkarnie, ale tylko to co pozwolą umieścić.
W Niemczech została wprowadzona surowa kara (2 lata pozbawienia wolności) za pobieranie plików muzycznych i filmowych. A jeśli pobrane pliki wykorzystywane będą do celów komercyjnych do więzienia można będzie trafić nawet na 5 lat. Nowe przepisy prawne, są jednymi z najostrzejszych w Europie, to wynik agresywnej kampanii przemysłu filmowego w Niemczech. Prawo do wejszło w życie od stycznia 2007 r.
Patrick von Braunmühl z Niemieckiego Stowarzyszenia Konsumentów stwierdził: „Zapis ten wysyła zły sygnał społeczeństwu i tworzy z niego grupę kryminalistów oraz głęboko niepokoi użytkowników Internetu”.
Kto zagwarantuje że niebawem spolegliwa Niemcom PO nie będzie głosować w PE za wprowadzeniem takich przepisów w Polsce?
Dlatego godne pochwały jest to że ktoś tym problemem chce się zająć i odpowiedni już się określił. Brawo Libertas Polska.
Ja głosuję za Libertas.
Chudy Ruj dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Nie rozumiem, Ojcze Dyrektorze, dlaczego i po co przywołujemy do życia upiory z przeszłości? Wojtek Wierzejski odegrał już swą mało chwalebną rolę i nie sądzę byśmy mieli go gdziekolwiek kiedykolwiek w jakichkolwiek władzach oglądać. Nie róbmy gościowi publicity, bo nie warto. Dajmy upiorom IV RP umrzeć własną śmiercią, śmiercią przez zapomnienie. Nasze forum ma pewną istotną wadę, a mianowicie tę, że co rusz pozwala odżywać jakimś “Plastelinom” itp trollom, co tylko pozornie sprawia wrażenie otwartości, a w rzeczywistości pozwala tym osobnikom lansować bzdury, które do pewnego (wąskiego ale zawsze) kręgu naszych czytelników trafią i dadzą broń do ręki Zjawisku Biologicznemu. Nie boję się wprawdzie, że IV RP wróci do władzy, ale tego, że osiągnie w następnych wyborach na tyle wysokie notowania, by dalej kopać i jątrzyć, skutecznie oddalając na lata naprawę Rzeczypospolitej…
Belissarius dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Wielu ludzi ściąga, lecz aby ktoś ściągał to ktoś musi udostępnić. Chcą rozwalić jedną grupę aby druga sama wymarła. Myślałem, że to chociaż TUTAJ tu rozumieją tę prostą logiczną rzecz. W każdym razie prawa autorskie powinny zostać zniesione. Problem ściągania i udostępniania rozwiąże sie sam.
Phaet dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@Phaet
Jezeli komus nie zalezy na prawach autorskich, udostepnia programy jako open source, np. licencja gnu. Jezeli ktos uznal, ze jego wysilek intelektualny powinien przynosic mu dochody, chroni swoje programy prawami autorskimi. Jezeli ktos lamie zabezpieczenia, staje sie zlodziejem, jezeli to jeszcze udostepnia – paserem.
Twoj pomysl mozna rozszerzyc – zniesmy prawo wlasnosci wogole. O ile poamietam, to jua kiedys byly takie pomysly.
P.S.
Mam oficjalna wersje Win XP, chociaz w 95% korzystam z darmowego linuxa i programow gnu.
Marek dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Wojtek wie, ze coś dzwoni, ale w którym kościele, to już nie bardzo. Po jego niespójnych i ogólnikowych, pozbawionych argumentów wypowiedziach nietrudno zrozumieć, czemu nie skończył studiów prawniczych. Po prostu brak mu elementarnej wiedzy o rzeczachm na temat których się wypowiada. Do tego jeszcze ten żałosny populizm. To juz nie pierwsza próba, przeciez niedawno wyjechał z postulatem obcięcia posłom wynagrodzeń. Szkoda tylko, że jakimś cudem taki pomysł nie przyszedł Wierzejskiemu do głowy w momencie, kiedy sam był posłem, bo swego czasu biuro posła W.W. było najbardziej pieniądzożerne w całym Sejmie (prawdopodobnie przez biuro Wierzejskiego i innych LPR-owców szła forsa na Młodzież Wszechpolską), ale fajnie gardłować o redukcji nienależnych sobie środków. Cóż, tonący brzytwy się chwyta.
Dario dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Pfff “Własność intelektualna” daj spokój! Z intelektem nie ma nic wspólnego. Muzyka to najlepszy przykład:
“I patrzę w twe oczy zmęczone jak moje, pokonam to miasto zmęczone jak ja. Gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje gdzie wiosna spaliną oddycha” nie wiem jak to sie zwie i CZEMU w radiu puszczają ale nie dziwie sie czemu ludzie ściągają rzeczy za darmo. Nie chcą płacić za syf.
I dlatego takie rzeczy jak windows VISTA sie kupuje (mam) a mp3 ściąga.
Simple as that.
