Kiedyś politycy byli szczerzy
24 kwietnia 2009 – 15:36Zamieszczamy poniżej prawdziwą perełkę – wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który ukazał się w marcu 1993 roku w tygodniku Miliarder (skan1, skan2). Rozmowę przeprowadził Wojciech Czapla. Takiej samokrytyki ze strony prezesa Kaczyńskiego nie spotkacie już w żadnym wywiadzie…
Ma pan 44 lata, jest pan osoba znaną, schudł pan 12 kilo i mimo to jest pan nadal kawalerem. Czy to znaczy, że jest pan tak strasznie wybredny, czy tez po prostu nie ma szczęścia do kobiet?
Całe życie chciałem być kawalerem. Poza tym faktycznie, nie jestem mężczyzną zbyt atrakcyjnym i zdaję sobie z tego sprawę. Mimo to uważam, że tę “jedyną” gdybym tylko się starał, znalazłbym bez większych problemów. Nie mówię tutaj nawet o obecnych czasach, gdy zajmuję dość eksponowane stanowisko, bo to naprawdę szalenie ułatwia sprawę… W każdym razie nie mam zamiaru się z nikim wiązać. Mnie jest zupełnie dobrze tak jak jest. Nie należę do mężczyzn – i dzięki Bogu, bo nie bardzo mam po temu warunki – dla których, jest to cel życia, i którzy nadmiernie interesują się kobietami. Chociaż nie ukrywam, są kobiety, które lubię…
Co dyskwalifikuje kobietę w pana oczach? Czego w kobietach pan nie znosi?
Hm…, oczywiście panie typu Anastazji P. mi nie odpowiadają, choć nie czuję się człowiekiem upoważnionym do tego by oceniać czyjąś cnotę, to chciałbym by kobieta była “porządna”. Uważam, iż kobiety mogą brać udział w życiu publicznym i mogą być partnerami, chociaż jestem konserwatystą i myślę, że generalnie rzecz biorąc nie można przesadzać… To znaczy, że jeśli mi ktoś wmawia, że kobiety i mężczyźni różnią się tylko dlatego, że mają inny proces wychowawczy, to ja się z tego śmieję…
Czyli nie jest pan za całkowitym równouprawnieniem?
Chodzi tu o element pewnej tradycji, która obowiązuje i jest według mnie dobra. Tradycja ta dostosowana jest do psychiki kobiet, choć są wyjątki i sam znam panie, które mają usposobienie energicznych i agresywnych mężczyzn. Generalnie bronię zdrowego rozsądku, który podpowiada, że nie można wymagać od kobiet, by pełniły tylko typowe kobiece role, ale też nie można zmusić mężczyzny, by zaczął karmić piersią. Nie można tez wytaczać gościowi procesu o to, że powie jakiejś pani, że tego dnia ładnie wygląda. Był taki przypadek, że pewien człowiek powiedział swojej koleżance, że – za przeproszeniem – ma ładną pupę! Ale nie, że tak powiem gołą, tylko ładnie ukształtowaną, ona zaś wytoczyła mu proces. Moja nagana nie oznacza, oczywiście, że sam w podobny sposób komplementuję panie, leczy uważam, że proces ten to był już spora przesada.
Czy jest pan zazdrosny?
Nie sądzę…
A gdyby jednak miał pan żonę i wróciwszy do domu zastał ją w łóżku z innym facetem, to co wtedy?
Trudno mi sobie to wyobrazić, lecz na pewno bym się nie ucieszył…
Czy zdarzyło się panu być agresywnym z powodu kobiety?
Ooo… i to kilka razy, zwłaszcza w tzw. “dorosłej młodości”. Pamiętam jak kiedyś jechałem pociągiem z taką bardzo ładną trzydziestokilkuletnią opozycjonistką, kobietą, która choć byłem młodszy traktowałem jak rówieśniczkę – rzeczywiście wyglądała tak młodo. Grupka tak na oko dwudziestolatków zaczęła ją zaczepiać. Sądzę, że nie mieli jakichś specjalnie agresywnych intencji, tyle że ona była od nich kilkanaście lat starsza. Najpierw grzecznie zwróciłem im uwagę, potem mniej grzecznie i w końcu doszło do bójki. Na szczęście wyszedłem z niej bez wielkiego szwanku.
Jaki jest więc pana ideał kobiety?
Trudno powiedzieć… powinna być wesoła, miła i dobra. Jeśli chodzi o urodę to nie mam specjalnych preferencji, no, z naturalnych względów, nie może być zbyt duża.
Podobno jest pan smakoszem?
Ujmijmy to w ten sposób, jeśli chodzi o kuchnię, to mam dosyć proste gusta. Bardzo lubię jajecznicę i różne potrawy z jajek, bigos, ruskie pierogi i potrawy z kapusty, których ze względu na kłopoty żołądkowe nie powinienem jadać, ale jadam. Lubię kurczaki, kaczki, choć nie powinienem ich jeść, gdyż w moim przypadku jest to niemal kanibalizm. Niezmiernie lubię też dwie rzeczy: mandarynki i cukierki miętowe. Zresztą z natury jestem żarłokiem i znajduję w tym dużo przyjemności.
A co z alkoholem?
Najchętniej pijam półwytrawne wina, zwłaszcza białe mozelskie, ale lubię tez zwykłą czerwoną Sophię.Czy jest taki alkohol, którego pan nie cierpi na tyle, że nie wypiłby pan nawet kieliszeczka dla towarzystwa?
Chyba anyżówka. W 1967 roku byłem u rodziny w Odessie, gdzie ciągle podawano anyżówkę. Miałem wtedy 18 lat i nie ukrywam, iż w tym wieku piłem trochę więcej niż kiedykolwiek w życiu. Na dodatek były tam również alkohole dobre – jak na moje ówczesne gusta – i tanie. Za pół rubla można było kupić butelkę młodego, zupełnie przyzwoitego wina – u nas w Polsce dużo droższy był zwykły “jabol” 0 i ze wszystkich tych dobrodziejstw z zapałem korzystałem. W każdym bądź razie smaku anyżówki chyba już nigdy nie zapomnę. Kiedyś też, zdaje się, że w 89 roku miałem przygodę z koniakiem. Nawet nie wypiłem go za dużo, choć nie mało, było strasznie gorąco i paskudnie się zatrułem. Od tego czasu mocne alkohole typu koniak, whisky, jakoś mi nie leżą.
Czy jest pan wdzięcznym kompanem do zabawy?
