.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Bezpartyjny prezydent

15 maj 2009 – 15:09

Serwis Polityka w Sieci odkrył ciekawe zjawisko. Po zgłoszeniu na stronie www.pis.org.pl chęci otrzymywania newslettera serwer wysyła emaila z prośbą o potwierdzenie rejestracji. Prośba zaczyna się słowami: „W serwisie www.lechkaczynski.pl zgłoszono chęć otrzymywania newslettera Prawa i Sprawiedliwości”. Czemu nikogo to nie zaskakuje?

  1. 47 odpowiedzi na “Bezpartyjny prezydent”

  2. dobre.

    a czemu mialo by zaskakiwac. przeciez gdzie sie LechKacz pojawi, krzyczy „ten rzad jest zly, poprzedni rzad mojego brata byl cacy” itepe itede

    Monoekann dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  3. No nie powinno nic dziwić, bo to jest przecież PISdent.

    Flogiston dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  4. A niby dlaczego mialoby zaskakiwac? Przeciez to standard. Moze co najwyzej niesmaczyc, co przy dotychczasowej dawce niesmakowitosci serwowanej przez nadwislanskich braci Castro jest jak kropla w morzu.

    Moge tylko zacytowac Kazika: „widze to co widze i niczego sie nie wstydze; nie sie wstydzi ten kto robi, nie ten co widzi”.

    boka dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  5. Patrze na prawa strone witryny i co….587 dni do konca!!!!No i ani dnia dluzej!

    Valdo dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  6. ale czy to coś zmieni?

    alien dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  7. Valdo = optymista,
    Gdy ja patrzę na prawą stronę witryny i co?
    Jeszcze 587 dni do konca!!!! No i oczywiscie, ani dnia dluzej! Ale jak można aż tyle dni wytrwać?!?

    Flogiston dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  8. Jest jeszcze gorsza informacja – aż 1692 dni do emerytury Niedorozwojka Jarka!

    Kwa! dnia 15 maj 2009 | zablokuj

  9. Ostatnio PiSdęt jeździ po „Polszcze” i za pieniądze podatników, które nie są przeznaczone na promocję jakiejkolwiek partii, robi kampanię własnej partyjce. Nie ważne, że z tym żabim uśmiechem i tekstami rodem z prac zebranych tow. Ilicza – niewiele osiąga – liczy się to, że jedna z partii jest finansowana i wspierana ze de facto nielegalnego źródła. Dziwię się niepomiernie, że dotąd nikt nie zwrócił uwagę na spoconą dziewczynkę – Michała Kamińskiego – który bez ogródek mieni się spin doktorem PiS-u, produkuje obleśne spoty, prowadzi zjazdy KCPiS. A przecież jest on opłacany nie z kasy partyjnej, a z budżetu kancelarii prezydenckiej (zapewne koszty wyjazdów i materiały biurowe i inne wydatki spoconej dziewczynki również są finansowane przez kancelarię prezydenta) – przynajmniej formalnie rzecz biorąc – instytucji konstytucyjnej a nie partyjnej. Chciałbym aby Organizacja Wyzwolenia Palestyny z 2005 roku, który niczym cyklop i Sauron w jednym wielkim okiem szuka wszelkich przekrętów i nieprawidłowości (nawet tych najbłahszych) w PO, skomentował ten oczywisty fakt łamania nie tylko standardów przez jego ukochanego PiSdęta, ale także chyba ordynarne omijanie prawa ustalającego zasady finansowania partii politycznych i rozliczania kampanii wyborczej.

    Generał Electric dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  10. Pałac musi wiedzieć, jakie zadania do wykonania zlecił prezydentowi braciak. Logiczne chyba jest zatem, by wiedzieli, kiedy i o co wyjechać z tekstem, że „rząd nie poinformował” czy coś w tym stylu.

    Dario dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  11. @GE
    Prezio rzeczywiście głównie intensywnie agituje podczas tych wycieczek (głównie przeciwko PO), natomiast gwoli prawdy trzeba powiedzieć, że Kamiński się z Kancelarii jakiś czas temu na okoliczność kampanii zwolnił i nie kursuje już z Lechutkiem.

    Szczegóły z wycieczek prezia znajdziesz w eksponacie „Prezydent peregrynuje”.

    jendras dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  12. Dlaczego? Bo pewnie ceny za rozmowy telefoniczne były za duże – a taka dawka faktów i poglądów od swojego brata i to na jego koszt.

