I cały cyrk od nowa

24 stycznia 2007 – 01:18

Wszystko wskazuje na to, że w Warszawie odbędzie się powtórka wyborów samorządowych. Ustawa jest nieubłagana, przepisy jasne i wyraźne. Hanna Gronkiewicz-Waltz i jej zespół współpracowników nie potrafili przeczytać ze zrozumieniem najważniejszej ustawy dotyczącej wykonywanej przez nią funkcji. Oświadczenie o działalności gospodarczej męża złożyła o 2 dni za późno - co nie po raz pierwszy dowodzi, że składanie dokumentów na ostatnią chwilę nie jest najlepszą praktyką. Gdyby pani prezydent swój majątek spisywała przez 3 tygodnie a nie przez miesiąc, problem by się nie pojawił. Teraz Rada Warszawy ma 30 dni na stwierdzenie wygaśnięcia mandatu. Jeśli tego nie zrobi, inicjatywę przejmie wojewoda. Najpierw wezwie radę do podjęcia tej uchwały, a jeśli i to nie przyniesie efektu, sam podejmie decyzję. Od niej gmina ma prawo odwołać się do sądu administracyjnego. Czeka więc nas jeszcze kilka tygodni teatrzyku, a potem zapewne powtórzone wybory. Podobno Wierzejski mobilizuje już zwolenników do walki z Krasnalami i Gamoniami.

  1. 60 odpowiedzi na “I cały cyrk od nowa”

  2. Trochę znajomości tematu. Sprawa nie jest przesądzona. Po pierwsze nie wiadomo jak zachowają się Kaczyńscy. Po drugie Panowie byli łaskaw potraktować postępowanie przed NSA jak jakąś zabawę. Jeżeli jednak HGW złożyła oświadczenie, które de facto składać nie musiała (mąż działa gospodarczo poza granicami Warszawy) to NSA może bardzo łatwo decyzję organów administracyjnych uchylić. Niestety już od pewnego czasu zauważam, że mój ukochany serwis zaczyna być w gorącej wodzie kąpany i goni za sensacją :)))

    Maria dnia 24 styczeń 2007

  3. Paranoja

    Dominik dnia 24 styczeń 2007

  4. A teraz ciś z zupełnie innej beczki. Widzieliście to?
    http://wiadomosci.onet.pl/1468307,11,item.html

    Śmiecho dnia 24 styczeń 2007

  5. A teraz coś z zupełnie innej beczki. Widzieliście to?
    http://wiadomosci.onet.pl/1468307,11,item.html

    Śmiecho dnia 24 styczeń 2007

  6. no jeszcze nie wiadomo jak to będzie bo o terminie składania oświadczeń przez współmałżonka znał tylko pis - bardzo się śpieszyli z przepchnięciem ordynacji wyborczej ,że wyszedł bawół i współmałżonek oświadczenie musi złożyć przed kandydatem i ci wszyscy którzy złożyli oświadczenia wspólnie z współmałżonkami są na wylocie. Liczę na ten drugi bawół w którym jest mowa o wykonywaniu działalności na który się powołuje HGW
    Pani Hania jest pierwszym prezydentem z jajami w tym tysiącleciu w warszawie

    FROG dnia 24 styczeń 2007

  7. Idiotyzm do kwadratu

    fraglesi dnia 24 styczeń 2007

  8. a to wszystko dzięki pośpiesznie pisanej ordynacji wyborczej - dwa terminy składania oświadczeń majątkowych z tym że pierwszy musi złożyć współmałżonek
    A jak dojdzie do nowych wyborów to wiecie kto za to zapłaci ?

    FROG dnia 24 styczeń 2007

  9. Czy zameldowanie czasowe daje możliwość głosowania? Przeniósłbym się do Wawy i zagłosował na Fydrycha.

    El Moherro dnia 24 styczeń 2007

  10. Wiadomo od samego początku, że tak będzie PISowcy nie mogą się pogodzić z porażką i chcą jeszcze raz wsadzić Marcinkiewicza mogę sie, założyć o 100 złotych z każdym, że jeżeli i tym razem wynik nie będzie odpowiedni to znowu zastosują jakieś kruczki prawne

    Piotr dnia 24 styczeń 2007

  11. ale zaraz zaraz - HGW złozyła w terminie swoje oświadczenie - partia braci mniejszych razem z koalicjantami wymyśliła nowa ordynację wyborcza w której są takie bawoły jak 2 terminy z czego małżonek musi złożyć pierwszy. i jak twierdzi HGW jeż mąż nie był obowiązany niczego składać bo nie prowadzi działalności na terenie gminy warszawa co też w tej ordynacji zapisano. A przez tych co złożyli oświadczenia razem z współmałżonkami może czekają nas nowe wybory - a wiecie kto za to zapłaci,

    FROG dnia 24 styczeń 2007

  12. Po pierwsze, “kontrowersyjny” zapis o oświadczeniu małżonka pojawił się w poprzedniej kadencji sejmu!!! Więc to nie żadna manipulacja PiS, tylko poprawka zgłoszona przez posła SLD :) Po drugie pomyślcie, jak skomentowalibyście newsa, gdyby to Marcinkiewicz znalazłby się w tej sytuacji. Prawo jest prawem, a jego nieznajomość szkodzi.

