Ewolucja poglądów

28 czerwca 2008 – 19:10

Wróciliśmy. Jedynym polskim tematem, który nas w dalekich krajach dopadł, było wydanie książki na temat domniemanej agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy, po powrocie pogrzebaliśmy więc trochę w naszym archiwum i poniżej przedstawiamy ewolucję poglądów Lecha Kaczyńskiego na temat jego imiennika.

„MOGŁO być inaczej…” / Lecz Kaczyński; rozm. przepr. Andrzej Nowak // Arcana. – 2000, nr 3, s. 167-186

- A kiedy Pan zaczął mieć wątpliwości? (dotyczące współpracy Wałęsy z SB - dopisek redakcji)
- W latach 80. byłem w otoczeniu Wałęsy jedynym WZZ-etowcem i długie lata minęły, zanim się stałem jego najbliższym (nie w sensie osobistym, tylko politycznym, bo np. Aram Rybicki zawsze był bliżej rodziny Wałęsów) współpracownikiem - gdzieś w 1988 roku. Zdarzało nam się czasami “pogadać szczerze przy kielichu” i wtedy zorientowałem się - z jego własnych opowieści - że coś się już musiało zdarzyć. Traktowałem to wtedy jako coś takiego, co było, minęło. Wszyscy ludzie mają jakieś słabości, a to był chłopak z głębokiej prowincji, który tu przyjechał, odegrał już pewną rolę w strajkach, w grudniu 1970 roku. Już po swoich doświadczeniach WZZ-towskich wiedziałem, że SB zupełnie inaczej traktuje inteligencję a inaczej robotników. Zdawałem sobie świetnie sprawę, że on mógł być przedmiotem nacisku zupełnie innego niż ja: ubliżanie, bicie, zachowanie, które generalnie w stosunku do inteligentów nie było stosowane, a wobec robotników pozostawało na porządku dziennym. Myślałem, że coś tam musiało być niedobrze, ale sądziłem, że chłop się jeszcze bardziej wyprostował, zahartował. Nie miałem wątpliwości, co do jego poważnej roli, zresztą do dzisiaj nie mam - uważam, że odegrał wielką rolę historyczną.

Czat na portalu gazeta.pl z dnia 14 września 2001 (kiedyś dostępny na stronie www.pis.org.pl, obecnie znikł…)

KGB#: Czy wierzy Pan w to, że Lech Wałęsa współpracował z SB?
Lech_Kaczyński: Uchylam się od odpowiedzi na to pytanie, bo to nie jest sprawa mojej wiary czy wiedzy. Mogę powiedzieć jedno, że nawet jeżeli tak, to w latach 80. nie miało to żadnego znaczenia, ponieważ Lech Wałęsa był bez wątpienia przywódcą narodu walczącego o wolność.

Radio Zet, wywiad z Moniką Olejnik, 21 marca 2005 (tutaj)

Monika Olejnik: A zgadza się pan z jego poglądami nt. Lech Wałęsy i oskarżeniami wobec Lecha Wałęsy, że był współpracownikiem SB ?
Lech Kaczyński: Wie pani, myśmy już powiedzieli jako PiS, że my w tą sprawę nie będziemy się wtrącać.
Monika Olejnik: Ja bym chciała wiedzieć co mówi kandydat na prezydenta, co myśli o Lechu Wałęsie.
Lech Kaczyński: Więc ja za chwileczkę pani powiem. Ja myślę, że Lech Wałęsa był niewątpliwie w latach 80’tych przywódcą ruchu narodowego, który osiągnął sukces, a to w historii Polski niestety zbyt często się nie zdarzało i za te lata należy mu się bardzo wysoka ocena. Myślę jednocześnie, że to stwierdzenie, którego użył ostatnio na spotkaniu z Lisem, twierdząc, że to nie żart, jest agentem i trzeba go awansować, to w pierwszej połowie lat 90’tych niestety nie było żartem i tyle.

