Kto tu jest naćpany?

20 marca 2009 – 11:38

Jak donosi Dziennik, w trakcie rozmowy Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem na szczycie w Brukseli prezydent miał w pewnym momencie powiedzieć:

Ja ci mówię… chyba naćpana jest.

Słowa te miały paść na podstawie obserwacji bliżej niezidentyfikowanej kobiety. Co ciekawe, słowa słyszeli tylko dziennikarze – zarówno prezydent, jak i premier zaprzeczają, by takie słowa padły. Kiedy dziennikarze zasugerowali, że zdarzenie wychwyciły mikrofony, prezydent odpowiedział:

Pokażcie mi te mikrofony, uroczyście oświadczam, że nic takiego nie powiedziałem.

Zabrakło chyba tylko “a ja je przesłucham tak, że odechce im się kłamać”. Tak czy inaczej, najwyraźniej szkolenie z rozpoznawania osób pod wpływem narkotyków przeszedł w towarzystwie brata.

  1. 20 odpowiedzi na “Kto tu jest naćpany?”

  2. Wyjątkowo kiepski artykuł.
    Tym razem to po prostu szukanie dziury w całym.

    Krook dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  3. To taka “Małpa w czerwonym 2″. Aż dziw bierze, że ci facecie, żyjący na codzień w świecie VIP-ów naszpikowanym wszelaką “ochronną” elektroniką, pilnowani na każdym kroku, wciąż zapominają się w obecności wszędobylskich mikrofonów i kamer. Nie mówiąc już o dyktafonach :-)

    asding dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  4. 1) Spaliła przez nos skręta z metaamfetaminy, to się naćpała.
    2) Prawda prawdą – ale wiadomo, kto ma zawsze rację.

    threepwood dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  5. Kolejna gafa…

    caleeb dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  6. A widzieliście już spot reklamowy Podlasie XXI wieku do europarlamentu ?
    http://fakty.interia.pl/raport/wybory-do-europarlamentu/news/kononowicz-na-europosla-bo-sie-dzieje-sie,1278072
    “bo wszędzie się dzieje się i w sądzie i wszędzie dzieje się niewiadomo co się dzieje się i w policji niewiadomo co się dzieje się” :)
    No mistrz. Ale ten jego sekundant to chyba sobie jaja robi… a wracając do Kaczyńskiego to się gość nie potrafi kompletnie zachować – a niby z lepszych miejsc…

    caleeb dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  7. To potknięcie (jeśli rzeczywiście miało miejsce) jest akutat do wybaczenia. Po prostu normalna, nieoficjalna odzywka między dwoma dorosłymi facetami. I gdyby prezydent miał tylko takie wpadki – to cała ta strona byłaby niepotrzebna. Ale wpadek, niedorzeczności i szkód w polskiej polityce wykonanych przez niego jest dużo więcej i dużo większego kalibru.
    A tego akurat bym się nie czepiał.

    ryszard dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  8. Może to była (w odróżnieniu od małpy w czerwonym ) wiosenna, świeża radosna kórwa w zielonym. Ale czy drób praktycznie nielotny, o wybitnie niezręcznym dupokaczokołysnym sposobie poruszania, z twarzą budzącą niemiłe skojarzenia a hjadrozaurami z gatunku post złodziejskich przejściach wielku postniemowlęcego jest jakimkolwiek wyznacznikiem standardów odzywek?

    jasneżeja dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  9. Sorry, ale system mi coś pokopał w stylistyce i sensie. Widać siedzi jakiś “monitor” i nie do końca kuma co kto pisze i jak to zrozumieć. Moje współczucie buraczku.

    jasneżeja dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  10. Kaczor,
    po mojemu,
    chciał powiedzieć,
    że jakowaś facetka za dużo wypiła, coś tam coś tam,
    bo w latach jego młodości tak się mówiło o kimś,
    kto jest “dziabnięty” trunkowo. Wiem coś o tym, bo jestem niewiele młodszy od kurdupla.

