Co to jest klientyzm

13 kwietnia 2007 – 15:21

Źródło: Interia

Dziś po południu nasz kochany, wesoły Sejm ma głosować nad prezydenckimi (PiS-owskimi? LPR-owskimi?) zmianami w konstytucji. Nie zawracamy sobie głowy nad dociekaniem kto popiera co i dlaczego, natomiast oczekującym na wynik tegoż głosowania prezentujemy jego małe preludium. Mianowicie Kartę Praw Polskich Rodzin, dokument o nazwie wzorowanej na poważnych umowach międzynarodowych ale o nieco mniej poważnej treści. Zawiera on szereg zapisów “prorodzinnych” autorstwa LPR; najciekawsze z nich mówią że “każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyboru drogi życiowej, a więc zawarcia związku małżeńskiego i założenia rodziny albo do pozostawania w stanie bezżennym”, “stosowne organy państwa polskiego winny wspierać instytucjonalną wartość małżeństwa”, a związki pozamałżeńskie “nie mogą być stawiane na równi z małżeństwami zawartymi w sposób właściwy”. Zatem w myśl tych zapisów (a szczególnie pierwszego z nich) jedyną możliwą drogą życiową inną niż życie w samotności ma być rodzina. Jeden z pozostałych zapisów w sposób jednoznaczny wyklucza możliwość leczenia chorób genetycznie dziedzicznych, gdyby ktoś takowe kiedyś wymyślił… Na szczęście projekt przepadł dostatecznie szybko by przejść bez rozgłosu. A szkoda, jeszcze mniej ludzi miałoby jego autorów i zwolenników za myślących (w ogóle ktoś ma?).

Ciekawostką jest fakt, że twórca projektu wie doskonale o 90% identyczności Karty Praw Polskich Rodzin z analogicznym dokumentem wydanym przez Watykan. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie rozumiał co to znaczy “klientyzm”, którego mianem Jarek określał ostatnio naszą politykę zagraniczną.

  1. 43 odpowiedzi na “Co to jest klientyzm”

  2. Ale mamy super państwo, co? A przecież autorzy tych wszystkich super projektów zostali demokratycznie wybrani. Niestety. Nie da się zwalić na obcych, co panoszą się w naszej miłej ojczyźnie. Jaki naród, taki rząd. Oj, jaki wstyd. Oj, jak mocno uwiera.

    anna dnia 13 kwietnia 2007

  3. ZNIEŚĆ wszelkie przepisy dotyczące MAŁŻEŃSTW, związków itp…

    Żadnego wspierania, promowania i innych kretyństw…

    Państwo nie może decydować kto jest czyimś małżonkiem, to jest prywatna sprawa każdego człowieka. Śluby i tym podobne rzeczy ludzie powinni sobie organizować zgodnie ze swoimi upodobaniami i poglądami. Nie życzę sobie, aby każdy urzędnik państwowy mógł sprawdzić z kim jestem związany. To jest zwykłe podeptanie wolności i prywatności.

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  4. @anna
    Jak to uwiera? Jak to nie da się zwalić winy na obcych? No na Żydów i masonów nie wypada, ale serwis spieprzajdziadu.com znalazł sobie inne wytłumaczenie - winnym okazał się być oczywiście Watykan :P

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  5. Częściowo tak jest. Nie Watykan ale kościół katolicki w Polsce. Przeraźliwie mocny, co ma swoje uzasadnienie w historii tego kraju. Potężna, anachroniczna instytucja, o podupadłym autorytecie w Europie, u nas jest szalenie mocna. Minie jeszcze sporo lat nim sie skompromituje. A to właśnie kościół wspiera takich Giertychów, mąci ludziom w głowach w sprawie ustanowienia prawnej ochrony wartości katolickich, ustanawia bożki w sejmie (Matka Boska Trybunalska), dowodzi istnienia cudów i ogólnie wspiera nasze zacofanie i zaściankowość

    anna dnia 13 kwietnia 2007

  6. Watykan Watykanem, a osoby, które uzależniają przepisy prawa od opinii Watykanu, to zupełnie inna sprawa.

    krowina dnia 13 kwietnia 2007

  7. Kościół jest dobry, bo nikogo do niczego nie zmusza. Jak ktoś nie chce słuchać to nie musi.

    Telewizja jest przeraźliwie mocna, co ma swoje uzasadnienie w naturze człowieka. Potężne, instytucje telewizyjne, o podupadłym autorytecie na świecie, w Europie są szalenie mocne. Minie jeszcze sporo lat nim sie skompromitują. A to właśnie telewizja wspiera takich polityków jakich mamy, mąci ludziom w głowach w sprawie ustanowienia prawnej ochrony niezależności mediów, ustanawia bożki w postaci przystojnych aktorów i zgrabnych modelek, dowodzi istnienia kosmitów i ogólnie wspiera naszą głupotę.

    Telewizja zwłaszcza w Polsce jest zła, bo niech ktoś tylko spróbuje nie zapłacić przymusowego abonamentu….

