.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do nowego serwisu www.DobrePaństwo.pl

Germański najeźdźca

11 lutego 2009 – 22:47

Nielichej rozrywki dostarczył nam dzisiaj Jan Maria Rokita, który w towarzystwie swojej małżonki wracał liniami Lufthansa z Monachium do kraju. Według zeznań współpasażerów upierał się, by płaszcz jego żony leciał w biznesklasie, podczas gdy bilety miał wykupione w klasie ekonomicznej. Obsługa samolotu nie pozwoliła na takie wykroczenie i przeniosła płaszcz do właściwego przedziału. Jan nie mógł znieść, by niemiecka stewardessa pastwiła się nad rdzennie polskim płaszczem jego międzynarodowej małżonki. Protestował tak zdecydowanie, że został poproszony o opuszczenie samolotu. Gdy ponawiany przez wiele minut prośby o opuszczenie samolotu poskutkowały jedynie mocniejszym chwytem na poręczach fotela, policja niemiecka przystąpiła do siłowego usunięcia pasażera. W opublikowanym nagraniu słychać dramatyczne wołanie:

Ratujcie mnie! Niemcy mnie biją!

Rodacy wykazali się kompletnym brakiem zrozumienia losu posła i akcję policji nagrodzili oklaskami.

  1. 128 odpowiedzi na “Germański najeźdźca”

  2. Nie ma PIS szczescia do samolotow, oj nie ma… :)

    Ciekawe co by wolal Lech “veto” K.

    Na germana?

    Moonraker dnia 11 lutego 2009 | zablokuj

  3. Znam takich jak Janek i Nelly. Para dziwaków, którzy myślą że świat krąży wokół nich. To łamżenie po samolocie i szukanie miejsca na płaszczyki. No i ten krzyk na końcu: “Ratunku, pomocy biją. Niemcy mnie biją” Gdyby to chociaż Francuzi…
    Oj Janek ja bym ci chętnie sam przy…

    Autopilot Off dnia 11 lutego 2009 | zablokuj

  4. Panie Janku,nie rob afery…Kto cie nie zna i twoich dziwactw.Plaszczyk nalezy polozyc tam gdzie twoje miejsce i to wszystko.

    Valdo dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  5. Kolejny dowód na to, że obcowanie z dziennikiem “Dziennik”, nie mówiąc już o współpracowaniu z tymże, zdecydowanie prowadzi do zaniku czynności intelektualnych. Oczywiście dotyczy to też wszystkich gazet “na prawo” od wyżej wymienionego tytułu.

    wehehe dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  6. Haa, “Ratujcie mnie, biją mnie Niemcy!” heheh nie sądziłem że Jasiu aż tak nisko pod pantoflem żony zdeptan został..

    Zik Rycerz dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  7. Szkoda, że nie wyrzucili go wraz żoną z samolotu w czasie lotu. Byłby jakiś kosmiczny desant. Inna sprawa to taka, że gdyby jego wielmozność Jan Rokita zrobił taki numer w Nowym Jorku, to dostałby paralizatorem, szybko trafiłby do aresztu, gdzie współwięźniowie wykorzystaliby jego drugie imię Maria, i dowiedziałby się wreszcie prawdy o swoim odbycie.

    Generał Electric dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  8. Szkoda że nie leciał z nimi Jarszlochsław Ka. Dopiero byłby ogień: “niemiecka napaść”, “oczywista bezwzględna nienawiść” etc.
    Może konkurs: jak Jarszlochsław nazwałby to zajście, gdyby brał w nim udział osobiście?

    El Moherro dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  9. Jaś Marysia widocznie dostaje korby na myśl o tym, że polska polityka potrafi istnieć bez niego, natomiast nie odwrotnie. Co więcej, trafia go, gdy przypomni sobie że przecież to sam, na własne życzenie, wycofał się z obiegu. Chciał zaszpanować żoną, z tym że zagraniczne linie nie przewidują przywilejów dla rodzimych posłów. Liczył na wsparcie ludzi i się zawiódł, ale sam się w to wpakował. Może ktoś ma się za nim wstawic i jeszcze samemu dostać od strażników lub wylecieć z samolotu? Jasiu, oszczędź sobie wstydu i zachowaj przynajmniej te resztki dobrego imienia, które chyba jeszcze masz. Bo świat się wokół ciebie nie kręci, ba, świat (polityczny) o tobie zapomniał. A jesli to cię tak wkurza, zajmij się samorządem albo walnij głową w ścianę i przestań robic z siebie pośmiewisko.

    Dario dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  10. Jeśli Pan stwarzał zagrożenia w ruchu lotniczym – łażenie po samolocie z płaszczykiem, olewanie poleceń stewardesy, trzymanie się fotela – to policja zachowała się profesjonalnie i tu moje dla niej gratulacje. Ordnung must sein! A co by było u nas – Pan pewnie w końcu usiadłby na kolanach dla pilota, a Nelly obok, płaszczyk powiesiłby na drugim pilocie a stewardesy olałby tak jak i chłopców w mundurach o groźnie brzmiącej nazwie policja.
    I zły niemiecki sąd też nie weźmie pewnie pod uwagę zasług politycznych i towarzyskich małżeństwa o nazwisku Rokita.
    Bo u germanów polcja to policja, a sąd to sąd – naruszenie porządku = interwencja, a u słowian, to słuzba dla władzy – taxi, catering, ochrona świąt kościelnych, skazywanie płotek a chronienie rekinów, samobójstwa w aresztach, niszczenie dowodów itd. Bo jak sprawa trudna jak porwanie, morderstwo to strach paraliżuje członki funkcjonariusza – a najpierw oczywiście mózg /o ile występuje/.

    Jerzy dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  11. Tak naprawdę powiedział “biją mnie niemcy”. No aż sie wierzyć nie chce. Taki spokojny i porządny człowiek to był. Pamiętacie jak kiedyś spotkał sie z Jarosławem i nawet mu ręke podał? A mógł zabić.

    Sam nie wiem co o tym myśleć bo nie do końca wiem w jakiej teraz jest partii.

    Phaet dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  12. Jaś (podobno – słyszałem od ludzi, którzy go ponoć znają) był całkiem miłym i normalnym człowiekiem do czasu, kiedy poznał i został poślubiony (specjalnie piszę, że został poślubiony, a nie poślubił) przez “cudowną” Nelly.

    osobiście uważam, że dla PO Jaś Marysia był najgorszą zarazą, bo usiłował robić z PO drugi PiS. przecież on miał poglądy czasem bardziej pisowskie niż kaczorki. a jeden pis to i tak już jest nadto dla Polski – dla to byłaby tragedia równa zaborom.

    zwróćcie uwagę, że sondaże PO wyraźnie podskoczyły właśnie po odejściu Marysi. i nic dziwnego, że Jaś tak “walczył z germańcem” ;-) w końcu musiał jakoś udowodnić swojej Nellusi, że jest facetem ;-)

    a krótko mówiąc: ech – wstyd.

    sunset dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  13. Z tego co mi wiadomo to Rokita jest dalej w PO.

    To jego słowa;
    -Nie chcę powiększać zamętu wynikającego z sytuacji, że mąż i żona znaleźli się po różnych stronach sceny politycznej. Robię to w imię zasad i z miłości do żony. Koledzy z Platformy, trzymajcie się -powiedział Rokita. Zaznaczył, że zostaje w PO i to jej życzy sukcesu. I że nie skorzysta z propozycji startu z PiS.
    Członek zarządu PO Paweł Graś powiedział nam: -Wielka szkoda dla PO, ale to decyzja człowieka z klasą, jedyna możliwa. Będzie nam brakowało Jana Rokity w tych wyborach i w starciu w Krakowie ze Zbigniewem Ziobrą.

    To taka mała uwaga dla tych co za każdym drzewem widzą PiS.

    father boss dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  14. Słucham radia i słyszę, że Jasiowi Marysi postawiono parę zarzutów, a on w zamian wniósł skargę na stewardessę i ochroniarza. Bo go “dupkiem” (Arschloch) nazwali. Zrobił człowiek zamieszanie, bo płaszcz żony powinien siedzieć w lepszym miejscu niż on sam, a nawet żona. I jeszcze ma żal, że służby zareagowały na niego jak na zwykłego lotniskowego awanturnika. Zastanawiam się, czy nie powinni mu czasem kaftanu założyć zamiast kajdanek.

    Dario dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  15. @fb :-)

    wolałbym widzieć PiS nie za drzewem :-)

    sunset dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  16. father boss

    Może Jan Rokita za każdym drzewem PISu nie widzi. Ale we własnym łóżku, to na pewno:)

    A poważnie: owszem, był ważnym politykiem PO. Czy w PO nie ma głupoli, karierowiczów, megalomanów (ten ostatni przypadek to Rokita). Ależ są! To normalne i występuje w każdej partii.
    Natomiast nie jest normalne, gdy poprzez umiejętny odsiew partia zaczyna się składać WYŁĄCZNIE z takich osób, jak PIS
    Sam, mam żal do Zyty, którą uważam do dziś za porządną babkę, że legitymizowała PIS, będąc tam ministrem. Ale to nie przekreśla jej jako człowieka.
    Podobnie mam szacunek do pani Gęsickiej, choć słynną konferencją – mówiąc brzydko – dała się wykorzystać kaczkom. Ale poza tym zazwyczaj jest kompetentna.
    Jak widzisz, nawet w PISie, choć z trudem, można znaleźć ludzi z sensem.
    Sęk w tym, ile to trudu wymaga:)

    Simon dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  17. I pomyslec, ze ten kabotyn byl rozwazany jako kandydat na premiera.

    Marek dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  18. pan Rokita musi pamiętać że poza Polską jest nikim…czyli musi się stosować do procedur..jak wszyscy..

    ciotkamatylda dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  19. kwik mordowanego in spe płemiełowskiego ego na pokładzie szwabskiego flugcojga odbił sie szerokim echem na całym świecie.
    Janek i tak ma szczęście,że trafił na polizei i Lufthansę.
    Gdyby tak trafił na ochroniarzy pewnej koszernej linii lotniczej,to Nelly odbierałaby go jako bagaż,zapakowany w czarny plastikowy worek.
    Biedna “dziura w męskim odbycie”.

    qadam dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  20. Jak zostanie premierem to na pewno nie będzie latał rejsowymi samolotami, wpisali go na czarną listę i nawet na niemieckie lotniska już nie ma wejścia.

    Cutugno dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  21. Nazbyt rozbudowane ego Pana Ex-Posła z Panią Poślicą doprowadzą nas do zerwania stosunków dyplomatycznych. No bo jakże to tak – sam Jan Maria Rokita niemalże rzucony na glebę i nic ?
    A co na to dwa nieduże geltenmeny ? Nie wystąpią zbrojnie w obronie ? A BBN ze Szczygłą na czele ?
    Podpowiadam : Jest to doskonały pretekst do akcji odwetowej (np. – wysłać “Grom”, wysadzić Bramę Brandnburską czy jeszcze coś innego).
    A poważniej nieco – kto tak naprawdę się skompromitował?

    P.S. A ” arschloch” to nie jest “dziura w odbycie” ( bo odbyt jest właśnie dziurą) – tylko po prostu “dziurą w dupie”.

    ryszard dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  22. Z taką nawiedzona gębą i akcentem, sam bym jako służba lotniskowa izolował indywiduum w kretyńskim kapeluszu z pozornie babskimi rysami. Takie pary to w zoo powinny wystepować, a nie jako polscy parlamentarzyści, w tym “ocierający sie o premiera”. Temu zajęczemu ryjkowi juz dziękujemy.

    jasneżeja dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  23. Jeszcze sie w to wszystko wmieszał PiS w osobie Bruździńskiego.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,130,title,Brudzinski-Rokita-budzi-poploch-wsrod-obslugi-lotnisk,wid,10841732,wiadomosc.html

    Jak widać, każdy pretekst dobry, żeby krzyknąć “rząd nic nie robi”. Czekam, aż PiS, zamiast tylko udawać przyjaciela “posła, który otarł się o stanowisko premiera” i z boku dolewać oliwy do ognia, zażąda komisji śledczej w sprawie “incydentu monachijskiego”. Albo jeszcze lepiej, wypowie wojnę Niemcom. Niech teraz Palestrina albo father boss wytłumaczą mi, jaki jest sens – według mnie kompletnie niepotrzebnego – (bo nic to do sprawy nie wnosi, a tylko zaognia sytuację) wpychania się posła PiS do WYWOŁANEGO PRZEZ BYŁEGO POSŁA INCYDENTU?
    Przypomnijmy, że Nelly, czyli posłance, włos z głowy nie spadł – sama wyszła z samolotu. Gdyby tu była interwencja Policji, mogłoby być ciekawie i mógłby być powód do złożenia oficjalnego protestu czy czegoś w tym stylu. Ale mąż parlamentarzystki – Jan Rokita – nie jest już osobą publiczną ani nikim ważnym. Swoją drogą, jakie podstawy ma Brudziński, by kwestionować (potwierdzaną zresztą przez współpasażerów) wersję Policji? Był tam, widział? A jeśli Rokita nie potrafi zachować się w samolocie i wywołuje awantury, to załoga miała święte prawo go wyprosić. Nie chciał sam wyjść – pomogła Policja. Stawiał opór – użyli przymusu fizycznego. A Brudziński tylko niepotrzebnie jątrzy. Widocznie za cicho o nim w mediach i sam chcial “błysnąć”, tyle że mu nie wyszło…

    Dario dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  24. I tak lepiej, że krzyczał ‘niemcy’ a nie ‘żydzi’

    Phaet dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  25. “Szkoda że nie leciał z nimi Jarszlochsław Ka. Dopiero byłby ogień: “niemiecka napaść”, “oczywista bezwzględna nienawiść” etc.
    Może konkurs: jak Jarszlochsław nazwałby to zajście, gdyby brał w nim udział osobiście?

    El Moherro dnia 12 luty 2009″

    Nie musiał lecieć. Już się wziął za sprawę po swojemu:)
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,J-Kaczynski-trzeba-interweniowac-ws-Jana-Rokity,wid,10842879,wiadomosc.html

    Simon dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  26. Swoją drogą, jakież ten facet ma samozaparcie! Zauważyłem, że Jarosław nie przegapi absolutnie żadnej okazji, którą może wykorzystać, żeby publicznie zrobić z siebie durnia.

    Simon dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  27. No i Jarosław Kaczyński znowu przystępuje do akcji. Jakiej akcji? Przecież znowu będzie się awanturować z Niemcami! A z tego słyną ONRowcy, którzy przy okazji są pełni miłości do Rosji. Czy któryś ONRowiec darł ryja za czasów PRLu?
    NIKT! Było im tak dobrze, jak nigdy w życiu. Przy wielkim bracie, z dala od kapitalistycznej Europy.

    Wychodzi dwulicowość Kaczyńskiego – najeżdżać na komunistów, a samemu przyjmować jeszcze gorszych. Chociaż nie – on najeżdża na takich komunistów jak Lech Wałęsa, Adam Michnik, Stefan Niesiołowski, Karol Wojtyła itd. itd. a mógłby przyjąć Jaruzelskiego i bronić go, robiąc szum w przejętym przez swoją frakcję IPNie.

    Najgorsze w tym jest to, że on daje do zrozumienia Europie, że jego nienawiść do Europy oznacza nienawiść całej Polski do Europy. On chce upokarzać Polaków za to, że śmieli przejść na kapitalizm wbrew jego jedynie słusznej woli. Ja tylko czekam, aż zacznie negować Katyń (a pewnie zacznie, byle nastawiać Polaków przeciwko Niemcom).

    zonque dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  28. @father boss

    “Z tego co mi wiadomo to Rokita jest dalej w PO.”

    To wiesz tyle, co nic. John Mary wystąpił z PO jak Nelly dołączyła do sPiSku. Powiedział coś w stylu tego, że musi się szanować, a sytuacja, kiedy on jest w PO a jego żona w PiS jest groteskowa i dlatego występuje z PO.

    threepwood dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  29. Dziennikarka: “Jak zachowywał się pani mąż?”

    Nelly Rokita: “Bardzo powściągliwe, wie pan. Ja nawet byłam zdziwiona jak bardzo powściągliwa zachowywał się i już na posterunku policyjnym, jak również w samolocie.”

    Jan Maria Rokita: “Ratujcie mnie! Państwo są Polakami, ratujcie mnie!”

    Ktoś tu chyba kłamie.

    Wuch dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  30. Wicepremier u Suchockiej
    ale słabo grał w te klocki
    potem premier aż z Krakowa
    do rządzenia się gotował!
    Gdy ich Jarcia zły wykiwał
    to na bramki dwie pogrywał
    Nelli w służbie u kaczorów
    on prowadził grę pozorów
    i gdy PiS chciał Polskę spalić
    Jaś platformę miał rozwalić
    i już znów miał być premierem
    nagle został wielkim zerem
    i w niemieckich samolotach
    robi to co Jarek w spotach!

    kt dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  31. Lufthansa powinna natychmiast zwolnić całą obsługę, wpuszczenie dwoje Rokitów do jednego samolotu jest największym skandalem w dziejach całego lotnictwa.
    Przecież oni razem potrafią rozwalić wszystko co daje jakieś oznaki życia.

    grzela dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  32. @simon
    Mogę się zgodzić z tobą w tej kwesti:
    Czy w PO nie ma głupoli, karierowiczów, megalomanów (ten ostatni przypadek to Rokita). Ależ są! To normalne i występuje w każdej partii.
    Ale z tym nie:
    Natomiast nie jest normalne, gdy poprzez umiejętny odsiew partia zaczyna się składać WYŁĄCZNIE z takich osób, jak PIS.

    Zadałem sobie trud poczytania na temat wybitnych postaci PO.
    I oto co znalazłem:

    Donald Tusk
    Krotka charakterystyka Tuska: Intelektualnie pusty, brak oczytania, erudycji, zadziorności, faryzeizm, złośliwość, brak obycia politycznego, puste słowa, slogany, zakłamanie, demagogia przewyższająca Leppera. Dostał pstryczek w nos od Kwaśniewskiego, za swoją pewność siebie, zlekceważenie przeciwnika, popisywał się, że wie jak założyć firmę a Kwaśniewski – ja mogę powiedzieć panu jak wygrać wybory prezydenckie. Kwaśniewski merytorycznie zdemolował Tuska, obnażył jego brak wiedzy kłamstwa i demagogie.

    Schetyna
    W Platformie rządzi dziś niemal wszystkimi. Poza Donaldem Tuskiem, którego jest przybocznym. Wykonuje każde jego polecenie. Ale nie jest kapciowym jak Wachowski. Bo tak naprawdę on trzyma w ręku partię, struktury. Tusk zna jego wady, ale wie, że Schetyna jest mu niezbędny. Jest wicepremierem i szefem najpotężniejszego ministerstwa. Panuje nad policją i cała państwową administracją. W Platformie wojował też z Piskorskim. Razem z Tuskiem uznał, że Piskorski źle robi Platformie, po aferach z “układem warszawskim” postanowił go usunąć. Od takich zadań jest Grzegorz Schetyna. I Piskorski został pokonany, choć sam grał bardzo ostro i do końca. – Pamiętam, jak to z nim robili. Stopniowa, metodyczna egzekucja na zimno. Siedzieliśmy kiedyś razem w pokoju. Wszedł Paweł, oni siedzieli. Paweł cały czas stał. Nikt nie powiedział mu, by usiadł. Coś do nich mówił, tłumaczył, oni odpowiadali z niechęcią, jak do natrętnego kelnera – wspomina jeden z polityków PO.
    “Przekręt”, “bandycki numer”, “szwindel” – to tylko niektóre określenia, jakich używają szeregowi członkowie olsztyńskiej PO wobec skandalicznych manipulacji wyborczych dokonanych tam przez Grzegorza Schetynę w 2005 i 2006 r.Chodzi o bulwersujący proceder tzw. pompowania kół członkowskich – czyli zapisywania do PO fikcyjnych członków, których liczba przekłada się potem na liczbę delegatów na zjazd wyborczy partii (3 członków to jeden delegat). Metoda jest prosta: do poszczególnych kół członkowskich wystarczy zapisać jak najwięcej znajomych, krewnych, a nawet – jeśli przyjdzie taka potrzeba – zupełnie postronnych osób. W wyniku takiego pompowania, dokonanego w 2006 r. przez przyszłego wicepremiera Schetynę i posła Sławomira Rybickiego, władzę w regionie przejęli działacze nie posiadający w Olsztynie żadnego społecznego i politycznego poparcia – wśród nich obecny wiceprezydent miasta Tomasz Głażewski, który zasłynął ostatnio z zablokowania radiowej audycji na temat jego związków z SB.