7 października 2005, debata z Donaldem Tuskiem w Gazecie Wyborczej (tutaj)

Kaczyński: Padło strasznie dużo zarzutów wobec mnie i brata. Zacznę od Lecha Wałęsy. Ani mój brat, ani ja się tego nie wypieramy: istotnie byliśmy promotorami tej prezydentury. Tylko wtedy nie mieliśmy żadnych przesłanek, by sądzić, że Wałęsa zatrzyma procesy reformowania państwa i że zrobi to przy pomocy Wachowskiego, który miał oparcie w korpusie generalskim i w znacznym stopniu w postkomunistycznych służbach specjalnych.

5 czerwca 2008, Polsat, wywiad z Dorotą Gawryluk (tutaj)

Skąd ta wiedza Pana Prezydenta?
Bo sam tą prawdę znam, niezależnie od lektury książki, której nie czytałem i to mogę Pani w sposób najbardziej uroczysty oświadczyć.
Czy Lech Wałęsa był „Bolkiem”?
Tak
.

  1. 16 odpowiedzi na “Ewolucja poglądów”

  2. Nie istnieje sprzeczność pomiędzy wcześniejszymi stwierdzeniami a ostatnim o jego rzekomej wiedzy własnej.

    Wprost przeciwnie, podejrzewam, że współpraca Wałęsa-Kaczyński była od początku krótkotrwałym sojuszem, który przy nadarzającej się okazji zostanie zerwany i obaj będą realizować własne cele a nawet dojdzie między nimi do wojny.

    Najlepszy casus to współpraca Niemiec i ZSRR w latach dwudziestych i trzydziestych XX w. Oba podmioty realizowały własną militarystyczną politykę i można było przewidzieć, że dojdzie do konfliktu. III Rzesza zaatakowała pierwsza, jednak poważnie są traktowane hipotezy (może teraz już udowodnione), że Stalin także się przygotowywał do ataku, ale nie zdąrzył pierwszy.

    Liberał dnia 28 czerwca 2008

  3. podmienic ostatnie pytanie na “czy jest Pan ….?” i bedzie cacy

    nadal czekam na odpowiedz na pytanie: ile glodnych dzieci mozna by wykarmic za Wasze wakacje ?

    zenobia dnia 28 czerwca 2008

  4. Tą ewolucję można określić następująco: od lizusowskiej podległości do małostkowej mściwości. Zresztą jak wszystko w tym bliźniaczym duecie, przecież ich idolem jest Maciarewicz, który wg Jadowitego Jarci nadaje się do wszystkiego!!!

    andre dnia 28 czerwca 2008

  5. wystarczy zamiast “Kaczyńscy” używać zwrotu “kłamcy” albo “Chorągiewki zmieniające poglądy” i wszystko będzie się już zgadzać!

    Oleczek dnia 28 czerwca 2008

  6. Nie widzę w ewoluowaniu oceny zjawiska Wałęsy u Kaczek żadnych nieprawidłowości. Poza żądzą zemsty najwyższych władz IV RP z nadania, a najniższych nikczemnych cech ludzkich z charakteru. Te-jak choroba- czekały na osłabienie układu immunologicznego obywateli, czyli odpowiedni klimat.
    Zemsta jest rozkoszą bogów.

    Abulafia dnia 28 czerwca 2008

  7. Cóż można wymagać od facetów z rodowodem z tego lepszego miejsca w “szafie Lesiaka” i ich ferajny. Dywersja, szkodnictwo i niszczenie państwa i narodu polskiego to ich specjalność. Spójrzmy, któż tam pozostał: pokraczne karły, które potrafią w każdej sytuacji powiedzieć tylko jedno zdanie: to wina Tuska i PO. Mówią stale to samo bo tak im kazał Jadowity - ileż trzeba mieć wydolności umysłowej by stale to powtarzać. Jeśli podstawową jednostką inteligencji jest 1 Maciawera (Ma) to te umiejętności wynoszą nie więcej niż 0,01 Ma. Nie będę szacował inteligencji Jadowitego a nawet razem bliźniaczego duetu, gdyż wstyd mi jako obywatelowi tego kraju. Pewnych rzeczy po prostu nie wypada ogłaszać!!!

    andre dnia 28 czerwca 2008

  8. O nowy wpis :D
    Mój postulat zrealizował się szybciej niż sądziłem… w czasie przeszłym. :)

    RSS mógłby się szybciej aktualizować :(

    mlaskus dnia 29 czerwca 2008

  9. Mnie oburza to, że ludzie którym nic wielkiego się nie działo podczas stanu wojennego potrafią deptać i opluwać autorytety w rodzaju Kuronia czy Wałęsy.

