Media i bomby rozpryskowe
12 sierpnia 2008 – 22:03
Manipulacji dziennikarskich nie lubimy tak samo jak bomb rozpryskowych…
Onet, powołując się na Tygodnik Powszechny:
Tytuł artykułu - “Rosjanie używają zakazanej broni - to zbrodnia wojenna”
Jeśli taka broń jest stosowana przeciw cywilom, to według prawników to przejaw zbrodni wojennej. […] Bomby rozpryskowe to zakazany konwencjami międzynarodowymi wyjątkowo groźny dla cywilów rodzaj amunicji.
Tenże Tygodnik Powszechny:
Choć prawo międzynarodowe i międzynarodowe konwencje nie zakazują stosowania tego rodzaju amunicji, jest ona bardzo groźna dla cywilów. […] Zdaniem części specjalistów od prawa międzynarodowego, stosowanie jej przeciwko celom niewojskowym można uznać za zbrodnię wojenną.
Dziennik (pod kuriozalnym tytułem ” Rosja strzelała do Gruzinów z zakazanej broni?”)
Takie pociski są zakazane konwencjami międzynarodowymi jako wyjątkowo groźny dla cywilów rodzaj amunicji.
“Na wojnie pierwsza ginie prawda”. A swoją drogą w maju 2008 w Dublinie Polska nie podpisała konwencji zakazującej stosowania tego rodzaju broni (źródło). Dwa rodzaje tychże “zakazanych” bomb znajdują się na wyposażeniu polskiej armii. Produkuje je również i sprzedaje polska firma zbrojeniowa Dezamet.
.com


35 odpowiedzi na “Media i bomby rozpryskowe”
A ja myślałem że w ogóle wojna jako taka jest zbrodnią…. No cóż, katole - od “liberałów” z TP po ultrasów z Naszego Nocnika, Polonicy itp. - jak widać uznają “wojny słuszne i niesłuszne”, czczą zbrodniarzy i ich protektorów (Stepanić, Kuraś-Ogień, Loyola, Pinochet). Wprawdzie niejaki Jezus z Nazaretu coś tam mówił o drugim policzku, i że “jeżeli pomyślałeś iż zabiłeś, to tak jakbyś już zabił”, no ale to był Żyd, może nawet mason, więc katole się nim nie przejmują.
PS. A co do antyruskich harców Kurskiego, Pospieszalskiego itp. - nie warto ich komentować. To zwykłe g…a, które podczepią się do każdej łodzi by wrzasnąć “płyniemy!”.
wehehe dnia 12 sierpnia 2008
Nie tylko Polska nie podpisała tego porozumienia. Wielki Brat od tarczy i ten troche mniejszy tez tego nie zrobili. A nasze chlopaki dostana do ‘jaszczembi’ amerykanskie pociski tego typu.
xx dnia 12 sierpnia 2008
Stosowanie tej broni w terenie gdzie ofiarami są cywile jest zbrodnią wojenną.
Oczywiście kluczowe jest określenie czy celem są obszary o militarnym charakterze, czy nie.
Co do samej produkcji i zastosowania - ‘cluster bombs’ to zbyt dobra broń, żeby się jej wyzbywać - zwłaszcza w naszym wypadku.
@wehehe
Proszę - dosyć ośmieszania się.
Istnieje pojęcie wojny sprawiedliwej - absolutny pacyfizm jest dobry dla samobójców.
Oczywiście dotyczy to struktur państwowych, które muszą się jakoś bronić, ale wojna sprawiedliwa i takie tyranobójstwo to znane i dopuszczalne działania.
Oczywiście jest to złożony problem, ale dyskusja na poziomie ‘wy hipokryci nie pamiętacie co Chrystus mówił itd’ jest dobra dzieci w podstawówce i różnej maści populistów.
Prawdziwe życie jest znacznie bardziej skomplikowane.
Cegorach dnia 12 sierpnia 2008
Cegorach, kochanie moje:
Określ tedy granice wojny sprawiedliwej,
Określ jaki jest zakres “humanitarnych broni” w tychże wojnach,
Określ też, do/od jakiego momentu można mieć w (… - autocenzura) nauki biblijne, ale nadal mienić się chrześcijaninem oraz liczyć na królestwo niebieskie.
