.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Czyj sukces, czyja porażka

23 mar 2009 – 16:45

Mistrzostwo w przypisywaniu porażek rządowi i sukcesów prezydentowi osiąga Adam Bielan w najnowszym występie dla Radia Zet. Wczytajcie się (thx Jendras).

AB: [...] Można powiedzieć żartobliwie, że Ron Asmus nie pomógł Radkowi Sikorskiemu tylko raczej pomógł Rasmussenowi, premierowi Danii. No to jest porażka polskiej dyplomacji. Trzeba pamiętać, że premier Danii nie cieszy się specjalną popularnością w tak ważnym kraju dla NATO jak Turcja, a mimo to jego kandydatura w tej chwili ma wyższe notowania niż kandydatura byłego ministra obrony, obecnego ministra spraw zagranicznych dużego, ważnego członka NATO.

MO: Ale to jest porażka i prezydenta i premiera, no bo obaj lobbują za Radosławem Sikorskim.

AB: Pan prezydent lobbuje za Radosławem Sikorskim, to prawda, jak sądzę prowadził też rozmowy podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej, natomiast oczywiście tutaj osobą wiodącą jest pan premier i szef dyplomacji, chociaż jemu pewnie w lobbowaniu na własną rzecz…

MO: No jak to, ja do tej pory słyszałam, że to prezydent zajmuje się polityką zagraniczną, tak mówił prezydent.

AB: Prezydent zajmuje się polityką zagraniczną, reprezentuje Polskę za granicą, ale przecież wszyscy doskonale wiemy, że w tej sprawie inicjatywa należy do pana premiera, no i Radek Sikorski jako szef dyplomacji również ma w tym swój udział. No, Polska w ostatnim czasie nie ma specjalnie wielu sukcesów na arenie międzynarodowej, przypomnę, że przegraliśmy walkę o EXPO, o europejskie centrum technologiczne we Wrocławiu.

  1. 96 odpowiedzi na “Czyj sukces, czyja porażka”

  2. Prezydęt liczył że Sikorski zostanie szefem NATO i zaczął nawet lobbować w kuluarach, tak zepewne radził mu jego spin-doktor Bielan, a tu informacje przychodzą że nie zostanie i co robi pan spin-doktór? Wmawia wszystkim, że Prezydęt właściwie to nic nie może, nic nie robi, nigdzie nie jeździ i nic załatwić nie umie bo od załatwiania jest rząd. A na Rasmusa to Bielan i jego szef to mają na pewno uczulenie.

    A ostatnie zdanie to jest perła ..w ostatnim czasie sukcesów nie ma…, a w przedostatnim czasie sukcesów był wypchany worek: wojna kartoflana, wojna gruzińsko – rosyjska, niegramotny minister spraw zagranicznych i ściganie teletubisi. Nie ma co świat, chłoną nasze sukcesy z otwartymi ustami i zazdrością w oczach.

    Jerzy dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  3. takie jest marzenie Bielana.
    prezydentowi sie cos nie uda, wina premiera.
    premierowi sie cos uda – zasluga prezydenta.

    swoja droga, lepiej jak by narazie Polak niezostawal szefem NATO. za duzy burdel mamy w kraju by porzadkowac inne.

    Monoekann dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  4. Zlikwidujmy urząd Prezydenta. Nie sprawdził się. Nie wiadomo czy coś sie dzieje jest dobre czy złe oraz czyją jest zasługą.

    Phaet dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  5. Jeśli L. Kaczyński lobbował za kandydaturą R. Sikorskiego, to nic dziwnego, że ten przepadł w wyścigu.

    Mając Lecha za gorącego kibica Justyna Kowalczyk połamałaby narty minutę po starcie.

    boka dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  6. Nie należy likwidować sam urzędu prezydenta.
    Lepiej usunąć kaczory i wprowadzić jedną, silną władzę(tj.system prezydencki – patrz USA).

    Kwa! dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  7. Jeżeli według Bielana prezydent tylko reprezentuje Polskę za granicą to po jaką cholerę ten urząd? Mamy kryzys,trzeba oszczędzać a nie pakować miliony złotych w utrzymywanie kartoflanego folwarku.

    stary dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  8. porażająca logika

    beret dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  9. zaraz przyjdzie plastelina i udowadni wam ze to wcale nie jest glupie i do tego to wina po ;)

    sardzent dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  10. bo to jest wina platformy, tak samo jak obecny kryzys

    zenobia dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  11. Jeśli prezydent prowadzi politykę zagraniczną, to czemu Konstytucja stanowi, że robi to Rada Ministrów? A poza tym czemu Kaczor tylko się pojawia, natomiast znika w momencie, gdy czas na konkrety? Może po to, by w krytycznym momencie powiedzieć „ja nic nie robiłem, to wszystko rząd Tuska”? Być może dla Kaczek to genialna strategia, natomiast komuś tu umyka fakt, iż pokazuje się prezydencką niekompetencję i jednocześnie usiłuje się ludziom wciskać kity o mężu stanu. Żaden z Kaczorów na to miano nie zasługuje, mimo to zaklinacze rzeczywistości, tacy jak Bielan, nie próżnują.
    A swoją drogą, co ten Bielan robi jako europoseł, kiedy ciągle siedzi w Polsce i aktywnie działa dla PiS i prezydenta? Albo jest to prawdziwy tytan pracy, który nie je i nie śpi, albo w PE naprawdę nie ma nic do roboty. Tak samo Kamiński. Czyżby ławka PiS-u była aż tak krótka, że trzeba zaganiać europosłów do robienia krajowych kampanii?

    Dario dnia 23 mar 2009 | zablokuj

  12. Innymi słowy, Bielan stwierdził wprost, że jego przełożony Lechu K. g… może, nawet nie jest w stanie prowadzić przegranej polityki.

    wehehe dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  13. Wczoraj wieczorem, w polsko-języcznej TVN24, oglądałem jednym okiem jakiś program, w którym zaproszony był Cymański i Halicki. Red Rymanowski „zapuścił” wypowiedź Wielkiego Brata, o tym, że „Rząd nic nie robi”, „Rząd zajmuje się nic nie robieniem” , „Generalnie rząd nic nie robi, a bezrobocie rośnie”.
    Wreszcie red Rymanowski się pyta Halickiego:
    „I co pan na to??”
    Odpowiedź Halickiego:
    „No gdybym nie widział, kto to mówi, to bym pomyślał, że to Kononowicz tak mówi.

    No tak, Wielki Brat jest Kononowiczem, albo inaczej – Kononowicz jest Wielkim Bratem!

    Flogiston dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  14. Cóż, po pojawieniu się Kononowicza i usłyszeniu go stwierdziłem, że to jest właściwie taki Lepper czy Kaczyński, tylko ma mniej ogłady. Sens wypowiedzi właściwie taki sam (czyli wątpliwy), tony populistycznego bełkotu, tyle że kompletnie nieskładnie. Brak mu po prostu doświadczenia, wyrachowania, tej PR-owej obróbki, która może sprawić, iż bełkot będzie wydawał się sensowny. A parcie na media ma identyczne, jeśli nie większe. Sami pomyślcie, jakby ubrać Konona w PR i ułożyć go, to pewnie wyszedłby taki Dera czy inny pisiak z szeregów dolno-średnich.

    Dario dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  15. Miej Boże w opiece wszystkich, na rzecz których Lech K. zechce lobbować. Gdyby był zagorzałym kibicem Małysza, to Adasiowi za każdym razem wypinałaby się narta na rozbiegu. Nic dziwnego, że Radosław przepadł, skoro miał takiego poplecznika.

    boka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  16. Jacek Kurski i inni doczekali się – prezes gestem miłosierdzia zezwolił innym posłom niż Ziobro na kandydowanie do PE. Wieści jednak krążą, że to kwestia fatalnie zrobionej listy. Lista jest fatalna, bo poza Ziobrą, Czarneckim (tak się zastanawiam, kiedy ten kameleon zwieje z PiS), Bielanem, Kamińskim i paroma innymi nazwiskami, znanych twarzy na pisowskiej liście do PE… brakuje. Po prostu rozpaczliwie brakuje. Tak niedawno obruszali się na PO, że ci biorą Huebner czy Krzaklewskiego (to drugie to akurat kompletnie skopany pomysł, bo Marian Krzaklewski to osoba negatywnie się kojarząca i nie mająca większych szans na urwanie głosów PiS na Podkarpaciu), ale to zapewne z żalu, że sami dali sobie sprzątnąć najciekawsze kampanijne motory sprzed nosa. Krótka ławka PiS coraz bardziej i bardziej daje się we znaki tej partii. Rozszerzyli listę nie z dobrej woli Jarka, tylko aby po raz kolejny nie przerżnąć (choć i tak pewnie przegrają, ale może nie będzie to sromotna klęska). A i ci znani nie są zbyt ciekawi – wystarczy wspomnieć, że słowa „Kurski” i „wiarygodność” nie chodzą ze sobą w parze…
    http://www.tvn24.pl/-1,1592247,0,1,zmiana-taktyki-pis,wiadomosc.html

    Dario dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  17. I jeszcze jedno – pamiętacie sprawę Rospudy? Te walki z ekologami, Komisją Europejską, opinią publiczną itd.? Jest trasa, omijająca newralgiczne torfowiska. Dłuższa od tej dyskusyjnej o…(werble, napięcie, wstrzymanie oddechu) 2,2 km! Żeby było śmieszniej, plany budowy drogi przez Raczki istniały jeszcze za rządów PiS, kiedy to ścieraliśmy się z KE. Ale może zamiast z uporem maniaka obstawać przy swym bzdurnym zdaniu i robić zadymę, a z siebie pośmiewisko, wystarczyło trochę pomyśleć? Dało się? Dało. Tylko po co ta wrzawa była?
    http://www.tvn24.pl/-1,1592254,0,1,2-2-km–ktore-ocalilo-rospude,wiadomosc.html

    Dario dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  18. @ Dario
    O tym, że są inne trasy, niż przez Rospudę było wiadomo od dawna. Tylko nikogo to nie interesowało. Ekolodzy nie przykuwali się do drzew po to, żeby uniemożliwić jakąkolwiek budowę. Mieli również własny projekt. W ogóle było ich kilka i każdy mógł znaleźć, jeśli tylko posłużył się guglem. Otrzymywało się nie tylko opisy, ale i kolorowe mapki.
    Kretyńskie lokalizacje przeróżnych inwestycji to nasza polska specjalność i podejrzewam, że nie jest to efekt braku pomyślunku – jak piszesz – tylko prozaicznie, pieniędzy. Ktoś ma ziemię, którą chętnie by sprzedał za wysoką cenę, a jest Bardzo Ważną Osobą… Tak przypuszczam. Inaczej nie widzę w tym sensu. Komuś musi mieć w tym bardzo konkretny interes.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  19. jedno co kaczorki dobrze zrobili, to opoznili budowe, a ceny robocizny i materialow stanialy. wiec ich krotkowzrocznosc ostatecznie wyszla nam (chyba) na dobre.

    niech mi ktos przypomni, oberwalo nam sie jakas kara pieniezna od KE?