Nie należę do ludzi, których stać na szaloną zabawę, w ogóle nie należę do ludzi, którzy jakoś specjalnie angażują się w zabawę. Ja w życiu nie byłem na balu sylwestrowym. To nie to, żebym miał coś przeciwko zabawie, żebym potępiał, po prostu mnie to jakoś nigdy nie ciągnęło.
Czy prócz polityki, miał pan kiedyś styczność z hazardem?
Nigdy w życiu nie byłem w kasynie. Natomiast w młodości grywałem w pokera i to nie bez pewnych sukcesów, nie dlatego, żebym palce miał takie “sprawne”, ot, po prostu szła mi karta. Kiedyś grywałem również w “totka”. Pamiętam jak jako ośmioletni młodzieniec biegałem z kuponami i głębokim przekonaniem, że tym razem na pewno wygram…
Domyślam się, że z “totka” wyszły nici i by przeżyć musiał pan zająć się polityką, no chyba, że zainteresowanie to rozwinął pan pod czujnym okiem zdolnego belfra?
Tak jakoś się złożyło, że w szkole uczyłem się źle albo bardzo źle. Bywało, ze na okres miałem po pięć albo sześć dwój. Z X do XI klasy nie zdałem, ale w końcu :”stanąłem na uszach” i z pomocą rodziców szkołę średnią jakoś udało mi się skończyć. Za to studia (prawo) interesowały mnie i nauka szła mi tym razem całkiem dobrze. Polityka intrygowała mnie już jako dziewięciolatka i dość długo o palmę pierwszeństwa walczyła z archeologią. Do archeologii potrzebna była jednak wyobraźnia plastyczna, a w tym temacie byłem zupełną “nogą”. Gdy zdałem sobie w wieku 16 lat z tego sprawę, wybór miałem bardzo prosty – została tylko polityka. Niestety, antytalent plastyczny to nie jedyna moja wada. Mam jeszcze jedno, dość uciążliwe kalectwo – jestem tępy do języków i mimo intensywnej nauki jeszcze dzisiaj rozmowa z Anglikiem przyprawia mnie o dreszcze.
.com
73 odpowiedzi na “Kiedyś politycy byli szczerzy”
wyrwane z kontekstu perfidnie, ale brzmi ciekawie
“Nie należę do mężczyzn – i dzięki Bogu, bo nie bardzo mam po temu warunki”
niewiedzialem ze moze byc taki dowcipny..
kanibalizm kaczy, niezaduza kobieta, hehe
dobre
Monoekann dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Z tego wywiadu wymika rzecz jedna: 16 lat temu Jarosław Kaczyński był normalnym, niepozbawionym samokrytycyzmu, świadomym swoich wad i zalet facetem. Pytanie – co takiego się stało, że dzisiaj mamy do czynienia z kimś zupełnie innym? Gdzie podział się ten dystans do siebie, to poczucie proporcji, skąd wzięła się za to ta megalomania i rozdęte do granic możliwości ego? Natura ludzka jednak na zawsze pozostanie zagadką.
ryszard dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Jarek pokazał Ludzką twarz. Powinni ten wywiad odawno wyciągnąć. Nic tak nie zbliża młodych jak wspólne opowieści pijacie przy winku. Panie Jraku zapraszam na grila.
alien dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
dosyć szokujące!
mówi jak zwykły, nieparanoiczny człowiek o tradycyjnych poglądach i z dystansem do siebie!
R dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Myślę, że ten wywiad to kolejny dowód na to, że Jarosław, z jakim dziś mamy do czynienia to człowiek cierpiący na paranoidalne zaburzenie osobowości – kiedys był po prostu “normalny”
R dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
matko święta , że cię wezwę nadaremno…
prawdziwy berg dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
to znaczy, ten… wtedy Jarosław miał lepszych speców od PR, którzy mu napisali “wartki ” wywiad…
prawdziwy berg dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Czyli od początku Jola Szczypińska stała na straconej pozycji. A tak biedaczka chciała być drugą Ewą Braun – ostał się jej jeno wibrator – ale ten powoduje takie zużycie energii na Pomorzu, że to chyba będzie głównym argumentem na rzecz budowy w pobliżu jej domostwa pierwszej w Polsce elektrowni atomowej.
Generał Electric dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Z tytułu:
Kiedyś…
Kwa! dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
wywiad bardzo fajny – teraz by juz takiego nie udzielil, a szkoda – byloby mu latwiej w polityce. moze wszyscy sie tacy z wiekiem stajemy i sami tego nie zauwazamy?
mattrim dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Powiesz całkiem szczerze… jestem zaszokowany. Tym bardziej, ze na takiego człowieka z całą odpowiedzialnością oddałbym głos w wyborach. Albo ma teraz gorszy PR (w co raczej wątpię), albo zgupiał do reszty. Albo ma tu miejsce śliczny przykład, jak to polityka i dojscie do władzy potrafi zmienić…
Pinus.inc dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Paranoja tkwi w człowieku niezauważalna, uśpiona, aż przychodzi czas, gdy wybucha w pełnej krasie. Myślę, że do tego wybuchu, który dziś z niesmakiem obserwujemy, przyczyniło się to jego “kawalerstwo”: kobiety go nie interesują, na chłopców pewnie nie ma odwagi, więc życie seksualne zerowe, a to musi dać objawy medyczne. W gruncie rzeczy można by litościwie pomyśleć, że biedny, stary, samotny człowiek z potężnymi odchyłami psychicznymi, ale jakoś mi trudno o ciepłe uczucia… Choć może kiedyś, jak trafi do psychiatryka?
Andrzejjj dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Może się jeszcze uda go naprawić?
pawelccb dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Ja czekam tylko kiedy jakiś Palikot (albo ktoś inny) opublikuje zdjęcia Jarka z jego mężem.
michał dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Co się stało? Może chodzi o władzę – jak zapewne wszyscy wiedzą – demoralizuje i zmienia człowieka. Gdybyśmy pogadali z Tuskiem paręnaście lat temu i teraz to też zauważylibyśmy różnicę. W przypadku Jarosława to po prostu jest już inny człowiek. A szkoda bo trzeba przyznać że był normalny. Pozostaje tylko mieć nadzieję że w tym Nowym Jarosławie pozostało choć troszkę ze starego tak jak w Darth Vaderze zostało troszkę z Annakina Skywalkera.
caleeb dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Jarosław mówi tu : “…Polityka intrygowała mnie już jako dziewięciolatka…”
A teraz co mówi Fotyga na przesłuchaniu przed Sejmową Komisją : “…byłam zainteresowana wszystkimi sferami, ktorymi zajmuje się ONZ, i to od wczesnego dzieciństwa, mogę powiedzieć…”
A to przesłuchanie – to był absolutny HARDCORE.
