W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org
przekaz z teledysku jest nastepujacy: jedzie dziadek – widzi mlodziez z okna samochodu – jest od nich oddzielony szyba chociaz zapewnia ze ich slyszy – dalej widzimy dziadka ktory przemawia do mlodziezy stojacej na bacznosc – tyle wynika z tego teledysku
Ciekawe jest podsumowanie pobytu Tuska w Brukseli dokonane przez Prezesa. Proszę zwłaszcza zwrócić uwagę na błędnie podpisane zdjęcie pod materiałem. Zamiast „kilkaset wielorybów” (a fe, nieładnie tak ludzi wyzywać) powinno być „Partia Prawo i Sprawiedliwość”. Komuś naprawdę nienawiść zaślepiła.
Jeśli musisz kogoś zapewniać, że go rozumiesz, to raczej go nie rozumiesz i ten ktoś to dobrze wie. Ostatnie ujęcie wzbudziło mi uśmiech na twarzy. „Młodzież z Partią”, hasło z PRL-u. Kto tamte czasy pamięta, od razu widzi, że stary, farbowany komuch Kaczyński nigdy się nie oderwie od swoich korzeni. Nawet ta forma Teleexpresu z lat 80-tych jest znamienna. Czyli w sumie
Marzę o dniu, kiedy ktoś prezesowi powie: „Panie Prezesie, wielokrotnie powtarzane i zweryfikowane badania socjologiczne wykazały ponad wszelką wątpliwość, że miażdżącą przewagę w wyborach uzyska kandydat, który spełnia następujące warunki:
1. Długie włosy zaplecione w warkoczyki
2. Pomarańczowy sweter z wyhaftowanym na piersi muchomorkiem
3. W lewej ręce musi zawsze (ale to zawsze) trzymać selera naciowego
4. Na nogach klapki „japonki”
5. Na przedramionach tatuaże przedstawiające pingwiny i żyrafy.
Niespełnienie któregokolwiek z tych warunków spowoduje, że wygra Platforma.”
Zgadnijcie, jak wtedy będzie wyglądał Jarkacz w najbliższym wystąpieniu w TV?
Po prostu sobie to wyobraźcie… Wyobraźcie to sobie…
Nie wiem, czy Tusk odcinając się od Węgrów zrobił dobrze czy żle. Można to interpretować na różne sposoby. Ale wiem jedno – gdyby przypadkiem Tusk akurat postąpił odwrotnie i do węgierskich próśb o wsparcie się przyłączył – to prezes powiedziałby mniej więcej coś takiego: „Tusk uprawia politykę ubogiego krewnego i wystawia na szwank godność Polski i Polaków”. A w przypadku odrzucenia takich skamleń o jałmużnę doszedłby jeszcze bełkot o braku skuteczności lub coś podobnego.
Po prostu prezes jest uniwersalny jak niegdyś „Trybuna Ludu” ( i poczytać można było, i dupę podetrzeć).
Ciekawe, ile podobnych komedii zafunduje nam ten gościu. Wciąż puszcza nam toporne i przynoszące skutek odwrotny do zamierzonego filmiki. Tyle słyszymy o zmianie, ale tak naprawdę jej nie widać. Nawet ten spot nie daje nadziei: siedzi sobie starszy pan, ogląda świat przez szybę, coś tam gada w tle, pokazują się jakieś znaczki, a potem ten sam pan mówi coś do grupy młodzieży, z których połowa ma miny sugerujące większą chęć wsadzenia sobie zardzewiałego widelca w oko niż słuchania mowy prezesa PiS. Oby więcej takich „majstersztyków”, a PiS nie będzie się już musiał martwić dwucyfrowym poparciem.
@ Piotr1
Nie umiem. Wydawało mi się że mam bujną wyobraźnię ale to… jakoś mi nie wychodzi. Mam problem już z punktem pierwszym.
@ ryszard
Nie chodziło mi nawet o to, co Prezes z siebie wydalił, bo najwyraźniej chciał skrytykować, tylko nie wie jak. Mnie się jakoś tak bardziej o to zdjęcie pod spodem rozchodziło. Wydało mi się bardzo a propos sytuacji w partii, tylko podpis nie pasuje. Zamiast „Kilkaset wielorybów utkwiło na plaży” powinno być „Partia Prezesa utkwiła na mieliźnie” czy cóś. No jakoś w dzień mnie to rozśmieszyło. Słonko świeciło, jeśli to jest jakieś usprawiedliwienie.
@sunset: raczej matką, a i to byłby pierwszy taki przypadek w historii. Ponieważ jednak – jak wiadomo – Jarosław bez problemu rozwala Chucka Norrisa z półobrotu, to i może w tym będzie pierwszy…
Przecież to „GW” podała, a poza tym na pewno to efekt spadku wykrywalności. To wina Schetyny i Tuska, to oczywista oczywistość. Taki pewnie byłby komentarz trolla. I nie zapomnijmy o korupcji w Policji…
Aha, USA z Ruskimi próbują się dogadać przeciwko Iranowi. Zgadnijcie, co poświęcają Jankesi… http://www.tvn24.pl/-1,1588917,0,1,o-rezygnacji-z-tarczy-mowia-juz-amerykanie,wiadomosc.html
prawdziwi Wolacy juz znalezli wytlumaczenie tego spadku przestepczosci. Po prostu – policaje nie maja na benzyne i przez to wykrywalnosc spadla. Ja czekam tylko kto pierwszy wymysli teorie ze to dlatego Zbigniewa z. tak malo ostatnio w mediach bo z poswieceniem, wbrew rzadowi, jak szara eminencja kieruje z tylnego fotela ministerstwem sprawiedliwosci i stad ten spadek
I w związku z tym patriotę ZZ, poświęcającego się dla kraju i narodu bez względu na opcję u steru, trzeba posłać do Brukseli, by tam pokazywał Europie prawdziwe rządzenie? Litości, „niezależny ekspert Ziobro” to większy oksymoron niż „mąż stanu Kaczyński”. No chyba że zdradził ideały Czwartej po drodze (co wyjdzie za jakieś 2 lata) i za to się go ekspediuje poza Polskę. A że Jaro się boi Ziobry i jego pozycji, to już jest tajemnica poliszynela.
Co za film, widać że to robota „fachowców z PiS” (jeśli już jesteśmy przy oksymoronach). Siedzi gościu w samochodzie, odseparowany od świata szybą, patrzy się beznamiętnym wzrokiem na świat zewnętrzny i tylko słychać w miarę, jak zmieniają się obrazki: banał, banał, banał, banał, banał, ściema, populizm, nazwa partii, najnowsze hasełko. Koniec. Rewelacja po prostu, w sam raz na stronę „porażka roku” jako flagowy eksponat.
Aha, jeśli to wszystko, o czym gada Kaczor, jest zadaniem rządzących, to po jaką cholerę ON jest nam potrzebny, przecież i tak wszystko to zadanie i obowiązek (a potem i wina) Tuska?
I jeszcze jedno: to kolejny spot pokazujący, że partia to Jarosław, że twarz partii to Jarosław. Siermiężny, niski, utyty, odpychający, samotny, egocentryczny, niewyżyty, sfrustrowany, stary kawaler, mieszkający z matką i kotem, bez prawa jazdy, do niedawna bez konta, nieufny do świata i techniki człowiek. Krótko: reprezentuje sobą zaprzeczenie większości marzeń i ideałów współczesnego młodego człowieka. Konia z rzędem temu, kto znajdzie młodego człowieka szczerze marzącego o tym, by być w przyszłości jak Jarosław.
kilku sie znajdzie.
mama dobrze gotuje, 10 tysi miesiecznie piechota niechodzi, brata prezydenta tez ma malo kto, ze o setkach slugusow gotowych umrzec za slowo prezesa niewspomne.
wystarczy okreslic dwie cechy (imo te cechy to brak potrzeby samodzielnosci oraz brak potrzeb ‘fizjologicznych’) by moc znalezc setki mlodych ludzi ktorzy by chcieli byc w przyszlosci na miejscu Jarka (tak mlodzierzowo to brzmi – Jarek hehe).
pytanie brzmi co dokladnie oznacza ‘byc jak jaroslaw’
czy to oznacza:
-byc na jego miejscu doslownie bedac takim jak on?
-byc taki jak on ale bez tego co osiagnal.
Może ja starej daty jestem (31 lat na karku to nie przelewki) i młodzieżowego języka nie znam, niech mi więc ktoś łaskawie wytłumaczy co oznacza takie coś: „{:-\” Bo mnie to ani chybi przypomina wykrzywioną twarz w berecie z antenką…;)
Ja jako przedstawiciel młodzierzy uważam że ta reklama to jest jedna wielka porażka dla prezesa Jarka Moim zdaniem pokazali jakimi są inteligentami szukając na siłę jakiś wyborców bo narazie to z nimi cienko (no poza moherami od rydzyka)
Pokazałem spot bratu (18 lat z haczykiem) i stwierdził, że kompletnie nie przemawia do niego ten filmik. Młody nie interesuje się polityką (jak zresztą sporo jego rówieśników), jednak zdołał stwierdzić, że w życiu taki spot nie pociągnie na wybory młodych, mających gdzieś politykę ludzi. A już na pewno nie pociągnie ich za PiS. Cytuję „czego ten gościu ode mnie chce?” – na moją odpowiedź, że jego głosu, bo jest pełnoletni i ma czynne prawo wyborcze, młody wybuchnął śmiechem. To chyba starczy za komentarz.
Raczej chodziło mi o to drugie znaczenie, chociaż pierwsze też się nadaje, choćby z racji wątpliwych szans Jarosława na powrót na szczyty. OK, był szefem partii rządzącej, premierem, dalej jest szefem partii i zarabia sporo. Ale jeśli TO miałoby być takie super, to czemu Jarek chodził i chodzi wkurzony na wszystko i wszystkich? Czemu zachowuje się, jakby miał nieheblowany kołek w tyłku? Czyżby jednak mu czegoś w życiu brakowało? Przeciętny, zdrowy psychicznie młody człowiek chce jednak wyrwać się spod wpływu rodziców, mieć przyjaciół, partnera(kę), własny samochód itd. Kiedy ja miałem jeszcze -naście lat, chciałem być przynajmniej w części samodzielny, ale chciałem się też bawić, żyć, imprezować. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Kaczyńskiego spełniającego te dwa warunki. Patrząc na niego i słysząc go wątpię, czy on kiedykolwiek był młody (duchem). On jest gasnącą gwiazdą, a wschodzącym nie po drodze z gasnącymi.