    Monoekann dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  20. @Kaśka
    Przecież za środowisko odpowiadał w PiS Jan Szyszko – ten sam gość, który kiedyś przesunął sobie wschodnią obwodnicę Warszawy tak, by ominęła dzielnicę, w której zamieszkiwał. Tak się złożyło, iż był to projekt najdłuższy i najdroższy, za to jako jedyny zapewniał panu ministrowi spokój i ciszę. Powstaje pytanie, czyją ciszę i spokój chronił minister, planując puszczenie obwodnicy przez obszary chronione Puszczy Knyszyńskiej ( Wasilków k. Białegostoku), który to projekt na szczęście uchylił WSA. A co do kary od KE, jakoś dziwnie cicho w tej sprawie jest, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiary wcześniejszej zadymy. Może kaczki po kryjomu (żeby nie wyszło, że wielcy bojownicy o suwerenność decyzji ministerialnych muszą ponieść KONSEKWENCJE FINANSOWE) zapłaciły, może ukryły to w budżecie na 2008 rok, może kary nie nałożono? Bardzo bym chciał się dowiedzieć. Także tego, jaka jest bezpośrednia (tzn. materiały i robocizna, SAMA DROGA, bez późniejszych wydatków czy utraconych korzyści) cena wybudowania 1 kilometra autostrady na bagnach…

    Dario dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  21. Kaczorki chciały na gwałt budować tylko musieliby usuwać ludzi z drzew i w końcu unia również zagroziła karami pieniężnymi za każdy miesiąc w którym budowano by i użytkowano drogę przez Rospudę. To ich jednak zastopowało, to i opinia publiczna. Pamiętam jak pojawiały się teksty typu „Oddaliśmy suwerenność” albo „Unia nie chce żeby Polacy rządzili w Polsce a Tusk i PO im wtóruje” – pamiętam że na jednej szali kładziono życie niewinnych dzieci a na drugiej przesiedlenie rzadkich gatunków fauny i flory. Nie brano wcale pod uwagę żadnej innej lokalizacji drogi. Pamiętam jak ekologowie stali się grupą społeczną reprezentującą „określone interesy”, wrogów narodu i wynoszących życie ludzkie nad fakt przesiedlenia ptaków.
    Kaczyńscy chcieli chyba upiec parę pieczeni na jednym ogniu – Niechęć do UE, niechęć do ekologów i ewentualnie dałoby się wpisać budowę tej trasy na listę sukcesów rządu PiS. I prawie im się udało. Jestem tylko ciekaw, po ilu latach wyszłoby że ktoś z PiS miał działkę, którą sprzedał (oczywiście z ogromnym zyskiem) pod budowę trasy przez Rospudę a nie sprzedałby jej gdyby trasa przebiegała inaczej…

    caleeb dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  22. @ Dario
    No widzisz, prywatne interesy pojedynczych osób. Szyszko akurat nie sprzedawał, tylko chciał zachować swoje grządki. Kto inny nie będzie chciał z kolei sprzedać ziemi, bo będzie miał inne plany, więc wybiera się najdziwniejszy i najmniej racjonalny z projektów. Co do wschodniej obwodnicy Warszawy to nic nie wiem, wiem za to że odcinek północnej będą mi budować pod oknem. Dla informacji dodam, że mieszkam nie pod Warszawą, tylko w Warszawie. Obwodnica miasta biegnąca przez miasto – co tu komentować. Pomijając to, że to wtedy nie jest już obwodnica, i że mija się z celem, można dodać, że jest to najdroższe rozwiązanie. Grunty w Warszawie są duuużo droższe niż na obżerzach, ergo taki projekt jest najdroższy z możliwych, a przy tym nie będzie spełniał swojej roli (wyprowadzenie ruchu tranzytowego poza miasto). W czyim chorym umyśle coś takiego mogło się urodzić? Taki projekt może służyć tylko właścicielom działek, przez które obwodnica będzie biegła. I nikomu więcej.
    A wracając do Rozpudy to może posłużyć się gugiełem? Na stronach organizacji ekologicznych na pewno coś będzie na ten temat.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  23. @ caleeb
    Nie wydaje mi się, żeby opinia publiczna miała wpływ na rezygnację z drogi przez Rozpudę. Opinia publiczna nienawidzi ekologów, uważa że zwierzęta służą do pracy albo zjedzenia, drzewa służą do wyrobu mebli wypoczynkowych, globalne ocieplenie to mit służący wyciąganiu kasy, a lasy, o ile są małe, są oczywiście pożyteczne. Można w nich wyrzucać śmieci.
    Żyjemy w społeczeństwie, w którym ekolodzy, feministki i homoseksualiści traktowani są jak zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. Z punktu widzenia cywilizowanych społeczeństw zachodnich jesteśmy bardzo egzotycznym państewkiem, które jest częścią kultury azjatyckiej, a nie europejskiej.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  24. Prezydent i jego kancelaria nie widzą, co osiąga nasza dyplomacja? Można i tak. Bo ja widzę na razie: udaną renegocjację tych dozwolonych ilości emisji dwutlenku węgla (co trzeba było naprawiać oczywiście po mniejszej Kaczce), spokojne wycofywanie żołnierzy z Iraku, możliwość zyskania dość eksponowanego stanowiska w strukturach administracyjnych UE (kto wie, czy Buzek nie będzie komisarzem; a co do Sikorskiego – nawet jeśli nie zostanie szefem NATO, to przynajmniej był poważnym kandydatem – za PISu nie do pomyślenia), wspólnie z innymi mniejszymi krajami UE udane hamowanie protekcjonizmu tych największych i oddalanie wizji „Europy dwóch prędkości” – być może to właśnie dzięki Polsce nie będzie euroobligacji – czy wreszcie deklaracja UE co do ropociągu „Nabucco”, który rozbrajałby nam bombę tego Północnego (wbrew Niemcom) i forsowanie wspólnego stanowiska w sprawie bezpieczeństwa energetycznego (żeby Rosja robiła sobie kłopoty nie tylko przez odcięcie 20% dostaw całej Unii – ale nawet najmniejszemu krajowi).
    Te ostatnie dwie sprawy są załatwiane na aktualnym szczycie i raczej załatwione będą.

    Ośmielam się zauważyć, że to więcej, niż załatwiły dwie Kaczki do kupy i w zespole z lawstorantem Marcinkiewiczem. A że było w ty jeszcze dodatkowo więcej pokazuchy, niż rzeczywistych osiągnięć – tym bardziej oczywista różnica między Fotygą a Sikorskim rzuca się w oczy.

    A co do lobbingu na rzecz Sikorskiego: w myśl znanego powiedzenia, jak to sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą – jeśli Sikorski zostanie szefem NATO (w co wątpię), to będzie bratem łatą i nieledwie kumlem prezia ze starych czasów, a zostanie tym szefem głównie dzięki preziowi.

    Natomiast jeśli nim nie zostanie, to będzie to oczywista indolencja Tuska, który nie umie rządzić, klęska polskiej polityki zagranicznej; a ten Sikorski to w ogóle jakiś taki podejrzany jest, zakładnik Układu, zna Rona Asmusa i żonę ma wiadomego pochodzenia.

    Nie tak będzie? Ależ tak, Bielan już robi przymiarki:)

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  25. Znajomości z Ronem Asmusem powinny raczej korzystnie wypadać dla Sikorskiego, wszak jest to polityk kojarzony z demokratami (czytaj: obecnym prezydentem). Tylko dlaczego w takim razie Usańcy optują za Rasmussenem? Może z powodu cokolwiek antyhurraprorosyjskiego nastawienia Polski? Tzn. Jankesi chcą się z Ruskimi układać i zauważać jej rolę, a tu jakiś śmieszny kraj w Europie Wschodniej śmie nie skakać z radości na każde prozachodnie pierdnięcie Władimira Władimirowicza Putina. To się Jankesom (i nie tylko im) nie podoba i wszyscy mówią o tym wprost, a tylko Polska łudzi się co do Sikorskiego.
    A z tego faktu, iż za Duńczykiem są (i już dawno byli) także Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy i Włosi, wynika że to właśnie on zostanie szefem NATO. Jeszcze jakieś pytania?
    Aha, da się znaleźć drogę pomiędzy skakaniem ruskiemu miśkowi do oczu, a włażeniem mu we włochaty zad. Kaczory robiły i robią to pierwsze, zachód boi się Rosji i jej surowców, więc mocno skłania się ku drugiemu. Tusk jest pośredni, przez co obrywa po uszach od obydwu stron. Inna sprawa, że jeszcze jest Brat Swego Brata, ktory potrafi ni stąd, ni zowąd wyciąć takie numery jak Gruzja. Stąd rzeczywiście poparcie Sikorskiego przez Lecha jest dla tego pierwszego pocałunkiem śmierci.