    Ojciec Dyrektor dnia 24 styczeń 2007

  13. Dodam do Ojca dyrektora jeszcze, że za obiema regulacjami (termin 30 dni od wyboru i pozbawianie mandatów) głosował prawie cały klub PO, więc niech teraz nie udają skrzywdzonych przez kaczki.

    A co do miejsca wykonywania działalności - przecież to jest w Warszawie, tu Waltz ma siedzibę, tu rysuje swoje projekty, tak się tylko złożyło, że od jakiegoś czasu nie wystawił faktury dla tutejszego klienta. I to jest całe “niewykonywanie na terenie Warszawy”.

    Partyzant dnia 24 styczeń 2007

  14. z tym ‘poza warszawą’ to tajemnicza nieco sprawa jest. czytam tę ordynację i nic tam nie widzę na ten temat. Ktoś dotrał do zapisu?

    raad dnia 24 styczeń 2007

  15. Może mi ktoś wytłumaczyć Art. 24k Ustawy o samorządzie gminnym, znaczy w którą kategorię łapie się Hania z niezłożeniem w terminie oświadczenia określonego w 24j? Czy to w ogóle nie ta ustawa, bo Warszawa ma taki pokręcony ustrój? I jak to jest z miejscem prowadzenia działalności? Jak mam działalność gospodarczą zarejestrowaną w Warszawie, ale zajmuję się np. budowaniem domów w całej Polsce i akurat w Warszawie nie mam zleceń to to się liczy jako działalność prowadzona na terenie Warszawy? Zaznaczam, że nie wiem, co robi mąż HGW i czy mój przykład jest adekwatny do jego sytuacji.

    MG dnia 24 styczeń 2007

  16. Fakt. Niedopełniono obowiazku nałożonego przez prawo. Błąd, niedopatrzenie, niekompetencja doradców, pomagierów … jak zwał tak zwał.
    Strzał w kolano. Skoda kasy ktora zostanie wydana na ponowne wybory, do ktorych najprawdopodobniej dojdzie. Nawet jesli nie dojdzie… to czeka nas niesamowita strata czasu, przerwa w urzędowaniu mogaca uderzyć w HGW w nieprzzewidziany sposób nawet w przypadku gdy pozostanie na stanowisku. Teraz będziemy mieli za własne pieniądze zafundowany teatrzyk.
    Autorem sztuki jest HGW a jej managerami świta midgettwins.

    radeh dnia 24 styczeń 2007

  17. @ radeh: czy nie mówi się raczej ’strzał w stopę’? ;)

    @ MG: też szukam u źródła, ale NB wyobrażam sobie, że ważne jest położenie siedziby, a to ze względu na urząd miasta i takie tam - on(ona) w samorządzie, ona(on) działalność i załatwia sprawy w tymże samorządzie (są jeszcze urząd skarbowy i sądy, niby niezależne, ale…) W sumie rozumiem zapis, ale DWA rózne terminy to babol

    wystąpiła ‘zbieżność czasowa’ możliwości wyborów uzupełniających w wawie z cofnięciem namaszczenia Gładkiego Kazia na prezia PKO. Musi, co przeznaczenie!

    raad dnia 24 styczeń 2007

  18. parodia, tragedia i upadek zdrowego rozsadku i trzezwego myslenia.

    Bartek dnia 24 styczeń 2007

  19. Ustawa z dn. 8 lipca 2005 o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz zmianie niektórych innych ustaw (włączająca fakt niezłożenia w terminie oświadczenia majątkowego do przyczyn wygaśnięcia mandatu) przeszła głosami wszystkich klubów, w tym PO. Niestety Ojciec dyrektor ma rację - sami sobie ten los zgotowali. Pozostaje wątpliwa kwestia prowadzenia działalności gospodarczej na terenie gminy. Moim zdaniem jedyną czystą sytuacją byłoby, jeśli działalność współmałżonka nie jest zarejestrowana na terenie gminy oraz faktury nie są wystawiane podmiotom na terenie gminy. Ale zaraz to jeszcze sprawdzę.