@Frost:
przecietny – owszem , ale nie oznacza to kazdego.
powodow do frustracji Jarka moze byc wiele. Nie jestem psychologiem.
Moze zaczal pykac w MMORPG albo wwwRpg (czy jak to sie zwie) i ktos go sPeKowal (zabil w grze) i dostal zapasci, albo przyszedl rachunek za uzywanie konta bankowego (wszak wiemy ze o kazda zlotowke walczy)
tak czy owak, moge postawic 5 funtow na to, ze znalazl by sie przynajmniej jeden czlowiek ktory chcial by byc taki jak Jarek, a i wielu ktorzy by chcieli byc na jego miejscu.
W sumie biorąc pod uwagę, że to on jest główną siłą zatapiającą tonący okręt o nazwie PiS, sporo osób może sobie życzyć jego miejsca, chociażby w celu poprowadzenia spraw inaczej. Niemniej z faktu, że ktoś mu zazdrości pozycji, nie wynika że choć podobną osiągnie, tym bardziej że Jarek strzeże jej jak oka w głowie i reaguje alergicznie na najmniejsze (choćby urojone) próby jej podważenia. Poza tym jeśli już patrzeć przez pryzmat tego, kim kto jest, to Tusk wypada znacznie lepiej: szczęśliwe życie rodzinne i towarzyskie, sukcesy w polityce (przede wszystkim obecne, bo kto jest na topie, a kto stamtąd spadł?), a i aparycja przyjaźniejsza. Przy Tusku Jarek wygląda jak ktoś, kto chciał się nim stać, ale mu nie wyszło i stąd ta frustracja.
A 5 funtów pewnie byś wygrał i to wiele razy, natomiast według mnie ten „młodzieżowy” przekaz trafia głównie do tych, co JUŻ są przekonani, więc za dużo PiS z tego nie zyska.
Filmik nie jest adresowany do nudzącej się młodzieży z dobrego domu, która musi się koniecznie dobrze bawić i chcieć być niezależna (niestety nie finansowo), lecz do tej młodzieży pracowitej, która rozumie co znaczy zmaganie się z życiem codziennym lub posiadać kreatywne pasje. I nie są to balety w najbliższym klubie muzycznym. Młodzi powinni chcieć pracować, jest przeciwnie, wcale nie garną się do roboty, wykorzystują na maksa rodziców bo tak ukształtowało ich społeczeństwo. Tacy Jarka po prostu nie potrafią zrozumieć. Ja potrafię i wiem o czym mówi. Jeżeli przez bycie „młodym duchem” określacie bycie nieodpowiedzialnym i lekkodusznym, do nawet dobrze że Jarek taki nie był.
Kochany, piszesz: „Młodzi powinni chcieć pracować, jest przeciwnie… wykorzystują na maksa rodziców”. Ależ to właśnie wypisz wymaluj portret Jarosława Kaczyńskiego i biednej jego matki. I jeszcze – jakąż to kreatywną pasję posiada Jarosław, poza lżeniem innych, rzecz jasna? Zgadzamy się z tobą. To przykład pasożytnictwa, z którym należy walczyć.
Mam pytanie (byłbym wdzięczny za przekazanie go Panu Prezesowi Kaczyńskiemu):
Ponieważ zauważyłem w telewizyjnym filmie reklamowym, że Pan Prezes jeździ sobie partyjnym samochodem po Nowym Świecie, co jest zakazane gdyż stoi tan zakaz ruchu wszelkich pojazdów, to nasuwa mi się pytanie czy Pana Prezesa obowiązuje to coś, co stanowi pierwszy człon nazwy partii Pana Prezesa, czy raczej ten obowiązek rezerwuje Pan tylko dla obywateli. ”
Od paru lat nie bylem w Polsce, od pobytu w Warszawie minelo jeszcze wiecej czasu – czy ktos moze potwierdzic spostrzezenia pana Piegusa?
@olek
W Faktach o tym było – przy znaku wśród adnotacji jest mniej więcej „nie dotyczy (…) oraz innych pojazdów ze specjalnym pozwoleniem”. Kaczor coś takiego dostał
Ogólna zasada jest taka, że na Nowym Świecie rzeczywiście ruch kołowy z wyjątkiem autobusów jest zabroniony. Ale są od niej odstępstwa. Dokładnie nie wiem jakie, bo ja nie zmotoryzowana. Zaraz pewnie ktoś poinformuje szczegółowo, ale nie zdziwiłabym się, gdyby takim odstępstwem były samochody tzw. najwyższych władz i korpusu dyplomatycznego. W końcu Nowy Świat to najkrótsza i najprostsza droga od budynków rządowych, Sejmu i belwederu do pałacu prezydenckiego.
Ten filmik jest tak kuriozalny, że za nic mi wyleźć z pamięci nie chce. A co wychynie na mętne wody mojej percepcji – to mi się micha bardziej śmieje. Dzieło to bowiem tak nieudaczne, że jakże dla PISu typowe i jakże miłe sercu spragnionego rozrywki ponuraka:) Ale poza znakiem jakości PIS, czyli całym szeregiem kabaretowych zalet, na które zwracaliście już uwagę, filmik ten wywołał u mnie przemożne narzucenie się na czachę takich oto dwóch wniosków:
- ano po pierwsze, że jednak w Polsce kultu amatorstwa zwyciężyć się nie da. Przychodzą ze świata jakieś złowrogie pomruki – a to „konkurencja” odmieniają, a to deklinują „profesjonalizm”, już tak bedzie lat dwadzieścia z okładem – ale my, Polacy – co mówię z nieskrywaną dumą – o, my jesteśmy nieugięci! Każdy „fachowiec” przyjdzie i zapyta: „A kto panu to robił?” Po czym sam koncertowo sp..rdoli. czterdzieści milionów ludzi z kasą jednakowoż większą, niż w Kamerunie wystękuje z siebie takie ligi piłkarskie, jakie mamy. W pucharach – dziki step, na Odrze kończy się cywilizacja. Po kraju grasują stada niedouczonych lekarzy, których ofiary idą w setki – bo się, panie, uczyć nie chciało; o prawnikach szkoda gadać – wynajmij adwokata, to jedyne, czego mu nie zbraknie, to dobrego samopoczucia. Każdy się niby zajmuje swoim zawodem, ale tak, kochani, dla śmichu raczej, rozrywki i półgębkiem – bo zaiste, wszyscyśmy do wyższych celów stworzeni, to i przykładać się do byle czego nie ma co. I to za takie pieniądze.
A skoro cały kraj jest zaludniony takimi fachowcami; skoro ja najgłupszej rzeczy w samochodzie normalnie naprawić nie mogę, choć warsztatów więcej, niż zamtuzów; skoro wreszcie potężna góra nauki polskiej z tyloma renomowanymi uniwersytetami płodzi mysz najmniejszej ilości cytowań w prasie naukowej na głowę tubylca w Europie; skoro to wszystko z pieśnią na ustach i dumnie uniesionym czołem – to dlaczegóżby, olaboga, politycy mieliby inaczej?! A nawet – jak mieliby inaczej, skoro leją na wszystko, łącznie z nauką i późniejszym dokształcaniem się, jak reszta społeczeństwa?
I mamy czary mary z nowoczesną socjotechniką: panie, a te think tanki, a spin doktorzy, a strategie a pijary! I co? Śmiech na sali, droga publiczności i zasłona dymna – ci wszyscy reklamiarze tak się na tym znają, jak lekarze na leczeniu, mechanicy na samochodach a nauczyciele na encyklopedii.
Wiem, wiem, bywają szlachetne wyjątki.
Ale jak to może być, że w rozwiniętych demokracjach człowiek czuje się nieswojo, bo czuje na karku zimny oddech socjotechniki – A może już mnie w co wrabiają? Takie sztaby psychologów, socjologów, pijarowców – i ja biedna mróweczka?
A u nas – hulaj dusza, jak zwykle, przaśnie i po amatorsku! Psychologi „niedołuczone”, a za gwiazdę pijaru robi jakiś sprzedający zabawne dykteryjki i ciągi banałów Tymochowicz. O tempora! To się Bielan z Kamińskim spin doktorami nazwali, a do spółki sobie jeszcze Kownackiego dobrali, co by się w pociesznym tańcu zderzać i na nagniotki sobie następować, a facjaty ludowi rozjaśniać:) Natężają się – a to im wychodzi orędzie dla prezia , a to taki żałosny, kompletnie przeciwskuteczny filmik – toż byle licealista bez tej całej magii terminologicznej, tych spinów i pijarów – zrobiłby coś sensowniejszego!
Z jednej strony łkać się chce – a z drugiej – w krainie amatorów każdemu wiele uchodzi na sucho. I rozrywka jest. I nawet potencjalni dyktatorzy – to kaczuszki zabawne.
Może nie ma tego złego?
- A po drugie primo, jak mawiali starożytni Indianie – poruszył mnie pomysł scenariuszowy z Premierem, Prezesem i Półbogiem zza szyb limuzyny pozdrawiającym wdzięczny motłoch. Ja nie wiem, czy ci spin doktorzy aż tak boleśnie niedouczeni i bez wyobraźni są, że każdy w tym kraju widzi kretynizm ich poczynań, poczynając od co bystrzejszych pięciolatków – czy może jednak taka jest twarda, oficjalna i – co nie zaskakuje – symptomatycznie głupia linia partii PIS, aby eksponować wodza jako wcielenie bóstwa na Ziemi? Rozumiem, że w wywiadach czy w dyskusjach z dziennikareczkami bezkompromisowi posłowie i funkcyjni PISu muszą artystycznie i z fantazyjnymi figurami lizać dziurę w wiadomo czym męskim Jarosława – ale żeby tak zabrnąć w tej partyjnej prawomyślności, żeby aż płodzić takie potworki, które z założenia miały tę partię promować?