A dzisiaj w radiu, najpierw Wiceszef Klubu PIS Paweł Kowal u Moniki Olejnik w Radiu ZET
http://zet.pl/programy/ProgramSzczegoly.aspx?AudycjaId=1933&PageIndex=
Najpierw małe pouczenie
Paweł Kowal: Ja pewnie w przeciwieństwie do pani redaktor i pana premiera słuchałem tego wystąpienia.
A potem mniej więcej tak
Paweł Kowal: A ja pani redaktor w dobrej woli odpowiadam, opowiadam o sensie tego wystąpienia, że było inaczej.
No i też było ciekawie w Kontrwywiadzie RMF FM, Wiceszef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak
http://www.rmf.fm/fakty/?id=154823&temat=75
Władysław Stasiak: (…) Jestem przekonany, że Anna Fotyga będzie dobrym ambasadorem, sądzę, że niebawem wszyscy się o tym przekonają.
Konrad Piasecki: Siódmy raz pan już to powiedział.
rabbi.t dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
@Andrzejjj
Ja mam nieco inną teorię – zresztą, mało odkrywczą.
Widać, że Jarosław jest człowiekiem o niezmierzonej ambicji. Widać, że jego ego jest tak wybujałe – że nigdy nie wybacza.
Co do ambicji – nie da się zaprzeczyć, że tyle lat przegrywać w polityce, a mimo to knuć i budować kolejne struktury – wyczekując tylko na okazję – może tylko człowiek chorobliwie ambitny. Ile Jarosław miał cierpliwości, żeby odczekać na sukces pijaru Lecha jako szeryfa w rządzie Buzka? Ile mozołu kosztowało braci przekucie tego w dojście do władzy w stylu Blietzkriegu niemal?
Mało tego – jestem niemal pewien, że kiedy PIS skompromituje się zupełnie, Jaro faktycznie zbuduje tę “arkę” z najwierniejszymi przydupasami i będzie gotów czekać kolejne 15 lat na okazję.
A co jest tego napędem? Wydaje mi się, drogi Andrzejjju, że niestety nie życie w stanie kawalerskim. Może to prostacka teoria, ale wydarzenia zdają się ją potwierdzać.
Otóż wydaje mi się, że za tą wytrwałością w knuciu i ambicją w dążeniu do celu stoi po prostu kolosalny uraz do Wałęsy. Otóż przy takim ego, kiedy bracia zaangażowali się po stronie Wałęsy – a potem popadli w konflikt – musiało dojść do gigantycznego starcia. Wałęsa, z typową dla siebie delikatnością, potraktował Kaczyńskich jak śmieci. Tekst o wymienianych zderzakach był przecież o nich.
Kto wie, co by się stało, gdyby Jaro został wtedy premierem np w miejsce Suchockiej? Może zaspokoiłby ambicje i polska polityka dziś wyglądałaby zupełnie inaczej?
Ale został potraktowany, jak został – i już pół roku później palił kukłę Wałęsy pod Belwederem. Czy jest możliwe, że jest aż tak małostkowy, że postawił kraj na głowie na dwa lata tylko po to, żeby się zemścić za – niewyobrażalną i niewybaczalną w jego pojęciu – obrazę? Kiedy się patrzy na to, co wyprawiał przez ostatnie dwa lata z bratem, kiedy się widzi ostatnie odznaczenia gości z IPNu, kiedy się widzi tzw. “politykę historyczną” PISu – to wnioski są niestety smutne i dość jednoznaczne.
Ale złość i zemsta gubi – jak był cierpliwy w dążeniu do władzy, tak szybko cierpliwość stracił, gdy już władzę miał. Wszystko było za wolno i nie tak. Zemsta była za słaba, a polityka za mało dawała się ugniatać.
I, będąc blisko celu – stracił cierpliwość – bo jednak trudno było Wałęsę i legendę Solidarności i Okrągłego Stołu ugryźć – nawet z tymi wszystkimi Macierewiczami, Olszewskimi, Wyszkowskimi, Rydzykami i IPNami.
I tak zemsta, która go napędzała, stała się także w końcu zgubą IV RP, która miałą być słodką zemstą dla wszystkich, którzy woleli Wałęsę i święty spokój od Kaczyńskich i Olszewskiego.
Nie chcę znowu pisać kobyły, bo to zapewne wszystkich wkurza, ale faktów stojących za tą teorią jest mnóstwo. Ale pierwszy z brzegu: tak ci ten PIS stoi za lustracją, a jakoś nie potrafił żadnej przeprowadzić. Dopiero PO odebrało byłym ubekom przywileje.
Wygląda na to, że nie chodzi wcale o agentów, ub czy prawdę historyczną – dla Kaczyńskich mogą pracować także agenci, Samoobrona z ubeckimi korzeniami, prylowscy prokuratorzy skazujący niegdyś dysydentów, rydzyk czy sam diabeł nawet. Byle się zemsta dokonała, a nienawiść znalazła nasycenie.
Kiedyś myślałem, że to zbyt proste tłumaczenie – nawet wierzyłem – o naiwny! – w POPIS, ale kiedy zobaczyłem potem ten prymityw w wykonaniu braci K. – który trwa do teraz (ten zakazany spot to przecież klasyka zaślepionej głupoty), to chyba jednak przeceniałem zjawisko_biologiczne:)
Simon dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
A potem zdziadział na starość i zamiast udać się do zakładu zamkniętego, postanowił zabarykadować sie u władzy.
Smutne.
Phaet dnia 24 kwietnia 2009 | zablokuj
Rany boskie, on był kiedyś normalny! Fakt, 16 lat to wystarczająco dużo czasu na zmianę, nawet diametralną, ale jak to się stało??? CO się takiego stało w jego życiu? Wałęsa? W sumie rozwiązał Sejm i przez prawie pół roku te izby nie działały. Potem Jarek miał cztery lata przerwy w posłowaniu. Ale czyżby ten straszny, traumatyczny rok 93 tak na niego wpłynął? Odpowiedzi zapewne nie poznamy nigdy, ale jeśli ktoś zna życiorys Kaczyńskiego bliżej, rok po roku, to niech nam udzieli jakiejś wskazówki.
Dario dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Simonie, zgadzam się z Tobą i przyjmuję hipotezę, że mechanizmem wyzwalającym ostre objawy paranoi /bo jest to niewątpliwie paranoja, upewniło mnie przeczytanie rozdziału książki Kępińskiego, ale pisałem o tym kiedyś, nawet wklejałem cytaty z tej książki/ mogło być “zderzenie” z Wałęsą. Tyle że facet o normalnym życiu seksualnym i rodzinnym zareagował by inaczej, nie tak chorobliwie.
