Lech Kaczyński i jego angielski

21 sierpnia 2008 – 11:32

Najpierw zobaczmy, jak Lech Kaczyński śmieje się z wypowiedzi Donalda Tuska po angielsku.

Czemu tak się śmieje? Przecież nasz prezydent świetnie zna angielski! Nie wierzycie?

www.lechkaczynski.pl, 19.08.2005

Jakie zna Pan języki obce?
Znam język angielski.

W trakcie debaty telewizyjnej z Donaldem Tuskiem na pytanie o znajomość języków pan prezydent oznajmił:

Biegle angielski. Zdarza mi się nawet poprawiać tłumaczy.

Jak tych tłumaczy poprawia? Przykład z grudnia 2006 w Brukseli. Cytat za Gazetą:

Podczas konferencji prezydent miał również problemy natury językowej. Gdy tłumaczka słowo holenderski przetłumaczyła jako “dutch”, prezydent bardzo się zdziwił. - A nie “Netherland”? - dopytywał.
- Netherlands to Holandia, a dutch to holenderski - przyszła prezydentowi w sukurs szefowa naszej dyplomacji Anna Fotyga.

Ale czas na materiały wideo, one przemówię same za siebie. Najpierw ciężka praca tłumacza.

Następnie świetny materiał macdaca, prezydent występuje w piętnastej sekundzie. Ktoś wie co on mówi?

Pamiętacie “twórców systemów softfłuaroeowych”?

Scenę z Gruzji, gdzie z całego grona prezydentów tylko nasz nie mówił po angielsku, łaskawie pominiemy. Panie prezydencie, to jak z tym angielskim? Biegle, tak? Jedynie Elżbieta Jakubiak, była szefowa Gabinetu Prezydenta, potrafiła szczerze określić umiejętności prezydenta:

Prezydent świetnie rozumie rosyjski, ale też angielski, w którym czyta, choć nie mówi. Czasem prezydent sam koryguje tłumaczy z angielskiego, bo ma znakomite wyczucie tematu. […] Prezydent jest dzieckiem z domu inteligenckiego, jego nieznajomość języka nie wynika z zaniedbania, tylko z jakiejś blokady.

Oczywiście nie twierdzimy, że Tusk zna angielski - pewnie sporo trudu kosztowało go wydukanie tych kilku zdań. Ale niestety chyba tylko pogrobowcy III RP tacy jak Sikorski, Bartoszewski czy Gronkiewicz-Waltz potrafią w tym kraju być politykami posługującymi się swobodnie językiem obcym…

  1. 71 odpowiedzi na “Lech Kaczyński i jego angielski”

  2. Dopiszcie obok słońca tatr i bałtyku, “dziecko z domu inteligenckiego”.

    A co do śmiania się z przemowy Tuska: nic nowego prezydent nie pokazał.

    Faguss dnia 21 sierpnia 2008

  3. Brawo, Pan Prezydent pokazał swoje “szlacheckie” wychowanie. Przynajmniej Tusk coś tam wydukał, jakby on spróbował coś powiedzieć, to pewnie przez przypadek wywołałby wojnę ze Stanami :-P. Ech, za co…

    gtdpiter dnia 21 sierpnia 2008

  4. Śmiech wynika z dwóch sytuacji:
    1. albo coś jest śmieszne,
    2. albo się nie rozumie.

    W tym konkretnym przyoadku niestety /bo chciałbym żeby Prezydent RP tak nie miał/ jest to zupełny brak zrozumienia.

    Potocznie mówimy - mądrość ludowa - Śmieje się jak głupi do sera.

    Jerzy dnia 21 sierpnia 2008

  5. Faguss

    powinno być raczej że Lelo to
    “dziecko z domu intligenckiego”

    Khamul dnia 21 sierpnia 2008

  6. Przecież to oczywista oczywistość, że gdy się nic nie rozumie to warto się zaśmiać, lepiej zrobić wrażenie człowieka sympatycznego i tryskającego humorem niż niedokształciucha z tępym wyrazem twarzy.

    Choć w tym wypadku się to nie udało.

    Marcin Łuniewski dnia 21 sierpnia 2008

  7. Najgorzej jak niedokształciuch z tępym wyrazem twarzy myśli że zrobi wrażenie człowieka sympatycznego i tryskającego humorem posługując się jedynie głupkowatym podśmiewaniem.

    stary dnia 21 sierpnia 2008

  8. Jednemu się dziwię. To, że ten biegły angielski to kłamstwo, stanowi oczywistą oczywistość i są na to porażające dowody w postaci nagrań telewizyjnych. A jednocześnie prezio nie chce się przyznać do braku tej umiejętności i uparcie trzyma na stronie, że mówi biegle. Czy on nam próbuje wmówić, że my nie mamy pojęcia?