    Flogiston dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  11. Stawiam na poseł Kruk

    Phaet dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  12. Co innego zwróciło tu moją uwagę. A mianowicie utrzymanie pewnych proporcji – imponderabilia i walka swoją drogą, ale panowie potrafią sobie pogwarzyć.

    Wyborcy zazwyczaj są, przynajmniej przez jakiś czas, przywiązani do swoich sympatii politycznych. Im bardziej radykalny polityk – tym zazwyczaj bardziej radykalnych ma zwolenników. PIS, jako partia radykalna co się zowie i radykalnie pozbawiona sensu, ma także raczej wyznawców, niż sympatyków.

    Ale i w bardziej umiarkowanych sympatiach ludzie niechętnie widzą bratanie się przeciwników politycznych.

    A tu tymczasem panowie pogodnie sobie gwarzą, jakby nigdy nic. To jest troszkę taka gra: wielokrotnie było widać, jak skaczący sobie do oczu po telewizjach i na sali sejmowej politycy w kontaktach codziennych są na ty i piją razem wódkę:)

    Jedni znają się jak łyse konie jeszcze z opozycji, inni, jako zawodowi posłowie, latami widzą te same twarze. Sejm z przyległościami, to właściwie zamknięty świat: mają tam wszystko, od solarium dla Leppera po mieszkania w hotelu poselskim. Mogę sobie wyobrazić, że niektórzy zawodowi politycy naprawdę tracą kontakt z rzeczywistością: prawdziwe życie leci gdzieś obok nich, a na plan pierwszy wysuwa się polityka kuluarowa, samowystarczalność w zamkniętym kręgu, i świat zza szyb limuzyny… Myślę, że można zgłupieć – a już szczególnie, jak się jest jakimś tam burakiem z Samoobrony, który nagle zostaje panem posłem czy senatorem. W ten sposób można by chyba wytłumaczyć wiele z irracjonalnych zachowań pomniejszego politycznego drobiazgu; łącznie z zatratą instynktu samozachowawczego, który powoduje, że rozbijają się samochodami po pijaku i generalnie potrafią nabroić tak, że lądują w pierdlu. O skandalach obyczajowych nie mówiąc – vide casus ciapowatego Marcinkiewicza. Ale przed wyborcami obowiązuje gra i twarz pokerzysty: “Ja panu nie przerywałem” i “Wyście Polskę rozkradli”. A poza kadrem: “Władziu”, “Leszku” i “Donku, jak się naćpała”.

    Myślę, że warto pamiętać o takich niuansach: politycy maja służyć obywatelom, ale warto pamiętać, ile mają w tym własnego interesu i jak bardzo potrafią być zakłamani…

    Simon dnia 20 marca 2009 | zablokuj

  13. @Simon
    Nie, no tym razem przesadziłeś. Tusku nawet musi udawać, że z nim rozmawia. No bo niby co? Miał usiąść do niego bokiem i podeprzeć twarz dłonią dla podkreślenia, że ignoruje spieprzającego dziada?
    Potem, gdy dziennikarze przepytywali Donka o szczegóły, chcieli wiedzieć, o kim Kurdupel powiedział, że “jest naćpana” – Tusku powiedział szczerze, że nie wie, o czym jest mowa, bo, jak widać, bardzo nieuważnie go słuchał, albo wcale go nie słuchał i tylko udawał, że go słucha.