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  8. jednak PISowcom i LPRowcom nie udało się przepchnąć ich poprawek

    Piotr dnia 13 kwietnia 2007

  9. Potęga mediów i pop kultura są faktem, ale to zupełnie inny temat. Nikt nie musi oglądać telewizji i nikt nie musi (na razie) chodzić do kościoła. Media powinny być niezależne od władzy, władza wykonawcza oddzielona od ustawodawczej i sądowniczej, kościół oddzielony od państwa a obywatele równi wobec prawa i wolni w swoich decyzjach. To się nazywa demokracja, która ma oczywiście swoje liczne wady, ale nikt lepszego ustroju nie wymyślił. Tymczasem u nas ministrowie siedzą w sejmie, minister sprawiedliwości jest prokuratorem generalnym, krzyże wiszą w każdej państwowej placówce, wszelkim państwowym uroczystościom towarzyszą msze a państwowe media są propagandową trąbą władzy.

    anna dnia 13 kwietnia 2007

  10. Lepiej owieczki na czas zmadrzec niz plakac baranim glosem.

    valdo dnia 13 kwietnia 2007

  11. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4057403.html
    dobrze tak malpie w czarnym

    zenobia dnia 13 kwietnia 2007

  12. Ostatnio wchodziłem do kościoła z okazji okrągłej, ale smutnej rocznicy rodzinnej. Nie spodziewałem się tego … To było absolutna niespodzianka! Tuż przy wejściu stała tablica informująca o tym, że ten kościół jest pod patronatem Siedziby Szatana!!! (czyli organu Szatana Rydzyka). W pierwszej chwili chciałem zawrócić, ale po chwilowym zawahaniu wszedłem do środka … Bo nie chciałem robić przykrości rodzinie. [Siedząc wewnątrz, myślałem tylko o jednym, że jestem w Siedzibie Szatana]. Ale wiem, że do tego kościoła już więcej nie wejdę, aby więcej nie mieć poczucia przebywania w Siedzibie Szatana!! I kto tu pierdzieli, że Kościół nie ma nic wspólnego z tym zatrutym, rudym grzybem??!?

    Flogiston dnia 13 kwietnia 2007

  13. @anna
    Zgadza się, media powinny być niezależne od władzy, władza wykonawcza oddzielona od ustawodawczej i sądowniczej, kościół oddzielony od państwa a obywatele równi wobec prawa i wolni w swoich decyzjach.

    Co oznacza także, że kościół może mówić co chce, a państwo nie może mu tego zakazać, ludzie mogą chodzić do kościoła, a państwo nie może im tego zakazać…

    Tyle tylko, że to co opisałaś nie nazywa się demokracja tylko pluralizm. Demokracja to coś trochę innego, polega ona na tym, że ludzie wybierają w głosowaniu osoby, które nimi będą rządzić i tyle.

    A to, że w placówkach państwowych wiszą krzyże nie jest istotne. Istotne jest to, czy jest przymus ich wieszania. Jeśli minister jest religijny to tak samo jak każdy obywatel ma prawo powiesić krzyż w swoim gabinecie. Oczywiście, pod warunkiem, że jest to jego własna wola, a nie nakaz przełożonych.

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  14. @iks
    Minister nie ma prawa wieszac symboli religijnych w “swoim” gabinecie bo to nie jest jego prywatny lokal lecz urzad. A ten reprezentuje, jak na razie, neutralne swiatopogladowo Panstwo. A wladza nie ma prawa faworyzowac jednej sekty religijnej.

    lothian dnia 13 kwietnia 2007

  15. @lothian
    a właśnie, że ma prawo, podobnie jak ma prawo wytapetować go na różowo, bo to nie jest faworyzowanie czegokolwiek tylko wyrażanie własnych przekonań, a do tego ma prawo każdy bez względu na to jaki urząd zajmuje… pomyśl, a gdyby chciał powiesić tęczkę to też byś mówił, że nie ma prawa bo to faworyzowanie tylko jednej orientacji?

    minister jedynie nie ma prawa zmuszać siłą, wykorzystywać swojej władzy do narzucania innym własnych przekonań, czyli np. nie może również pieniędzy z podatków (odebranych ludzi pod przymusem, czyli kradzionych) przeznaczać na na kościoły i organizacje, zajmujące się narzucaniem określonych poglądów!

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  16. “Przeraźliwie mocny, co ma swoje uzasadnienie w historii tego kraju.”

    predzej w mitologii.

    Eora dnia 13 kwietnia 2007

  17. Teczka nie jest symbolem religijnym. Krzyż natomiast jest, a żaden minister nie powinien wieszać żadnych swoich prywatnych symboli religijnych w miejscach, które są publiczne. W każdym razie nie w państwie neutralnym światopolglądowo, którym teoretycznie (a praktycznie nie) jesteśmy. Zaś demokracja - przypominam - nie oznacza narzucania przez większość poglądów mniejszościom. (To takie abc demokracji.) Co do finansowania budowy kościołów z podatków to przypominam casus świątyni Opatrzności w Warszawie

    anna dnia 13 kwietnia 2007

  18. Niech sie glupia Liga Polskich Rodzin… Niech spadaja na drzewo z tymi kretynskimi pomyslami. Czlowiek naprawde moze stracic cierpliwosc.

    mariajuana dnia 13 kwietnia 2007

  19. Może kaczor jeden z drugim w przypływie boleści psychicznej po przegranym głosowaniu pierdolnie samobója? Będzie szansa na ochlaj ogólnopaństwowy… Podwójny…

    El Moherro dnia 13 kwietnia 2007

  20. Dobra, dobra tęcza nie jest symbolem religijnym, ale jest symbolem kultury gejowskiej. Krzyż jest symbolem religijnym, ale jeśli religia jest bujdą to znaczy, że krzyż jest niczym więcej jak symbolem kultury chrześcijańskiej czyli dokładnie tym samym co tęczka. Osoba religijna owszem może dostrzegać różnicę pomiędzy tęczką, a krzyżem. Ale ateista nie powinien widzieć żadnej: jedno i drugie jest jakimś symbolem kulturowym. Czy więc należy zakazać ministrowi publicznego przyznawania się do homoseksualizmu, bo będzie to narzucanie komuś czegokolwiek? Jeśli nie to analogicznie nie można mu zakazać przyznawania się do bycia religijnym i posługiwania się religijnymi symbolami.

