.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Skreślony z powodu skreślenia

30 kwi 2009 – 15:50

Dzięki naszemu anonimowemu czytelnikowi mogliśmy zapoznać się z niezwykle ciekawym uzasadnieniem skreślenia członka PiS-u z listy członków. Przyjrzyjcie się uzasadnieniu.

uchwala.gif

  1. 83 odpowiedzi na “Skreślony z powodu skreślenia”

  2. Hehe – cały PiS…

    caleeb dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  3. Przecież to oczywista oczywistość.

    antyedgar dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  4. ???

    finn dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  5. W „Polityce” był kiedyś Raport o wtórnym aanalfabetyzmie. Jedno ze zdjęć: tabliczka z napisem „Zakład nieczynny z powodu, że zamknięty”.

    zewsząd i znikąd dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  6. Nawet i tu się im gomułkowszczyzna wkradła.
    Komplementarność nowomowy i poglądów.

    „Za niemanie świateł” po prostu

    Simon dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  7. „Zamknięte z powodu, że zamknięte” :D

    threepwood dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  8. Przecież nie można skreślic bez powodu…

    dan dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  9. Nazwisko pana prezesa zarządu jest adekwatne.

    insane dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  10. E tam, czepiacie się. Przecież mogli rozstrzelać, a nie zrobili tego, więc są baaardzo dobrzy :) , a powód zawsze musi być, taki czy inny…

    Conrad dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  11. Porzekadło ludowe mówi : „jaki Pan taki kram”…

    stary dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  12. a tam… czepiacie sie. Pan skreslony nie byl wystarczajcym ch..jem i dlatego skreslono go z listy ch..jow (czyli czlonkow), nastepnie a jako nie-ch..ja wykreslono go z listy czlonkow PiS.

    Przyznaje to dosc wulgarne wytlumaczenie, ale przynajmniej ma sens.

    Olek dnia 30 kwi 2009 | zablokuj

  13. Przecież to gołym okiem widać, że PISmo to mógł zaprojektować tylko Genialny Językoznawca. Co prawda w Muzeum IVRyPe Genialnym Językoznawcą jest Księciunio o pseudonimie Vetownik&Szkodnik, ale Genialnym Językoznawcą jest również Jego Brat czyli Wielki Brat.

    Zapewne Yarek zaprojektował to PISmo i nikt z otoczenia nie miał odwagi Go poprawiać, bo wszyscy bali się, że mogą być ewaporowani, jak Polaczek, Selin, Ujazdowski, Zalewski, czy nawet Dorn. Wymienieni ośmielili się poprawiać Geniusza Mazowsza, więc ich już nie ma wśród wyznawców zjadacza „Obiatów”. Nie dziwcie się niczemu, przecież Genialny Strateg maił kłopoty ze zdaniem matury:

    „Tak jakoś się złożyło, że w szkole uczyłem się źle albo bardzo źle. Bywało, że na okres miałem po pięć albo sześć dwój. Z X do XI klasy nie zdałem, ale w końcu : ”stanąłem na uszach” i z POMOCĄ RODZICÓW szkołę średnią jakoś udało mi się skończyć. (MATKA BYŁA NAUCZYCIELKĄ, A OJCIEC WPŁYWOWYM APATATCZYKIEM PZPR) (…)
    Gdy zdałem sobie w wieku 16 lat z tego sprawę, wybór miałem bardzo prosty – została tylko polityka. Niestety, antytalent plastyczny to nie jedyna moja wada. Mam jeszcze jedno, dość uciążliwe kalectwo – jestem tępy do języków i mimo intensywnej nauki jeszcze dzisiaj rozmowa z Anglikiem przyprawia mnie o dreszcze”

    A całe wyjaśnienie w tym cytacie:
    http://www.spieprzajdziadu.com/2009/04/24/kiedys-politycy-byli-szczerzy/

    Flogiston dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  14. Ulica Wesoła, to i takie jaja się przy niej dzieją. Nie, bo nie. Wielki Przywódca nie musi się tłumaczyć, po prostu sapnął jak Darth Vader i powiedział „tak ma być”. Najwidoczniej nikt nie śmiał pisnąć.

    Dario dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  15. Ciekawe co napiszą Sobeckiej, bo ta uciekła im do partii Libertas.

    antyedgar dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  16. @All

    Nie na temat, ale gorąco polecam artykuł Witolda Gadomskiego we wczorajszej GW (dodatek: Gazeta na majówkę) pod tytułem:”Ciemna strona zielonej energii”. Znakomite!!

    ryszard dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  17. @antyedgar

    Nie uciekła, nie uciekła – to Padre Direttore ją tam skierował. Krupę i Pęka rzucił na listy PIS, a Sobecką i Bendera na Libertas – i patrzy, lisek chytrusek, co mu się bardziej opłaci:)

    Simon dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  18. A jak się domyślasz, na razie nie podskoczą Padre, albowiem jego łaskawość liczy się w kilkuset tysiącach głosów

    Simon dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  19. Drodzy Państwo, podczas przyjemności z grillowania, zajadania się kiełbaskami, proszę pamiętać, że to dobrodziejstwo zawdzięczamy Yaro i jedynie słusznej i kryształowej partii PiSiaczków, która dał nam w sposób oczywiście oczywisty to, czego nie mógł dać żaden z poprzednich rządów… Ruszt, węgiel drzewny, ogień. Jest to niebywały, ogromny sukces tej partii! DZIĘKUJEMY :) )

    Kobayashi dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  20. Z okazji wynalezienia grilla przez prezesa i jego partię, ośmielę się udusić na grllu pisowca, wcześniej namoczonego w zalewie przemówień wielkiego wodza i umiłowanego przywódcy. W trakcie duszenia i pieczenia podleję go sosem sporządzonym ze świeżych spotów PIS-u. I smacznego!

    Generał Electric dnia 1 maj 2009 | zablokuj

  21. wiecie, to jest w sumie przykre co Kaczor w tym wywiadzie mowi. o tym ze jak czlowiek jest tak tepy i niedouczony wychodzac ze szkoly to moze zostac tylko politykiem :( . Elity rzadzace… kon by sie usmial…

    Wildtom dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  22. Wildtom brawo.Trafiony,zatopiony!

    staryhanys dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  23. i nikt nie przekonacie nas, że białe jest białe a czarne jest czarne ;)

    kjub dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  24. No cóż! Wielka nieszkodliwa wpadka. Gorzej jak takie się zdarzają. I takie należy nagłaśniać:
    http://deser.pl/deser/1,83454,6496189,Kuriozalna_wpadka_rzadu__tu_trzeba_napisac___.html

    Chudy Ruj dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  25. Hmm, chyba ktoś tu ma omamy – kto gdziekolwiek napisał, że wpadka p. Barańskiego była szkodliwa?

    Co do wpadki rządu, to każdy, kto nie jest idiotą wie, że przy grupowej pracy nad dokumentem takie rzeczy się często zdarzają. Co oczywiście nie zwalnia z odpowiedzialności osób redagujących ostateczną wersję.

    Gdzieś tu – oprócz smrodu – daje się odczuć elementarny brak jakiejkolwiek logiki: jest postulat, że takie wpadki należy nagłaśniać, z jednoczesną pretensją, że wpadka została nagłośniona.

    Przy okazji jest dopominanie się nagłośnienia wpadki, która – o czy świadczy chociażby dostarczony przez dopominającego się link – została wcześniej nagłośniona. Dam 3 złote temu, kto wyjaśni mi logikę tej PiSjanistycznej dialektyki.

    jendras dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  26. @jendras

    Kali wytłumaczyć! On mieć wiele uczeń w PiSa!

    threepwood dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  27. O co ci chodzi jendras? Jakieś tam wewnętrzne sprawy PiS, co to jeden jakiś nierozgarnięty napisał i wielkie halo. A tu jak rząd robi rozporządzenia, które przechodzą przez wiele osób pewnie też nierozgarniętych to dla ciebie rzecz co się często zdarza przy grupowej pracy.
    I należy przejść z nią do porządku dziennego. Toż piszę że poważne sprawy należy nagłaśniać. No naprawdę, ja tej twojej logiki PO-wskiej nie rozumiem. (No chyba że antypisowska? To rozumiem)

    A generalnie mi chodzi o to że może zamiast śmiać się z pierdół, to warto zająć się poważniejszymi sprawami dla dobra nas wszystkich.

