Jak to prezydent się zamotał i nie chce tego powtórzyć
4 lutego 2008 – 22:25Jak mówi rosyjskie przysłowie, Bóg trójcę lubi, więc cykl publikacji o raporcie Macierewicza zamykamy trzecim i jak na razie ostatnim artykułem na ten temat. A do napisania go zmusił nas prezydent Kaczyński, który zainspirowany naszym artykułem z niedzieli raczył się w poniedziałek wypowiedzieć na temat zaginionego aneksu do raportu Macierewicza. Zanim zacytujemy ostatnią wypowiedź prezydenta, przypomnijmy dwa fragmenty sprzed roku:
Prezydent Lech Kaczyński poinformował w piątek, że opinie marszałków Sejmu i Senatu o raporcie z weryfikacji WSI są “pozytywne”.
- Jeżeli chodzi o marszałka Senatu, to kilka jego uwag zostało w ostatniej chwili na moją prośbę uwzględnionych - przyznał prezydent. […] - Chodziło o wykreślenie łącznie kilku akapitów z całego tego 400- stronicowego (raportu-PAP) - dodał L. Kaczyński.
- W żadnym wypadku uwagi pana (marszałka Senatu) Bogdana Borusewicza nie zmieniały charakteru tego raportu. Chodziło o pewną, że tak powiem, ostrożność. (…) W żadnym wypadku nie chodziło o osoby - zastrzegał prezydent.
Prezydent powiedział dziennikarzom, że pierwsze z dwóch nazwisk, o których informuje “Dziennik” “zniknęło zgodnie z sugestią marszałka Borusewicza”. - Jeśli (Borusewicz) mówi coś innego, to mam świadków w tej sprawie - zastrzegł prezydent.
I teraz cytat dzisiejszy:
Prezydent zaznaczył, że przed ujawnieniem aneksu musi go przesłać marszałkom: Sejmu - Bronisławowi Komorowskiemu i Senatu - Bogdanowi Borusewiczowi. Zdaniem L. Kaczyńskiego, ustawa likwidująca WSI “nie jest tutaj zupełnie jasna”. “W zasadzie używa sformułowań kategorycznych, czyli te dwie osoby powinny być poinformowane i po czasie na zapoznanie się z raportem, powinien on być ujawniony” - mówił prezydent.
Z drugiej strony - jak dodał - “powstaje pytanie z punktu widzenia celowościowej wykładni prawa”. “Jeżeli panowie marszałkowie nie mają tu żadnych kompetencji, to niby dlaczego raport ma być przesłany” - powiedział L. Kaczyński.
Podsumujmy: “Ponieważ w zeszłym roku przez tego Borusewicza i jego poprawki tak się zamotałem, że raz nie dotyczyły one żadnych osób, a potem okazało się, że dotyczyły, to w tym roku kombinuję, jak wbrew wyraźnemu twierdzeniu ustawy, którą sam podpisałem, nie dać mu tego dokumentu do przeczytania, bo znowu coś będę potem poprawiał i zapomnę, co i dlaczego. A w ogóle to ja go w tym roku już nie lubię, o Komorowskim nie wspominając”.
12 odpowiedzi na “Jak to prezydent się zamotał i nie chce tego powtórzyć”
The Bill. I jestem pierwszy
Autopilot Off dnia 4 luty 2008
jak narod polski mogl zrobic mi tak przykrosc i wybral tego matola na prezydenta? zebym wierzyl w boga, to bym powiedzial, ze go spora kara boska. a tak ni wuja…
to pisalem ja - kungfumiszcz
kungfumiszcz dnia 5 luty 2008
No i wychodzi na to, ze warto wierzyc w boga…
irasiad dnia 5 luty 2008
Hmm… Coś czuję, że L. Kaczyński za bardzo się zapatrzył w W. Busha…
doodge dnia 5 luty 2008
Kurcze, trzy razy muszę czytać jego wypowiedzi. Samej treści nawet mi się nie chce komentować
elwisz czosnek dnia 5 luty 2008
Gdyby ten chłopiec z drewna występował w innej bajce, to miałby już nos długi jak stąd do wieczności.
Slawkas dnia 5 luty 2008
Myślę, że najwyższa pora przeprosić pana prezydenta za brak kompetencji marszałków z punktu widzenia celościowej wykładni prawa.
prixus dnia 5 luty 2008
Dzieki za przetlumaczenie z kaczego na polski. Nigdy nie rozumiem co kaczory probuja powiedziec.
Hexe dnia 5 luty 2008
A co, walić ustawę, JA decyduję i Ja robię tak, by MNIE było wygodnie. I to się nazywa “Prawo i Sprawiedliwość” - od 2005 roku najkrótszy dowcip swiata, zaraz po “Rasiak gola”. Zresztą ten z Rasiakiem już się nieco zdezaktualizował. Ten z PiS nie i jeszcze długo nie.
Dario dnia 5 luty 2008
No tak. Jeżeli prawo jest po naszej stronie to mamy -Sprawiedliwość. Tak sądzi nasz P. Prezydent. A co wtedy gdy prawo nie jest po Waszej stronie? Czy ja czegoś nie rozumiem ???
roza dnia 6 luty 2008
Jak powiedział kiedyś xsiążę Giedroyć “w polityce nie powienien zabierać głosu ten, kto nie ma nic do powiedzenia”. Ciekawa wizja - mielibyśmy wówczas zamilkły pałac prezydencki, rząd milczący i sejm niemy. Co i daj Boże
wehehe dnia 8 luty 2008
Czyżbyśmy byli aż tak uzależnieni od Boga? Sami nie możemy sobie pomóc? Daliśmy się wpuścić w takie maliny, że nie widać szansy na lepsze? Musi być jakieś wyjście z tego galimatiasu. Niestety czeka nas bardzo powolny powrót do normalności.
roza dnia 9 luty 2008