    Demokracja zaś oznacza, że grupa osób podejmuje decyzje w głosowaniu, oznacza też że ludzie wybierają w głosowaniu tych którzy będą nimi rządzić. I nic więcej nie oznacza.

    Rzeczywiście inwestycje kościelne są często finansowane z podatków. Tu wina zarówno rządzących, jak i przedstawicieli kościoła jest ewidentna. Przyjmowanie kradzionych pieniędzy przez tych którzy chcą być autorytetem moralnym musi budzić niesmak. Problem w tym, że oni podobnie jak większość obywateli tego kraju nie wie, że to co pochodzi z budżetu to jest kradzione. Ale politycy wiedzą to doskonale i ich należy za to napiętnować.

    iks dnia 13 kwietnia 2007

  21. iks, żeby ukrócić tą dyskusję:

    Polityk jak każdy inny MA prawo do wyrażania swoich poglądów oraz do używania symboliki religijnej,

    Natomiast polityk nie ma prawa i zabrania mu tego konstytucja wprowadzać jakiegokolwiek prawa uprzywilejowującego osoby, instytucje bądź organizacje nawet nie jednej religii a religii w ogóle. Myślącemu i rozsądnemu ateiście nie będzie przeszkadzał krzyż na ścianie. Natomiast będzie przeszkadzało że jego pieniądze zamiast na autostrady idą na ŚOB albo niesławny projekt PiSu zmian w preambule Konstytucji, aby zaczynała się ona słowami “W imię Boga w Trójcy Jedynego!”, zaś składający przysięgę na urzędnika państwowego mógł OPUŚCIĆ frazę “Tak mi dopomóż Bóg”(według dzisiejszej Konstytucji może ją DODAĆ do tekstu przysięgi).

    Nawet jako satanista twierdzę, że religie są światu niezbędne. Ale popatrzcie sobie na kulturę bliskiego wschodu żeby zobaczyć, co się dzieje gdy pozwala się jej sterować państwem. A do pewnych prezentowanych tam idei naszemu krajowemu ciemniactwu niedaleko.

    Pelé dnia 14 kwietnia 2007

  22. “Polityk jak każdy inny MA prawo do wyrażania swoich poglądów oraz do używania symboliki religijnej,”

    tak, zgadzam się

    “[…]polityk nie ma prawa […]wprowadzać jakiegokolwiek prawa uprzywilejowującego osoby, instytucje bądź organizacje […] religii w ogóle.”

    tak, ale nie chodzi tu wyłącznie o religie, prawo co do zasady nie może uprzywilejowywać NIKOGO i NICZEGO kosztem innych, bo nie jest sędzią sprawiedliwym, który jednych nagradza, a drugich karze… funkcje państwa powinny być ograniczone do absolutnego minimum

    A co do preambuły w konstytucji to jest to całkowita bzdura. Mam to gdzieś co tam będzie napisane, bo od tego kompletnie nic nie zależy. A że to niczemu nie służy, a jedynie wywołuje niekończące się i puste spory to najchętniej bym ową preambułę w ogóle wykreślił. A jak już koniecznie musi tam coś być to niech np. zacytują jakiś wiersz Mickiewicza czy coś w tym rodzaju i będzie ok.

    A co do tekstu przysięgi to też guzik mnie obchodzi co urzędnik powie, a czego nie powie. Bo od tego też kompletnie nic nie zależy. Liczą się jedynie zobowiązania które na siebie bierze otrzymując stanowisko. Trzeba być strasznie naiwnym, aby wierzyć w to, że od treści uroczystej przysięgi będzie w najmniejszym choćby stopniu zależała jego praca i że wystarczy zmienić jej treść, a już urzędnicy będą inni. Wywalić w ogóle przysięgę, albo niech każdy sobie przysięga jak chce i co chce własnymi słowami.

    “popatrzcie sobie na kulturę bliskiego wschodu żeby zobaczyć, co się dzieje gdy pozwala się jej sterować państwem”

    zły przykład, nie powiem wprost dlaczego, ale liczę na to, że każdy zrozumie po przemyśleniu tego przykładu:

    Zarówno Chrześcijaństwo jak i Islam wywodzą się z Judaizmu i uznają za prawdę i objawienie boże tzw. pięcioksiąg Mojżesza czyli pięć pierwszych ksiąg Biblii.

    W księgach tych Biblia mówi wyraźnie - za cudzołóstwo należy się kara śmierci.

    Oto jak postawieni przed tym problemem zachowali się kolejno Jezus (twórca Chrześcijaństwa) i Muhammad (Mahomet, twórca Islamu)

    Jezus:
    “Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować2. A Ty co mówisz?» Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!»”