    Zonque dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  13. „Chciałbym aby Organizacja Wyzwolenia Palestyny z 2005 roku, który niczym cyklop i Sauron w jednym wielkim okiem szuka wszelkich przekrętów i nieprawidłowości (nawet tych najbłahszych) w PO, skomentował ten oczywisty fakt łamania nie tylko standardów przez jego ukochanego PiSdęta, ale także chyba ordynarne omijanie prawa ustalającego zasady finansowania partii politycznych i rozliczania kampanii wyborczej.”

    Marne szanse. A zauważyliście może, że w jednym z poprzednich wątków napisał Chudy Ruj, a tuż pod nim P2005 zaczął od „P.S.”?

    threepwood dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  14. Jest dla mnie niepojęte jak można czepiać się takich szczegółów. Naprawdę trzeba mieć nierówno po sufitem. Co w tym takiego złego że serwis http://lechkaczynski.pl/ wydaje newsletter partii PIS. Może właśnie dziennikarze wydający tam pracują. Przykładowo Taka dziennikarka Olejnik udziela wywiadu dla Radia ZET, a zapoznać się z nim mogę w TVN24. I wcale mnie to nie dziwi bo to jedna banda. Dziwi mnie natomiast to, że lubię poczytać gazetkę „Fakty i Mity”, a że pieniędzy nie lubię wydawać, to raz na miesiąc od kumpla księdza odbieram numery, które on już przeczytał. Z kolei on je otrzymuje od żarliwych parafian. Niekumatym wyjaśniam, że fakty i mity to pismo antyklerykalne.

    Chudy Ruj dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  15. Generalnie strasznie dużo jest dla Ciebie niepojęte. Ale ćwiczenie czyni mistrza – postaraj się to jeszcze raz przemyśleć. A ode mnie mała podpowiedź: jest dobrym obyczajem, że prezydent wybrany w wyborach powszechnych wznosi się ponad poziom partyjny, jako strażnik Konstytucji. Zatem zrzeka się przynależności partyjnej – i to, to nawet Kaczyński zrobił.
    Ale dalej jest gorzej. Objeżdża kraj z propisowskim tournee – a że na jego stronie jest odnośnik do stron PISSu, to nie jest jakiś drobiazg, tylko koncertowy popis dwulicowości i kompromitacja. Mógł sobie bowiem Lesio darować zrzeczenie się członkostwa w partii – prawo tego nie wymaga – a nie traktować ludzi jak kretynów.
    Nie jest to zatem aż taki drobiazg, jak Ci się wydaje, bo po pierwsze, prezydent łamie dobry obyczaj, po drugie, zachowuje się nieodpowiedzialnie (gdyby prezydent był z PO, także nie powinien bezwarunkowo PO popierać, bo byłoby to równie szkodliwe), a ostatecznie daje kolejny dowód swojemu zakłamaniu.
    Nie twierdzę, że jak ktoś jest wybrany prezydentem, to ma się wyrzec swoich przekonań. Ma się tylko wyrzec niewłaściwych dla piastowanego stanowiska metod ich narzucania czy też wcielania w życie.
    Ale, jak należało się spodziewać po Kaczyńskim – nie będzie raczej obserwował dobrego obyczaju – i chyba nikt się tego nie spodziewał.
    Podobnie, jak tego, że będzie to dla Ciebie do pojęcia.

    A jeśli nie widzisz różnicy między dziennikarzami – gdzie sobie tam publikują i co; a prezydentem RP i jego statusem i obowiązkami, to jest to także dla Ciebie dość typowe.
    Ale skoro mam traktować prezia tak, jak Monikę Olejnik – to z jakiejże racji prokurator może mnie ścigać za obrazę urzędu?
    Może darujmy sobie wybory powszechne, a prezydenta niech wysuwa lider wygranej w wyborach partii?

    Simon dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  16. @CHR
    Należy nie tylko czytać ze zrozumieniem, ale i pisać również. Otóż „taka dziennikarka Olejnik” raczej nie udziela wywiadu „dla Radia Zet”*, ale raczej przeprowadza z kimś wywiad w Radiu Zet. Ale to tak na marginesie.