    JedenPies dnia 21 sierpnia 2008

  9. W piętnastej sekundzie wyraźnie mówi “one sword”. Widocznie tylko połowę “Krzyżaków” przeczytał :P

    PS. Tak naprawdę to brzmi jak “once word” - raz słowo :P

    fidelxxx dnia 21 sierpnia 2008

  10. *Znam* kilka jezykow, ale *potrafie poslugiwac sie* tylko dwoma.

    x dnia 21 sierpnia 2008

  11. Dziwne że nie dostał słuchawek jak Tusk zaczął po angielsku mówić

    cooba dnia 21 sierpnia 2008

  12. Może powtórzymy angielski ?

    Gdybacz dnia 21 sierpnia 2008

  13. A co tu może zadziwić każdego z nas, przecież to prymitywne przedstawienie (spóźnienie, parskanie śmiechem, przepychanka przy mikrofonie i ponowny meldunek złożony jadowito-mściwemu Jarci) jest spektaklem dla “ciemnego ludu” czyli elektoratu PiSiOR-owskiego a nie dla normalnych obywateli odegranym! Nadto, nie wymagajmy od oscypka znajomości jakiegokolwiek języka - grypsera okraszona mlasko-ciamkaniem to jego jedyna specjalność lingwistyczna!

    andre dnia 21 sierpnia 2008

  14. W TYM towarzystwie NIEZNAJOMOŚC JĘZYKA OBCEGO JAKO EFEKT BLOKADY, to nieznajomość rosyjskiego. Znam parę osób, które się tym tłumaczyły na lektoratach, że niby ruskie tatusia zatłukły, a ukraińce dziadkowi jajca ogolili tępym, nożem. I dlatego po rusku to oni ani-ani. Ciekawe, co w takim razie Kaczkom zrobili - i tu ciężko okreslić kto, bo angielski jest urzędowym w kilkudziesięciu krajach, na przykład: Washington? Mugabwe? Brown? Teatcher? Możnaby jeszcze tak długo… Ten gościu co u nas robi za prezia, to lebiega pierwszego sortu. I takie cóś się pcha na druga kadencję… Jezóóóóóóóóóóóó! Ty patrzysz i nie pieprzniesz PIERUNEM?

    jasneżeja dnia 21 sierpnia 2008

  15. Ja podziwiam Tuska. Jak by mi tak parsknal, to jakbym sie obrocil i strzelil to by sie cham na reszte zycia troche kultury nauczyl.

    Elem dnia 22 sierpnia 2008

  16. Ja też, ale właśnie tym się róznimy pewnie od polityka. Prawdziwego. Że on to pominie.
    Ja bym co najmniej skomentował, choć pewnie potem żałował.
    Jak to kiedyś ktoś mądry napisał (w innej sytuacji, ale tu pasuje):
    zacznij dyskutować z trolem to najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.

    Samezrp dnia 22 sierpnia 2008

  17. Tak myślę, iż snując dywagacje o pochodzeniu nazwy “oscypek gruziński” trochę się zagalopowałem i poniekąd obraziłem - Bogu ducha winnego - oscypka. W końcu otępiały Lesio to ani oscypek ani gruziński (na ten drugi przydomek też trzeba zapracować). Po ostatnich zadymach nasuwa się kolejne określenie marketingowe - kicha kartoflana. I tu znów mam obiekcje, gdyż produkt jest smaczny a nadto nazwa jest rodzaju żeńskiego. Dotychczas stosowane nazewnictwo oddaje zaledwie powierzchowne cechy przedmiotu np.: ciamkanie i mlaskanie; nie docierając znaczeniem do istoty biologicznego zjawiska. No i dalej brakuje koncepcji. Ręce wprost opadają!