    Zbigniew Chlebowski
    Pierwszy burmistrz który doprowadził do bankructwa miasto i gminę Żarów.
    bo będąc burmistrzem jednej z gmin na Dolnym Śląsku naraził ją na wielomilionowe straty. Taki typ! Szkoda tylko że ludzie uwierzyli takim dziadom!

    Bronisław Komorowski
    Przyjaciele i wrogowie Bronisława Komorowskiego uważają, że gdyby zechciał, mógłby być w gronie głównych pretendentów do urzędu Prezydenta RP. Ale on nie chce, przynajmniej teraz. Dlaczego? Czy chodzi o tajemnicze spotkanie Marszałka Sejmu z pułkownikiem Wojskowych Służb Informacyjnych Aleksandrem L., który jest dziś podejrzany o żądanie łapówki w zamian za obietnicę uzyskania pozytywnej opinii Komisji Weryfikacyjnej?

    Platforma to taka świąteczna paczka, średnio dobrze opakowana i pusta w środku. A to ze ma takie poparcie, to socjotechnika (TVN24 i TVN, GW, Lis, Olejnik i inni szacowni dziennikarze) i część wykształciuchów się nabrała

    father boss dnia 12 lutego 2009 | zablokuj

  33. @father boss

    “to ze ma takie poparcie, to socjotechnika (TVN24 i TVN, GW, Lis, Olejnik i inni szacowni dziennikarze) i część wykształciuchów się nabrała”

    Jasne, jasne. Spora część elektoratu PO to po prostu negatywny elektorat PiS, który wybiera Platformę jako mniejsze zło i jedyną partię, która ma szansę powstrzymać Kaczyńskich. Dla wielu najistotniejsze jest to, żeby ta patologia zwana Prawem i Sprawiedliwością nie powróciła do władzy. Wy, PiSiaki, najwyraźniej nie zrozumiecie tego nigdy, tylko będziecie gadać o manipulacji i układzie.

    A mistrzem socjotechnicznych manipulacji pozostanie PiS – oni to dopiero potrafią w iście PRLowskim stylu odpowiednio wybiórczo stosować dane statystyczne, ściemniać i rzucać fałszywe oskarżenia. Nie mówiąc o istnieniu takich tworów jak Jasiu Śmietana czy Antek Emigrant. Albo o hipokrytach jak Palestrina, którzy przełkną wszystko i przemilczą wiele, byle tylko pokazać, że PiS ma rację.

    No i to antyinteligenckie nastawienie – PRL bis. To jest dopiero skuteczny zabieg socjotechniczny, skoro taki father boss pisze o “wykształciuchach” a Palestrina bełkocząc usiłuje wjeżdżać na ludzi, którzy “ledwo co doczołgali się do magisterki”, a według naszego trolla i tak są głupi (bo nie głosują na PiS – iście inteligentna argumentacja… rodem z piaskownicy).

    Na szczęście jest PiS, który zrobi z inteligentami porządek. A tak się składa, że inteligencja to podstawa rozwoju społeczeństwa – co nie przeszkadza sPiSkowi zniżyć ich do poziomu ograniczonego proletariatu, jednocześnie mówiąc, że właściwy proletariat to prawdziwa inteligencja – tylko dlatego, że popiera PiS. Jest to nad wyraz żałosny zabieg socjologiczny, który ma jednoczyć tych, którym się w życiu nie powiodło przeciw wspólnemu wrogowi, którego jedyną winą jest to, że nie popiera PiS i coś mu się w życiu udało. Dlatego mówię tej “partii” NIE.

    threepwood dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  34. Ciekawe, czy Jasio tak samo beczy jak zona go bije : )

    rep dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  35. @threepwood

    Może byś tak podał konkrety np na socjotechniczne manipulacje PiS. Wybiórcze stosowanie danych statystycznych, ściemnianie itp. Bo PO tego oczywiście nie robi.
    Co do wykształciuchów to bardzo trafne określenie dla dzisiejszych wyborców zwłaszcza tych pseudo -studentów po prywatnych szkołach.
    Definicja wykszkałciucha (z Wikipedii):
    “Wykształciuch, a także wykształceniec – pejoratywne, ironiczne określenia osób posiadających formalnie wyższe wykształcenie, ale postrzeganych jako niespełniające wymogów koniecznych do osiągnięcia statusu inteligenta.”
    Idealnie pasuje dzisiaj do ludzi którzy z braku wiedzy nie załapali się na państwowe uczelnie, więc pokończyli płatne (a takie to największe tumany kończą). No i co się dziwić że takich mamy wyborców.

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  36. @fb

    1. Co do konkretów – zaglądnij se do Muzeum, eksponaty np. “Dialektyka stosowana”, “Teoria względności”. Miłej lektury.

    2. Zechciałbyś objaśnić może co to jest “status inteligenta”? Czy chodzi Ci o “inteligencję pracującą” stanowiącą jeden z elementów “ludu pracującego miast i wsi”? To już znamy, a ja dupek (”dziura w odbycie męskim”), myślałem, że jakiś czas temu z tym skończyliśmy

    3. Chyba najwyższa pora, żebyś ze swym pryncypałem znalazł sobie takie miejsce na ziemi, gdzie tych wykształciuchów nie będzie, a wyborcy – co za tym idzie – będą po Waszej myśli.

    BTW – w zapale polemicznym chyba umknęło Ci, że prezes ogłosił nową strategię i zapowiedział, że nie będziecie więcej jątrzyć, dzielić, stygmatyzować, urażać, za co zresztą już parę razy przepraszał

    jendras dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  37. I taki gość był “namaszczany” na premiera, masakra,wstyd, do niebytu lub racze odbytu z nim.

    krabek dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  38. @jendras ;-)

    kaczorowi się to tylko bezwiednie powiedziało, że nie będzie jątrzyć, dzielić, stygmatyzować obrażać ;-) poza tym, z tego co zrozumiałem (@fb popraw mnie jeśli się mylę, bo jestem tylko wykształciuchem po PW) dotyczyło to tylko JK, bo reszta PiS’u może robić co chce, bo wszak to nie jest partia wodzowska ;-)

    “Dialektyki stosowanej” oraz “Teorii względności” @fb czytać nie będzie bo to nie wchodzi w zakres jego obowiązków partyjnych ;-)
    @fb ma od-do czyli walczyć z wykształciuchowatymi POpaprańcami na SD :-D . i w dalszym ciągu nie może zrozumieć, że SD nie jest za PO, a tylko przeciw PiS’owi, oraz że większość zaglądających tutaj przeciwników PiS’u jest zbyt stara, aby móc kończyć uczelnię prywatną ;-D.

    ale ale… w końcu @fb wykształciuchem nie jest i nie musi rozumieć co się do niego pisze. szef powiedział, że są wykształciuchami więc tego się będzie trzymał :-D

    sunset dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  39. Coś jest na rzeczy, skoro wykształciuchy się obrażają.

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  40. @father boss
    Co do wyliczania grzeszków polityków PO – zastosowałes właśnie stały chwyt socjotechniczny, jaki wykonuje stale PIS – więc na twoim przykładzie pokażemy kilka pisowskich chwytów socjotechnicznych:

    1) primo: obrzucanie błotem, może się przyklei. Popatrz, co napisałeś o Tusku: żadnych konkretów, same negatywne emocje. Masz do nich prawo, rzecz jasna, ale twoje “nie lubię bo nie lubię” bez zarzutów merytorycznych doprowadza dyskusję do absurdu. Rozmawiamy w ten sposób, że Tusk jest ryży i fałszywy – a nie jest to dyskusja na poziomie, do którego przywykłem.

    Żeby ci to uświadomić, zrobię dokładnie to, co ty.
    “Dostał pstryczek w nos od Kwaśniewskiego, za swoją pewność siebie, zlekceważenie przeciwnika, popisywał się, że wie jak założyć firmę a Kwaśniewski – ja mogę powiedzieć panu jak wygrać wybory prezydenckie. Kwaśniewski merytorycznie zdemolował Tuska, obnażył jego brak wiedzy kłamstwa i demagogie.”

    No i pięknie. Czyli kolejność dziobania jest taka: Kwaśniewski zdemolował Tuska w debacie (jako żywo nie przypominam sobie, ale, jak słusznie stwierdziłeś, każdy widzi to, co chce); natomiast Tusk bez wątpienia zdemolował Kwaśniewskiego. Skoro więc Tusk nie ma wartości, bo go ustawił w rządku jakiś postkomuch, to logicznie rzecz biorąc Jarosław Kaczyński nie ma wartości w dwójnasób.

    Widzisz? Chwyt socjologiczny pierwszy: nieważne argumenty, niech się gówienko przyklei.
    “wśród nich obecny wiceprezydent miasta Tomasz Głażewski, który zasłynął ostatnio z zablokowania radiowej audycji na temat jego związków z SB.”
    Nic nie wiemy o facecie, o jego rzekomych związkach z SBe, o sytuacji w radiu – ale dla pisowca już będzie agentem. Jak Boni, np.

    Sprawia to fałszywe wrażenie symetrii. PIS może grzeszy, ale PO bardziej.
    No to popatrz, ty piszesz o postaciach PO używając wartościowań mczysto ocennych i plotek, a my mamy:
    - taśmy Beger
    - aresztowania Lipca, Kaczmarka, Netzla, Kornatowskiego
    - kryminalne wyroki Leppera
    - wyłudzenie 300m zł, do których wierchuszka PIsu przyznała się przed całą Polską
    - szacher macher Kamińskiego przed wyborami
    - itd., itd.

    Otóż twierdzenie, że jest tu jakaś symetria, to właśnie chwyt socjotechniczny. Bo ze ścisłego grona przywódczego i administracyjnego PIs mamy po dwóch jego latach rządów całkiem sporo kryminalistów, natomiast po półtora roku PO – póki co, żadnego

    2) chwyt socjotechniczny drugi:
    “Platforma to taka świąteczna paczka, średnio dobrze opakowana i pusta w środku. A to ze ma takie poparcie, to socjotechnika (TVN24 i TVN, GW, Lis, Olejnik i inni szacowni dziennikarze) i część wykształciuchów się nabrała”

    Otóż, mówi to miłośnik formacji, która:
    - zawłaszczyła publiczną telewizję i radio, nasadzając na ich szefów swych partyjnych namiestników;
    - ręcznie sterowała wiadomościami w TVP (żenujące działania Pati Koti, zresztą kochanki ministra sprawiedliwości)
    - przejęła “Rzeczpospolitą”,a z “Wprost” zrobiła słup ogłoszeniowy dla PISowskich służb specjalnych
    - bez żadnej żenady wykorzystywała wpływ Radia Maryja, w którym pisowscy politycy oddawali chętnie diabłu ogarek i grzecznie składali rączki, jak im Padre Direttore kazał

    Na czym polega chwyt socjotechniczny? Oskarżmy innych o to, co sami robimy! Otóż nagły wzrost popularności braci Kaczyńskich, którzy wszak na długo zniknęli z polskiego życia publicznego – to nic innego, jak długi i wyczerpujący przegląd przeróżnych metod PR! Od szeptanej propagandy o zdradzie w Magdalence (w której notabene byli także Kaczyńscy), przez obsesje Macierewicza, przez ministrowanie Lecha w AWS, czyli pierwsze przymiarki do wizerunku szeryfa, przez spoty z pustymi lodówkami i wyślizganie PO po wyborach, przez dziadka z Wermachtu – aż do dzisiejszych żenujących “poprawek wizerunku” kiedy się okazało, że trzeba tak jak PO, bo się zmieniła sytuacja i ludzka mentalność.

    Dlatego ludziom o mentalności spiskowej, ślepo wierzącym wodzowi jednej partii i usłużnie dialektycznie tłumaczącym, dlaczego na tym zakręcie dziejowym w PISie czarne jest białe – zarzuty, że inni są zmanipulowani i lemingowaci po prostu nie przystoją. Są śmieszne.

    3) czyli mamy już obrzucanie błotem, żeby się przykleiło, potem wykazywanie, że nasze grzechy mają oponenci, tylko większe – chcesz trzeci chwyt, który sam stosujesz? Proszę bardzo: co robi złodziej, jak go za rękę łapią? To proste: krzyczy: “Łapaj złodzieja!”, żeby odwrócić od siebie uwagę.

    “Czy chodzi o tajemnicze spotkanie Marszałka Sejmu z pułkownikiem Wojskowych Służb Informacyjnych Aleksandrem L., który jest dziś podejrzany o żądanie łapówki w zamian za obietnicę uzyskania pozytywnej opinii Komisji Weryfikacyjnej?”

    No proszę, mamy jakieś spotkanie, którym prokuratura się zajęła. Z tego co wiem, osoby odpowiedzialne za tę korupcję, siedzą w aresztach. Ale nie są związani z Komorowskim, tylko z Olszewskim i jego komisją – działającą zresztą w sposób skandaliczny; z nocnym przewożeniem akt tam, gdzie byc nie powinny, z wyciekiem danych i utratą dokumentów; a w końcu z niewypełnieniem zadań, do których została powołana (żenujące nieudolność i los setek niezweryfikowanych oficerów, którzy nie wiedzieli – idą do cywila, czy nie?). W końcu PO musiało zakończyć tę ponurą, paranoidalną szopkę nową ustawą – a efekt jest taki, że owszem, za korupcję siedzą, ale nie ludzie związani z Komorowskim, tylko z Olszewskim

    Takie trzy chwyty socjotechniczne na szybko – trudno, żebyś był wcześniej ich świadomy, skoro sam mimowolnie je stosujesz.

    Simon dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  41. @father boss
    Jeśli zatem chwyt socjotechniczny pt. PIS ma grzechy – ale PO większe, podczas gdy mowa o aferach, jakie miały miejsce za rządów PIS – powiadam, jeśli ten chwyt na ciebie działa, to dobrze. Sam szukasz wciąż potwierdzeń, sam nie chcesz być idiotą, którym ktoś manipuluje – więc szukasz, szukasz – i znajdujesz… że Tusk jest pusty intelektualnie i próżny (patrz – punkt 1. twojej wypowiedzi).
    Doprawdy – możesz zatem wierzyć w to co chcesz, ufając jak najbardziej wątłym podstawom – racz jednakże w tych, co tak nie robią, nie widzieć od razu osobników zmanipulowanych.

    Zauważ, że abstrahuje od tego, co uważam za największe grzechy PIS – bo afery, złodziejstwo, propaganda – da się przeboleć.

    Dużo gorszy był zamach na demokrację i trójpodział władz.
    Już choćby dla tego samego dla mnie nie będzie symetrii między partią populistyczną, a jakąkolwiek inną.
    Tobie chciałem wykazać że dajesz się uwodzić socjotechnice, której nie widzisz, już na poziomie najprostszym: dyskusji ile to i jaki polityk kradnie.

    Dedykuję ci, o niezłomna patriotyczna lelijo, nieskalana propagandą, postać posła Jacka Kurskiego. Ten ile spotów narobił. Pamiętasz film “Nocna zmiana”? Kupił ciemny lud? Kupił.

    Tyle o chwytach socjotechnicznych.

    Simon dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  42. “Coś jest na rzeczy, skoro wykształciuchy się obrażają.”

    Father boss – na rzeczy to jest to, że każdy obrzucany wyzwiskami się obraża.
    To cię dziwi jakoś, czy postanowiłeś zostać łowcą mniemanych kompleksów u interlokutorów, jak Palestrina? Taka dyskusja nieodmiennie źle się kończy – zatem: zejdź z tej drogi, jak zalecał wspaniały, bo demolujący Tuska Kwaśniewski.

    Simon dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  43. @Simon :-)

    wg. słów Kurskiego: “ciemny lud to kupi”

    kto to kupił? przeciwnicy PiS, czyli my?
    czy też może zwolennicy PiS?

    to jest ciemny? kogo Kurski nazwał “ciemny” i czy na pewno o kolor mu chodziło? ;-)

    sunset dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  44. @ father boss

    Jak zwykle, mówiąc delikatnie, manipulujesz, a tak naprawdę – łżesz jak pies. Sądziłeś, że nikt sobie nie zada trudu, aby sprawdzić twoje insynuacje?
    Otóż zadałem sobie trud i sprawdziłem.
    Zbigniew Chlebowski był burmistrzem w Zarowie w latach 1998-2001, A WIĘC 7. LAT TEMU!!! I w tym czasie gmina dostała nagrodę za najlepsze wyniki gospodarcze. Natomiast kłopoty zaczęły się pod rządami pani burmistrz z PiS-u, dzisiejszej posłanki, która swoją nieudolnością obarcza poprzednika (stała metoda PiS-u, zapewne zapisana w tajnym aneksie do Statutu).
    Jeżeli wszystkie twoje “rewelacje” są równie rzetelne i prawdziwe ( a inne kłamstwa wytknęli ci już inni), to następnych twoich “doniesień” nawet nie ma sensu sprawdzać.

    A tak na marginesie: Może, wzorem swego idola, spróbowałbyś choć na trochę przestać kłamać i obrażać? Ja wiem, że w twoimm przypadku będzie to szalenie trudne i wbrew twojej naturze, ale spróbuj. Jarosław wielkim wysiłkiem woli jest grzeczny już drugi tydzień.Może i tobie się uda choć parę dni?

    ryszard dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  45. Ryszard
    takie szybkie moje sprostowanie >te swoje wiadomości wziąłeś z strony Chlebowskiego:
    http://www.chlebowski.ng.pl/php/viewpage.php?page_id=1
    Więc się nie ośmieszaj.
    Ja nigdy nie kłamię dobrze o tym wiesz, gdyż swoje argumenty popieram solidnym linkiem:
    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/796084.html
    Przeczytaj dokładnie a potem się wypowiadaj.

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  46. @ryszard

    Poczytaj sobie
    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/796084.html
    a potem się wypowiadaj.

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  47. @ryszard

    Może poczytaj trochę a później się wypowiadaj
    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/796084.html

    Bo powołujesz się na stronę Chlebowskiego, a to gruba przesada?

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  48. @simon

    Po co się przegadywać. Wystarczy że przez Donalda jesteśmy pośmiewiskiem Europy.
    http://www.youtube.com/watch?v=Keff2roCQz4&feature=related

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  49. @father boss
    Przeczytałem artykuł pod linkiem, który podajesz
    No i:

    “Na koniec ubiegłego roku dług Żarowa sięgał prawie 17 mln zł i stanowił aż 71 proc. całego wykonanego w 2006 roku budżetu. Dlatego Regionalna Izba Obrachunkowa zarzuciła poprzedniej burmistrz Lilli Gruntkowskiej złamanie dyscypliny budżetowej.”
    Pani burmistrz z PISu, dodajmy.