    Muhammad:
    “Kiedy Posłaniec Boży orzekł wyrok, poprosił o Torę. Rabin siedział tam i czytał, ale przykrył dłonią fragment o kamieniowaniu. Abdullah ibn Salam uderzył go po ręce, wołając: »To, o Posłańcu Boży, jest fragment o kamieniowaniu, którego on nie chce ci przeczytać! Posłaniec Boży powiedział: »Biada wam, żydom! Co was skłoniło do porzucenia Bożego nakazu, który trzymacie w rękach?!« Oni mu odrzekli: »Wyrok wykonywano do momentu, kiedy pewien członek rodziny królewskiej i szlachetnego pochodzenia popełnił cudzołóstwo i król nie pozwolił go ukamienować. Później ktoś inny popełnił cudzołóstwo i król chciał go ukamienować, ale mu powiedzieli - Nie, póki nie ukamienujesz tego a tego. W końcu zgodzili się załatwić sprawę przez tadżbih i przestali stosować kamieniowanie. Posłaniec Boży powiedział: »Ja jestem pierwszym, który przywraca przykazanie Boga i jego Księgi i nakazuje je wykonywać!« Wyrok na winowajcach wykonano, a Abdullah ibn Umar mówił: »Ja byłem wśród tych, którzy ich ukamienowali.«”

    iks dnia 14 kwietnia 2007

  23. Nie pszesadzałbym z cytowaniem przemyśleń Jarka i innych kolesi koalicyjnych.
    Sa one równie poważne, celne i pragmatyczne jak działalność Jasia Fosoli czy bohaterów Cyrku Monty Pythona.

    @mario dnia 14 kwietnia 2007

  24. 1. Redaktorom serwisu radziłbym, żeby nie stawali się PiSem bis, z różnicą taką, że mają innego wroga, mianowicie Watykan.

    2. @anna - Jest mocny, gdyż ma uzasadnienie w histori Polski, racja. Ma także ogromny wpływ, ogromne zasługi jak i również wiele krzywd na koncie jeśli chodzi o całą Europę. Dla mnie to nie jest wada, że Kościół jest mocny, dla mnie - katolika.
    Z innymi Twoimi stwierdzeniami pozwolę sobie się nie zgodzić - Kościoł, jako instytucja nie wspiera Giertycha, nie mąci ludziom w głowach. Robią to niektórzy przedstawiciele Kościoła, niektórzy ksieża, biskupi, lecz nie robi tego Kościół. A ludzie jak wiadomo są grzeszni, są mądrzy i są głupi. Dlatego ja bym tak nie uogólniał.
    Piszesz, że minie jeszcze sporo lat, zanim się skompromituje - masz oczywiście święte prawo tak uważać. Ja uważam, że Kościół jako instytucja się nie skompromituje tak, żeby to doprowadziło do jego upadku. Pojedyncze, małe ‘upadki’ pewnie się i zdarzą, ale dopóki ludzie kierujący Kościołem będą działać z łaską Ducha Świętego, to nic ‘wielkiego’ się nie stanie. Tak jak przez te 2000 lat.

    3.@flogistion: Mój stosunek do oo. Rydzyka jest jak najbardziej negatywny. Ale wybacz, to, że tylko z tego powodu nie chciałeś wejść do Kościoła, że ‘jest pod patronatem Siedziby Szatana’ źle o Tobie świadczy; pokazuje, jak bardzo nie rozumiesz sensu istnienia Kościoła. Tego, że nazywasz oo. Rydzyka Szatanem, a Toruń ( dobrze myślę? ) jego siedzibą nie będę komentował, bo nie ma co. Przesadzasz, i to mocno.

    4. Jest pluralizm poglądów, demokracja, itp. Dlatego minister ma prawo powiesić w swoim gabinecie krzyż, o ile będzie głosów, że komuś to przeszkadza. Realnych głosów, nie komputerowych. Wtedy powinien go zdjąć. Ale z tego co się orientuję większość obywateli to chrześcijanie ( krzyż nie jest symbolem tylko katolickim ), muzułmanom, czy ateistom nie powinno to przeszkadzać, że minister powiesił sobie krzyż. Ale powtórzę - jeżeli przeszkadza, to powinien go zdjąć.
    Zgadzam się w zupełności, że nie może być odgórnych decyzji, nacisków w tego typu sprawach. Musi to być dobrowolna, osobista decyzja człowieka. Tak samo jeśli chodzi o słowa przysięgi, itp.

    PS. Nie popieram braci Kaczyńskich, nie jestem moherem, Rydzyka uważam za zło w polskim Kościele, Giertych jest dla mnie fatalnym ministrem edukacji ( niestety to jest mój minister ) Jestem katolikiem, ale nie chcę państwa wyznaniowego, gdyż oczywistym jest dla mnie fakt, że ludzie mają prawo wierzyć w to co chcą, gdyż gwarantuje im to Konstytucja. Szanuje ludzi o innym systemie wartości, innego wyznania. Ale w zamian prosiłbym o to samo - o szacunek dla nas, katolików, z czym nie zawsze się spotykam. Ale wiem, że ludzie są różni, katolicy są różni i ateiści też. Dlatego proszę, nie nazywajcie nas ’sektą’, gdyż to nam uwłacza.
    Z drugiej strony, jako katolik nie mogę się zgodzić na pełną laicyzacją państwa ( vide Francja ), na aborcję na życzenie ( podkreślam: na życzenie ), na eutanazję. To jest dla mnie przegięcie, ale w drugą stronę.
    Dlatego żyjmy razem, szanujmy się i nie popadajmy w skrajności. Zarówno w te z lewej strony, jak i prawej.

    Mash dnia 14 kwietnia 2007

  25. Jesli domagacie sie szacunku dla katolikow, okazcie go innym, niekatolikom. Piszesz, zeby nie nazywac was sekta, wiec przestancie tak zwac czlonkow innych zwiazkow wyznaniowych. Przestancie traktowac kobiety jak przedmiot, ktory jest wasza wlasnoscia. Tego uczy was wasza religia. Vide dekalog: “Nie pozadaj zony blizniego swego, ani zadnej RZECZY, ktora jego jest”.