    Chudy Ruj dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  28. @jendras

    Logika jest jasna – wszystko, co rzuca jakikolwiek cień (czy nawet cień cienia) na PiS – jest wściekłym atakiem, pomówieniem, manipulacją, zmową i spiskiem (oraz układem, za którym stoją określone siły z wiadomych inspiracji). Natomiast wszystko co może zaszkodzić PO (nie tylko, ale głównie) – jest pożądanym, patriotycznym działaniem, płynącym z głębi serca (lub innych podrobów) i jak najbardziej pożądanym. Proste? Proste!!
    Dawaj 3 złote!!!

    ryszard dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  29. Takie wpadki jak z tym rozporzadzeniem sie zdarzaja, ale to po to w Polsce obowiazuje tak skomplikowana droga legislacyjna, zeby moc uniknac ewentualnych konsekwencji pomylki i wprowadzic niezbedne poprawki. O kompromitacji moznaby mowic wtedy, gdyby rozporzadzenie w takim wlasnie ksztalcie przeszlo przez parlament i zaczelo prawnie obowiazywac. Wowczas jak najbardziej konieczne i uzasadnione byloby naglosnienie sprawy przez media. Tym jednak przypadkiem (podobnie jak kuriozalnym skresleniem czlonka PISu z listy czlonkow), media nie powinny sie interesowac, poniewaz jak juz ktos to okreslil „sa sprawy wazniejsze”. Prawdopodobnie obydwie afery skoncza swoj krotki zywot na internetowych forach i nikt nie bedzie mial o to do nikogo zadnych pretensji.

    azyl dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  30. @Ryży
    1. Że co? Nierozgarnięty w PiSie? Mam graniczące z pewnością podejrzenia, że to niestety nie jest lapsus, ale rok 1984 – facio czymś podpadł, a nie potrafili mu przypasować żadnego paragrafu, więc poszli na łatwiznę. Może to potwierdzać dwukrotne wystąpienie w tekście frazy „skreślony … z powodu skreślenia”. Niezależnie zresztą od tego, to nie ma chyba przeszkód (poza – jak mniemam – jedną: dotyczy PiS)), żeby o tym napisać, bo jest to po prostu śmieszne.

    2. To, że często się zdarza to po prostu fakt – wiem coś o tym z własnych wieloletnich doświadczeń. Drugi fakt – przykro mi się powtarzać, ale jak widzę trzeba: nie stanowi to żadnego usprawiedliwienia dla redaktora. A też jest śmieszne, że więc (o dziwo!) wrogowie narodu słusznie opisali.

    3. Udajesz, że nie wiesz o co chodziło w moim wpisie, a sprawa jest banalnie prosta:
    - podajesz linka do strony z opisem lapsusu z jednoczesnym twierdzeniem, że o tej sprawie jest milczenie. Jak to się ma do logiki?
    - do kompletu: postulujesz nagłaśnianie lapsusów, a jednocześnie masz pretensję o – jak to nazywasz – nagłośnienie jednego z nich. Jak to się ma do logiki?

    4. Co do powagi sytuacji, to nie przesadzałbym (w dalszym ciągu nie usprawiedliwiając redaktora) – między innymi od tego są posłowie, żeby też takie sprawy poprawiać.

    5. Nikt nie zmusza Cię do frekwentowania na stronkach, na których bezmyślny ciemny lud śmieje się z pierduł – do wyboru do koloru masz w necie stronek od spraw poważnych.

    @Ryszard
    Jestem Ci winien 3 PLN. Pamiętam. Zawsze będę pamiętał. :)

    jendras dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  31. Michałek z ostatniej strony w „Polityce”:

    „Jak zauważył wysłannik Super Expressu, podczas przesłuchania w sejmie Anny Fotygi, kandydatki na ambasadora Polski przy ONZ, posłom PIS wręczano kartki z pytaniami, które powinni zadać koleżance. Nelly Rokita potwierdza: >>Niespodziewanie podczas przesłuchania podszedł do mnie młody mężczyzna, wręczył zapisaną kartkę i poprosił o zadanie pytania. Nie zrobiłam tego, bo nie bardzo wiedziałam, o co chodzi

    Simon dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  32. Wysyłam jeszcze raz, bo mi pół posta zjadło:

    Michałek z ostatniej strony w „Polityce”:

    „Jak zauważył wysłannik Super Expressu, podczas przesłuchania w sejmie Anny Fotygi, kandydatki na ambasadora Polski przy ONZ, posłom PIS wręczano kartki z pytaniami, które powinni zadać koleżance. Nelly Rokita potwierdza: „Niespodziewanie podczas przesłuchania podszedł do mnie młody mężczyzna, wręczył zapisaną kartkę i poprosił o zadanie pytania. Nie zrobiłam tego, bo nie bardzo wiedziałam, o co chodzi”".

    W związku z tym mam trzy pytania:

    - Czy ktokolwiek może wątpić w prawdziwy cel wysłania Fotygi przez prezia na to przesłuchanie i czy ktokolwiek łudzi się, że miała ona wg prezia NAPRAWDĘ zostać tym ambasadorem?

    - Czy tego rodzaju blokowanie polityki zagranicznej państwa (albowiem przypominam, że prezio po raz enty uznał to za pretekst do obrażenia się i nie podpisania nominacji dla sześciu oczekujących na to ambasadorów) – to już jest dla Ciebie, Chudy Ruju, wystarczająco poważna sprawa,aby się nią zająć? Bo wygląda na to, że megalomania i miłość własna prezydenta, wybujałe zaiste potężnie i imponująco, szkodzą polskiej polityce zagranicznej – a to już chyba nie są śmichy-chichy? Polecam ostatni felieton Tyma w tejże polityce, w którym całkiem udatnie odrysowuje on politykę Prezia jako Kaowca z Rejsu. Fajna zabawa w dupniaka i kto co nasmarował w damskim kiblu, nie? Taniec obrażaniec i niezwykle istotne IPNowskie kwestie, kto puścił większego bąka.
    Choć może nie chodzi o megalomanię, a o zwyczajne działanie na szkodę KAŻDEGO, przy bagatelnych kosztach szkodzenia polskiej racji stanu, kto rządzi, a nie jest bratem Jarosławem?

    - I wreszcie – czy pamiętacie ten dowcip, obecnie już z brodą, co spowodował transfer Nelly Rokity z PO do PIS? Powiększenie średniej inteligencji w obu tych partiach:)
    Trzeba trafu, że do PISu ciągną tacy tytani intelektu!

    Simon dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  33. Dostałem SMS od obecnego prezydenta, przypominający mi, że dziś jest Dzień Flagi.
    Tylko jak to jest, że ten Dzień ustanowił Sejm III RP dnia 20.02.2004, a zaakceptował prezydent Kwaśniewski 16.03.2004

    rabbi.t dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  34. @ryszard

    A propos naszego odmiennego zdania na temat ideologia vs pragmatyzm braci Kaczyńskich – ciekaw jestem, co myślisz o moim zdaniu na ten temat w
    http://glosrydzyka.blox.pl/2009/05/W-Radiu-Maryja-Platforma-jak-PZPR.html#ListaKomentarzy

    Ale nie czuj się szczególnie zobowiązany, żeby tam koniecznie zaglądać – moja bezczelność próbująca w tym celu wykorzystać Twój cenny czas nie usprawiedliwia aż takiej nachalności:) Ale, znając Twoje wcześniejsze komentarze, wiem, że ze swoim doświadczeniem życiowym (że mało subtelnie nawiążę do wieku) – mógłbyś znaleźć dziury w moim rozumowaniu:)

    Jednakowoż, jeśli nie masz czasu albo Ci się nie chce – olej to.

    Simon dnia 2 maj 2009 | zablokuj

  35. Ja jeszcze raz o SMSie flagowym. W dzisiejszej Gazecie można znaleść takie tłumaczenie pana Szczygły „…aby w tym roku Dzień Flagi nabrał nowoczesnego wymiaru, z inicjatywy BBN ok. 10 milionów użytkowników telefonów komórkowych otrzymało SMS przypominający o tym święcie. Koszty całego przedsięwzięcia pokryli operatorzy…”
    W zwiazku z tym mam pytanie : Czy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest od zajmowania się takimi SMSami ???

    rabbi.t dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  36. @Simon
    Poruszyłeś tyle różnych wątków, że nie bardzo wiem od czego zacząć. Zacznę więc może od tego, że chyba mnie nieco przeceniasz, spodziewając się jakichś uczonych komentarzy z mojej strony oraz arbitralnych roztrzygnięć – jestem tylko prostym inżynierem (nawet nie magistrem) z siwym łbem i nieco potarganym życiorysem. Ale skoro nalegasz…