    “- Kryzys finansowy miał swój początek już w 1998 roku, kiedy burmistrzem był Zbigniew Chlebowski – mówi Lilla Gruntkowska, przez pięć lat burmistrz miasta, a w latach 1990-2001, kiedy gminą rządził obecny poseł PO, sekretarz urzędu. – Wtedy zaciągnęliśmy 10 milionów złotych kredytu na budowę gimnazjum. Jego spłata rozpoczęła się w 2002 roku, a wraz z nią problemy.”
    A zatem latach, kiedy burmistrzem był Chlebowski – przez całe lata 90 – nie było problemów. Problemy zaczęły się w 2002 roku – czyli za burmistrza pisowskiego, nieprawdaż? Pani burmistrz wyrwało się: TO WTEDY ZACZĘŁY SIĘ PROBLEMY.

    “Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 2001 i 2002 roku gmina przekroczyła dopuszczalną przez prawo granicę 60 proc. zadłużenia.”
    A dziś ma ponad 70%? Czyli przez osiem lat sytuacja się pogorszyła, a nie poprawiła? A zakładam,. że poziom budżetu Żarowa z roku 2001 i 2007 to raczej nie to samo? Więc dzisiejsza suma równa 70% budżetu siedem lat temu zapewne stanowiłaby procent większy. Czyli winien Chlebowski z mniejszym budżetem, że po nim nie spłacili 10 mln przez siedem lat, a burmistrz niewinna z większym budżetem, że nie tylko nie spłaciła, ale jeszcze zwiększyła zadłużenie? To się właśnie nazywa złamanie dyscypliny budżetowej, nieprawdaż?Którego dopuściła się burmistrzb z PISu.

    Pani burmistrz twierdzi, że problemy są przez to, że Chlebowski zaciągnął 10 mln na budowę gimnazjum. Minęło siedem lat, a dług wynosi 17 mln.
    To przez ostatnie siedem lat to Chlebowski tak długi spłacał?

    Pięknie to wygląda – burmistrz z PIS złamała dyscyplinę budżetową, nie spłacała długów, zapewne zaciągnęła następne – i kto winien?
    A ktoś, kto tam rządził niemal dekadę temu.

    Kolejny przykład “sprawiedliwości” i “prawa”.

    Simon dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  50. @father boss

    Nie uczyli cię starsi, że żarty z nazwiska sa nie na poziomie?

    Jeżeli Tusk jest pośmiewiskiem Europy przez śmieszne nazwisko, to pomyśl, jak Europa zareagowała na bliźniaki jednojajowe – premiera i prezydenta.
    Śmieszne?

    Ja twierdzę, że jesteśmy pośmiewiskiem w Europie nie wtedy, kiedy ktoś się śmiesznie nazywa, albo jest małego wzrostu, czy mlaska – a jeśli ty tak twierdzisz, to troszkę to o tobie świadczy, nie uważasz?

    Ja sądzę, że stajemy się pośmiewiskiem Europy, kiedy jedzie Prezydent do Lizbony, ale głowy państw muszą dzwonić do jego brata – potem obiecuje, że podpisze traktat, ogłaszając, że to jego zwycięstwo, następnie go ponad rok nie podpisuje – natomiast jeździ badać, gdzie są snajperzy w Gruzji i szarpie się z ministrem MSZ o krzesło, po drodze pokazując najbardziej obraźliwy gest krajów śródziemnomorskich Sarkozemu.

    A ciebie bawią żarty jakiejś stacji radiowej z imienia i nazwiska Tuska? Na zdrowie!

    Simon dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  51. @fb

    “Moźe poczytaj trochę, a potem…”
    Otóż wyobraź sobie, że poczytałem, a ponieważ mam skrzywienie zawodowe – sprawdzam po kilka razy zanim się podpiszę. I Z CAŁĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ STWIERDZAM, ŻE KŁAMIESZ JAK ZWYKLE – A ZŁAPZNY NA KŁAMSTWIE MÓWISZ, ŻE TO NIE TY. mIEJŻE TROCHĘ SZACUNKU – NIEKONIECZNIE DO NAS, ALE DO SIEBIE, BO ROBISZ Z SIEBIE PO PROSTU SZMATĘ!!!

    ryszard dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  52. @simon

    Ty tego naprawdę nie zrozumiałeś, czy tylko udajesz że nie rozumiesz. Już w 2001 i 2002 roku gmina przekroczyła dopuszczalną przez prawo granicę 60 proc. zadłużenia. W 2001 roku było to ponad 70 proc. A zresztą, jak był takim super burmisztrzem, to czemu wybrali z PiSu. Zapytaj tych ludzi z Żarowa.

    A owszem bawią mnie żarty z Tuska tak jak Ciebie z Kartofla. Bo jakie to było śmieszne.

    father boss dnia 13 lutego 2009 | zablokuj

  53. Heh, no to się JMR nieźle zbłaźnił…

    Boromir dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  54. To jakim sposobem RIO zarzuciła złamanie dyscypliny budżetowej burmistrzowi z PiS??? A nie Chlebowskiemu? Bo nie widziałem przepisu, który nie pozwala ścigać osób, które kiedyś były w kręgach wymienionych przez ustawę o RIO czy ustawę o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. A jak się ma taki dług, to się go nie zwiększa, tylko tnie, chociażby przez obcięcie innych wydatków. Trudno, ale tak trzeba. Jeśli pisowska burmistrz tego nie zrobiła, to chyba RIO ma słuszne powody, by kierować przeciwko niej zarzuty?
    I dlaczego Chlebowskiego jednak wybierają z tego okręgu, już po raz trzeci? Poza tym zapytaj ludzi z PiS z Żarowa, dlaczego sami przez te 8 lat niewiele zrobili i dlaczego wciąż szukają kozła ofiarnego i uskuteczniają spychologię, zamiast zająć się na poważnie ratowaniem swej gminy przed upadkiem?

    Dario dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  55. echhh…

    dajcie spokój:-)
    fb i tak niczego nie wytłumaczycie :-)
    on jest odporny na argumenty :-)

    sunset dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  56. To wiemy, ale chcę zobaczyć, jak będzie mieszał i wykręcał się. Zawsze mnie bawi ta retoryczna ekwilibrystyka, stosowana przez zwolenników PiS, kiedy usiłują obronić jakąś swoją (najczęściej dość wątłą lub kuriozalną) tezę. Niektórzy przy takich zabiegach naprawdę wznoszą się na wysokie poziomy i czasem aż zadziwia mnie, co ci ludzie jeszcze widzą w Populizmie i Stołkach, jeśli jednak potrafią myśleć logicznie. A może mi się tylko wydaje, że potrafią?

    Dario dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  57. @Dario
    Trzy czwarte świata dziś głoduje, trzeba było niezwykle sprzyjających zbiegów okoliczności, żeby powstała cywilizacja zachodnia, w której można żyć nieco lepiej, niż w jaskini (bo czymże jest dziś życie biednego dziecka w Nigerii, Etiopii czy Kolumbii) – a i tak ludzie nie ustają w wysiłkach, żeby ten ewenement cywilizacyjny jakoś zniszczyć – z zawiści, głupoty, czy czego tam jeszcze.

    Trzeba się wyrzynać w wojnach religijnych, spalić chałupę sąsiada i wyrżnąć jego plemię do piątego pokolenia. Trzeba go siłą nawrócić, zakazać mówienia w ojczystym języka, kazać się ubierać, jak nie chce i kazać wierzyć, w co nie chce – a jak ma na ten temat inne zdanie – spalić, zagazować, albo wysadzić. Cała historia ludzkości, to w gruncie rzeczy historia kanibalizmu i zadawania śmierci oraz okrutnych mąk przedstawicielom własnego gatunku.

    Człowiek istotą logiczną? Na papierze.
    Mogło kilkadziesiąt milionów ludzi w centrum Europy żywo popierać szaleńca, który podpalił pół świata i wyrżnął miliony? Mogły setki milionów dać się usidlić do tego stopnia, żeby jakaś utopia społeczna wysmażona przez paru filozofów zniszczyła życie kilku pokoleń i doprowadziła do idącej w dziesiątki milionów hekatomby? Można i dziś żreć się o gaz, kiedy co minutę umiera lub zostaje zabite kilkuletnie dziecko?

    Można.
    Co tam przy tym ślepa wiara fb w bełkot Kaczyńskiego – nic nowego, tak jest co pokolenie… Bogu dzięki, że mamy tylko takie zmartwienia, dopóki Kaczyńscy nie są u władzy i nie czynią zamachu na konstytucję albo niezawisłe sądy – głupota i zmanipulowanie ich zwolenników nie są ani czymś nadzwyczajnym, ani szczególnie rzadkim.

    Cieszę się, że żyjemy w takim miejscu i czasie, że możemy się z powodu tej głupoty śmiać, a nie płakać.

    Simon dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  58. @ Simon

    A za kilka miliardów lat Słońce zmieni się w Czerwonego Karła i wszystko szlag trafi….

    ryszard dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  59. a ja sem ne boje, ja mam raka :-D

    oczywiście żartuję, ale pamiętacie chyba ten dowcip ;-)

    sunset dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  60. @ryszard
    :D

    Chodziło mi raczej o to, ze liczenie na to, że ludzie będą się w swojej masie zachowywać mądrze i logicznie, to nazbyt wygórowana ambicja. Nie ma więc co oczekiwać dyskusji na argumenty od osób, które muszą uzasadnić swą wiarę, a nie wybór intelektualny.

    Jedyna osłona przed ludzką zawiścią, głupotą i brakiem logiki – to z trudem przez wieki wypracowane liberalne instytucje i instrumenty państwa i prawa zachodniego.
    Że nie rozumie tego PIS oraz jego wielbiciele – to i ogólna suma głupoty, zawiści i nieodpowiedzialności rośnie:)

    Simon dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  61. @ Simon

    Masz rację, ale tak sobie pozwoliłem na sentencję filozoficzną..
    A z PiS-owcami to jest tak: nauczono ich że Ziemia jest okrągła, ale w głębi duszy w to nie wierzą.

    ryszard dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  62. “A zresztą, jak był takim super burmisztrzem, to czemu wybrali z PiSu. Zapytaj tych ludzi z Żarowa.” – Dlaczego wybrano PO skoro PiS tak super rządziło?

    caleeb dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  63. @simon

    Ty naprawdę wierzysz, że takie wymoczki jak obecny rząd, coś mogą zrobić i zmienić. Daj mi choć jeden przykład z historii świata że tacy nijacy ludzie, którym chodzi o to aby zaspokajać swoje marne aspiracje, być u władzy i korzystać tylko dla swego dobra. Mogło kilkadziesiąt milionów ludzi w centrum Europy żywo popierać szaleńca i będzie kilkadziesiąt milionów ludzi w centrum Europy żywo popierać szaleńca. Dlatego że zawsze na bazie kryzysu coś się nowego rodzi. Co to będzie -nie wiem. Ale wolę żeby nas prowadził gość który jest patriotą niż wymoczki które liżą dupy każdemu w tej wspólnej Europie. Niedługo już wspólnej.

    father boss dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  64. ryszard – nie karła, tylko olbrzyma. Ale już nie będę tłumaczyła, czym to się różni, to nie miejsce na dywagacje astronomiczne.
    Zaś jeżeli chodzi o Rokitę, to jego żalenie się, jak został nazwany (i złośliwe komentarze di tego) mają ten skutek, że teraz cztery litery nieodparcie kojarzą mi się z Rokitą.

    zewsząd i znikąd dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  65. @father boss
    Znaczy lepiej dureń wołający gromko o patriotyzmie, a działający zgoła na szkodę Polski (patrz mój post o RM, do którego się nie odniosłeś – tacy patrioci, co działają na szkodę swojego kraju, to żadni patrioci); niż pragmatyk mało szarpiący rejtanowską koszulę, za to po cichu odwalający robotę

    Dzięki, takie coś przerabialiśmy z małymi przerwami przez trzysta lat. Nieciekawe efekty raczej.

    Nie bez powodu rządy PIS, LPR i SO porównywałem do wariactwa Polaków tuż przed rozbiorami.
    Niech ryczy z bólu ranny łoś, jaki to on patriota, niech poprowadzi tysiące młodych Polaków na hekatombę i uzależni kraj od dużych sąsiadów, z którymi bez powodów zacznie wojenkę na raz. W dodatku bez wywiadu i kontrwywiadu.

    Pozwolę sobie zauważyć, że, dzięki Solidarności i okrągłemu stołowi:
    - kraj stał się niepodległy
    - gospodarczo ma się dziś lepiej, niż kiedykolwiek od złotej ery szlacheckiego zboża z XVI/XVII w. O PKB na głowę już nie będę pisał, bo to truizm – Polska jest obecnie najbogatsza w całej swej historii.
    - jego wschodni wielki sąsiad i zaborca jest osłabiony, jak nigdy
    - jest zatem szansa, by w orbitę wpływów polskich i europejskich wciągnąć Ukrainę, Białoruś, Mołdawię – bo państwa nadbałtyckie już są w tej orbicie – czyli realizacja marzeń Piłsudskiego na wyciągnięcie ręki – nie pomoże w tym dystansowanie się od Unii i szczekanie na nią
    - drugi nasz niebezpieczny sąsiad, Niemcy – stał się naszym sojusznikiem militarnym i gospodarczym; więcej – on nas w gruncie rzeczy dotuje dla wyrównania szans, jako największy płatnik do budżetu UE
    - jesteśmy w NATO i UE, co więcej, mamy tam nieproporcjonalnie duży głos (nieproporcjonalnie do powierzchni i mieszkańców, w podobnej sytuacji jest też Hiszpania). W związku z regulacjami obowiązującymi przy podejmowaniu decyzji w UE, nasz głos liczy się w świecie jak nigdy od XVII wieku! Ta okropna UE ma bowiem takie rozwiązania, że nawet małe kraje mogą blokować wiele i mają prawo weta, a najważniejsze decyzje wymagają jednomyślności (stąd problem z Irlandią, jeśli chodzi o traktat lizboński). Stąd wesołkowie, którzy porównują Brukselę do niegdysiejszej Moskwy, są po prostu żałośni – bo nie raczą zauważać, że chcieliśmy wejść do Unii, jest to dobrowolny związek państw, a w dodatku głos każdego z jej członków wiele waży, jest niezawisły, a przez unię ma także większe znaczenie międzynarodowe.

    Czyli niezwykłą historyczna szansa i jej realizacja. A Kaczyńskich i ciebie stać jedynie na kwękanie, że przywódcy odzyskania niepodległości to byli agenci, cały przewrót do był układ między PZPR i SB z jednej strony, a sprzedawczykami solidarnościowymi z drugiej, że te przewspaniałe polskie osiągnięcia Polaków przez 20 lat – to wyłącznie manipulacja stadem baranów, machloje, układy i złodziejskie prywatyzacje.

    I teraz pytanie: nie widzisz tej wspaniałej historycznie passy? A jeśli ją widzisz, to jak możesz jednocześnie wierzyć, że Polacy i nasze dzieje ostatnich dekad, to manipulacja stadem baranów i układ?
    To jest patriotyzm: negować wielkie osiągnięcia własnego Narodu? To jest patriotyzm: zohydzać jego najnowszą historię? To jest patriotyzm: umniejszać wielki zbiorowy wysiłek Polaków, który zaledwie w dwadzieścia lat wyniósł nas z kraju trzeciego świata w kraj goniący kraje rozwinięte; a z satelickiego komunistycznego państewka – w gracza mającego duży głos w polityce światowej?

    Wiesz czemu z Kaczyńskich tacy patrioci, co to chętnie ześwinią własny kraj i rodaków? Ano dlatego, “aby zaspokajać swoje marne aspiracje, być u władzy i korzystać tylko dla swego dobra.”

    “Dlatego że zawsze na bazie kryzysu coś się nowego rodzi. Co to będzie -nie wiem.”
    Czyście ludzie, wszyscy powariowali? Czytam wywiady z Baumanem, Żakowskiego czytam, głównie lewicowi intelektualiści tak gardłują, jak fb (bo to nie tajemnica, że PIS socjalnie i gospodarczo to lewica, jeno pobożna). Czytam – i oczy przecieram. Wszyscy to wymądrzają się, że kapitalizm umiera i coś innego go zastąpi – ale jeszcze nie wiadomo co.

    Otóż przykro mi, ale będzie dokładnie tak, jak dotychczas. W krajach liberalnego kapitalizmu kryzysy się zdarzają i to dość regularnie. Nie oznacza to jednak, że kapitalizm – z całą swoją otoczką liberalnych swobód gospodarczych, monetaryzmem, przepływami kapitału, spekulacyjnymi bańkami, życiem na kredyt – itd., itp. – że zmieni się w jakowąś mityczną trzecią drogę, czy wręcz socjalizm (choćby i w wydaniu pisowskim).

    Otóż kryzys lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku był nieporównanie większy, niż dzisiejszy i jakoś to liberalnego kapitalizmu nie zmogło.
    Powiem więcej – takie kryzysy działają na liberalne gospodarki ozdrowieńczo!

    A więc w przeciwieństwie do ciebie, father boss – ja wiem, co to będzie. Najbardziej konkurencyjny z systemów gospodarczych, czyli liberalizm gospodarczy.
    Nie ma co słuchać lewicy, czy to będzie lewica maoistowska, czy socjaldemokratyczna, czy wreszcie kaczyńska.
    Karty kredytowe wrócą i będą się miały lepiej niż kiedykolwiek. a za jakieś 50 lat przyjdzie kolejny kryzys. I kolejni mędrkowie będą prorokować, jakie to – ho, ho – nowe rzeczy przed nami.

    Póki co, działa magia wiary w nowe, więc państwa zachodu ratują (jak im się wydaje) swoje gospodarki w sposub socjalistyczny – czyli nacjonalizując, regulując i pompując publiczne pieniądze w banki. Spowoduje to dłuższy przebieg kryzysu i to, że będzie boleśniejszy. I może o to chodzi, żeby trochę tego socjalizmu, który już się nazbyt przez ostatnie 20 lat w USA i Europie panoszył, z głów wywietrzało. Zaboli bardziej, to się dłużej zapamięta, dlaczego nie socjalizm i nie pisowski “solidaryzm społeczny”.

    Z tego punktu widzenia nawoływania Kaczyńskich do zwiększenia deficytu budżetowego, żeby obecny kryzys musiały spłacać jeszcze moje wnuki – to czyn niebywale NIEPATRIOTYCZNY. Poczynania Tuska, który chce zablokować zwiększanie deficytu publicznego i nie chce pompować pieniędzy w banki i upadające firmy – to czyn PATRIOTYCZNY, o ile przy nim wytrwa, a będzie mu trudno pod naporem oczekiwań społecznych.

    Choć ostatnio nawet związki zawodowe widzą co się kroi i nawet one stają się rozsądniejsze od PISu – w wielu firmach sami związkowcy proponują obniżenie płac, żeby nie było zwolnień, a OPZZ postuluje… szybkie wprowadzenie euro!

    Nadeszły więc czasy, że w pogoni za władzą Kaczyńscy stają się bardziej dla kraju szkodliwi, niż postkomunistyczny związek zawodowy!
    Brawo.

    Nawet idiota wie, że jak jest kryzys, to się zaciska pasa, a nie wydaje forsę na prawo i lewo. Nawet Palestrina nabijał się tu, że na mieszkanie trzeba zebrać kasę, a nie brać na kredyt.

    A jednocześnie popieracie obaj socjalistyczną z ducha partię, która chce ratować przed kryzysem wywołanym kredytowym konsumpcyjnym rozbuchaniem – zaciąganiem nowych kredytów przez budżet.

    Starczy ci, że patriota, bo o tym od rana do wieczora pieje? Ty raczej posłuchaj, jakie ma “patriotyczne” pomysły i w jakie kłopoty jest skłonny wprowadzić kraj, byle tylko odzyskać władzę.