A może panowie pijarowcy pisowi popadli już w schizofrenię – bo z jednej strony skuteczność, a z drugiej jednakowoż jakże uchybić bóstwu i kazać mu gadać z jakimś młodym inaczej, jak przez szybkę. Toż jeszcze kto pomyśli, że bóstwo może się zniżyć do jakiegoś gówniarza. A nie daj Boże, jeszcze się gówniarz o co zapyta, bóstwo odpowie – i dopiero będzie poruta.
Popatrzcie: taki koncept, że sobie Wódz jedzie i zza szyby wdzięczny lud pozdrawia, to jakoś tak konweniuje z królową angielską, papieżem – no, może ewentualnie faraonem. Za kogo uważają prezesa jedynej słusznej partii jej pijarowcy, to ja nie wiem – bo ani tu korona nie pasuje, ani Benio na niego wołać – ale do codziennej, powszedniej naszej, nużącej i doprowadzającej do rozpaczy praktyki amatorszczyzny – panowie z PISu dołączają od siebie gratis taki serwilizm, który dodatkowo im sprawę utrudnia.
No, chyba, że Jarkacz opanował umiejętność zabijania współpracowników wzrokiem.
To mogłoby tłumaczyć, dlaczego Bielan z Kamińskim skończyli coś więcej przecie, niż podstawówkę – a za co się w politycznej reklamie nie zabiorą, to zaraz zaczyna pachnieć złotymi malinami.
Obejrzałem sobie jeszcze raz – jak trudno odmówić sobie takiej rozrywki – i uderzyło mnie jeszcze jedno.
Był taki odcinek w Simpsonach, kiedy to demoniczny Mr Burns zapragnął zostać gubernatorem. Pijarowcy kazali opanować mu umiejętność uśmiechania się. Kiedy po wielu ćwiczeniach lekko podniósł końcówki ust, wysyczał: „To będzie bolało”. Tak jest, będzie bolało, przy pewnym charakterze nie da się niektórych ograniczeń przeskoczyć.
Ja już abstrahuję od tego, co mówi Tusk – ale jest w tanie odezwać się ludzkim głosem i nawet uśmiechnąć.
Natomiast szanowny pan prezes jest tak naburmuszony, że mógłby startować w tej konkurencji w jakichś zawodach.
Powiedzieć coś bez jadu, uśmiechnąć się – i widać, jak boli:)
A więc nie dość, że o wizerunek dbają amatorzy, nie dość, że przeszkadza im pozycja do lizodupstwa – a ciężko zdobywa się szczyty na klęczkach – to jeszcze pracują z człowiekiem, którego boli uśmiech.
Nie, no jeszcze raz sobie puszczę, jak on przez tą szybkę:)
Simonie
Jesteś niesprawiedliwy. Czyżbyś jakiś mecz źle obstawił? Dzisiaj Prezes we wszystkich portalach prezentował uśmiech od ucha do ucha, gdy krytykował Tuska. Co do rzekomej amatorszczyzny PRowców, to myślę, że jesteś niesprawiedliwy. Jak z małego, łysego, bełkoczącego, złośliwego i ograniczonego typa zrobić przedmiot pożądania? Niechby i mroczny. No jak? Ja im bidulkom współczuję i naprawdę nie chciałabym być na ich miejscu.
A tak na marginesie – Tusk wcale nie „jest w stanie … się nawet uśmiechnąć”. Kiedyś uważałam go za nadzieję polskiej polityki i w tamtych czasach on się uśmiechał cały czas. Taki po prostu jest. To po wyborach parlamentarnych, kiedy przegrał z PiSem, wziął sobie do serca to, co w kampanii mówił Prezes. Śmiał się z niego jako z niewydarzonego dzieciaka kopiącego piłkę i twierdził, że ktoś taki nie może być „mężem stanu”. I od tamtej pory Tusk postanowił spoważnieć i powstrzymuje się od uśmiechania. Czasami to widać bardzo wyraźnie – ktoś podchodzi z mikrofonem i jego pierwszy odruch to uśmiech, szybciutko powstrzymany i pokryty marsem, żeby spełnić wyobrażenia Jarosława o „mężu stanu”.
Gdyby Jarosław znalazł sobie jakiegoś całkiem prywatnego męża, byłoby to tylko z korzyścią dla kraju. Wszyscy wrzucili by sobie na luz.
Czyżby prezes także młodzież dzielił na „dobrą” i „złą”? Sam przecież nie jest niezależny, bo nie ma własnego domu. Może i ma wystarczająco dużo kasy, by sobie kupić własne mieszkanie, ale najwidoczniej jest wygodnicki i liczy na darmowe obiadki albo na spadek. A co do odpowiedzialności, to pamiętasz może kto przez dwa lata swoich rządów zawłaszczał cudze zasługi, a własne porażki zwalał na spiski i układy? TO nazywasz odpowiedzialnością? Poza tym jakie pasje posiada Jarosław poza „szewską pasją”, do której doprowadza go oderwanie od koryta? Nie zapomnijmy o tym, że luksusowe (jak na czasy PRL) mieszkanie na Żoliborzu i życie jak pączek w maśle, okraszone doktoratem pisanym w stanie wojennym to nie jest coś, co można by nazwać „zmaganiami”. Zatem rysuje się nam postać rozpieszczonego, nieodpowiedzialnego dzieciaka z dobrego domu, który chce mieć niezależność tylko w kontekście plusów, a nie wymagań, a jeśli film miał być adresowany do młodzieży „pracowitej, która rozumie co znaczy zmaganie się z życiem codziennym lub posiadać kreatywne pasje”, to i tak wyszedł strzał kulą w płot, bo Jarosław stanowi zaprzeczenie takiej młodzieży.
Wiem. 80% Polaków się nie zna. A Jola Szczypińska to… zapomniałam jak to się nazywa. Przykrywka? Parawan? W każdym razie coś, co zasłania. Tak jak słynna Pati Koti dla Ziobry.
Ale w ogóle jakie to ma znaczenie. Ryszardzie, wyobraź sobie, że dostajesz do sprzedania towar – Jarosława Kaczyńskiego. Co byś zrobił? Ja bym chyba się popłakała z bezsilności.
Aha, PR-owcy mogą być i amatorami, i mistrzami w swym fachu – jakie to ma znaczenie, kiedy pozbawiony zdolności interpersonalnych Jarek i tak ustawi spot pod siebie i zrujnuje wszystko, tak sobie, bezwiednie po prostu? Ostateczną instancją w PiS jest wszakże on i jak on zdecyduje, że spot ma być do bani, to nikt tam nie śmie pisnąć, że może by tak inaczej. A Jarosław I Wredny wybitnym pr-owcem nie jest i to widzi każdy. Zatem co może wyjść z sytuacji, kiedy kiepski produkt nieudolnie stara się komuś siebie sprzedać (a raczej opchnąć)? Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć że furory marketingowej nie zrobi.
I chyba właśnie chodzi tu o taką mieszankę piorunującą – bo z jednej strony ciężko osiągnąć coś na klęczkach; ale z drugiej strony, jak się ma talent, to się da radę. aA tu i obiekt niewdzięczny i talentów brak.
Popatrzcie, jakie paskudztwa sprzedają masowo ludzie od reklamy – to i Kaczyńskiego da się sprzeda. Sprzedał się Chavez, sprzedała się brunatna lepka ciecz Coca Cola, trzy czwarte ludzkości sądzi, że nie może żyć bez telewizji – a przypominam, że jeszcze ze cztery lata temu i Kaczyńscy na spoty wygrali.
Ale teraz raz, że robią im spoty fajtłapy, które dają się im ustawiać – dwa, że te fajtłapy niedouczone są i bez talentu.
Bo tak z ręką na sercu – Dario, też widzę oczami duszy te dąsy prezesiny przy kręceniu spotów, ale dawać smętne kląskania na klawikord i tamburyn na tle orędzia Lechkacza, to chyba nie był partyjny mus?
Dlatego moim zdaniem zderzają się tu trzy czynniki:
- nieatrakcyjny towar – ale dla prawdziwego speca to nie musi być przeszkoda:)
- towar, którego w dodatku reklamotwórca się boi i przez który jest sterowany – ale tu może trzeba by po prostu wyobraźni, żeby problem ominąć
- i rozpaczliwy brak profesjonalizmu pisowskiego zaplecza – a tu już ni du, du – dwa pierwsze można by przeskoczyć, ale z tym to tylko odstawiać szopki, jakie mamy. I święty Boże nie pomoże.
Dlatego twierdzę, że profesjonalista sprzedałby i taki niechodliwy towar, jak Kaczyńscy (na co niestety mieliśmy wiele zawstydzających przykładów w historii), ale dupa w rodzaju pisowskich spin doktorów nawet Matki Teresy na katolickim konwencie nie sprzeda:)
Jest też kwestia odbiorcy i jego podejścia. Ja nie polegam na samej reklamie, tylko konfrontuję ją z innymi informacjami o towarze. Poza tym nawet jeśli ten test się uda, porównuję towar z konkurencyjnymi. Także nalezy wziąć pod uwagę, że i na samą reklamę trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, bo raczej nie zostaną ci przedstawione wady rzeczy. Jestem świadomym konsumentem i starannie rozważam argumenty za i przeciw, zanim dokonam zakupu (oczywiście w miarę rozsądku, bo wiadomo że pół godziny nie będę myślał nad jogurtem czy sokiem, ale nad pralką o wiele dłużej). Wspomniałem, że drażni mnie antyreklama konkurencji przy jednoczesnym braku własnej reklamy? I mamy następujące wnioski:
-model konkurencji podoba mi sie bardziej;
-kumple mieli ten reklamowany i narzekali;
-produkt znacząco różnił się (na niekorzyść) od treści reklamy;
-psuł się często i były duże problemy z gwarancją;
-częste szkodliwe wyziewy i negatywne interakcje z wieloma licznymi obiektami w domu obniżała efektywność wszystkich sprzętów i powodowała liczne stresy;
-straszne problemy z serwisem garancyjnym, a raczej jego brakiem, bo sprzedawca zwinął interes i pojechał na Kajmany;
-parę innych negatywnych wrażeń.
Całość spowodowała pozbycie się sprzętu na rzecz innego modelu. Wybór był w sumie podyktowany głównie niechęcią do starego sprzętu, ale nowy sprawuje się lepiej. Moze nie idealnie, ale działa. I powiedzcie mi, jakbyście WY zareagowali na widok sprzedawcy felernego modelu, który przymila się do was i pokazuje ten sam rupieć, tylko z paroma dodatkowymi guziczkami?