    No to zacznę od Piłsudskiego.
    Zauważ – każdy, kto chce w Polsce zaistnieć, a nie ma specjalnie własnej koncepcji na rządzenie – robi do nas oko pod tytułem „popatrzcie, jestem jak Dziadek, patriota i wojownik, i gdybym tylkomógł, to zaprowadziłbym tu porządek”. Na Ziuka kreował się Wałęsa (dosyć idiotycznie), próbował Olszewski, staje na palcach Kaczyński, a jak jest już kompletnym zerem – to se chociaż kuciapę pod nosem zahoduje (Putra oczywiście). Tylko żaden nie zauważył, że dzisiaj naśladowanie – było nie było – autokraty i nieomalże dyktatora jest zupełnym anachronizmem i może być tylko żałosne.
    Piłsudski miał misję – wyzwolić Polskę militarnie i odbudować ją z trzech różnych kawałków i działał w tamtych warunkach, w tamtym czasie i tamtych okolicznościach. I trzeba przyznać – zrobił to prawie optymalnie.
    Czy można było lepiej? Pewnie tak, ale więcej raczej nie mam na ten temat do powiedzenia, bo nie jestem historykiem, a i urodziłem się już po wojnie (niedługo, bo niedługo, ale jednak) i tamte czasy znam z przekazów rodzinnych oraz opracowań najpierw podziemnych, później „naziemnych” i innych tego typu źródeł.I tyle.
    Natomiast czasy późniejsze znam z autopsji. Wszystkie te Marce, Grudnie, Czerwce i Sierpnie przerobiłem jako człowiek dorosły i coraz bardziej doświadczony (niektóre nawet na własnej skórze – bywało, że dosłownie). Jedynie rok 56 jest dla mnie mimo wszystko historią, bo 9.letni dzieciak jednak ma trochę jeszcze za mało mózgu.
    Natomiast Sierpień 80 był rzeczywiście wielkim zrywem narodowym (który jednakowoż nie miałby szans zaistnieć gdyby była micha), jednoczącym w sobie różne nurty już wtedy jakoś tam zorganizowanej opozycji, jak i tej, która właśnie się organizowała. Było to coś wrodzaju „pospolitego ruszenia”, zjednoczonego „przeciw” i dążącego do unicestwienia wspólnego przeciwnika, jakim był narzucony, opresyjny i niewydolny system. I dopóki system twał – zjednoczenie było pełne. Macierewicz z Michnikiem Gwiazda z Wałęsą, Romaszewski z Mazowieckim – była to jedna drużyna, walcząca w miarę solidarnie o zwycięstwo (piszę „w miarę”, bo już w drugiej połowie lat ’80 zaczęły się kształtować różne frakcje i koterie – może jeszcze nie walczące zbyt jawnie ze sobą, ale już nieco poobrażane i boczące się na siebie – przynajmniej w środowisku szczecińskim, które znam.)
    Natomiast w momencie odzyskania demokracji i suwerenności, po pierwszym okresie entuzjazmu – wszystkie te historie zaczęły wychodzić na zewnątrz. Zaczęły się ujawniać różnice poglądów jak ma wyglądać ta odzyskana Rzeczpospolita – i był to proces CAŁKOWICIE NATURALNY, a nawet konieczny. Bo inaczj tę wolność widział ateista Michnik, a inaczej głęboko wierzący Jurek. Co innego było ważne dla robotnika stoczniowego, a co innego dla istniejących już wtedy przdsiębiorców. Jedni chcieliby wolnych zwiążków, a inni urzdęowego zakazu współżycia przed ślubem (obowiązkowo kościelnym). Itp, itd.
    Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że chyba nieco uprościłeś motywy działania Gwiazdy czy Walentynowicz (żeby było jasne – jestem jak najdalszy od ich poglądów i wypowiedzi). Otóż zarówno Gwiazda, jak i Walentynowicz są KOMUNISTAMI. I piszę to nie dlatego,żeby ich zdyskredytować, ale przeciwnie – zrozumieć i usprawiedliwić.
    Jest pewna różnica pomiędzy Polakami urodzonymi po wojnie, a tymi, którzy w *45 roku mieli po 18-20 lat. Otóż wielu z nich urzekła czy też uwiodła idea Marksa i Lenina, szczególnie tych z Polski środkowej, którzy nie zetknęli się bezpośrednio z bolszewizmem (chociaż są wyjątki – Kuroń pochodził ze Lwowa). I ci ludzie, kiedy uświadomili sobie, że to co jest nie ma nic wspólnego i ideą – stali się wrogami systemu, tak jak zdradzona i zakochana dziewczyna. I wymarzyli sobie, że jak zwyciężymy – to wprowadzimy prawdziwy, nie wypaczony, zgodny i ideami system komunistyczny właśnie. I nie przyjęli do wiadomości że jest to niemożliwe. A esbeckie intrygi też zrobiły swoje – i mamy to, co mamy.
    Takich frustratów jest więcej – jak choćby Kornel Morawiecki, bez wątpienia ideowy człowiek, ale jemu z kolei brak do szczęścia szubienic i gilotyn.
    Ja z tego wyciągam jeden wniosek – że ludzie kierujący się w życiu i postępowaniu szczytnymi ideami są bez wątpienia szlachetni, prawdopodobnie uczciwi i być może godni podziwu, ale za żadną cenę nie powierzyłbym im swego losu.

    ryszard dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  37. @jendras
    Wiem, że jesteś jednym z najwytrwalej pracujących kustoszy Mueum IVrp. Proszę Cię, zajrzyj do eksponatu muzealnego nazwanego „Nasz gabinet i jego okolice”. Od jakiegoś czasu mam monitor 19-calowy, a chyba nie jestem wyjątkiem pod tym względem – i wnerwia mnie to, że ta galeria tuzów intelektu tam umieszczona zajmuje 2/3 szerokości ekranu, a 1/3 z prawej strony jest pusta! Tego nie widać, jeśli ktoś ma monitor typu 14-15″, ale takich jest coraz mniej.

    Teraz pytanie i prośba jednocześnie:
    pod tym samym eksponatem („Nasz gabinet i jego okolice”) jest w zakładce „Dyskusja” zgromadzonych przeze mnie wiele fajnych zdjęć. Niestety, nie potrafię jednak tych eksponatów umieścić we właściwej galerii. Od dłuższego już czasu proszę o uzupełnienie tej niekompletnej galerii, ale jakoś nikt z kustoszy w żaden sposób nie reaguje na moje prośby. Może jednak zechciałbyś uzupełnić tę galeryję o te ciekawe zdjęcia??!

    Flogiston dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  38. @ryszard

    Widzisz, w większości się zgadzam – ale ciekaw byłem właśnie takich tropów, na które sam nie wpadłem:

    „Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że chyba nieco uprościłeś motywy działania Gwiazdy czy Walentynowicz (żeby było jasne – jestem jak najdalszy od ich poglądów i wypowiedzi). Otóż zarówno Gwiazda, jak i Walentynowicz są KOMUNISTAMI. I piszę to nie dlatego,żeby ich zdyskredytować, ale przeciwnie – zrozumieć i usprawiedliwić.”

    I tu właśnie niestety jestem zielony. Wie się o tym, że pod tymi słynnymi postulatami ze stoczniowych drzwi spokojnie mógłby się Marks podpisać i widać było przeróżne ewolucje poglądów u tych byłych opozycjonistów, którzy po 1989 roku zrobili kariery – ale co do światopoglądu Walentynowicz, czy Gwiazdy – zdecydowanie wiem za mało – bo na lepszą autopsję jestem za młody, a później wpada w ucho to i tamto, ale jest o nich w naturalny sposób wiadomo mniej, niż o dysydentach, którzy porobili kariery.

    Także dzięki za trop – będzie zdaje się trzeba pogrzebać u źródeł, co mnie cieszy umiarkowanie – bo już teraz tyrady Nowaka w RM znoszę z trudem. Ale wiedzieć by się chciało:)

    Simon dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  39. @Simon
    Nie szukaj prawdy u Nowaka w RM – jest to raczej ostatnie miejsce gdzie prawdę się głosi. Natomiast jeśli prześledzisz biografię Anny walentynowicz, nawet napisaną prze Joannę Gwiazdową (żonę Anrzeja)* – to wnioski są jednoznaczne. Biedna, niewykształcona sierota, której tzw. Państwo Ludowe dało pracę, jakieś tam wykształcenie (kurs spawacza), jakieś tam lokum – jakąś tam szansę. To było pokolenie ZMP – młodzi, ideowi ludzie, często bez korzeni, natomiast bardzo podatni na indoktrynację.
    Żeby było jasne – nie potępiam Anny Walentynowicz za jej przywiązanie do ideałów młodości, jak również za to, że nie pogodziła się z tym, że komunizm nie jest możliwy. Zbyt mocno i zbyt głęboko w to uwierzyła. Nawet Kuroń, zarażony tą samą ideą, a niewątpliwie intelektualnie stojący o 10 pięter wyżej – w głębi duszy jednak był komunistą.
    Pisałem tu już o moim Dziadku, który ponoć do końca życia kombinował, jak by tu zbudować perpetuum mobile (zmarł w 1940), a z wykształcenia był…inżynierem. Po lwowskiej Politechnice. Na ideę fix nic się nie poradzi.
    W sali BHP w stoczni szczecińskiej podczas negocjacji sierpniowych wisiało hasło „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Okazuje się, że dla wielu ludzi nie było to tylko puste hasło.

    *Na marginesie: W tej biografii, panegirycznej, ale dosyć rzetelnej pani Joannie zabrakło odwagi, aby napisać, że pani Ania była aktywistką ZMP, a później PZPR. Tak jak Kuroń, Modzelewski czy Geremek, którym to się z lubością wypomina.

    ryszard dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  40. @ryszard – Masz rację – ruch Solidarności – ten pierwotny z sierpnia 1980 roku – to był ruch poprawy funkcjonowania socjalizmu – walka przeciwko przywilejom, sklepom „komercyjnym” – wszak „wszyscy mamy te same żołądki – jak głosiło popularne hasło rzucone przy bramie stoczni im. Lenia.