    No, ale to nie wymoczek przecież. To szeryf, prawda? Tylko trochę z niego taka cwana gapa…

    Simon dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  66. A co do słowa “sposub”, hmmm… Przeczytałem swój post i zawstydziłem się, jakbym z Rokitą jednym samolotem leciał:)

    Simon dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  67. Ach, i wybaczcie mi, że jestem taki rozwlekły. Niestety, pośród mrowia wielu cnót, jakie posiadam, brakuje niestety cnoty umiaru:)

    Jakżebym chciał, tak jak ryszard, na refleksje Palestriny wobec wyroków Czumy odpowiedzieć: jeszcze mu za wysadzenie Lenina dolicz.

    Simon dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  68. @simon

    Cóż, tak się rozpisałeś. Że powinienem ćos powiedzieć.
    Powiem tyle:
    Mamy swój wyśniony i wymarzony kapitalizm.
    Tusk i Kaczory były ścigane przez SB tylko, dlatego, by wiele lat potem Donald mógł powiedzieć publicznie z dumą “tam była stocznia”. Niesiołowski i inni byli tak strasznie prześladowani, że zmuszono ich do ukończenia bezpłatnych studiów w tym parszywym PRL. Dziś nikt nas nie prześladuje, nie chcemy pracować, nie musimy. Nie ma nakazu pracy, tego okropnego wymysłu PRL.Nie musimy być zameldowani – przypisani do adresu – mamy wolność, możemy być bezdomnymi! Nie mamy na naukę dla dzieci, a gdzie jest powiedziane, że nasze dzieci mają się kształcić. Bulwersowały nas informacje, że dyrektor potężnego kombinatu przemysłowego zarabia dziesięć razy więcej od sprzątaczki. Teraz zarabia 1000 razy więcej.
    Radujmy się, żyjemy w wolnym kraju, możemy robić, co nam się podoba, jak “Wolny Najmita”. Praca jest, tyle tylko, że najlepiej byłoby, gdyby łaskawca pracodawca nie musiał nam płacić, idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybyśmy my niewdzięcznicy płacili pracodawcy.
    Mamy to, czego chcieliśmy i na co zasługujemy.
    Na poprawę samopoczucia, proponuję Wesele Wyspiańskiego, czyli, “miałeś chamie złoty róg, miałeś czapkę z pawich piór….”
    Celem odświeżenia pamięci, tym którzy zapomnieli.
    Państwo zwane niedemokratycznym, zostało zlikwidowane.
    (Proponuję bilans dokonań gospodarczych, pierwszych dziewiętnastu lat powojennych i dziewiętnastu lat, “najjaśniejszej”).
    Dwadzieścia osiem lat temu zaczęto demontować to państwo w sposób i widowiskowy i skuteczny.
    No a dzisiaj, jaki koń jest każdy widzi.
    Tym niedowidzącym przypominam, bilans na dzień dzisiejszy to:
    1. Prawie kompletnie zlikwidowany przemysł,
    uruchomiono nową gałąź wydobywczego
    – bieda szyby.

    2. Flota morska i rybacka – śladowe ilości.

    3. Rolnictwo cofnięte w rozwoju, gdzieś okolice
    końca pierwszej połowy XX wieku.

    4. Banki, dzisiaj widać jak na dłoni,
    sami filantropi ci zagraniczni inwestorzy,
    tylko Polacy tacy ciemni i uparci.

    5. Bezrobocie, bezdomność,
    nawrót gruźlicy i wszawicy,
    emigracja za chlebem, czyli 10% sytych,
    reszta głodna lub przymierająca głodem.
    informacja
    Ministerstwa Finansów – 94,6% płatników podatku płaci podatek z pierwszego progu podatkowego.
    Nawet jeśli wsród nich, jest kilka procent oszustów podatkowych to i tak skala biedy jest ogromna.

    6. Realizacja tych wspaniałych osiągnięć wymagała
    pieniędzy, dlatego na dzień dzisiejszy
    zadłużenie osiągnęło wielokrotną wartość
    gierkowskiego.
    Jeśli dodać do tego zyski z wyprzedaży,
    to zasadne staje się pytanie, gdzie ta
    olbrzymia forsa, co za nią dla kraju zrobiono?

    Reasumując, jak mawiał już mniej chwytliwy polski satyryk
    - jest śmiesznie, ale będzie jeszcze śmieszniej.

    father boss dnia 14 lutego 2009 | zablokuj

  69. @father boss

    Że duży elektorat Kaczyńskich tworzą sieroty po PRL, to dość oczywiste. Sam jesteś tego najlepszym przykładem. Tylko skąd ten dowcip, że wy prawica jesteście? I że patriotyczni?
    To wy tak agentów i komuchów ścigacie, a PRL we wdzięcznej pamięci, co?

    Ja dla takich mędrków, co to opowiadali, jak to dobrze za PRLu Polacy kraj budowali, zawsze mam jedną odpowiedź: “To co się stało, że się zesrało?”

    Ja już abstrahuję, fb, wielbicielu “prawdziwych patriotów” Kaczyńskich, że “realny socjalizm” to była totalna zależność od Rosji i siedemnasta republika.

    Ale co do twoich lamentów, jaki to kapitalizm brzydki, i jak to socjalizm wartałoby wprowadzić – moja krótka wymiana zdań z niejakim wetem na glosrydzyka.blox.pl. Nie cytuję siebie, żem megaloman, ale mi się po prostu nie chce powtarzać:

    wet zapodaje, jaki to kapitalizm był dla Polski wyniszczający, jak to komuchy i solidaruchy Polskę rozkradli, i jak to stała się krzywda dziejowa, że upadł PRL i PGR-y

    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/01 21:55:45
    To oczywistości, o czym teraz napiszę, ale okazuje się, że niektórym nie wstyd im zaprzeczać. Pozwolę sobie zatem w pierwszym punkcie zwrócić się do osób, które mają ochotę polemizować, a w drugim do osób prostolinijnych i nieskomplikowanych – ot, jak wet3, na przykład. Od razu wet3 idź do drugiego punktu – w pierwszym będą trudne słowa i w ogóle może być dla ciebie nudny. A więc hajda:
    1) W 2007 roku PKB Polski sięgnęło 17 816 dolarów amerykańskich na łeb – w 1989 wynosiło 4 800. Produkt krajowy brutto wynosi w tej chwili 678,6 mld dolarów – w 1989 roku sześciokrotnie mniej. W 1989 roku zarejestrowanych samochodów (a jakich, to nawet nie chcę pisać) było w Polsce ok 4 mln. czyli prawie trzy razy mniej, niż obecnie. Inflacja roczna w roku 1988 sięgnęła prawie 300%, w roku zaś następnym – 600%. Dziś wynosi ok. 4% – bo wzrosła. Dziś ludzie żyjący poniżej granicy ubóstwa, to 15% społeczeństwa – w 1989 roku – 37%. Dzisiejsze roczne dochody Polski to ok. 53 mld dolarów – czyli więcej, niż Gierek pożyczył od Zachodu przez całe lata 70. Do tego dochodzi nam 67 mld środków z budżetu UE do wydania w latach 2007-2012. Pieniądze zgromadzone przez Polaków w OFE (a więc czysto prywatne, żaden koncern ich nie ukradnie) – to w 2007 roku już kwota blisko 674 mld dolarów. To więcej, niż był wart cały przemysł ciężki w PRL, razem ze sprzętem i ludźmi. O śmiertelności niemowląt, długości życia i jego jakości, o dostępności towarów; a także o tym, że dane za 1989 i tak były fałszywie zawyżone – nawet nie ma co się rozwodzić, bo szkoda miejsca.
    2) A teraz do – jako się rzekło – osobników mniej skomplikowanych, jak wet3 niejaki
    - za średnią płacę w 1989 można było np kupić: 697 bochenków chleba, 204 kg cukru, 592 butelki piwa i 118 kurczaków. Naturalnie, gdyby udało się to dostać, bo nie było tego w sklepach, a na czarnym rynku płaciło się dwu- trzykrotnie drożej. Dziś to odpowiednio: 905; 584 kg, 951 butelek i 285 kurczaków. Chyba, że kupisz w promocji w markecie, a zdaje się, że to nie jest nasze ostatnie słowo, bo PKB rośnie ok. 6% rocznie, a w latach 80 głównie spadało.
    - rzeczywiście, wiele firm państwowych sprzedano prywatnym inwestorom. Ale pieniądze z ich sprzedaży nie poszły do kieszeni Aleksandra Kwaśniewskiego, ani nawet Kaczyńskich – choć jakiś procencik z Telegrafu pewno mieli. Otóż te pieniądze zasiliły budżet państwa, który dopłacił przez ostatnie 10 lat ok 60 mld złotych do nierentownych kopalni; funduje całej rzeszy nierobów w budżetówce podwyżki i wcześniejsze emerytury – stąd średni okres pracy w Polsce jest najkrótszy w całym cywilizowanym świecie i średnio dochodzi do 57 roku życia; a wreszcie opłaca ilość rencistów najwyższą na 100 000 mieszkańców na cały świecie. Jeżeli więc ktokolwiek okrada Polaków, to oni sami – bo są to pieniądze przejadane, a mogły by iść na edukację, inwestycje i infrastrukturę.
    3) Przyszło mi do głowy, że to może jeszcze za trudno. To jeszcze prościej – nadążasz, wet?
    Teraz za minimum socjalne kupisz dwa razy tyle wódy i kiełbasy, co w PRLu. Ludzie mają więcej forsy, samochodów, pralek, lodówek i czego dusza zapragnie – niż w PRLu. Jedyne, co droższe, to przyjęcia komunijne: wtedy szło dostać tylko radziecki zegarek Rakieta na prezent, to taniej było. Teraz trzeba się wykosztować na rower, albo komputer.
    Wnioski? Jeżeli ktoś tu kogoś okrada, to tylko z rozumu. Lepper, czy Padre Rydzyk wystarczająco dużo szmalu kasują w tej nowej rzeczywistości, żeby nie wiedzieć, jakie szkody czynią w umysłach prostych, a niezwykle z natury podejrzliwych ludzi. Jeżeli Rydzyk każe pokazać emerytkom, na co nas stać przy okazji odwiertów, to zdaje się, że sam wątpi, jakoby tu same okradzione golce były. Zatem specjalistom od rozkradzionego majątku narodowego i komuchów przy władzy w osobach Mazowieckiego, Bieleckiego, Suchockiej, Olszewskiego, Krzaklewskiego czy Buzka (chyba rządzili w tym kraju, nieprawdaż?) zalecam więcej nauki, a mniej plecenia głupot. Bo zdaje ci się wet, że dobrze prawisz, a w towarzystwie się będą śmiać – ot, i smutno… Wierzę, że Rydzyk za te kłamstwa i jątrzenie nagrodę odbierze.
    -
    wet3
    2008/09/01 23:45:59
    re: simon
    Odpowiem ci krotko. Pitolisz nie na temat. Pokaz mi POLSKI przemysl, prase, intytucje finansowe … Pokaz mi, co pozostalo w POLSKICH rekach! Nie siej zamieszania!!!
    -
    Gość: frajerze, aayo141.neoplus.adsl.tpnet.pl
    2008/09/02 01:01:44
    No jak to tak? A nasz dziennik? Nie polski czy co?
    -
    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/02 01:13:13
    PKN Orlen – dochód 18,17 mld dolarów; 068 mld zysku; PKO Bank Polski 3,18 mld i 0,74 mld; PGNiGe 5,22 mld, 0,45 mld; KGHM 4,42 mld, 1,21 mld – to kilka największych polskich firm, których łączne obroty dziś już przekraczają cały polski budżet w latach osiemdziesiątych, nie mówiąc o ich wartości rynkowej, która (tylko tych wymienionych) sięga w tej chwili ok 50 mld dolarów.
    Co do przemysłu: 30 % jego wytworów idzie teraz do Niemiec; 60 procent na Zachód. Jest to jak sądzę istotna zmiana, jeśli niegdyś cały eksport szedł do Związku Radzieckiego? Jak sądzę tamten przemysł cieszył cię bardziej?
    Otóż odpowiedziałeś krótko – i tak, jak się spodziewałem – czyli głupio. Dalej korzystaj z Rydzyka, jako źródła wiedzy – po co czytać, prawda? A Żiemia jest płaska. A Żydzi i cykliści źli. A liberały rozkradli.
    Nie dziwię się, że bronisz RM. Z twoją wiedzą musi faktycznie istnieć jakaś szczególna więź duchowa z emerytką ze wsi, która za Padre dałaby się pokrajać, choć de facto i tak niewiele ze świata rozumie. Padre jej wytłumaczy. Łebski taki, szczególnie do interesów.
    Ech, żal.pl
    -
    wet3
    2008/09/02 01:18:52
    frajerze
    Tylko pod samym zaborem pruskim bylo w polskich rekch wiecej prasy niz dzis w calej Polsce! Szkoda, ze telewizja, ktora jest kompletnie w obcych pazurach wtedy nie istniala jeszcze, gdyz na pewno Polacy, zwlaszcza w zqaborze pruskim, posiadaliby duza jej czesc!
    -
    Gość: Wildtom, dslb-084-061-120-033.pools.arcor-ip.net
    2008/09/02 04:04:21
    Wet, to co dla ciebie znaczy “polskie” dla wiekszosci tutaj znaczy “wolskie”. a Wolske juz spoleczenstwo wyslalo tam gdzie jej miejsce. Tobie podobni ciagle mieszkaja w postkomunistycznym skansenie gdzie murzyna sie palcami wytykalol. Polak to nie tylko chrystusowiec Rydzyka czy lysy debil z Mlodziezy Wszechwolskiej (czy jakis inny “genetyczny patriota”) Przejzyj w koncu na oczy to moze dojrzysz w jakim swiecie zyjesz. Nie zmienisz tego swiata bo wiekszosc wlasnie w takim swiecie chce zyc. Juz ojciec Czeresniaka w czterech pancernych powiedzial “samą Polską geby nie napchasz”. Ten wasz Wolski genetyczny patriotyzm to dobry byl zeby sie z szabla na czolg rzucac a nie zyc w 21 wieku
    -
    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/02 08:45:31
    Rzeczpospolita – 51% akcji w rękach państwa; cała telewizja i radio publiczne; o różnych “Gazetach Polskich” i innych potworkach nie wspominając. Ale po co ja to piszę? Wszak ja podaję liczby i argumenty, a ludzie pokroju wet3 mają na to jedynie odzywki “pitolisz” i “frajerze”.
    Otóż jeżeli o mnie chodzi, możesz dalej walić głupa. Może tak osiągasz katharsis:)
    -
    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/02 09:10:30
    Zresztą, nie dziwi mnie szczególnie, dlaczego osoby pokroju wet3 tak mierżą te liczby, które podałem – a które całkiem łatwo uzyskać… Bo gdy (wbrew leninowskiej zasadzie, że jak nam fakty nie pasują, tym gorzej dla faktów) osoby takie zaczynają brać pod uwagę rzeczywistość i zaczynają myśleć samodzielnie, z przerażeniem stwierdzają, że ich cały światopogląd wali się w gruzy. A jak może się walić w gruzy coś, co wydawało się takie oczywiste? Wypisz wymaluj tak musiał czuć się renesansowy wieśniak, kiedy mu jaki panicz w żabocie oznajmił, że Ziemia jest okrągła. Jaka mogła być reakcja? Wyśmiać mógł tylko, takie miał horyzonty, nie jego wina, że chował się w takich warunkach.
    Ale młodzi ludzie, którzy tak zażarcie bronią kołtunerii i ksenofobii Rydzyka – dostęp do wiedzy już mają. Ale najwyraźniej nie chcą z niego korzystać. Wolą bezrefleksyjnie powtarzać głupoty, które usłyszą od jakiegoś oszołoma. I tak mieliśmy właśnie przykład takiej niefrasobliwości, co do faktów: tak, wet3, PRL miodem i mlekiem płynącą rozkradli eurokraci, rzucając ochłapki komuchom w kraju, wszyscy oni są zapewne Żydami; a kaczyńska telewizja Urbańska była zapewne w obcych rękach. Generalnie jesteśmy biedniejsi, niż 30 lat temu, bo nas żłe Mzimu okradło; Polska mniej znaczy na arenie miedzynarodowej – i dlatego tak pewnie Kaczka się z Donaldem do Brukseli przepychają i Gruzji. Masz niebywałe szczęście, że za w Polsce za publiczne gadanie głupot nie płaci się podatku :D

    Jeżeli nadal będziesz miał za idoli “potęgi intelektu” w rodzaju Rydzyka, Leppera czy Nowaka, to dalej będziesz się kompromitował publicznie – i fajnie, bo miło się odprężyć po weekendzie…

    tristan987
    2008/09/02 10:02:06
    Tak, wet3, masz swieta racje – zabory to byl wspanialy okres dla nas Nie bylo Wyborczej ani PO ani UE ani zadnego innego paskudztwa Wiecej ludzi chodzilo do kosciola, masoni i liberalowie sie nie panoszyli, nikt za bezcen Polski nie wyprzedawal a w szkole byla modlitwa na kazdej lekcji Generalnie bylo wspaniale
    kobietawkryzysie
    2008/09/02 10:32:58
    Wiesz Simon, to nie o to chodzi, że ludzie w Polsce zbiednieli (bo, to nieprawda), tylko że CZUJĄ się biedni. Bo są biedni i bogaci, w PRL wszyscy mieli mniej więcej po równo i na tym chyba polega problem. Sąsiad ma więcej i patrzy z góry:)
    -
    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/02 16:06:59
    Zgadza się. A skoro czują się biedniejsi, a nie są, to kto odpowiada za to ich poczucie? Czy nie ci, którzy tłoczą im bez przerwy do głów, jak jest źle i jak będzie jeszcze gorzej?
    Wiem, że się powtarzam, ale tutaj te wątki tak szybko następują po sobie, że lubię sobie uporządkować to, co tak bardzo irytuje Pawła czy Toja na przykład. Była mowa o tym, co upodabnia statystycznego wielbiciela RM do homo sovieticusa i jak sądzę, między innymi to:
    - że ma on syndrom oblężonej twierdzy. Podczas gdy cywilizowany świat tworzył wolne organizacje handlowe i otwierał granice poszczególne narody najbardziej postępowego obozu były oddzielone od siebie tak szczelnie, jak się tylko dało; a co jakiś czas na siebie napuszczane. Ta mentalność została: miłośnik RM za granicą widzi wyłącznie zepsucie i ponure zakusy na polską własność i wolność. Ńie przyjdzie mu do głowy, że na współpracy mogą korzystać dwie strony: dla niego analogia jest prosta niegdyś Moskwa, dziś Bruksela.
    - Jest tak zaślepiony ideologicznie, że manipulacja nim, to bułka z masłem. Bo ani się zastanowi, jak to możliwe, że tylko JEDNO radio czy gazeta ma rację. Gdybyż to jeszcze były jakieś niuanse ale to radyjko żąda od niego, by uwierzył, że wszyscy pozostali kłamią, służą obcym i mylą się w 100%. WSZYSCY. Bo na pełne zaufanie Ryzyka zasługuje zwykle jakaś kanapowa talibańska partyjka. I otóż ci ludzie zarzucają innym, że dają sobą manipulować. Smutne, prawda jak w Zniewolonym umyśle Miłosza, jakież człowiek ma zdolności do samooszukiwania! Oni, którzy spijają słowa z ust Padre jak objawienie, niezależnie od jego politycznych wolt i zarzucają wszystkim wielką manipulację!
    -
    Gość: Simon, host202-191.tvk.torun.pl
    2008/09/02 16:15:53
    - Homo sovieticus objawia się także w marksistowskim spojrzeniu na świat. Władza powinna być silna i scentralizowana. Oddanie edukacji i służby zdrowia na własność i w gestię samorządów jest dla tego środowiska nie do przyjęcia. Panuje kult silnej ręki, sprawiedliwego władcy, który rozda, rozrządzi i osądzi najlepiej jednego człowieka (no, góra bliźniaków:D). Nieważne, czy prywatny inwestor daje swoją kasę, ile tej kasy, ile tworzy miejsc pracy i ile zapłaci tu podatków. Ważne, żeby nie był Niemcem, Holendrem czy Francuzem. Niech lepiej się zawali, rozpadnie i zgnije albo najlepiej niech państwo znajdzie pieniądze na reanimację trupa i podwyżki. Tak mają związki zawodowe i to, zdaje się, myślał Padre o stoczni, gdy zaczęła zdychać. Ważne, żeby w polskich rękach zmarniało. A przestępców żeby jakiś szeryf w skarpetkach puścił, choćby i wbrew prawu, bo co tam prawo.
    - Homo sovieticus, oprócz podatności na manipulację, nieufności, zawiści i marksistowskiego spojrzenia na gospodarkę i społeczeństwo (państwowe lepsze, niż prywatne; centralne panowanie, silna władza centralna, tęsknota za PRLem, a pieniądze rozróżniają nacje) charakteryzuje także daleko posunięta nietolerancja. Otóż taki osobnik nie toleruje nikogo, kto miałby choć troszkę inne poglądy. Od razu w ruch idą epitety: zdrajca, sprzedawczyk, komuch, itd., itp. Jest to o tyle paradoksalne, że osoby szukające we wszystkim, co im się nie podoba, komucha, używają nieświadomie języka późnego Gomułki i Moczara. Kiedy pierwszy raz usłyszałem Jarkacza, mówiącego Gomułką, przeżyłem szok. Za inteligentny bowiem z niego polityk, żeby nie wiedział, co robi. A co on robi cynicznie, Ryzyk robi cynicznie, albo z głupoty żadna to różnica, gdy efekt taki sam.
    - I wreszcie totalna impregnacja na argumenty, którą ślicznie nam tu zaprezentował wet3.