Dwa razy napisałem o problemach z gwarancją, ale było to tak uciążliwe, że po wyrzuceniu tego złomu poczułem niesamowitą ulgę. Dobija mnie tylko sąsiad, który kupił wcześniej ten sam rupieć, a na technice się nie zna i nie wiedzieć czemu jest zadowolony. Hałasuje mi tym gównem od rana do nocy (jakość dźwięku kiepska, za to szumy i zgrzyty głośne, niestety) i mnie nazywa ignorantem, bo „dałem się nabrać na tanią reklamę konkurencji i niedługo wrócę do starego modelu”. Wciąż przekonuje mnie z uporem godnym lepszej sprawy, aż zastanawiam się, kiedy wepchnę mu urządzonko w gruby zad – może wtedy zaskowyczy z rozkoszy, ale zaraz pewnie powie że to z zazdrości. Rozumiem, że głupio mu się przyznać, że się sfrajerował, ale bez przesady, dlaczego ja mam cierpiec z powodu jego (ciągłej) głupoty?
„Jestem świadomym konsumentem i starannie rozważam argumenty za i przeciw, zanim dokonam zakupu (oczywiście w miarę rozsądku, bo wiadomo że pół godziny nie będę myślał nad jogurtem czy sokiem, ale nad pralką o wiele dłużej).”
Dario, to nie to, że ja na siłę chcę się podlizać, ale na tle ludzkiej masy jesteś raczej wyjątkowy.
Dla przeciętnego konsumenta szczyt marzeń to disco polo, Doda Elektroda i promocja w markecie.
I dobrze, mnie to nie przeszkadza – widzę tylko, że jest jakaś łatwość manipulacji i wciskania kitu przez tych, co to potrafią. Paradoks polega na tym, że w Polsce w polityce tak naprawdę chyba nikt tego jeszcze nie potrafi – dlatego tak bardzo śmieszą mnie zaklęcia miłośników PIS o lemingach i manipulacjach – podczas gdy u nas to jedna wielka prowizorka przedwyborcza, a nie jakiś świadomy marketing.
Nawet ten demoniczny PR Tuska, co to go ponoć wyniósł na szczyty (choć wszyscy wiemy, że na obecne szczyty wyniosła go raczej głupota i indolencja PISu) – nawet spod tego ponoć PR, co to tak genialnie naród oszukał – bez przerwy wyłazi dykta i grube nici.
Nie łudzę się, że ludzie będą wybierać partie dla ich programów wyborczych. Wybierają je raczej dla opakowania – i stąd wystarczyło, że Tusk odezwał się ludzkim głosem, by stylowo złożyć władzę populistów z PIs-LPR-SO do grobu.
Ale rzecz jasna w końcu nadchodzi „sprawdzam”. Da się wcisnąć konsumentowi kit, że sprzedajesz cudny proszek – ale jak nie pierze, to się co poniektóry głupek w końcu zorientuje. Tak, jak zorientował się z Kaczyńskimi.
W świetle takich założeń dość ciągle wysokie notowania Tuska i PO są raczej takim pozytywnym „sprawdzam”.
No, ale Kaczyńscy nie dali ludowi szans: Lepper wicepremierem i z pięć afer w ścisłych kręgach rządowych, plus otwarta polityczna korupcja nagrana przez telewizję – nie dało się ukryć, że ten towar śmierdzi.
Czyli jak? Mamy kiepski i nieco mniej kiepski towar, ale lepszy taki niż żaden, czy kiepskich i nieco mniej kiepskich sprzedawców, a może wygłodniałych i/lub naiwnych klientów? A może wszystko naraz? W sumie przy założeniu pewnej przechodności osób między powyższymi grupami nic dziwnego, że dalej jest tak, jak było, czyli nie za fajnie. Niemniej Tusk przynajmniej robi wrażenie dobrego towaru (tzn. stara się zrobić i mu zależy), natomiast Kaczki jedynie twierdzą, że reszta jest do bani. Jak samemu się nie ma czym błysnąć, to taka technika na krótką metę starczy, dopóki… ano dopóki ktoś nie powie „sprawdzam”. Poza tym z tego, że ktoś obsobacza konkurencję wcale nie musi wynikać, że jest lepszy. Jakby był, czemu nie pochwali się wynikami, błysnąłby na tle gorszych? Chyba że – prosta konkluzja – wcale lepszy nie jest, kto wie czy nawet nie gorszy? Teoretycznie proste, prawda? Bzdura. I dzięki za komplement, ty również do ciemnego ludu nie należysz.
Kaśka, kilka dni mnie nie było w domu, ale po powrocie przeczytałem Twoją refleksję i jestem oczarowany. To, co napisałaś powinno być na wielkiej planszy zawieszone na Pałacu Kultury i pokazywane w każdej telewizji na okrągło: „Gdyby Jarosław znalazł sobie jakiegoś całkiem prywatnego męża, byłoby to tylko z korzyścią dla kraju. Wszyscy wrzucili by sobie na luz”.
Jesteś świetna!!
Andrzejjju (czy ja dobrze odmieniam?) Nie wydaje mi się, żeby to była taka odkrywcza refleksja. Chyba wszyscy tak myślą i tylko czasem ktoś nerwowo nie wytrzyma i napisze to czarno na białym.
Ty też jesteś świetny Mam nadzieję, że się dobrze bawiłeś, gdziekolwiek byłeś.
Kaska, niby zarobkowo, ale bawiłem się świetnie, dziękuję. A przy okazji usłyszałem brzydki, ale śmieszny dowcip. Więc wstydząc się swojego prostactwa, jednak powtórzę. Otóż Kaczyńscy przyjechali do Kijowa i jedzą z Juszczenką kolację. Już się trochę zaprzyjaźnili i Juszczenko, z twarzą jaką znamy, zwraca się do naszej prezydentowej: „Marysiu, a ciebie kto chciał otruć?”
Andrzejjju, nie wiem na czym to polega, ale dowcip, żeby był zabawny, musi być chociaż odrobinę okrutny. Ja też, wstydząc się swojego prostactwa przyznaję, że ten jest całkiem smakowity.
Ale ja Kaczyńską nawet lubię. Jest odważniejsza od męża i (chociaż to rzecz dyskusyjna) przy okazji ładniejsza też. Nie wiem, co musiałby powiedzieć Juszczenko prezydentowi.
Jeśli wyjazd był i przyjemny i opłacalny to sam miód.
cała ta strona jest beznadziejna. Od 1,5 roku rządzi PO a jak widzę autorzy w swoim zacietrzewieniu tego nie odnotowali. No cóż, dostaną po tyłku, ominą nas miliardy z ue (% wykorzystania środków za PO to 0,28) a wina i tak będzie PiSu…
80 odpowiedzi na “Młodzieżowy prezes”
Ojcze
To chyba nie ten materiał. Nie chodziło Ci przypadkiem o slajdy z bloga Azraela?
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
stary juz ten spot i wystarczajaco wysmiany..
nietrzeba juz nic dodawac od siebie (chyba ze cos nowego sie urodzi)
swoja droga. kto wpakowal emotikonki w spot prezesa? kurski znowu szaleje?
Monoekann dnia 2 mar 2009 | zablokuj
przekaz z teledysku jest nastepujacy: jedzie dziadek – widzi mlodziez z okna samochodu – jest od nich oddzielony szyba chociaz zapewnia ze ich slyszy – dalej widzimy dziadka ktory przemawia do mlodziezy stojacej na bacznosc – tyle wynika z tego teledysku
adam dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Ciekawe jest podsumowanie pobytu Tuska w Brukseli dokonane przez Prezesa. Proszę zwłaszcza zwrócić uwagę na błędnie podpisane zdjęcie pod materiałem. Zamiast „kilkaset wielorybów” (a fe, nieładnie tak ludzi wyzywać) powinno być „Partia Prawo i Sprawiedliwość”. Komuś naprawdę nienawiść zaślepiła.
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Przepraszam, miało być: Kogoś nienawiść zaślepiła.
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@ adam
A mógłbyś napisać coś od siebie?
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Jeśli musisz kogoś zapewniać, że go rozumiesz, to raczej go nie rozumiesz i ten ktoś to dobrze wie. Ostatnie ujęcie wzbudziło mi uśmiech na twarzy. „Młodzież z Partią”, hasło z PRL-u. Kto tamte czasy pamięta, od razu widzi, że stary, farbowany komuch Kaczyński nigdy się nie oderwie od swoich korzeni. Nawet ta forma Teleexpresu z lat 80-tych jest znamienna. Czyli w sumie
slawkas dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Przepraszam, nie wiem, co się ze mną dzieje.
Kaczyński o Tusku: http://wiadomosci.onet.pl/1926228,11,item.html
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Do mnie przemawia tylko tyle, że głupota tego człowieka nie zna granic
cez dnia 2 mar 2009 | zablokuj
:O …
req dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Dlaczego ten biedny człowiek się ośmiesza? Po tych trzech latach działań wybitnie przeciwko młodzieży on szuka jakiegokolwiek poparcia? Żałosne….
Zonque dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Marzę o dniu, kiedy ktoś prezesowi powie: „Panie Prezesie, wielokrotnie powtarzane i zweryfikowane badania socjologiczne wykazały ponad wszelką wątpliwość, że miażdżącą przewagę w wyborach uzyska kandydat, który spełnia następujące warunki:
1. Długie włosy zaplecione w warkoczyki
2. Pomarańczowy sweter z wyhaftowanym na piersi muchomorkiem
3. W lewej ręce musi zawsze (ale to zawsze) trzymać selera naciowego
4. Na nogach klapki „japonki”
5. Na przedramionach tatuaże przedstawiające pingwiny i żyrafy.
Niespełnienie któregokolwiek z tych warunków spowoduje, że wygra Platforma.”
Zgadnijcie, jak wtedy będzie wyglądał Jarkacz w najbliższym wystąpieniu w TV?