    Generał Electric dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  41. Z tym, że ja nie chciałem szukać prawdy, a motywacji tych ludzi do takich a nie innych działań. Trzeba po prostu posłuchać samych zainteresowanych, to może się zobaczy, jaki robak ich gryzie:)

    Simon dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  42. @General Electric
    To, co piszesz, jest pewnym uproszczeniem. Ruch Solidarności był sumą różnych nurtów i dążeń, dla których bez wątpienia czynnikiem nośnym i niejako kanwą był nurt związkowy (WZZ), a więc z założenia LEWICOWY (nie ma większej bzdury niż określenie PRAWICOWY ZWIĄZEK ZAWODOWY – to trochę tak, jak „sucha woda” lub „zimny ogień”.
    Równie ważne były coraz silniejsze organizacje obrony praw człowieka (KOR czy ROPCIO). Udział swój miały też środowiska niepodległościowe (KPN czy też Ruch Młodej Polski). Nie do przecenienia też była w owym czasie rola Kościoła, a właściwie Papieża, który potrafił i mógł te wszystkie aspiracje wyartykułować, dodając do tego „wiarę ojców”. No i do tego – paradoksalnie – sławetna „propaganda sukcesu”, która coraz bardziej oddalała się od rzeczywisości i coraz bardziej po prostu wkurwiała. Plus coraz bardziej sfrustrowane środowiska twórcze i naukowe. To po prostu musiało walnąć.

    No i teraz mam pytanie – czy z tych wszystkich ruchów, organizacji i aspiracji, często różnych, a nawet sprzecznych dążeń – mogło się wyłonić coś w rodzaju Frontu Jedności Narodu?
    No i chwalić Boga – nie wyłoniło się.

    ryszard dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  43. @ryszard – to nie jest uproszczenie. Ja tam wtedy byłem, i mogę ci autorytatywnie napisać, że gdyby w komitecie wojewódzkim był ktoś z głową i jajami, a więc w odpowiednim wywalił paru nielubianych pasibrzuchów CRZZ dał robotnikom parę groszy podwyżki, zapewnił talony na koszule flanelowe, oraz ekstra przydział mydła i papieru toaletowego, i jeszcze załatwił kilkanaście Starów i Jelczów załadowanych wędlinami czy odzieżą, to stoczniowcy i pół Trójmiasta porzuciła by wszelkie strajki, aby zająć dobre miejsce w kolejce po te dobra. O jakich nurtach możemy pisać w sierpniu 1980 roku? Wszak to nie intelektualiści tworzyli niezadowoloną masę, która swoją bezwładnością sprawiła, że komuna musiała poczynić gesty kompromisu. A masę tą ruszyły poruszyły braki rynkowe, i brak nadziei na poprawę, a nie jakiś patriotyzm, portret papieża na bramie stoczni, czy nurty niepodległościowe. Gdyby w Polsce roku 1980 zaopatrzenie było choćby na poziomie ówczesnej Czechosłowacji – a więc skromnie, ale nie tak biednie jak u nas, to dziś nikt nie pamiętał by słów papieża – o zmianie oblicza tej ziemi. Póki była stabilizacja w umysłach ludzi, póki miało się nadzieję na własne M-3, talon na malucha, pralkę automatyczną, póki w sklepach można było dostać kiełbasę zwyczajną, póki ludzi nie doprowadzały do szału opowieści jak to polska szynka (widmo w polskich sklepach) żywiła olimpiadę w Moskwie – póty władza ludowa mogła rządzić bezproblemowo stosując lekki selektywny terror wobec wyizolowanych grupek niezadowolonych ideologicznie, którzy nie mieli szans w warunkach stabilizacji zrobić cokolwiek więcej niż manifestacyjnie rozrzucić parę ulotek i dać się zamknąć zazwyczaj na 48 godzin. Komunizm obalił sam komunizm – poprzez swoją nieefektywność do zapewnienia ludziom stabilizacji życiowej – chociażby na skromnym poziomie – ale jakiejś stabilizacji z lekką nutą optymizmu do poprawy osobistego bytu w przyszłości, poprzez zakup dóbr w rodzaju malucha, czy sławetnych mebli Ambasador. Tak więc wszelkie nurty i osobowości dzisiaj kontestowane jako obaliciele komunizmu były tylko dodatkami – czasami nawet nieistotnymi, bo czymże byłoby wsparcie iluzoryczne papieża, zejście do podziemia działaczy po 1982 roku, gdyby nie bankructwo gospodarcze ZSRR?

    Generał Electric dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  44. @General Eletric

    Ależ nie ma w tym żadnej sprzeczności.Pełna zgoda – gdyby w *80 była micha – nie byłoby żadnego Sierpnia, żadnych Postulatów, żadnych Porozumień i żadnej Solidarności. Ale też gdyby nie było zalążków pewnych struktur i żadnej intelektualnej „czapy” – pewnie by się to rozeszło „po kościach”, tak jak w 56, 68, 70 czy 76. Może byłyby jakieś ofiary, jakieś represje. Władza jak zwykle oszukałaby naród, naród jeszcze trochę by sobie pomruczał – aż do następnego Września, Kwietnia czy Listopada.
    Zauważ – komuna w Sierpniu przystawała na wszystko. Podwyżki, poprawa zaopatrzenia, trzy miliony mieszkań – proszę bardzo! Jedynie bała się jak ognia ZORGANIZOWANYCH STRUKTUR. A sruktury to był WZZ, KOR, KPN i jeszcze parę innych. No i Solidarność właśnie – jako wynik tych wszystkich czynników.
    Piszesz o podwyżkach, Starach z wędliną czy koszulach flanelowych – chyba tak do końca nie mogę się z Tobą zgodzić. Widzisz – ja też TAM byłem – mało tego, dosyć aktywnie w tym uczestniczyłem. I wiem, że ludzie zdali sobie sprawę z jednej rzeczy – że już się nie dadzą nabrać. I nie chodzi mi w tej chwili o imponderabilia typu wolność słowa czy prawa człowieka. Nie daliby się nabrać na MICHĘ JEDNORAZOWĄ, bo zdali już sobie sprawę, że na więcej władzy nie stać.Władza już po prostu nie miała skąd brać. I wszyscy chcieli tę władzę obalić.
    Inna sprawa, że nikt za bardzo nie wiedział co dalej – stąd te różne Sieci, samorządy w fabrykach i tym podobne utopijne pomysły – ale to jest już temat na inną bajkę.

    ryszard dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  45. @ryszard, Generał Electric

    Ja bym od siebie dodał może, że potrzebne były może wszystkie wcześniejsze zrywy – aby doszło do Sierpnia, a potem do 4.06.1989 r.
    Zauważcie, komuna dość udatnie wykorzystywała rozwarstwienie klasowe w kraju – czyniąc coś, o co oskarżała kapitalizm: a ostatecznie obaliła ją rewolucja ludowo-robotnicza – czyż nie paradoks? Komuniści, ucząc Marksa dla jakichś prlowskich, niemalże religijnych obrządków reżimowych – nie brali w istocie na poważnie tego, co mówił.
    A on przewrotnie, jak się okazało, w niektórych rzeczach miał rację:)

    Tak więc motywacje podziemia w PRL były różne: zaraz po wojnie z pewnością chodziło o niepodległość i wolność, kiedy Stalin wyciągał byłych partyzantów i akowców jak z saka – rewolta studencka nie była o chleb i konserwy, a strajki w stoczni nie wybuchły początkowo dla niepodległości, tylko dla żarcia i przeciwko podwyżkom cen.

    Komuniści wygrywali różnice w statusie społecznym, różne motywacje i tym podobne rzeczy – ale do czasu.
    Mimo, iż konspiracja za PRL była trudniejsza, niż za okupacji (choć rzecz jasna mniej w razie czego groziło) – to Polacy dali pokaz swoich w tym względzie umiejętności. Testowali różne rozwiązania przez blisko 50 lat – i w tym sensie uważam, że żaden wcześniejszy zryw nie poszedł na marne, choć, rzecz jasna, ludzi szkoda. Gdy po wolność ruszali się studenci w 1968 – „aktyw robotniczy” ich rozpędzał, a stoczniowców nic to nie obchodziło. Gdy przyszedł rok 1970 – w odwecie studentów nie obchodzili robotnicy. Komuniści potrafili to dość dobrze rozgrywać – przy czym mieli swoje, przetestowane wcześniej u Sowietów sztuczki – np żołnierze z poboru służyli zawsze w drugim końcu Polski, żeby w razie czego dali rade strzelać na ulicy. A – jak w każdym reżimie – MSW i Wojsko zawodowe za nieco większy kawałek ochłapa trzymało wszystko za mordę.

    Ale reżim najwyraźniej Polaków nie docenił – i spowodował drogą testów i współpracy między różnymi rodzajami opozycyjnej aktywności, tudzież inteligencją, robotnikami a nawet rolnikami (wiejska Solidarność!) – że narodziła się w Polsce opozycja – nazwałbym ją tak – totalna.
    A więc nie zgodziłbym się Generale, że chodziło tylko o dobra materialne – albowiem chodziło już o wszystko. W tej układance było miejsce i dla papieża i dla postulatów o obniżki cen i na filmy w Kościołach (co wspominam z rozczuleniem) i na stoczniowców i na KOR…
    Postulaty materialne tak się zlały z żądaniami wolności i niepodległości; jak potężna wola zlała 10 mln Polaków w Solidarność. Do której wstępowali nawet członkowie partii!