    *Rusycyzm!

    ryszard dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  17. Zadziwiające, że wielbiciele PIS posługują się rusycyzmami. To niezbity dowód na to, kim są ci ludzie.

    zenobia dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  18. No cóż, Palestrina drze klawiaturę w innych wątkach, a miałem nadzieję że się tutaj wypowie. Obstawiam, że jego linia obrony wyglądałaby tak: „Prezydent bardzo dobrze robi wydając newsletter PiS, bo wie że to prawdziwi Polacy i że trzeba przeciwstawiać się sprzedajnym zdrajcom pokroju herr Thuske”.

    esz dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  19. Simon tobie już całkiem odbiło.
    Na całym świecie prezydenci reprezentują jakieś partie. Np George H. W. Bush, republikański prezydent z partii Republikańskiej. Bill Clinton, kandydat Partii Demokratycznej i z tejże partii wiceprezydent Al Gore. Nowy kandydat Demokratów Barack Obama też został prezydentem. W USA przypominam, jest system dwupartyjny Partia Republikańska i Partia Demokratyczna.

    Jeszcze mało zarozumiałe dla Simona?
    No to wejdź se na stronę tej partii
    http://www.democrats.org/
    i co zobaczysz ? Prezydenta!!

    Ale lepsze jest na dole strony:
    Paid for by the Democratic National Committee — 430 South Capitol Street SE, Washington, D.C., 20003.
    Czyli w tłumaczeniu na polskie:
    Opłacana przez Krajowy Komitet Partii Demokratycznej
    Proponuję więc kliknąć na tego prezydenta. Znajdziesz się na stronie:
    http://www.barackobama.com
    A tam na dole strony co? To samo: opłacone przez Komitet Partii Demokratycznej.

    Teraz powiem jak Simon
    Objeżdża kraj z prodemokratowskim tournee – a że na jego stronie jest informacja że opłacają go demokraci, to nie jest jakiś drobiazg, tylko koncertowy popis dwulicowości i kompromitacja.
    Nie jest to zatem aż taki drobiazg, jak Ci się wydaje, bo po pierwsze, Obama łamie dobry obyczaj, po drugie, zachowuje się nieodpowiedzialnie

    Chyba się nic nie nauczyłem. Niech Jankesi zaczną się uczyć od nas demokracji. Bo co zrobią jak im Simonów przybędzie.

    PS
    Tusk jak nie daj Boże zostanie prezydentem to pewnie nawet przestanie w piłkę grać ze Schetyną.

    Chudy Ruj dnia 16 maj 2009 | zablokuj

  20. „Prezydent jest zamieszany w niejasny układ wspierania określonych sił politycznych. Ponieważ urząd najwyższej osoby w państwie znalazł się w kręgu podejrzeń, nie można wykluczyć że jego działania są sterowane przez pewne powiązania towarzysko-biznesowe o których nie mogę w tej chwili mówić, jedynym dopuszczalnym rozwiązaniem jest natychmiastowe ustąpienie prezydenta z urzędu.”

    Jestem pewien, że tak by to brzmiało w ustach PiS, gdyby prezydent był z innej opcji.

    kompan dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  21. No i nasz politolog powiedział, co wiedział. Co prawda w USA mamy system PREZYDENCKI, a nie jak w Polsce PARLAMENTARNO-GABINETOWY, więc i inaczej wygląda popieranie prezydenta przez partie i vice versa. Ale podkreślanie tej subtelnej różnicy to zapewne wściekły atak na opozycję.

    threepwood dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  22. Stany Zjednoczone bardzo się różnią od Polski. W stanach jednoczonych nikogo nie obchodzi skąd ktoś wytrzasnął kasę na kampanię wyborczą – tak naprawdę ten kto ma kasę ten wygrywa wybory. W Polsce jednak przepisy starają się wyrównywać szanse poszczególnych kandydatów, partii. Prezydent u nas robi kampanię PiS za pieniądze przeznaczone dla kancelarii prezydenta. Inne partie nie mają takiego bonusu (a niby partia ma Sprawiedliwość w nazwie). Nawet ten tak przez was obśmiewany Kwaśniewski miał na tyle taktu żeby odciąć się od SLD.
    Inna sprawa : jak można mówić że to jest prezydent wszystkich Polaków jak wspiera tylko jedną partię? Dlatego jest to prezydent PiSowców i tylko ich.

    caleeb dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  23. Tu naprawdę nie ma o co kruszyć kopii.