Phaet dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Polityczny “fikołek”.Głupota przemieszana z populizmem !
dyktatura4rp dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Phaet, jaki problem? Nie podoba ci się piosenka, to po co ją ściągać? A jak podoba ci się, to niezależnie od wszystkiego autor i wykonawca wykonali dobrą robotę i należy im się zapłata.
Marek dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Z tą karalnością to jest tak :
jeżeli ściągamy muzykę, filmy to nie jest to karalne pod warunkiem że tego nie udostępniamy. Karany jest ten, który udostępnia, nie ten co ściąga.
http://news.torrent.pl/old/prawo/legalnosc_sciagania_muzyki_i_filmow.html
Jeżeli natomiast ściągamy (lub w inny sposób pozyskujemy) oprogramowanie bez zgody kogoś uprawnionego to jest to karalne od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności lub grzywna.
http://forumprawne.org/prawo-autorskie/56543-posiadanie-czy-sciaganie-nielegalnego-oprogramowania.html
Taka jest różnica. Jeżeli na przykład ktoś używa pirackiego Windowsa to dostanie grzywnę mimo że przecież tego nie rozpowszechnia. Jeżeli ktoś nakradnie dużo oprogramowania za dużą kasę to może się nie skończyć na grzywnie. Swojego czasu Microsoft jako okradany proponował polubowne załatwianie sprawy
Jak ktoś został złapany na używaniu Windowsa to Microsoft “proponował” oprócz zapłacenie normalnej opłaty za Windowsa(czyt. opłaty za najbardziej wypasioną jego wersję) zakup oprogramowania Microsoft Office. Przypomnę że najdroższa wersja Windows XP swego czasu kosztowała ponad 2000 zł a najdroższa wersja (no bo czemu nie?) Office’a również coś ponad 2000 zł. I to wszystko za to że komuś się nie chciało zapłacić 350 zł za najtańszą wersję Windowsa XP. Pół biedy jeżeli Microsoft nie chciał nam “sprzedać” jakiegoś dodatkowego oprogramowania
Ja jako programista, który żyje z tworzenia programów, nie mogę być siłą rzeczy za tym żeby można było ściągać z netu moje oprogramowanie ale przecież są inne wyjścia. Wielu producentów oprogramowania daje za darmo wersję ewaluacyjną (ograniczoną czasowo lub funkcjonalnie) zachęcającą do zakupu wersji pełnej.
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Internet jest znakomitym medium, ale mało który właściciel własności intelektualnej godzi się na sprzedaż swojej własności tym kanałem, można kupić płytę, księżkę, ale np. e-book-a, bitową postać utworu już raczej nie. Internet to wybór, faktycznie wielu ludzi ściąga i udostępnia chłam wypromowany marketingiem, ale to jedyny kanał do zaistnienie dla każdego – również niewypromowanego w mediach i wśród krytyków. Widziałbym internet jako potężną bibliotekę, zasób wiedzy, z którego KAŻDY moze skorzystać dla siebie /może z ograniczeniem aby nie w celach niekomercyjnych/, dla rozwoju. Pomyślcie ile zrobiły biblioteki publiczne i po co istnieją i po co ludzie wypożyczają za darmo różne książki – niektóre im się po przeczytaniu nie podobają. Prawa intelektualne powoli zaczynają zabijać rozwój ludzkości. Zakłada się że dwóch ludzi nie może wymyślić tego samego, napisać, zaśpiewać czy sfilmować. Aby wymyslić coś nowego należy poznać dogłębnie stare, a to jest zazwyczaj chronione wieloletnimi patentami. Dlaczego leki można kopiować – tzw. leki generyczne – po 20 – 25 latach, a od patentu do wprowadzenia na rynek i testów też mija dobrych kilka lat, a własność intelektualna wg. polskiej ustawy przewiduje czas lat 70 lat od śmierci twórcy!? Bo leki sa dla ludzi, żeby długo żyli, a rozwój inetelektu jest dla kogo? Może nie potrzebujemy ludzi mądrych? Kto nam ma wymyślić nowe sposoby pozyskiwania energii, produkcji żywności? To prawo ma za zadanie monopolizować dostęp do wiedzy – bo jakbyście nie mysleli to co wymyślili inni jest wiedzą – nawet piosenka T.Love, tworzenia monokultur.
I tu gorąco popieram Phaeta co do tzw: “własności intelektualnej”.
Patologią jest nie ściąganie a czas ochrony prawnej, zrównajmy wszystko do 25 lat i już. Czym film jest lepszy od leku czy programu komputerowego? Czy 25 lat nie wystarczy do zarobienia? To rodzi lenistwo i tzw. osiadanie na laurach.
Howgh!
Jerzy dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Ty jakuszyn powiedz mi jakież to programy tworzysz, podaj szybko żebym Cię okradł, no bo wszyscy już czychają na te genialne programy, a ja chcę być pierwszy. A później sprzedam z zyskiem. No dawaj pewnie jakaś rewolucja w fakturowaniu, a może genialny system księgowy z planem kont którego jeszcze nikt nie ma z aktualizacją na rok 2050. No pewnie to jest system płacowy przystosowany do płatnika wersja 8.0. No nie! Teraz do mnie dotarło to na pewno są drivery na najnowsze karty grafiki 9800GTX. W takim razie przepraszam. Ile się należy?