    Co do krzyza w gabinecie. Zaden urzednik panstwowy nie ma prawa wieszac symboli religijnych w “swoim” gabinecie. Juz pisalem, ze gabinet nie jest jego, lecz reprezentuje Panstwo neutralne swiatopogladowo. Religia jest jego prywatna sprawa i nie ma nic do rzeczy przy sprawowaniu funkcji. Jako potencjalnego petenta nie obchodzi mnie do jakiego boga modli sie minister, za to oczekuje merytorycznego zalatwienia mojej sprawy. I nie Biblia ma regulowac jego OBOWIAZKI, lecz prawo zapisane w Konstytucji i ustawach. Jesli pan minister powiesi sobie tysiace krzyzy w gabinecie we wlasnym domu, to do tego ma prawo. Jednak od scian w budynku publicznym mu wara. GABINET W MINISTERSTWIE NIE JST MIEJSCEM DO DEMONSTROWANIA WIARY.

    lothian dnia 14 kwietnia 2007

  26. Mash: naszym wrogiem nie jest Watykan, ani PiS, ani żadne inne państwo bądź partia polityczna. Naszym wrogiem są głupota, ignorancja i demagogia oraz automatycznie każdy polityk bądź osoba (a w pewnych okolicznościach także organizacje) próbująca wpływać na politykę, która przejawia te cechy. To, że te postawy częściej można spotkać u przedstawicieli takich a nie innych partii politycznych - za to już nie odpowiadamy. Gdy do władzy dojdzie PO i okaże się być drugim PiSem, nie omieszkamy patrzeć im na ręce i analogicznie do tego jak dzisiaj pisać o tym, co się nam nie spodoba w ich działaniach.

    O tym że rozsądnemu ateiście nie powinien przeszkadzać krzyż na ścianie się zgadzam i chyba jako pierwszy to napisałem w tym temacie, natomiast z co niektórymi twoimi wypowiedziami się nie zgadzam i twierdzę, że to jest właśnie efekt klapek na oczach jakie co niedzielę dostajesz w prezencie, ale to już dyskusja na priv. Polecam się zaś głębiej zastanowić nad prostym z pozoru pytaniem: dlaczego nikt z hierarchów Kościoła nie wypowiedział się nigdy publicznie o Rydzyku w takich słowach jak Ty teraz?

    Pelé dnia 14 kwietnia 2007

  27. @lothian

    Tak jak napisałem - ja okazuję szacunek innym, Oni nie zawsze okazują go mi Szczerze mówiąc, to częściej spotykam się z brakiem szacunku ateistów dla katolików, niż odwrotnie. Wystarczy pierwsza lepsza dyskusja internetowa, gdzie na jakiś spokojny post katolika odpowie pięciu nie-katolików, piszących językiem typowym dla Onetu, obrażających poprzednich użytkowników. Ja wiem, że są także dewoci i wariaci, ale to chyba normalne ( że tacy ludzie istnieją )
    Co do sekt - dla mnie takie określenie jest zasadne, gdy mamy do czynienia rzeczywiście z sektą, gdy sama w sobie powoduje niebezpieczeństwo dla jej członków. Mówiąc “sekta” nie mam na myśli dowolnego związku wyznaniowego, tak jak mówiłem, jest pluralizm, każdy może wierzyć w co chce. “Sekta” to dla mnie organizacja, która ma charakter religijny, ale stwarza niebezpieczeństwo życia, czy zdrowia fizycznego jak i psychicznego, która po prostu namawia do rzeczy złych.
    Dekalog został napisany ponad 2000 lat temu, dla społeczeństwa, które miało takie zasady życia w społeczeństwie jakie miało, takim językiem a nie innym. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje kobiet, jako rzeczy.
    Ważniejsze niż słowa są prawdy moralne, które Dekalog przekazuje, a te są zdaje mi się uniwersalne dla wszystkich ( no, prawie wszystkich ) religi i wyznań.

    @Pele - No to cieszę się.

    Pytasz, dlaczego nikt z hierarchów Kościoła nie wypowiedział się nigdy publicznie o Rydzyku tak jak ja?

    Nie wiem.

    Może dlatego, że Oni nie są osobami prywatnymi, ponoszą o wiele większe konsekwencje za swoje słowa. Ale nie przesadzajmy, Rydzyk był wielokrotnie krytykowany przez hierarchów Kościoła, nie w takich słowach, jak ja, ale był.
    Może nie chcą wojny w polskim Kościele? Domyślasz się pewnie, co by z takim biskupem zrobiło stado babć ;)

    Mash dnia 14 kwietnia 2007

  28. Tak z ciekawości - MASH : Co by zrobiła z zbiskupem banda babć? Czyżby chodziło o poczęcie poprzez gwałt? A może o odwagę cywilną i wierność swoim przekonaniom i włanej wierze? Ja ateista nie boję się walczyć o swój światopogląd i swoje przekonania - Czyżby Wy - wierzący -katolicy, staliście się aż takimi oportunistami?

    Generał Electric dnia 14 kwietnia 2007

  29. “Może dlatego, że Oni nie są osobami prywatnymi, ponoszą o wiele większe konsekwencje za swoje słowa. Ale nie przesadzajmy, Rydzyk był wielokrotnie krytykowany przez hierarchów Kościoła, nie w takich słowach, jak ja, ale był.
    Może nie chcą wojny w polskim Kościele? Domyślasz się pewnie, co by z takim biskupem zrobiło stado babć”

    Widzę że jednak widzisz o co chodzi. Nie wiem co by zrobiło z nim stado babć, za to wiem świetnie co stado babć zrobiło z pewną prokuraturą której przyszło rozpatrywać pozew przeciwko Rydzykowi, pod wpływem inspiracji z anteny RM. Bezpośrednio po tych wydarzeniach i braku ich potępienia ze strony hierarchów wystąpiłem z Kościoła.

