Na serio o kotach
13 lutego 2008 – 08:33Źródło: Gazeta
Uwaga, artykuł jak najbardziej na serio. Lech Kaczyński został po raz trzeci nominowany do tytułu Kociarza Roku przez czytelników czasopisma Kot. Nominacja w pełni zasłużona - jako prezydent Warszawy utworzył stanowisko pełnomocnika ds. zwierząt, apelował o pozostawianie uchylonych okienek piwnicznych w największe mrozy i organizował dostawy karmy dla osób opiekujących się futrzakami. Drugi z braci, Jarosław, zasługi ma mniej spektakularne, ale jego miłość do kotów jest powszechnie znana. O kocich przypadkach w rodzinie Kaczyńskich możecie poczytać tutaj. Z całym brakiem sympatii, jaki czujemy do obu braci, jest to jedyny zaobserwowany przez nas objaw dobroci serca, który nie daje żadnych politycznych korzyści. Nie pasuje do całości obrazu, wręcz go zaburza, ale jest. I niech tak zostanie.
Artykuł napisany na prośbę małej szarej Kuleczki patrzącej znad ramienia w monitor.
13 odpowiedzi na “Na serio o kotach”
A propos naszych braci,
kabaret “derkacz” ma swietną piosenkę, prawdziwy hardcore
http://www.youtube.com/watch?v=yZnq6Mqfsbw
oby_wan dnia 13 luty 2008
Jeśli na serio, to znane są liczne przypadki osobowości zaburzonych czy niebezpiecznych dla społeczeństwa, które na marginesie swojego nieludzkiego działania jednocześnie wykazują uczuciowe przywiązanie wobec wąskiego grona najbliższych albo wobec ulubionych zwierząt. Zdaje się nawet, że to jest bardzo charakterystyczne dla pewnego typu osobowości.
Oczywiście to nic ofensywnego. Rozmawiamy neutralnie na poważne tematy…
Slawkas dnia 13 luty 2008
czytalam na Wirtualnej artykul o tej zaszczytnej nominacji i najbardziej mnie uderzylo, ze kancelaria prezydenta wmienila z ta fundacja prawie 20 maili, czyli wniosek - jesli chodzi o pierdoly to nie ma problemu, by nawiazac kontakt z prezydentem i Jego ludzmi, gorzej sie mam sprawa gdy przychodzi do konkretow i spraw wagi panstwowej - wtedy wystepuja trudnosci z “kontaktem”…no ale winna jest zawsze ta druga strona…przeciez nie prezydent…
salamandra dnia 13 luty 2008
Przepraszam Pana Prezydenta PiSu za powyzsze komentarze.
irasiad dnia 13 luty 2008
Hmm… Nie spodziewałem się tego po Nich… Brawo
doodge dnia 13 luty 2008
Do trafnych spostrzeżeń zawartych w komentarzu
@salamandry
dodam, że nawet jeśli niektórzy twierdzą, że wina leży po obu stonach, to mnie to bardzo zadziwia, bo widać bez lupy, że Mlaskus semantycznie rozrabia, a potem pojeb zwany inaczej “Mała-Dzieczynka” [patrz Muzeum IVrp], manipuluje wypowiedziami przedstawicieli Rządu tak, że pozornie wygląda, że to Rząd robi zamieszanie.
Flogiston dnia 13 luty 2008
Wracając do tematu (jednak niecodziennego jak na SD). Doceniam wysiłki wszystkich wielbicieli kotów (na czele z Panem Prezydentem), którzy z tak wielkim poświęceniem zapewniają zwierzakom dobrobyt dzieląc się z nimi własnym pożywieniem. Chciałbym jednak, by z podobnym zapałem _sprzątali_ po swoich dokarmianych pupilkach. Owszem, niezmiernie zacne jest zostawianie w zimie uchylonek okienek, ale pomimo tego mimowolnego wietrzenia, do piwnicy w ogóle nie da się wejść, a to z powodu niebywałego smrodu, jaki generują odchody pozostawiane przez nasze kochane milusińskie futrzaczki.
Drodzy wielbiciele kotów, szanowny Panie Prezydencie! Weźcie sobie do serca tę uwagę, iż Wasze piękne gesty niestety nie idą w parze z niezbyt pięknymi zapachami, które są efektem końcowym dobroci dla naszych mniejszych futrzatych bliźnich.
bumelant dnia 13 luty 2008
a to przepraszam, to nie wina kotów. one mają w zwyczaju sprzątać po sobie
jeśli chodzi o zachowanie Kaczyńskiego - to jedyna rzecz, która mi się w nim spodobała
pecador dnia 13 luty 2008
Jaro nie otrzymał nominacji, bo on ma tylko jednego kota (brat ma dwa), a poza tym nie słychać, by cokolwiek poza “kotamaniem” robił dla tych zwierząt. A swoją drogą ja także nie spodziewalem się, że stać go na taki gest dobroci. Fakt, że to dziwi, chyba o czymś świadczy?
Dario dnia 13 luty 2008
No proszę, jednak można. Żeby tak jeszcze do wszystkich obywateli, zwłaszcza tych, co nie myślą po PiSowemu…
threepwood dnia 13 luty 2008
Jaka szkoda, że nie jesteśmy kotami ;). Może udałoby się jeszcze trochę pożyć. Ludzie.
roza dnia 13 luty 2008
Oj kot, pani matko, oj kot, narobił mi w pałacyku… na dywan
Slawkas niestety takoż samo…
Poza tym - świetny komentarz, Roza.
Bumelant skądinąd ma też rację
wehehe dnia 13 luty 2008
Nie rozumiem dlaczego tytuł Kociarza Roku 2007 miałby przypaść komukolwiek za osiągnięcia z 2005 roku (lub nawet wcześniejszych lat).
Azrael Nightwalker dnia 21 luty 2008