Chudy Ruj dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Drogi Jerzy: Wyobraź sobie że jesteś piekarzem. Każdy kto przychodzi do Ciebie ktoś i zabiera Ci chleb, który wytworzyłeś. Musiałeś w to zainwestować pieniądze bo piec nie grzeje za darmo, mąka również nie spada z nieba, pracownicy też chcą zarobić. Po prostu produkcja chleba by była kompletnie nieopłacalna. Zamknąłbyś biznes już po miesiącu.
Teraz z drugiej strony : Jesteś programistą, zakładasz firmę i produkujesz oprogramowanie, kupujesz kompilatory, ewentualnie inne narzędzia programistyczne, zatrudniasz ludzi, wydajesz kasę na promocję produktu itd. To są duże koszty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych (co najmniej). Niestety każdy może sobie wejść na stronę internetową i ściągnąć Twoje oprogramowanie za darmo. Nikt kto może mieć coś za darmo nie zapłaci za to (jeżeli jednak by zapłacił to producent poczułby się jak żebrak a przecież płacisz za coś nie z łaski tylko dlatego że potrzebujesz tego produktu). Programista po miesiącu zamyka biznes z ogromnymi długami co jest ostrzeżeniem dla innych, którzy chcą otworzyć firmę programistyczną. Nowe firmy nie powstają bo po co (zakładamy biznes żeby zarabiać)?? Nie powstają nowe programy, lekarstwa, chleb, muzyka, filmy czy cokolwiek innego.
Wniosek z tego taki, że jeżeli chcemy się rozwijać jako społeczeństwo (intelektualnie, emocjonalnie czy jakkolwiek inaczej) to musimy płacić za to co jest nam potrzebne (potrzebą jest również rozrywka). Produkt, za który się nie płaci po prostu umiera. Linux jest tworzony półhobbystycznie, bo przecież żeby używać niektórych dystrybucji w celach komercyjnych również należy zapłacić.
Jeżeli ktoś ściąga z internetu nielegalnie oprogramowanie to przyczynia się tym samym do tego że nowe oprogramowanie nie powstanie.
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Internet spowodował że komunikacja między ludźmi się uprościła. Więc uważam jak ktoś chce publikować, tworzyć dla kasy powinien internet omijać z daleka. Ja jako człowiek starej daty pamiętam jak słuchałem muzyki rockowej w latach 60 i 70. Był taki zespół “Black Sabbath”. Co pewnie pryszczaty wielbiciel PO nigdy o czymś takim nie słyszał. Muzycy podróżowali zdezolowaną ciężarówką od wsi do wsi i cieszyli się że ktoś w ogóle chce ich słuchać.
A teraz byle palant zrobi program, pewnie w jakimś Microsoft Basic lub Delphi, i już chce aby mu płacić. Ja, który pisałem kiedyś w Asemblerze, to śmiechy mnie biorą na takich specjalistów. Ciekawe czy taki jakuszyn choć za kompilator zapłacił i tworzy te swoje programy legalnie. No może przesadziłem bo pewnie pisze skrypty w Accesie.
Chudy Ruj dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@Chudy Ruj – to jest właśnie odpowiedź godna Ciebie. Jesteś ponoć specjalistą od relacyjnych baz danych, pewnie pracujesz jako programista? W jakiejś firmie? Czy wasi klienci zapłaciliby za coś, co mieliby za darmo? Nie sądzę. Firma nie miałaby dochodów bo i z czego? Straciłbyś pracę. Nie miałbyś z czego żyć bo inne firmy programistyczne również by padały. Twoja krótkowzroczność po raz kolejny mnie zadziwia.
Nie jest istotne w jakiej dziedzinie programowania pracuję, każda praca, która zaspokaja jakieś potrzeby musi być nagradzana.
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@ChR
M E G A R O T F L
Większej bzdury dawno nie czytałem
“Muzycy (Black Sabbath) podróżowali zdezolowaną ciężarówką od wsi do wsi i cieszyli się że ktoś w ogóle chce ich słuchać”.
A płyty też rozdawali? Grali koncerty za darmo?
LOL !!!
Prawa autorskie Cię bolą? W sumie nie dziwi mnie to, bo PiS ma również dość swobodny do tego stosunek (przypomnieć tylko wykorzystanie piosenki kabaretu Pod Wyrwigroszem
el_dvpa dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@jakuszyn,
Cleb = dobro materialne, każdy bochenek jest inny, produkujesz go periodycznie,
Program = własność intelektualna, każda kopia jest taka sama, wymyśla się raz i potem kopiuje /nowe wersje to nowe programy/.
Nie da się tego porównać w ten sposób bo spłyca się całość i doprowadza do absurdu.