    Nie chcą wojny w polskim Kościele - trafna odpowiedź. To teraz sobie odpowiedz, idąc za ciosem, czy bez tej wojny Rydzyk chociażby pomyślał, że robi coś nie tak? Nie. Bo w imię jedności Kościoła nikt nie powie wprost kto jest jego zakałą (wyjątek: Życiński, ale też za delikatnie mówi, by ktoś musiał ripostować). Więc odpowiedzialność takiego przykładowego ojca dyrektora jest jedynie przed bogiem i historią. A odpowiedzialność przed bogiem… Ateista/racjonalista ma gdzieś czy on pójdzie do nieba czy do piekła, czy jego karą będzie wieczne słuchanie black metalu czy bycie gwałconym przez Freddiego Mercury. Dla osoby niewierzącej liczy się to, jak ktoś taki zostanie ukarany bądź napiętnowany TU I TERAZ, bo ma gdzieś, co będzie potem (nic nie będzie TM). Coś w tym temacie było mówione nt. bezkarności polityków, bo mają immunitet. Ale oni maja przynajmniej innych polityków, którzy dowalą im z grubej rury i po nazwisku. A Kościół i kler są pod tym względem totalnie bezkarni, i nie masz prawa się dziwić, że ludzi to denerwuje. Co było z abp Paetzem? Przeniesiony do innej diecezji (świeccy za to samo wykroczenie siedzą lata w pierdlu). Kurski za pomówienia Tuska musi go przeprosić, TV Trwam która ma sądowy nakaz przeproszenia Owsiaka nie zamierza tego zrobić. Pamiętasz wizytę Leppera na Jasnej Górze, tuz po wybuchu seksafery? Przypomnij sobie te jego piękne modły do Świętej Panienki o oczyszczenie, i wyzywanie Krawczyk w wywiadach dzień później. Mam wymieniać dalej?

    Czy tym ludziom ktoś (a zwłaszcza jakikolwiek duchowny) publicznie powiedział że ich religijność jest nic nie wartą hipokryzją (idę o zakład że i Ty tak sobie pomyślałeś)?

    Nie. Bo w myśl prawd Wiary nikogo nie można pozbawić prawa do niej pod żadnym pozorem, choćby za traktowanie jej jak szmatę do wycierania sobie gęby. Więc zmówią 10 zdrowasiek i będą robić swoje, przekonani że zgrzeszyli (albo i nie), ale już są czyści. A jeżeli to jest nieszczere? To trafią do piekła - a gdzie ja mam dokąd pójdą, to napisano na górze.

    Jeżeli nie dotarło, to już nie dotrze. Miłego dnia.

    Pelé dnia 14 kwietnia 2007

  30. I znowu trzeba chyba wyjaśniać co to jest wolność.

    Co w zasadzie złego robi Rydzyk?

    Jego największym grzechem było to, że urządził publiczną zbiórkę na ratowanie Stoczni Gdańskiej, a później te pieniądze sobie przywłaszczył i przeznaczył na radio.

    Tak, za to powinien odpowiedzieć.

    Kolejna rzecz której ktoś mógłby się przyczepić to unikanie płacenia podatków i transfery pieniędzy ponad granicami państwa z pominięciem urzędniczych formalności. Ale czy to, że ktoś nie pozwala się okradać i kontrolować to coś złego? No cóż, ja bym go za to nie potępiał, ale zwolennicy dura lex sed lex faktycznie mogą.

    Jednak wspomniane grzechy Rydzyka jakoś nie są problemem. Mało kto o nich pamięta.

    Problemem jest to co mówi.

    A mówiąc można zrobić coś złego wyłącznie na dwa sposoby - kłamiąc i nawołując do czegoś złego. Niektórzy jeszcze mogą do tego dorzucić obrazę, używanie jakichś “brzydkich słów” pod czyimś adresem. Ale mi akurat to nie przeszkadza.

    Co w takim razie zrobił złego Rydzyk mówiąc?

    Otóż raz zdarzyło mu się nawoływać do golenia głów posłom.

    Racja, za to powinien odpowiedzieć.

    Nie mówi się natomiast o tym, aby kłamał lub używał jakichś niecenzuralnych słów pod czyimś adresem.

    Czyli jakoś mało tych argumentów do zrobienia z Rydzyka wroga numer jeden.

    POWÓD JEST INNY!

    Prawdziwym powodem dla którego jest taki “zły” jest to, że ma siłę polityczną. Ma w ręku około dwóch milionów niesamowicie zdyscyplinowanych słuchaczy, którzy zagłosują dokładnie tak jak on sobie zażyczy. Nieważne czy jest burza, deszcz czy śnieg, babcie podpierając się laską i tak pójdą głosować. Dzięki niemu wysoko wygrała AWS, dzięki niemu do Sejmu weszła LPR, dzięki niemu wygrało PiS, dzięki niemu Kaczyński jest prezydentem.

    I teraz siedzi sobie taki wyborca SLD czy PO i zaciska zęby ze złości. Bo przecież kościół sam ustalił sobie prawa według których księża do polityki mieszać się nie mogą. Rydzyk prawa kościelne łamie, a kościół nic z tym nie robi.