    Demokracja czasami płata takie figle, że na odpowiedzialne stanowiska wyznacza takich nieudaczników, jak Młodszy-Brat Wielkiego-Brata. Ot taki kaprys demokracji. Poprzednio demokracja o mały włos nie wybrała kosmitę, jakim był spadochroniarz wywiadu rosyjskiego, niejaki Stanisław Tymiński. Po prostu Demokracja jest głupia i czasmi ma swoje kaprysy. W Niemczech Republiki Weimarskiej – demokracja jeszcze głupiej wybrała – na Kanclerza III Rzeszy niejakiego Adolfa H. I co jej zrobisz? Każda taka wpadka demokracji dodaje rozumu społeczeństwu, które dało się omamić demokracji. Wiadomo, już na 200%, że społeczenmstwo drugi raz nie wybierze psychola na swojego przywódcę, ale do końca kadencji nieudacznika zostało [już tylko]* (jeszcz aż)* 585 dni!! I ani dnia dłużej!!

    ———
    *Odpowiednie skreślić

    Flogiston dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  24. @Flogiston: a właśnie, czy jest jakaś ustawa mówiąca, że na stanowisko premiera mogą kandydować osoby, które przeszły badania psychiatryczne ?

    zenobia dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  25. @CHR

    Jest: „Chyba się NIC nie nauczyłem”.
    Powinno być: „Chyba się NICZEGO nie nauczyłem”.

    To jeśli idzie o gramatykę. Ale W TYM zdaniu merytorycznie masz rację.

    ryszard dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  26. @zenobia,
    No właśnie, kto przebadał tego paranoika, premiera tzw. IV Rzeszy Pomylonych??
    A powinien był być przebadany, wprawdzie mielibyśmy trochę mniej kabaretu na co dzień, ale za to nie śmano by się z nas, Wolaków, za granicą.

    Flogiston dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  27. @ Chudy Ruju

    Rzecz jasna niewiele zrozumiałeś. Ale jeszcze raz powoli: masz za mało danych. Otóż, po pierwsze, jak zauważył celnie treepwood, tam jest system prezydencki. Ale przede wszystkim – i to jest najważniejsze – prezydent USA nie jest wybierany w bezpośrednich wyborach powszechnych!
    Głosy dostają od ludzi tzw. elektorzy, rzecz jasna partyjni – i oni to dopiero wybierają prezydenta. Mało tego – jest tak, ze w zależności od stanu, który reprezentują, elektorzy mają tych głosów na prezydenta więcej lub mniej – więc w USA prezydentem może zostać osoba, która miała bezwzględnie mniej głosów szeregowych wyborców, ale więcej elektorskich.
    W związku z tym, zanim niefrasobliwie napiszesz, komu odbiło – zagłąb się przynajmniej w program przedmiotu „wiedza o społeczeństwie” dla techników – to nam wszystkim obniży stres przy rozmowie z Tobą:)

    A zatem – jak powiedziałem, darujmy sobie wybory powszechne i zróbmy elektorskie, jak w Stanach albo niech szef zwycięskiej partii wysuwa kandydata, albo niech go zatwierdza parlament – tak też bywa w wielu krajach.
    I niech sobie wtedy prezio reprezentuje PISS.
    A nie odstawia dziś szopki ze zrzekaniem się członkostwa w PISS, a potem robi, co robi.
    I jeszcze raz: nie zrozumiałeś, że chodzi o dobry obyczaj, a nie prawo. A pisałem, prawda? Nikt nie może zmusić Kaczyńskiego, żeby był prawy, sprawiedliwy, uczciwy i zwyczajnie porządny – poza nim samym.
    Jeszcze mało zrozumiałe dla father bossa?