Po przeczytaniu mego postu zobaczysz że skupiam się na długości ochrony “własności intelektualnej” w porówaniu do chrony patentowej leków. Powiedz mi więc dlaczego firma farmaceutyczna musi po 20 latach pogodzić się z brakiem ochrony leku, a programista lub pisarz przez 70 lat po śmierci dostaje profity? Firmy funkcjonują w pewnym środowisku prawnym i ja krytykuję to środowisko prawne, czasy ochrony, podatek dla twórców od xera, krażków DVD,CD, magnetofonów itd.
Nie przeczę że firmy powstają dla zysku. Ale jak napiszę program samodzielnie, ale będzie on miał identyczną funkcjonalnośc co Twój to co wtedy – nie miałem prawa bo byłeś pierwszy? jestem złodziejem “własności intelektualnej”?
Jerzy dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Jestem za wynagradzaniem własności intelektualnej bo to też praca, ale 70 lat po śmierci to wg. mnie zdecydowanie za dużo.
Jerzy dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Czy ktoś Ci płacił za te programy w assemblerze? Czy komuś się przydały? Z mojego doświadczenia wynika że narzędzie (jakiś konkretny kompilator) nie ma znaczenia – liczy się wartość biznesowa czyli funkcjonalność oprogramowania. To czy stworzę oprogramowanie, które komuś się przyda czy nie to już jest moje ryzyko – albo zarobię albo stracę.
Bardziej cenię tego jakiegoś palanta, który się stara (może pisać i w visual basicu żeby tylko pisał coś pożytecznego) i może kiedyś mu się uda osiągnąć sukces od palantów, którzy mówią o sobie “ja, który kiedyś pisałem w asemblerze” i że ich śmieszy używanie innych łatwiejszych w użyciu (i bardziej nadających się do tego celu) narzędzi.
Spróbuj pisać program do obsługi bazy danych (podobno na relacyjnych się znasz), z okienkami, wodotryskami w assemblerze. Dużo szybciej, wygodniej i sprawniej napiszesz (jeżeli oczywiście w ogóle potrafisz) ten sam program w języku wyższego poziomu jak np. C++, Delphi, PHP czy choćby w tym nieszczęsnym Visual Basicu. Program ten będzie miał mniej błędów (jak mawiał mój szef – programista z wieloletnim stażem – program ma zawsze jeszcze jeden błąd) i łatwiej go modyfikować/utrzymywać. Assembler jest dobry do pisania wstawek w oprogramowaniu wysokiego poziomu, wstawek krytycznych czasowo ale nie nadaje się do tworzenia dużych programów.
“A teraz byle palant zrobi program, pewnie w jakimś Microsoft Basic lub Delphi, i już chce aby mu płacić.” – a dlaczego miałby oddawać swoją pracę za darmo? Jeżeli ktoś chce tego używać to powinien za to zapłacić. Jeżeli ten program jest do niczego to nikt za niego nie zapłaci. W czym problem??
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Chudy, ciekawe wywody. A co masz do napisania o tych wielbicielach PO, którzy nie są pryszczaci? Czy może tylko na temat pryszczatych masz wyrobione zdanie?
Marek dnia 28 maja 2009 | zablokuj
hmmm…. prawa autorskie slowa tak czesto wypowiuadane rzez rozne organizacje ze obecnie gowno znacza.
Piosenki sa puszczane w radiu tak? Tak iu co tworcy za do dostaja nic nie dostaja, kase dostaje ZAiKS, wytwornia, ale nie artysta. Oni zarabiaja nma koncertach im wiecej osob zna zespol/artyste tym lepiej. Do tego sluzy internet. Z filmami jest inaczej ale kilka przypadkow pokazuje ze im wiecej osob widzialo film z netu i dalo pozytywne komentarze na forach tym wiecej osob idzie do kina. Jest kilka przypadkow gdzie malo znane filmy “wyszly” z wytworni przed premiera i zamiast strat mialy okolo 10 razy wieksza publike niz poczatkowo zakladano.
Inne przyklady Radiohead i NIN wydali plyty w necie. NIN wydal 4 kompaktowa plyte. Pierwsze cd mozna bylo sciagnac za free reszta za 5 dolcow, w pudelku 25 itd do wersji kolekcjonerskiej za 1500, Reznor w ciagu tygodnia zarobil ponad 600 tys dolcow i co zrobil wydal kolejna pelna plyte za free… Mozna? Mozna.
A jezeli chodzi o PE do warto przyjrzec sie jakie partie glosowaly za odrzuceniem nowego prawa internetowego. Bo nie podoba mi sie pomysl, ze dostawca moze mnie odlaczyc od sieci lub zablokowac wyswietlanie sie stron. To prowadzi do monopolizacji.
Obecnie jak czegos szukasz w sieci uzywasz google lub innych wyszukiwarek, ale gdyby bylo to prawo to “sprytny” moglby dogadac sie z dostawca uslug internetowych, zeby google i inne wyszukiwarki poza jego nie pokazywaly sie u odbiorcow. Robi sie goraco? Dostawcy mieli by mozliwosci o wiele glebszego kontrolowania siecia niz rzad Chin.