    Zatem z Tobą nie zgadzam się, iżby chodziło tylko o miskę – albowiem już nie chodziło tylko o to – władza komunistyczna nie dała rady przeprać mózgów na tyle, aby nie zachowało się wspomnienie wolności – a jednocześnie Polacy chcieli właśnie czegoś więcej.
    Z ryszardem zaś nie zgadzam się co do tego, że wcześniej „rozchodziło się po kościach”. Otóż moim zdaniem się nie rozchodziło, ale raczej nawarstwiało – i w ostatecznym rozrachunku wszystkie te doświadczenia (łącznie z Poznańskim Czerwcem) – bardzo sie przydały.

    Co do reszty Waszych diagnoz zgoda.
    Ale zrobiliśmy trochę brzydki otftop, sorki:)

    Simon dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  46. Piękny offtop :)
    Oby takich więcej. Z radością czytuje wasze posty, piszcie dalej!!!

    RobertM dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  47. @Simon
    „Rozchodziło się po kościach” – to jest, że zacytuję „klasyka” – pewien skrót myślowy. Chodziło mi o to, że władzy wszystkie te podłości uchodziły na sucho, że tak naprawdę niewiele się zmieniało i myśleli, że tak będzie zawsze. Jednych przekupią, innych zastraszą, jeszcze innych spacyfikują – i spokój. Natomiast co do doświadczeń i wniosków – zgadzam się w pełni. Nie wszyscy dali się przekupić, zastraszyć czy nawet spacyfikować. No i mimo wszystko władza za każdym razem nieco ustępowała. Przecież, pomimo całej dezaprobaty dla PRL-u nie można porównać zbrodniczego terroru czasów Bieruta ze zwykłym trzymaniem za mordę Gierka czy nawet Jaruzelskiego.
    Każda z tych dat uczyła nas czegoś innego – i przecież w wyniku Grudnia 70 powstały pierwsze zalążki zorganizowanej opozycji (RUCH z Czumą i Niesiołwskim), a po 76 nastąpił wręcz „wysyp” KOR, ROPCIO, WZZ i inne. Tak że doświadczenia tych różnych Miesięcy były bardzo cenne i owocne.

    ryszard dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  48. Oczywiście ludzie pamiętali grudzień 1970, nauczyli się czegoś przez trzydzieści kilka lat komunizmu – jednakże w 1980 roku rewolucjonistów było niewielu. Ludzie w swej większości nie uznawali socjalizmu jako coś z gruntu złego – zły był głównie podział, czyli redystrybucja dóbr. Trzeba było jeszcze dekady aby nawet w umysłach pegeerowców z zapadłych terenów Zachodniego Pomorza pojawiło się pełne przekonanie, że ten system jest niereformowalny i w gruncie rzeczy socjalizm zły sam w sobie. W tej sytuacji – jedyną zaletą opozycji było to, że była. Że był ktoś kto dawał alternatywę jeśli chodzi o obsadę urzędów centralnych, choć mizerię tego ruchu nic tak nie obrazuje jak fakt, że przez tyle lat opozycja nie wypracowała jakiegoś spójnego programu na przyszłość. Gdy władza nagle dostała się w ich ręce, zaczęła się wielka improwizacja. Fartownie dla nas do władzy nad gospodarką doszedł Balcerowicz, a nie Małachowski czy Bugaj – ale to nie była przemyślana strategia, a raczej wynik przypadku.
    Wracając do sierpnia 1980 roku – był taki moment – moment zmęczenia strajkiem, kiedy nawet jednorazowa micha dawała może nie satysfakcję, ale przynajmniej honorowe wyjście z pata – zmieniły to dwie kobiety – Krzywonos i Walentynowicz – ale udało im się tylko dlatego, że władza nie wykazała się cwaniactwem, a zamiast tego okopała się na kunktatorskich pozycjach. Po sierpniu, powstający ruch – sama masa dawała jakąś nieokreśloną nadzieję – nieskonkretyzowaną niestety – z wielu powodów – obiektywnych – vide bratnia pomoc, oraz nie przygotowania ludzi którzy podjęli się kierować ruchem Solidarność. Na czele związku postawiono robotnika, który miał charyzmę ale też zero umiejętności i zdolności do opracowania i zaproponowania alternatywy, lub też powolnych kroczków zmieniających fatalną rzeczywistość gospodarczą i społeczną. Inna sprawa, że społeczeństwo musiało jeszcze przejść tą dekadę rozkładu systemu, aby spora część zerwała z resztkami złudzeń wobec systemu i nabrania przekonania, że zmiany muszą być radykalne – i gdzie w tym wszystkim była opozycja? Była pasywną siłą nastawioną na czekanie na właściwy moment, reszta dokonywała się sama. Dlatego nie gloryfikowałbym specjalnie opozycji antykomunistycznej (już samo określenie nie jest do końca prawdziwe) – można im jedynie gratulować, że nie poszli na łatwiznę i byli „opornikami”, ale nie to, że determinowali w jakiś sposób sytuację – a więc obalili system. System tak naprawdę upadł w ZSRR.

    Generał Electric dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  49. Lech Wałęsa (pseudonim operacyjny „Bolek”) przyznał, że za wystąpienie na kongresie partii Libertas otrzymał zapłatę. Wałęsa kompromituje się takim działaniami, ponieważ Libertas to partia antyeuropejska. Jest nie tylko przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu, jest przeciwko całej Unii Europejskiej. Wałęsa kompromituje się takim działaniami (stwierdził to ten cham Niesiołowski, polityk Platformy zresztą).

    Pytanie dziennikarza:
    Wziął pan 50 tys. euro za udział w tym kongresie czy nie?
    Tak nisko mnie cenicie? Żarty pan sobie robi. Pan musi rok pracować na to, co ja zarobię za jeden wykład. Co za głupie pytanie. Ja mam pensji trzy tysiące złotych. To pan zauważ. Wszystkiego dobrego, do widzenia.
    Tak Bolek odpowiedział z rozbrajającą szczerością.

    I co bohater narodowy po raz kolejny udowadnia że nie racja stanu się liczy, tylko kasa. Za kasę obalim komunę, ale jak będzie trza to i Unię obalim. Bo jestem za, a nawet przeciw. Zależy kto płaci.

    Chudy Ruj dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  50. @Chudy Ruj – Wałęsa zarobił te pieniądze legalnie, więc odp… się od niego. I jeszcze jedna korzyść – dzięki niemu kongres Libertasu stał się tematem w polskich mediach – a nic tak nie pomaga Polsce jak wspieranie konkurencji PiS-u. Stąd pewnie wasza frustracja, że Wałęsa wsparł swoją obecnością partię, która zagraża żelaznemu elektoratowi braci K.

    Generał Electric dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  51. Jestem przekonany, że Lechu zrobił sobie z pismaka (i jak widać nie tylko) jaja – wystarczy chwila refleksji nad podanymi liczbami i kontekstem. Sądzę, że co najwyżej dostał zwrot kosztów podróży i pobytu.

    Co do Ryżego: a jaką kasę i od kogo LW dostał za – jak piszesz – obalenie komunizmu? Od komuchów jak sądzę?

    Z przyjemnością zobaczyłbym Ciebie przekazującego np. na PiS pareset tysiaków dołków nagrody Nobla, a drugie tyle z honorarium za film.

    BTW – widzę, że zagorzały obrońca standardów dysputy zaczął używać niepodważalnych argumentów, typu „Bolek”, czy „cham Niesiołowski”. Niewątpliwie w bardziej przekonujący sposób trudno jest wyrazić swoją bezradność w dyskusji.

    jendras dnia 3 maj 2009 | zablokuj

  52. @All
    Choć glossa Ryżego niewątpliwie była niespotykanie wartościowym wkładem merytorycznym w nudną przecież i zalatującą typowym dla platformerskich lemingów narcyzmem dysputę Elektryka, Simmiego i Rysia, to niestety właśnie upewniłem się, że – mimo zachowywania do pewnego momentu pozorów normalnej wymiany zdań – jest on zwykłym trollem, z którym żadna rozsądna rozmowa na poziomie logicznego kojarzenia faktów nie jest możliwa i stanowi tylko stratę czasu.

    Diagnozę postawił Wasz -

    jendras dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  53. Jedyna metoda na trolla – ciepły urynowy deszczyk. Wiem, że czasem trudno się powstrzymać- vide casus P05 – ale nic innego nie działa.

    Przy okazji – bądźcie uprzejmi zauważyć: spławiamy P05 – pojawia się Father Boss. Spławiamy i jego – pojawia się ChR. Nigdy razem. Przewidywalne niczym sraka po niedojrzałych śliwkach.

    Jeśli nie chcecie zaliczyć się do grona dętych frajerów, łapiących się na najstarsze pod słońcem numery – olejcie trolla. W przeciwnym razie ośmieszacie się od prawej do lewej.

    boka dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  54. @General Electric

    Po pierwsze – trochę Ci się dziwię, że rozmawiasz z takim niczym. Daj se spokój – nie warto tego zauważać. Czy podjąbyś „dyskusję” z obszczekującym Cię zza płotu kundlem?