    Modlitwa Polaka z “Dnia świra” nabiera tu szczególnego znaczenia…

    threepwood dnia 29 czerwca 2008

  10. Małość, mściwość i patologiczna nienawiść do autorytetów uznawanych przez naród polski i cały świat. Dlaczego, gdyż sami chcą tymi autorytetami i symbolami być. Oni tylko wielcy i jedyni. No cóż, każdy karzełek może takie mieć marzenia - w końcu to wolny kraj! Ale tu doszło do zawłaszczenia państwa i jego instytucji do tych właśnie celów. Tu owa zemsta nad symbolami czyli nad całym społeczeństwem stała się faktem - wykorzystano do tego celu wszystko: IPN,TVP, kancelarię prezydenta i jego autorytet jako głowy państwa. Na świecie przecierają oczy ze zdumienia, iż taka patologia jest możliwa w państwie leżącym w centrum UE. Ale cóż to znaczy dla naszych kurdupelków chorych z nienawiści do społeczeństwa, za to że nie wybrało jednego z nich - wcale się tym nie przejmują bo jeszcze dwa lata będą niszczyć Polskę!!!!!

    andre dnia 29 czerwca 2008

  11. Cały sens tych dyskusji, a raczej awantur, które zdominowały naszą rzeczywistość polityczną zawiera się w jednym pytaniu: czy patologiczna mściwość, prymitywna małość, jadowita nienawiść i służące jej na każdym kroku kłamstwo mogą zdominować w sposób absolutnie bezczelny nasze życie i zastąpić uznawane powszechnie wartości. Prymitywni i Szkodliwi (PiS) proponują takie właśnie rozwiązanie i w istocie rzeczy to właśnie jest ich jedyny i prawdziwy program. Jego twórcą i animatorem jest Jadowity Jarcia, który chce znów władzy polegającej na podsłuchach, nagraniach, hakach na przeciwników, narad decyzyjnych rozstrzygający kogo aresztować i skuć lub nie skuwać w kajdanki o 6.00 oraz przede wszystkim władzy zawłaszczającej wszystkie instytucje życia publicznego. A tych wszystkich, którzy się z tym nie zgadzają wykończyć w taki lub inny sposób ( nie mówię tu o wykończaniu fizycznym - to może być pomówienie, oszczerstwo jak np.: sprawa Wałęśy). Dziwi stanowisko SLD, które wchodzi w potajemny sojusz z tymi destruktorami życia publicznego - oczywiście dla doraźnych korzyści. Czyżby zapomnieli o losie Leppera i Giertycha!!!

    andre dnia 29 czerwca 2008

  12. Zwracam uwagę na wychowanego w lepszych miejscach inteligenta, który mówi “tą sprawę”.

    zewsząd i znikąd dnia 29 czerwca 2008

  13. Wie ktoś może czy na necie można znaleźć pracę doktorską tego inteligenta ??? Szukałem i nic nie znalazłem, a chciałem sobie poczytać te rzekome wstawki marksistowsko-leninowskie. Znalazłem kilka cytatów potwierdzających zamiłowanie Marksem i Leninem ale chciałby to zweryfikować :D

    Xerxes dnia 29 czerwca 2008

  14. OTO cytat z “MUZEUM IVrp”:
    Ta kultowa już dziś rozprawa jest bardzo mocno osadzona na fundamentach myśli społecznej największych filozofów oraz najdoskonalszej ideologii wszech czasów, czego ilustracją mogą być następujące jej fragmenty:

    (str. 7): W XIX wieku uwagę na ten fakt zwrócił Karol Marks (”Praca najemna i kapitał”), wskazując przy tym, że formalno prawna wolność umów stanowi narzędzie dyktatu stosowanego przez kapitał wobec klasy robotniczej.
    (str. 29): Zasada wolności umów stanowiła narzędzie nieograniczonego wyzysku klasy robotniczej (K. Marks, “Kapitał’”‘)
    (str. 32): Następny etap rozwoju norm prawa pracy kształtował się już pod wpływem walki klasowej proletariatu Okres kontrrewolucji położył jednak kres tym zdobyczom.
    (str. 33): Ruch robotniczy był politycznym reprezentantem interesów proletariatu.
    (str. 38): Podstawowym motorem rozwoju ochrony pracy, a właściwie całego prawa pracy w państwie kapitalistycznym, była walka klasowa proletariatu. Społeczeństwo socjalistyczne, jak wiadomo, cechuje brak antagonistycznej sprzeczności między pracą a kapitałem.
    (str. 40): Możliwość dążenia administracji zakładu pracy do realizacji postawionych zadań kosztem naruszenia uprawnień pracowników została dostrzeżona już przez Lenina (”O roli i zadaniach związków zawodowych w warunkach nowej polityki ekonomicznej” w zbiorze pt. “Lenin o związkach zawodowych”, str. 345-6). Odegrała ona pewną rolę w kształtowaniu leninowskiej koncepcji związków zawodowych. […] Może ona służyć zasadzie socjalistycznej sprawiedliwości społecznej nakazującej przyznawać równe uprawnienia za równe obowiązki.
    (str. 43): Planowanie jest zjawiskiem związanym w sposób nieodłączny z gospodarką socjalistyczną, dlatego też uważane jest za obiektywnie występującą w tej gospodarce prawidłowość (Wojciech Brus, “Ogólne warunki funkcjonowania gospodarki socjalistycznej”, W-wa 1961)
    (str. 51-52): Wymienić trzeba także system wartości charakteryzujący ideologię socjalistyczną, wśród których kluczową rolę odgrywa idea sprawiedliwości społecznej i idea równości, czyli egalitaryzmu.
    (str. 197): Naruszenie zasad socjalistycznego egalitaryzmu może dać podstawę do uznania odpowiedniej klauzuli umownej za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego.
    (str. 262): Ani planowość, ani dwie pozostałe przesłanki [ zasada socjalistycznej sprawiedliwości społecznej i socjalistyczny egalitaryzm] nie stoją w bezpośredniej sprzeczności z zasadą swobody umów.
    O niewyobrażalnym powodzeniu tej wiekopomnej pracy, obserwowanym od końca 2005 r. świadczy fakt, że prawie niemożliwe jest trafienie na jej ślad w bibliotekach naukowych lub w którejkolwiek z internetowych akademickich baz danych o opublikowanych rozprawach doktorskich i habilitacyjnych

    Flogiston dnia 29 czerwca 2008

  15. teraz łatwiej będzie znaleźć Potwora z Loch Ness niż niesfałszowaną Teczkę Błękitnej Ostrygi i Pracę Doktorską Osramy…
    Z drugiej strony powinniśmy patrzeć na to wszystko optymistyczniej,w duchu piosenki Monty Pythona mówiącej o tym,aby patrzeć na jaśniejsze strony życia,bo niby nastąpił jakiś postęp;-))))))))))
    Pierwszym Preziem był znany i słynny na całym świecie elektryk po zawodówce,drugim już mniej znany,ale wygadany i lubiany niespełniony magister,trzecim jest zupełnie nieznany,olewany i zagubiony doktor prawa pracy,udający profesora…
    …ale z tego nic dla jakości preziowania nie wynika.

    qadam dnia 29 czerwca 2008

  16. Cholera… musze sie koniecznie z mojego kompleksu mniejszosci wyleczyc … az strach patrzec do czego to moze doprowadzic…!!!

    Jasiu dnia 29 czerwca 2008

  17. @Flogiston
    Właśnie te cytaty mam na myśli. Chodziło mi tylko o zweryfikowanie ich z oryginalnym dziełem dr hab. Lecha Kaczyńskiego ;) I właśnie jak napisałeś nie można tego znaleźć…widać strasznie popularne musiało być i ludzie wykupili cały nakład :( Może jakieś małe wznowienie z ewentualnymi przypisami Pana Prezydenta ??? No chyba że praca zaginęła, a winni są temu UB/SB albo inne wrogie wolności środowiska ;)

    Xerxes dnia 29 czerwca 2008

Wyślij komentarz