BTW nie bez powodu tez w pierwszym tygodniu wejscia zaostrzonego prawa w Szwecji tamtejsza Partia Piratow zwiekszyla sie o 40 tys osob. Polecam takze przesledzenie procesu witryny The Pirate Bay.
KoVal dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@Jerzy – ja się ogólnie nie czepiam długości tego okresu. Według mnie mógłby być krótszy. Jeżeli chodzi o przykład z chlebem to jednak jest trafny według mnie pod względem ekonomicznym. Piekarz musiał zakupić piec (programista narzędzia programistyczne, patenty itd.), i wyłożyć kasę na mąkę, pracowników i inne koszty (programista musi poświęcać swój czas na poprawianie błędów, dostosowywanie oprogramowania do wymagań użytkownika, istnieją takie rzeczy jak royalty fee – czyli używając np. bazy danych Oracle płacimy firmie Oracle za każdą licencję sprzedaną użytkownikowi, jak tworzę system oparty na PDA to muszę zapłacić za licencję windowsa CE dla każdego urządzenia). Różnica jest tylko taka że chleb będzie miał zbycie również i za 50 lat a nawet za 100 i więcej. Oprogramowanie będzie przestarzałe już za parę lat a nawet miesięcy i nikt go już potem nie kupi. Zauważ że ilość gier wyprodukowanych przed rokiem 2005 i wciąż sprzedawanych jest znikoma. Nikt już nie kupi Office’a z roku 2002.
“Ale jak napiszę program samodzielnie, ale będzie on miał identyczną funkcjonalnośc” – istnieją różne kompilatory do języka C++ i są napisane zgodnie z prawem. Mają one prawie identyczną funkcjonalność. To się nazywa konkurencja. Istnieje możliwość opatentowania funkcjonalności jeżeli się nie mylę – tzn. Jeżeli jako pierwszy na świecie będę oferował klientowi możliwość np. łatwiejszej organizacji kodów źródłowych albo stworzę unikalny algorytm umożliwiający szybszą kompilację to mogę go opatentować. Jeżeli Stworzysz oprogramowanie prawie identyczne do mojego to ja i tak nie będę mógł udowodnić że go zgapiłeś bez zaglądania w kod źródłowy. Zazwyczaj nie udostępnia się kodów źródłowych aplikacji komercyjnych więc praktycznie nie ma możliwości żeby programy były identyczne. Mogą mieć identyczną funkcjonalność i interfejs ale mają inne kody źródłowe więc są uznawane za inne.
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
ChR zgrywa “człowieka starej daty”, tak naprawdę z “mocniejszych” rzeczy znał jedynie Feel. Przypadkiem ściągnął kilka mp3 Black Sabbath (kolega powiedział że fajne). Potem wrzucił nazwę zespołu w google i zgrywa znawcę:)
Może więc podpowiem “człowiekowi starej daty” kilka fanych nazw: Led Zeppelin, Deep Purple, Rainbow, Dio, Blue Cheer, Black Widow, MC5, The Stooges czy z trochę innej beczki Van der Graaf Generator
el_dvpa dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@el_dvpa zapomniałeś o Pink Floyd
rozz666 dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Rozumiem el_dvpa że chcesz tu błysnąć. Doceniam.
Miło poznać fanów muzyki, którą w młodości fascynowałem się. Wtedy wiedzę o zespołach brało się nie z internetu, lecz z róznych czasopism. Ja głównie czerpałem z takiego pisemka Non Stop. To był dodatek do Tygodnika Demokratycznego redagowany przez Hołdysa. Wtedy też poznałem dużo płyt puszczanych w trójce przez Kaczkowskiego, śp. Beksińskiego. Puszczli całe płyty do czasu jak prawa kapitalizmu kazały to ograniczyć. Teraz się puszcza jeden przebojowy kawałek dla zachęty a reszta płyty chłam. Co ostatnio przekonałem się pościągnięciu najnowcej płyty U2, lub Depeche Mode.
Wracając do rzeczy, przykład Black Sabbath podałem pamiętając ich historię z gazet. I taka była wtedy grali nie dla pieniędzy ale dla sławy, tak samo Deep Purple, którzy zaczynali od kawałków Hendriksa i The Beatles. Nikt im nie zarzucał że naruszją prawa autorskie. Świat był wtedy inny. Pamiętam jak Kaczkowki puścił Hey Joe Hendriksa w wykonaniu Deep Purple i twierdził że to Hendriks nagrał nową wersję. Taki żart zrobił. Rainbow, Dio to pupłuczyny po Deep Purple. Choć nie powiem, płyta “On Stage” jest świetna. Tym “Blue Cheer” i “Van der Graaf Generator” to mnie zaskoczyłeś. Nie sądziłem że ktoś i to na tym forum to pamięta. Bo Led Zeppelin to wiadomo “klasyka”. Ktoś tam rzucił Pink Floyd. Kto to jeszcze słucha. Dla mnie ta muza się już poważnie zestarzała. No ale jak kto posłuchał Dark Side Of The Moon 200 razy ma chyba prawo miec dość.