    Flogiston dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  14. Zaklamanie w polskiej polityce przekracza wszelkie standarty. Gawiedzi wciska sie kit i ciemny narod to kupuje. Taka jest wlasnie Polska i polski narod. Dwadziescia lat temu wierzylem, ze nastapila zmiana. Nastapila ale tylko na zawenatrz – facelift (tera u nas demokracja). Wewnetrznie nic sie nie zmienilo, mentalnosc jest taka sama jak byla. Po prostu jesli bog istnieje i kiedys rozdawal rozum to na pewno poskapil go Polakom.

    euro-hillbilly dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  15. @Simon tyle że różnica między politykami PiS a politykami innych partii polega na tym że zwykle po takim “piciu wódki” pojawiają się gwoździe i nagrania…

    caleeb dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  16. Nie, no jasne – kto dorówna Ziobrze albo Gosiewskiemu:)

    Simon dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  17. Ale oceńcie czy warto o tym dyskutować! Przecież sprawa tej niezręcznej wypowiedzi mieści się w kulturze wychowanych w tzw. “lepszym miejscu” braci Kaczyńskich. Jest to tzw. “grzeczność” – w tym głównie wobec kobiet – na pokaz. Polega ona na tym, iż całuje się kobietę w rączkę a potem nazywa “małpą w czerwonym”, “stokrotką od Waltera, która jest na liście do wykończenia” lub “naćpaną”, itd., itp. Przecież stosując właśnie te zasady “etyczno-grzecznościowe” Otępiały Lesio, gdy pełnił obowiązki prezydenta Warszawy, wyrzucił z pracy pielęgniarkę w przychodni bo mu nie odpowiadało to, iż przestrzega ustalonego porządku i nie przyjmuje bez “kolejki” jego znajomej! Oto Kaczyńscy w całej marności i nicości swoich fobii oraz hipokryzji – Panie Boże zbaw nas przed tymi kurduplami!!!!

    kt dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  18. Jeśli prezydent chciał powiedzieć “Gyurcsany” a wyszło mu “naćpana” (patrz artykuł w “Dzienniku”), to chyba pobił własny rekord w bełkotaniu i wyśrubował go do granic możliwości. A tak na poważnie, nie było ciekawszych i sensowniejszych wydarzeń? Jeśli już mówimy o preziu, to czemu wynajmuje sobie za państwową kasę prywatnych ochroniarzy do chronienia pałacowych obiektów? Po co to komu? Co na to powie pan Lech “Tanie Państwo” Kaczyński?
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ponad-milion-zlotych-na-ochrone-rezydencji-kancelarii-prezydenta,wid,10965200,wiadomosc.html?ticaid=17b53

    Dario dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  19. Najciekawsze jest ostatnie zdanie “Kancelaria prezydenta tłumaczy, że do tych wydatków zmusiła ich decyzja szefa MSWiA Grzegorza Schetyny o odebraniu trzem prezydenckim obiektom obstawy Biura Ochrony Rządu.” Czyli tłumacząc to na nasz język, co by PIS nie zrobił złego to i tak jest to wina Platformy.
    A miało być tak pieknie. Przed wyborami prezydent obiecywał że pozbędzie się niepotrzebnych ośrodków. Widać wszystkie są potrzebne :) Jak mówił też (cyt. z pamięci) ” Skończymy z bizantyjskim stylem władzy, jaki miał miejsce za prezydenta Kwaśniewskiego”

    rabbi.t dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  20. Skończymy? Taki styl został właściwie wyniesiony na nowe, nieznane dotąd, poziomy. Ale cóż, trzeba dać się nachapać swoim, póki można, bo za półtora roku skończy się ten hajlajf. Sam Lesiu męczy się niemiłosiernie (bo widać gołym okiem, iż głowa państwa to rola nie dla niego) i biedaczek gotów paść pod ciężkim ostrzałem mediów:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kaczynski-nie-wiem-czy-wytrzymam-kampanie-pomowien,wid,10953021,wiadomosc.html

    Dario dnia 21 marca 2009 | zablokuj

  21. “Spieprzaj naćpana małpo w czerwonym”?

    Chrzan dnia 21 marca 2009 | zablokuj

Wyślij komentarz

jeśli akceptujesz te zasady i pamiętaj,

nie karm trolla