Po prostu sobie to wyobraźcie… Wyobraźcie to sobie…
Piotr 1 dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Nie wiem, czy Tusk odcinając się od Węgrów zrobił dobrze czy żle. Można to interpretować na różne sposoby. Ale wiem jedno – gdyby przypadkiem Tusk akurat postąpił odwrotnie i do węgierskich próśb o wsparcie się przyłączył – to prezes powiedziałby mniej więcej coś takiego: „Tusk uprawia politykę ubogiego krewnego i wystawia na szwank godność Polski i Polaków”. A w przypadku odrzucenia takich skamleń o jałmużnę doszedłby jeszcze bełkot o braku skuteczności lub coś podobnego.
Po prostu prezes jest uniwersalny jak niegdyś „Trybuna Ludu” ( i poczytać można było, i dupę podetrzeć).
ryszard dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@ Piotr 1
Piewsze cztery punkty rozumiem, ale dlaczego pingwiny i żyrafy?
ryszard dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Jarosław Kaczyński „Przyjaciel Dzieci”
lamilo dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@lamilo
Wszyscy przecież powinni wiedzieć, jaki dobry jest Ojczulek Kaczyński!
@ryszard
http://www.kaila.pl/humor/erewan.htm
Po lekturze zawartości strony zamieńta sobie wszystko o komunistach na PiS i Kaczyński….
Kwa! dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@Piotr1
heh no boskie można by jeszcze dołożyć że co drugie słowo taki kandydat powinien wymawiać wspak
caleeb dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Ciekawe, ile podobnych komedii zafunduje nam ten gościu. Wciąż puszcza nam toporne i przynoszące skutek odwrotny do zamierzonego filmiki. Tyle słyszymy o zmianie, ale tak naprawdę jej nie widać. Nawet ten spot nie daje nadziei: siedzi sobie starszy pan, ogląda świat przez szybę, coś tam gada w tle, pokazują się jakieś znaczki, a potem ten sam pan mówi coś do grupy młodzieży, z których połowa ma miny sugerujące większą chęć wsadzenia sobie zardzewiałego widelca w oko niż słuchania mowy prezesa PiS. Oby więcej takich „majstersztyków”, a PiS nie będzie się już musiał martwić dwucyfrowym poparciem.
Dario dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@ Piotr1
Nie umiem. Wydawało mi się że mam bujną wyobraźnię ale to… jakoś mi nie wychodzi. Mam problem już z punktem pierwszym.
@ ryszard
Nie chodziło mi nawet o to, co Prezes z siebie wydalił, bo najwyraźniej chciał skrytykować, tylko nie wie jak. Mnie się jakoś tak bardziej o to zdjęcie pod spodem rozchodziło. Wydało mi się bardzo a propos sytuacji w partii, tylko podpis nie pasuje. Zamiast „Kilkaset wielorybów utkwiło na plaży” powinno być „Partia Prezesa utkwiła na mieliźnie” czy cóś. No jakoś w dzień mnie to rozśmieszyło. Słonko świeciło, jeśli to jest jakieś usprawiedliwienie.
Kaśka dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@ Kaśka
Jakieś jest…..
ryszard dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Nie piszcie o ty cymbale per „ojciec” i „dziadek” bo obrażacie wszystkich Ojców i Dziadków!!!
MaX dnia 2 mar 2009 | zablokuj
@ MaX
Przyłączam się! Też jestem ojcem i dziadkiem!
ryszard dnia 2 mar 2009 | zablokuj
tym bardziej, że ojcem, a i tym bardziej dziadkiem, to on być raczej nie może ;>
sunset dnia 2 mar 2009 | zablokuj
Coś chyba falstart z tą kampania wyborczą !!! Ciekawe skąd maja tyle kasy – z wykopalisk ?
wezyr dnia 2 mar 2009 | zablokuj
a młodzież na to niemożliwe
PiS i jego prezio to jedna wielka żenua
losiu dnia 3 mar 2009 | zablokuj
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Lawinowy-spadek-przestepczosci-w-Polsce,wid,10901261,wiadomosc_prasa.html
Ciekawe co na to Palestrina …
caleeb dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Jak to co? Że to zasługa Ziobry!
Boromir dnia 3 mar 2009 | zablokuj
@ryszard: żeby podkręcić piłkę i przetestować determinację. I żeby była jeszcze większa szopka niż jest teraz.
@caleeb: toś mnie zaskoczył, bo mi się wydawało, że on już teraz wypowiada co drugie słowo wspak; w każdym razie na pewno coś z tymi słowami robi.
Piotr 1 dnia 3 mar 2009 | zablokuj
@sunset: raczej matką, a i to byłby pierwszy taki przypadek w historii. Ponieważ jednak – jak wiadomo – Jarosław bez problemu rozwala Chucka Norrisa z półobrotu, to i może w tym będzie pierwszy…
Piotr 1 dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Przecież to „GW” podała, a poza tym na pewno to efekt spadku wykrywalności. To wina Schetyny i Tuska, to oczywista oczywistość. Taki pewnie byłby komentarz trolla. I nie zapomnijmy o korupcji w Policji…
Aha, USA z Ruskimi próbują się dogadać przeciwko Iranowi. Zgadnijcie, co poświęcają Jankesi…
http://www.tvn24.pl/-1,1588917,0,1,o-rezygnacji-z-tarczy-mowia-juz-amerykanie,wiadomosc.html
Dario dnia 3 mar 2009 | zablokuj
he he pewnie w następnym spocie zobaczymy prezesa jako ojca narodu, któremu chętnie siadają na kolana wszystkie dzieci
libertyman dnia 3 mar 2009 | zablokuj
prawdziwi Wolacy juz znalezli wytlumaczenie tego spadku przestepczosci. Po prostu – policaje nie maja na benzyne i przez to wykrywalnosc spadla. Ja czekam tylko kto pierwszy wymysli teorie ze to dlatego Zbigniewa z. tak malo ostatnio w mediach bo z poswieceniem, wbrew rzadowi, jak szara eminencja kieruje z tylnego fotela ministerstwem sprawiedliwosci i stad ten spadek
Wildtom dnia 3 mar 2009 | zablokuj
I w związku z tym patriotę ZZ, poświęcającego się dla kraju i narodu bez względu na opcję u steru, trzeba posłać do Brukseli, by tam pokazywał Europie prawdziwe rządzenie? Litości, „niezależny ekspert Ziobro” to większy oksymoron niż „mąż stanu Kaczyński”. No chyba że zdradził ideały Czwartej po drodze (co wyjdzie za jakieś 2 lata) i za to się go ekspediuje poza Polskę. A że Jaro się boi Ziobry i jego pozycji, to już jest tajemnica poliszynela.
Dario dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Co za film, widać że to robota „fachowców z PiS” (jeśli już jesteśmy przy oksymoronach). Siedzi gościu w samochodzie, odseparowany od świata szybą, patrzy się beznamiętnym wzrokiem na świat zewnętrzny i tylko słychać w miarę, jak zmieniają się obrazki: banał, banał, banał, banał, banał, ściema, populizm, nazwa partii, najnowsze hasełko. Koniec. Rewelacja po prostu, w sam raz na stronę „porażka roku” jako flagowy eksponat.
Aha, jeśli to wszystko, o czym gada Kaczor, jest zadaniem rządzących, to po jaką cholerę ON jest nam potrzebny, przecież i tak wszystko to zadanie i obowiązek (a potem i wina) Tuska?
Frost dnia 3 mar 2009 | zablokuj
I jeszcze jedno: to kolejny spot pokazujący, że partia to Jarosław, że twarz partii to Jarosław. Siermiężny, niski, utyty, odpychający, samotny, egocentryczny, niewyżyty, sfrustrowany, stary kawaler, mieszkający z matką i kotem, bez prawa jazdy, do niedawna bez konta, nieufny do świata i techniki człowiek. Krótko: reprezentuje sobą zaprzeczenie większości marzeń i ideałów współczesnego młodego człowieka. Konia z rzędem temu, kto znajdzie młodego człowieka szczerze marzącego o tym, by być w przyszłości jak Jarosław.
Frost dnia 3 mar 2009 | zablokuj
kilku sie znajdzie.
mama dobrze gotuje, 10 tysi miesiecznie piechota niechodzi, brata prezydenta tez ma malo kto, ze o setkach slugusow gotowych umrzec za slowo prezesa niewspomne.
wystarczy okreslic dwie cechy (imo te cechy to brak potrzeby samodzielnosci oraz brak potrzeb ‘fizjologicznych’) by moc znalezc setki mlodych ludzi ktorzy by chcieli byc w przyszlosci na miejscu Jarka (tak mlodzierzowo to brzmi – Jarek hehe).
pytanie brzmi co dokladnie oznacza ‘byc jak jaroslaw’
czy to oznacza:
-byc na jego miejscu doslownie bedac takim jak on?
-byc taki jak on ale bez tego co osiagnal.
Monoekann dnia 3 mar 2009 | zablokuj
alez on ma wyraz twarzy w tej syrence !!!
ja dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Młodzież temu matołowi pokazuje palec.Środkowy!
stary dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Szyba mu trochę w tej bryce paruje
a „w dobie kryzysu”, że zacytuję, wydawanie publicznych pieniędzy na takie reklamy jest, delikatnie powiem, niemoralne
Marek dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Może ja starej daty jestem (31 lat na karku to nie przelewki) i młodzieżowego języka nie znam, niech mi więc ktoś łaskawie wytłumaczy co oznacza takie coś: „{:-\” Bo mnie to ani chybi przypomina wykrzywioną twarz w berecie z antenką…;)
Józefina dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Ja jako przedstawiciel młodzierzy uważam że ta reklama to jest jedna wielka porażka dla prezesa Jarka Moim zdaniem pokazali jakimi są inteligentami szukając na siłę jakiś wyborców bo narazie to z nimi cienko (no poza moherami od rydzyka)
SwiDeR910 dnia 3 mar 2009 | zablokuj
Pokazałem spot bratu (18 lat z haczykiem) i stwierdził, że kompletnie nie przemawia do niego ten filmik. Młody nie interesuje się polityką (jak zresztą sporo jego rówieśników), jednak zdołał stwierdzić, że w życiu taki spot nie pociągnie na wybory młodych, mających gdzieś politykę ludzi. A już na pewno nie pociągnie ich za PiS. Cytuję „czego ten gościu ode mnie chce?” – na moją odpowiedź, że jego głosu, bo jest pełnoletni i ma czynne prawo wyborcze, młody wybuchnął śmiechem. To chyba starczy za komentarz.