Tu taka krótka historia Black Sabbath
http://www.sciaga-online.pl/Muzyka/praca/muzyka,33fd6d7cc4
jak dawali koncerty za 50 funtów.
Teraz dzięki internetowi i długim zabiegom aby się dostać na odpowiednie strony udało mi się ściągnąć muzykę z moich młodych lat, która była wtedy niedostępna a płyty kosztowały miesięczną pensję. I nie ściągam gównianych MP3, bo uszy po tym bolą, tylko jak na konesera przystało bezstratne formaty typu FLAC. Moje kolekcja jest taka, że prawdopodobnie do końca życia nie uda mi się tego przesłuchać.
Tak się rozgadałem, bo uważam że ściąganie zawsze powinno być darmowe. Wiele zespołow juz tak robi. Darmo udostępniaje swoje nagrania aby zdobyć popularność i zarabiać na koncertach. To samo robią porządni programiści. Dają programy za darmo, ale za wsparcie techniczne biorą pieniądze. I tak to powinno wyglądać. Dobry program zawsze przyciągnie klienta, który zapłaci za każdą modyfikację. Ale są tacy domorośli programiści którzy opchną badfziewny program za duże pieniądze i jeszcze podpisują umowy na miesięczne wynagrodzenie za wsparcie. I co ma zrobić użytkownik co kupił w ciemno?
Kolego jakuszyn wyobraź sobie, że istnieją darmowe systemy oeracyjne(Linux) no i nawet oprogramowanie na to. Bo są zapaleńcy co nie robią wszystko za kasę.
PS
Libertas Over.
chudy ruj dnia 28 maja 2009 | zablokuj
“Kolego jakuszyn wyobraź sobie, że istnieją darmowe systemy oeracyjne(Linux) no i nawet oprogramowanie na to. Bo są zapaleńcy co nie robią wszystko za kasę.”
Pozwolę sobie zacytować RMS – twórcy idei wolnego oprogramowania – “Free as an speech, not as in beer.”
bobycob dnia 28 maja 2009 | zablokuj
Ludzie piszący kod linuksa, programów na nim używanych nie zawsze robią to za free. Często są zatrudnieni w dużych firmach – Intel, IBM, RedHat, Novell, Nokia itd. te firmy zatrudniając ich w pewnym sensie go finansują.
bobycob dnia 28 maja 2009 | zablokuj
>>Rozumiem el_dvpa że chcesz tu błysnąć. Doceniam.
Przeceniasz siebie, nie muszę przed nikim błyszczeć
>>>Wtedy wiedzę o zespołach brało się nie z internetu, lecz z róznych czasopism.
No ba. Ameryki nie odkryłeś, dostęp do internet wtedy nie istniał.
>>>Puszczli całe płyty do czasu jak prawa kapitalizmu kazały to ograniczyć.
To się nazywa piractwo w kulturze poszanowania własności intelektualnej.
>>>Deep Purple, którzy zaczynali od kawałków Hendriksa i The Beatles. Nikt im nie zarzucał że naruszją prawa autorskie. Świat był wtedy inny. Pamiętam jak Kaczkowki puścił Hey Joe Hendriksa w wykonaniu Deep Purple i twierdził że to Hendriks nagrał nową wersję.
Coverowanie jest tak stare jak muzyka. Nie naruszasz praw autorskich, o ile podasz autora utworu/tekstu. To samo odnosi sie do literatury, architektury itp. Nie wiem więc o co Tobie chodzi.
>>>Ktoś tam rzucił Pink Floyd. Kto to jeszcze słucha. Dla mnie ta muza się już poważnie zestarzała. No ale jak kto posłuchał Dark Side Of The Moon 200 razy ma chyba prawo miec dość.
Akurat “Dark Side…”, jest stanowczo przereklamowaną płytą. Dużo wyżej stawiam chociażby “Wish You Were Here”
>>Teraz dzięki internetowi i długim zabiegom aby się dostać na odpowiednie strony udało mi się ściągnąć muzykę z moich młodych lat, która była wtedy niedostępna a płyty kosztowały miesięczną pensję.
A ja np wykorzystuję allegro/eaby. Aha, zapomniałem, tam trzeba placić za płyty.
>>>I nie ściągam gównianych MP3, bo uszy po tym bolą, tylko jak na konesera przystało bezstratne formaty typu FLAC. Moje kolekcja jest taka, że prawdopodobnie do końca życia nie uda mi się tego przesłuchać.
Rozbawiłeś mnie. Koło konesera nawet nie stałeś, skoro “zbierasz” jakieś FLAC-e. Przysłowiowy “format C:” i “kolekcja “chudego ruja” znika. Ja, jak na konesera przystało, mam w kolekcji ponad 2000 płyt (CD, winyle) i co najmniej drugie tyle samo na want-liście.
>>>Tak się rozgadałem, bo uważam że ściąganie zawsze powinno być darmowe.