    Dario dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  26. @kaśka
    Z ekologami jest pewien kłopot. Bo z jednej strony wykonują pożyteczną robotę (np.obrona lasów deszczowych, czystości rzek czy doliny Rospudy właśnie – czyli sprawy ze wszech miar słuszne), ale wspomniane już przez Ciebie protesty przeciw emisji CO2 – to już jest czysta manipulcja. Bo wg badań przeprowadzanych RZETELNIE, a nie ideologicznie – emisja CO2, będąca dziełem człowieka – to najwyżej 4% CALKOWITEJ emisji (cała, a więc energetyka, transport. oddychanie i hodowle!) Reszta to fauna, naturalne pożary lasów i przede wszystkim morza i oceany (ok. 80%). Czyli zmniejszenie emisji przez przemysł o postulowane 20% da w ogólnym rozrachunku ok. 0.05 procenta! Jest to mniej niż błąd pomiaru!!!
    Tak że droga Kasiu, prawda jak zwykle nie jest taka prosta. Bo wierzę w czyste i szlachetne intencje przypiętej do drzewa czy komina studentki drugiego roku filologii polskiej, ale w przypadku pięćdziesięcioletniego faceta z siwawą rozmierzwioną brodą , przebranego dla niepoznaki w dyżurny strój stracha na wróble – to już niekoniecznie. Bo owa studentka, z sercem pełnym uczucia dla ślimaków i wiewiórek naukę matematyki zakończyła na zaliczonej na 3= klasówce w trzeciej klasie liceum, a chemii pamięta tylko że woda to H2O, ale dlaczego – to już czarna magia. A na protestach może dorobić się jedynie zapalenia nerek i kłopotów z pęcherzem.
    Natomiast z z tejże ekologii można żyć całkiem nieźle, pod warunkiem, że jest się odpowiednio wysoko ( np. wódz ekologów polskich, niejaki Szwed – ekonomista z wykształcenia i demagog z powołania). Organizacje ekologiczne to są bardzo często swoiste sekty, wykorzystujące młodych naiwnych, a przywódcom pozwalające na dostatnie życie. Analogia pełna!

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  27. Teraz nastąpił wysyp kandydatów na europosłów. Tu wyjaśnienie czemu: http://www.tvn24.pl/12690,1588893,0,1,europosel-zarobi-35-tys-zl-miesiecznie,wiadomosc.html

    Co do rozpudy, to tu wyjaśnienie niezawodnego ( na gorąco relacjonował wydarzenia w miasteczku ekologów w Dolinie) Adama Wajraka z GW http://wyborcza.pl/1,75248,6417107,Rospuda_ocalona.html
    A właśnie leci w Teleexpresie wiad. o tym, i pokazano sondę z 2 mieszkańcami Augustowa „eee, panie będzie teraz za 10 lat, a tak by była za 2 lata, rok”

    rabbi.t dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  28. @ ryszard
    Powtarzasz właśnie argumenty drogie sercu każdego Prawdziwego Polaka. Oni to ideologia, sekta, a my, to rzetelna prawda (a nawet, chciało by się powiedzieć, oczywista oczywistość). To samo powtarzają kaczyści przeciw całej reszcie, a najchętniej pełowcom. Albo Radio Maryja przeciw ateistom czy innowiercom. IPN też walczy z komunistyczną ideologią, po zna rzetelną prawdę. CBA też rozbija sekciarski układ, bo dobrze zna rzetelną prawdę itd, itp. Wystarczy tylko zmienić temat z Prezydęta, a znajdzie się tu ktoś, kto nie powstydzi się sięgnąć po takie argumenty.
    Do niczego nie zamierzam Cię Ryszardzie przekonywać, bo myślę, że to bezcelowe. Muszę tylko powiedzieć, że zazdroszczę Ci, że w dzisiejszych czasach, gdy badania naukowe sponsorowane są przez wielkie koncerny, potrafisz wskazać te rzetelne, w odróżnieniu od nierzetelnych.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  29. @Kaśka

    Każde społeczne zaangażowanie i każda sprawa muszą się w końcu dorobić także zwolenników popadających w paranoję i w efekcie szkodzących sprawie.
    Mam wiele szacunku dla ludzi, którzy walczą o ochronę środowiska i propagowanie nie szkodzącego środowisku stylu życia. Podziwiam twardych facetów, którzy miast robić karierę korporacyjną płyną na zimne Morze Północne i pilnują, by nie odławiano wielorybów wbrew zakazom. Mam także wiele estymy dla pomienionej studentki, która marznie przykuta do drzewa, bo mnie się nie chce, mam za mało wrażliwości albo nie mam czasu.

    Nie mam natomiast estymy dla ludzi, którzy na ochronie środowiska po prostu pasożytują. Stąd wiem, co ryszard miał na myśli. W Polsce i nie tylko są wyspecjalizowane w tym procederze grupki ludzi, którzy oprotestowują co się da na zlecenie albo żeby wyrwać nieco kasy. I jest to smutny dowód na to, że ludzka natura jest, jaka jest.

    Mam w pamięci protesty niemieckich ekologów, którzy kładli się na tory, żeby nie przejechał pociąg z odpadami radioaktywnymi. Czyli wychodzi na to, że akurat tamta cała spora grupa ekologów zablokowałaby chętnie całą energetykę jądrową. Czyli potężnie zwiększyła emisję CO2. Nie wiem, co to ma wspólnego z ochroną środowiska?

    Ryszard zastrzegł się, że widzi różnych ekologów. Ty natomiast masz tendencję”w tym temacie”, żeby każdego krytyka jakichkolwiek ekologów wrzucić do jednego wora z innymi betonogłowymi. Rozumiem, że temat może być bliski Twojemu sercu i że stąd możesz mieć ciut nieobiektywne podejście. Ja zatem nie będę optował za tym, żebyśmy arbitralnie stwierdzili, które raporty naukowe są słuszne, jeno wzięli pod uwagę, że są poważne raporty stwierdzające, iż globalne ocieplenie jest zjawiskiem naturalnym. Spróbujmy zrozumieć, że nauka nie znosi ideologii – jeśli ktoś twierdzi, że przechodzimy naturalne ocieplenie klimatu, to nie można mu od razu imputować, że pochwala spaliny, albo jego badania zamówił Shell.
    Myślę, że ryszard, używając porównania do sekty, miał na myśli właśnie sytuacje blokowania rzetelnych badań naukowych i wymiany intelektualnej przez jakąś histerię propagandową.

    A taka histeria, jak w przykładzie z pociągiem – może być przeciwskuteczna. Jeśli źle rozpoznamy procesy, jakie zachodzą i będziemy zatykać uszy na inne racje, to prędzej tej planecie zaszkodzimy, niż pomożemy.

    Teraz oczekuję reprymendy ze strony ryszarda, jak to ja lepiej wiem, co chciał powiedzieć:)

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  30. @ Simon
    Naturalnie. Samo to, że ośmielam się mieć inne zdanie od Was świadczy o tym, że jestem nieobiektywna. To taka ładna konstrukcja myślowa.

    @ ryszard, Simon
    I wiecie co wam powiem? Zdradzę Wam pewną tajemnicę, tylko nikomu o niej nie mówcie. Pamiętajcie. Otóż my, ekolodzy, jesteśmy szkoleni przez Mosad, naszym celem jest wydojenie pieniędzy z tego kraju, a stoi za nami żydokomuna. A, bo bym zapomniała. A ta gazeta jest naszą tubą propagandową.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  31. Wśród naukowców nie ma zgody co do tego, czy klimat się ociepla, czy oziębia. Każdy pogląd daje się uzasadnić, bo w końcu od jakiego czasu mamy wiarygodne obserwacje pogodowe? Satelity od powiedzmy 50 lat, wiarygodne i ścisłe obserwacje od 300 czy 400, ale wyrywkowe, na niewielkich obszarach, co do dawniejszych czasów to wiemy bardzo niewiele. A zmiany klimatu to cykle setek tysięcy lat. Jesteśmy trochę jak mrówka, która wybrała się na wyprawę wzdłuż linii prostej, wspina się na kamień i uważa, że skoro wędruje pod górę, to Tatry niedaleko. A może ona idzie w stronę Bałtyku, na tej drodze też są duże kamienie? Poza tym jedni naukowcy twierdzą, że jeśli klimat się ociepli, to poziom morza podniesie się /bo stopnieją lodowce/, a inni twierdzą, że opadnie /bo jak ciepło, to większe parowanie/. Dla mnie z tego wniosek, żeby skupić swoje działanie na tym, co na pewno warto, a co mogę – choćby nie wyrzucać śmieci w lesie i popierać jakoś Rospudę. A „ekologa” pasożyta, żyjącego z wymuszeń znam, niestety.