PS. Kaczor pokazał swoją prawdziwą twarz. Ledwo zlądował, oświadczył: “Jesteśmy tu po to żeby walczyć”. A my jesteśmy tu po to, żeby zastanowić się gdzie go skierować: do Tworek czy Kobierzyna - żeby pacjenci nie pouciekali.
wehehe dnia 13 sierpnia 2008
“Wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie idzie”…
Piotr dnia 13 sierpnia 2008
Chłopie, a co ja ci będę lekcji udzielać. Przeczytaj sobie książkę albo może nawet ze dwie - tak dorośli ludzie zdobywają informacje.
Zapisz się do biblioteki i spytaj kogoś na miejscu, z personelu to pokaże właściwy dział, a reszte to sam chyba dasz radę juz zrobic.
Ja jakos nie mam ochoty streszczać jakiś 1000 lat różnych rozważań - bo po co mi to. Czy mi na tym zalezy ?
Szczerze mówiąc nie, jednak nie lubię takiego ględzenia bo mi sie Jarosław K. przypomina a na tym poziomie argumentacji nie lubię.
Cegorach dnia 13 sierpnia 2008
Otóz to. 1000 lat, a właściwie to 5 razy dłużej wszyscy decydenci sobie rozważają tak jak ty, układają, spekulują, kombinują, zachowują polityczną poprawność, biorą pod uwagę sojusze, poszerzają przestrzeń życiową - i nie ma w historii roku bez wojny, krwi, zniszczenia. Brawo, tak trzymać, aż do ostatniego człowieka na ziemi. Dziękuję za szczerość. PS. Czy Bibilioteka Narodowa wystarczy?
wehehe dnia 13 sierpnia 2008
@Cegorach - jestem zaskoczony Twoją odpowiedzią. Wnioskuję z niej, że nie masz na poparcie swojego zdania żadnych argumentów poza własnym poglądem (uznaję to za ważny argument, ale niewystarczający). Na konkretne proste pytania odpowiadasz “poczytaj sobie” - odbieram to jako aroganckie i puste - oraz poprawiasz stwierdzeniem: “ględzisz jak Jarosław”. Podobają mi się pytania wehehe i chętnie przeczytałbym odpowiedź na nie. Na razie odpowiedź nie padła, zamiast niej przeczytaliśmy manifest pogardy. Nie lubisz “argumentacji na poziomie zadawania konkretnych pytań”? Hmm, zatem trudna będzie dyskusja z Tobą. Parafrazując Twoją wypowiedź: wysłuchaj pytania i odpowiedz na nie - tak dorośli ludzie dyskutują. Mnie nie przekonałeś, a wręcz przeciwnie. Pozdrawiam.
Piotrd dnia 13 sierpnia 2008
@Cegorach: “Stosowanie tej broni w terenie gdzie ofiarami są cywile jest zbrodnią wojenną.”
Chętnie uzupełnię artykuł, możesz powołać się na jakieś źródło prawa międzynarodowego? Szukałem dość długo i nie trafiłem na taki zapis (nie licząc wspomnianej konwencji, której nie ratyfikowało mnóstwo krajów, w tym największe…).
Ojciec Dyrektor dnia 13 sierpnia 2008
W czasie wojny stosuje się różne rodzaje broni. Oceny, którymi kierują się decydenci (politycy i bezpośrednio wojskowi) dotyczą głównie skuteczności rażenia przeciwnika. Z historii wiadomo, iż jedynym ograniczeniem była obawa przed uderzeniem odwetowym przeciwnika (vide niestosowanie gazów bojowych w II wojnie światowej i broni jądrowej po jej zakończeniu aż do chwili obecnej). Przykro to powiedzieć ale wszystkie tzw. racje humanitarne mają w działaniach wojennych bardzo mizerny lub wręcz żaden wpływ na procesy decyzyjne. W wojnach o charakterze lokalnym, którym przygląda się tzw. “cywilizowany świat”, wszelkiego rodzaju akcje protestacyjne mają głównie charakter polityczny lub są też wykorzystywane do czysto politycznych celów mimo być może najszlachetniejszych motywacji protestujących. Prawie to samo można powiedzieć o tzw. „ochronie ludności cywilnej przed skutkami działań wojennych”. I znów warto wyciągnąć wnioski z doświadczeń historycznych. Rzeź Ormian, zniszczenie Warszawy ( 200 tys. ofiar), naloty dywanowe, uderzenia jądrowe na Hiroszimę i Nagasaki, bombardowania Vietnamu (środki chemiczne), rzezie na Bałkanach, itp., itp. To samo – śmiem twierdzić – będzie się działo w kolejnych konfliktach i wojnach i dlatego nie wolno dziś wymachiwać szabelką oraz chwalić szaleństwa generujące konflikty, które mogą w nieodległej przyszłości zagrozić naszemu Narodowi i Państwu Polskiemu!