A prywatnie, a nie za psychiatrą – prof. Kępińskim, sobie myślę, że na odchyły psychiczne jakiś wpływ ma w tym wypadku bliźniactwo. I może epizod filmowy z dzieciństwa, kiedy to mógł z bliska przez wiele miesięcy oglądać i uczestniczyć w świecie ludzi wesołych i uśmiechniętych, na luzie, a potem znowu powrót do lodowatej atmosfery “inteligenckiej” rodziny, gdzie podwórko było zakazane?
Andrzejjj dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
A czy zauważyliście, że te totalitarne postaci, jak Stalin, Hitler i nasz Wielki Geniusz Mazowsza są do siebie zblizone charakterologicznie?
Wszyscy trzej bez poczucia humoru i honoru, nieufni do otoczenia, starający się wszystko postawić “po swojej myśli”, czyli niecierpiący żadnego sprzeciwu, pamiętliwi i nie-umiejący wybaczać nikomu i niczego. Do tego bezdenni głupi i bez poczucia humanitaryzmu (postawa pełna wyrozumiałości i życzliwości, nacechowana szacunkiem dla drugiego człowieka i pragnieniem oszczędzenia mu cierpień – za WIKI). Wnioski nasuwają się same. Ale nadal pozostaje w mocy pytanie i prośba Dario o przybliżenie nam tu wszystkim życiorysu Wielkiego Brata. Może Palikot, gdy otworzy słynna teczuszkę Małego Pistolecika, to nam coś wyjasni? Bo to chyba na dziś Palikot zapowiedział otwieranie słynnej teczuszki, całkowicie sfałszowanej, przy wszstkich innych nie-fałszowanych?
Flogiston dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@Flogiston
Fragmenty z teczki sa juz na blogu Palikota:
“Czytałem tę notatkę, a równolegle pamięć przynosiła mi słynną opowieść Kaczyńskiego o trzynastoletnich dziewczynkach, które bohatersko znosiły gehennę przesłuchań na Gestapo. One, w przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego, nie były częstowane kawą, nie umawiały się na spotkania, nie opowiadały „w luźnej rozmowie” o swojej działalności politycznej. Jeśli ich historia miała stanowić mocne, kontrastowe tło wobec więziennego życiorysu Stefana Niesiołowskiego, to czym staje się ona w zderzeniu z takim oto „kawowym” incydentem z życia Jara?”
Jest kilka fragmentow, ktore zwalaja z nog – na przyklad sugerowaniu po zatrzymaniu, ze to pomylka, bo chcieli zatrzymac Lecha, obruszanie sie, gdy przesluchujacy mowili o silniejszej pozycji Lecha w Solidarnosci czy wreszcie o zgodzie – ustnej – na spotkania i rozmowy na neutralnym gruncie.
Calosc tutaj: http://palikot.blog.onet.pl/2,ID374902554,index.html
gsh dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@Flogiston
Nie tylko charakterologicznie wszyscy byli również niskiego wzrostu. Nie jest to wada według mnie, ale coś w tym jest.
antyedgar dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@Andrzejjj, Simon
Jako mój skromny głos w dyskusji o paranoi JK polecam – być może znany Wam zresztą – eksponat “Komponenty paranoi” w naszym Muzeum. Pozdro i pochwa
jendras dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Sorry za offtop ale to jest aż śmieszne.
formułą… biedaczek. Pewnie wymyśli jakiś powód pokroju – muszę umyć włosy
albo dać żreć świniom.
http://fakty.interia.pl/polska/news/kaczynski-kwasniewski-i-miller-zbojkotuja-tuska,1296226
Kaczyński – to było wiadome, można było tego oczekiwać – niestety nie udało mu się osiągnąć jeszcze większego dna.
Miller – niespodzianka – zachował się nie jak dojrzały polityk a jak bobas w piaskownicy.
Kwaśniewski – zachował się jak dojrzały polityk, który ma wszystko w …
Oleksy – poczuł się dotknięty
jakuszyn dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@Flogiston
No i wszystkim z wymienionych nie można odmówić talentów organizacyjnych i ambicji:)
Chociaż ja bym nie porównywał Jarkacza do Hitlera czy Stalina – bo pierwszy przy swoich zdolnościach był ewidentnie jeśli nie wariatem, to psychopatą (problemy z empatią), a drugi był tyleż produktem sowieckiej rewolucji, co człowiekiem pozbawionym skrupułów aż do wyrzynania całych narodów. Poza tym byli emanacją pewnych – powiedzmy tak ogólnie – nie sprzyjających człowieczeństwu czasów i mieli na rękach krew milionów.
A Jarkacz – przy pewnych wadach – to jednak produkt typowo polski – czyli niezwykle ambicjonalny, ale amatorski.
Ja rozumiem, Flogiston, że nie równałeś Jarkacza z Hitlerem – tylko chodziło ci o podobieństwa charakterologiczne – ale to chyba też nie do końca to.
Może bliżej mu do Stalina w umiejętnościach intrygowania i pozbywania się politycznych przeciwników – ale rzecz jasna przy zachowaniu wszelkich proporcji – chodzi o charakter, a nie uczynki: w końcu Jarkacz nikogo nie morduje, ani nie ma na rękach krwi milionów niewinnych ludzi. Jak rozumiem to raczej taka zabawa, która pozwala w Tusku np też dojrzeć te cechy (w końcu także sprytnie eliminuje konkurentów) bez przypisywania jednocześnie zbrodniczego charakteru.
Bo nie można jednakowoż odmówić Jarosławowi finezji w uporczywym knuciu i dążeniu do władzy – w końcu komu udało się osadzić brata na prezydenturze, a samemu zostać premierem w czterdziestomilionowym państwie? Poza tym nie zapominajmy, że przed 1989 Kaczyńscy też mieli niejakie zasługi – wszystko, o co mam do nich pretensję, zbroili po 1992 roku:)
Ja nie mam nawet o to żalu, że Kaczyńscy tak walczą o władzę – bo przecież od tego są politykami i właśnie to powinni robić. Ja mam żal o to, że kiedy tę władzę mają, pożytkują ją ku złemu: bo są etatystycznymi socjalistami w kwestiach gospodarczych, bo są niemoralni w kwestiach pozapolitycznych i ponieważ nagminnie kłamią i napuszczają ludzi na siebie. Poziom zdziczenia politycznego i społecznego, do jakiego dopuścili – jako polityków ich dyskwalifikuje. Co gorsza – zrobili to moim zdaniem wyłącznie w imię osobistych interesów, a nie jakiejś mitycznej IV RP (nie, żeby ich ta IV RP specjalnie tłumaczyła z niegodziwych działań, ale tak jest jeszcze smutniej).