    andrzejjj dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  32. Analiza komentarza Ryszarda:
    1. Ekolodzy robią czasami rzeczy pożyteczne, ale dopuszczają się też „czystej manipulacji”. – Skądś już od początku wiemy, że chodzi tu o podstępne zmanipulowanie społeczeństwa. Tu nawet nie dopuszcza się innej możliwości. W skrócie – kalka rozumowania Wolniewicza „Nie wolno generalizować, ale atakują nas Żydzi. Nie wszyscy może, ale Żydzi. A w ogóle to mam szacunek do Izraela”
    2. Co o tym świadczy? Badania „RZETELNE, a nie ideologiczne”. Oho, tu już dysponujemy oczywistą oczywistością. Wszystko co z nią niezgodne jest ideologiczne. Inaczej być przecież nie może, bo i jak.
    3. „Droga Kasiu, prawda nie jest taka prosta”
    a) Jestem jakąś małą Kasią, którą pogłaszczemy protekcjonalnie po główce
    b) Przy okazji nadmienimy, że świat jest tak naprawdę skomplikowany, bo mała Kasia jeszcze nie ma takiej świadomości.
    4. Ekologami szeregowymi są „studentki drugiego roku filologii polskiej”, znowu małe dziewczynki. W dodatku „studentka, z sercem pełnym uczucia dla ślimaków i wiewiórek naukę matematyki zakończyła na zaliczonej na 3= klasówce w trzeciej klasie liceum”. Czyli pojechaliśmy na całego. Ile tu jadu. Ile pogardy. I ta matematyka, no, no, no…
    Oczywiście taki argument łatwo obalić, pokazując, że nie tylko studentki, ale Ryszard oczywiście o tym wie, więc od razu się przygotował.
    4. Jeśli przypadkiem nie są to małe dziewczynki, głupiutkie takie, że aż żal, z czystymi intencjami, to jest to przypadek ” pięćdziesięcioletniego faceta z siwawą rozmierzwioną brodą” – słowem kompletna porażka. Jak można być piećdziesiecioletnim facetem z brodą? Otóż teraz trzeba sie strzec, bo ten podejrzany osobnik jest „przebrany dla niepoznaki w dyżurny strój stracha na wróble”. Nie ubrany wygodnie. Nie, on się wziął i przebrał. A w związku z tym to naturalne, że nie może mieć ktoś taki czystych intencji. Tak napisałeś Ryszardzie. No więc tym sposobem mamy rozpoznanych zwykłych ekologów. Dziewczynki + manipulanci. No to teraz bierzemy się za górę.
    5. „Natomiast z z tejże ekologii można żyć całkiem nieźle, pod warunkiem, że jest się odpowiednio wysoko”. Pierwowzór? „Argumenty” Radia Maryja przeciw Owsiakowi. Kurde, bierze od ludzi pieniądze i z nich żyje. Można sobie oczywiście tłumaczyć, co to jest fundacja, co to jest dowolna organizacja, że jeśli prowadzi poważną, szeroko zakrojoną działalność, musi mieć pracowników. Ale po co? Ten „argument” pojawi się zawsze Oczywiście, tytułem ilustracji, pada przykład Szweda „demagoga z powołania”. Całe szczęście, że Przystanku Rospuda nie organizuje, bo by coś jeszcze było o wódce i narkotykach.
    6. No i na koniec: „swoiste sekty, wykorzystujące młodych naiwnych, a przywódcom pozwalające na dostatnie życie”. Taaaa. To jak ci Żydzi Amerykańscy. Mają swoich popleczników, ale ostatecznie kto korzysta? W czyim interesie ci poplecznicy występują „Narodu Żydowskiego”, tych manipulujących.
    Ale oczywiście to nie o wszystkich. Bo nie wolno generalizować.
    Wiesz Ryszardzie, nie spodziewałam się, że będziesz sięgał po takie argumenty. I takie wzorce.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  33. @ andrzejjj
    A ty się Andrzejjjju nie odzywaj, bo Ryszard po prostu wie. On ma RZETELNE badania. A nie ideologiczne.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  34. @kaśka
    Kasieńko droga, wydaje mi się, że nie raz udowodniłem nawet na tym forum, że obce jest mi myślenie ideologiczne i że jestem dość odległu od spiskowej teorii dziejów. Ale powiem Ci, że liczyłem konstrukcje stalowe, moce silników, przełożenia przekładni i tym podobne drobiazgi – więc mogę przyjąć bez specjalnego ryzyka że liczyć umiem. A chemia była moim ulubionym przedmiotem w liceum i, pomimo upływu lat, bardzo dużo z niej pamiętam.
    I daję Ci słowo – Twoje ulubione „bon-moty” typu „żydokomuna”, „Mossad” (nota bene pisze się przez dwa „s”) i inne takie naprawdę nie są przeciwwagą dla zdrowego rozsądku i rzeczowych argumentów.
    Dam Ci taki drobny przykład: Paliwo do napędzania samochodu, czyli po prostu benzyna, miało w swoim składzie czteroetylek ołowiu
    ( dodatek zwiększający liczbę oktanową) – stąd nazwa – etylina. Związek, owszem, trujący i powodujący osadzanie się ołowiu przy drogach. W związku z tym wprowadzono benzynę bezołowiową, eliminując ten złowrogi dodatek.
    Tyle że w jego miejsce, aby właściwości benzyn pozostały bez zmian – wprowadzono inne substancje, a mianowicie ciężkie węglowodory pierścieniowe (aromatyczne). Owszem, ołów już nie truje, ale owe węglowodory spalają się dużo gorzej, a są BARDZO RAKOTWÓRCZE! Ale o tym ekolodzy jakoś nic nie mówią….
    A jaki zysk? Ano taki, że te związki były nieprzydatnymi pozostałościami po destylacji ropy naftowej, które jakoś trzeba było zagospodarować….
    Przepraszam za może zbyt nudny wykład, ale żyję już parę lat i mam – pochlebiam sobie – trochę wiedzy i doświadczenia, i na różne sztuczki tak łatwo nabrać się nie dam, nawet jeśli brzmią szlachetnie i – na pozór – przekonywująco.

    @Simon
    Reprymendy oczywiście nie będzie – po prostu rozwinąłeś twórczo moje dywagacje. Dziękuję.

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  35. @ryszard
    Globalna emisja gazów cieplarnianych niestety rośnie mimo prób ograniczenia tejże. Pomyśl co by było gdyby jej nie ograniczać… To jak z industrializacją w 18-19 wieku albo komunizmem czy nawet nieskrępowanym kapitalizmem, kogo obchodzi że wycinamy lasy ? ważne że zwiększyła się produkcja mebli. Kogo obchodzi że silniki spalając benzynę wydalają 10x więcej co2 niż muszą skoro produkcja takiego silnika jest tania i można go wyprodukować w większych ilościach za tą samą cenę?
    Dodaj sobie do tego że niestety lasy na świecie się kurczą, co to oznacza nie muszę chyba tłumaczyć. Nie pomogą nawet takie akcje jak zasadź drzewo.
    No i na koniec, Kaśka ma rację – skąd wiadomo że badania na których się opierasz są bardziej rzetelne niż te, które mówią że jednak tego co2 jest więcej niż bezpieczna ilość ? Może daj jakiegoś linka ? Napisano że ocieplanie klimatu jest naturalne dla środowiska w dłuższej perspektywie (setki tysięcy a nawet miliony lat), tyle że badania (z którymi nikt się nawet nie spiera – więc chyba rzetelne) mówią że w ciągu kilkudziesięciu lat czapy lodowe skurczyły się a poziom wód podniósł. w ciągu kilkudziesięciu lat… Może to co napiszę jest wielce obiektywne ale gdzie są te zimy o których opowiadał dziadek?

    caleeb dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  36. subiektywne miało być … sorry

    caleeb dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  37. @ ryszard
    Ja zawsze jestem otwarta na dyskusje, ale to, co zaprezentowałeś w tamtym komentarzu to nie była próba rozmowy, czy wyrażenia własnego zdania, tylko mieszanina pomówień, pogardy, ośmieszania, wskazywania palcem jedynej i niepodważalnej racji itp., wszystko według najlepszych wzorców, prezentowanych na tym forum przez różne trolle-nie trolle. Teraz zachowujesz się, jakbyś wcześniej nic takiego nie napisał. A napisałeś. Nie sądzisz, że dałeś plamę?

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  38. @ ryszard
    I że to, jak się pisze Mosad nie ma tu większego znaczenia? Musisz wybaczyć Żydóweczce że nie do końca radzi sobie z polszczyzną. Hebrajski alfabet jest trochę inny.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  39. @Kaśka
    A coś ty się przyczepiła z tymi Żydami? Zaczynam podejrzewać, że chcesz coś odpokutować…

    ……

    Przypomniała mi się stara dykteryjka.

    Sptykają się dwaj dyrygenci – jeden radziecki, drugi ametykański. Radzecki mówi do amerykańskiego:

    - Nie jest prawdą, że że w Związku Radzieckim jest antysemityzm. Na przykład w mojej orkestrze jest 15. Zydów. A w Pańskiej?

    - A wie pan, że nie wiem…

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  40. Aha, i jeszcze jedno. „Żydokomuna” itd to nie są bon moty, tylko jedyny język jaki rozumieją ci, który nie używają argumentów, tylko posługują się atakami personalnymi, a ponadto wierzą w spiski.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  41. @caleeb
    Wrzuć w Google „globalne ocieplenie”, a znajdziesz bardzo dużo na ten temat. Wnioski sobie wyciągnij.

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  42. A co mogli myśleć o ociepleniu klimatu nasi przodkowie, skoro zaledwie jakieś 10.000 lat temu lodowiec przykrywał Skandynawię i dochodził do Suwalszczyzny, a teraz? Nb. Skandynawia, uwolniona od potężnego lodowca zaczęła podnosić się do góry, podniosła się o około 500 m i końca tego ruchu jeszcze nie ma. Więc zauważcie, te zmiany klimatyczne zachodzą stale, jest to proces ciągły, pełen wahnięć w obie strony, a nasze życie i życie naszej cywilizacji w stosunku do tych procesów jest mikroskopijnie krótkie.

    andrzejjj dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  43. @Kaśka

    ryszard i ja mieliśmy nieco inne zdanie na pewne kwestie. Nie wiem, jak Ty – ale ja ciągle spotykam ludzi, którzy miewają odmienne zdanie ode mnie. Nie sądzę, aby właściwą reakcją było od razu pakowanie ich do jednego wora z napisem „prawdziwi Polacy”, czy jakiegokolwiek innego. Albowiem to, nad czym bolejemy – czyli brak tolerancji u kaczystów – rychło może się stać naszym udziałem, jeśli nie będziemy otwarci.
    Dlatego chętnie słucham nawet miłośników PISu, dopóki są uczciwi i nie kłamią.

    „@ Simon
    Naturalnie. Samo to, że ośmielam się mieć inne zdanie od Was świadczy o tym, że jestem nieobiektywna. To taka ładna konstrukcja myślowa.”
    To źle mnie zrozumiałaś. Nieobiektywna jesteś nie dlatego, że masz inne zdanie, tylko dlatego, że nie dopuszczasz myśli, że ktoś inny może je mieć.
    To taka konstrukcja myślowa, że wszyscy jesteśmy subiektywni i możemy się mylić, mimo najszczerszych chęci – także ja.
    Czy taka konstrukcja jest Ci obca – i dlatego pozostaje prosty schemat: nie zgadzam się z wami, to jestem nieobiektywna i vice versa?

    Co do lekkiego protekcjonalizmu w poście ryszarda: może jestem nieelegancki, ale z tego, co pisał, facet ma wnuki. Moim skromnym zdaniem to, że z czułością patrzy na ideologiczną zapalczywość młodych to nie musi być od razu zbrodnia główna.

    Wydaje mi się, że zareagowałaś zbyt emocjonalnie, a przy okazji:
    - żądasz, aby rozkład racji był dwubiegunowy – albo Ty jesteś nieobiektywna, albo my. Tymczasem ja uważam, że świat jest nieco bardziej skomplikowany i nigdy nie należy oczekiwać od bliźniego, żeby zgadzał się z tobą w 100%. Jeśli ktoś pożąda takiego stanu rzeczy, to jest mi za jedno, czy jest moherem, czy wyzwoloną feministką – stopień zideologizowania i zdogmatyzowania umysłu uniemożliwia wtedy dyskusję
    - osoby o odmiennych poglądach na kwestie ekologiczne dość łatwo stygmatyzujesz i wrzucasz do jednego wora z „prawdziwymi Polakami” i rodziną RM – nie uważasz, że stosujesz tym samym podobne tym środowiskom metody?