    -=mateo=- dnia 24 styczeń 2007

  20. Art. 24j ustawy o samorządzie gminnym. Artykuł ten mówi, że dotyczy działalności WYKONYWANEJ na terenie gminy. Jeśli mąż nie wykonywał działalności na terenie Warszawy, nie miała obowiązku składania oświadczenia.

    http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20011421591&type=3&name=D20011591Lj.pdf

    -=mateo=- dnia 24 styczeń 2007

  21. PO jest samo sobie winne bo przyjęło taki tekst ustawy. Jednakże jest jeszcze inna możliwość, gdyż rada gminy może uchwalić, że naruszenie przepisów prawa nie bylo znaczące więc wójt/burmistrz/prezydent pozostaje. W Warszawie PO z tego co wiem ma większość więc jeszcze wszystko jest możliwe…

    chavez dnia 24 styczeń 2007

  22. Straszna szkoda…. ciekawe czy PiS wycofa Marcinkiewicza w PKO i znów wystawi do wyborów :)

    ke dnia 24 styczeń 2007

  23. w kolano bardziej dokuczliwe chyba ;)

    radeh dnia 24 styczeń 2007

  24. Coś się moje komentarze nie ukazują :/

    -=mateo=- dnia 24 styczeń 2007

  25. Ja proponuje przeniesc stolice do Wloszczowy. Tam juz Gosiu przygotowujre teren. Jest peron, bedzie lotnisko i park technologiczny, wybuduje sie ulice Wiejska i zalatwione. Jaka wladza taka stolica. I dla pieknego Kazia bedzie pewna fucha. Tam kzndydat PiS-u wygra w cuglach, Zadna HGW i czy inna szara siec nie bedzie mieszc w betoniarce, w ktorej mieszja beton na budowe IV RP.

    lothian dnia 24 styczeń 2007

  26. Im bardziej czytam tę ustawę, tym większy jest to bubel.
    Primo - te rozjechane terminy. No ale trudno. Secundo - powinno być tak, że każdy powinien składać oświadczenie: albo że prowadzi, albo że nie prowadzi. A nie takie ecie-pecie, że się Hanka tłumaczy, że myślała, że nie musi. Tertio - art.24k w pkt.1 mówi o diecie wstrzymanej na te dni opóźnienia, a w pkt. 3 o odwołaniu. Zapewne intencją ustawodawcy było, żeby odwoływać, jak łobuz w ogóle nie złoży, a nie jak się dwa dni spóźni. Tylko zapomnieli to napisać, a PiS to teraz wykorzystuje.

    A poza tym kaczki poszczuły Ludwika, a same “nawołują do rozsądku”… klasyka…

    PS. “A u was to murzynów biją” to nie argument, ale czy ktoś jeszcze pamięta, jak PiS złamał prawo, żeby osadzić Kazia na komisarza? Jak rada Wawy nie przyjęła w terminie dymisji Lecha?

    MG dnia 24 styczeń 2007

  27. Mógłbym się założyć o cały swój majątek - wcale niemały - że gdyby podobna checa dotknęła Marcinkiewicza, jeśliby zostal preziem Warszawy, to PIS olałby jakiekolwiek sankcje wobec prezydenta Warszawy, uznając to za nieistotne uchybienie. Zresztą, to że Marcinkiewicz staje do konkursu na prezia PKO i go wygra, też jest już naruszeniem przepisów prawa bankowego. To naruszenie jest o wiele bardziej poważne, niż w błąd popełniony przez HGW.

    Generał Electric dnia 24 styczeń 2007

  28. Juz widze tego komisarza na 3 lata…

    Dant dnia 24 styczeń 2007

  29. Obiecankiewicz nie wygra - co sie kaczki łudzą.
    Szkoda pieniedzy na wybory i olbrzymiego zamieszania i kosztow podczas bezkrolewia. Malo to miesiecy W-wa stracila.

    4 lata rzadow pierwszego i powstalo jedno niezle muzeum i wyremontowano kilka ulic. Troche malo jak na 2mln miasto

    iblis dnia 24 styczeń 2007

  30. Wypowiedź Rokity o “kretyńskim przepisie” mnie zażenowała… Złe prawo należy nowelizować, a nie łamać, kurde no! I to ma być alternatywa dla PiSu? Pitolę, nie mam na kogo głosować :(

    MG dnia 24 styczeń 2007

  31. MG: Zwłaszcza, że Rokita sam za tym prawem głosował :)

    Partyzant dnia 24 styczeń 2007

  32. Cała ta afera to szukanie dziury w całym, by następnie przepchnąć przez nią własny zadek lub też mielonkę z wyborców, zależnie od punktu widzenia.