andre dnia 13 sierpnia 2008
I jeszcze jedno! Mówienie o jakimś “honorze” przez polityków to czysty kabaret zaprawiony głupotą lub hipokryzją i obłudą. W tej dziedzinie nie ma żadnych ideałów liczy się tylko rachunek strat i zysków. Jeżeli odpowiada się za naród to tzw. “honor” należy odrzucić już w fazie wstępnej oceny sytuacji. Ponoć “honorem” kierowano się podejmując decyzję o wybuchu Powstania Warszawskiego i co z tego wynikło - największe straty jakie poniósł Naród Polski na przestrzeni dziejów! Bogatsi o to jedno doświadczenie winniśmy odrzucić wszelkie tzw. “honorowe szaleństwa”! Ale niektórzy twierdzą, iż tamta decyzja była dobra i gdyby jeszcze raz można było “decydować” to dla owego właśnie “honoru” podjęliby taką samą decyzję!!!
andre dnia 13 sierpnia 2008
“@Ojciec Dyrektor
Chętnie uzupełnię artykuł, możesz powołać się na jakieś źródło prawa międzynarodowego? Szukałem dość długo i nie trafiłem na taki zapis (nie licząc wspomnianej konwencji, której nie ratyfikowało mnóstwo krajów, w tym największe…).”
Podpada to pod zasady ogólne określane m.in przez Konwencje Genewska. Nie ma obowiązujących wszystkich, bezpośrednich regulacji dotyczących zastosowania tej broni, jednak jej charakter i zasady humanitarnego prowadzenia działań wojennych traktują zastosowanie tej kategorii uzbrojenia w określonych okolicznościach jako zbrodnię.
Niestety każdy przypadek jest w zasadzie rozpatrywany indywidualnie, a samo oskarżenie jest zwykle dyskontowane politycznie bez skutków prawnych.
Ogólnie rzecz biorąc podpada to najbardziej pod 1 Protokół Dodatkowy do Konwencji Genewskiej z 1977 (jeśli nie pomyliłem nazwy regulacji - pamiętam nazwę angielską, a polskiej już nie), ale jak powtarzam nie jest to łatwa kwestia.
Jak wszystko w szarej strefie prawa, gdzie nic nie jest doprecyzowane podlega to ocenie politycznej i moralnej, a dopiero później ocenie prawnej - jeśli się uda przepchać oskarżenie co łatwe nie jest.
Pozdrawiam
Cegorach dnia 13 sierpnia 2008
Co to za bełkot propagandowy? Może jeszcze do jednego wora dorzucisz Tempariuszy i Bractwo Syjonu?
Liberał dnia 13 sierpnia 2008
@wehehe
“Otóz to. 1000 lat….”
100 lat rzuciłem od niechcenia - tyle mniej więcej spędzono na poważnych rozważaniach w tej kwestii odliczając czas gdy chrześcijaństwo nie miało żadnego wpływu na cokolwiek i gdy inne kwestie były na głowie.
Same rozważania są starsze - zapewne od okresu gdy wogóle rozpoczeto wojny tj. mniej więcej od czasu uformowania się pierwszych wspólnot większych od rodziny.
Wymiana jeńców, traktowanie ludności cywilnej zajętych miast, kwestie dotyczące rozejmu, mediacji w konflikcie itp
Chrześcijanstwo jest tutaj przełomem bo odrzucało niewolnictwo, czyniło ludzi równymi wobec Boga - nie jak wcześniej gdzie 3/4 ludności to mówiące przedmioty nie warte spluniecia i od tego czasu można liczyc początek humanitaryzmu jako takiego w historii ludzkości.
Realia polityki i po prostu życia swoje robią i dlatego nie można i nie można było pozwolic sobie na totalny pacyfizm - co równa się samobójstwu dla organizmów panstwowych.
Człowiek moze być sobie pacyfistą, ale wspólnota juz nie, bo tym samym zgadza się na dominację osobników i państw nie honorujących tych zasad i odmawia sobie prawa do uzycia przemocy (funkcje porządkowe - czyli cholerna policja, straż pożarna itp).