    - otóż nie sądzę, aby możliwa była także rozmowa prowadzona za pomocą toporów. Są różne niuanse związane z kulturą i prowadzeniem dyskusji – różne także stopnie tolerancji na niektóre zjawiska. I otóż, jeśli ktoś obraża jakąś grupę wyznaniową, etniczną czy kobiety en mass na przykład – to uważam, że ma to większy ciężar gatunkowy, niż dyskusja na temat wad jakiejś grupy zawodowej czy ideowej. Stąd nie wiem, jak się ma Wolniewicz z Żydami do krytyki ekologów: jakbym nie był wrażliwy na kwestie nietolerancji, ja tu rzetelnego porównania nie widzę, widze za to ładunek emocjonalny znacznie utrudniający nawet jeśli nie porozumienie, to dyskusję na jakimś poziomie

    - z powodów jak powyżej: w każdej grupie ludzi zdarzają się jednostki aspołeczne. Nie wypada odnosić działalności takich jednostek do pochodzenia etnicznego – albowiem zakładanie, że ich aspołeczne działanie wiąże się z pochodzeniem, jest rasizmem. Natomiast założenie, że czyjeś aspołeczne działanie wiąże się z przywiązaniem do wypaczonych form jakiejś ideologii – rasizmem nie jest i porównanie, jakie czynisz, jest co najmniej niestosowne.

    - a zatem uważam, że konstatacja, że wśród ekologów zdarzają się jednostki niemoralne – co widać, słychać i czuć – nie oznacza, że wszyscy ekolodzy, a nawet większa ich część są tacy – co do czego zresztą obaj poczyniliśmy zastrzeżenia. Nie uważam także, żeby szczególnie eleganckie czy sensowne było porównywanie krytyków ekologów, kolejarzy czy trockistów do rasistów, krytykujhących ludzi za płeć, kolor skóry czy orientację seksualną.

    Ufff. Przepraszam, że tak obszernie, ale małe resume brzmiałoby tak: baczmy, abyśmy nie stali się tym, z czym walczymy. Na swoje skromne dość i raczej niekontrowersyjne uwagi na temat różnych stron działania aktywistów ekologicznych – dostał ryszard od Ciebie dość emocjonalny atak ad personam, przyrównujący go w dodatku do rasistów.

    Ten sposób dyskusji skądeś znamy i nie jestem całkiem pewien, Kaśka, czy Ty naprawdę masz ochotę go kontynuować…

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  44. @ Simon
    „Stąd nie wiem, jak się ma Wolniewicz z Żydami do krytyki ekologów”.
    To wróć i przeczytaj jeszcze raz.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  45. Mały cytacik z prasy:

    „Wybryki organizacji wymuszających od inwestorów haracze w zamian za odstąpienie od blokowania największych warszawskich inwestycji spowodowały, że poważnie myśli się o prawnym ograniczeniu ich wpływu. Organizacje w rodzaju warszawskiego Stowarzyszenia Przyjazne Miasto nie są jednak reprezentatywne dla polskiego ruchu ekologicznego. Polscy ekolodzy w swojej większości są zainteresowani ochroną przyrody, a nie wyciąganiem pieniędzy od inwestorów.

    Prasa nazywa ekoterrorystami przedstawicieli Stowarzyszenia Przyjazne Miasto. Stowarzyszenie zażądało kilkadziesiąt milionów złotych od firmy prowadzącej jedną z największych obecnie warszawskich inwestycji – centrum Złote Tarasy. Nie była to pierwsza tego typu akcja przeprowadzona przez tą organizację.”

    Że większość ekologów jest uczciwa i ofiarna? To nie znaczy, że nie ma też cwaniaków. To już nie wolno będzie o tym pisać, żeby nie zostać postawionym w jednym szeregu z Wolniewiczem? To już jak się złapie za rękę oszusta, to już jakby się Owsiaka łapało, bo oszust ma gębę pełną wzniosłych dyrdymałów?

    Co do ocieplania klimatu: obowiązująca wersja jest taka, że jego ocieplanie jest skutkiem emisji gazów cieplarnianych. I jest to niestety wersja nacechowana ideologicznie.
    Albowiem jest kilka równorzędnych teorii w tej chwili, a wśród nich całkiem poważna taka, że ocieplenie jest cyklicznym naturalnym zjawiskiem. Dopóki mamy w nauce do czynienia ze swobodą wymiany myśli i konfrontacją badań – nie ma sprawy. Ale kiedy nauką zaczyna sterować ideologia, to można spodziewać się dużych problemów.

    I otóż być może prawdziwszą jest teoria, że ocieplenie klimatu jest sprawką człowieka – a może prawdziwsza jest teoria przeciwna. Paradoksalnie jednak, ideologia wyparła tu dyskusję, a koncerny i rządy – ten ciągły straszak przed utratą wolności – postawiły wyraźnie na konia pt. „ocieplenie jest dziełem lodówek” i już zaczynają na tym ubijać interesy (handelek kwotami emisji, wyższe ceny za energie, podejrzane biznesiki szejków naftowych, itd., itp.)

    A jeśli to koncerny i szczyty międzynarodowe będą ustami swoich urzędników oznajmiać, jaka jest rzeczywistość – to ja tutaj dobrych rozwiązań naukowych nie widzę, widzę natomiast marnowanie potencjału i czasu.

    Ale to moje zdanie, nie musisz się z nim Kaśka zgadzać i nie oznacza to, że zaraz Cię zaklasyfikuję do jakiejś oszołomskiej grupy.

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  46. Kasiu, Ryszardzie, Simonie. Wasza dyskusja, wasze teksty są piękne. Każdy z osobna jest perełką, a razem tworzą śliczny obrazek. Moje uznanie dla całej trójki!!!

    andrzejjj dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  47. @andrzejjj

    Ja mam nadzieję, że ty ironiczny jesteś:)

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  48. @Kaska

    Przeczytałem jeszcze raz. I jeszcze. I niestety, kurczę, nic się nie zmieniło.

    Simon dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  49. W kaczystowskiej gazecie (Nasz Nocnik) naPISali:
    http://trimen.pl/witek/raport_wiekszosci.jpg

    Flogiston dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  50. @ Flogiston
    Nie zauważyłeś, że pyskówka nie dotyczy zmian klimatycznych, tylko stylu dyskusji zaprezentowanego przez jednego z forumowiczów.

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  51. Simonie – nie jestem ironiczny. Ładnie, choć złośliwie, inteligentnie złośliwie napisał Ryszard. Pięknie, z głębią uczucia odpisała mu Kaśka, obrażając się troszkę. A Ty bardzo ładnie, w spokojny sposób, dobrymi argumentami chciałeś stonować ten spór. No cóż ja poradzę – podoba mi się to, całą trójkę bym wirtualnie uściskał…

    andrzejjj dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  52. @kaśka
    Zrozumiałem,że jeśli ktoś pozwala sobie mieć inne od Twojego zdanie na temat tzw. globalnego ocieplenia to jest:

    1. Antysemitą
    2. Zaściankowym niedoukiem
    3. Zaślepionym nienawiścią manipulatorem
    4. Homofobem
    5. Zwolennikiem kary śmierci i publicznych egzekucji
    6. Obleśnym seksistą
    7. Protekcjonalnym zarozumialcem
    oraz
    8. Marchołtem Grubym a Sprośnym.

    Dobra, niech Ci będzie…..

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  53. @ andrzejjj
    W ogóle cię nie rozumiem. Ale ściskam serdecznie. :)

    Kaśka dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  54. @Simon
    Dzięki za wsparcie. A co do meritum – cykliczne ocieplenia i oziębienia klimatu Ziemi to NIE JEST TEORIA. To są fakty. To są zjawiska, które cyklicznie się powtarzają od milionów lat, i najprawdopodobniej będą się powtarzać przez następne miliony. I choćbyśmy się nie wiem jak natężali, to nie zdołamy ich ani powstrzymać, ani przyśpieszyć. Przypomina mi to komara, który powodowany odruchem serca odleciał z wozu, chcąc ulżyć ciężko pracującym wołom.
    Przypisywanie sobie przez ludzi wpływu na takie zjawiska jak ocieplenie klimatu jest w najlepszym przypadku megalomanią.

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  55. Polecam opracowania profesora Zbigniewa Jaworowskiego.
    A kasandryczne przepowiednie niektórych naukowców przypominają mi wykorzystywanie zaćmienia Słońca przez kapłanów egipskich, tak znakomicie opisane przez Aleskandra Głowackiego…

    ryszard dnia 24 mar 2009 | zablokuj

  56. panie Bielan – gdybyscie probowali lobbowac za Fotyga, to bylby sukces, jak by ta kandydatura wogole pojawila sie w rozmowach

    kazimirka dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  57. @ryszard gazy cieplarniane emitowane przez działalność człowieka to faktycznie jest około 1/20 gazów wydzielanych przez źródła naturalne. Ale tak jak już pisałem – zmniejsza się powierzchnia lasów a co za tym idzie i zdolność naturalnego środowiska do regeneracji ilości tlenu. Zwiększa się za to ilość wydzielanego dwutlenku węgla. Rozsądek nakazuje żeby zachować najwyższą ostrożność jeżeli chodzi o zjawiska, co do których nie mamy pewności. Czy Ty jesteś pewien że ocieplenie klimatu nie ma związku z działalnością człowieka? Cywilizacja człowieka jest jeszcze zbyt młoda i głupia żeby wiedzieć jak się zachowa ten hipotetyczny cykl jeżeli dodamy do niego jeszcze 5% dodatkowego obciążenia gazami cieplarnianymi. Możemy oczywiście wysnuwać hipotezy ale czy one są prawdziwe to zweryfikuje czas. A co jeżeli okaże się jednak że te 5% (to jednak według mnie bardzo dużo i cały czas się zwiększa) było przysłowiowym języczkiem u wagi? Nas to już pewnie nie obejdzie… ale nasze wnuki?
    Już abstrahując od działania interesownych ekologów – czy istnienie paru ekoterrorystów przekonało Cię w sposób jednoznaczny o słuszności teorii że jednak emisja gazów cieplarnianych nie ma żadnego wpływu? Jak już ktoś napisał – nasza cywilizacja prowadzi w miarę rzetelne pomiary warunków klimatycznych od paruset lat, skąd możemy być pewni że jest jakiś cykl? Nie możemy być tego pewni. Zastanawiające jest że wzrost średniej temperatury następuje tak szybko (kilkadziesiąt lat a nie kilka tysięcy) – to jednak przekonuje mnie żeby zachować środki ostrożności w postaci zmniejszania wpływu człowieka na środowisko (oczywiście całkowite wyeliminowanie wpływu kilku miliardów ludzi jest niemożliwe ale można zmniejszać).