A samochody już nie? Cytując Kazika: “Gacie se ściągnij” za darmo.
el_dvpa dnia 28 maja 2009 | zablokuj
el_dvpa
Wszystko zgrane na DVD więc format c: lub d: lub e: itd. nie grozi. O formacie FLAC to sobie poczytaj tu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/FLAC
Do tego covon D2 który ten format obsługuje z pamięcią 32 GB.
http://forum.mp3store.pl/index.php?showtopic=15972
Wgrywam 80 płyt i słuchania na m-c. Potem następne 80 itd. Niestety i tak życia nie starczy bo cóż znaczy Twoje 2000 płyt przy moich 12000.
Ja nie kupuję tylko wymieniam się z kolegami, a to chyba wolno?
A ty se trzymaj te swoje winyle i odtwarzaj na Mister-Hicie.
A gacie ściągnę jak będziesz mnie całował, wiesz gdzie?
Chudy Ruj dnia 28 maja 2009 | zablokuj
jakuszyn:
“Linux jest tworzony półhobbystycznie, bo przecież żeby używać niektórych dystrybucji w celach komercyjnych również należy zapłacić.”
Chudy Ruj:
“Kolego jakuszyn wyobraź sobie, że istnieją darmowe systemy oeracyjne(Linux) no i nawet oprogramowanie na to. Bo są zapaleńcy co nie robią wszystko za kasę.”
Żeby móc odpowiedzieć na jakiegoś posta to najpierw należy go przeczytać. Chyba że masz aż tak słabą pamięć. Poza tym Linux jako darmowy system operacyjny zdobył aż 2% rynku desktopów. WOW. W większości jest on używany przez firmy (komercyjnie czyli za to płacą) do zastosowań serwerowych.
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@jakuszyn A wiesz ze microsyf bierze kase za kazdy program i kazda gre wydawana na pc?
Kazda czysta plyta cd i dvd i inne jakie kupujesz bo chcesz nagrac np.: swoje zdjecia w cenie wliczony ma podatek dla zaisku itd bo a moze nagrasz cos “nielegalnego”.
Wbrew temu co sie mowi dla microsoftu oplaca sie ten znikomy procent ludzi, ktorzy korzystaja z nielegalnego softu, czemu? Chociazby dlatego, ze wiekszosc z nich kupuje juz legalny soft (antywirusy, office), gry itd.
A czesc kasy idzie do microsoftu. Czesc z tych ludzi to zapalency i sami udoskonalaja system roznymi nakladkami, ktore dziwnym trafem pojawiaja sie w kolejnych wersjach systemu.
Przykladow jest wiele. Ogolnie problem “piractwa komputerowego” jest o wiele bardziej zlorzony niz sie wszystkim wydaje
A gdyby nie stadion XX to Polska nie bylaby tak zinformatyzowana jak jest obecnie (wiem wniosek mocnego kalibru), obecnie wiekszosc ludzi kupuje jednak orginalne gry, programy i soft.
KoVal dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@KoVal – oczywiście że tak. Zgadzam się z Tobą ale zauważ że potężna firma taka jak Microsoft może sobie na to pozwolić bo jednak mnóstwo ludzi korzysta jednak z legali. Jeżeli jednak jesteś małą firemką to każdy pirat podżyna Ci gardło że tak to obrazowo przedstawię. Dopiero jak masz już ugruntowaną pozycję na rynku, jakąś markę i zyski ze sprzedaży to możesz sobie pozwolić na trochę luzu. Różnie różne firmy postępują, taki Keil albo Altium wypuszczają wersje ewaluacyjne oprogramowania, które kompilują kod do jakiejś wielkości, jeżeli program jest większy to proszę zakupić pełną wersję, inne firmy dają pełną wersję ale na miesiąc, po miesiącu przestaje działać (głupie rozwiązanie – łatwe do obejścia całkiem legalnie). No i jest Microsoft, który przyzwala na pewien procent ludzi korzystających z Windowsa nielegalnie – niby z nimi walczą ale jakoś tak niemrawo. To wszystko są działania mające na celu zachęcenie klienta do kupna, zapoznanie go z produktem, upowszechnienie produktu na rynku. Jak ktoś założy firmę to musi korzystać z legali bo są częste kontrole oprogramowania.
“Kazda czysta plyta cd i dvd i inne jakie kupujesz bo chcesz nagrac np.: swoje zdjecia w cenie wliczony ma podatek dla zaisku itd bo a moze nagrasz cos “nielegalnego”.” – a czymże jest/był abonament radiowo-telewizyjny? Jak masz odbiornik to musisz płacić nawet jak nigdy nie włączysz TVP. Jest mnóstwo takich absurdów.