Doktryna starała godzić te dwa problemy - z tego wzięło się pojecie wojny sprawiedliwej (zwykle obronnej), wojny prewencyjnej (czesto nadużywane, ale Bóg mi świadkiem gdyby w 1934 Polska uderzyła na Niemcy uniknelibyśmy kilku problemów), “świętej wojny”, pokoju bożego itp.
Wszystkie miały ograniczony realiami zakres - jak wszystko w zyciu.
Dodatkowo dochodzą zasady tyranobójstwa i spory kiedy mozna usunąć despotę, a kiedy akt zabójstwa może przynieść wiecej zła niz dobra (św. Tomasz z Akwinu przeprowadzał ciekawe rozważania na ten temat).
Przykro mi, zle praktycznie wszystkie takie pytania miały swoje miejsce w historii mysli ludzkiej.
Tysiące osób zadawały sobie te pytania i spierały sie na ten temat - a dyskusje znane były w całym cywilizowanym świecie.
Nie jest to absolutnie nic nowego, a zachowywanie sie jak pierwszy naiwny, jak dziecko twierdzące “a gdybyśmy wszyscy wzieli się za ręce i zaśpiewali razem nie byłoby wojen i wszyscy ludzie by byli szczęśliwi” jest dobre dla właśnie dzieci - nie osób odpowiadających za miliony istnien, nie dla panstw i zdecydowanie nie dla całej naszej cywilizacji gdzie przemoc ma swoje miejsce i gdzie nie da się jej wyeliminowac - chyba, że spotakamy się z zagrożeniem w zupełnie innej skali, ale wtedy będziemy dyskutować o zasadach polityki intergalaktycznej i humanitarnych regułach wojen z ufokami…
@Piotrd
“@Cegorach - jestem zaskoczony Twoją odpowiedzią. Wnioskuję z niej, że nie masz na poparcie swojego zdania żadnych argumentów poza własnym poglądem”
Oczywista oczywistość, a tymczasem wyrzucasz kilka tysięcy lat różnorodnych dyskusji i sporów do kosza.
Przykro mi, zle nie jestem w stanie zaakceptować jednostronnej, dwuwymiarowej i uproszczonej wizji świata - to w cale nie różni się od rojen Jarka K. i podobnych egotyków.
Wszystko jest skomplikowane i trzeba o tym pamietać. Nie ma prostych recept i nie uważam, że zastępowanie jakiejś wizji rzeczywistości inną jest uzasadnione gdy obie sprowadzają dyskusję do poziomu piaskownicy gdzie złem wcielonym staje się ktoś kto zabrał nam łopatkę i wiaderko.
To jest nieodpowiedzialne, to jest rodzaj fanatyzmu gdzie wszystko jest proste a rozwiązanie jakiegokolwiek problemu tym bardziej.
Jeżeli Polskę układów, szarych sieci i ubekistanów ma zastąpić coś podobnego tylko odsądzających ludzi i w zasadzie wszystko od czci i wiary z innego punktu widzenia to ja dziekuje bardzo, ale w życiu czegos takiego popierać nie będę, bo to żadna zmiana.
Dodam jeszcze tylko, ze lubię się spierać, ale uwagę koncentruję na najważniejszych dyskusjach - a są kwestie i osoby z którymi zderzam swoje poglądy przez całe lata np. pewien dyskurs prowadzę od jakis 14 lat (obecnie w zawieszeniu).
Wiem, ze to aroganckie - jestem arogancki i nie ukrywam tego - ale nie lubie sporów które zwyczajnie nie są dobra inwestycją, niczego i tak nie wnoszą lub są prowadzone na zbyt niskim poziomie. Natomiast w starciach tego typu np. sporach z rosyjskimi nacjonalistami zwykle ograniczam się do obalania mniej oczywistych kłamstw, bo uważam że ktos moze sie na nie nabrać (np. rzekome masowe mordowanie rosyjskich jenców w 1920 roku).
Najczęsciej wole milczeć gdy nie widze sensu w dyskusji.
@andre
Nie lubię traktowania polityków jako bezmyślnych rzeźników.
Przykro mi, ale jest to koleny przykład myslenia dwuwymiarowego - klasyczny manicheizm gdzie mozna mieć jedynie rację lub nie a decyzje oceniane są jedynie po ich efektach.