    A ja mam gdzieś te prawa kościelne! Co mi do tego, jakie są wewnętrzne ustalenia kościoła! To wyłącznie problem kościoła, a nie mój! Dla mnie Rydzyk jest zwykłym obywatelem jak każdy i ma PEŁNE PRAWO do głoszenia swoich poglądów! Bez względu na to jak skrajne są to poglądy! Może sobie nie lubić Żydów, nienawidzić Unii Europejskiej! Co komu do tego? On Żydów nie lubi, a ja lubię. I fajnie. Nie ma żadnego obowiązku lubienia kogokolwiek. Dopóki nie nawołuje do przemocy, dopóki nie kłamie może mówić CO TYLKO CHCE tak jak każdy. I kto chce go słuchać ma PEŁNE PRAWO, aby go słuchać!

    Bo to nie z Rydzykiem jest problem.

    W Polsce jest niecałe 15 mln internautów! Z czego 60% w ostatnich wyborach wg. sondaży onetu popierało PO. Ci ludzie bez problemu przegłosowaliby rydzykowe babcie gdyby tylko…. no właśnie… gdyby tylko zachciało im się ruszyć dupę sprzed komputera i iść zagłosować!

    Ale nie! Bo lepiej posiedzieć, pograć sobie poczatować i zrzędzić jaki to Rydzyk jest niedobry. I jak to trzeba mu zamknąć gębę, żby babciami nie sterował.

    To wtedy znajdzie się ktoś inny! I kogoś innego trzeba będzie uciszać!

    A podobno mamy wolność słowa?

    iks dnia 14 kwietnia 2007

  31. w sumie to byłaby niezła podstawa do legalizacji małżeństw homo :))

    czescjacek dnia 14 kwietnia 2007

  32. kiedy wreszcie ludzie zrozumieją, że nie należy legalizować małżeństw homo tylko zdelegalizować wszelkie małżeństwa (wykreślić wszystkie przepisy dot. jakichkolwiek małżeństw)

    iks dnia 14 kwietnia 2007

  33. Szanowny MASH!
    Cieszę się, że tak samo jak ja postrzegasz Rydzyka. Szkoda tylko, że dochodzisz do wręcz odwrotnych wniosków. Dlaczego do ciężkiej ch****y biskupi (w znacznej większości, o wyjątkach nie mówię) milcząco popierają Rydzyka? Bo nie potrafią dostosować się do nowych czasów, bo boją się fatwy (lub klątwy - jak wolisz) pana rydzyka. Pan rydzyk może swoimi poczynaniami w eterze zniszczyć człowieka, a nawet całą grupę społeczną lub partię. Taka jest moc rażąca tego trującego grzyba!! Biskupi nie są tu wyjątkiem, też boją się klątwy rzucanej przez tego zerwanego ze smyczy psa, który ośmielił się, bezkarnie, w środku Europy założyć sektę, popieraną przez Rosyjski Wywiad.

    Tak, tak, MASH – zainteresuj się, proszę tym, jak bardzo poglądy rydzyka są zbieżne z poglądami przedstawicieli Putina! A poza tym - zobacz, że w internecie aż roi się od kwazi-dowodów na to, że towarzysz rydzol współpracuje z Rosyjskim Wywiadem. Zajrzyj do Muzeum IVrp, o tu: http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Tadeusz_Rydzyk

    Rydzyka boją się nie tylko polscy biskupi. Boi się go nawet premier i prezydent tzw. IVrp. Kiedy skończy się nieograniczona władza pana rydzyka? Wtedy, gdy znajdzie się jakaś mądra, odważna a jednocześnie patriotyczna grupa w polskim kontrwywiadzie i udowodni temu zdrajcy, że jest agentem wpływu rosyjskiego wywiadu.

    Flogiston dnia 14 kwietnia 2007

  34. @lothian tak dla formalności
    tekst
    “Tego uczy was wasza religia. Vide dekalog: “Nie pozadaj zony blizniego swego, ani zadnej RZECZY, ktora jego jest”

    nie świadczy o tym, że kobieta jest traktowana lub porównywana do rzeczy (gdyby np. było “ani żadnej INNEJ rzeczy”.
    O tym, że wtedy tak traktowano kobiety, wiemy z wielu innych zapisów (także obecnych w Biblii).

    Dzisiaj takie sforumułowania jak przytoczone wyżej są elementem tzw. konserwatyzmu, czyli czegoś, co mnie generalnie mierzi i z czym staram się walczyć.

    classical_liberal dnia 14 kwietnia 2007

  35. A Konstytucja jaka była, taka została. Wracamy do III RP :-)

    Guten dnia 14 kwietnia 2007

  36. Kweistia wieszania czegoklowiek w gabinetach panstwoych. Na upartego mozna sie czepnac ze np minister w swoim gabinecie ma laptop firmy LG meble ze naczkiem Ikea czy dlugopis Parkera - to tez sa jakies znaki swiadczace ze ow urzednik moze probowac cos ” promowac” czy to religie - poprzez powieszenie sobie symbolu rligijnego czy tez jakas marke np laptopa. Czy to ma sens. Nie da sie clkowicie usunac wszytskiego co sie moze komus kojarzyc. Jednego zdenerwuje krzyz nad wejsciem do gabinetu posla a innego windows XP w komputerze minsitra. To jest problem tolerancji tego co inni chca albo przez przypadek tylko pokazuja.

    damador dnia 15 kwietnia 2007

  37. Z uporem maniaka bede sie trzymal tego, ze gabinet urzednika to nie miejsce do manifestowania swojch pogladow religijnych. Czym innym jest symbol konkretnej religii, a czym innym marka biuka czy komputera. Ostatnie wydzrzenia pokazuja, ze instrukcja oblugi komputera, czy montazu biurka z IKEA nie probuje sie zastapic Konstytucji, natomiast dogmatami, ktore symbolizuje ow krzyz - i owszem. Stad juz prosta droga do tego, by w kolejnym podejsciu istniejaca ustawe zasadnicza zatapic Dekalogiem.

    lothian dnia 15 kwietnia 2007

  38. Ciekawe, co by zwolennicy krzyży w gabinecie ministerialnym powiedzieli, gdyby taki minister powiesił sobie tarczę Dawida albo flagę z półsiężycem i gwiazdą Islamu? Pewnie “prawdziwi” Polacy nie wiedzą, że inne wyznania też mają swoje symbole?!?