    Oczywiście nie każdy słuchacz RM jest taki sam, i wielu nie ma tych syndromów ale ilu go ma, to widzę w sąsiedztwie i słyszę w telefonach do RM.
    Jak wam się to Pawle i Toju podoba? Przepraszam, że tak długo, ale jeśli się monsieur Hołubowi nie chce, to może choć w ten sposób cząstkowo toja będzie zaspokojone co do braku komentarza? A tak w ogóle: podziwiam tych, którym chciało się przez to przebić, bo długie było i w częściach przez antyspam, ale wet3 mnie po prostu wprawił w osłupienie – jakoś się nie mogę przyzwyczaić do takich wesołych bredni, pozdrawiam!

    Simon dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  70. @simon – dokładnie takie same dysputy toczyłem z towarzyszami z PIS-u. Jakbym czytał własne posty. Zawsze mnie szokowało to, że owi “patryoci” spod znaku ojca Tadeusza i braci K, tak drażliwi na agenturę i TW oraz zdradę przy okrągłym stole, zarazem z takim rozrzewnieniem wspominają czasy siermiężnego PRL-u. Ten dualizm umysłowy, czasami można wytłumaczyć sentymentem do czasów młodości, i tendencją w pewnym wieku człowieka do gloryfikowania przeszłości. Ale ja też żyłem w tych czasach, nie mogę wykrzesać jakiegoś sentymentu do ówczesnej sytuacji. Owszem mogę sobie powspominać stojące piersi koleżanki i takie tam jej miejsca i sytuacje… Jednak beznadzieja – zwłaszcza od czasów stanu wojennego. Bezsilne obserwowanie bezsensu gospodarki socjalistycznej – gdzie w niebywały sposób marnowało się wszystko, od towarów po pracę ludzką – to wszystko przeważa jednoznacznie nad negatywną oceną tego okresu. Stąd moje osobista odraza wobec tych co gloryfikują tow. Edzia, a zarazem najchętniej paliliby wszystkich TW i zdrajców z okrągłego stołu (poza rzecz jasna Lechem K). Zawsze było czymś symptomatycznym słuchanie radia Maryja i kupowanie NIE – przez dzisiejszych emerytów. No i oczywiście wspólny wróg – liberałowie. Nigdy nie mogłem też zrozumieć, że wyznawcy PIS-u i ojca Tadeusza dokładnie jak komuniści i faszyści za głównych wrogów uważają liberalizm i liberałów. Zaprawdę rydzykowcy i pisowcy są w doborowym towarzystwie tow.Wisarionowicza i Adolfa – przypisującym liberalizmowi całe zło.

    Generał Electric dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  71. father boss – sieroto po PRL-u. Napisz lepiej jak to nasz zlikwidowany przemysł PRL-owski eksportował połowę produkcji AGD na całą Europę, jaki miał udział w eksporcie telewizorów na naszym kontynencie. Jaki miał udział w przemyśle motoryzacyjnym? I w wielu innych dziecinach od wideł po powidła.
    Napiszesz, że to przez udział spory kapitału zachodniego? Tak to prawda, bo największą mądrością jest wykorzystywać umiejętnoiści i pieniądze innych, aby podnieść swój status materialny. Zaś działające przedsiębiorstwa z obcym kapitałem są polskie. Polskie – bo zatrudniają Polaków, którzy mają pracę, płacą podatki i ZUSy, a więc utrzymują całą armię emerytów i rencistów co budowali gospodarkę socjalistyczną, a ich składki przejdała hiperinflacja PRL-owska i komunistytczna gospodarka planowa.

    I co z tego, żeśmy mieli wielką flotę rybacką większy areał upraw – skoro ryb i w ogóle żarcia było jak na lekarstwo, o jakości nie wspomnę. Twój ukochany PRL- nawet nie potrafił wyprodukować odpowiedniej ilości papieru do dupy! Choć w kombinatach, zjednoczeniach, PGR-ach pracowała cała populacja – bez bezrobocia chociaż mało kto pracował, a jeszcze mniej pracowało efektywnie.

    I nie pisz o regresie w rolnictwie – zamiast pisać skrajne głupty – wybierz się na wieś. Zobacz co tam się dzieje. To najlepszy okres w
    historii polskiej wsi. Zaś postęp technologiczny w rolnictwie polskim w ostatnich latach jest oszałamiający. Mam prawo pisać o tym, ponieważ mieszkam pod Gdańskiem w jednej z kaszubskich wsi.
    I jeszcze jedno – za PRL-u 1/3 społeczeństwa była prawie bezdomna – wg dzisiejszych standardów – gnieżdżąc sie w hotelach robotniczych, w klitkach zwanych M2/M3 z 5-7 osobowymi rodzinami, bez perspektyw w przypadku jeśliby któreś dziecko ożeniło się co rozumiało się wtedy, że wyprdukowało w czasie dwudziestego stopnia zasilania kolejnego obywatela PRL-u.

    Generał Electric dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  72. @ Simon, General Electric

    Pełna zgoda, logiczna i wyczerpująca argumentacja. Ale tytułem uzupełnienia dedykuję różnym “sierotom po PRL-u ” następujące dwie historie, które brzmią anegdotycznie, ale są jak najbardziej prawdziwe – zaręczam – z autopsji.

    Pierwsza to fragment przemówienia Gomułki dotyczący braku na rynku “mięsa i jego przetworów”*.Otóż sens tego był taki, że obywatele niepotrzebnie chcą mięsa, bo (i tu cytat prawie dokładny) – “przecież tyle samo białka co kilogram mięsa ma 15. litrów maślanki”. Daję słowo, autentyk – takich rzeczy się nie zapomina!!

    *Ulubione powiedzenie Zaplutego

    I druga historyjka, nie telewizyjna i nie z czasów siermiężnego Gomuły ale z okresu “rozkwitu” i “10. potęgi gospodarczej”, czyli środkowy Gierek.
    Otóż Ojczyzna Ludowa dbała o obywateli na każdym kroku. Jednym z takich “kroków” była legitymacja diabetyka, uprawniająca do nabycia kilku butelek wody mineralnej (nie powiem, litrowych) – bo przecież cukrzykowi chce się pić.
    Otóż z taką legitymacją mojej śp. teściowej “udałem się” do SAM-u na drugim końcu miasta ( bo nie wszędzie można było to zrealizować) i po starannym wylegitymowaniu Pani Kierowniczka zaprowadziła mnie na zaplecze, gdzie, dokonawszy odpwiedniej adnotacji ” wydała” mi kilka butelek “Grodziskiej”.( było lato, upał jak cholera i coroczna batalia o “zabezpieczenie napojów chłodzących dla ludności).

    No więc idę z tym koszykiem do kasy, a po drodze dopada mnie jakaś kobita: “Panie, a gdzie tu jest Grodziska, bo ja nie znalazłam?”
    Nie wdając się w szczegóły odpowiadam jej, że niestety, ona nie dostanie, bo woda przysluguje tylko chorym na cukrzycę na legitymację, no i z tego tytułu mi się należy.

    “PAN TO MA DOBRZE!!” z zazdrością mówi mi ta pani.

    @ F.B. i inni tęskniący za tamtymi czasami – czy też chcecie mieć “TAK DOBRZE” ? Czy tęskno wam za kolejkami po kawałek chabaniny i “10 deko kawy Robusta” ? Czy marzycie może o “talonie na malucha”, wyżebranym u I Sekretarza POP ? A może bliska wam była “demokracja socjalistyczna” z listą “Frontu Jedności Narodu”, na który oddawaliście swój głos “bez skreśleń”?
    A może odczuwacie nostalgię za kartkami na wszystko, tak jak było to w latach 80-tych?
    (Żeby ubiec podnoszony tu kiedyś przez jakiegoś kretyna argument, że kryzy gosodarczy lat 80. spowodowała “Solidarność” – przypomnę, że pierwsze kartki na cukier, zwane dumnie “bonami towarowymi” zostały wypuszczone dokładnie 26. czerwca 1976 – /mam taką do dziś/, a potem to już poszło).

    Jeśli tak wam tęskno do “gospodarki socjalistycznej”, “władzy ludowej” i wszechogarniającej “opieki Partii i Państwa nad obywatelem” – to jest jeszcze szansa.

    Kuba i Korea Północna czekają! Powodzenia!!*

    P.S. Niestety, spóźniliście się do Kambodży, gdzie Pol Pot najwiernej realizował idee sprawiedliwości społecznej.

    ryszard dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  73. Tak, Gomulka byl fachowcem od diet wszelakich. Po co narodowi cytryny – przeciez ma kiszona kapuste. Wystarczy.

    ewa dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  74. Nie wiem czy i co pamięta fb z PRLu. Bo niektóre rzeczy są nie do wytłumaczenia.

    Znacie taki dowcip, kiedy to ojciec tłumaczy małoletniemu synowi, jak to było w stanie wojennym:
    - I wyobraź sobie, że w sklepach na półkach stał tylko ocet.
    - Ojciec, zalewasz. W całym Carrefourze tylko ocet?
    :)

    Simon dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  75. @simon mówi

    To nie oznacza że ja mam myśleć jak on w przeciwieństwie to pozostałych.
    Bo dobrze by było Simonie abyś swe dane poparł jakimś dowodem (linkiem).
    jeśli twierdzisz:
    ad1.
    W 2007 roku PKB Polski sięgnęło 17 816 dolarów amerykańskich na łeb -to skąd wiem że to prawda, jeśli z moich danych wynika że 10070 USD.
    Jednak (ciekawa uwaga) jeśli PKB podzielimy tylko przez liczbę pracujących Polaków (14,839 mln wg BAEL ) to wyjdzie nam 72953,2 PLN na głowę. Czyli 6079 PLN na głowę miesięcznie. Tymczasem średnia płaca w gospodarce to 2709,14 PLN brutto. Netto jakieś 2170 PLN. Za 2170 PLN wytwarzamy coś co jest warte 6079 PLN. Gdzie jest brakujące 3909 PLN ? Lewicowiec powie, że na tyle nas własnie co miesiąc okradają. Prawicowiec wie, że aby coś wytworzyć potrzebna jest nie tylko praca, ale również kapitał, technologia, zarządzanie, generalnie pomysł. Jak widać dzisiaj w Polsce te wszystkie składowe są warte więcej niż zwykła ludzka praca. Są warte dokładnie 3909 PLN miesięcznie w przeliczeniu na każdego pracującego.

    tutaj link
    http://dzwig20.blox.pl/2007/05/PKB-7-6-ponad-10-tys-USD-na-glowe.html

    W 1989 wynosiło 4 800. Tam podają 5.449. Ale mniejsza z tym, taka twoja mała manipulacja jak zawsze. Ja podważę a twoi stronnicy zaraz zaczną matematycznie wykazywać że jednak coś tam się da dopasować. Tak samo z tym przeliczeniem na samochody, bochenki chleba itp. I najlepiej porównywać wszystko do roku 1989, kiedy to Solidarność totalnie rozpiepszała gospodarkę.

    Na czym takie manipulacje polegają to może trochę wyjaśni ten link:
    http://www.honor.pl/download/od.doc

    No na pewno z tym dobrobytem jest trochę prawdy. Ale czy naprawdę najważniejszy jest zawsze żołądek. A inne wartości już się nie liczą?
    Polscy politolodzy zjawisko roku 1989 nazwali mianem transformacji. Ukoronowaniem i zakończeniem tego procesu był rok 1997 – przyjęcie nowej konstytucji.
    Polscy politolodzy w światowych rankingach z pewnością nie znajdują się w ścisłej czołówce. Zdecydowanie wyżej od naszych badaczy znad Wisły i Odry są politolodzy brytyjscy, francuscy i amerykańscy. Ci zaś proces polskiej transformacji nazywają tranzycja, czyli przesunięciem. Z oddali pewne zjawiska wydać znacznie lepiej i czytelniej.
    Przesunięcie, bo odsunięto od rządów najbardziej skompromitowanych działaczy, polityków PRL, a na ich miejsce dodano działaczy solidarnościowej opozycji. Tak jak na szkolnej ławce gimnastycznej, gdzie aby siąść, wszyscy musieli posunąć się o jedno miejsce, i spychając kogoś kto siedział na drugim końcu ławki. Tak samo uczyniono w polskiej polityce w roku 1989. Zepchnięto z tej ławki, tych najbardziej skompromitowanych polityków PRL, którzy zapewnie sami niedługo by zeszli z racji wieku, a miejsce na ławce zrobiono „najbardziej postępowym” działaczom solidarności. Nie zmieniono kształtu ławki, nie zmieniono jej ustawienia. A co najważniejsze nie wymieniono większości osób siedzących na tej ławce. Część z tych siedzących dzięki tej tranzycji znalazła się nawet w zdecydowanie lepszym miejscu niż dotejpory była.
    W Polsce 1989 roku, zmieniono tylko nazwę, dodano godłu państwowemu, zabraną przez komunistów koronę, a policję przestano nazywać milicją. Ludzi nie zmieniono, programów nauczania nie zmieniono, urzędników w administracji nie zmieniono, lekarzy nie zmieniono, oficerów i żołnierzy nie zmieniono, aktorów w teatrach i teatrów nie zmieniono. Wszystko się zmieniło i nic się nie zmieniło. Arabowie i Turcy kiedy opanowywali jakieś chrześcijańskie miasto, zawsze na centralnym placu zostawiali głowę poprzedniego przywódcy, po czym pozwalali ludności chrześcijańskiej w spokoju żyć (pod warunkiem rzecz jasna nie buntowania się i opłacania bakszyszu). Głowa pokazywała jednak kto teraz rządzi. W Polsce 1989 roku, żadnej głowy komunistycznej nie pokazano na widok publiczny. Raczej w jej charakterze, na widok publiczny pokazano „oszołomów” którzy byli w solidarności – i kto tu rządzi?

    father boss dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  76. Nie wiem czy simon coś takiego zna

    Siedem cudów socjalizmu

    Każdy miał pracę

    Mimo, że każdy miał pracę, nikt nic nie robił

    Mimo, że nikt nic nie robił, plan wykonywano w 100 procentach

    Mimo, że plan wykonywano w 100 procentach, nigdzie niczego nie było

    Mimo, ze nigdzie niczego nie było, każdy wszystko jednak miał

    Mimo, że każdy wszystko miał, wszyscy jednak kradli

    Mimo, że wszyscy kradli, nigdy nigdzie tego nie brakowało

    Siedem cudów kapitalizmu:

    Nikt nie ma pracy

    Mimo, że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują

    Mimo, że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100 procentach

    Mimo, że plan nie jest wykonywany w 100 %, wszędzie wszystko jest

    Mimo, że wszędzie wszystko jest, nie każdy jednak wszystko ma

    Mimo, że nie każdy wszystko ma, kradną jednak ci, co wszystko mają

    Mimo, że kradną ci, co wszystko mają, nigdy nikogo nie złapali i wszędzie czegoś brakuje.

    father boss dnia 15 lutego 2009 | zablokuj

  77. @f.b.

    To ty tu jeszcze jesteś? Myślałem, że lądujesz właśnie u Ukochanego Przywódcy Kim Dzong Ila, aby tam głosić jego chwałę i wspierać go w jego dążeniach do uszczęśliwienia świata.
    Na co jeszcze czekasz?

    A poza tym jeśli już coś “tworzysz”, to spróbuj choć chwilę pomyśleć (wiem, że wymagam za wiele, ale nie załamuj się) i porównaj swoją 4. z 7. (”wszędzie wszystko jest” i “wszędzie czegoś brakuje”)
    Widzisz, jak sam sobie zaprzeczasz? No ale przy twoim IQ zbliżonym do zera trudno spodziewać się czegoś innego. Moja rada:pracuj nad sobą!!

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  78. @ryszard ;-) jemu to nic nie da…

    gdyby to była kwestia wiedzy lub wykształcenia, to owszem, praca mogłaby pomóc. ale gdy jest to brak inteligencji – żadna praca nie pomoże ;-)

    sunset dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  79. Mógłbym odpowiedzieć “father bossowi” merytorycznie… ale nie mogę, nie da rady. Trudno jest komentować idiotyzmy, które wyżej wypisał fb. Właściwie każdy postronny obserwator może przeczytać powyższe posty fb (namawiam, choć wiem, że to może być frustrujące i wymagające samozaparcia) – to wystarczy aby wyrobić sobie pogląd. Myślę, że nie będzie to pochlebna ocena fb ani jego przemyśleń.

    Generał Electric dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  80. http://dzwig20.blox.pl/2007/05/PKB-7-6-ponad-10-tys-USD-na-glowe.html – father boss – masz nam zamiar dawać więcej takich manipulatorskich linków?
    Jest tam napisane że średnia płaca w gospodarce brutto to 2709,14, netto to jakieś 2170 a produkujemy brutto ponad 6000 – gdzie te 3900 zł? Po pierwsze – jeżeli mówi się że wyprodukowało się 6000 brutto to w kosztach produkcji również dajemy kwotę brutto – pierwsza manipulacja. Druga manipulacja, w której liczy się na naiwność i brak zrozumienia zasad ekonomii to branie pod uwagę tylko płac dla pracowników (średnia 2709,14) pomijając kompletnie dochody firmy w której pracują. Przykładowo :
    Firma zatrudnia 10 pracowników, każdy z nich zarabia po 2709,14 brutto ale sama firma ma dochód w wysokości powiedzmy 50 000zł. W podanym linku kompletnie nie są brane te dochody pod uwagę a jednak wchodzą do PKB – To manipulacja druga.