    Simon dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  28. Simon przynajmniej coś się nauczyłeś z Wikipedii.
    Więc może daj przykład ze świata jakiegoś prezydenta, kanclerza czy innego przywódcy którego nie desygnowała żadna partia. Pewnie jak się wysilisz to kogoś znajdziesz. Bo nawet w USA był kiedyś taki. Ale to naprawdę marginalne przypadki. I nikogo nie dziwi że prezydent popiera zawsze partię która go wywindowała na piedestał. I czepianie się w tym temacie Kaczyńskiego wskazuje na poważną chorobę.Ta choroba to nienawiść, która wypływająca z rany, czyli z chorej pamięci, wyobraźni i chorych emocji.
    Aleksander Kwaśniewski w 1995 wystartował w wyborach prezydenckich jako kandydat SLD z hasłami „Wybierzmy przyszłość” Po objęciu prezydentury wystąpił formalnie z SLD. Uznano to wówczas za pusty gest, zwłaszcza że prezydent nie zerwał związków ze swą formacją, a przywiązanie do niej jednoznacznie podkreślił.
    To samo zrobi Tusk, kiedy nie daj Boże zostanie prezydentem.
    Ale dla Simona to tylko Kaczyński jest be..

    Chudy Ruj dnia 17 maj 2009 | zablokuj

  29. To Kwaśniewski de facto umocnił swoje przywiązanie do SLD. Ba, tak naprawdę Kwaśniewski startował jako bezpartyjny, a po zwyciężeniu zapisał się do SLD i przypisał im zasługę za jego zwycięstwo.

    Bzdurzyć każdy może.

    Zonque dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  30. Posłuchaj, Rudy…

    Najpierw odrobina nauki: w USA obywatele głosują w wyborach powszechnych. Ich głosy w poszczególnych stanach przekładają się na głosy elektorskie. Elektorzy ci nie są partyjniakami, ale ludźmi obdarzonymi wyjątkowym zaufaniem – nie ma to zresztą żadnego znaczenia, bowiem ich głosowanie jest bezpośrednio uzależnione od głosów wyborców. Jeśli w danym stanie jest np. 10 elektorów (ich liczba jest wprost proporcjonalna do liczby uprawnionych wyborców), a wyborcy w głosowaniu powszechnym opowiedzieli się za kandydatem „A”, to wszyscy dziesięciu oddają swe elektorskie głosy właśnie na tego, a nie innego kandydata. Dlatego tak ważne są zwycięstwa powszechne w takich stanach jak Kalifornia, Teksas i Floryda, bo tam jest najwięcej elektorów i tym sposobem kandydat „A” zwiększa ewidentnie swoją przewagę. Tak więc nawet gdy kandydat „B” przebije „A” w ogólnym podliczeniu głosów, ale „A” wygrał (choćby tylko jednym głosem) w stanach dających mu przewagę elektorską, wygrywa prezydenturę.

    Tyle lekcji. Wiemy wszyscy, że w Polsce prezydent powinien być poza podziałami. Oczywiste są jego sympatie i antypatie, bo to ludzkie. Nie wolno mu natomiast mieszać się w walkę partyjną i jawnie lansować (a tym bardziej wspierać finansowo) żadnej opcji politycznej. Prezydent reprezentuje swą osobą majestat Rzeczypospolitej. No cóż, chyba ostatnim takim prezydentem był
    Mościcki, bo w ostatnim 20-leciu każdemu łatkę możnaby przyszyć, ale takiego jak Kaczyński Polska jeszcze z pewnością nie miała. Wręcz zęby bolą jak się go widzi i słucha… Mały, izolowany, szkodliwy dupek. A za nim wierni jak… No, jak się zwiesz? …Rudy, Rudy co..?

    Belissarius dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  31. Po co przywoływać przykład USA? Prawda jest taka, że „Polszcze” potrzebny jest nam prezydent bez skonkretyzowanych uprawnień, wybierany w wyborach powszechnych – jak druga dziura w d… Jeśli przy tworzeniu konstytucji jej twórcy kierowali się przykrym doświadczeniem związanym z Wałęsą na stanowisku prezydenta – tworząc dzisiaj obowiązujące ramy uprawnień i działań prezydenta – to powinni po staropolsku – uciec gdzie pieprz rośnie, albo ze wstydu chować głowy w piasek, a nie chwalić się tym przed kamerami. Dziś przez to musimy znosić wyczyny zakompleksionego bufona, którego (co jest dla mnie tajemnicą) chronią przed krytyką media – patrz choćby TVN, gdzie idiotyczne występy LechKacza zawsze rozmywa się poprzez stwierdzenie, że to wina całej klasy politycznej. A dziennikarze przyjmują maski wielce oburzonych, gdy ktoś ośmieli się w ostrzejszych słowach skrytykować ‘prezydenta” – zaraz padają słowa o obniżeniu standardów, chamstwo, etc (casus Durczoka jest najlepszym przykładem). Przyznaję, że te medialne mendy chroniące wyimaginowany majestat urzędu prezydenta, bardziej mnie denerwują niż oba sfrustrowane karzełki, od dzieciństwa – czytelnicy dzieł zebranych tow Lenina.