    Warmonger dnia 24 styczeń 2007

  33. http://wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=320739

    “[…]Jest oczywiste, że straciła stanowisko w momencie niezłożenia w stosownym terminie oświadczenia. Prawnie rzecz biorąc już w tej chwili nie jest (prezydentem Warszawy-PAP)

    Dziennikarze pytali premiera, czy stanowiska nie powinien również stracić wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski, który został zatrzymany jadąc na rowerze pod wpływem alkoholu.

    - Jeżeli ktoś jeździłby pod wpływem alkoholu samochodem, to by stracił stanowisko, ale ponieważ on jechał wypiwszy jedno piwo rowerem (…) sprawa była tak drobna, że sąd ją umorzył. W związku z tym nie widzę powodu, żeby kogoś pozbawiać praw obywatelskich - to jest bardzo poważna kara - z powodu jednak bardzo drobnego incydentu - odpowiedział premier.”

    ke dnia 24 styczeń 2007

  34. wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=320739

    “[…]Jest oczywiste, że straciła stanowisko w momencie niezłożenia w stosownym terminie oświadczenia. Prawnie rzecz biorąc już w tej chwili nie jest (prezydentem Warszawy-PAP)

    Dziennikarze pytali premiera, czy stanowiska nie powinien również stracić wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski, który został zatrzymany jadąc na rowerze pod wpływem alkoholu.

    - Jeżeli ktoś jeździłby pod wpływem alkoholu samochodem, to by stracił stanowisko, ale ponieważ on jechał wypiwszy jedno piwo rowerem (…) sprawa była tak drobna, że sąd ją umorzył. W związku z tym nie widzę powodu, żeby kogoś pozbawiać praw obywatelskich - to jest bardzo poważna kara - z powodu jednak bardzo drobnego incydentu - odpowiedział premier.”

    ke dnia 24 styczeń 2007

  35. Przepraszam za słownictwo, ale to jest zwyczajne skurwy…two ze strony PIS-u. Ci pacjenci nie mają za grosz honoru, nie umieją przegrywać z twarzą, a ich małość (i wcale nie chodzi o wzrost J&L) po prostu przeraża. Do tego to bezczelne stwierdzenie na temat Dąbrowskiego. “Drobny incydent” - Gronkiewicz-Waltz nie zrobiła nic złego (ustawę można czytać na różne sposoby) i trzeba ją upierdo..ć, a ten pacjent jechał po pijaku (co to ma do rzeczy, że na rowerze) i wszystko jest cacy.
    Czas zacząć zbierać na porządną snajperkę z lunetą. Dołoży się ktoś?

    Jooboo dnia 24 styczeń 2007

  36. buchachachachachachacha.. Gilowska :D NB, za jazde na rowerze na podwójnym gazie traci sie przecież prawko, jak za jazdę autem.. Nawet nie proszę, żeby mi ktoś to wytłumaczył… :/

    raad dnia 24 styczeń 2007

  37. pozostały tylko dwa wyjścia: albo emigracja - albo koktajle mołotowa ;)

    fuck dnia 24 styczeń 2007

  38. Tym razem liczę na Krasnoludki i Gamonie!!!!!!!!!

    mangold dnia 24 styczeń 2007

  39. Fatalnie, że nie dopatrzyła obowiązków… rzeczywiście jest to niestety karygodne. Z drugiej jednak strony mam jednak przykre wrażenie, że jak się chce uderzyć psa, to kij się zawsze znajdzie. Jak nie dziś, to jutro.

    piteq dnia 24 styczeń 2007

  40. Polska prawica tanczy i spiewa.
    Jedni nie lepsi od drugich. To zwykly brak szacunku dla obywateli, ktorzy tak licznie stawili sie na wybory.
    Ciekawe kogo teraz wystawi PoS.. bo Kazio raczej odpada.
    I przy okazji - slyszalem, ze PO liczy jeszcze na trybunal.. jak zwykle zreszta ;)

    Gregor dnia 24 styczeń 2007

  41. Hania właśnie powiedziała w TVN24, że Kaczory mogą spróóbować powtórki z numeru pod tytułem “komisarz Warszawy” nawet na 3 lata. W sumie czemu nie? Nazywają się Prawo i Sprawiedliwość, więc faktycznym prawem już się nie muszą przejmować. Nazwa wystarczy.