    andre dnia 22 sierpnia 2008

  18. Nawiązując do poprzedniego komentarza dochodzę do wniosku, iż być może tytulatura rodem z otomańskiej Turcji zbliżyłaby nas do istoty tego zjawiska. A gdyby to brzmiało tak:
    Niemiłosiernie Nam Panujący i Intensywnie Kompromitujący Wielki Wetownik oraz Szkodnik Niebywały, Najwierniejszy Strażnik Hakowni a także Przechowalni Szkodników, Najposłuszniejszy Wykonawca Dywersyjnych Pomysłów Swojego Jadowito-Mściwego Brata, Pan i Władca Inteligentnych Inaczej, Vicereewangelizator Wybranych Rejonów z Łaski Ojca Dyrektora, Orędownik Gorliwy oraz Upierdliwy, Główny Sojusznik onegdaj Leppera i Giertycha a teraz “Wolskiego Zapatera” - dalsza tytulatura będzie uzupełniana proporcjonalnie do udziału w kolejnych zadymach i awanturach (średnio 2 razy w tygodniu)!

    andre dnia 22 sierpnia 2008

  19. Kaczor nawet z polskim ma problemy, a śmieje się z czyjegoś angielskiego lool

    libertyman dnia 22 sierpnia 2008

  20. A ja tam wielbię naszego harrrrdkorrowego quasi-prezy za ten ciamking-mlasking nie tylko w ingliszu. A z jaką gracją robi powiat tym swoim obeznaniem z nju teknolodżis, no choćby ten mikrofon “jeden włożyć w drugi”, czy komórka dzwoniąca podczas przemówienia w Pałacu (”który idiota nie wyłączył komóry?!! Ups, to pan prezydent…”) A Condoleeza boi się go jak ognia cały czas. Dlaczego? Pewnie dlatego, że nazwisko Kaczyński kojarzy się jej z Theodore Kaczynski’m, znanym w USA jako Unabomber. W końcu jednemu i drugiemu niezdrowo z oczu patrzy…

    quad dnia 22 sierpnia 2008

  21. Nasz podżegacz wojenny Kaczaszwili-Gruziński Oscypek pragnie starcia z Rosją. Ok, ale jak taki chojrak ,to niech nie zasłania się USA i NATO, bo tylko małe kundelki najmocniej ujadają, a tak prawdę mówiąc nic nie znaczą. Tzw “Plan Kaczyńskiego” został potraktowany na świecie jak Teletubiś i jego czerwona torebka. Bilans Kaczej zadymy jest taki- Polska bez gazu i ropy, za cenę idiotycznego wygłupu na festynie grillowym w stolicy Gruzji!

    oleczek dnia 22 sierpnia 2008

  22. Moze w przedszkolu takie zachowanie by zostalo zaakceprowane, uznane za “glupote gowniarza”… ale w polityce i dyplomacji … to po prostu prymitywne…

    Jasiu dnia 22 sierpnia 2008

  23. Wałęsa też czasem zachowywał się czasem jak burak. Ale Wałęsa był robotnikiem z ojca drobnego rolnika. I jego zachowanie nikogo nie dziwiło. Tu mamy podobno inteligenta. I podobno ten inteligent broni prawdy. Pytam czym? Publicznie wypowiedzianym kłamstwem o swoim “biegłym angielskim”? Chyba, że przymiotnik “biegły” przetłumaczymy jako “ten, który był zbiegł”.;)

    Berg dnia 22 sierpnia 2008

  24. Każdy mówi jak potrafi :P
    To, że angielski Tuska nie brzmi “zawodowo”, trudno. Przynajmniej z tego co powiedział, zrozumiałam wszystko. Zarówno po polsku i po angielsku.
    Z tego co potem wydukał Lech II Kaczka (po polsku!) nie dotarło do mnie prawie nic.

    Inia dnia 22 sierpnia 2008

  25. w sumie to już lechowi współczuję tego co będzie jak przestanie być prezydentem

    Łukasz S dnia 22 sierpnia 2008

  26. @Inia: Z tym angielskim akcentem Tuska nie było znowu tak źle.
    @andre: To może zamiast wyszukiwać epitety, które poprawnie oddają (lub są przynajmniej blisko) naturę Kaczej istoty, przyjmiemy ostateczny, najbardziej obraźliwy epitet, którym obdarza się tylko w ostateczności i w dodatku zawsze wyolbrzymiamy (bo nic nie może być aż takie, żeby na taki epitet zasłużyło)?
    Uwaga : co bardziej wrażliwi zamykają oczy …
    LechoKaczy …
    Można powiedzieć Ty świnio ale po co psuć dobre imię tej niewinnej istoty, zamiast tego można powiedzieć Ty LechoKaczu.
    Można powiedzieć że ktoś jest nienormalny ale może się to okazać zbyt łagodne słowo a my możemy być w gorszym stanie emocjonalnym więc powiemy że jest LechoKaczy…