    Po drugie – ad rem.
    Otóż nic nie dzieje się „samo”. Owszem, nastąpił szczęśliwy dla nas zbieg różnych okoliczności typu „pierierstrojka” (choć można zadać pytanie czy na to, że w ZSRR zaczęło się to, co się zaczęło – nie miały w jakimś stopniu wpływu wcześniejsze wydarzenia w Polsce – są również takie głosy), ale tak jak nie byłoby Rewolucji Francuskiej bez Robespierra czy Dantona, październikowej bez Lenina itd. – tak nie byłoby Solidarności i późniejszych przemian bez Wałęsy, Kuronia czy choćby Walentynowicz. Przy czym, uprzedzając Twoje ew. argumenty (choć to trochę nieładnie) powiem: Tak, masz rację. Poziom niezadowolenia społecznego we wszystkich tych przypadkach był taki, że ktokolwiek by nie stanął na czele tych ruchów – osiągnąłby cel podobny. Ale ktoś MUSIAŁ TO ZROBIĆ. Ktoś, kto miał jakąś wizję, jakąś charyzmę i odwagę. Ktoś musiał być tym jądrem krystalizacji, tym drożdżem i właśnie przywódcą. Ktoś te czerwcowe wybory musiał przygotować, kogoś trzeba było wybrać itd. To byli konkretni ludzie.
    Faktem jest również, że wielu z nich zostało obdarzonych zaufaniem mocno „na wyrost”, ale to już jest inny temat.

    ryszard dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  55. @Generale Elektryczny
    Na dowód tego, że nic nie dzieje się „samo”, weź dzisiejszą Rosję albo Chiny. Rosja nie jest w stanie skonsumować demokracji, bo nie ma po temu właściwych tradycji tudzież doświadczeń – tak więc tak czy siak i bez komunizmu jakaś forma zamordyzmu jest tam do dziś – i paradoksalnie, dziś zdaje się większa, niż za Jelcyna.

    A co do Chin – tak, wiem, inna mentalność i kultura – ale czy nie są przykładem, że idąc na ustępstwa w kwestiach gospodarczych można petryfikować zamordyzm we wszelkich innych dziedzinach życia?

    Zatem zgoda co do tego, że komunizm musiał upaść i bez Wałęsy i w Rosji i Chinach także – taka jego zreszta nieodparta uroda:) – ale nie jest powiedziane, że nie da się go wymienić na cos podobnego w metodach, choć nie treści – skokowo, jak w Rosji; czy ewolucyjnie – jak w Chinach.
    I tak nadejście prawdziwej demokracji można tam będzie liczyć w kolejnych dziesiątkach lat- choć nie mam wątpliowści, że finalnie liberalna demokracja wygra i tu i tu, jako system najbardziej konkurencyjny.

    Ale uważam, że to nam pokazuje, że nic nie dzieje się „samo”, że Balcerowicz nie znalazł się tam, gdzie się znalazł przypadkiem – i że w tym, co nam sie zdawało chaosem, była jednak metoda, choć może mimowolna:)

    Pozostaje sobie pogratulować, że mimochodem udowodniliśmy w ten sposób zachodnim niedowiarkom, że zdecydowanie należymy do kultury łacińskiej, a nie wschodniej.

    @jendras

    Ale jest faktem, że wystąpienie Wałęsy na zjeździe Libertasu niemożebnie mnie skonfundowało.
    Chociaż chyba poznaje ten jego chaotyczny i intuicyjny styl – potrafi miotać się ze skrajności w skrajność – raz wymachuje siekierką i puszcza w skarpetkach, by dzień póżniej namawiać do koncyliacji, narodowego pojednania, jeździć tam – gdzie go nienawidzą i namawiać do siebie.
    Cały Wałęsa.
    Ale miał rację pewien poeta, gdy twierdził, że bohaterowie masowej wyobraźni powinni umierać we właściwym czasie:)

    Simon dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  56. Zgadzam się z ryszardem – ktoś musiał być mentosem w coca-coli. Podjął się tego Wałęsa – to było bardzo odważne posunięcie. Był głosem i twarzą Solidarności i nikt temu nie może zaprzeczyć. Efektem tego ruchu był upadek komuny w Polsce to też jest jasne. Co z tego że zaraz po upadku komuny było gorzej – zawsze na początku jest gorzej… Teraz tylko jacyś frustraci wmawiają innym że Komuna obaliła się sama a Wałęsa był komunistycznym szpiegiem. Czy teraz jest u nas źle? Nie jest, wystarczy spojrzeć na wiele innych kapitalistycznych krajów – tam też są problemy ale chyba najważniejsze w tej zamianie systemów jest to że człowiek dostał swój los w swoje ręce i ma więcej możliwości uczynić ten los lepszym.

    caleeb dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  57. My tu gadu gadu a tu takie ladne kwiatki wychodza…

    Ze zacytuje za onetem:

    Enea kupiła program za 10 mln, a potem go nie użyła
    „Gazeta Wyborcza”: w 2008 r. szef Enei Paweł Mortas zamówił dla koncernu Enea – 5 tys. licencji na program, który pozwala kontrolować wszystkie poczynania pracowników w komputerach. Za jedną licencję Enea zapłaciła prawie 2 tys. zł. W sumie blisko 10 mln zł – pisze „Gazeta Wyborcza”.
    Sprzedawcą programu była warszawska spółka eModus. W jej radzie nadzorczej pracował były wiceminister skarbu z rządu PiS Ireneusz Dąbrowski, a prezesem był b. sekretarz stanu i wiceszef kancelarii rządu PiS Piotr Tutak – czytamy w „Wyborczej”.

    Z 5 tys. licencji zainstalowano w Enei kilkanaście, ale i te potem zostały odinstalowane – informuje „Gazeta Wyborcza”. „Deloitte” – firma, która przeprowadzała audyt w Enei, podkreśla, że podobne programy można było kupić na rynku za jedną dziesiątą ceny.

    Transakcje eModusa z Eneą bada poznańska prokuratura.

    O specjalnym śledztwie w tej sprawie czytaj dzisiaj w artykule Marcina Kąckiego w „Gazecie Wyborczej”.

    Fajne kwiatki prawda? Mnie osobiscie to cos przypomina. Ciekawe jak rozwinie sie sytuacja.

    KoVal dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  58. Pan Prezydent znów „przemówił” się o krzywdę swojego brata, którego rząd był rzekomo zagrożeniem dla demokracji a przecież nie był bo chodziło tylko o oszukanie wyborców w obronie przywilejów oligarchów co też się udało rzekł Prezydent patrząc wymownie na Komorowskiego i Tuska. Gdybym żył na Księżycu to może bym i w to uwierzył ale doskonale pamiętam jak po dwóch latach nie rządzenia ale ustawicznych zadym i awantur, w tym ciągłej walki z szerokim frontem, układem, szarą siecią a tak naprawdę z fobiami i fochami patologicznych bliźniaków na ich własne życzenie został rozwiązany Sejm i ogłoszone wybory tylko po to aby się zemścić na Lepperze i dalej rządzić już samodzielnie. Doskonale pamiętam jak PiS-owska gawiedź heilowała na cześć swojego fuhrerka i cieszyła się ztego wydarzenia! Niestety – przegrali! Bilans rządów Mściwo-Jadowitego Jarci to wykończenie: marszałków Sejmu – 2; premierów – 1, wicepremierów – 3; ministrów – 7 oraz skłócenie i podzielenie Narodu, zniszczenie i zanieczyszczenie ważnych instytucji państwowych wprowadzenie prymitywizmu i chamstwa do polityki i życia publicznego a także nieustanne próby zafałszowania najnowszej historii Polski! Powiedzmy więc za 598 dni temu – pożal się Boże – prezydentowi swojego brata: – Kończ Waść! Wstydu oszczędź!

    kt dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  59. Poruszony obserwacją atmosfery polskiej sceny politycznej podczas minionego weekendu wróciłem do szarej szwedzkiej codzienności. Otworzyłem poranną gazetę i od razu szok! Szwedzka dama co robi za unijnego komisarza, socjaldemokratka Margot Wallström, pochwaliła przeciwnika politycznego, burżuazyjnego premiera Fredrika Rainfeldta za pracę w Unii szwedzkich posłów z partii rządzącej. Podkreśliła przy tym znacznie lepszy rezultat od socjaldemokratycznych poprzedników.

    http://www.svd.se/nyheter/inrikes/artikel_2832083.svd

    Nie wiem czy unijnym parlamentarzystom z Polski pomoże unijna ogłada ale nie należy tracić nadziei. Ten i ów już zaczął się porządnie ubierać. Ziobro zadbał o grzywkę. Wszak od czegoś trzeba zacząć. Kto wie czy kultury z unijnych korytarzy nie przywiozą do kraju. Pani Wallström kiedyś nie przepadała za przeciwnikami politycznymia ale nauczyła się ich szanować.

    dżolo dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  60. @Simon
    Nie powiem, mnie też to trochę rozczarowało, jakkolwiek dla własnego komfortu psychicznego tłumaczyłbym to podobnie do Ciebie: Lechu zawsze lubił namieszać, więc pewnie to zagrywka typu „wspieranie lewej nogi”, „wojna na górze”, „buziaczki z Kwachem, czy zaproszenie Lecha K., Anny W. i małżeństwa Gwiazdów na imieniny wtedy, gdy tamtci obnażali jego oburzającą zdradę.