    Jooboo dnia 24 styczeń 2007

  42. Eh sprawa jak zwykle kontrowersyjna, ale trzeba przyznać że Hania dowaliła jak dzik w sosnę. Cóż jak się nie umie czytać, to się później płaci za błędy. Nie wątpie, że to pewnia jakaś manipulacja PIS-u była, ale to nie zwalnia prezydenta Warszawa z umiejętności czytania. Przecież tą ustawę to chyba ktoś przegłosowywał. Poza tym za lenistwo się płaci (wybory już dosyć dawno były, więc miała kupę czasu na zastanowienie się nad wszystki). No ale w sumie to pewnie zajęta byłą raczej z Donaldem osądzaniem PIS-u i szukaniem na nich haka. Taka już Polska polityka, nie ma ani jednej parti, która chce coś zrobić, wszystkie szukają coś na inne. Najlepiej to zwołać jakieś super ważne zebranie i to wszystko wysadzić

    Kedriwern dnia 24 styczeń 2007

  43. Jooboo zawsze czytam ale jeszcze nigdy nie zabierałem głosu na forum. Mam do ciebie tylko jedno pytanie. Ile ci jeszce brakuje do dobrej lunetki?????
    Z całą przyjemnoscia dołoze się do różnicy w cenie ale pod warunkiem że i wanna, krwawy,żebra,oraz impotent zakosztują 9gram miękkiego metalu
    Jak kota zostawisz w spokoju to zasponsoruję całą cenę lunety (nawet firmy ZAISS)

    zbynek dnia 24 styczeń 2007

  44. PiS chyba nie wystawi Kazia, bo jak znowu przegra, no to mu przepadnie i BANK i prezydentura i będzie już zupełnie leżał i kwiczał… teraz mu przynajmniej bracia bank zagwarantowali…

    z drugiej strony, pewnie coś by się dla Kazia znalazło.

    A patrząc na HGW - to wydaje mi się, że ją też można spokojnie olać i głosować na Borowskiego. Inteligentny gość

    serpico dnia 24 styczeń 2007

  45. Borowski nie wystartuje
    PiS wystawi Zytę

    ke dnia 24 styczeń 2007

  46. Cytowany wyżej artykuł 24j mówi wyraźnie: “jeśli działalność prowadzona jest na terenie gminy”. Jeśli nie jest, kaczki mogą jej naskoczyć. Tylko co z tego - rozprawa potrwa pewnie kilkanaście miesięcy a potem sąd uzna, że HGW miała rację. A teraz załóżmy, że wybory, które odbędą się wcześniej, wygra ktoś z PiS - co wtedy?

    MR dnia 24 styczeń 2007

  47. Dla tych co zbierają na snajperkę z lunetą, chciałem napisać, że ABW zatrzymała już zamachowca, który próbował zasadzić się na kaczkę. Biedak w trakcie celowania prze lunetę zaczął mieć omany i widzieć podwójnie. Zanim się ostatecznie zdecydował, do którego ptaszyska strzelać, capnęli go smutni chłopcy w ciemnych okularach. Przykład zresztą z ostatnich dni - postrzelona kaczka wyżyła nawet dwudniowe zamknięcie w lodówce. Wniosek z tego taki, że na polowanie na kaczki trza iść z czymś grubszym, np. panzerfaustem.

    Generał Electric dnia 24 styczeń 2007

  48. Gdyby sprawa dotyczyła Marcinkiewicza to Kaczyński z Dornem inaczej by śpiewali. Szybciutko PiS z przystawkami przegłosowałby nowelizację ustawy i byłoby po problemie. Swoją drogą to skandal i chamstwo że premier ogłasza że Hania “w sensie prawnym nie jest już prezydentem” przed usłyszeniem wyroku Sądu. Świadczy to o marnej kondycji demokracji w naszym kraju i dyktatorskich zapędach polityków PiSu.

    prawdziwek dnia 24 styczeń 2007

  49. MR: e, już nawet ona sama się wycofała z tej bzdury, że niby poza Warszawą - może ktoś “pani profesor prawa” powiedział, że jeśli rzeczywiście pracuje poza Warszawą, a ona złożyła oświadczenie, że w Warszawie, to podpada to nie pod utratę mandatu tylko kodeks karny.

    Partyzant dnia 24 styczeń 2007

  50. Jest to fragment tekstu dotyczącego Tymczasowej Władzy
    Koalicyjnej w Iraku umieszczam go w komentarzach, gdyż nasunęło mi się wielkie podobieństwo opisanych w nim osób z Kaczorami. Sądzę, że polskim odpowiednikiem Kerika mógłby być Maciarewicz lub Marcinkiewicz, co do Havemana to obsadziby tutaj sośnierza, a co do Hallena to Skrzypka. jako O’ beirna Kaczyńskiego lub Kurskiego.

    jaka jest wasza opinia?