    caleeb dnia 22 sierpnia 2008

  27. Jak widac, sami POpaprancy sie tu zgromadzili i bronia poltuska :D

    bat dnia 22 sierpnia 2008

  28. Batem w dupsko oberwałem
    i w porcięta się zesrałem
    teraz “bat” się podpisuję
    kto to czyta smród poczuje!

    andre dnia 22 sierpnia 2008

  29. Bo chyba mądrzej jest bronić Tuska (rażący brak the w “we have finished negotiations”), którego wyśmiewa facet co mówi od rzeczy (rażący brak sensu w “once word” i “dobre to jest polish good”)

    cooba dnia 22 sierpnia 2008

  30. Widać,że psychika siada mu już na całego;jest więc chyba jakaś szansa,że kaczkodan nie dociągnie do końca kadencji…

    qadam dnia 22 sierpnia 2008

  31. Skoro psycha siada, to znaczy że jest normalnie…

    Krystek dnia 22 sierpnia 2008

  32. @bat
    A dlaczego miałbym nie bronić człowieka, który miał na tyle odwagi (nie mylić z głupotą), żeby powiedzieć coś w obcym języku, wystawiając się na pośmiewisko głupców? Czy Tusk w ogóle potrzebuje obrony? Według mnie nie. Dlaczego uważasz mnie za POpaprańca? Dlatego że nie widzę w wypowiedzi Tuska nic śmiesznego? Czy może dlatego że szczerze nienawidzę gościa, który wystawia całą Polskę na pośmiewisko innych narodów i dzięki któremu niedługo gazociąg dziwnym trafem się popsuje, dzięki któremu odgrzebywane są stare trupy i waśnie?
    Co jest według Ciebie kryterium bycia POpaprańcem? To chyba jest taka przypadłość niektórych Polaków, że umniejszają zasługi innych Polaków oraz próbują rozpieprzyć to co jeszcze jest w Polsce dobrego tylko dlatego że nie zbudował tego Kaczyński. Tusk chociaż próbuje zrobić coś dobrego dla Polski (wywalczył coś więcej niż paczka cukierków za tarczę), ale według Ciebie nie można mówić o nim dobrze bo to przeciwnik polityczny Kaczyńskiego.

    caleeb dnia 22 sierpnia 2008

  33. Cała ekipa kaczyńskich zna doskonale wszystkie języki świata np, Gosiewski biegle włada językiem obcym - polecam Zobacz koniecznie! http://video.haloooo.com/f/2774/DON-GOSIEWSKI

    Neon dnia 22 sierpnia 2008

  34. Ot i komentarz wodza:
    http://wiadomosci.onet.pl/1812268,11,item.html
    Sa dwie mozliwosci - albo zartownis z niego pierwszej klasy, albo naprawde nic nie pojmuje?
    Zle, to jest polisz bad.

    rep dnia 23 sierpnia 2008

  35. Podobno dalsze użycie niejakiej Fotygi jest już przesądzone. Zostanie ona rzucona jako tzw. pierwszy rzut sił interwencyjnych na mający powstać jeszcze w tym roku front gruziński, którego zadaniem operacyjno-strategicznym będzie wyparcie agresorów z Gruzji, Osetii Płd. i Płn. oraz Abchazji a w dalszej kolejności zajęcie Moskwy i aresztowanie Miedwiediewa. Trwają jeszcze intensywne konsultacje czy temu ostatniemu zakładać kajdanki, gdy filmować to będzie ekipa TVPiS przysłana przez Urbańskiego. Filmowane też będzie składanie meldunku Mściwo-Jadowitemu Jarci przez Lesia Otępiałego – oczywiście o wykonaniu zadania. Metapsychiczne działania Fotygi, które sparaliżują ruskich żołdaków będzie wspierać działalność paranoidalna służb niejakiego Che Maciawery – on też, wraz z grupą harcerzy, recepcjonistów, listonoszy i IPN-owców przeszkolonych na 7-dniowych kursach utworzy a właściwie reaktywuje dawną WCzK, której rzecznikiem prasowym (specjalność wywiady dla niepolskich mediów) zostanie niejaki Waszczykowski! Głównym celem tej operacji jest ostateczne wyeliminowanie rosyjskiego zagrożenia dla Gruzji oraz wykorzystanie terytorium byłego imperium na utworzenie nowego pola konfliktu z Chinami – sprawa będzie dotyczyła walki o wolny Tybet!

    andre dnia 23 sierpnia 2008

  36. p.s. plotki o wysłaniu Fotygi do Watykanu to tylko element maskowania operacyjnego!