Generalnie mam do Jarkacza pretensję o to, że przy całych swoich olbrzymich talentach organizacyjnych, przy całej ambicji i samozaparciu i przy wszystkich tych szczęśliwych dla niego zbiegach okoliczności – jest, poza ewidentnymi uzdolnieniami – głupi jak but. Bo mógłby zostać kimś na miarę swoich stanowisk i przejść do historii – a jest jedynie karykaturą polityka, w dodatku dość oślizgłą i wredną.
Smutne to.
Simon dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@jendras
To ciekawy punkt widzenia – ale powstaje pytanie (które gnębi mnie także przy okazji Rydzyka) – czy ci ludzie są faktycznie paranoikami, czy tylko sprzedają dobrze opakowaną paranoję w imię własnych interesów?
Krótko mówiąc: czy wierzą w to, co sami mówią, czy tylko traktują to marketingowo?
Kiedyś np rozmawialiśmy o tym z ryszardem na tym forum i doszliśmy do całkiem odmiennych wniosków: ja byłem skłonny przyznać, że za Kaczyńskimi stoi pewna ideologia, którą wyznają (neoendecka) – czyli, że wierzą w część tego, co sprzedają; i wtedy wersja o paranoi byłaby prawdziwa; natomiast ryszard widział w nich tylko pragmatyków dążących do władzy, którzy dla tejże powiedzą wszystko – wtedy nie mielibyśmy do czynienia z paranoją, a czystym cynizmem.
No i kto to rozgryzie, kto nie zna panów K. osobiście:)
Simon dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
#Simon
Jeżeli rzecz sprowadzić do tego czy wierzy w to co mówi, czy nie, to – według mnie – ogólna odpowiedź brzmi nie, bo w niektóre z tych bzdur człowiek o tzw. “zdrowych zmysłach”, a więc posiadający zdolność do jako-tako logicznego myślenia, po prostu uwierzyć nie byłby w stanie.
Z drugiej strony myślę, że generalnie jednak ma przekonanie o istnieniu międzynarodowego spisku (wiadomo kogo), wymierzonego w Ojczyznę, a w niego samego i braciszka w szczególności, zaś poszczególne wyjątkowo bzdurne sformułowania produkuje świadomie (”ciemny lud to kupi”) albo też po prostu czasem samo mu się coś chlapnie i wtedy brnie w kolejne absurdy z rozpędu.
Summa summarum – według mnie Jaro to toksyczna mikstura rzeczywistej paranoi, świadomie generowanych konstatacji, które mają uzasadnić (uwiarygodnić, podeprzeć) paranoiczne urojenia oraz zwykłych lapsusów, rzucanych pod wpływem emocji, które jednak – bronione później do upadłego – stają się elementem obowiązującej filozofii Wodza, a tym samym ideologii całej partii.
W skuteczności tej piorunującej mikstury utwierdzają Wodza dziesiątki nadwornych lizusów i wazeliniarzy (np. Kuchciński mówiąc, że “Jarosław Kaczyński od 16 lat ani razu się nie pomylił”, czy Kamiński w ekstazie perrorujący o “Wodzu wyznaczającym kierunek, w którym idziemy”), a jej antyskuteczność w sensie sondażowo-wyborczym jest wynikiem wiadomego spisku. Koło więc się w ten sposób zamyka, a cały układ psychologiczny sam się tą metodą napędza na zasadzie spiralnej sprężyny.
jendras dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Simon. Stawiałbym bardzo zdecydowanie, że Rydzyk jest zimnym, cynicznym graczem o władzę i bogactwo /czy może lepiej to nazwać wygodnym życiem/, nie zdziwiłbym się, gdyby jego działalność była przez jakieś “wrogie siły” inspirowana i opłacana /czy i ze mnie wychodzi paranoja???/. A Kaczyński to po prostu czubek – paranoik, a cynizm jest tylko konsekwencją, narzędziem do zdobycia paranoicznego celu.
Andrzejjj dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Dzien w ktorym jaro zostalo obnazone.
euro-hillbilly dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
O ile miałem pretensje do Palikota, jak pytał o dziadka Kaczyńskich – bo to straszne świństwo obciążać kogoś możliwymi grzechami, za które nie może odpowiadać – to teraz tylko przyklasnąć
Sam Palikot zastrzega: może to jest wszystko nieprawda, może to ubecy wymyślili – ale jest tak dokładnie w przypadku tych, których do tej pory PIS obrzucał błotem (nawet we własnych szeregach – ostatnio Libickiego). Niech się teraz geniusz z Żoliborza tłumaczy, czy roztrząsał z ubekami kwestię żydowskiego pochodzenia Dorna, czy nie.
Niech łyka to łajno dokładnie tak samo, jak kazał łykać innym.
Tym razem Palikot idzie, jak po swoje:) I dobrze tak, hipokrytom – co zasiali, niech sami zbiorą.
Oj, idzie PIS na dno, idzie; jeszcze tatulo Rydzyk sie obrazi i będzie “arka” jak nic
Simon dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@jendras
I chyba tak jest, jak mówisz – pytanie ile w tej mieszance paranoi, a ile wyrachowania
@jakuszyn
Co do Millera – kogo by reprezentował, Samoobronę? Co do Oleksego – za ostry jest, jak brzytwa – więc i zapraszać trzeba specjalnie. Co do Kwaśniewskiego – chyba faktycznie ma wszystko w d.
Ale generalnie rozumiem chłopaków, że nie bardzo chcą robić za tło Tuskowi. W końcu idzie o polityczne interesy, a tu nie ma przebacz. Politycy są jak primabaleriny i ja to nawet rozumiem
Simon dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Bardzo ciekawy wykład. Wygląda na to, że kiedyś był całkowicie innym człowiekiem, albo to media go teraz tak wykreowały, co nie jest trudne.
bibi88bibi dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
TVN24:”Dokumenty, do których odnosi się w swoich insynuacjach Janusz Palikot, zostały sfałszowane, a działania posła niszczą elementarne standardy życia publicznego – to odpowiedź PiS na teczkę Jarosława Kaczyńskiego, którą wyciągnął polityk PO.