    Za komuny realnym pieniądzem były kartki/znajomości – a nie oficjalna waluta. Wartość pieniądza jest mierzona tym ile za niego można kupić. Teraz za wypłatę można kupić o wiele więcej niż wtedy. I to nie dlatego że cała produkcja szła do ZSRR bo to nie jest prawda (część oczywiście szła) ale cały problem w PRL polegał na wydajności pracy – jak już ktoś tutaj pisał – jak PGR zebrał tyle ile zasiał to był sukces, nie czarujmy się, ludzie kradli z zakładów pracy co dodatkowo obniżało wydajność zakładu.

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  81. “No na pewno z tym dobrobytem jest trochę prawdy. Ale czy naprawdę najważniejszy jest zawsze żołądek. A inne wartości już się nie liczą?” – oczywiście że się liczą ale są to już wartości niematerialne a przecież rozmawiamy o tych materialnych czyli pełnym żołądku. Zamieniliśmy po prostu premiowanie nierobów na premiowanie ludzi zaradnych (czy to takich których stać na łapówkę czy to takich, którzy potrafią sobie wszystko załatwić sami bez łapówek).

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  82. @father boss
    Caleeb w zasadzie w większości odpowiedział. Co do danych – polecam roczniki statystyczne GUS – ale jak ci się nie chce, to i w Wikipedii wiszą.

    Co do siedmiu cudów socjalizmu – zgadza się. Dlatego właśnie byliśmy krajem trzeciego świata, dlatego PRL upadł i dlatego nie było co do gara włożyć.
    A teraz jest.
    Zdaje się, że mam nad tobą tę przewagę, że ja PRL z lat 70 i 80 pamiętam. Więc teksty o manipulacjach schowaj gdzieś głęboko i najlepiej tam, gdzie słońce nie dochodzi.

    Porównywanie średnich płac za PRL i dziś – to tylko wyraz dobrej woli z mojej strony. Faktycznie olbrzymia część obrotu dobrami konsumpcyjnymi w PRLu była po prostu wymianą towarową – jak za króla Ćwieczka – i spod lady. Albowiem zarabiane wtedy pieniądze dewaluowały się tak szybko, że stanowiły tylko nieco bardziej kolorowe śmieci.

    Jeśli nadal nie rozumiesz, co do ciebie piszemy, poczytaj sobie o dzisiejszym Zimbabwe – to może da ci do myślenia.

    Powody, że gospodarka wyglądała, jak wyglądała – wyłuszczyłeś sam, w cudach socjalizmu. Nie wyglądała tak więc przez Solidarność – powiem więcej, to Solidarność była pierwszym prawdziwym zrywem rewolucyjnym ludu przeciw “władzy ludowej”
    Marksiści sami zostali zaskoczeni, że ich doktryna zadziałała! Jak ludzie nie mają co do gara włożyć, to skoczą władzy do gardeł.

    Dziś jakoś nie skaczą, prawda?

    Ja wiem, że dla miłośnika PISu czerń była jak śnieg, a biel jak węgiel. Byle idiota potrafi na wycieczce na zachód zobaczyć, jak róznią się gospodarki rozwinięte w liberalnym kapitalizmie od naszej i tych wschodnich.

    Ale dla sieroty po PRL to za trudne.

    I wreszcie:

    “No na pewno z tym dobrobytem jest trochę prawdy. Ale czy naprawdę najważniejszy jest zawsze żołądek. A inne wartości już się nie liczą?”
    Otóż przypominam, że jakichby się logicznych sztuczek nie wyprawiało, dziś Polska jest niepodległa, a za PRLu była de facto siedemnastą republiką.

    To, jak sądzę, za mało dla ciebie warte? Przeczytaj mój pierwszy post – tam napisałem, czym rózni się dzisiejsza Polska i jej znaczenie od PRLu.

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  83. co do reszty Twojej wypowiedzi to mogę dodać że Jedynymi ludźmi biorącymi udział we WSZYSTKICH spotkaniach w Magdalence i przy Okrągłym stole byli Lech Kaczyński i Tadeusz Mazowiecki i jakoś żaden z nich wtedy swoich szat na progu nie rozdzierał…

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  84. @father boss
    A co do twoich rozczulających fraz, że nic nie zmieniono – wojskowi ci sami, i policjanci, i aktorzy – ty się poważnie zastanów, czy wraz z PISem nie powinniście sobie znaleźć jakiegoś lepszego narodu, co?

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  85. @f.b.

    No i w końcu zdecyduj się, kim jesteś: Sfrustrowanym rewolucjonistą czy sierotą po PRL-u? Bo raz piszesz jak to za Polski Ludowej było dobrze, a za chwilę masz pretensje o pozostawienie ludzi dawnego reżimu w spokoju. Mo więc jeżeli tak było fajnie – to za co ich rozliczać?

    W terminologii medycznej to się nazywa rozdwojenie jaźni, czyli odmiana schizofenii.Tak czy owak – lecz się, bo w pewnym momenćie możesz stać się groźny dla otoczenia.

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  86. Poza tym – jak to już napisałeś : Skoro było tak super to dlaczego to padło?

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  87. Czyli mieliśmy pokaz braku logiki, który jakoś tam może tłumaczyć wierność braciom K. i kolejnym meandrom ich polityki:)

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  88. @caleb

    Ucz się bo wiecznie żył nie będę.
    na początek parę definicji:

    Dochód – są to wszelkie przychody po odliczeniu kosztów ich uzyskania oraz składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oraz chorobowe (wymierzone na podstawie przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych), chyba że zaliczono już je do kosztów uzyskania przychodu na podstawie innych przepisów.
    Płaca netto to wynagrodzenie wypłacane pracownikowi “do ręki”, przez pracodawcę z tytułu wykonanej pracy, po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne, zaliczek na podatek dochodowy i innych potrąceń.

    Płaca brutto to płaca całkowita, przed odliczeniem składek na ubezpieczenia społeczne, zaliczki na podatek dochodowy i innych potrąceń.

    Na koniec wzór PKB z Wikipedii (są trzy, ale nam chodzi o ten od strony dochodowej)

    PKB = dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja.

    Za PRL kartkami się nie płaciło, tylko upoważniały do zakupu tego czy tamtego.

    Masz rację ten świat jest tylko dla zaradnych. Reszta niech gryzie ziemię. W przyszłości zostanie tylko ten jeden zaradny, który wykończy tych mniej zaradnych. I świat Orwella będzie miał się dobrze

    father boss dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  89. @ simon

    Może jednak podaj te linki bo jakoś nie mogę znaleźć. A poza tym powodzenia życzę w nowym wspaniałym świecie.

    father boss dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  90. @f.b.

    W jakiejś audycji TV niejaki Jacek Kurski w rozmowie ze Zbigniewem Hołdysem pełnym emfazy głosem pwiedział mniej więcej coś takiego: “Panie Zbyszku, pamiętam z lat *80-tych występ “Perfectu” w Oliwii, i jak się tym zachwycaliśmy”. A na to Hołdys: “Zmarnował pan czs i pieniądze, bo niczego pan nie zrozumiał”.
    I to zupełnie jak ty: Może i przeczytałeś Orwella, ale zmarnowałeś czas i oczy – niczego nie zrozumiałeś.

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  91. @fb

    Wystukaj w Wikipedii hasło “polska gospodarka”. I przeczytaj z łaski swojej ze zrozumieniem, a nie, jak to było w przypadku dyskusji i statutach PO i PIS.

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  92. @father boss

    A gdybyś pamietał PRL, wiedziałbyś, że to wtedy było największe pole popisu dal zaradnych. Jak nie wiesz, o co mi chodzi, popytaj starszych, jak naprawiali samochód, kupowali telewizor albo dywan.

    Powodzenia w poszukiwaniach u źródeł.

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  93. @father boss… no proszę, nauczyciel się znalazł. Tak się składa że składki rentowe i chorobowe to jest jednak korzyść pracownika (teoretyczna co prawda ale zawsze).
    “Dochód – są to wszelkie przychody …” – zgadza się ale czego to dowodzi ? Ano tego że to co jest na umowie o pracę – to jest dochód + składki na ubezpieczenie zdrowotne i chorobowe. Czyli dochód jeszcze przed opodatkowaniem prawda? Czyli dochód brutto. Dlatego obliczamy podatek od dochodu. Jak już napisałem ubezpieczenie jest w zasadzie na korzyść tego który uzyskał dochód… z oczywistych powodów.

    “Na koniec wzór PKB z Wikipedii (są trzy, ale nam chodzi o ten od strony dochodowej)PKB = dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja.” – mam wrażenie że nie rozumiesz co czytasz a potem co piszesz… i dlatego wychodzą takie klocki że czytasz (i przytaczasz) że białe jest białe a potem tłumaczysz że jest czarne i nie widzisz że przeczysz sam sobie. Dochody z pracy to jest zarówno to co płacimy my osoby fizyczne jak i to co płacą osoby prawne. W linku który przytoczyłeś jest dochód średni osoby fizycznej, a gdzie dochód osoby prawnej, który nie wlicza się do średnich zarobków w gospodarce?

    “Masz rację ten świat jest tylko dla zaradnych. Reszta niech gryzie ziemię…” – Może inaczej – to nie jest świat tylko dla zaradnych – ale zaradnym żyje się w nim najlepiej. Reszta (mniej zaradni) niestety pracują w efekcie po to żeby temu najbardziej zaradnemu żyło się lepiej. To chyba fundamenty kapitalizmu – taki bodziec do tego żeby być jak najbardziej zaradnym…
    według Ciebie lepiej żeby każdy miał wszystko bez żadnego wysiłku. Tak właśnie działała komuna – czy się stoi czy się leży 2000 się należy. Utopia ale całkowicie wynaturzona.

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  94. @fb

    Nie było mnie tu parę dni, nie chce mi się przechodzić przez wszystkie Twoje wywody. Ale chętnie spełnię pewną Twoją prośbę, bom człek życzliwy. Najpierw cytat, zgadnij z kogo:

    “@threepwood

    Może byś tak podał konkrety np na socjotechniczne manipulacje PiS. Wybiórcze stosowanie danych statystycznych, ściemnianie itp.”

    Przykład pierwszy z brzegu: specjaliści ds. finansowych sporządzają kilka możliwych ich zdaniem scenariuszy zmiany kosztów utrzymania polskiego statystycznego obywatela po wejściu Polski do strefy Euro. Jeden z nich (jak podkreślają – bardzo mało prawdopodobny) mówi, że koszt utrzymania może wzrosnąć o ekwiwalent ok. 204 PLN rocznie.

    Jarosław K., występując w TV i wypowiadając się w tej sprawie, nie tylko nie zająknął się o istnieniu innych scenariuszy (według specjalistów – mniej “katastroficznych”, za to bardziej prawdopodobnych), ale stwierdził z charakterystyczną dla siebie troską, że “koszty utrzymania wzrosną o 204 PLN miesięcznie”.

    Chciałeś przykładu, to go masz. Było o tym na SD, jak chcesz to sobie odszukaj.

    Początkowo powitałem Twoją obecność na SD jako miłą odmianę po tym, jak Palestrina wielokrotnie i nieodwracalnie się skompromitował, stosując marne techniki z “podręcznika erystyki na podbudowie niepełnej podstawówki” i jawne łgarstwo.

    Okazuje się, że jesteście siebie warci – tak samo kłamiesz, odwracasz kota ogonem, zmieniasz temat, cytujesz teksty bez podania źródeł (co biorąc pod uwagę Twoją wiarygodność jest równe z wyssaniem ich z palucha). Nie wiem, czy P00 i Ty to jedna osoba – ale mentalnie jesteście jednością.

    Dla jasności przypominam (wspominałem o tym nieraz), że nie jestem nie tylko wyznawcą, ale nawet specjalnym zwolennikiem PO, podobnie jak wielu stałych bywalców SD; stąd Twoje argumenty typu “a PO to to i tamto” jako odpowiedź na moje i kolegów zarzuty pod adresem PiS są dla mnie kuriozalne.

    Z komsomolskim pozdrowieniem, bez zaproszenia do ponownej wymiany zdań; nie rozmawiam z ludźmi, którzy świadomie kłamią.

    Piotr 1 dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  95. @ Simon

    Najgorszym dziedzictwem PRL-u nie była zruinowana gospodarka, fabryki-molochy produkujące mało, drogo, byle jak a często niepotrzebnie, nie była szalejąca inflacja, państwowe rolnictwo, bloki z betonu i Pałac Kultury. Specjalnie uciążliwym balastem nie był nawet Jaruzelski, Miller czy inny Jaskiernia.
    Najgorszym i najtrudniejszym do przezwyciężenia “spadkiem” po PRL-u jest zruinowana MENTALNOŚĆ!!
    Z jednej strony bowiem mamy do czynienia z wielką grupą społeczną, nauczoną tego “że im się należy”, za PRL-u często zadawalających się byle czym, ale na tle ogólnej szarzyzny i bylejakości nie roszczącej większych pretensji. Ot, pół litra, pasztetowa i “Klubowe”. Dzisiaj natomiast, przy tak wielkiej ofercie dóbr materialnych i braku umiejętności ich zdobycia są totalnie sfrustrowani, często nawet pomimo tego, że ich poziom życia “netto” zdecydowanie się polepszył.
    Drugą grupę stanowią ludzie owszem, zaradni, ale w dość specyficzny sposób.
    Otóż w tamtych czasach kupić można było ziemniaki, dżem, “Wino marki Wino”, ale dobra nieco bardziej wyrafinowane ( np. cytryny czy sokowirówkę) trzeba było “załatwić”, “zdobyć”, “skombinować” a w ostateczności “wystać”. W ten oto prosty sposób wyhodowaliśmy sobie raka z którym walczymy z dość miernym skutkiem, mianowicie KORUPCJĘ . Bo wszystko to odbywało się na zasadzie “ja ci załatwię przydział na papę, a ty mi pięć kilo podwawelskiej”.
    Dzisiaj, kiedy papy w bród w każdym składzie budowlanym, a podwawelska w promocji za 9,99 ich rolę przejęły po prostu pieniądze, ale mechanizm, niestety, pozostał.

    Następną zarazą niszczącą nasze życie społeczne jest “przecież to państwowe”. Można zniszczyć, ukraść, nie zauważyć jeśli niszczy czy kradnie sąsiad lub przechodzień.Prostą tego konsekwencją jest istniejący w dalszym ciągu podział na “my” i “oni”.I nawet gdy w chwilowym przypływie uczuć obywatelskich na tych “onych” głosowaliśmy i przypadkiem nasi “oni” wygrali wybory – będą to zawsze tylko “oni”.

    Czwartą wreszcie kategorią są, jak to ktoś kiedyś określił, “przedsiębiorcy o mentalności cinkciarzy”.Są to ludzie dla których powodem do największej satysfakcji nie jest produkcja dobrego wyrobu, udany kontrakt czy nawet przyzwoity zysk. “Biznesmeni” ci najwięcej radości mają z tzw. “przekrętu” – a to nie zapłacą dostawcy, a to orżną podwykonawcę, a to wreszcie wyrolują pracownika. A “mentalność cinkciarza” nie jest tu przypadkowa, bo cinkciarze właśnie, jako jedna z nielicznych grup po PRL-u posiadali jakieś zasoby pozwalające uruchomić firmę. Natomiast rzeczony “cinkciarz” jest typowym produktem gospodarki patologicznej, nieznanym w normalnych krajach.
    No i piątą grupą pozostałą po Ojczyźnie Ludowej są ludzie jakoś tam rzeczywiście zaradni, którzy potrafili naprawić auto bez częsci zamiennych, własnoręcznie wymienić łożysko w pralce czy ugotować obiad “z niczego”.Dysponują oni głęboką, rzetelną, nikomu dzisiaj niepotrzebną wiedzą, z którą nie bardzo mają co zrobić.I to też jest powodem frustracji.

    Ktoś gdzieś powiedział, że z komunizmu wychodzi się tak długo, jak długo było się pod jego panowaniem.Nie minął jeszcze półmetek.

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  96. @ryszard

    Ja bym dodał jeszcze promowanie miernoty.
    Jeśli w przedsiębiorstwie państwowym pracował zespół ludzi, to w dziewięćdziesięciu przypadkach na sto ich kierownikiem zostawał najgłupszy z nich. Stara prylowska zasada: BMW – bierny, mierny, ale wierny. Im gorszy gatunek człowieka, tym wyżej zachodził – jako pozbawiony skrupułów lizus, a wobec podwładnych cham i despota.

    To samo w wojsku, milicji i gdzie okiem nie było spojrzeć.
    Mnie przypadł w udziale zaszczyt pracy w firmie państwowej przez jakiś czas już za wolnej Polski – ale jak wiele z tej mentalności zostało, wiedzą ci, co to zastają co cztery lata dyrektorów z partyjnego nadania w najmniejszych państwowych firemkach w najmniejszych pipidówkach – i którzy, pracując, mają nad sobą szefa dupka i kretyna, który przez lata PRL nauczył się bezbłędnie włazić w dupę tym co wyżej, a marnować połowę inicjatywy i pracy swoich podwładnych.

    To oczywiście nie była żelazna reguła, ale dość powszechna. Stąd ten trwający przez dziesięciolecia zalew miernot straszących nas z przeróżnych trybun i Gazet.

    Tylko w państwie komunistycznym faktycznymi rządcami kraju mogły zostawać takie buraki, jak Gomułka czy Chruszczow.

    Stąd wicepremierowanie Leppera uruchamiało u mnie jeszcze jedno skojarzenie Kaczyńskich z gomułkowszczyzną.

    O “załatwianiu” pisałeś – dodam więc tylko może, że tym “wartościom”, o których pisał f.b., i które to mają być lepsze od dobrobytu – cały naród kradł na potęgę przez lat bez mała pięćdziesiąt – i tak mu to weszło w krew, że do dzisiaj mamy taki stereotyp w państwach cywilizowanych o Polakach złodziejach, jaki mamy. Nie bez powodu.

    Simon dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  97. @ Simon

    Tytułem uzupełniena: Otóż w 1981 jedną z bardziej antyrządowych gazet byl “Przegląd Techniczny” (!),/na marginesie – zaczynał tam Michał Ogórek/.
    W którymś z numerów udało im się przemycić gdzieś z boku taką mniej więcej notateczkę:

    ” Wg Urzędu Statystycznego ZSRR tzw. działki przyzagrodowe, które kołchoźnicy mogą uprawiać na własne potrzeby stanowią ok. 5% całej ziemi uprawnej w Związku Radzieckim. Z działek tych pochodzi ok. 20% całkowitej produkcji rolnej.”
    Czy trzeba komentować?

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  98. Tak, skomentować można, przy pomocy jednej z wielu definicji socjalizmu (niestety, nie pamiętam źródła):

    “Socjalizm – ustrój, w którym cały naród solidarnie i bohatersko walczy z problemami, nieznanymi w innych ustrojach”.

    Po minimalnej kosmetyce jak ulał pasuje do pisjanizmu.

    Piotr 1 dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  99. @ Simon
    “…skojarzenie Kaczyńskich z gomułkowszczyną”.

    Otóż w jednym z wywiadów Jarosław powiedział coś takiego: “Od dziecka marzyłem żeby zostać premierem”.
    W związku z tym jest pytanie: Czy marzył naprawdę żeby być premierem, czy marzył o tym, żeby mieć władzę.
    W czasie naszego dzieciństwa (piszę “naszego, bo jestem prawie rówieśnikiem braci) REALNĄ WŁADZĘ w Polsce miał nie premier, nie Przewodniczący Rady Państwa, nie żaden inny figurant, a I Sekretarz PZPR, czyli w tym wypadku nie kto inny, jak Gomułka właśnie.
    Natomiast niezatapialny premier Cyrankiewicz był tylko wykonawcą poleceń, a poza tym sybarytą, miłośnikiem pięknych kobiet, szybkich samochodów i dobrych trunków.I nie miał ŻADNEJ REALNEJ WŁADZY!!.
    Wziąwszy pod uwagę cechy jarosława – tzn. brak prawa jazdy, niejednoznaczne zainteresowanie kobietami (nie wiem jak trunki), natomiast nieprzeparte umiłowanie władzy – raczej chyba chodziło o tego pierwszego.