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  58. jeżeli chodzi o Zbigniewa Jaworowskiego

    http://www.rp.pl/artykul/230987_Czlowiek_nie_ma_nic_do_klimatu_.html

    to ten pan profesor nie napisał nic poza :
    to co mówią ekolodzy to kłamstwo i manipulacja – lobbują na rzecz określonych interesów. Oczywiście podał swoje nader rzetelne badania w stylu : „Wszelkie dane wskazują, że ocieplenie klimatu nie ma związku z zawartością CO2 w powietrzu. ” , „Działania środowiska realizującego cele antycywilizacyjne mają doprowadzić do stagnacji gospodarczej, a przez to technologicznej” (a przecież znajdywanie sposobów na ograniczenie emisji jest przecież impulsem do rozwoju tyle że czystszego).

    Zastanów się ryszardzie czy osobiste wycieczki wobec ludzi o odmiennych poglądach stosowane przez profesora Jaworowskiego przesądzają o jego racji? Oczywiście podał parę logicznych argumentów ale są one tak samo prawdziwe i logiczne jak te prezentowane przez drugą stronę.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  59. Ryszardzie – ten dowcip z dyrygentami – niezły!

    Co do problemów ziemi ostatnio tutaj poruszanych to nigdy ich nie rozwiążemy ponieważ są to rzeczy których cykl jest zbyt długi abyśmy mieli jakieś pojęcie o ich nature. Epoki zlodowaceń poprzedzały epoki cieplejsze, bieguny się przemieszczały, lasy pod lodem zamieniały się w węgiel kamienny, płonęły od piorunów itd.

    Największą chyba krzywdą jest nazwanie ludzi – którzy walczą za pomocą zdobyczy cywilizacji przeciw niej – ekologami. Zgadzam sie z Ryszardem co do manipulowania młodymi ludźmi przez starych wyjadaczy, robiących pieniądze na głupocie i niewiedzy. Strach przed atomem doprowadził do tego że mamy największe na świecie elektrownie węglowe z emisją co2. Rospuda została uratowana bo droga przejdzie przez co? ugory i hałdy? nie! przez inne urocze miejsca gdzie rosną storczyki i zawilce – mniejsze zło? dla kogo?
    Ludzie sa tylko zjawiskiem na Ziemi i cykl życia gwiazd powoduje że Słońce „pożre” planety swego układu za jakiś czas i nie pomoże tu przykucie się łańcuchem do drzewa w modnym i drogim wdzianku z komórką w ręku, jak również modlitwa, chyba że bogowie z 12 planety się pojawią i przytulą…

    @caleb – jak chcesz zmniejszyć wpływ człowieka na środowisko to musisz zmniejszyć „pogłowie”, bo więcej ludzi potrzebuje więcej jedzenia, prądu, stali, wody, pracy itd, co powoduje że lasy trzeba wyciąć pod pola, albo na domy, prąd wyprodukowac – spalając węgiel lub co innego wydobyte spod ziemi, stal wytopić, maszty GSM postawić, anteny TV również, śmieci wyrzucić, ścieki opdprowadzić…., i żadne oszczędne żarówki nie pomogą, na wzrost konsumpcji prądu.

    Jerzy dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  60. No i co?
    Palanciny nie ma, a dyskusja całkiem ciekawa. Kto tu z naszych dyskutantów tak tęsknił za plastelinowym automatem wypluwającym z siebie całe tony niemądrych/półmądrych/całkiem nie-głupich/bardzo-głupich WYPOWIEDZI??

    A z ekologami to jest tak:
    to też są ludzie i wśród nich, jak wśród każdej grupy społecznej, znajdują się i osoby z szlachetnymi zamiarami i zwykłe, cyniczne kanalie. Nie jestem ekologiem, ale poznałem jednego takiego i po stosunkowo długim niewidzeniu się z nim, gdy go spotkałem, zaraz po powitaniu, zakomunikował mi radosną wiadomość:
    Nooo!! Znowu udało się nam zablokować kolejną jakąś tam inwestycję budowlaną (nieważne jaką). Popatrzyłem na niego, pokiwałem głową, nic nie powiedziałem, ale pomyślałem:
    „No, znowu będzie forsa=haracz dla ekologów od inwestorów, budujących coś potrzebnego dla ludzi”,
    Ot facet się wygadał, nie zwracając uwagi na to, że nie-do-swojego to mówił, ale tacy ekologowie też są. I ten mój rozmówca nie był wyjątkiem. Zapewne.
    Dla jasności sprawy dodam, że wcale nie popieram obwodnicy Augustowa biegnącej przez moczary. Bardziej mi odpowiada ta druga, która omija moczary.

    Flogiston dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  61. @Jerzy – oczywiście że pomogą. Jak już mówiłem zmniejszanie wpływu a nie jego likwidacja. Można zmniejszyć wpływ stosując takie właśnie wynalazki jak żarówka energooszczędna (świeci dłużej niż zwykła przez co nie trzeba ich tyle wyprodukować, pobiera 5x mniej energii przez co zmniejsza się ilość potrzebnej energii – niby jedna żarówka a pomyśl że tych żarówek są miliardy) albo oszczędne silniki spalinowe (tudzież hybrydowe – choć nie jestem do nich przekonany), dzięki którym za pomocą tej samej ilości paliwa można przejechać kilkakrotnie więcej kilometrów. Nacisk do obniżania emisji dwutlenku węgla to jest bodziec do stosowania takich rozwiązań ale również do tworzenia nowych temu podobnych. Nie da się nie wycinać lasów ale można drewno zdobyte dzięki wyrębowi lepiej wykorzystać.
    Jeżeli chodzi o zamianę węgla na atom : ja jestem do tego nastawiony sceptycznie – emisję dwutlenku węgla trzeba obniżać ale z głową. Pamiętajmy że lasy są w stanie ten dwutlenek węgla zamienić na tlen. Jeżeli zamienimy na atom to trzeba brać również pod uwagę że gdzieś trzeba składować odpady radioaktywne, które zobojętnieją dopiero za setki jeśli nie tysiące lat. Moim zdaniem warto poczekać na jakąś nowszą technologię, na przykład zimną fuzję. Cywilizacja jest coraz bliżej takiej energii. Inna sprawa, trzeba uregulować przepisy odnośnie produkcji energii. Nie wiem jak to dokładnie wygląda ale znajomi zamontowali sobie wiatrak, który daje im wystarczającą energię na zasilenie całego domu ale przepisy sprawiają że ta energia jest droższa niż gdyby ją wzięli z sieci energetycznej. Jest wiele pomysłów, które tylko czekają na realizację, pomysłów na zracjonalizowanie zużycia oraz produkcji energii. Należy wspierać takie właśnie pomysły.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  62. P.S i nie trzeba być zagorzałym ekologiem żeby zauważyć bezsens takiego działania jak forsowanie na siłę budowy trasy przez dolinę Rozpudy. Jasne że możemy pobudować autostrady przez parki narodowe, ostatnie dziewicze zakątki naszego kraju ale czy wtedy nasz kraj będzie dalej taki ładny? Mieszkam na śląsku – może nie w Katowicach i okolicach, bardziej w okolicach Żywca – tym bardziej widzę drastyczną różnicę w wyglądzie obu krain. W okolicach Katowic nikt za komuny nie myślał o przyrodzie, liczył się tylko przemysł i teraz to miasto wygląda jak TRAGEDIA. Gdyby tylko o urodę miasta chodziło…
    Czy naprawdę nasza wygoda liczy się bardziej niż to że kiedyś nie będziemy mogli wybrać się z dzieckiem do parku narodowego zobaczyć las, zwierzęta ?

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  63. @caeeb
    Nikt przy zdrowych zmysłach i jakiej takiej wrażliwości nie kwestionuje konieczności ochrony środowiska. Nikt j.w. nie kwestionuje konieczności oszczędzania energii. Tyle że przy każdym działaniu i przedsięwzięciu jest niezbędne coś takiego jak ZDROWY ROZSĄDEK.
    Jak słyszę o projektach wyłapywania CO2 z powietrza i magazynowania go pod ziemią, to mam ochotę się uszczypnąć – czy to rzeczywiście prawda? Czy to nie jakiś 1. kwietnia? Albo inny „genialny” pomysł – produkcja benzyny z dwutlenku węgla. No przecież idiotyzmy do sześcianu!!
    Przecież każdy z tych procesów wymaga DOSTARCZENIA ENERGII, a w drugim przypadku – sporo większej jej ilości niż można uzyskać (bo sprawność, bo reakcje egzo- i endotemiczne itp).
    „Ekologiczne” auta z napędem elektrycznym owszem, nie wydzielają spalin. Ale przecież nie jeżdżą napędzane duchem świętym – tylko prądem, który gdzieś przecież musi być wyprodukowany. Nie kijem go, to pałką.
    Auta hybrydowe, nie dość, że dużo droższe, to w praktyce wcale nie są oszczędniejsze niż klasyczne.
    Jedno z praw Murphi’ego mówi, że nie istnieje coś takiego jak darmowy obiad. Parafrazującnieco można powiedzieć, że nie istnieje coś takiego jak czysta energia ( a tym bardziej darmowa).

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  64. Ciekawi mnie, kiedy mieszkańcy Augustowa zaczęliby jęczeć, że „zniszczyli im środowisko i teraz turystyki nie ma”. Znaczy się, w szkodliwszym dla środowiska wariancie obwodnicy. Rospuda to cudne miejsce – wiem, bo kiedyś byłem tam na spływie. Akurat tamte okolice nie mają zbyt wiele do zaoferowania poza turystyką, stąd po pewnym czasie mocno odczułyby kopa sprzedanego mazurskim krajobrazom (bo dla zabytków architektury mało kto tam jeździ). Ale cóż, rzadko kiedy szybkie pomysły są dobre, a kac przychodzący później często bywa o wiele dotkliwszy.