Dario dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@ Monoekann
Raczej chodziło mi o to drugie znaczenie, chociaż pierwsze też się nadaje, choćby z racji wątpliwych szans Jarosława na powrót na szczyty. OK, był szefem partii rządzącej, premierem, dalej jest szefem partii i zarabia sporo. Ale jeśli TO miałoby być takie super, to czemu Jarek chodził i chodzi wkurzony na wszystko i wszystkich? Czemu zachowuje się, jakby miał nieheblowany kołek w tyłku? Czyżby jednak mu czegoś w życiu brakowało? Przeciętny, zdrowy psychicznie młody człowiek chce jednak wyrwać się spod wpływu rodziców, mieć przyjaciół, partnera(kę), własny samochód itd. Kiedy ja miałem jeszcze -naście lat, chciałem być przynajmniej w części samodzielny, ale chciałem się też bawić, żyć, imprezować. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Kaczyńskiego spełniającego te dwa warunki. Patrząc na niego i słysząc go wątpię, czy on kiedykolwiek był młody (duchem). On jest gasnącą gwiazdą, a wschodzącym nie po drodze z gasnącymi.
Frost dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@Frost:
przecietny – owszem , ale nie oznacza to kazdego.
powodow do frustracji Jarka moze byc wiele. Nie jestem psychologiem.
Moze zaczal pykac w MMORPG albo wwwRpg (czy jak to sie zwie) i ktos go sPeKowal (zabil w grze) i dostal zapasci, albo przyszedl rachunek za uzywanie konta bankowego (wszak wiemy ze o kazda zlotowke walczy)
tak czy owak, moge postawic 5 funtow na to, ze znalazl by sie przynajmniej jeden czlowiek ktory chcial by byc taki jak Jarek, a i wielu ktorzy by chcieli byc na jego miejscu.
Monoekann dnia 4 mar 2009 | zablokuj
W sumie biorąc pod uwagę, że to on jest główną siłą zatapiającą tonący okręt o nazwie PiS, sporo osób może sobie życzyć jego miejsca, chociażby w celu poprowadzenia spraw inaczej. Niemniej z faktu, że ktoś mu zazdrości pozycji, nie wynika że choć podobną osiągnie, tym bardziej że Jarek strzeże jej jak oka w głowie i reaguje alergicznie na najmniejsze (choćby urojone) próby jej podważenia. Poza tym jeśli już patrzeć przez pryzmat tego, kim kto jest, to Tusk wypada znacznie lepiej: szczęśliwe życie rodzinne i towarzyskie, sukcesy w polityce (przede wszystkim obecne, bo kto jest na topie, a kto stamtąd spadł?), a i aparycja przyjaźniejsza. Przy Tusku Jarek wygląda jak ktoś, kto chciał się nim stać, ale mu nie wyszło i stąd ta frustracja.
A 5 funtów pewnie byś wygrał i to wiele razy, natomiast według mnie ten „młodzieżowy” przekaz trafia głównie do tych, co JUŻ są przekonani, więc za dużo PiS z tego nie zyska.
Frost dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Filmik nie jest adresowany do nudzącej się młodzieży z dobrego domu, która musi się koniecznie dobrze bawić i chcieć być niezależna (niestety nie finansowo), lecz do tej młodzieży pracowitej, która rozumie co znaczy zmaganie się z życiem codziennym lub posiadać kreatywne pasje. I nie są to balety w najbliższym klubie muzycznym. Młodzi powinni chcieć pracować, jest przeciwnie, wcale nie garną się do roboty, wykorzystują na maksa rodziców bo tak ukształtowało ich społeczeństwo. Tacy Jarka po prostu nie potrafią zrozumieć. Ja potrafię i wiem o czym mówi. Jeżeli przez bycie „młodym duchem” określacie bycie nieodpowiedzialnym i lekkodusznym, do nawet dobrze że Jarek taki nie był.
mściwój dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Kochany, piszesz: „Młodzi powinni chcieć pracować, jest przeciwnie… wykorzystują na maksa rodziców”. Ależ to właśnie wypisz wymaluj portret Jarosława Kaczyńskiego i biednej jego matki. I jeszcze – jakąż to kreatywną pasję posiada Jarosław, poza lżeniem innych, rzecz jasna? Zgadzamy się z tobą. To przykład pasożytnictwa, z którym należy walczyć.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
znalazlem dosc ciekawy wpis na blogu red. J. Paradowskiej (http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=198)
„# Marek Piegus pisze:
2009-03-02 o godz. 13:19
Mam pytanie (byłbym wdzięczny za przekazanie go Panu Prezesowi Kaczyńskiemu):
Ponieważ zauważyłem w telewizyjnym filmie reklamowym, że Pan Prezes jeździ sobie partyjnym samochodem po Nowym Świecie, co jest zakazane gdyż stoi tan zakaz ruchu wszelkich pojazdów, to nasuwa mi się pytanie czy Pana Prezesa obowiązuje to coś, co stanowi pierwszy człon nazwy partii Pana Prezesa, czy raczej ten obowiązek rezerwuje Pan tylko dla obywateli. ”
Od paru lat nie bylem w Polsce, od pobytu w Warszawie minelo jeszcze wiecej czasu – czy ktos moze potwierdzic spostrzezenia pana Piegusa?
olek dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@olek
W Faktach o tym było – przy znaku wśród adnotacji jest mniej więcej „nie dotyczy (…) oraz innych pojazdów ze specjalnym pozwoleniem”. Kaczor coś takiego dostał
Rusek dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Ogólna zasada jest taka, że na Nowym Świecie rzeczywiście ruch kołowy z wyjątkiem autobusów jest zabroniony. Ale są od niej odstępstwa. Dokładnie nie wiem jakie, bo ja nie zmotoryzowana. Zaraz pewnie ktoś poinformuje szczegółowo, ale nie zdziwiłabym się, gdyby takim odstępstwem były samochody tzw. najwyższych władz i korpusu dyplomatycznego. W końcu Nowy Świat to najkrótsza i najprostsza droga od budynków rządowych, Sejmu i belwederu do pałacu prezydenckiego.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Ten filmik jest tak kuriozalny, że za nic mi wyleźć z pamięci nie chce. A co wychynie na mętne wody mojej percepcji – to mi się micha bardziej śmieje. Dzieło to bowiem tak nieudaczne, że jakże dla PISu typowe i jakże miłe sercu spragnionego rozrywki ponuraka:) Ale poza znakiem jakości PIS, czyli całym szeregiem kabaretowych zalet, na które zwracaliście już uwagę, filmik ten wywołał u mnie przemożne narzucenie się na czachę takich oto dwóch wniosków:
- ano po pierwsze, że jednak w Polsce kultu amatorstwa zwyciężyć się nie da. Przychodzą ze świata jakieś złowrogie pomruki – a to „konkurencja” odmieniają, a to deklinują „profesjonalizm”, już tak bedzie lat dwadzieścia z okładem – ale my, Polacy – co mówię z nieskrywaną dumą – o, my jesteśmy nieugięci! Każdy „fachowiec” przyjdzie i zapyta: „A kto panu to robił?” Po czym sam koncertowo sp..rdoli. czterdzieści milionów ludzi z kasą jednakowoż większą, niż w Kamerunie wystękuje z siebie takie ligi piłkarskie, jakie mamy. W pucharach – dziki step, na Odrze kończy się cywilizacja. Po kraju grasują stada niedouczonych lekarzy, których ofiary idą w setki – bo się, panie, uczyć nie chciało; o prawnikach szkoda gadać – wynajmij adwokata, to jedyne, czego mu nie zbraknie, to dobrego samopoczucia. Każdy się niby zajmuje swoim zawodem, ale tak, kochani, dla śmichu raczej, rozrywki i półgębkiem – bo zaiste, wszyscyśmy do wyższych celów stworzeni, to i przykładać się do byle czego nie ma co. I to za takie pieniądze.
A skoro cały kraj jest zaludniony takimi fachowcami; skoro ja najgłupszej rzeczy w samochodzie normalnie naprawić nie mogę, choć warsztatów więcej, niż zamtuzów; skoro wreszcie potężna góra nauki polskiej z tyloma renomowanymi uniwersytetami płodzi mysz najmniejszej ilości cytowań w prasie naukowej na głowę tubylca w Europie; skoro to wszystko z pieśnią na ustach i dumnie uniesionym czołem – to dlaczegóżby, olaboga, politycy mieliby inaczej?! A nawet – jak mieliby inaczej, skoro leją na wszystko, łącznie z nauką i późniejszym dokształcaniem się, jak reszta społeczeństwa?
I mamy czary mary z nowoczesną socjotechniką: panie, a te think tanki, a spin doktorzy, a strategie a pijary! I co? Śmiech na sali, droga publiczności i zasłona dymna – ci wszyscy reklamiarze tak się na tym znają, jak lekarze na leczeniu, mechanicy na samochodach a nauczyciele na encyklopedii.
Wiem, wiem, bywają szlachetne wyjątki.
Ale jak to może być, że w rozwiniętych demokracjach człowiek czuje się nieswojo, bo czuje na karku zimny oddech socjotechniki – A może już mnie w co wrabiają? Takie sztaby psychologów, socjologów, pijarowców – i ja biedna mróweczka?
A u nas – hulaj dusza, jak zwykle, przaśnie i po amatorsku! Psychologi „niedołuczone”, a za gwiazdę pijaru robi jakiś sprzedający zabawne dykteryjki i ciągi banałów Tymochowicz. O tempora! To się Bielan z Kamińskim spin doktorami nazwali, a do spółki sobie jeszcze Kownackiego dobrali, co by się w pociesznym tańcu zderzać i na nagniotki sobie następować, a facjaty ludowi rozjaśniać:) Natężają się – a to im wychodzi orędzie dla prezia , a to taki żałosny, kompletnie przeciwskuteczny filmik – toż byle licealista bez tej całej magii terminologicznej, tych spinów i pijarów – zrobiłby coś sensowniejszego!
Z jednej strony łkać się chce – a z drugiej – w krainie amatorów każdemu wiele uchodzi na sucho. I rozrywka jest. I nawet potencjalni dyktatorzy – to kaczuszki zabawne.
Może nie ma tego złego?