W specjalnym oświadczeniu rzecznik prasowy PiS Adam Bielan przypomniał, że w 2004 roku Jarosław Kaczyński otrzymał z IPN status pokrzywdzonego…”
Czytającym nasze przemyślenia politykom pis-u przypominam że L.Wałęsa również posiada taki status, co najwyraźniej nie przeszkadza hipokrytom z jedynie słusznej partii podważać rolę wielce zasłużonego człowieka, co raczej kawy na MO nie pijał. ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ!!!
I niech JARO zasmakuje polewki którą raczył uwarzyć. I podobno toruński szatan stoi teraz tm gdzie stało ZOMO…
Dobra robota panie “premierze”
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
I nikt mi nie wmówi, że wielce poszkodowany jest obywatel grywający w filmach pacholęciem będąc, rozbijający się w wilii na Żoliborzu i dowiadujący się o stanie wojennym na sumie w kościele!!!
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@RobertM
“dokumenty, do których odnosi się w swoich insynuacjach Janusz Palikot…”
Po pierwsze – Janusz Palikot sam deklaruje, że nie wie, czy te papiery są autentyczne czy nie – on je po prostu przytacza jako przykład możliwej ubeckiej manipulacji, jako przeciwwagę dla “dzieł” różnych Cenckiewiczów czy Zyzaków.
Po drugie – “pokrzywdzony” Jarosław Kaczyński sam niejednokrotnie podważał status Lecha Wałęsy – co na to pan Bielan?
A po trzecie – moje osobiste zdanie jest takie, że papiery te są jak najbardziej autentyczne, bo po prostu nikomu by się nie chciało fałszować teczki tak mało znaczącego i zastraszonego osobnika, jakim był Jarosław Kaczyński. Podstawowe pytanie – PO CO MIAŁBY KTOŚ TO ROBIĆ? Przecież żaden logicznie myślący esbek nie zadałby sobie trudu, aby preparować papiery małego, niewiele znaczącego, przestraszonego człowieczka, którym wtedy był jarosław. No chyba że ów przenikliwy esbek, jak jakiś Nostradamus, ujrzał przed oczami duszy Wspaniałą Postać Wielkiego Przywódcy i pomyślał chytrze: A co tam! A wezmę i sfałszuję!
ryszard dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Drogi @ryszardzie
Mojej skromnej osobie nie musisz udowadniać tej oczywistej oczywistości jaką jest, że tak powiem, kontrowersyjna postawa wodza “dobijającej się sama” watahy. Zastanawiające jest tylko to, że są super wiarygodne esbeckie dokumenty wygrzebane przez operatora xero i innych dziwaków oraz “sfałszowane, niszczące elementarne standardy życia publicznego”. Dziwne co nie
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Ale że Dorn Żydem…
Chyba nie “z Brooklynu”…
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
To nie ja to moj brat……
euro-hillbilly dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Dziwne tylko, że Jarosław jest w zasadzie jedynym “opozycjonistą” (bo i te papiery na niego są zbyt skąpe, by można było uznać go za opozycjonistę pełną gębą), którego teczkę sfałszowano. Po co się fatygować, jeśli nawet lojalki nie kazano mu podpisać, bo taki mało ważny był? Ale to już kwestia IPN-u. Tak jak to Palikot powiedział, jeśli chcą uchodzić za bezstronnych, to powinni poświęcić byłemu premierowi parę wnikliwych śledztw.
Dario dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@euro-hillbilly
“To nie ja to mój brat……”
… ja stoję tam gdzie ZOMO.
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
OH! AH! Dosłownie ideał
kczj dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prezydent-zgadzam-sie-z-pogladami-Anny-Fotygi,wid,11069746,wiadomosc.html
Wildtom dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Przecież “rybie oko” nie ma poglądów…
“No komments…”
Oj Donek, Donek…
Kobita nadaje się do Gruzji…
Tam nie trzeba dumać.
RobertM dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
Niewiarygodne! Jaro włada ludzkim głosem!?! Może wywiad ten zamieszczony był w jakimś specjalnym wydaniu wigilijnym???
Sig dnia 25 kwietnia 2009 | zablokuj
@RobertM
Jaro’s worst nightmare
He can find no sleep – He never sleeps at night
He starts counting sheep – He can’t see their eyes
And the lights will shine (all night) tonight
And the lights will shine tonight
A fly has been watching him – some (a million) dogs arrive
Some will cover him – some choose to bite
Then I will come to life – I can guarantee that
I will come to life
Won’t he come with me – I can ease his mind
Dreams, thoughts, fantasies keep rushing by
He can find no sleep – he never sleeps at night
All those pretty sheep sit mesmerized
Then I will come to life – I can guarantee that
He will die tonight
euro-hillbilly dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
#Simon
A tak odnośnie zapędów dyktatorskich Jarkacza, wyobraź sobie, że żyjemy w latach 30-tych i naszym przywódcą jest Jarkacz i jego Xero. W Niemczech Hitler, a w Związku Sowieckim – nie kto inni jak Stalin. Umierać nie żyć.
Na szczęście żyjemu tu i teraz. Tamte czasy są już historią i możemy Jarkaczowi patrzeć na ręce. Bo podejrzewam gdyby miał tylko możliwość, to by z niej skorzystał.
PBuri dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
No właśnie,
>>PBuri
ma rację, ja też zgadzam się z tym poglądem,
chodzi o to, że wprawdzie Yarek nikogo (prócz Blidy i 48 osób, które nie doczekały na przeszczep serca) nie uśmiercił, ale przecież charakterologicznie podobny jest zarówno do Stalina jak i do Hitlera. No tak, prawda, nie uśmiercił, ale gdyby tylko było ku temu przyzwolenie – to i owszem, zrobiłby to bez wahania. Zresztą o tym samym piszą zagraniczni autorzy książki pt. “Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści”. O tym można wyczytać pod eksponatem Muzeum IVrp – “Komponenty paranoi” o czym pisał wcześniej jendras. Gdy zajrzałem tam do Muzeum, ze zdumieniem stwierdziłem, że właśnie tam jest expresis verbis naPISane o dwóch paranoikach: stalinie i hitlerze. Nasz geniusz Mazowsza niczym od nich nie różni się. Tyle, że nikogo nie zamordował. Na szczęście!/(Na razie)!
Flogiston dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@PBuri, Flogiston
Przy całej mojej “sympatii” do PIS – wzbraniam się przed ocenami ludzi za czyny, których nie dokonali, a w czyimś mniemaniu mogliby dokonać. Oceniajmy ludzi za rzeczywiste uczynki – co innego charakterologiczne porównanie, a co innego objeżdżać kogoś za co, czego nie zrobił. Jarkacz jak dla mnie ma i tak wystarczająco za uszami – i nie trzeba od razu wyładowywać się, przypisując mu grzechy, których nie popełnił.