    No i prawie doścignął swojego idola.

    ryszard dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  100. Cyrankiewicz jeździł po mieście Mercedesem 600 bez ochrony, za to z otwartą szybą /sam widziałem, stałem kiedyś na światłach tuż obok jego auta, bo on też stał!/, samodzielnie pływał łodzią żaglową po Zalewie Zegrzyńskim /też widziałem/, a czasem jadąc do Jadwisina brał na szosie autostopowiczów /znam takiego/. Więc choć wiem, że swołocz, ale z jakimś ludzkim, fantazyjnym akcentem. A czy wyobrażacie sobie tak na luzie zachowujące się któreś zjawisko biologiczne? A może jesteście w stanie wyobrazić sobie któryś z tych worków zgniłych kartofli grającego w tenisa? lub szusującego na nartach? Tylko żądza władzy, walka o władzę i eskorta ochrony wszędzie, nawet wśród defilujących żołnierzy…

    andrzejjj dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  101. @andrzejjj
    “A może jesteście w stanie wyobrazić sobie któryś z tych worków zgniłych kartofli grającego w tenisa? lub szusującego na nartach? Tylko żądza władzy, walka o władzę i eskorta ochrony wszędzie, nawet wśród defilujących żołnierzy…” -
    jestem w stanie to sobie wyobrazić. Przecież Kaczyński również się “uśmiecha” a że uśmiech wygląda (i pewnie jest) fałszywy, sztuczny i przylepiany jak czapka na kocie to i takie pląsy w jego wykonaniu tak sobie właśnie wyobrażam…

    caleeb dnia 16 lutego 2009 | zablokuj

  102. Już miałem miałem olać tę dyskusję. Bo te tyrady powstałe na bazie artykułów dzisiejszych pismaków nie warte są komentarzy. Ale kiedyś w TV jakaś baba wstała i powiedziała iż w PRL-u do promowali same miernoty i trochę się wzburzyłem. Ale teraz niejaki Simon mówi:
    “Ja bym dodał jeszcze promowanie miernoty.
    Jeśli w przedsiębiorstwie państwowym pracował zespół ludzi, to w dziewięćdziesięciu przypadkach na sto ich kierownikiem zostawał najgłupszy z nich.”

    No to obywatelu Simon. Jeśli tak rzeczywiście było to wytłumacz proszę jakim sposobem zaistniały takie miernoty:
    Jerzy Hoffman
    Jerzy Kawalerowicz
    Filip Bajon
    Krzysztof Zanussi
    Roman Polański
    Andrzej Wajda
    Wybitnych aktorów nie chce mi się wymieniać bo wszyscy pewnie znają zwłaszcza na tle dzisiejszej miernoty.

    Czy np. pisarze: Jan Parandowski, Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz, Stanisław Lem, Wiesława Szymborska, Stanisław Grochowisk, Roman Bratny, Tadeusz Kubiak.
    W 70- tych latach nastąpił gwałtowny rozwój nauk ścisłych takich jak: chemia, matematyka, fizyka. Naukowe osiągnięcia mieli też polscy biolodzy np. Jerzy Koworowski, Kazimierz Demel. Nastąpił rozkwit wśród nauk medycznych. Trzeba też wspomnieć twórcę szczepionki przeciwko gronkowcowi – Tadeusza Lechowicza.
    Ilu inżynierów wykształconych w PRL budowało.

    Obywatelu Simon w myśl twojej zasady tych ludzi powinno nie być. Tylko same miernoty.

    Ta zasada doskonale się sprawdza właśnie dzisiaj. Kiedy za plecami właśnie takich miernot jak np. Tusk rządzą.. właśnie domyśl się sam.

    Zresztą wymień choć jednego wybitnego dziś pisarza, czy reżysera z nowej polskiej szkoły.

    PS.
    Jeszcze na koniec:
    Zasada BMW powstała nie w PRL-u tylko w III RP
    tutaj dowód:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_BMW

    father boss dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  103. Coraz bardziej przychylam się do opinii, że fb to jednakowoż kretyn – po prostu nic nie kuma ze słowa pisanego. Skądinąd śmiesznie-ciekawe jest, że nastąpiła nieoczekiwana wolta – ten gościu broni PRL-u!

    Na dodatek broni teraz standardowych wrogów narodu, jak Wajda, czy Szymborska (Wisława zresztą, erudyto), która – według obowiązującej w miarodajnych kręgach wykładni – dostała przecież Nobelka dzięki wiadomo komu i dlaczego.! Miejmy nadzieję, że Rydz tego nie czytał, bo trafiłaby go apopleksja. A niejakim Bratnym to naprawdę już powala na łopatki.

    PS. Pomijając już odkrywczą sugestię, że Wiki jest dowodem (pewnie porażającym), to fb radycyjnie już z pełną ufnościa liczy na to, że do linka nikt nie luknie. Z linku w najmniejszym stopniu nie wynika, że zasada BMW powstała w III RP – ośmielam się twierdzić, że słyszałem o niej w czasach, kiedy bawełna na pieluszki fb jeszcze nie wykiełkowała. Z drugiej strony – zaglądnijcie koledzy do eksponatu BMW w Muzeum (porażająco twardy dowód) – tam jest paru przykładowych rajdowców BMW z jeszcze nowszej epoki.

    jendras dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  104. Kretyn toś ty Jendras. Gdzieś ty się chował. Spadłeś z księżyca, czy co? W PRL-u BMW jednak nie były tak popularne jak dzisiaj u wieśniaków. Facet ja w przewciwieństwie do Ciebe, z rana nie piję. I ten twój porażający dowód wsadź se w d..pe.

    father boss dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  105. No niemniej jednak dowód kretyna jendrasa potwierdza tezę powstania BMW w III RP

    father boss dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  106. @father boss

    “Już miałem miałem olać tę dyskusję. Bo te tyrady powstałe na bazie artykułów dzisiejszych pismaków nie warte są komentarzy.”
    Spróbuj czytać ze zrozumieniem. Mnie i ryszardowi nie są potrzebne, jak to nazwałeś, “artykuły dzisiejszych pismaków” – MY PRL PAMIĘTAMY, czy to tak trudno zrozumieć?! To ty czerpiesz tę ignorancję, którą nas nieodmiennie zdumiewasz, nie wiadomo skąd – bo, że nie ze źródeł, to widać. Jak zwykle oskarżasz o manipulację, sam będąc jej przedmiotem.

    A o to propagowanie miernot zapytaj może:
    - Mrożka, Giedroycia, Gombrowicza, Hłaskę, Tyrmanda, Polańskiego, Miłosza (władza zabroniła podawać w dziennikach, że Nobla dostał) i wielu wielu innych, którzy musieli z tego komunistycznego raju wyp… Wymienienie kilku z nich przez ciebie na dowód otwartości PRLu, to głupota, której bym się akurat po tobie spodziewał. Brawo. Miłosz i Polański – beneficjenci PRLu.
    Jak Wańkowicz wrócił z emigracji, bo go władze namawiały to zaraz go… do puszki wsadzili.
    Wartałoby takie rzeczy wiedzieć – no, ale to podobno ja czerpię wiedzę odm jakichś bliżej nieokreślonych “pismaków”.

    Z góry wiem, jakie jeszcze padną argumenty, bo przez ostatnie 20 lat takich kretyńskich dyskusji o PRLu się nasłuchałem. Więc, zanim do bujnego życia kulturalnego dołączysz rozkwit budownictwa, służbę zdrowia i tym podobne bzdety, posłuchaj:
    Wiesz, jak taka baba, tęskniąca za PRLem wstaje, to zwykle jeszcze bełkocze, że mieszkania były za darmo, służba zdrowia też, i państwo za darmo kształciło
    Otóż ja już pomijam, że nie ma nic za darmo – i ktoś musiał za to zapłacić. Ja pamiętam z autopsji:
    - służbę zdrowia, przy której dzisiejsza to po prostu mistrzostwo świata – widziałem, jak w polskich szpitalach PRLu umiera parę starszych osób i zaręczam ci, że dziś trudno by ci było wyobrazić sobie te warunki. A te przychodnie! A mieszkałem w mieście wojewódzkim – nawet nie chcę wiedzieć, co się działo na wsi. Raz byłem w szpitalu w małym miasteczku powiatowym (10 tys. mieszkańców) – i powiem ci, że jak poszukasz, to takie obrazki o dzisiejszych Chinach znajdziesz.
    Opieka paliatywna? Dostępność lekarstw? Hospicja? Sierocińce? Śmiertelność niemowląt? Nie masz pojęcia, za czym tęsknisz, niedouczony błaźnie.

    - co do kształcenia – powiem jedno: 7% obywateli z wyższym wykształceniem w 1989 roku i dziś już dwadzieścia kilka procent. Bywa ono na różnym poziomie, ale szkoda, że nie rozmawiałeś z paroma rusycystami po jakimś WSP – w tej kwestii przez lata niewiele się zmieniło.
    Jeśli chodzi o międzynarodowe patenty, nagrody naukowe i liczbę cytowań w naukowej prasie międzynarodowej – to wyniki z PRL nijak się mają do dzisiejszych.
    No, może mniej się pisze o marksizmie i leninizmie – a szkoda, bo w tym sami Kaczyńscy nieźli byli:)
    - co do mieszkań – Bareja sobie fantazjował, nie?
    Co druga komedia w PRL o mieszkaniach – a te co były – Matko Boska, te ponure klity w wielkiej płycie z balkonikami metr na metr!

    Itd., itp.

    Mało wiesz, father boss. Zamiast prezentować ośmieszającą cie nonszalancję w sprawach, o których nie masz pojęcia, spróbuj poczytać, zastanowić się i poszukać u źródeł, zachęcam.

    Bo póki co, twoje poglądy są dość symptomatyczne dla moherowych babci, panów z byłych PGRow pijących arizonkę pod sklepem, i całej masy niewykształconego, biernego, zapuszczonego, a nader roszczeniowego ludu, który był naturalnym wyborcą Tymińskiego, potem Samoobrony, a potem Kaczyńskich – a zapewne znajdą się kolejni populiści, którzy tę masę wykorzystają.

    Nie wiem, czy wiesz – ale twoja niewiedza byłaby śmieszna, gdybyś się tylko z nami spierał, ale w związku z tym, że typowo po pisowsku robisz to jeszcze z mniemaną wyższością – jesteś w swoim ignoranckim zadufaniu przerażający…

    Simon dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  107. Szymborska…. Szymborska lubie jej wiersze o Stalinie :D

    KoVal dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  108. @fb, naprawdę, mogę Ci tylko zazdrościć, jesteś jednym z niewielu szczęśliwych ludzi na świecie :-)

    nie mówiąc już o tym, że dodatkowo się umartwiasz przychodząc tutaj, na SD, kiedy Twoim ulubionym portalem jest tuskwatch, gdzie wg. Ciebie “jest kulturalniej i ciekawiej”.

    toteż proponuję Ci, abyś przestał męczyć się i przychodzić tutaj, bo nikt Cię nie docenia i jeszcze Cię obrażają, bo przecież Ty masz rację!!!. cytat “Hasło “BMW” powstało w PRL-u, ale prawdziwego renesansu i realizacji doczekało się dopiero w IV RP.” świadczy przecież, że hasło BMW powstało w III RP. przecież wyraźnie jest napisane :-D . czyli “kretyn jendras” (sorry jendras, ale to cytat z fb) myli się pisząc, że skoro “Hasło “BMW” powstało w PRL-u” to znaczy, że powstało ono w PRL’u.

    @fb daj sobie spokój i przestań się ośmieszać. jesteś szczęśliwym człowiekiem i takim zostaniesz.

    resztę upraszam, aby nie usiłowali podwyższać poziomu fb. Nie ma to sensu, syzyfowa praca.

    sunset dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  109. sorry sunset, ale nie mogę się powstrzymać

    W miejsce Miłosza, Mrożka i Polańskiego mieliśmy w PRLu Bratnego, Putramenta, Dobraczyńskiego i tego, jak mu tam było, reżysera ze stowarzyszenia “Grunwald”, no, jak mu tam było – Bogdana Porębę od propagandowych gniotów.

    Tyle na temat propagowania miernoty w PRL; ale f.b. nie ma o tym pojęcia.

    Simon dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  110. @simon :-)

    przecież piszę, że fb to szczęśliwy człowiek ;-)

    sunset dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  111. Cytat: “Kretyn toś ty Jendras. Gdzieś ty się chował. Spadłeś z księżyca, czy co? W PRL-u BMW jednak nie były tak popularne jak dzisiaj u wieśniaków. Facet ja w przewciwieństwie do Ciebe, z rana nie piję. I ten twój porażający dowód wsadź se w d..pe.” [koniec cytatu]

    @fb: “nie bądź taki delikatny; twardy bądź, jak Roman Bratny” (to też cytat) :-)

    Lepiej nic nie mówić i wyglądać na idiotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości – Tobie, fb, dedykuję to motto.

    Również należę do pokolenia, które PRL zna z autopsji a nie tylko z opowiadań “nowych kombatantów”, co to w stanie wojennym jeszcze mieszkali w (nieowłosionych) jajkach tatusia. Za młody natomiast jestem, żeby mieć całkowitą sklerozę.

    Przyznam szczerze, że – pomimo jasno określonego, mało entuzjastycznego stosunku do PRL – nigdy nie byłem jego specjalnie sponiewieraną ofiarą. Nie byłem represjonowany, nie byłem internowany w S.W., nie byłem nawet aresztowany. Należałem do tzw. milczącej większości, stojącej w kolejkach po ser i podpaski dla siostry, a nawet dali mi paszport kiedy chciałem wyjechać za granicę dorobić u ogrodnika (i nawet nie byłem szantażowany, że jak nie zgodzę się na współpracę to paszportu nie dostanę – a to była nierzadka w tamtych czasach praktyka – widocznie zostałem uznany za potencjalnie nieprzydatnego). Nie działałem czynnie w opozycji, nie nosiłem ulotek w plecaku itp.

    Mimo to, kiedy przypomnę sobie czasy PRL’u – przebiega mnie zimny dreszcz. Wspominam go jako czasy beznadziei, miernoty, równania w dół i bezustannej, wszechogarniającej prymitywnej propagandy, która teraz odżywa w mamlących wargach Braci (chodzi o styl i prawdziwość, nie o treść).

    Kilka lat temu wziąłem do samochodu autostopowicza – sympatyczny chłopak, wyglądał na studenta i okazał się nim być. Jechaliśmy razem dobre kilkadziesiąt kilometrów, więc gawędziliśmy o różnych sprawach no i – nieopatrznie – zahaczyliśmy o politykę. Ku mojemu najpierw zaskoczeniu a potem wqrwieniu, młodzian zaczął wychwalać TE czasy, w których nawet chyba jeszcze nie był plemnikiem, a jeśli był na świecie to wyłącznie w charakterze małego, homeostatycznego żywego układu jedząco – płacząco – srającego. Po pewnym czasie nie wytrzymałem i zapytałem go, czy posiada paszport. Zaskoczony, potwierdził. Zapytałem, jaką drogą go uzyskał. Jeszcze bardziej zdziwiony, odpowiedział (normalna procedura). Wtedy ja z uśmiechem satysfakcji opowiedziałem mu, jak wyglądała procedura “zdobywania” paszportu w czasach, które on tak wychwala na podstawie dla mnie niezrozumiałej (no bo przecież nie sentymentu). Kiedy już skończyłem swoją opowieść, zerknąłem na niego kątem oka i po wyrazie twarzy wiedziałem na pewno: był przerażony i ewidentnie przekonany, że na podwózkę zabrał go szaleniec, wariat, uciekinier z zamkniętego zakładu. Za parę kilometrów pod marnym pretekstem poprosił, żebym go wysadził z samochodu (daleko przed celem, który zdradził wsiadając).

    Nie wiem, czy rzeczony autostopowicz spadł z księżyca, czy też z jakichś dziwnych powodów rodzice nie opowiadali mu, jak to dawniej bywało naprawdę.

    Wszystkich fanów PRLu, którym dopiero niedawno wyrosły włosy pod pachami, odsyłam choćby do klasyki polskiej kinematografii: Miś, Kingsajz, większość filmów Barei, etc. Chciałbym widzieć wasze miny, gdyby was teleportować na kilka dni w te czasy, które z takim entuzjazmem opiewacie. Wtedy byśmy pogadali. Teraz nie mamy o czym.

    Piotr 1 dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  112. @Piotr 1
    Mi też kilka razy zdarzyło się być uznanym za wariata, kiedy młodym ludzim referowałem swoją przygodę z GUKPPiW, czyli Głównym Urzędem Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk (ul. Mysia 2). Zdarzenie miało miejsce gdzieś w 1969 lub 1970 roku, a wyglądało tak:

    Mój nieżyjący już dziś kolega pozyskał przemyconą z Zachodu książkę z nutami i tekstami około 100 piosenek Beatlesów, którą oczywiście musiałem sobie powielić. Jednym z nielicznych (o ile nie jedynym) w Warszawie punktów ksero, gdzie można to było legalnie zrobić, był zakład na Żelaznej, gdzieś w okolicach rogu z Chłodną.

    Poproszony przeze mnie o wykonanie kopii pan spokojnie poinformował, że powielić wydawnictwo zza żelaznej kurtyny może tylko za zgodą wspomnianego GUKPPiW, do którego skwapliwie się udałem. Na miejscu musiałem oczywiście zostawić książkę (z którą musiał zapoznać się jakiś kompetentny cenzor-poliglota) oraz wypełnić stosowny wniosek, w którym należało – oprócz podania szczegółowych danych osobowych – między innymi uzasadnić potrzebę wykonania kopii i określić cel, do jakiego będzie wykorzystywany powielony egzemplarz. Wyznaczono też około – o ile pamiętam – dwutygodniowy termin podjęcia decyzji, po którym pokornie zgłosłem się do Urzędu i odebrałem starannie opieczętowany kwit ze zgodą na powielenie. Uzbrojony w ten dokument udałem się na Żelazną, gdzie w majestacie prawa skopiowano mi (od ręki zresztą) książeczkę.

    W uzupełnieniu tego wspomnienia i zamiast komentarza, poniżej wklejam mój ulubiony (a szerzej chyba nieznany) cytat z Jarosława, pochodzący z dokumentu uzasadniającego konieczność uchwalenia nowej konstytucji, stanowiącego jakby preambułkę do PiSowskiego projektu konstytucji z 2005 r. Ciekawy ten dokument dostępny jest na stronce PiS w zakładce “Dokumenty”:

    “Dlatego Polska potrzebuje dzisiaj:
    [...]
    7. jasnej koncepcji kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego nie pozostawiając sfer niczyich.

    Przedstawiany przez PiS projekt konstytucji odpowiada na te potrzeby.”

    PS. Ciekawe, czy jakiś prawdziwy Polak pokusi się o skomentowanie tej szczerej i prostej deklaracji Wodza

    jendras dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  113. Errata – nie “Mi” ale “Mnie”, sorki

    jendras dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  114. @jendras,

    uważam, że nieprawidłowo zinterpretowałeś procedurę. Otóż wspomniany przez Ciebie urząd z pewnością potrzebował tych 2 tygodni, aby skontaktować się z prawnikiem chłopaków z Liverpool’u i uzyskać w Twoim imieniu ich zgodę na powielenie materiału objętego prawami autorskimi. Tak to działało w państwie prawa i sprawiedliwości – a Ty oczywiście zinterpretowałeś to jątrząco, tendencyjnie i szkodniczo.