Co do Powstania, to decyzja o rozpoczęciu umotywowana była troską o los miasta, Polski i jej mieszkańców.
Zdecydowanie uważam, że decyzja ta była obiektywnie słuszna - biorąc wszystkie elementy pod uwagę - i prawdopodobnie nie do unikniecia.
Honor jest rzeczą istotną i traktowanie tego pojecia jako idiotyzmu nie jest zbyt dobrze przemyślane, jednak odnoszenie tego pojecia do Powstania jako podstawowego czynnika jest nierealistyczne i sprawia wrażenie nacechowanego z góry podjętą decyzją żeby potepic osoby podejmujące decyzję o jego wybuchu.
Przykro mi, ale przy jakimkolwiek alternatywnych scenariuszu jestem pewien Andre znalazłbyś się w gronie krytyków i to najprawdopodobniej przy uzyciu podobnych argumentów.
W koncu gdyby powstanie nie wybuchło a miasto zostałoby zniszczone w walkach/po nieudanej rebelii w trakcie wysiedlania ludności/na skutek ruchawki wywołanej przez zdrajców z AL zawsze znalazłby się argument, że gdyby podjęto inna decyzję wszystko by było znacznie lepsze.
Tak zawsze jest i tak zawsze będzie - niestety w niektórych sprawach jest znacznie gorzej bo dochodzą dekadami dorzucane argumenty o rozmaitej wartości nie mówiac o rozmaitych mitach, propagandzie i zwyklej ludzkiej ignorancji.
Z całym szacunkiem ale nie lubię sytuacji gdy co Polak to ekspert i to od wszystkiego.
Jeżeli uważasz, że Twoje stanowisko jest przemyslane sugeruje przeczytać moje komentarze do postów Matki Kurki o Powstaniu. Dyskusji nie będzie bo raczej nie mam nic więcej do dodania poza rzeczami w gruncie rzeczy o marginalnym znaczeniu w tej sprawie.
Pozdrawiam
Cegorach dnia 13 sierpnia 2008
@Cegorach
Również pozdrawiam! Ci co podjęli decyzję wywołania Powstania Warszawskiego albo źle ocenili sytuację polityczno-militarną albo takiej oceny nie przeprowadzili! Obydwa warianty ich dyskwalifikują tym bardziej, iż mieli pełne informacje o rezultatach operacji “Burza” (vide Wilno wyzwolone przez AK). Można moje poglądy krytykować ale opowiadam się za czeskim wariantem działania: żadnej wojenki w 1938 r. - chociaż byli lepiej uzbrojeni od nas i żadnego powstania w końcowej fazie wojny - i obecnie mają PKB per capita o 50% większy od naszego oraz niezniszczoną stolicę!!! Odpowiada się za byt narodu a nie za jakiś “honor”. Wojna jest też przedłużeniem i narzędziem polityki - ale tylko wygrana jest coś warta. Piłsudski też mówił o wojnie prewencyjnej z Niemcami przed 1935 rokiem, gdy były one słabe militarnie. Natomiast potem to już nie miało sensu!
andre dnia 13 sierpnia 2008
I jeszcze jedno: “cokolwiek czynisz czyń roztropnie i patrz na koniec” mówili Rzymianie. Ja , w sprawach powstań i wojen, mówię: jeżeli nie możesz ugryźć i to na śmierć przeciwnika to nie szczekaj po próżnicy i go nie drażnij! Polecam tą te sentencje naszym politykom!
andre dnia 13 sierpnia 2008
Niech żyje rzetelność dziennikarska! Dawno nie widziałem, by ktos twierdził jedno i jako podstawę swych twierdzeń podawał źródło twierdzące zupełnie co innego. A to, że zdaniem niektórych specjalistów można uznać stosowanie tego rodzaju broni za zbrodnię wojenną, nie ma zbytniego znaczenia, bo zapewne tyle samo ekspertów powie coś zupełnie innego, nie wspominając już o wiarygodności i kompetencjach owych specjalistów ani o powszechnie akceptowanym zakazie rozszerzającej wykładni prawa, jeśli miałoby to prowadzic do odpowiedzialności karnej. Krótko mówiąc - nie ma konkretnego paragrafu, to nie ma przestępstwa!
Dario dnia 13 sierpnia 2008
Aha, jeszcze jedna, raczej fundamentalna, kwestia : Czy Rosja podpisała wspomnianą konwencję? Bo jeśli nie, to też nie ma o czym gadać.