    Flogiston dnia 15 kwietnia 2007

  39. @Flogiston
    minister może sobie nawet pomalować gabinet na czarno i powiesić krzyże, ale odwrócone…

    wy wrogowie wolności chcecie narzucić jakieś odgórne zasady jak ktoś ma wyglądać, co robić, w co wierzyć, jakiej muzyki słuchać i czy w ogóle jej słuchać, jak w jakim miejscu się ma zachowywać… dopóki przebywacie wśród innych wrogów wolności którzy mają w miarę podobne poglądy do waszych to jest ok, ale jak tylko spotkacie wrogów wolności o innych poglądach to najchętniej tłuklibyście się z nimi o jakiś duperele, jak stado małp o jednego banana… szkoda tylko, że w waszych wąskim spojrzeniu na świat nie ma miejsca dla zwolenników wolności… wystarczy, że ktoś ma inne poglądy od waszych i już to dla was jest inny wróg wolności

    iks dnia 15 kwietnia 2007

  40. @lothian
    a tobie to powiem, że choć o tym nie wiesz to dla ciebie bardzo dobrze jak polityk pokazuje jaki to on jest religijny!

    bo co by było, gdyby zgodnie z twoim postulatem każdy to za wszelką cenę starał się ukryć?

    nie wiedziałbyś, kto kim jest! i jeszcze przez przypadek mógłbyś zagłosować na najbardziej zagorzałego katola na świecie!

    a później jakby on już był u władzy mógłby z tym wyskoczyć jak królik z kapelusza i przegłosować nawet najbardziej klerykalną ustawę! a ty byś się palił ze wstydu, że sam go wybrałeś!

    a tak jak jest teraz masz jasną sytuację…

    przemyśl to!

    iks dnia 15 kwietnia 2007

  41. Ja mam swoje preferencje wyborcze i zawsze wiem na kogo glosuje. W przeciwienstwie od dzisiejszych krzyzakow. Elektorat PiS-u, ktory tak sie podnieca rewolucja moralna poszedl na lep populizmu sadzac, ze krzyz na scianie gabinetu ministra da mu mieszkanie za friko, samochod zabrany ukladowi i prace z pensja 5000 na reke za to, ze raczy taki frustrat ruszyc dupe z kanapy przed telewizorem z Ferdkiem Kiepskim na ekranie. Niestety, nie ma nic za darmo. Zeby to miec, trzeba zakasac rekawy, wziac lopate w garsc jesli nie ma sie kwalifikacji do niczego innego i zaczac pracowac na kawalek (Kieliszek? :) ) chleba, a nie czekac na becikowe i manne z nieba.

    W gabinecie potrzebny minister, ktory bedzie zarzadzal resortem a nie ministrant modlacy sie do krzyza, bo nie do Boga. To nie jest kaplica lecz urzad.

    lothian dnia 15 kwietnia 2007

  42. Ja napiszę przewrotnie - jako ateista zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że to nawet dobrze gdy krzyże wiszą w gabinetach ministrów IV RP. Uważam, że powinno to pójść ow iele dalej. I tak, w gabinecie ministra transportu i drogownictwa - Polaczka powinna być naturalnej wielkości figura Jezusa Ukrzyżowanego, będąca alegorią stanu naszych dróg i odczuć kierowców, poruszających się po czymś co eufemistycznie nazywamy drogami. Inni ministrowie powinni mieć co najmniej kapliczki, gdzie wzywaliby opatrzność bożą (póki nie wybudują bazyliki), aby uczyniła ona (tzn boża opatrzność) cud - i zrealizowała obietnice wyborcze rządu i koalicji. Zaś pokój Pani Zyty, w ogóle powinien zostać przerobiony na Kalwarię z pełną drogą krzyżową, która symbolizowałaby drogę jaką pokonuje przeciętny polski podatnik, aby rozliczyć się z Urzędem Skarbowym jeśli ma pecha i prowadzi działalność gospodarczą.

    Generał Electric dnia 15 kwietnia 2007

  43. Idioci!

    Suszarnie dnia 17 kwietnia 2007

  44. Do wszystkich dyskutantów w sprawie krzyży w lokalach użyteczności publicznej. Uzasadnioną rację przyznaję tym, którzy twierdzą, że panu ministrowi nie wolno wieszać krzyży w swoim gabiecie, bo jawnie łamie prawo. Otóż! Minister przestaje być osobą prywatną, a z chwilą powołania go na stanowsko staje się instytucją. Organem władzy wykonawczej. Odsylam Was do art. 25 Konstytucji, który mówi, że”Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione, a władze publiczne /jest nią minister/ zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Z tego należy wyciągnąć wniosek, że po wyjściu z gabinetu pan minister może sobie powiesić krzyż na plecach i na piersi oraz innych cząściach ciała, bo występuje tu jako osoba prywatna, natomiast w gabinecie nie wolno mu tego czynić pod żadnym pozorem, bo nie zachowuje rownoprawności kościołów i innych związków wyznaniowych. dodam jeszcze, że w katolandzie wolno bezkarnie łamać każde prawo, jeżeli przynosi to pożytek watykańczykom. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.

    Stanislaw dnia 4 grudnia 2007

Wyślij komentarz