    Rajiv Chandrasekaran „Związki z partią rządzącą okazały się decydującym czynnikiem w kwestii uzyskania posady w ramach Tymczasowych Władz Koalicyjnych w Iraku”

    Słowo od tłumacza Jest to fragment książki Rajiva Chandrasekarana „Emerald City”

    Po upadku rządu irackiego Saddama Husajna w kwietniu 2003 roku sposobność wzięcia udziału w pracach nad odbudową Iraku przyciągnęła różnego rodzaju Amerykanów- nie mogących sobie znaleźć miejsca specjalistów, akademików znających język arabski, specjalistów od gospodarki i typowych awanturników wojennych. Wszyscy oni musieli przejść przez biuro Jima O’Beirne w Pentagonie.

    Żeby pomyślnie przejść egzamin kwalifikacyjny u O’, Beirne, który decydował o przyznaniu korzystnych stanowisk w departamencie obrony nie trzeba było być ekspertem do spraw Bliskiego Wschodu ani specjalistą od odbudowy gospodarki krajów wychodzących z wojny.

    Decydującym najważniejszym czynnikiem była lojalność wobec administracji Busha.

    Personel O’ Beirne zadawał kandydatom bezpośrednie pytania dotyczące polityki wewnętrznej USA takie jak np. Czy głosowałeś na Georga Busha w 2000 roku? Czy popierasz sposób, w jaki prezydent zwalcza terroryzm? Dwóch ludzi, którzy starali się o posady w ramach władz okupacyjnych mówiło, że pytano się ich nawet o ich stosunek do orzeczenia w sprawie Roe v. Wade .

    Wielu spośród tych wybranych przez biuro O’Beirne do rządzenia Irakiem w okresie od kwietnia 2003 do czerwca 2004 roku brakowało niezbędnego doświadczenia i umiejętności. 24 Latek, który nie miał żadnego doświadczenia w finansach- złożył podanie o pracę w Białym Domu- został wysłany do Bagdadu, żeby otworzyć tamtejszą giełdę. Córka znanego, neokonserwatywnego felietonisty i absolwentka uniwersytetu protestanckiego dla dzieci uczących się w szkołach domowych otrzymała zadanie zarządzania 13 bilionowym irackim budżetem. Oboje nie mieli żadnego doświadczenia w zarządzaniu.

    Decyzja o wysłaniu lojalnych i chętnych zamiast najlepszych i najmądrzejszych jest teraz traktowana przez wielu ludzi zaangażowanych w 3, 5 letnia działania mające na celu stabilizację i odbudowę Iraku jako jeden z najbardziej doniosłych błędów popełnionych przez administrację Busha. Według wielu ludzi zaangażowanych w prace odbudowy wielu spośród wybranych z powodu swojej politycznej wierności spędziło tam czas próbując prowadzić konserwatywną politykę w ramach okupacji powojennej odsuwając na bok najważniejsze działania na rzecz odbudowy roztrwaniając w ten sposób potencjał zaufania ze strony Irakijczyków.

    CPA miała uprawnienia by tworzyć prawo drukować pieniądze, zbierać podatki, rozmieszczać jednostki policyjne oraz miała prawo wydawać pieniądze z zysków z sprzedaży irackiej ropy naftowej. W szczytowym okresie swojej działalności za rządów wicekróla Paula Bremera miała ponad 1500 pracowników w samym Bagdadzie. Paul Bremer nigdy nie przekazał opinii publicznej pełnego spisu pracowników.

    Wywiady przeprowadzone w ciągu dwóch ostatnich lat z licznymi byłymi pracownikami CPA jasno wykazały, że organizacja była zdominowana- i była jednoznacznie ograniczona- przez ideologię administracji.

    „My nie wybraliśmy- począwszy od szczytów w Białym Domie a zakończywszy na dołach- nie wybraliśmy właściwych ludzi do tej pracy” mówi Frederick Smith były zastępca szefa biura CPA w Waszyngtonie „To była twarda, twarda praca. Zamiast posłać odpowiednich ludzi posłaliśmy tam ludzi, których jedyną wartością było to, że mieli odpowiednie powiązania polityczne”

    Obdarowana 18 bilionami dolarów z funduszy na odbudowę Iraku i działająca początkowo po inwazji w miarę spokojnym środowisku CPA była pierwszą i najlepszą nadzieją amerykańskiego rządu na to, że da się przywrócić do życia Irak- ustanowić porządek, doprowadzić do powstania wiarygodnego rządu wszystko to według ekspertów miało się przyczynić do ograniczenia powstania i poważnego ograniczenia szansy na wybuch wojny domowej.

    Amerykanie do tej pory starają się doprowadzić do spełnienia wielu z tych podstawowych zadań- wyćwiczenie armii, utworzenie sprawnej policji, zwiększenie produkcji prądu elektrycznego- wszystko to można było zrobić bardziej skutecznie w 2003 roku na początku rządów Tymczasowej Rady Koalicyjnej.