    andre dnia 23 sierpnia 2008

  37. http://antydziad.salon24.pl/index.html

    v dnia 23 sierpnia 2008

  38. ani Tusk ani Kaczyński nie mówią po angielsku, jedynie Sikorskiego nie trzeba się wstydzić

    gregUPR dnia 23 sierpnia 2008

  39. @V
    Ło Jezu jaka głupota co za kretyn to pisał dowcipy gorzej niż rynsztokowe obraza rodziny, czy “Dymanie” jakiejś pani z TVN to jest głupie i żenujące nawet jakby ktoś o “Najjaśniejszym Kartoflu” to napisał to bym uznał za bardzo duży niesmak, a tu cóż pokazuje to “inteligencje” PiSowatego elektoratu.

    Master dnia 23 sierpnia 2008

  40. żałosne są żarty z tego linku… wręcz wulgarne

    Krystek dnia 23 sierpnia 2008

  41. xD Jedynym językiem jaki kaczor dobrze umie władać to […] bełkot. Ciekawe co by było gdyby Tusk w tamtej wypowiedzi zwrócił się do kaczora po angielsku z jakimś pytaniem. było by chyba wtedy tylko to “polish good” i ktoś musiał by przybiec z słuchaczem ;p inaczej kaczor by tylko stał i się głupio śmiał xD
    ps. Nie wiem czemu ale wydaję mi się że nasz prezydent strasznie ośmiesza nasz kraj.Może mi się tylko wydaję.
    Pozdrawiam

    momo dnia 23 sierpnia 2008

  42. z tłumaczem nie słuchaczem xD mój błąd

    momo dnia 23 sierpnia 2008

  43. Były prezydent Lech Wałęsa powiedział, iż kaczory są stworzeni do walki ale - dodał - walki tchórzliwej. Kapitalne określenie ale cóż ono znaczy??? Walka tchórzliwa ma np. miejsce wówczas gdy walczący chowa się za plecami kobiety z dzieckiem na ręku ale takich wyczynów to nasze mściwo-jadowite bliźniaki jednak jeszcze nie robią! Więc gdzie jest to tchórzostwo towarzyszące kaczym potyczkom??? Otóż sądzę, iż w wykorzystywaniu państwa i jego instytucji do intrygowania i mściwego odgrywania się na przeciwnikach. Doświadczył tego sam Wałęsa, gdy po 30 latach został zrealizowany plan kaczej zemsty na jego osobie przy wykorzystaniu IPN-u, TVPiS a także całej haniebnej watahy “profesorskiej” obsrywającej każdego wskazanego przez kaczki oczywiście za sutym wynagrodzeniem! A zatem państwo, jego instytucje i my obywatele-wyborcy jesteśmy tą tarczą, ową „kobietą z dzieckiem na ręku” za którą chowają się tchórzliwi bojownicy kaczej armii! Przecież oni nie ucierpią na rosyjskich restrykcjach – to my wszyscy czyli społeczeństwo straci!!!

    andre dnia 23 sierpnia 2008

  44. Dziwne, ja zrozumiałem angielski w wykonaniu Tuska. Nie zrozumiałem za to Wolskiego, w wiadomym wykonaniu…

    GordonFreeman dnia 23 sierpnia 2008

  45. Heh… a najlepsze jest to, ze pojedzie czlowiek do jakiegokolwiek kraju w afryce, spotyka czlowieka (a f r o a m e r y k a n i n a) na pustyni i sie z nim po angielsku dogada.

    radek dnia 23 sierpnia 2008

  46. Lesio Otępiały ogłosił (wywiad w „Dzienniku” z 23.08.2008 r.), iż startuje w kampanii wyborczej, której celem jest reelekcja i na pewno wygra z Tuskiem. Nie jestem wielkim zwolennikiem Tuska ale uważam, że z takim kandydatem jak Lesio to wygrałoby dowolne żywe stworzenie wytypowane przypadkowo na konkurenta i przewaga byłaby miażdżąca. Inaczej mówiąc jest to kompletnie skompromitowany kurdupel i nie pomoże mu nawet to, iż jako koalicjanta chwali i zachęca do poparcia “wolskiego a onegdaj ponoć polskiego Zapatero” czyli - tłumacząc na nasze - Napieralskiego i SLD!!

    andre dnia 23 sierpnia 2008

  47. Szczerze mówiąc to lepiej nadawała by się na prezydenta Lodówka (lub inny dowolny sprzęt AGD) albo nawet pani Rokita (mimo iż nie wie co mówi).