- A po drugie primo, jak mawiali starożytni Indianie – poruszył mnie pomysł scenariuszowy z Premierem, Prezesem i Półbogiem zza szyb limuzyny pozdrawiającym wdzięczny motłoch. Ja nie wiem, czy ci spin doktorzy aż tak boleśnie niedouczeni i bez wyobraźni są, że każdy w tym kraju widzi kretynizm ich poczynań, poczynając od co bystrzejszych pięciolatków – czy może jednak taka jest twarda, oficjalna i – co nie zaskakuje – symptomatycznie głupia linia partii PIS, aby eksponować wodza jako wcielenie bóstwa na Ziemi? Rozumiem, że w wywiadach czy w dyskusjach z dziennikareczkami bezkompromisowi posłowie i funkcyjni PISu muszą artystycznie i z fantazyjnymi figurami lizać dziurę w wiadomo czym męskim Jarosława – ale żeby tak zabrnąć w tej partyjnej prawomyślności, żeby aż płodzić takie potworki, które z założenia miały tę partię promować?
A może panowie pijarowcy pisowi popadli już w schizofrenię – bo z jednej strony skuteczność, a z drugiej jednakowoż jakże uchybić bóstwu i kazać mu gadać z jakimś młodym inaczej, jak przez szybkę. Toż jeszcze kto pomyśli, że bóstwo może się zniżyć do jakiegoś gówniarza. A nie daj Boże, jeszcze się gówniarz o co zapyta, bóstwo odpowie – i dopiero będzie poruta.
Popatrzcie: taki koncept, że sobie Wódz jedzie i zza szyby wdzięczny lud pozdrawia, to jakoś tak konweniuje z królową angielską, papieżem – no, może ewentualnie faraonem. Za kogo uważają prezesa jedynej słusznej partii jej pijarowcy, to ja nie wiem – bo ani tu korona nie pasuje, ani Benio na niego wołać – ale do codziennej, powszedniej naszej, nużącej i doprowadzającej do rozpaczy praktyki amatorszczyzny – panowie z PISu dołączają od siebie gratis taki serwilizm, który dodatkowo im sprawę utrudnia.
No, chyba, że Jarkacz opanował umiejętność zabijania współpracowników wzrokiem.
To mogłoby tłumaczyć, dlaczego Bielan z Kamińskim skończyli coś więcej przecie, niż podstawówkę – a za co się w politycznej reklamie nie zabiorą, to zaraz zaczyna pachnieć złotymi malinami.
Simon dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@Rusek & Kaska
wielkie dzieki za wytlumaczenie.
olek dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Obejrzałem sobie jeszcze raz – jak trudno odmówić sobie takiej rozrywki – i uderzyło mnie jeszcze jedno.
Był taki odcinek w Simpsonach, kiedy to demoniczny Mr Burns zapragnął zostać gubernatorem. Pijarowcy kazali opanować mu umiejętność uśmiechania się. Kiedy po wielu ćwiczeniach lekko podniósł końcówki ust, wysyczał: „To będzie bolało”. Tak jest, będzie bolało, przy pewnym charakterze nie da się niektórych ograniczeń przeskoczyć.
Ja już abstrahuję od tego, co mówi Tusk – ale jest w tanie odezwać się ludzkim głosem i nawet uśmiechnąć.
Natomiast szanowny pan prezes jest tak naburmuszony, że mógłby startować w tej konkurencji w jakichś zawodach.
Powiedzieć coś bez jadu, uśmiechnąć się – i widać, jak boli:)
A więc nie dość, że o wizerunek dbają amatorzy, nie dość, że przeszkadza im pozycja do lizodupstwa – a ciężko zdobywa się szczyty na klęczkach – to jeszcze pracują z człowiekiem, którego boli uśmiech.
Nie, no jeszcze raz sobie puszczę, jak on przez tą szybkę:)
Simon dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Simonie
Jesteś niesprawiedliwy. Czyżbyś jakiś mecz źle obstawił? Dzisiaj Prezes we wszystkich portalach prezentował uśmiech od ucha do ucha, gdy krytykował Tuska. Co do rzekomej amatorszczyzny PRowców, to myślę, że jesteś niesprawiedliwy. Jak z małego, łysego, bełkoczącego, złośliwego i ograniczonego typa zrobić przedmiot pożądania? Niechby i mroczny. No jak? Ja im bidulkom współczuję i naprawdę nie chciałabym być na ich miejscu.
A tak na marginesie – Tusk wcale nie „jest w stanie … się nawet uśmiechnąć”. Kiedyś uważałam go za nadzieję polskiej polityki i w tamtych czasach on się uśmiechał cały czas. Taki po prostu jest. To po wyborach parlamentarnych, kiedy przegrał z PiSem, wziął sobie do serca to, co w kampanii mówił Prezes. Śmiał się z niego jako z niewydarzonego dzieciaka kopiącego piłkę i twierdził, że ktoś taki nie może być „mężem stanu”. I od tamtej pory Tusk postanowił spoważnieć i powstrzymuje się od uśmiechania. Czasami to widać bardzo wyraźnie – ktoś podchodzi z mikrofonem i jego pierwszy odruch to uśmiech, szybciutko powstrzymany i pokryty marsem, żeby spełnić wyobrażenia Jarosława o „mężu stanu”.
Gdyby Jarosław znalazł sobie jakiegoś całkiem prywatnego męża, byłoby to tylko z korzyścią dla kraju. Wszyscy wrzucili by sobie na luz.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@ mściwój
Czyżby prezes także młodzież dzielił na „dobrą” i „złą”? Sam przecież nie jest niezależny, bo nie ma własnego domu. Może i ma wystarczająco dużo kasy, by sobie kupić własne mieszkanie, ale najwidoczniej jest wygodnicki i liczy na darmowe obiadki albo na spadek. A co do odpowiedzialności, to pamiętasz może kto przez dwa lata swoich rządów zawłaszczał cudze zasługi, a własne porażki zwalał na spiski i układy? TO nazywasz odpowiedzialnością? Poza tym jakie pasje posiada Jarosław poza „szewską pasją”, do której doprowadza go oderwanie od koryta? Nie zapomnijmy o tym, że luksusowe (jak na czasy PRL) mieszkanie na Żoliborzu i życie jak pączek w maśle, okraszone doktoratem pisanym w stanie wojennym to nie jest coś, co można by nazwać „zmaganiami”. Zatem rysuje się nam postać rozpieszczonego, nieodpowiedzialnego dzieciaka z dobrego domu, który chce mieć niezależność tylko w kontekście plusów, a nie wymagań, a jeśli film miał być adresowany do młodzieży „pracowitej, która rozumie co znaczy zmaganie się z życiem codziennym lub posiadać kreatywne pasje”, to i tak wyszedł strzał kulą w płot, bo Jarosław stanowi zaprzeczenie takiej młodzieży.
Dario dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@Kaśka
Ale on nie całkiem łysy jest.
ryszard dnia 4 mar 2009 | zablokuj
No nie całkiem. Ale przez to wcale nie staje się bardziej powabny.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@Kaśka
Nie znasz się.Zapytaj Joli Szczypińskiej.
ryszard dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Wiem. 80% Polaków się nie zna. A Jola Szczypińska to… zapomniałam jak to się nazywa. Przykrywka? Parawan?
W każdym razie coś, co zasłania. Tak jak słynna Pati Koti dla Ziobry.
Ale w ogóle jakie to ma znaczenie. Ryszardzie, wyobraź sobie, że dostajesz do sprzedania towar – Jarosława Kaczyńskiego. Co byś zrobił? Ja bym chyba się popłakała z bezsilności.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@Kaśka
Whiskas?
ryszard dnia 4 mar 2009 | zablokuj
To znaczy, żeby dietę zmienił?
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@ Kaśka
Pytałaś, co bym zrobił.Więc odpowiadam: Coś, co się da sprzedać.
ryszard dnia 4 mar 2009 | zablokuj
To się trochę pogubiłam. Przerobiłbyś go na kocią konserwę?
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
Trochę jestem zaskoczona. Mój kot też. Mój kot nie kupowałby TAKIEGO whiskasa.
Kaśka dnia 4 mar 2009 | zablokuj
@ Kaśka
Pewnie nie, ale spróbować warto…
ryszard dnia 5 mar 2009 | zablokuj
Aha, PR-owcy mogą być i amatorami, i mistrzami w swym fachu – jakie to ma znaczenie, kiedy pozbawiony zdolności interpersonalnych Jarek i tak ustawi spot pod siebie i zrujnuje wszystko, tak sobie, bezwiednie po prostu? Ostateczną instancją w PiS jest wszakże on i jak on zdecyduje, że spot ma być do bani, to nikt tam nie śmie pisnąć, że może by tak inaczej. A Jarosław I Wredny wybitnym pr-owcem nie jest i to widzi każdy. Zatem co może wyjść z sytuacji, kiedy kiepski produkt nieudolnie stara się komuś siebie sprzedać (a raczej opchnąć)? Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć że furory marketingowej nie zrobi.
Dario dnia 5 mar 2009 | zablokuj
@ Dario
Ryszard twierdzi, że może wyjść z tego whiskas. Ja nie wiem.
Kaśka dnia 5 mar 2009 | zablokuj
@Dario
I chyba właśnie chodzi tu o taką mieszankę piorunującą – bo z jednej strony ciężko osiągnąć coś na klęczkach; ale z drugiej strony, jak się ma talent, to się da radę. aA tu i obiekt niewdzięczny i talentów brak.
Popatrzcie, jakie paskudztwa sprzedają masowo ludzie od reklamy – to i Kaczyńskiego da się sprzeda. Sprzedał się Chavez, sprzedała się brunatna lepka ciecz Coca Cola, trzy czwarte ludzkości sądzi, że nie może żyć bez telewizji – a przypominam, że jeszcze ze cztery lata temu i Kaczyńscy na spoty wygrali.
Ale teraz raz, że robią im spoty fajtłapy, które dają się im ustawiać – dwa, że te fajtłapy niedouczone są i bez talentu.
Bo tak z ręką na sercu – Dario, też widzę oczami duszy te dąsy prezesiny przy kręceniu spotów, ale dawać smętne kląskania na klawikord i tamburyn na tle orędzia Lechkacza, to chyba nie był partyjny mus?