    Wstydź się!

    P. S. Czy zdałem egzamin na rzecznika PiS’u?

    Piotr 1 dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  115. Hm, rzeczywiście, nie pomyślałem o prawach autorskich. Rzuca to oczywiście zupełnie nowe światło na zachowanie ówczesnej władzy, ale niestety także na moją skromną osobę: czy ktoś usiłujący bezprawnie kopiować copyrightowane materiały może być wiarygodny?

    Drążąc dalej – jednak ta władza była OK, przecież zgodzili się, a mogli nie, a nawet mogli skonfiskować książkę, która niewątpliwie w Polsce znalazła się nielegalnie. Cholera, znowu ktoś zdemaskował moje tendencyjne jątrzenie ;)

    jendras dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  116. Otóż ja dalej swoje: w PRL-u było wesoło. A jak widzę dzisiejszą rzeczywistość to mi się rzygać chce. I możecie sobie mędrkować ile chcecie. Ale PRL to najlepsze lata mojego życia, ponieważ przede wszystkim przeżyłem w nim swoją młodość. Jeżeli ktoś z Was żył w tamtych czasach i nie umiał się znaleźć, czerpać z tego przyjemności to po prostu był nieudacznikiem i wszelkie swoje niepowodzenia zwalał na system.
    Polecam piosenkę: “Born In The PRL”
    Tyle w temacie.

    Simon Hasło “BMW” na pewno nie powstało w PRL-u.
    Wywołujesz budownictwo, służbę zdrowia. I takie bzdury piszesz. Po prostu kłamiesz. W tych czasach albo robiłeś w majty, albo w ogóle nie żyłeś. Jak można porównywać w taki sposób czasy, kiedy w każdej szkole był gabinet lekarski, dentystyczny. W każdym większym zakładzie przychodnia zdrowia.
    A teraz do okulisty czeka się w kolejce rok.
    Piszesz bzdury nie popierasz tego niczym. A pajace przytakują. Nie no wy musicie dostać w d…e tak porządnie od tego systemu, to może zaczniecie myśleć. A to już wkrótce.
    Mimo, że sam oberwę ale przynajmniej będę miał satysfakcję.

    father boss dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  117. @fb

    @Simon Hasło “BMW” na pewno nie powstało w PRL-u.

    Polecam obejrzec kilka odcinkow serialu Dom, o dziwo haslo to jest wypowiadane w kilkunastu scenach…. o dziwo serial powstal i opisuje rzeczywistosc PRL… Inteligecja i myslenie nie bola…. Na prawde…

    @ Jeżeli ktoś z Was żył w tamtych czasach i nie umiał się znaleźć, czerpać z tego przyjemności to po prostu był nieudacznikiem i wszelkie swoje niepowodzenia zwalał na system.

    Masz racje takie same wrazenie mam do tych ludzi co tak pluja na III RP…

    KoVal dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  118. @Simon, jendras, kt i cała reszta “sił antysocjalistycznych”

    W którymś ze swoich dawniejszych postów doszedłem do wniosku, że f.b. to jest klasyczny przypadek schizofrenii, A WIĘC CHOROBY PSYCHICZNEJ!!!
    W związku z tym musimy przyjąć jako pewien aksjomat: Do osobnika chorego psychicznie ŻADNE logiczne argumenty nie dotrą. Jest to przypadek kliniczny, którego stan możemy określić jako ciężki, ale jeszcze nie zagrażający otoczeniu.Tym niemniej pewne symptomy zaczynają być już niepokojące (np. przejawy agresji objawiające się używaniem inwektyw czy też uporczywe powtarzanie tych samych idiotyzmów).

    Na szczęście my jesteśmy bezpieczni, ale obserwujmy bacznie wydarzenia w kraju. Jeśli usłyszymy o małpie z brzytwą szlejącej na ślizgawce – to z dużym prawdopodobieństwem będzie to nasz ulubiony f.b.

    ryszard dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  119. @father boss

    “Wywołujesz budownictwo, służbę zdrowia. I takie bzdury piszesz. Po prostu kłamiesz. W tych czasach albo robiłeś w majty, albo w ogóle nie żyłeś.”

    Typowo po pisowsku. Ty mnie jeszcze weź i przekonaj, że nie znam swojej daty urodzenia.

    “Piszesz bzdury nie popierasz tego niczym.”

    Wcześniejsze lata PRL to owszem, znam od “pismaków”: Kisielewskiego, Stommy, Mrożka, Hłaski,Tyrmanda, Wańkowicza, itd. A, takie tam pismaki. Gdzie im do Wildsteina i Michalkiewicza :D

    Ale lata 70 i 80 pamiętam. Tu już nie muszę podpierać się literaturą – wystarczą moje własne zmysły.

    A więc życzę powodzenia w przekonywaniu mnie, że nie tylko nie znam prawidłowej daty swego urodzenia, ale też nie widziałem tego, co widziałem.

    Taki młody, a taki bezczelny:) Tak ma pewnie wyglądać pisowska myśl o pisaniu historii od nowa.

    Twój kłopot, father boss, polega na tym, że nie tylko masz maciupcią wiedzę – co z uporem godnym lepszej sprawy wciąż udowadniasz – ale w dodatku nie potrafisz poprawnie korzystać nawet z tej, co masz.

    Kilka razy cierpliwie z kolegami pokazaliśmy ci na przykładach, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i nie potrafisz poprawnie operować danymi, które stoją w tekście, jak byk; a także zrozumieć prostych zdań w języku ojczystym (wątek z BMW przeuroczy, powołujesz się na zdania, które zaprzeczają twym twierdzeniom – po prostu majstersztyk), że o trudnej sztuce liczenia dom pięćdziesięciu nie wspomnę.

    W takiej sytuacji szokująca, zdawałoby się, konstatacja, że Kaczyńskich popiera sierota po PRLu – nie jest aż tak szokująca. W istocie, żeby popierać zjawisko_biologiczne, trzeba być właśnie odpowiednio pozbawionym krytycyzmu wobec wpajanych idiotyzmów, jak i nieświadomym większości rzeczy, które wiążą się z historią tego kraju ostatnich kilkudziesięciu lat.

    Spełniasz te warunki idealnie. I z każdym twoim postem przekonujemy się bardziej – a przynajmniej ja – jakim niebezpiecznym narządziem w rękach populistów może być głupota i niewiedza ludzka.

    Simon dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  120. “Jak można porównywać w taki sposób czasy, kiedy w każdej szkole był gabinet lekarski, dentystyczny. W każdym większym zakładzie przychodnia zdrowia.
    A teraz do okulisty czeka się w kolejce rok.”

    Prawda – w mojej szkole był gabinet lekarski (siedziała w nim pielęgniarka i piła kawę), a jego wyposażenie stanowiła waga, przyrząd do pomiaru wzrostu i reszta wyposażenia, która nie była większa niż w apteczce samochodowej. Pielęgniarka potrafiła przykleić plaster i wysłać do ośrodka zdrowia żeby odkazili. Gabinet dentystyczny :) hehe mieścił się podobno w tym samym pomieszczeniu 2×2 metry w którym był gabinet lekarski i na swoją nazwę zasługiwał tylko dlatego że była tam pani pielęgniarka (druga oczywiście), która wyciskała z tubki fluor na szczoteczkę do zębów :) No proszę Cię father boss nie żartuj sobie dobrze??
    Co do okulisty no to już oczywiste kłamstwo – niedawno musiałem skorzystać z pomocy laryngologa, neurologa i okulisty, u dwóch pierwszych zostałem zbadany w ciągu jednego dnia (rejestrowałem się rano i w tym samym dniu zostałem przyjęty), a do okulisty musiałem poczekać do środy (był piątek), mogłem pójść w poniedziałek ale rano a to mi nie pasowało. Wielka rzecz… I to wszystko na NFZ (w końcu po coś płacę to ubezpieczenie) – nie prywatnie chociaż mnie stać.

    caleeb dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  121. A ja polecam marchewkę z groszkiem, wiersz “O ukochanym Stalinie” i plaster na odciski.

    Też swoją młodość przeżyłem w PRL’u, czerpałem z niej jak potrafiłem, i potrafię oddzielić to, co w życiu młodego mężczyzny fajne, fascynujące i zapamiętane na zawsze, od otoczenia, które było moim udziałem – bure, przygnębiające, PRL’owskie, przesiąknięte prymitywną propagandą i zakłamaniem oraz Przewodnią Rolą Partii.

    Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

    I NIKT, ani Palestrina, ani fb, ani Jarosław z opozycyjnym życiorysem grudniowego śpiocha mnie nie przekona, że czarne jest białe a białe jest czarne.

    Bo żyłem w tych czasach, widziałem, słyszałem i rozumiałem.

    Piewcom tych szczęśliwych czasów proponuję wypierdalać do Korei Północnej, na Białoruś lub na Kubę – im się udało, a w Polsce – ach, co za pech – w latach 80. banda warchołów zepsuła sielankę.

    Ja zostaję.

    Piotr 1 dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  122. Nie bardzo chce mi się już poważnie dyskutować z f.b. czy innymi w.g., ale jeszcze parę słów na serio.

    Otóż nasz szanowny adwersarz pisze o ludziach takich jak Wajda, Zanussi, Kawalerowicz, Lem czy Szymborska. (Z Polańskim czy Miłoszem trafł biedak jak kulą w płot, bo obydwaj w zasadzie tworzyli na emigraji, a Miłosz, jak przejrzał na oczy, stał się wręcz żarliwym krytykiem PRL-u.)
    Mogę jeszcze dorzucić Pendereckiego, Góreckiego czy Preisnera.
    Otóż wszyscy ci bez wątpienia utalentowani ludzie zawdzięczają PRL-owi tylko tyle, że żaden kaprys władzy ich nie zniszczył, nie pozbawił prawa do wykonywania zawodu, nie nazwał “wrogiem ludu”, jednym słowem – pozwolił żyć i tworzyć.

    F.b. pisze o osiągnięciach polskich naukowców czy inżynierów.Pytam w takim razie: Jakie byłyby te osiągnięcia, gdyby na uczelniach zostawali nie tylko pasjonaci, i gdyby z pracy na uczelni można było wyżyć ? (tu gorzka uwaga – niewiele się zmieniło)
    A jaka była motywacja polskiego inżyniera, który zarabiał mniej niż połowę tego co spawacz czy nawet łopaciarz?

    Za PRL-u byłem młodym człowiekiem i jak każdy młody człowiek miałem kolegów i przyjaciół, słuchałem muzyki (to akurat często wbrew władzy), po raz pierwszy zapaliłem papierosa, wypiłem wódkę, kochałem się w dziewczynach.Ale moja młodość nie była ZASŁUGĄ PRL-u. Moja młodość była po prostu MOJA i starałem się z niej uratować to, co mogłem – wbrew zakazom, wbrew opresyjnym fryzjerom ścigającym mnie za długie włosy, wbrew Milicji ironicznie nazwanej Obywatelską pałującej nas na koncertach rockowych, wbrew wreszcie “Aktywowi robotniczemu” pod gdańskim Żakiem w marcu *68.
    Natomiast wiem jedno: PRL odebrał mi wolność.Wolność zwiedzania świata, wolność czytania tego, co zechcę, wolność swobodnego wyrażania poglądów i myśli, wreszce podstawową wolność i podstawę demokracji – wolne wybory.

    Właściwie nie mam już nic więcej do dodania.

    ryszard dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  123. Z tymi wielkimi, co to udało im się niepostrzeżenie przemycić swe płodne życie intelektualne i artystyczne wbrew czujności władzy i wbrew jej zakusom i kagańcom – też byłbym ostrożny.

    Parę przykładów z brzegu:

    “W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną.

    My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.

    Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.

    Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej.”

    [Rezolucję podpisało swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wśród nich znaleźli się tak znani pisarze i krytycy literaccy jak:]

    K. Bunsch, Wł. Dobrowolski, A. Kijowski, J. Kurek, Wł. Machejek, Wł Maciąg, S. Mrożek, T. Nowak, J. Przyboś, T. Sliwiak, M. Słomczyński (znany tłumacz Szekspira podpisujący kryminały swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler,

    Albo to (mały quiz bez nagród – fragmenty czyich to wierszy?):

    “Pod sztandarem rewolucji wzmocnić warty
    wzmocnić warty u wszystkich bram.
    [...]
    Oto Partia – ludzkości wzrok
    Oto Partia siła ludów i sumienie?
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie”

    “Partia. Należeć do niej.
    Z nią działać. Z nią marzyć. Z nią w planach nieulękłych.
    Z nią w trosce bezsennej. Wierz mi to najpiękniejsze
    co się może zdarzyć”

    “Nie znam mowy ludu Turkmenii
    myślę tylko, że słowo Październik
    znaczy tyle co woda źródlana
    pragnącemu z miłością podana”

    “Komsomolskie jasne słońce opromienia cały świat
    pozdrowienia śle dziś Polsce
    cała młodzież kraju Rad”

    Piotr 1 dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  124. Ok, Piotr 1, takich mądrych, co od początku wiedzieli, co jest grane i się nie zaświnili – faktycznie nie było wielu: Kisielewski, Herbert, Tyrmand…

    Ale ja rozumiem, że niektórzy musieli dojrzeć. Mrożek kiedyś opowiadał, jak to uratował go Kisielewski – po jakimś płomiennym artykule o klasie robotniczej Mrożek spotkał Kisiela na ulicy i usłyszał krótką i ostrą reprymendę.
    Wrócił do domu z urażoną ambicją i obrażony – jak to, taki słuszny artykuł napisał, a tu mu Kisiel taki numer.

    Ale po latach stwierdził, że wtedy właśnie zaczął się zastanawiać – i dziękował Kisielowi za ratunek przed ześwinieniem.
    Reportaże młodego Szczypiorskiego czy Mrożka, pierwsze filmy Wajdy czy Munka, propagandowe wiersze Szymborskiej, czerwone harcerstwo (walterowcy) Kuronia itd., itd. Jednakowoż ja wolę młode świnie, które wysiłkiem woli wyrosły na prawych i dojrzałych ludzi (a czasem wręcz na bohaterów – jak Kuroń czy Michnik), niż dobrze się zapowiadających, którzy w świństwie wytrwali do końca.

    Poza tym ważny jest kontekst historyczny – niewielu młodych zrozumie dzisiaj zapewne atmosferę lat 50 i dość naturalny trybut, jaki płacili niemal wszyscy, publikując panegiryki po śmierci Stalina. Pewnie, że mogli tego nie robić – ale optyka dzisiejsza jest zupełnie inna, aby nie pisać i nie umieszczać, trzeba było odwagi “Tygodnika Powszechnego”, który przez to został zamknięty, a jego publicyści przez parę następnych lat głodem przymierali.
    Jak by to niewiarygodnie nie brzmiało, dla większości społeczeństwa tamtych czasów panegiryki udowadniające boskość Stalina były czymś tak naturalnym, jak kichanie przy grypie.

    Teraz łatwo być bohaterem, jak się żyje w bezpiecznych i cieplutkich czasach. Których zresztą się nie docenia – patrz f. b. i inne sieroty po “realnym socjalizmie” – ale jakoś na dzisiejszą Kubę im się nie spieszy:)

    Simon dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  125. @ryszard napisał:
    “W związku z tym musimy przyjąć jako pewien aksjomat: Do osobnika chorego psychicznie ŻADNE logiczne argumenty nie dotrą. Jest to przypadek kliniczny, którego stan możemy określić jako ciężki, ale jeszcze nie zagrażający otoczeniu.”

    @ryszard, nie mogę się z tym zgodzić…
    jest to element stanowczo grożący otoczeniu.
    aby Ci to udowodnić, zadam pytanie: “czy wg. Ciebie jarosław nie jest groźny dla otoczenia?!”

    sunset dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  126. @ Simon
    Na początek drobne sprostowanie: Adam Michnik nigdy ani się nie “ześwinił”, ani też nie dał się uwieść komunizmowi. Natomiast co do innych – zapewne różnie bywało. Ale weż pod uwagę, że wielu ludzi daje się uwieść różnym utopijnym poglądom, ideom czy argumentom, szczególnie jeśli są to ludzie wrażliwi i młodzi.Zauważ, że nie tylko w Polsce, ale np. we Francji czy Włoszech idee komunizmu były popularne wśród wielu artystów, pisarzy czy filozofów ( choćby Sartre lub Picasso). Dzisiaj jesteśmy mądrzy doświadczeniem, które jednak bardzo wiele kosztowało.
    Powiem więcej – szanowany przez wszystkich (może oprócz ssaków Giertychopodobnych) Jacek Kuroń w głębi duszy pozostał komunistą. Ponieważ był człowiekiem inteligentnym – w końcu zrozumiał, że komunizm w praktyce jest niemożliwy, ale emocjonalnie nie mógł się z tym pogodzić.

    Na koniec autentyk z historii rodzinnej: Otóż mój Dziadek (zmarł w 1940, więc Go nie znałem) do końca życia próbował stworzyć perpetuum mobile i nie mógł pogodzić się z myślą, że jest to niemożliwe. A z wykształcenia był…inżynierem po Lwowskiej Politechnce!!

    ryszard dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  127. @Simon:

    zgoda od początku do końca.

    Łatwo mi – siedzącemu sobie przy komputerze i spokojnie popijającemu piwko (pornole oczywiście też obejrzę, ale później) – wyciągać i piętnować wypowiedzi innych sprzed lat. Niektórzy faktycznie w to wierzyli (lata 50-80 noszą klasyczne znamiona zbiorowego prania mózgów, więc co się dziwić, że niektórzy ulegli), inni ugięli się pod presją – już to środowiska, już to oczekiwań władzy, jeszcze inni bali się, że jak się nie ugną i nie pierdną lojalnościowym bąkiem to będą mieli do końca życia przerąbane, itd.

    Zasygnalizowałem tylko te zjawiska jako kontrapunkt dla – jak zwykle ignoranckich i skierowanych do nędzarzy intelektualnych – wywodów F. B., który podał ww. jako przykłady nieskazitelności (nota bene wykazując się nieznajomością imienia noblistki, którą przywołuje). Ot, przypomina się anegdotka o sekretarzu POP, który lubił używać obcojęzycznych zwrotów, niekoniecznie je rozumiejąc; kiedy ktoś mu doniósł, że Kowalski obgaduje go niecnie wśród załogi, odrzekł temu komuś: “powiedzcie Kowalskiemu, że może mnie w dupę pocałować i vice versa”.

    Wie,że dzwonią, nie wie jednak, w którym kościele. Typowe dość dla marnych politruków. Trochę tam się pogada o bazie i o nadbudowie, wspomni o zaplutych karłach i będzie git.

    Co do wytrwałości świńskiej – cóż, zawsze można powiedzieć: “chwała tym, co pozostają sobą”. Jak to mawiał – nieco bardziej kolokwialnie – jeden z moich kolegów ze szkoły średniej: “Kto się ch..em urodził, ten skowronkiem nie umrze.” Lektura biografii obecnych czołowych heroldów apologetyki “antykomunistycznej” potwierdza słuszność tego twierdzenia.

    Z pozdrowieniami.

    Piotr 1 dnia 17 lutego 2009 | zablokuj

  128. Ja jeszcze pozwolę sobie dodać, dla zilustrowania, co miałem na myśli, pisząc o karierach miernot – “męża, który jest z zawodu Dyrektorem, proszę pana!” z filmu “Poszukiwany, poszukiwana” i nieśmiertelnego Pana Kierownika odstawianego przez Fedorowicza.

    Simon dnia 18 lutego 2009 | zablokuj

  1. 1 Trackback(s)

  2. lutego 12, 2009: Cwana gapa « Blog emigracyjny

Sorry, comments for this entry are closed at this time.