    Ale wielu członków CPA było zainteresowanych czymś innym- narzucaniem kolejnych podatków, sprzedawaniem środków rządowych, zakończeniem wydawania dodatków do żywności i narzuceniem kolejnych posunięć, które miały upodobnić Irak w jak największym stopniu do USA. Wielu spędzało cały czas w zielonej strefie w willach dobrze zaopatrzonych barach na basenach.

    Kiedy w czerwcu 2004 roku Bremer opuszczał Irak był on nieudanym państwem. Iracka armia z początku rozwiązana a później formowana na nowo nie osiągnęła wielkości, którą on obiecał. 70 Procent oficerów policji nie zostało sprawdzonych ani nie przeszło szkolenia. Produkcja prądu elektrycznego była daleko niższa od obiecanej przez Bremera. Tymczasowy iracki rząd został wyselekcjonowanych, ale nie w drodze wyborów, ale przez Amerykanów. Sporne kwestie miały być rozwiązane później, co tylko zwiększało szansę na to, że przyczynią się do rozpoczęcia wojny domowej.

    Chcąc zdobyć jak najwięcej odpowiednich kandydatów O’Beirne przyjmował podania pracowników z biur obsługi republikańskich kongresmanów, członków fundacji konserwatywnych, działaczy partii republikańskiej i ludzi rekomendowanych przez nich. On odrzucał podania tych, którzy według jego personelu byli podejrzani ideologicznie, pomimo, że znali arabski i mieli doświadczenia w pracach w strefach powojennych.

    Smith powiedział, że, O’Beirne wskazał mu podanie jednego z kandydatów i stwierdził, że „nadaje się on idealnie do tej roboty”. Główną zaletą tego młodego człowieka było to, że brał on udział w pracach kampanii partii republikańskiej na Florydzie w czasie kampanii prezydenckiej w roku 2000.

    O’Beirne, były oficer armii amerykańskiej, który ożenił się z znaną konserwatywną felietonistką Kate O’Beirne, nie zdecydował się odpowiedzieć na prośbę o komentarz.

    On i jego personel starał się wykorzystywać w taki sposób niejasne paragrafy prawa federalnego, żeby przyszli nowi pracownicy mieli status pracowników tymczasowych. Zgodnie z amerykańskim prawem tacy pracownicy nie mieli prawa odmowy na pytanie dotyczące ich poglądów politycznych.

    Zaledwie kilku demokratów znalazło się na posadach w CPA, ale prawie wszyscy z nich byli to przeważnie oficerowie w służbie armii amerykańskiej lub pracownicy służby dyplomatycznej Departamentu Stanu. Ponieważ oni byli stałymi pracownikami rządowymi O’Beirne nie miał prawa przepytać ich z ich poglądów politycznych.

    Jeden z byłych pracowników CPA, który miał biuro blisko O’Beirne opisał w emailu do przyjaciela proces rekrutacji pracowników „Obserwowałem jak wiele podań ludzi utalentowanych, którzy dążyli do uzyskania posady w CPA po to, żeby pomóc krajowi lądowało w koszach, gdyż ich przywiązanie do „prezydenckiej wizji nowego Iraku” (fraza często stosowana w CPA) było „niepewne”. Widziałem jak pracownikom z cywilnych agencji takich jak skarbu energii…Handlu odmówiono stanowiska doradców w Bagdadzie po to, żeby mogli je objąć znani donatorzy RNP (Narodowego Komitetu Partii Republikańskiej)”

    W miarę jak coraz więcej pracowników rekrutowanych przez O’Beirne przybywało do siedziby CPA w pałacu republikańskim w zielonej strefie czuło się, że przypomina on coraz bardziej pokój gier wojennych. Kubki i podkładki do myszy chwalące prezydenta Busha stały się podstawową dekoracją. Oprócz mundurów i strojów z napisem „Operacja Iracka Wolność” bardzo rozpowszechnione były koszulki z napisem „Bush Cheney 2004”

    „Nie jestem tu dla Irakijczyków jestem tu dla Georga Busha” powiedział reporterowi w czasie obiadu jeden z pracowników.

    Kiedy George Robinson, który pracował w biurze łączności strategicznej rozpakowywał paczkę od matki znalazł w niej książkę Paula Krugmana felietonisty liberalnej gazety New York Times ludzie wokół niego stanęli w osłupieniu. „Czułem się tak jak bym wniósł radioaktywne ciasto” on wspomina.

    Znajomość finansów nie jest wymagana.

    Jay Hallen lat 24 był niezadowolony. Absolwent Yale, które ukończył dwa lata wcześniej jemu nie podobała się obecna praca w handlowej firmie. On był zaintrygowany Bliskim Wschodem i chociaż on nigdy tam nie był on wziął w czasie wolnego czasu kilka lekcji z arabskiego oraz czytał historię regionu.