Dlatego moim zdaniem zderzają się tu trzy czynniki:
- nieatrakcyjny towar – ale dla prawdziwego speca to nie musi być przeszkoda:)
- towar, którego w dodatku reklamotwórca się boi i przez który jest sterowany – ale tu może trzeba by po prostu wyobraźni, żeby problem ominąć
- i rozpaczliwy brak profesjonalizmu pisowskiego zaplecza – a tu już ni du, du – dwa pierwsze można by przeskoczyć, ale z tym to tylko odstawiać szopki, jakie mamy. I święty Boże nie pomoże.
Dlatego twierdzę, że profesjonalista sprzedałby i taki niechodliwy towar, jak Kaczyńscy (na co niestety mieliśmy wiele zawstydzających przykładów w historii), ale dupa w rodzaju pisowskich spin doktorów nawet Matki Teresy na katolickim konwencie nie sprzeda:)
Simon dnia 5 mar 2009 | zablokuj
@ Simon
Jest też kwestia odbiorcy i jego podejścia. Ja nie polegam na samej reklamie, tylko konfrontuję ją z innymi informacjami o towarze. Poza tym nawet jeśli ten test się uda, porównuję towar z konkurencyjnymi. Także nalezy wziąć pod uwagę, że i na samą reklamę trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, bo raczej nie zostaną ci przedstawione wady rzeczy. Jestem świadomym konsumentem i starannie rozważam argumenty za i przeciw, zanim dokonam zakupu (oczywiście w miarę rozsądku, bo wiadomo że pół godziny nie będę myślał nad jogurtem czy sokiem, ale nad pralką o wiele dłużej). Wspomniałem, że drażni mnie antyreklama konkurencji przy jednoczesnym braku własnej reklamy? I mamy następujące wnioski:
-model konkurencji podoba mi sie bardziej;
-kumple mieli ten reklamowany i narzekali;
-produkt znacząco różnił się (na niekorzyść) od treści reklamy;
-psuł się często i były duże problemy z gwarancją;
-częste szkodliwe wyziewy i negatywne interakcje z wieloma licznymi obiektami w domu obniżała efektywność wszystkich sprzętów i powodowała liczne stresy;
-straszne problemy z serwisem garancyjnym, a raczej jego brakiem, bo sprzedawca zwinął interes i pojechał na Kajmany;
-parę innych negatywnych wrażeń.
Całość spowodowała pozbycie się sprzętu na rzecz innego modelu. Wybór był w sumie podyktowany głównie niechęcią do starego sprzętu, ale nowy sprawuje się lepiej. Moze nie idealnie, ale działa. I powiedzcie mi, jakbyście WY zareagowali na widok sprzedawcy felernego modelu, który przymila się do was i pokazuje ten sam rupieć, tylko z paroma dodatkowymi guziczkami?
Dario dnia 5 mar 2009 | zablokuj
Dwa razy napisałem o problemach z gwarancją, ale było to tak uciążliwe, że po wyrzuceniu tego złomu poczułem niesamowitą ulgę. Dobija mnie tylko sąsiad, który kupił wcześniej ten sam rupieć, a na technice się nie zna i nie wiedzieć czemu jest zadowolony. Hałasuje mi tym gównem od rana do nocy (jakość dźwięku kiepska, za to szumy i zgrzyty głośne, niestety) i mnie nazywa ignorantem, bo „dałem się nabrać na tanią reklamę konkurencji i niedługo wrócę do starego modelu”. Wciąż przekonuje mnie z uporem godnym lepszej sprawy, aż zastanawiam się, kiedy wepchnę mu urządzonko w gruby zad – może wtedy zaskowyczy z rozkoszy, ale zaraz pewnie powie że to z zazdrości. Rozumiem, że głupio mu się przyznać, że się sfrajerował, ale bez przesady, dlaczego ja mam cierpiec z powodu jego (ciągłej) głupoty?
Dario dnia 5 mar 2009 | zablokuj
@Dario
„Jestem świadomym konsumentem i starannie rozważam argumenty za i przeciw, zanim dokonam zakupu (oczywiście w miarę rozsądku, bo wiadomo że pół godziny nie będę myślał nad jogurtem czy sokiem, ale nad pralką o wiele dłużej).”
Dario, to nie to, że ja na siłę chcę się podlizać, ale na tle ludzkiej masy jesteś raczej wyjątkowy.
Dla przeciętnego konsumenta szczyt marzeń to disco polo, Doda Elektroda i promocja w markecie.
I dobrze, mnie to nie przeszkadza – widzę tylko, że jest jakaś łatwość manipulacji i wciskania kitu przez tych, co to potrafią. Paradoks polega na tym, że w Polsce w polityce tak naprawdę chyba nikt tego jeszcze nie potrafi – dlatego tak bardzo śmieszą mnie zaklęcia miłośników PIS o lemingach i manipulacjach – podczas gdy u nas to jedna wielka prowizorka przedwyborcza, a nie jakiś świadomy marketing.
Nawet ten demoniczny PR Tuska, co to go ponoć wyniósł na szczyty (choć wszyscy wiemy, że na obecne szczyty wyniosła go raczej głupota i indolencja PISu) – nawet spod tego ponoć PR, co to tak genialnie naród oszukał – bez przerwy wyłazi dykta i grube nici.
Nie łudzę się, że ludzie będą wybierać partie dla ich programów wyborczych. Wybierają je raczej dla opakowania – i stąd wystarczyło, że Tusk odezwał się ludzkim głosem, by stylowo złożyć władzę populistów z PIs-LPR-SO do grobu.
Ale rzecz jasna w końcu nadchodzi „sprawdzam”. Da się wcisnąć konsumentowi kit, że sprzedajesz cudny proszek – ale jak nie pierze, to się co poniektóry głupek w końcu zorientuje. Tak, jak zorientował się z Kaczyńskimi.
W świetle takich założeń dość ciągle wysokie notowania Tuska i PO są raczej takim pozytywnym „sprawdzam”.
No, ale Kaczyńscy nie dali ludowi szans: Lepper wicepremierem i z pięć afer w ścisłych kręgach rządowych, plus otwarta polityczna korupcja nagrana przez telewizję – nie dało się ukryć, że ten towar śmierdzi.
Simon dnia 5 mar 2009 | zablokuj
Simonie, czy ty z jakiegoś powodu nie chcesz ze mną rozmawiać?
Kaśka dnia 5 mar 2009 | zablokuj
Czyli jak? Mamy kiepski i nieco mniej kiepski towar, ale lepszy taki niż żaden, czy kiepskich i nieco mniej kiepskich sprzedawców, a może wygłodniałych i/lub naiwnych klientów? A może wszystko naraz? W sumie przy założeniu pewnej przechodności osób między powyższymi grupami nic dziwnego, że dalej jest tak, jak było, czyli nie za fajnie. Niemniej Tusk przynajmniej robi wrażenie dobrego towaru (tzn. stara się zrobić i mu zależy), natomiast Kaczki jedynie twierdzą, że reszta jest do bani. Jak samemu się nie ma czym błysnąć, to taka technika na krótką metę starczy, dopóki… ano dopóki ktoś nie powie „sprawdzam”. Poza tym z tego, że ktoś obsobacza konkurencję wcale nie musi wynikać, że jest lepszy. Jakby był, czemu nie pochwali się wynikami, błysnąłby na tle gorszych? Chyba że – prosta konkluzja – wcale lepszy nie jest, kto wie czy nawet nie gorszy? Teoretycznie proste, prawda? Bzdura. I dzięki za komplement, ty również do ciemnego ludu nie należysz.
Dario dnia 5 mar 2009 | zablokuj
@Kaśka
Ależ skądże znowu, po prostu myślałem, że pytasz retorycznie.
Simon dnia 5 mar 2009 | zablokuj
Kaśka, kilka dni mnie nie było w domu, ale po powrocie przeczytałem Twoją refleksję i jestem oczarowany. To, co napisałaś powinno być na wielkiej planszy zawieszone na Pałacu Kultury i pokazywane w każdej telewizji na okrągło: „Gdyby Jarosław znalazł sobie jakiegoś całkiem prywatnego męża, byłoby to tylko z korzyścią dla kraju. Wszyscy wrzucili by sobie na luz”.
Jesteś świetna!!
andrzejjj dnia 7 mar 2009 | zablokuj
Andrzejjju (czy ja dobrze odmieniam?) Nie wydaje mi się, żeby to była taka odkrywcza refleksja. Chyba wszyscy tak myślą i tylko czasem ktoś nerwowo nie wytrzyma i napisze to czarno na białym.
Mam nadzieję, że się dobrze bawiłeś, gdziekolwiek byłeś.
Ty też jesteś świetny
Kaśka dnia 7 mar 2009 | zablokuj
Kaska, niby zarobkowo, ale bawiłem się świetnie, dziękuję. A przy okazji usłyszałem brzydki, ale śmieszny dowcip. Więc wstydząc się swojego prostactwa, jednak powtórzę. Otóż Kaczyńscy przyjechali do Kijowa i jedzą z Juszczenką kolację. Już się trochę zaprzyjaźnili i Juszczenko, z twarzą jaką znamy, zwraca się do naszej prezydentowej: „Marysiu, a ciebie kto chciał otruć?”
andrzejjj dnia 7 mar 2009 | zablokuj
Andrzejjju, nie wiem na czym to polega, ale dowcip, żeby był zabawny, musi być chociaż odrobinę okrutny. Ja też, wstydząc się swojego prostactwa przyznaję, że ten jest całkiem smakowity.
Ale ja Kaczyńską nawet lubię. Jest odważniejsza od męża i (chociaż to rzecz dyskusyjna) przy okazji ładniejsza też. Nie wiem, co musiałby powiedzieć Juszczenko prezydentowi.
Jeśli wyjazd był i przyjemny i opłacalny to sam miód.
Kaśka dnia 7 mar 2009 | zablokuj
cała ta strona jest beznadziejna. Od 1,5 roku rządzi PO a jak widzę autorzy w swoim zacietrzewieniu tego nie odnotowali. No cóż, dostaną po tyłku, ominą nas miliardy z ue (% wykorzystania środków za PO to 0,28) a wina i tak będzie PiSu…
johny dnia 8 mar 2009 | zablokuj
jeśli by tyle nie gadali a coś zrobili to bym za tym była
rambo dnia 22 mar 2009 | zablokuj