    A może frekwentował jedynie dla zaspokojenia własnej próżności, na której niedobór nigdy przesadnie nie narzekał?

    jendras dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  61. Acha, pocieszam się jeszcze tym, że – jak przytomnie zauważył Elektryk (Generał, a nie Wielki) – Libertasy potencjalnie odbierają twarze (vide transfer Sobeckiej), a za nimi część żelaznego elektoratu Pisiorkom, a nie Platformersom. Cała ta heca z ich nagłośnieniem może więc per saldo obrócić się na korzyść. Nie chcę sugerować, że tak kompinuje Lechu, ale wykluczyć tego nie można.

    jendras dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  62. Często przypominam sobie ludową myśl: „czemu jesteś biedny, bo jesteś głupi i dlaczego jesteś głupi, bo jesteś biedny”. Ileż goryczy i prawdy wyziera z tego stwierdzenia? Czy jednak bieda i głupota muszą iść w parze? Tak naprawdę oczywiście – nie.
    Codziennie, na każdym kroku podlegamy jednak zmasowanej indoktrynacji środków masowej komunikacji będących w rękach posiadaczy majątków, w dalszym umacnianiu nas w przekonaniu o własnej beznadziei. Nie możesz przecież nic uczynić bez przyzwolenia bogatych decydentów. Pozostaje ci jedynie przystanie na postawę znaną często z minionych okresów określoną w trzech słowach: mierny, bierny ale wierny. I wtedy decydenci pozwolą Ci przeżyć kolejny dzień w umiarkowanym spokoju. Byle tylko nie poniosły cię nerwy, byle nie zachciało ci się postawić się wobec kolejnych prób tresury. Być może uda się doprowadzić Ciebie do stanu powszechnej akceptacji nijakości. Wtedy i być może spodnie z „pańskiego stołu” nieco okruchów dobrobytu. I lud się ucieszy. I majętny uspokoi swoje sumienie.
    Jeszcze niedawno łudziłem się że postawa realatywizmu moralnego przynależna jest politykom. Ale coraz bardziej przekonuję się, że w wyścigu szczurów przegrywają ci, którym w życiu przyświecają wartości, dla których dobro, prawda, piękno, przyjaźń, bezinteresowność w działaniu będzie celem samym w sobie. A co stanie się tymi idealistami. Ano zginą w powodzi chamstwa, sprytu, przebiegłości i walki o majątki. Jak długo pożyją? Może bogaci założą ogród z klatkami w których umieszczą długowiecznych marzycieli przedstawiając ich jako ponurą przestrogę dla swych latorośli. Każdy sposób jest dobry aby powrócić do swych korzeni, do jaskini.

    Chudy Ruj dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  63. @Chudy Ruj

    @Codziennie, na każdym kroku podlegamy jednak zmasowanej indoktrynacji środków masowej komunikacji będących w rękach posiadaczy majątków, w dalszym umacnianiu nas w przekonaniu o własnej beznadziei. Nie możesz przecież nic uczynić bez przyzwolenia bogatych decydentów.

    Ehh prawie jak najlepsze cytaty z Manifestu komunistycznego Marksa i Engelsa az sie lezka w oku kreci…

    @Byle tylko nie poniosły cię nerwy, byle nie zachciało ci się postawić się wobec kolejnych prób tresury. Być może uda się doprowadzić Ciebie do stanu powszechnej akceptacji nijakości. Wtedy i być może spodnie z „pańskiego stołu” nieco okruchów dobrobytu. I lud się ucieszy. I majętny uspokoi swoje sumienie.

    Wyzyskowi buzzuazji mowimy stanowcze nie.

    @Każdy sposób jest dobry aby powrócić do swych korzeni, do jaskini.

    Masz racje towarzyszu, trzeba zrobic rewolucje!!!

    A tak na serio mimo iz mam poglady lewicowe i zdarzylo mi sie nawet czytac manifest, uwazam co nastepuje:

    - Zastanow sie jakie masz poglady, bo czytajac twoje posty wnosze ze nie lewicowe i na pewno nie komunistyczne, choc twoja wypowiedz to w duzej mierze prawie cytaty z Marksa i Engelsa. Zeby bylo smieszniej wiekszosc lewicy w Europie poza skrajnosciami dawno zaprzestala takiej retoryki. Mniej wiecej w polowie XX wieku, a nawet wczesniej gdzies tak niedlugo po rewolucji pazdziernikowej.

    - relatywizm moralny… hmmm. Rozumiem ze jest relatywizm kulturowy, ktory pozwala mi zrozumiec ze inni maja inna kulture, poglady, zwyczaje i ze nei sa gorsi od „nas”.
    Ale relatywizm moralny… ma mi przypominac, ze inni maja inna moralnosc (w tym samym kregu kulturowym z ktorego ja pochodze)i akceptowac to?? O nie.

    - rozejrzyj sie gdzie mozna kupic tabletki z suszonej zaby.

    Pozdrawiam KoVal

    KoVal dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  64. Drogi KoVal
    Może moja wersja Manifestu Komunistycznego jest niedobra:
    http://chomikuj.pl/pawgoli?fid=7898523
    stąd była.I Twoich cytatów nie znalazłem. Ale może się mylę. Podaj tylko numer strony. Skądżeś wyskoczył. Z Konopi?

    Chudy Ruj dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  65. Wiesz co oznacza slowo prawie?

    za słownikiem jezyka polskiego:
    prawie «partykuła komunikująca, iż to, o czym mowa, nie zostało osiągnięte i że niewiele brakuje, aby się urzeczywistniło, np. Była prawie mężatką.»

    Jeslis niekumaty to powiem wprost. Sens twojej wypowiedzi bardzo mocno pokrywa sie z tym co napisali Marks i Engels w Manifescie. Choc w przeciwienstwie do Ciebie obu panom udalo sie popelnic kilka niezlych pozycji, ktore nawet dzisiaj mozna obronic. Choc Manifest na pewno nie jest jednym z tych dziel. Of Topic

    KoVal dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  66. A ja się mało nie poryczałem się z żalu i współczucia, wyobraziwszy sobie niewytresowanego przez spodnie z pańskiego stołu ryżawego marzyciela-idealistę w klatce.

    Mocno działająca na pozytywne emocje i wzruszająca jest też wizja Braci, którym w życiu przyświecają wartości, dla których dobro, prawda, piękno, przyjaźń, bezinteresowność w działaniu jest celem samym w sobie.

    Na szczęście końcówka zawiera element niewątpliwie optymistycznego proroctwa – zginą oni (co w 50 % już się zresztą sprawdziło) w powodzi chamstwa, sprytu, przebiegłości i walki o majątki.

    jendras dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  67. @jenrdas, KoVal

    Chce Wam się dyskutować z tym, no jak mu tam – Chór Wujów czy jakoś tak? Toż to przecież czytanka dla czwartoklasistów z Korei Północnej lub wyciąg z wytycznych dla Zakładowego Ośrodka Informacji I Propagandy z czasów PRL-u (naprawdę, były takie!) Dodać jeszcze parę zaklęć typu „określone siły”, „inspirowane przez wiadome ośrodki” czy „chodzące na pasku rewizjonistów i rewanżystów” i jestem o dobre trzydzieści parę lat młodszy!
    Naprawdę szkoda klawiatury, prądu i oczu.

    ryszard dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  68. @Ryszard
    Niestety masz rację – udało mu się z między innymi moją pomocą rozwalić ciekawą wymianę zdań między Wami (Ty, GE i S). Spróbuję już nie reagować

    jendras dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  69. ryszard
    fajnie siedzieć na wcześniejszej emeryturce i pier…ć bzdedy.

    Chyży Ruj dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  70. O, kolejny geniusz retoryki, tylko pod inną ksywą i innym linkiem, coby nikt nie pomyślał, że to ta sama osoba? Gwoli informacji, father boss i Chudy Ruj dziwnym trafem mieli ten sam link, a i retorykę identyczną. Miej chociaż tyle przyzwoitości, by pisać to samo pod JEDNĄ ksywą, panie „falownik”.
    Z innej beczki – związkowcy z Sierpnia ’80 (czyli rozłamowcy z rozłamowców z NSZZ „S”) stwierdzili, że oni nie chcą płacić za „wasz” kryzys. Poprotestowali sobie zatem troszkę przed biurami poselskimi PO, dziwiąc się, że posłowie nie siedzą w swych biurach non stop i nie są na każde skinienie. Przy okazji przewodniczący związkowców przyznał, że sam w ten sposób prowadzi własną kampanię do PE. Nurtuje mnie teraz, co jest przy okazji czego – czy protesty przy okazji kampanii, czy walka o miejsce w PE dla walki o interesy pracownicze? I dlaczego mi się wydaje, że jednak to pierwsze?
    Aha, czemu ciągle związkowcy uważają się za święte krowy, nie zważające na nic, byle tylko dostać swoją dolę? Oni nie chcą płacić za cudzy kryzys. A kto chce? I dlaczego to jest cudzy kryzys? Czy ja go wywołałem, może inni czytelnicy, a może to usańców obarczyć o wszystko? Niech związkowcy idą przed ambasadę amerykańską i tam protestują, w końcu jankeskie banki jako pierwsze zadrżały w posadach. A tak na przyszłość – związkowcom życzę więcej rozsądku, a mniej pazerności. I niech chociaż postarają się kiedyś ujrzeć coś więcej niż czubek własnego nosa.