Dario dnia 13 sierpnia 2008
Kolejny problem może niezupełnie związany z tematem ale z eskapadą pana prezydenta - tak. Jak to jest, iż ktoś ewidentnie szkodzący własnemu krajowi poprzez zapowiedzi wetowania jeszcze nieopracowanych ustaw, ciągłą obstrukcję (vide nieustająca awantura z traktatem lizbońskim, jego ratyfikacją i w końcu złożeniem podpisu) oraz ośmieszaniem Polski idiotycznymi orędziami i wieloma innymi awanturami (np.: przesłuchaniem szefa MSZ i wsparciem skandalicznych wypowiedzi niejakiego Waszczykowskiego) nagle jest gotowy walczyć o Gruzję i prawa do odrzucenia traktatu przez Irlandię. Czyim on jest prezydentem!!!!
andre dnia 13 sierpnia 2008
No coz nasz mały, kapcioszkowy wódz, który hartował swój charakter w formacji bamboszkowych strzelców, rozgrywa bitwę, tym razem nad Bzdura!
PS.To teraz w trakcje defilady z okazji cudów nasz mały “scypion” gruziński odbędzie triumf:)
ociec dyrektor dnia 13 sierpnia 2008
Ruskie czołgi właśnie podjechały pod Tbilisi. Może jednak zrewidujecie nieco swoje przemyślenia? Nadal Kosowo pasuje? Jakieś dowcipne analogie do NATO i Busha znajdziecie? Bo o Palestynie i Iraku w kółko, a o Czeczenii i Gruzji jakoś ciszej? Drogi spieprzajdziadu - zawiodłem się: jak widzisz analogie między Abchazją (gdzie Rosjanie nawsadzali swoich drogą kolonizacji) a Kosowem, to pusty śmiech mnie ogarnia. Może jeszcze pobawimy się analogią z Kosowem, jak Kacapy spróbują oderwać wschodnią Ukrainę? Brawo, jakoś to zawsze mogli Moskale na użytecznych idiotów liczyć…
Gburito dnia 13 sierpnia 2008
“Nigdy nie było dobrej wojny i złego pokoju”
A co do honoru, to Konopnicka napisała kiedyś “a najdzielniej biją króle, a najczęściej giną chłopy”.
Przywódcy mogą sobie mówić o honorze i innych rzeczach, bo im w sumie prawie nic nie zagraża. Wypowiadają wojnę, ale to nie oni w niej giną.
Giną dzieci, którym oni wręczają karabiny.
Swoją drogą: czy posyłanie tysięcy ludzi na śmierć można nazwać sprawą honoru?
Cegorach, zastanów się trochę.
Inia dnia 13 sierpnia 2008
Liberale dostojny - czy czynisz wśród czerwonych rozróżnienie pomiędzy mienszewikami a bolszewikami, stalinistami a trockistami, “Natolinem” a “Puławami”? Prawda że nie? Ja również - to dla mnie wszystko komuchy. Takoż i z katolami: nie ma wśród nich podziału na obóz “toruński” i “łagiewnicki”, “ekumenistów” i “ortodoksów” - wszystko to są watykańscy agenci, wrogowie Polski i jej obywateli.
Cegorachu drogi - co w takim razie robili niewolnicy w pobożnej Hameryce przez 300 lat, od kolonii angielskich, hiszpańskich i portugalskich a na USA, ojczyżnie demukracyi kończąc? Czyż przez wieki los chłopów-kolonów tzn. ich status wobec szlachty/latyfundystów nie był w istocie losem “raba”, nawet gdy nie nazywano tak tego oficjalnie? A w Sumerze niewolnik mógł sądzić się ze swym panem, zaś w święta był mu (przynajmniej w teorii prawa) równy…
Powoływanie się na Tomasza z Akwinu w świetle innych spisanych przemyśleń tego pana - i w konfrontacji z prostymi i jasnymi naukami Jezusa - trudno uznać za poważne.