“@jakuszyn A wiesz ze microsyf bierze kase za kazdy program i kazda gre wydawana na pc?” – zawsze można się przesiąść na Linuxa tylko dlaczego jest tak niewielu, którzy tak robią?
jakuszyn dnia 28 maja 2009 | zablokuj
@jakuszyn uwierz mi jesli oprogramowanie jest dobre to kazdy je kupi nawet, ktos kto sciagnal je nawet nielegalnie. Ja w swoim zbiorze posiadam sporo gier i programow z czego prawie wqszystkie sciagnalem z p2p z czego 99% posiadam rowniez w wersji podelkowej (czesciu nie jestem niestety wstanie kupic choc jesli bedzie mozliwosc zrobie to). Czesc kupilem od razu czesc po jakims czasie 40% gier musialem sciagnac “piraty” bo zabezpieczenia niemozliwialy mi korzystanie z nich (taki smieszny paradoks mam orginal a nie moge z niegoi korzystac, bo zabezpieczenia uniemozliwiaja mi to). Kiedys byly dema gier obecnie tego nie ma w takiej skali jak kiedys. Zdarza mi sie sciagnac czasem pirata i jesli gra nie przekona mnie w ciagu 5 minut to od razu odinstalowuje ja. Jesli mi sie spodoba kupuje. Jesli moge pojezdzic sobie autem w czasie dnia probnego to porownuje ze to jest to samo.
Poronywanie abonentu a podatku dla zaiku to nie to samo. Kasa z abonametu idzie na wiadome cele a kasa na zaiks nie. Nie pokrywa sie to z tym co ta organizacja mowi a robi, tym bardziej ze sama ma problemy z prawem ( zalegle podatki itd).
KoVal dnia 29 maja 2009 | zablokuj
@KoVal jesteś optymistą
Ja też staram się nim być i postępuję podobnie jak Ty – tzn. kupuję gry, programy, które mi się kiedyś przydały a były pirackie (wtedy nikt na to nie zwracał uwagi). Rzecz w tym że taki Chudy Ruj nie traktuje pirata jak wersji demo a raczej jak produkt sam w sobie. Takich Chudych Rujów jest dużo. Co do porównania Zaiksu do Abonamentu to wcale to nie było porównanie – ot taki kolejny przykład absurdalnego przepisu.
jakuszyn dnia 29 maja 2009 | zablokuj
Chudy Ruju,
) był rewelacyjny.
Jak jesteś zaskoczony tym, że ktoś na tym forum zna Van Der Graaf Generator, to Cię chyba jeszcze bardziej ucieszę, pisząc, że jest to jeden z moich ulubionych zespołów i mam prawie wszystkie ich płyty. Nie ściągam jednak – kupuję w sklepie. Podobnie, jak bilet na koncert w Krakowie jakiś czas temu, który to (koncert, nie bilet
Dla mnie art rock rządzi i zawsze będzie rządził, przy czym poza znanymi klasykami, jak King Crimson, Yes, Caravan czy Jethro Tull, powalają takie perełki, jak East of Eden, Indian Summer, Museo Rosenbach, Raw Material, Banco del Mutuo Soccorso czy parę innych.
BTW, ja też jestem informatykiem. I wolałbym, żeby ludzie przestali wyobrażać sobie, że “ściąganie nie jest złe”…
Boromir dnia 29 maja 2009 | zablokuj
“Wszystko zgrane na DVD więc format c: lub d: lub e: itd. nie grozi. O formacie FLAC to sobie poczytaj tu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/FLAC
Do tego covon D2 który ten format obsługuje z pamięcią 32 GB.
http://forum.mp3store.pl/index.php?showtopic=15972
Wgrywam 80 płyt i słuchania na m-c. Potem następne 80 itd. Niestety i tak życia nie starczy bo cóż znaczy Twoje 2000 płyt przy moich 12000.
Ja nie kupuję tylko wymieniam się z kolegami, a to chyba wolno?
A ty se trzymaj te swoje winyle i odtwarzaj na Mister-Hicie.
A gacie ściągnę jak będziesz mnie całował, wiesz gdzie?”
LOL. Ty masz 12000 płyt? chyba wypalone 12 tys FLACów na DVD+R. Żaden, powtarzam, żaden koneser muzyki nie będzie słuchał ulubionych płyt na jakichś badziewnych mp3playerach, chociażby z tego powodu, że zmiana sygnału analogowego na cyfrowy (a w technice analogowej nagrywana była większość płyt do początku lat 90-tych) powoduje znaczne obniżenie jakości dźwięku i zawężenie skali częstotliwosći. Nawet największy laik, na średniej klasy sprzęcie zauważy różnicę jakości dźwięku pomiędzy płytą analogową a CD. Tak więc mam prośbę: nie używaj słowa “koneser” w stosunku do siebie.
Co to jest mister hit??? Jakaś nowość z mp3 forum? Korzystam z gramofonu Pro-Ject, sama igła kosztuje tyle, co ten Twój “cud techniki”. Ten 32GB mp3 player mógłbym sobie co najwyżej podłączyć do gniazdka USB w samochodzie (ale po co)
el_dvpa dnia 29 maja 2009 | zablokuj
ej, chlopaki, nie robcie tu onetu!!
dajcie se na luz
drd dnia 1 czerwca 2009 | zablokuj