    Dario dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  71. * Fiat Sedici
    * Plastelina2005
    * Father boss
    * Rudy Wał
    ???
    Ilu jeszcze?

    Ilu ich jeszcze było, dyżurujacych tu na zmianę? Gdy jeden znudził się nam, to Wielki Brat podsyłał nam następnego.
    Melduję posłusznie Wielki Bracie, że Rudy Wał też nam sie już znudził, prosimy przysłać następnego. A tak w ogóle, to Ryży Muł okazał się być cieniasem. Tamci byli lepsi, ale też ich pogonliśmy.
    Z braterskim za

    Flogiston dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  72. >> Autopoprawka, bo zeżarło w trakcie pisania
    * Fiat Sedici
    * Plastelina2005
    * Father boss
    * Rudy Wał
    ???
    Ilu jeszcze?

    Ilu ich jeszcze było, dyżurujacych tu na zmianę? Gdy jeden znudził się nam, to Wielki Brat podsyłał nam następnego.
    Melduję posłusznie Wielki Bracie, że Rudy Wał też nam sie już znudził, prosimy przysłać następnego. A tak w ogóle, to Ryży Muł okazał się być cieniasem. Tamci byli lepsi, ale też ich pogonliśmy.
    – Z braterskim zawołaniem –
    - S p i e p r z a j dziadu!

    Flogiston dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  73. Najlepszy był facet udający nawiedzonego polonijnego klechę, niejaki „ksiądz Henryck z USA” czy jakoś tak. Żeby było ciekawiej, facet wykładał się najbardziej na rzeczach dotyczących samej wiary, i to podstaw. Ale przyznam, że najbardziej grzałem właśnie z jego postów.

    Dario dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  74. Normalnie jak nie Plastelina to Chyży Ruj. Jak nie urok to s…czka.
    Ale do rzeczy, w Dużym Formacie Gazety była ciekawa rozmowa Rafała Kalukina z Joanną Szczepkowską http://wyborcza.pl/1,88975,6547635,Szczepkowska__Bez_TVP_mozna_zyc.html
    I najciekawszy według mnie fragment :

    „Czyżby z powodu bojkotu TVP Farfała miało pani zabraknąć podczas telewizyjnej celebry rocznicy 4 czerwca?

    - No tak. Telewizja uczci rocznicę koncertem w Teatrze Wielkim. Niby wszystko OK, ale zrezygnowałam po rozmowie z reżyserem. To po prostu nie mój koncert.

    Kto ma być reżyserem?

    - Jan Pietrzak.

    Nie przesłyszałem się?

    - A to takie dziwne?

    Dla niego Polska po 1989 roku to Ubekistan. Ktoś taki ma celebrować rocznicę tego dwudziestolecia?

    - Mnie to nawet aż tak nie zdziwiło, bo dla mnie Pietrzak to „żeby Polska była Polską”. Tyle że teraz od niego słyszę: „Trzeba zrobić ten koncert, żeby wiadomo było, że Polska to nie Michnik”…”

    Normalnie coś może człowieka trafić ! Jakim cudem człowiek o takich poglądach będzie reżyserowal TAKI koncert ???!!!! Widać IV RP jeszcze ciągle żyje.

    rabbi.t dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  75. @Dario: nie wiem, czy udający. Na serio nadawał zawsze z USA. Dla pamięci jego najlepszy tekst:

    Szczęść Boże.

    Niestety od wieków “Nas masoni błyskotkami łudzą… i papugą” – jak mawiał jeden kapłan najwyższy. A Polak głupi. Dopiero jak szydło wyjdzie z worka mosznowego to się opamięta. Już był przykład faryzeusza z masońskiej telewizji. A TV Trwam oglądać nie nastarczy? Nie dać się łudzić, Polska ma być Polską, a Polak Polakiem. Krzewić należy hasła: Bóg – Honor – Ojczyzna. Wystrzegać grzechów:
    1. Najpotężniejszy wyuzdany i zdziczały seks (ze służebnicą, z kurtyzaną, z pomazanką Bożą, z pryncypałką, z przedramieniem, ze zwierzętami, ze zmarłymi).
    2. Skąpienie pieniędzy na Proboszcza swego jedynego.
    3. Rozpusta majątkowa, gastroekonomiczna i opływanie w luksusie.
    4. Marnotrawienie nasienia.
    5. Ofiarowanie dziecku czego ciało zapragnie.

    Panie Boże wszechmogący, zerwij kajdan złoty z ręki mej bym dostąpił bram niebios Twych! Zlituj się nad ludem wybranym – Polakami, by jak ja kąpał się w bogactwie Twego miłosierdzia. Panie co w Jasnej świecisz Bramie: zmiłuj się nad nami. Kyrieeleison. Panie Jezu co z narodu wybranego Polskiego zrodzon, zdejm klątwę masońską z Ziemi Naszej Polskiej i nie pozwól by srom nastał obrzydliwy, jęk i zgrzytanie zębów, by z czeluści piekielnych masoński jad zalał Nasze umysły. Nie jesteśmy gadami. Twój uniżony arcykapłan.
    Kyrie!

    Ojciec Dyrektor dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  76. Pietrzak order dostał ostatnio. Teraz musi się odwdzięczyć…

    Dario dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  77. @Flogiston
    Wszystkich wymienionych przez Ciebie proponuję nazwać wspólnym mianem, którego już dzisiaj użyłem – Chór Wujów*.

    *Tak go zabolało, że nerwy biedakowi puściły.

    @Dario
    „Pietrzak order dostał ostatnio….”
    Pietrzakowi nieco odbiło i obraził się na naród po tym, jak dostał mniej głosów niż Gamonie i Krasnoludki (wiem, niejaki Wierzejski, ale pasuje jak ulał). Sfrustrował się biedaczek – jak to, to ja, artysta i naczelny zwalczacz komuny, a naród mnie tak per noga? I programu telewizyjnego nie dostałem, i nikt mnie nie wielbi i nie hołubi?
    No więc przykleił się chłopina do Braci Niespełnionych i cierpi za miliony.
    A poważnie – trochę szkoda. Przecież nieraz serdecznie uśmiałem się z tych jego kawałków i podziwiałem go za odwagę i umiejętność lawirowania z cenzurą (choć po latach troszkę mi się wydaje, że była to odwaga nieco koncesjonowana, ale może jestem niesprawiedliwy). Tak czy owak – pomimo jego dziwnych występów w RM czy wpisywania się w nihilizm polityczny braci K. i spółki -
    Opole 81 i „Żeby Polska …” przy stojącej widowni w pamięci mi pozostanie. A że zgłupiał na starość – trudno. Wałęsa też głupieje.

    ryszard dnia 4 maj 2009 | zablokuj

  78. @Dario a pamiętasz jeszcze Sir Włodzimierza, naszą narodową Paris Hilton? Ten też miał niezłe teksty…

    caleeb dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  79. A dziwicie się frustracji Pietrzaka? Ostatni dowcip Pietrzaka pochodzi z 1988 roku, to może każdego zdołować.

    Generał Electric dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  80. Podobnie jest z Sojką, niespełnionym muzykiem jazzowym, który zmienił sobie środkową literę nazwiska na „y” (podobno po to, aby Jankesi nie mowili na niego „Sodżka”, kiedy karierę w USA zrobi). Z kariery w Stanach kompletnie nic nie wyszło, ale czy za przegraną życiową należy się order? Rozumiem działalność powstańczą i opozycyjną, ale znowu nie sposób oprzeć się wrażeniu, że parę osób zostało odznaczonych cokolwiek na wyrost.

    Dario dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  81. @Dario, ryszard

    I dziwic sie potem, ze tacy frustraci splywaja pod skrzydla Kaczynskich? Nie potrafia przyjac do wiadomosci ze kiedys trzeba odejsc, przeciez sa wciaz tacy wspaniali, tacy niesamowici. A ze nie ma nagrod, nie ma witajacych tlumow i dziewczynek z kwiatami? To musi byc spisek… o, pardon, uklad.

    Padre dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  82. http://www.youtube.com/watch?v=HkbGhGwRcUk
    widzieliście to kiedyś? Co o tym sądzicie?

    libertyman dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  83. To że Pietrzak ma takie poglądy, to tylko współczuć. Nie zauważył że Jego kawały nie mają już brania, dlatego podczepia się pod Kaczyńskich i o. Dyktatora. Ale czy wyobrażacie sobie jak będzie wyglądał ten koncert ? Przecież mówić że RP po 1989 r. to Ubekistan, a potem reżyserować koncert chwalący to ostatnie 20-lecie, to sprzeczna sprzeczność. Czy ten koncert czasem nie wypadnie tak jak Rosiewicz i jego „Cztery Ziobra” na Festiwalu w Opolu ?

    Widzieliście ostatni spot PIS, ten z panią Steinbach ? No to poczytajcie jak PIS manipuluje obrazem. Normalnie Dziennik Telewizyjny epoki stanu wojennego się kłania
    http://wielinskiberlin.blox.pl/2009/05/Steinbach-w-kadrze-PiS.html

    rabbi.t dnia 5 maj 2009 | zablokuj

  84. Taaaak… PIS zaiste składa się z samych członków…nic dodać, nic ująć.

    wehehe dnia 6 maj 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.