Przypominam też, że jak było, tak było – ale w 1989 r Kaczyńscy przy Okrągłym Stole byli po “właściwej stronie”:)
Nie sądzę, żeby można było odpowiedzialnie twierdzić, że w sprzyjających okolicznościach Jarkacz stałby się mordercą bez wahania – ja rozumiem, że to pociągające jest przy jego wredocie – ale niestety dość gołosłowne – tak samo można powiedzieć o każdym.
Dlatego ja wolę oceniać ludzi za to, co faktycznie robią – a nie za ich deklaracje, dziadków, czy to, co w moim mniemaniu mogliby zrobić, gdyby mieli okazję.
Bo tego na dobrą sprawę rozstrzygnąć nie można.
Simon dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@Simon,
racja, racja!
Właśnie jestem świeżo po lekturze najswieższego artykułu opublikowanego na blogu Passenta. Passent nie daje takich analogii z hitlerem i stalinem. On, opierając się o fakty a nie domysły, twierdzi, że występuje ścisła analogia charakterologiczna naszego Wielkiego Brata ze znanym paranoikiem, jakim był NIXON.
Flogiston dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
Co jak co ale brata tu bym nigdy nie sprzedał. Wyłazi ta cała moralność papierowego wojownika.
caleeb dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
Parę lat temu zadzowniłam do biura partii, bo już w sumie nie wiedziałam – gdzie zwrócić się ze swoją sprawą.
Było chyba ok. 8 wieczorem. Chyba już nie było sekretatki i odebrał p. J. Kaczyński. Był bardzo miły i ciepły. Wysłuchał cierpliwie i doradził bardzo rzeczowo. Poprosił o telefon w dniu następnym, żeby sprawę jeszcze uszczegółowić.
Nie jest w kontaktach osobistych tym samym, którego pokazują w tv. Byłam bardzo zdziwiona, ale myślę, że tv przykleja mu tzw. gębę.
Do dzisiaj myśląc o nim – mam obraz człowieka miłego i ciepłego.
A za rady serdecznie dziękuję! Była bardzo skuteczna.
Małgosia dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@Małgosia
Jego współpracownicy często powtarzają, że kiedy jest poza polityką i jest wyluzowany – potrafi być ciepły, miły, dowcipny i towarzyski. Nawet przeciwnikom politycznym czasem się to wyrwie.
Jak sądzę, Dorn do czasu także musiał bardzo lubić Jarosława:)
I ja nawet jestem w stanie im uwierzyć.
Podobnie, jak mogę uwierzyć – choć rzecz jasna tego nie wiem – że Tusk miał gorsze chwile w życiu osobistym i np bijał żonę (to tylko przykład, nie wiem przecież takich rzeczy).
Tylko cóż z tego, skoro kiedy Jarkacz działa w polityce, jest wredny, zacięty, małostkowy, złośliwy, kłamliwy i szkodzi Polsce?
Simon dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@Simon
Ależ Ty Simmi mataczysz! Jak to nie wiesz?, Jaki “tylko przykład”? Przecież już w 2007 r. Danka Hojarska poinformowała opinię publiczną, że Tusk po pijanemu bijał żonę, mieszkając z nią w akademiku, a ratowały ją interwencje milicji obywatelskiej. Ujawniła także, że “Tusk uderzył w drzewo po pijanemu, ale to też zostało zatarte”.
jendras dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@jendras
A jaro juz drugi dzien nie wychodzi z ubikacji i co ty na to? Moze bys sie zajal papierem toaletowym dla niego.
euro-hillbilly dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@Małgosia
Dr Jekyll i mr Hyde zdarzają się niestety tylko w książkach, i to nie tych naukowych. W życiu takie zjawisko nie istnieje. W życiu któraś z tych twarzy musi być maską.
Jest takie zdjęcie Bieruta z sarenką. Ciepły, miły, uroczy pan na spacerze i to śliczne, ufne zwierzątko – no po prostu sielanka. Czy trzeba przypominać kim był naprawdę Bierut i jakie ma “zasługi” ?
Prywatnie wielu dyktatorów sprawiało wrażenie miłych i serdecznych. Dzisiaj nazywa się to PR, dawniej po prostu oszustwem, ale tak czy owak nazwane – miało jeden cel – omamić “ciemny lud”. I “ciemny lud” dawał się omamić.
ryszard dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@Małgosia
Nic bardziej mylącego jak ocena posła na podstawie jego zwracania się do wyborcy. Jasne, że Yarek samobójcą nie jest i że potencjalnego wyborcę traktuje jak swojego pana (dyrektora, przełożonego). Bo chodzi mu o Twój i Twoich znajomych głos wyborczy! Ale gdy już dorwie się do koryta, to powiedz tak szczerze, co dobrego robił dla Ciebie lub dla kraju? Znam ten typ ludzi – przełożonemu gotów jest buty lizać, a podwładnych i kolegów – najchętniej wdeptałby w ziemię. Pamiętaj, jako wyborca, jesteś jego panem, to i nic dziwnego, że jest dla Ciebie taki miły.
Flogiston dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
@jendras
Korzę się – zapomniałem:)
Przecież wiadomo, że Tusk do degenerat – po cóż inaczej miałby stałe zakusy na niepodległość i cnotę prawdziwych patriotów?
Trzeba być czujnym, bo człowiek łatwo zapomina, że wszeteczny układ działa
Simon dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
bardzo fajny wywiad
, no cóż jak widać polityka psuje ludzi, nie zawsze, ale ryzyko, że żądza władzy, poglębiałący się fanatyzm w poglądach mogą nieźle namieszać w głowie jest duże
libertyman dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
Znów księżniczka Anna spadła z konia… dobra, nie księżniczka, tylko była (na szczęście) minister, i nie z konia, tylko z roweru (raniąc się), a potem ze stanowiska. Tusk stwierdził, że Fotyga poczeka sobie na nowy rząd, jeśli chodzi o jakiekolwiek funkcje w dyplomacji. Ufff…
Dario dnia 26 kwietnia 2009 | zablokuj
No, to była – jak zawsze w przypadku PIS – raczej mało subtelna pułapka.
Kaczyńscy tak naprawdę nie chcieli, żeby Fotyga była ambasadorem – albowiem nawet w tak pośredni sposób narażaliby się na zarzut współpracy z rządem, który odsądzają od czci i wiary. Za bardzo Fotyga jest kojarzona z kolejnymi kancelariami Lecha. A jednocześnie Lech zawarł układ – moje poparcie dla Sikorskiego – wasze dla Fotygi. Układ, który moim zdaniem był błędem ze strony PO – za co PO zapłaci – zresztą nawet dziennikarze przestrzegali, że tak będzie.