    caleeb dnia 23 sierpnia 2008

  48. http://www.cycek.pl/Prezydent_Kaczynski.mp3
    Dowód na to jak prezydęt biegle włada angielskim…
    No comment :/

    Xardas dnia 23 sierpnia 2008

  49. Kaczka śmie twierdzić ze mówi po angielsku ??
    Link tu http://www.wykop.pl/ramka/88102/prezydent-umie-mowic-po-angielsku-mp3
    A co do Tuska to jego angielski nie jest perfekcyjny ale jest a Prezydent jest taki jak mowi Palikot :p H…..

    losiu fr dnia 23 sierpnia 2008

  50. Jeśli Pan Prezydent uważa, że bawi Go “strasznie” jak ktoś słabo zna język i “rzuca” się na przemawianie w tym języku, to najbardziej powinien być rozbawiony polszczyzną swoją i swojego brata.
    Już samo użycie słowa “strasznie” w tym kontekście jest błędem. A zatem żenujące błędy typu “włanczam”, “proszę panią”, “wziąść” itd., popełniane nagminnie przez braci Kaczyńskich powinny, idąc za myślą Pana Prezydenta, powodować jego permanentne rozbawienie.
    O innych błędach przez litość dla profesorów Kaczyńskich, którzy nie znają języków obcych, a Jarosław ma dodatkowo kłopoty z ortografią (słynny “obiat” i “uprzejmnie”) nie wspomnę.
    A swoją drogą Polska to chyba jedyny kraj w którym ludzie z tytułem profesora mogą nie znać języków obcych (co z literaturą w oryginale), kaleczą język ojczysty i mają kompromitujące kłopoty z ortografią.

    Piotr dnia 23 sierpnia 2008

  51. Żyjemy w Polsce jak mniemam i Prezydent zarówno jak i Premier powinien przemawiać w języku Ojczystym, po to to są tłumacze aby mogli się wszyscy zrozumieć, a prezydentowi się nie dziwcie w końcu premier nie zna Angielskiego za dobrze tylko wyuczył się kilku zdań :P

    JOJO dnia 23 sierpnia 2008

  52. Szkoda ze niewidzieliscie tego waszego tuska jak odwiedzil tereny po klesce i jak rozmawial z ludzmi to byscie zdanie zmienili a po drugie to niezly z niego kretacz, opowiadali mi jego sasiedzi ze od czasu jak zostal premierem to sie odgrodzil drzewami, juz nie pogada i co chwile podjezdzaja auta na wschodnich blachach-lewe ustawy sie przepycha-huj mu w dupe!

    xx dnia 24 sierpnia 2008

  53. Przyganiał kocioł garnkowi. Kaczory mają większe problemy z mówieniem w języku polskim niż Tusk w angielskim. Oni w ogóle mają poważne problemy z komunikacją z ludźmi, nieważne w jakim języku i jaką metodą. Z tym że jakby tak wszyscy się zaczęli z nich śmiać (adekwatnie do “zasług”), to fala dźwiękowa zrównałaby z ziemią cały kraj.

    Dario dnia 24 sierpnia 2008

  54. JOJO: Jeśli Tusk się niby wyuczył tych kilku zdań, to dlaczego były one błędne?

    cooba dnia 24 sierpnia 2008

  55. co wy pierdzielicie kaczynski sie smial i kazdy by sie smial z tego głupola tuska takie zdania to sa na poziomie dzieci z 4 klasy a nie premiera RP

    kaczoe dnia 24 sierpnia 2008

  56. Te komentarze sa naogol sliczne ! Nie zgadzam sie tylko ze Tusk mowil zle po angielsku bo mowil normalnie i bez bledu; z jakims swoistym akcentem ale to nie ma znaczenia bo sa Anglicy twierdzacy ze nikt w St. Zj. nie umie mowic po angielsku. Sluszne jest tez ze Prezydent po polsku tez nie umie mowic ! Najpiekniejszy jest komentarz nadajacy Prezydentowi tytuly z Turcji ottomanskiej, pasuja wszystkie swietnie.
    Natomiast to jedyne slowo ktore Prezydent mysli ze wypowiada po angielsku NIE jest po angielsku. On mial zludzenie ze mowi “good” ale wyszlo mu niemieckie “gut”. Jego “gut” po angielsku nie znaczy nic. W angielskim wymawianie dzwiecznej spolgloski na koncu jest niezbedne. Jezeli ktos - tak jak tu Pan Prezydent ! - zamiast “dog” powie “dok” to z psa zrobi dok dla okretow.