    Dario dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  65. @ Flogiston

    Rzeczywiście, lepiej tu bez wiadomo-kogo. Jednak potrafimy normalnie wymieniać poglądy. Fakt, że się trochę offtop zrobił, ale to w sumie moja wina, bo to ja podrzuciłem do tego tematu link o Rospudzie, niemniej po raz kolejny przyszło mi do głowy, że może warto by tu zrobić jakieś FORUM dyskusyjne (zamiast lub oprócz głownego portalu). Przy dużej ilości offtopu człowiek gubi wątek (co w sumie zarzucano trollom jako głowny cel) i często traci ochotę do poszukiwania go (co wymaga nierzadko przebicia się przez mnóstwo tekstu, a to z kolei zabiera sporo czasu).
    Poza tym mam takie pytanie – czy wam też zwalnia net, kiedy w jednym wątku (czyli na jednej stronie) jest dobrze ponad sto wpisów? Może to znak, że muszę upgrade’ować laptopa, a może po prostu serwer lub format serwisu przestają być wystarczająco wydajne? Proszę, odpiszcie, to może uratujecie mnie od kolejnych wydatków;)

    Dario dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  66. @ryszard – ja nie mówię że trzeba WYELIMINOWAĆ wpływ ale go ZMNIEJSZYĆ jak tylko się da. Nie łudzę się że istnieją darmowe źródła energii (wynika to choćby z zasady zachowania energii), ale wiem że istnieją ekologiczne źródła energii, które zwrócą się po latach (dopiero po latach okaże się że są tańsze) – mówię tutaj o energii wiatru i wody (z powodzeniem stosowane za granicą ale u nas niestety nie) – mówi się że nie sposób od razu przestawić energetyki na ekologiczną – to fakt ale należy chociaż zacząć – minimalizować energię produkowaną z węgla tak jak to się robi na całym świecie.
    Ja również nie mam na myśli takich wynalazków jak piszesz albo napędu wodorowego (bo produkcja wodoru potrzebuje więcej energii niż można uzyskać z tego wodoru – i to jest nawet krotność).
    „Auta hybrydowe, nie dość, że dużo droższe, to w praktyce wcale nie są oszczędniejsze niż klasyczne.” – spalają mniej paliwa to fakt – zauważalnie mniej ale co parę lat trzeba zregenerować baterię a to już jest proces bardzo kosztowny.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  67. @Dario – nie zauważyłem żeby mi się tak działo ale mogą być trzy przyczyny :
    1) Serwer wysyłając stronę do przeglądarki musi wyciągnąć z bazy danych wszystkie wpisy z danego wątku – szybkość bazy danych zależy od wydajności serwera na którym jest baza z postami. Nie zauważyłem żeby u mnie zwalniało więc chyba to nie to.
    2) Im więcej postów, tym więcej bajtów jest do przesłania. I teraz szybkość wyświetlenia strony zależy od szybkości łącza, które posiadasz. Jeżeli jest to jakaś neo > 512 to nie powinno zwalniać jeżeli wszystko pracuje normalnie (a nie zawsze pracuje normalnie bo TPSA nie gwarantuje szybkości transmisji).
    3) no i w końcu komputer – jeżeli masz dużo uruchomionych programów a komputer nie jest jakimś świeżakiem to może przeglądarka niedomagać i to może być też powód.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  68. Lurker wylazl spod krzaka i pozdrawia wszystkich. To po pierwsze i najwazniejsze.

    Ale co lurkera zmotywowalo?
    @ryszard
    weglowodory to poniekad moja dzialka, wiec poguglalem nieco na temat produkcji benzyny z CO2. Jak na razie to jest bodajze jedna praca, w dodatku jeszcze nie zweryfikowana przez niezalezne eksperymenty. Inna sprawa, ze jakby sie udalo opracowac taka technologie to upilbym sie z radosci…

    Masz calkowita racje odnosnie wkladu energetycznego, ale przy uzyciu odpowiednich katalizatorow da sie go czesciowo pominac (teoretycznie).

    Lurker wraca pod krzak
    I pozdrawia
    Marek

    Padre dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  69. @caleeb
    Być może są takie auta hybrydowe, które palą mniej, ale np. najnowsze dzieło Toyoty, Lexus coś tam coś tam (nie pamiętam dokładnego oznaczenia) pali w i ę c e j niż jego odpowiednik benzynowy – co jest logiczne, bo musi wozić ze sobą dodatkowe kilkaset kilogramów baterii.

    To mi przypomina stary dowcip:

    Idzie facet, w obu rękach taszczy dwie wielkie walizy. Podchodzi do niego drugi i pyta:
    – Może mi pan powiedzieć, która godzina?
    Facet stawia walizy na ziemi i mówi:
    – Godzina jest 13.25 i 16. sekund. Dzisiaj jest wtorek, 15 marca 2009 roku, słońce wzeszło o 6.14, a zajdzie o 17.45. Imieniny Kunegundy i Wszomira. Księżyc jest III kwadrze. Temperatura 6,5 stopnia, ciśnienie 1005 hP i ma tendęcję zniżkową. Mój puls to 78 na minutę, a ciśnienie krwi 120 na 75.

    – Ma pan wspaniały zegarek! Co to za marka?

    – To rzeczywiście znakomity radziecki zegarek, a chodzi z dokładnością 0.5 sekundy na rok. Świetny zegarek – tylko te baterie…

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  70. Skąd mi się wzięła „tendęcja”? Oczywiście ma być „tendencja”!!

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  71. No to chyba jeździłem do klientów jakąś inną Toyotą Prius. Autko można było zażynać a i tak w mieście nigdy nie wzięło więcej niż 6 litrów. Na trasie góra 4. Fajnie się nim jeździło, teraz prywatnie mam Seata Cordobę z silnikiem zwykłym 1.4 i w mieście jakoś nie mogę zejść poniżej 10 litrów… Dodam że dynamika mniej więcej taka sama.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  72. @caleeb
    Mówiłem o Lexusie*, a nie o Priusie. Na temat Priusa nic nie mówię, bo nie wiem.

    *Lexus też jest produktem Toyoty

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  73. ano jest ale Prius przecież też baterię wozi :) Co do Lexusa cośtam cośtam to z kolei ja się nie wypowiadam bo nie wiem …

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  74. Zimna fuzja jest taka sama utopia jak perpetuum mobile. Aby ja osiagnac trzebaby zwiekszyc znacznie stala Plancka a to spowodowalby znacznie wiecej, bo zniknalby wszechswiat taki jaki znamy, i w ktorym mozemy istniec.

    marek dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  75. @marek

    Pamietaj ze atom kiedys byl niepodzielny, a wczesniej twierdzono, ze podroznym jadacym pociagiem w tunelu ekspoluja glowy… i wszystko dalo sie wyliczyc i bylo zgodne z uwczesnym stanem fizyki.

    KoVal dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  76. A czemuż tak rzadko ostatnio wypowiada się tu Piotr 1? Zaczyna mi go bardzo brakować :)

    Karolina dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  77. zimna fuzja wraca do łask.
    http://wiadomosci.onet.pl/1939828,16,item.html
    nie wiem co z tego wyniknie ale może kiedyś znajdzie się sposób na ujarzmienie energii syntezy jądrowej (nie musi być zimna). To dałoby czystą energię w wielkich ilościach.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  78. KoVal – Przytaczasz puste kontragumenty, ktore tak sie maja do praw fizyki jak piernik do wiatraka. Tamte przesady byly oparte na bzdurnych wierzeniach. Eksplozja glowy w tunelu nie wynikala z praw fizyki. Te hoopla z zimna fuzja pare lat temu wynikalo z ignorancji chamikow, ktorzy prowadzili doswiadczenia i natrafili na ciekawo zjawislo elktrochemiczne zwiazane z wodorem ‘rozpuszczonym’ w sieci metli ciezkich i ktore nic nie mialo wspolnego z fuzja. Niestety, sny o Noblu przslonily zdrowy, krytyczny rozum. Fizycy wtedy z ironicznym usmiechem oczekiwali na final tej farsy.

    marek dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  79. 1. Darmowej energii nie ma, ale jest niemal darmowa. To energia ludzkich mięśni – jadąc samochodem do sklepu zużywasz energię na podtrzymanie swoich procesów życiowych i energię na przemieszczenie przynajmniej 1000 kg samochodu z kierowcą. Idąc na piechotę lub rowerem, zużywasz niewiele więcej energii niż na podtrzymanie życia, a przemieszczasz tylko 60 czy 100 kg.
    2. Lem w którejś swoich ostatnich książek pisał o wykorzystaniu energii wiatrowej – energia za darmo, ale wyprodukowanie sprawnego wiatraka jest niesłychanie kosztowne i energożerne, a jeszcze śmigła zabijają ptaki. Czy przypadkiem nie jest podobnie z energooszczędnymi żarówkami /no, nie zabijają ptaków/ lub hybrydowymi autami?
    3. Z punktu widzenia środowiska, nas, ludzi, jest zdecydowanie za dużo na świecie. Ekosystem się dławi. Ale jesteśmy cząstką przyrody i przyroda da sobie z tym radę. Nie będziemy pierwszym gatunkiem, który wyginie…

    andrzejjj dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  80. Marku to nie brednie… Fizyka Newtona nie przewidywala mozliwosci rozbicia atomu, czarnych dziur itd… Mozliwe, ze dzisiaj fizyka nie jest w stanie przewidziec np. zimnej fuzji… Moze rozni sie ona od pierwotnych zalozen, ale jest to mozliwe… Polecam przeczytać prace Kuhna „Struktura rewolucji naukowych”. Teoria Einsteina nadal jest aktualna (Newtona tez), ale moze pojawic sie cos nowego. A co do eksplozji glowy, no coz wyliczenia opierajace sie na fizyce newtonowskiej pokazwaly ze jest to mozliwe… Moze podobnie jest w przypadku zimnej fuzji… Pomysl o tym…

    KoVal dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  81. @andrzejjj

    Ale zauwaz, ze jak wyprodukujesz pierwszy wiatrak, a potem do budowy kolejnych bedziesz uzywal energi z wczesniej powstalych wiatrakow, to w sumie bedziesz ich produkowal coraz wiecej a za wiatr sie nie placi :) Natomiast nadwyzki bedzie mozna sprzedawac :)

    KoVal dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  82. KoVal, wierz mi co mowie, ja jestem ekspertem fizykiem i znam ta sprawe na wylot. Fizyka Newtona NIC NIE MOWILA O ATOMIE. Poza filozoficznym pojeciem atomu wprowadzonym przez Demokryta, atom jako pojecie naukowe pojawil sie dopiero w drugiej polowie XIX wieku. My w tej chwili dokladnie wiemy o wlasnosciach sil mocych i slabych w fizyce czastek elementarnych i rozumiemy bardzo dobrze na jaka odleglosc musza sie zblizyc protony aby sily silne zaczely przewazac nad silami elektromagnetycznymi i nastapila fuzja. Ta wlasnie znikoma odleglosc wymaga olbrzmiej energii kinetycznej protonow, a wiec, w plazmie, temperatury. Nie jestesmy w epoce kiedy atom byl pojeciem filozoficznym i dlatego niepodzielnym z definicji. Atom w fizyce NIGDY nie byl dogmatycznie uwazany za niepodzielny.