W istocie, to moje osobiste zdanie, można użyć oręża i przemocy w obronie własnej w wymiarze indywidualnym i na poziomie grupy, plemienia, kraju itp. Ale czyż nie jest lepsze doprowadzenie do tego, aby nie dopuszczać takich sytuacji? Wiem, dla wielu mogą być to naiwne pytania, ale po to chyba jesteśmy ludźmi, aby nie działać jak zwierzęta i osiągnęliśmy pewien postęp cywilizacyjny, by nie reagować jak troglodyci. I tu chyba zbiega się etyka wszystkich wysokich religii jak i ateizmu. Pozostanę więc przy swej naiwności.
wehehe dnia 13 sierpnia 2008
@Cegorach:
Chrześcijaństwo a wojny :
Któreśtam przykazanie : Nie zabijaj !!!
Podstawa chrześcijaństwa. Czy widzisz tam jakieś “chyba że” albo “z wyjątkiem” ?? Nie ma tutaj żadnego pola do polemiki. Nie jestem wierzący między innymi z tego powodu. Nie potrafiłbym nadstawić drugiego policzka i nie wykluczam niczego w przypadku gdy ktoś skrzywdziłby moją rodzinę. Ale nie jestem hipokrytą i nie uważam się za chrześcijanina. Kaczyński wysyła ludzi na wojny. Żołnierze nie jadą na wojnę grać w karty ani strzelać do tarczy. Jeżeli wysyłam ludzi żeby zabijali, to jak mogę nazwać się chrześcijaninem. To już nie jest chrześcijaństwo tylko jakiś mutant… w którym nikt nie jest w stanie jednoznacznie powiedzieć jakie są zasady.
caleeb dnia 13 sierpnia 2008
Gburitto: nie mówię że Rosja jest w porządku, też uważam że to banda. Ale zwróć uwagę na to, kto zaczął wojnę i z czyjej ręki najpierw zginęli cywile. Tą wojnę rozpętała Gruzja. Osetia i Abchazja było nie było ogłosiły niepodległość w 1992, zaraz po ogłoszeniu niepodległości przez Gruzję (1991). Dlaczego już wtedy Gruzja nie zareagowała?
caleeb dnia 13 sierpnia 2008
najbardziej mi się podobało, jak Kaczyński zasugerował że Rosja przerwała działania wojenne bo On, wielki wódz przyjechał pomóc Gruzji. Teraz będzie opowiadał jak to On wygrał wojnę dla Gruzinów… Tak jak Wałęsa chwali się że to on sam obalił komunizm.
caleeb dnia 13 sierpnia 2008
1. Te opcje, które wymieniłeś powyżej są już tylko historyczne.
2. Opcje które wymieniłeś wcześniej (katole - od “liberałów” z TP po ultrasów z Naszego Nocnika) to groch z kapustą bez sensu. TP nie ma nic wspólnego z liberałami i ich wplątywanie służyć może chyba tylko próbie dyskredytacji. Poza tym łączenie Naszego Dziennika czy tym bardziej katolicyzmu z liberalizmem może dowodzić chyba tylko nieznajomości tego słowa. Liberalizm od zawsze był wrogiem dla Kościoła Katolickiego, który wolał kapitalizm niewolnorynkowy i systemy socjalne oparte na własności prywatnej (choćby narodowy-socjalizm hitlera czy faszyzm Musoliniego, a ostatnio).
LIberał dnia 13 sierpnia 2008
Gburito szanowny - chyba tylko wg ciebie to, co działo się w b. Yugoslavii, także za sprawą USA, było/jest dowcipne.
wehehe dnia 14 sierpnia 2008
Po co żałosny prezio pcha się do tej Gruzji? Zrobić nam drugi Afganistan?
Winicjusz dnia 14 sierpnia 2008
Pan prezydent wyjaśnia w radio, iż wszystko co powiedział na wiecu w stolicy Gruzji było przemyślane no i oczywiście słuszne. Przypomnijmy niektóre z tych przemyślanych słuszności: wezwanie do walki z Rosją, zadeklarowanie solidarności i pomocy oraz w końcu wezwanie do bezwarunkowego wsparcia Gruzji przez przywódców państw UE (oczywiście wg wyobrażenia Kaczyńskiego a nie prezydenta Francji, która sprawuje prezydencję w UE, i który właśnie negocjuje warunki zawieszenia działań wojennych i pokoju). Jednocześnie jak gdyby zapomina całą zainspirowaną przez swojego braciszka komedię i obstrukcję z ratyfikacją i podpisaniem traktatu lizbońskiego, w której to komedii on jako prezydent odegrał i dalej odgrywa główną rolę. Reasumując, wystąpienie na wiecu – jeżeli przemyślane to tym gorzej świadczy o stanie umysłu autora i mówcy – jest szkodliwe dla Polski, rozbija – w jakimś sensie – jednolite stanowisko UE a także jest szkodliwe dla interesów Gruzji lub co najmniej nie pomaga w przerwaniu tego wyniszczającego konfliktu. I oto cały rezultat owych przemyśleń i wygłoszonego przemówienia. Pozostaje tylko jedna niezmienna zasada: wszędzie inspirować szkodliwe zadymy i awantury aby tylko nie zostać zapomnianym!