    wituchna dnia 24 sierpnia 2008

  57. Kto wie jak naprawdę jest z tym poprawianiem tłumaczy przez Prezydenta. Jeśli PiS odzyskał Wydział Tłumaczeń w Kancelarii to chyba wszystko jest możliwe. ;)

    lurker dnia 24 sierpnia 2008

  58. Tymczasem Szymon Majewski został wygwizdany na sopot festiwal za je[…]ie Kurskiego. Widać jednak, gdzie zlatuje się elektorat PiS i inni rusofile, za[…]ni zdrajcy.

    zonQue dnia 24 sierpnia 2008

  59. ci co sie śmieją z prezydenta są ślepi i nie odróżniają dobra od zła ,nie wierzą w żadne wartości prócz mamony.nie reprezentują sobą nic tak jak nie robi nic karierowicz TUSK i ta cała platforma ,która wydy…ła swoich wyborców bo jest to w jej naturze .ludzie ściśle powiązani z businesem jak zaczynają rządzic to dają przywileje bogatym a odbierają biednym i tym samym niszczą potęgę państwa czyli klasę średnią.im większa przepaśc miedzy bogatymi a biednymi tym biedniejsze i słabsze państwo.jeszcze tusk wam pokaże ciemne ch..je jakim jest ignorantem

    bicz dnia 24 sierpnia 2008

  60. Ojej, Kaczyści atakują! Ratuj się kto może!!! Zagłuszarki telefonów zaraz włączą!!!Kaczynienko Jarek ,oraz Kaczaszwilli Lech dali swoim Talibom nowe dyrektywy- zwiększyć stężenie kwasu, jadu i strychniny w opluwaniu prawdziwych Patriotów!A to forum strasznie musi PiSuarię denerwować skoro obrodziło latoś PiSomułłami niczym stonką ziemniaczaną! Podrawiam zdrajców Polski ze śmiesznej partyjki Kanapowo-Populistycznych Nieudaczników -PiS!

    oleczek dnia 25 sierpnia 2008

  61. Uzupełniam tytulaturę Lesia Otępiałego:
    Niemiłosiernie Nam Panujący i Intensywnie Kompromitujący Wielki Wetownik oraz Szkodnik Niebywały, Najwierniejszy Strażnik Hakowni a także Przechowalni Szkodników, Najposłuszniejszy Wykonawca Dywersyjnych Pomysłów Swojego Jadowito-Mściwego Brata, Pan i Władca Inteligentnych Inaczej, Vicereewangelizator Wybranych Rejonów z Łaski Ojca Dyrektora, Orędownik Gorliwy oraz Upierdliwy, Główny Sojusznik onegdaj Leppera i Giertycha a teraz “Wolskiego Zapatera”, Jedyny Odważny wśród Tchórzliwych Oficerów, Bicz Boży na Niezweryfikowanych i Narażających Życie w Afganistanie, Protektor Raportów i Aneksów, Lingwista Niedościgniony, Arbiter Eleganckich Inaczej - dalsza tytulatura będzie uzupełniana proporcjonalnie do udziału w kolejnych zadymach i awanturach (średnio 2 razy w tygodniu)!

    andre dnia 25 sierpnia 2008

  62. Obrażanie bezkarne oficerów lotnictwa przez Lesia Otępiałego to widocznie jeszcze zbyt mało, gdyż do oszczerczego chóru przyłączyło się rumcajsopodobne stworzenie z czerwonym nosem czyli niejaki karski, który pod osłoną immunitetu nazwał pilota rządowego samolotu tchórzem. Ten chamski, prymitywny i właśnie tchórzliwy wybryk karskiego nie dziwi w kontekście innych wypowiedzi PiS-owskiej hołoty, która przecież rości sobie pretensje do pochodzenia z tzw. “lepszych miejsc”. Pamiętamy i nie zapomnimy takich epitetów jak: “państwa stworzonego przez hołotę dla hołoty”, “my staliśmy tu gdzie stoimy teraz a oni stali tam gdzie stało ZOMO”, “my tak powiemy a ciemny lud to kupi”, „banda durni” (to szczygło o żołnierzach z Afganistanu) i innych epitetów o prawnikach, lekarzach, internautach i w sumie o całym narodzie, którego intensywnie nienawidzą i na którym pragną się zemścić za przegrane wybory!