    Generał Electric dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  32. Reasumując.
    Czy Wy wyobrażacie sobie w Polsce bezpartyjnego prezydenta? Bo ja na dzień dzisiejszy nie! Ale były takie czasy, kiedy startował Stan Tymiński i miał duże szanse wygrać. Dobrze pamiętam co wyprawiały media (coś na podobieństwo szkła kontaktowego i Superstacji). A to że bije żonę, jakieś ciemne interesy w Peru, czarna teczka, pokazywano same oczy Tymińskiego i wmawiano że fałszywe ma spojrzenie. To tak jak z Kaczyńskimi. A że mały, że pijak, gbur, fałszywe lojalki itp.
    Należy zauważyć, że techniki po raz pierwszy wykorzystane przez Tymińskiego, stały się niejako wzorcem dla osób startujących w późniejszych wyborach. Kampania wyborcza Tymińskiego to przykład na to, że umiejętnie wykorzystane taktyki i strategie mogą doprowadzić do jeśli nie sukcesu politycznego, to przynajmniej do odegrania ważnej roli na scenie politycznej, przez niemalże każdego. I wygrana Tuska to właśnie idealny na to przykład.

    Chudy Ruj dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  33. @chudy – dodaj do tego – spadające ze ścian pluszaki i znikające produkty żywnościowe z lodówki oraz dziadek z Wermachtu – Pamięć ci wyraźnie szwankuje – zdecydowanie spożywaj mniej małpek.

    Generał Electric dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  34. my wyobrazamy sobie normalnego przezydenta a nie PiSdenta specjalnej troski

    sardzent dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  35. „A to że bije żonę, jakieś ciemne interesy w Peru, czarna teczka, pokazywano same oczy Tymińskiego i wmawiano że fałszywe ma spojrzenie” – jeżeli odjąć czarną teczkę to identycznie postępowano z Tuskiem. Pojawiały się pogłoski że bije żonę, niedawno przecież i to Peru, wilcze oczy Tuska, a także to co opisuje GE – pluszaki, puste lodówki i dziadki z Wehrmachtu. Przeciw Kaczyńskim wytoczono tylko i wyłącznie ich wzrost – i to nie dziennikarze ani politycy a internauci (reszta to albo miecz, którym sami Kaczyńscy wojują – lojalki, albo rzeczy które można było spokojnie załatwić jednym posunięciem – gbur i pijak). Coś się nie klei ta Twoja teoria.
    Kwaśniewski jednak nigdy nie próbował agitować na rzecz SLD – trzeba to uczciwie przyznać – i dodatkowo wiedział gdzie jego miejsce (nie było takich awantur ani za SLD ani za AWS) – według mnie to wystarczy żeby być uznanym za prezydenta bezpartyjnego.

    jakuszyn dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  36. A czy Kwach jest honorowym prezesem SLD? Czy Kwach meldował przewodniczącemu SLD (którym w grudniu 2000 był Miller) wykonanie zadania? Czy Kwach dzwonił do Millera paręnaście razy dziennie, nawet na ważnych spotkaniach międzynarodowych, w celu pytania, co robić dalej? Czy Kwach w praktycznie każdym swoim przemówieniu, mniej lub bardziej otwarcie, agitował za PiS-em? NIE. W odróżnieniu od Kaczyńskiego i PiS-u – podstawmy sobie odpowiednio człowieka i partię; niestety wtedy na każde z powyższych pytań trzeba będzie odpowiedzieć twierdząco.
    A to, że Kaczyński potrafi się po chamsku zachować i często właśnie tak się zachowuje, to też niestety fakt. Wielokrotnie udokumentowany obrazem i dźwiękiem. Boli prawda?