    marek dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  83. KoVal, Niestety z fizyki Newtonowskiej WCALE NIE WYNIKA ZE PORUSZAJAC SIE W TUNELU SZYBKO GROZI NAM EKSLOZA GLOWY.

    marek dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  84. KoVal, Jest taka ciekawostka – otoz wielu inzynierow na poczatku XX wieku w Stanach twierdzilo, ze loty kosmiczne w prozni sa niemozliwe, bo nie ma sie od czgo odpychac. Zupelnie wtedy oni zapomnieli o prawie zachowania pedu, co Ciolkowski wykazal. Tak samo pewnie ‘dowodzono’ o eksplozji glowy i innych bzdurach.

    marek dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  85. @KoVal
    No to jak tak, to ja teraz wymyśliłem nową teorię.
    Otóż wyobraźmy sobie, że całą potrzebną nam energię elektryczną chcemy produkować przy pomocy wiatraków. I że nawet nam te wiatraki ktoś dał (nie wiem, Pan Bóg, diabeł czy kosmici). I niby wszystko cacy – tania, czysta, pachnąca energia – każdy ma wg potrzeb (jak w komuniźmie).
    Ale – gdzie się nie ruszysz – masz dookoła skrzydlate, hałaśliwe słupy, a w słoneczny dzień można od migotania dostać padaczki.
    A poza tym – czy ktoś obliczył (jeśli tych wiatraków będzie wystarczająco dużo) – jaki wpływ na klimat będzie miało odebranie części energii wiatrom na zmiany klimatyczne na Ziemi?
    Być może odbierzemy im tak dużo energii, że wiatry osłabną, będzie mniej (albo więcej) deszczy itd.

    Wiem, dywagacje na temat zmian klimatu z tego powodu są idiotyczne i bez sensu. Tyle że równie idiotyczne i bez sensu są dywagacje na temat naszego wpływu na znaczące zmiany efektu cieplarnianego.

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  86. @andrzejjj
    W pkt.3 masz 100% racji.
    Ludzie w swoim megalomanstwie nie chca pamietac, ze sa zaledwie epizodem w zyciu kosmosu i jak wszystko inne, kiedys przemina.

    kika dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  87. @kika
    Niby tak, ale jak pójdziemy w te klimaty – to nic, ino się powiesić. A na razie jeszcze żyjemy i coś z tym trzeba zrobić.

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  88. Przyznaje fizykiem nie jestem ale atom byl przykladem, ogolnie chodzilo mi o to, fizyka newtonowska przestala sprawdzac sie, ale przed teoria wzglednosci naginano teorie Newtona, zeby wszystko mialo sens. Ogolnie pisze o tym Kuhn, moze nie doslownie ale… Niepotrzebnie podalem przyklady i przepraszam. Ogolnie chodzilo mi o to, ze teoria wzglednosci zmienila wiele paradygmatow, moze okazac sie, ze za jakis czas jakis genialny fizyk zrobi to na nowo. Wiem, ze pewnych rzeczy sie nie przeskoczy, ale moze sie okazac, ze mozna je obejsc.

    @Atom w fizyce NIGDY nie byl dogmatycznie uwazany za niepodzielny.

    Powiedz to mojej babci, ktorej przed wojna na lekcjach fizyki wmawiano zgola cos innego ;p

    Ryszard ogolnie energia odnawialna byla w przeszlosci stosowana na duza skale (chociazby mlyny itd). Oczywiscie warto zachowac we wszystkim zdrowy rozsadek. Choc juz teraz powstaja duze kompleksy polaczonych elektrowni slonecznych, mimo iz sa drogie to technologia staje sie coraz lepsza (a zarazem tansza). Z drugiej strony energia odnawialna uniezaleznia cie od paliw i uwazam, ze to jest jej najwieksza zaleta.

    KoVal dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  89. btw co do zmian klimatycznych ostatnio gdzies wyczytalem, ze mozna powiedziec o koncu globalnego ocieplenia. Otoz sytuacja zaczyna przypominac ta z poczatku XX wieku, gdzie mowilo sie o globalnym zlodowaceniu.

    KoVal dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  90. @KoVal
    Z tą dużą skalą to bym nie przesadzał. Wtedy, kiedy stosowano młyny wiatrowe lub wodne – alternatywą był krzepki parobek ( lub ewentualnie siwek w kieracie). Wtedy innej możliwości po prostu nie było.
    Natomiast jeśli chodzi o energetykę alternatywną (wiatry, słońce, pływy, a może coś jeszcze innego ) – to możemy się spodziewać jej masowego rozwoju wtedy, kiedy zacznie się to opłacać, lub kiedy dzisiejsze źródła (gaz, ropa czy węgiel) rzeczywiście wysdhną. Ale nie wcześniej.
    A co do zlodowacenia czy ocieplenia – naprawdę nie mamy na to żadnego wpływu i nic na to nie pomogą żadne ustalenia z Kioto, przywiązywanie się do kominów, zbiorowe modły czy głodówki. Natura te nasze żałosne wysiłki ma po prostu w dupie i nic na to nie poradzimy.

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  91. Ryszard – z meteorologii i z obserwacji pogody wiadomo, że jakieś niewielkie pasmo wzgórz potrafi na tyle zmieniać kierunek wiatru, że w okolicy, gdzie jest powiedzmy 30 dni słonecznych w lecie, jest niewielka wysepka terenu, gdzie takich dni słonecznych jest 60. To samo dotyczy opadów, temperatur itp. Podobnie bywa po przegrodzeniu doliny rzeki /wzdłuż której wieją wiatry/ dużą zaporą – też lokalnie średnie temperatury i opady potrafią się zaskakująco zmienić. Więc tak jak jedno drzewo to nie las, sto drzew też jeszcze nie, to z wiatrakami podobnie. Tylko że w takim „wiatrakowym lesie” żaden nie pracowałby z zadowalającą sprawnością…

    andrzejjj dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  92. @ryszard
    A ja jednak sądzę że te 5% dodatkowego dwutlenku węgla w atmosferze jest w stanie na wiele rzeczy wpłynąć.
    Jak mawiał znany meteorolog ś.p Edward Lorenz „nawet machnięcie skrzydeł motyla w Brazylii może wywołać tornado w Teksasie”.
    http://wyborcza.pl/1,76842,5130134.html

    Nigdy nie wiadomo co może spowodować postawienie wiatraka łapiącego wiatr w Polsce… ale nic na to nie poradzimy. Nie wiemy także czy te 5% co2 mocno wpływa na zmiany klimatyczne czy nie ale na to już możemy coś poradzić.

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  93. @caleeb
    Przeczytaliśmy to samo, ale wnioski mamy zupełnie inne. Otóż zgadzam się z rozumowaniem prof. Lorenza – wynika z niego mianowicie to, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wpływu „naszego” CO2 na klimat, ocieplenie czy oziębienie. To trochę tak, jak rozwiązywanie układu równań, gdze zarówno ich ilość, jak i ilość niewiadomych jest nie dość że olbrzymia, to jeszcze nieznana. I jeśli już zakładać, że ten „nasz” CO2 ma rzeczywiście jakiś wpływ, to absolutnie nie jesteśmy wstanie stwierdzić czy negatywny, czy wręcz przeciwnie.
    A z tym motylem – czy, aby nam nie wprowadzały zmian – należy je wszyskie wyłapać, zarazy jedne?

    ryszard dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  94. @Ryszard
    No to wcale nie mamy innych wniosków. Nie twierdzę przecież kategorycznie że nasze co2 ma decydujący wpływ – jedynie jest w stanie mocno wpłynąć i lepiej chuchać na zimne żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo tego wpływu. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy nasze działania mają dobry czy zły wpływ na klimat ale sądzę że rozsądnym posunięciem byłoby ograniczenie efektów tych działań.
    Taa te motyle to jakaś plaga, to dzięki nim te wszystkie tornada są panie…

    caleeb dnia 25 mar 2009 | zablokuj

  95. @Kaska
    Jesli chodzi o ceny ziemi, to w Polsce na terenach gorzystych (gdzie diabel mowi „Dobranoc” i pies z kulawa noga nie zaglada) w 2003 roku chciano ode mnie 10-20 PLN za metr kwadratowy. Obecnie kupuje ziemie o podobnym charakterze w duzo atrakcyjniejszej okolicy we Francji, 60km od brzegu M. Srodziemnego za 50 euro-centow za metr kwadratowy. Dopoki polactwo nie zejdzie z niebios na ziemie doputy bedzie totalny syf w tym kraju.

    eurohillbilly dnia 27 mar 2009 | zablokuj

  96. @euro – trochę szacunku… Każdy ma prawo żądać za swoją własność tyle ile uważa za stosowne. Jeżeli ta cena będzie za wysoka to nikt nie kupi. Może ci ludzie mieszkający tam gdzie te, no raki zimują albo psy szczekają drugą stroną tak bardzo cenią swoją ziemię? A może w ogóle nie chcieli się pozbywać tej ziemi i powiedzieli 10-20 zł za metr tak na odczepne. Według mnie właśnie to że ktoś mówi innym za ile powinien sprzedać swoją własność robi z tego kraju taki jakim jest. Polactwo – brzmi prawie jak Polaczki… Czyżbyś już był takim europejczykiem pełną gębą że Polactwo z prowincji?? To, która okolica jest atrakcyjniejsza to jest chyba kwestia gustu.
    Nie obrażaj się ale musiałem to napisać…

    caleeb dnia 27 mar 2009 | zablokuj

  97. @eurohillbilly

    Jest taki stary szmonces, może nieco niepoprawny politycznie, ale co tam..

    Otóż dwóch Żydów postanowiło się ochrzcić. Poszli więc pod Kościół, ale żaden nie ma odwago pójść pierwszy. Icek wypycha Mośka, Mosiek Icka itd. W końcu Mosiek wziął się na odwagę i poszedł. Icek nerwowo przechadza się pod Kościołem, a Mośka nie ma i nie ma. W końcu, po dobrej godzinie Mosiek wychodzi.
    - I co, Mosiek, jak było, opowiadaj!
    - Po pierwsze nie Mosiek, tylko Marian, a po drugie paszoł won, ty parszywy żydzie!!!

    ………….

    ryszard dnia 27 mar 2009 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.