A pułapka polegała na tym, że Fotyga miała powiedzieć, co powiedziała i wcale nie miała zostać ambasadorem. Miała odwalić zakręcony show we własnym stylu – i trzeba przyznać, że nieźle jej poszło:) Jej odrzucona kandydatura ma być tylko dowodem na to, że PO łamie umowy – tak jak Kaczyński przy Sikorskim. Taki to był dość czytelny “wilczy dół.”
Ale zgadzam się z Tobą, Dario, że lepiej, żeby Tusk się z tego dołu drapał, niż żeby Fotyga robiła nam image w ONZecie:)
Simon dnia 27 kwietnia 2009 | zablokuj
Chciałbym zobaczyć Jarka podczas tej niesamowitej bójki.
20 Zębów dnia 27 kwietnia 2009 | zablokuj
Troche jesteście dziwni albo naiwni. Przecież Pan Jarosław się nie zmienił. To media taki obraz wpoiły wam do głów. Tyle mówicie o tym jakie to media są złe, obłudne. Tacy jesteście mądrzy że wiecie lepiej , że nie dajecie się oszukać. Nie używacie tv , nie oglądacie wiadomości w internecie znajdujecie “najpewniejszą” prawdę. A jak to wasze wyobrażenie rzeczywistości , ten śmieszny Pan Jarosław, ten śmieszny PIS też jest wykreowany przez kłamstwo, obłude, walkę o władze. Trochę dystansu. Nie oceniajcie ludzi przez szkło albo papier. Teraz tak łatwo coś napisać na kogoś. Sami tchórze kryją się za tymi nickami.
Doni dnia 27 kwietnia 2009 | zablokuj
Co za beznadziejna strona. dawno nie widziałem takiego zestawu pomyleńców, paranoików i ciasnych zacietrzewionych pseudo inteligentów. Wasze horyzonty myślowe, o ile w tym przypadku można w ogóle o czymś takim mówić, zajeżdża to raczej tępotą i buractwem intelektualnym zamkniętym na szesze zrozumienie czegokolwiek nie pozwalają wam doztrzec że Jarosław Kaczyński jest NAJWYBITNIEJSZYM POLSKIM POLITYKIEM OD CZASÓW JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO. Ale historia, jestem pewien oceni Go właściwie i mam nadzieję że moje wnuki będą chodziły po jego ulicy. A wy kundle szczekajcie sobie dalej, niepomne że z perspektywy jesteście li tylko ŻENUJĄCYM FOLKLOREM POLITYCZNYM
Krzysiek dnia 27 kwietnia 2009 | zablokuj
@Doni:
Nie ma sposobu, żeby jedną osobę znały osobiście i blisko miliony ludzi. Od tego są media, żeby takie osoby pokazywać “masom”.
Być może JK jest prywatnie wspaniałym człowiekiem – wyluzowanym, empatycznym, zrównoważonym emocjonalnie i honorowym.
Czytając jednak jego publiczne wypowiedzi i oglądając wywiady z nim lub jego oficjalne wystąpienia – widzę człowieka zakompleksionego, zajadłego i zapieczonego w jakimś głębokim urazie psychicznym. Podkreślam – czytając lub słuchając jego własnych wypowiedzi, oficjalnych i ex cathedra – a nie na podstawie “co pan XY powiedział o Jarosławie K”.
Czy wszystkie te (jego własne) wypowiedzi są zmanipulowane, zmontowane, sfałszowane?
Mam znajomą – lekarza psychiatrę z ponad 30-letnim stażem zawodowym. Rozmawiałem z nią niedawno o polityce i politykach. Naszą rozmowę podsumuję oględnie i bez nazwisk: jej zdaniem – a jest to opinia niekłamanego fachowca (m. in. biegłego sądowego) – “niektóre osoby” ze świata polskiej polityki wykazują ewidentne cechy zaburzeń (co najmniej) emocjonalnych, jeśli nie osobowościowych.
@inni dyskutanci: Dr Jekyll i Mr Hyde to faktycznie nierzadki przypadek. Komendant obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, Rudolf Hoess, był “po godzinach” czułym i kochającym mężem i ojcem. Nie silę się tu na żadną konkretną analogię, po prostu faktem jest, że wiele osób ma “dwa wcielenia”.
boka dnia 28 kwietnia 2009 | zablokuj
@krzysiek
Dobry człowieku, jest, widzisz, taka sprawa, że nie jestem w stanie wytłumaczyć Ci gdzie błądzisz – bo nie dysponujesz wystarczająco sprawnym aparatem nyślowym (w wolnym tłumaczeniu znaczy to, mnie więcej, że masz za mało mózgu). No ale cóż – żyjemy w Europie, w XXI wieku i tolerujemy osoby niepełnosprawne intelektualnie. Co wcale nie znaczy że będziemy ich słuchać.
P.S.Jeżeli cokolwiek z tego zrozumiałeś – to może jeszcze nie jest tak źle. Pracuj nad sobą!!
ryszard dnia 28 kwietnia 2009 | zablokuj
@krzysiek
“pseudoiteligentów” pisze się razem. To tak na marginesie.
ryszard dnia 28 kwietnia 2009 | zablokuj
Wiecie co? Krzysiek ma rację.
Jarosław K. będzie wspominany na całym świecie z ogromnym szacunkiem i estymą, a jego dokonania i biografia będą zajmowały poczesne miejsce w podręcznikach historii na całym świecie jeszcze długo, długo po tym, jak świat już dawno zapomni, kto to był Kennedy, Gandhi, Matka Teresa z Kalkuty, a w Polsce już nikt nie będzie pamiętał, kto to był Piłsudski, Kościuszko, Bem, czy Paderewski albo Mościcki.
Ale nie wcześniej
boka dnia 28 kwietnia 2009 | zablokuj
Przecież istnieje już nawet miejscowość poświęcona Wielkim Braciom. Nazywa się Kacze Doły…
ryszard dnia 29 kwietnia 2009 | zablokuj
@Ryszard
Na okoliczność kaczej geografii zachęcam Cię Rysiu do zapoznania się z eksponatem “Kaczki i Kaczory” w naszym Muzeum.
jendras dnia 29 kwietnia 2009 | zablokuj
A ja myślałem,że jest Pan GEJEM!
Tomek dnia 27 sierpnia 2009 | zablokuj