    Dario dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  37. @all

    Zatem do Chudego Ruja nie przemawia wiedza na temat systemów politycznych. Nie przemawia cierpliwe tłumaczenie na temat różnic między systemem prezydenckim a parlamentarno-gabinetowym. Nie przemawiają do niego wyłuszczone przez nas różnice w bezpośrednim głosowaniu powszechnym a głosowaniem elektorskim czy desygnowaniem prezydenta przez parlament. Nie potrafi Chudy Ruj odnieść się także do podawanych przez nas obserwacji empirycznych: do różnic między zachowaniami poprzednich prezydentów a obecnego – na co my podajemy przykłady – szczególnie piękne jakuszyn i Dario :) – bo ma na to standardowa pisowską odpowiedź: nie jest tak, bo nie jest – „nie, bo nie”.

    a skoro na tylu poziomach rzeczywistości – włączając poziom dość powszechnej wiedzy, doświadczenia, pamięci, a także kojarzenia faktów i weryfikacji ich spośród zalewu propagandowego bełkotu – to śmiem twierdzić, że pozostaje nam tylko obserwować ze spokojem, jak Chudy Ruj imponuje nam silną wiara w bzdury.
    Nie nowe to zjawisko, gdy rozum ustępuje przed slepą wiarą, a człowiek wybiera emocje zamiast pomyślunku – ale mnie taka manifestacja zawsze przygnębia, nie wiem, jak Was?

    Simon dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  38. Zapomniałbym dodać: jak zwykle ChR, czy też FB ignoruje albo nie potrafi zrozumieć dwóch rzeczy:
    - po pierwsze, w grę pt. „jestem prezydentem wszystkich Polaków” zaczął grać sam Kaczyński. Z tego powodu zrzekł się członkostwa w PIS i z tego powodu dziennikarscy hunwejbini PISS przekonują nas dzielnie, że faktycznie jest bezstronny – ale do naigrawania się ze zdrowego rozsądku akurat tej strony dziennikarskiego światka jestem dość przyzwyczajony.
    Zatem sam prezio, jego dwór i dziennikarsko – partyjne przydupasy wciąż agitują, że nie jest on preziem PISS, tylko wszystkich Polaków.
    Ale FB jakby nie załapał i dzielnie nam tu tłumaczy, że owszem, Lechkacz jest prezydentem PISSowskim, i że… to dobrze:)
    Swoja drogą nieco mnioej bystrzy miłośnicy PISSu zawsze bezbłędnie zdemaskują nam propagandowe gierki PISS – ciekawe, czy FB zdaje sobie sprawę z tego, jak tłucze właśnie porcelanę z wdziękiem słonia:)

    - po drugie: a wiąże się to bezpośrednio z pierwszym – furda tam, czy Lechkacz będzie się miał za prezia PISSowskiego, czy wszystkich Polaków – mnie wszystko jedno, bo i tak niczego dobrego się po nim nie spodziewam. Ale skoro juz zaczął się bawić w bezpartyjnego prezydenta – to meldując wykonanie zadania, a teraz będąc de facto prezydentem PISSu – daje pokaz zwyczajowej dla tej partii hipokryzji – do czego to FB się nie odniesie, bo nie wiem, czy to dla niego w ogóle jakiś grzech jest?

    Swoją drogą – w naszym systemie politycznym każdy godny prezydent wolałby być prezydentem wszystkich Polaków i nawet zachowywać choćby pozory bezstronności – a to dla prestiżu stanowiska, dla ocen historyków, czy dla słusznej dumy i godności wiążacej się z urzedem.
    Ale Lechkacz nawet w tym pokazuje, kto tu rządzi: starszy brat. A skoro prezydentowi na nic godność, co bez przerwy okazuje – to niech się nie dziwi, że na tej godności nie zależy też zwykłym ludziom. I w przeważającej większości mają go tam, gdzie mają.

    Simon dnia 18 maj 2009 | zablokuj

  39. Ale Rudy i Plastelina mają nad nami tę przewagę, że wierzą. A wiara, jak wiadomo, czyni cuda. Z tej ich wiary czerpią zapewne przekonanie, że Nieprawda i Niesprawiedliwość jednak zwyciężą, a oni zostaną nagrodzeni medalami w Pałacu… Nam, giaurom, zostaje kpienie i szydzenie z nadzieją, że wierni jednak kiedyś się skończą…

    Belissarius dnia 19 maj 2009 | zablokuj

  40. @Belissarius – jakbyś dostawał tyle kasy z kancelarii prezydenta za każdy wpis co oni, też byś uwierzył.