andre dnia 14 sierpnia 2008
To od teraz Jarek Starszy bedzie konczyl przemowy w sejmnie slowami “…Moskwa musi byc zburzona.”
ociec dyrektor dnia 14 sierpnia 2008
Otóż drogi wehehe - to co się działo w Jugosławi nie było dowcipne. Holenderscy żołnierze ONZ w niebieskich hełmach patrzyli sobie, jak chojracy niejakiego Karadżicia doprowadzają dziesiątkami muzułmańskich cywilów nad wykopany dół i strzelają im w potylicę. Historii o słoikach z wydłubanymi oczami, gwałconymi nastolatkami przybijanymi potem na drzwiach żywcem, kontenerach z odrąbanymi ludzkimi członkami i masowym gwałceniem kobiet nad grobami mężów - przypominał nie będę, bo po co, każdy chyba o tym słyszał.
I otóż niezmiernie dowcipne jest teraz porównanie tamtych Serbów z tymi Gruzinami - i zasiedlających Kosowo od kilku wieków Albańczyków (byli bardziej płodni, po prostu) do Rosjan nawsadzanych w Osetii czy Abchazji… Jaśniej napisać, czy teraz zrozumiałeś?
Gburito dnia 14 sierpnia 2008
Tak Gburito. Tylko jedna drobna uwaga: Muzułmanie i Chorwaci czynili dokładnie to samo i na tę saamą skalę co Serbowie, ale za zbrodniarzy uznano tylko tych ostatnich. Czy fakt że pierwsi drudzy mieli poparcie USA i Europy Zach. ma tu jakieś znaczenie? Poza tym my czynimy tylko PEWNE PORÓWNANIA
2.
wehehe dnia 14 sierpnia 2008
Tak Gburito. Tylko jedna drobna uwaga: Muzułmanie i Chorwaci czynili dokładnie to samo i na tę saamą skalę co Serbowie, ale za zbrodniarzy uznano tylko tych ostatnich. Czy fakt że pierwsi drudzy mieli poparcie USA i Europy Zach. ma tu jakieś znaczenie? Poza tym my czynimy tylko PEWNE PORÓWNANIA z Kosowem, bynajmniej nie w celu usprawiedliwiania Ruskich.
Liberale - nie kumasz: “liberałowie” kościelni to potoczne określenie środowska TP czy “niebetonowych” księży/mnichów typu Oszajca i Knabit albo ich stronników jak Turnau lub Hołownia. Nie ma to nic wspólnego z liberalizmem gospodarczym!
wehehe dnia 14 sierpnia 2008
Otóż wehehe: nie dokładnie to samo, a już na pewno nie na tę samą skalę. Owszem - wsród Chorwatów i Bośniaków też byli zbrodniarze wojenni - są zresztą także sądzeni w Hadze. Ale jeśli mówisz o podobnej skali, to jest to właśnie jedno z tych niezmiernie dowcipnych porównań, które dla mnie po bliższym wejrzeniu - nie mają sensu. I tyle. Czy mnie nie boli, że oprawcy w Bośni i Sarajewie to chrześcijanie, a ofiary to muzułmanie? Jeszcze jak! Ale to pokazuje tylko, że zdziczenie jest ponadnarodowe i ponadreligijne.
Porównania bywają zdradliwe: zajęcie przez Polskę Zaolzia było wg mnie czynem haniebnym, ale już obrona polskiej części Śląska przed zaanektowaniem przez Niemców - jak najbardziej uprawniona. Ot, mogli Niemcy nazwozić autokarami więcej wyborców do plebiscytu z jakiejś Moguncji na przykład i kazać im “rodowitych Abchazów” udawać.
I co, niby to samo (ochrona terytorium i integralności tego samego państwa - RP), a jakby jednak nie to samo, prawda?
Gburito dnia 15 sierpnia 2008