    andre dnia 25 sierpnia 2008

  63. Nadto, niejaki Kownacki skomentował wizytę premiera u żołnierzy w Afganistanie jako cytuję: “poleciał po to aby się sfotografować w kamizelce kuloodpornej”, a to że ci żołnierze zostaną pozbawieni ochrony kontrwywiadowczej - przez niedopełnienie obowiązków przez Maciarewicza i Olszewskiego, którzy przez 2 lata nie zdołali zweryfikować wykonujących zadania bojowe oficerów już owego nienawistnego dziada nie interesuje. Zaprawdę “podobny podobnym się cieszy” - pan prezydent dobiera sobie współpracowników na swoje podobieństwo ukształtowanych! Brakuje jeszcze Waszczykowskiego i Napieralskiego!

    andre dnia 25 sierpnia 2008

  64. Maly mix wierszyka….moze nawet w podreczniku klas 1-3 bedzie jesli reformator dojdzie ponownie do wladzy :)

    -Puk,puk…
    -Kto tam?
    -Softfłuaroeowerze
    -Nie wierze!?!
    -Otwieraj chamie, kaczy lingwista nie kłamie.

    kolejny dnia 25 sierpnia 2008

  65. wcale tak p. Tuskowi zle nie wyszlo, ale ten “nasz” prezydent - normalnie wstyd jak cholera, gorszy jak dziecko w podstawowce :(

    Lukasz dnia 26 sierpnia 2008

  66. Na miejscu Tuska bym sie obrocil i dla mu w leb :/
    Dla mnie kolejna kompromitacja Don Kurduplone na szczescie zostalo juz “tylko ” dwa lata i na taczce go wywioza :]

    Dropson dnia 26 sierpnia 2008

  67. Pewnie, że w Polsce językiem urzędowym jest polski. Nie przeszkadza to jednak w grzecznościowym wypowiedzeniu kilku słów w języku swoich gości. Jest to mile widziane
    i zwyczajowo przyjęte w świecie. Jeśli kurtuazja śmieszy naszego Prezydenta, to jego problem.
    Natomiast Prezydent, bezczelnie wyśmiwający Premiera własnego kraju, to problem nas wszystkich.
    Moim zdaniem, był to kolejny, żenujący pokaz braku dobrego wychowania, w wyknaniu głowy państwa. Nie wiem jak może ON myśleć o reelekcji ???

    roza dnia 27 sierpnia 2008

  68. dok dok kwa kwa…. to my kaczątka dwa lesiu i jaruś lalala… ale ogarnia nas trwoga bo jęsień zgoła niedługa i przetrzepią nam pióra…kwa kwa

    olek dnia 28 sierpnia 2008

  69. Poseł Palikot powiedział,że prezydent jest Chamem,oraz że czasem trzeba chama walnąć w mordę,żeby zrozumiał.Ja przytoczyłbym w tym miejscu fraszkę Staudyngera”I z tym są największe dylemma.Jak bić w pysk taką mordę,która twarzy nie ma?Nie miejmy więc nadziei na samokrytykę i rezygnację.Będziemy musieli jakoś to przeżeć.

    Załamany dnia 29 sierpnia 2008

  70. Też bym parsknął śmiechem z angielskiego Tuska

    kolo dnia 17 września 2008

  71. a co El Donaldo del premierro mówi w 13 sekundzie swojego gorącego powitania - wtedy kiedy Lech Kaczyński się z niego śmieje? bo ja słabo mówię po angielsku i nie rozumiem…może dlatego właśnie się zaśmiał, że też nie zrouzmieł i pomyślał - nieuk pokazuje jakim jest debilem i jako premier kompromituje kraj? Może mi ktoś powie, co premier mówi po “welcome”? Bo jeśli Donald powiedział coś sensownego, to by znaczyło, że Pan Kaczyński zachował się faktycznie jak “burak” pierwszego wysypu…ale może Pan Prezydent sporo po angielsku rozumie, tylko się nie obnosi (a idąc dalej w domysłach - może nawet celowo), ale w tym przypadku nic nie zrozumiał i się wydał, bo nie był w stanie powstrzymać śmiechu…?

    kupiłemczarnyciągnik dnia 17 października 2008

  72. Nie broniąc bynajmniej prezydenta, który moim zdaniem coś tam z angielskiego kojarzy, ale raczej piąte przez dziesiąte, a wymowę Tusk ma sto razy lepszą (jeżeli się tekstu rzeczywiście nauczył na pamięć, to przynajmniej się postarał), chciałam zauważyć, że nie powiedział “once word” ani “one sword”, tylko “once more” = jeszcze raz…

    atka dnia 20 października 2008

Wyślij komentarz

jeśli akceptujesz te zasady