    Generał Electric dnia 19 maj 2009 | zablokuj

  41. Nasz obecny Prezydent korzysta przy sprawowaniu urzędu z najlepszych wzorców historii
    Poprzednim tak „bezpartyjnym” prezydentem RP (jeszcze nie PRL!) był ob. Bolesław Bierut. I tak samo był trzymany na krótkiej smyczy…

    ZIWK dnia 20 maj 2009 | zablokuj

  42. Ostatnio pojawiła się taka informacja:
    http://wiadomosci.onet.pl/1989106,11,item.html
    Ciekaw jestem Waszej opinii w tym wątku.

    Chudy Ruj dnia 13 cze 2009 | zablokuj

  43. No i o tutaj oceniać jak nie ma deklaracji Tuska że będzie kandydował na prezydenta? Dla mnie prezydent partyjny jest nie do przyjęcia.

    jakuszyn dnia 13 cze 2009 | zablokuj

  44. Zresztą, jak piszą, eksperci są zgodni- z przysięgi prezydenckiej wynika że prezydent ma być przedstawicielem całej populacji Polski a nie tylko jakiejś jej części. Jeżeli mówimy o Tusku to możemy jedynie dywagować i konfabulować bo Tusk nawet nie powiedział jasno że będzie kandydował, Jeżeli jednak mówimy o Kaczyńskim to jest on jawnym przedstawicielem PiS i nawet robi mu kampanię wyborczą.

    jakuszyn dnia 13 cze 2009 | zablokuj

  45. Tusk powinien jasno stwierdzić, że po ewentualnej wygranej wystąpi z partii; zresztą nawet brat własnego brata pozbył się tytułu honorowego prezesa PiS, właśnie w związku z prezydenturą.
    Ale moment, wyobrażacie sobie taką sytuację, gdyby prezydent był członkiem jednej z partii politycznych, w dodatku obecnej w parlamencie? Rózne orędzia, przemowy, agitki, weta, nachalne lansowanie swego ugrupowania i pomaganie mu, czasem metodami, które głowie panstwa nie przystoją… zaraz, my to mamy od 2005 roku. W 2007 ludzie wybrali PO dlatego, że chcieli zakończyć taki stan rzeczy. Schetyna w zasadzie mógł dać ludziom do zrozumienia, że ich nadzieje były płonne. Teraz Tusk musi świecić oczami za swego zastępcę, bo ten palnął w eterze MATKĘ WSZYSTKICH GAF. Coś mi się zdaje, że szef MSWiA oberwie po uszach. Cóż, za takiego samobója należy mu się.

    Dario dnia 14 cze 2009 | zablokuj

  46. Jakby ktoś się czepiał mojej wypowiedzi – wiem, że Lech Kaczyński NIE JEST w PiS, ale jego zachowanie niewiele się różni od bezpośredniego członkostwa; ostatnio, przy eurowyborach, prezydent jawnie poparł kandydatkę PiS-u. Tym samym dowiódł, że nie zamierza już stosować półśrodków w kwestii braku neutralności. Inna sprawa, że oczekiwałem od Schetyny, iż dojrzy potencjalną pułapkę i nie wejdzie w nią tak łatwo. Mógł po prostu potępić styl prezydentury Kaczyńskiego i powiedzieć, że sobie nie wyobraża czegoś takiego w wydaniu Donalda Tuska. A tak wyszła sugestia, iż stronniczy prezydent po stronie PO to bardzo pożądana dla tej partii opcja. Tym samym zaleciało potworną hipokryzją i interesownością. Tusk będzie musiał się mocno namęczyć, by naprawić (na razie potencjalne, ale kto wie) straty zadane przez swego przybocznego.

    Dario dnia 14 cze 2009 | zablokuj

  47. Wygląda na to, że Schetyna chyba chciał się odegrać na Tusku za jakieś zakulisowe gierki. Takiego farfocla nie puszcza się bez przyczyny. Fuj.

    piteq dnia 14 cze 2009 | zablokuj

  48. Tak jak to napisałem u siebie na blogu – Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, z wrogami sam sobie poradzę. To powiedzonko pasuje w tej sytuacji idealnie.

    Dario dnia 14 cze 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.