    On miał mieszane uczucia w kwestii wojny w Iraku, ale on uznał, że Irak pod amerykańską okupacją jest dojrzałym owocem, który trzeba tylko zerwać, żeby spożyć. W lecie 2003 roku on wysłał email do Reubena Jeffreya III, z którym spotkał się wcześniej, gdy starał się o pracę w Białym Domu z pytaniem czy nie znalazłaby się dla niego jakaś posada w Bagdadzie.

    „Bądź ostrożny w kwestii tego, czego sobie życzysz” Jeffrey odpisał mu, po czym odesłał jego podanie do O’Beirne.

    Trzy tygodnie później Hallen otrzymał telefon z Pentagonu. CPA chce by znalazł się w Bagdadzie. Szybko. Czy on może być gotowy w ciągu czterech, trzech tygodni?

    W dniu, w którym on przyjechał do Bagdadu spotkał się z Thomasem C. Foleyem urzędnikiem CPA odpowiedzialnym za prywatyzację państwowych firm. (Foley główny darczyńca partii republikańskiej chodził wspólnie z Georgem W Bushem do Szkoły w Harvardzie)
    Hallen był zszokowany, gdy dowiedział się, że Foley chce żeby był on odpowiedzialny za otwarcie giełdy w Bagdadzie.

    „Czy jesteś pewien nie mam doświadczenia w finansach?” Hallen spytał się Foleya.

    „To wspaniale” odpowiedział Foley. On powiedział mu, że będzie odpowiedzialny za realizację projektu jako kierownik. On będzie opierał się na innych ludziach, którzy wykonają całą robotę. On będzie „główną osobą od kontaktów”.

    Przed wojną giełda w Bagdadzie w niczym nie przypominała swoich odpowiedników w innych częściach świata. Nie była skomputeryzowana nie było w niej elektronicznych tablic z wynikami ani pracowników w kolorowych płaszczach przemieszczających się pomiędzy piętrami. Transakcje odbywały się na kawałkach papieru a wyniki zapisywano na czarnych tablicach. Jeżeli chciałeś coś zakupić lub sprzedać musiałeś osobiście zjawić się na giełdzie i wykrzyczeć polecenie do jednego z pracowników. Nie było wentylacji. Był wielki hałas i burza, ale wszystko funkcjonowało prywatne firmy zyskiwały setki tysięcy dolarów zysku a zwykli ludzie uczyli się prawideł wolnego ryku.

    Giełda została splądrowana tuż po wojnie. Pierwsza fala amerykańskich specjalistów ds. odbudowy gospodarczej z departamentu skarbu zignorowała ją. Oni mieli większe sprawy do martwienia się wypłata pensji otwarcie banków ustabilizowanie pieniądza. Ale brokerzy chcieli powrócić do pracy a inwestorzy chcieli swoje pieniądze, więc priorytetem dla CPA stało się jej ponowne otwarcie.

    Szybko wchłaniając ambitne plany CPA w tych dniach przed wybuchem powstania, Hallen zdecydował się, że on nie tylko otworzy na nowo giełdę, ale on sprawi, że będzie to najlepsza najnowocześniejsza giełda w świecie arabskim. On chciał doprowadzić do ustanowienia nowych praw w kwestii bezpieczeństwa, które sprawiłyby, że giełda stałaby się niezależna od ministerstwa finansów, miałaby własne prawo i radę nadzorczą. On chciał ustanowienia komisji bezpieczeństwa i wymiany, która miała nadzorować rynek. Chciał, żeby brokerzy mieli licencję i pracowali w licencjonowanych firmach, które miałyby jawne rachunki finansowe. Chciał zainstalować komputerowy system handlu.

    Irakijczycy trzymali się z daleka od realizacji jego planu. Ich najwyższym priorytetem było otwarcie giełdy a nie ustanowienie nowego prawa, lub zainstalowanie systemu komputerowego. „Ludzie są rozwścieczeni i załamani. Dlaczego chcesz stworzyć sobie wrogów? Pozwól nam działać tak jak dotychczas” powiedział Hallenowi broker Talib Tabatabai.

    Tabatabai, który zrobił doktorat z nauk politycznych na Uniwersytecie Stanowym w Florydzie wierzył, że plan Hallena był nierealistyczny. „To robiło wrażenie i było wielkie, ale nie miało szans na urzeczywistnienie” on stwierdził.

    Ale Hallen był przekonany, że główne zmiany są niezbędne.

    „Ich prawa i regulacje nie były dostosowane do nowoczesnego świata. Nie było żadnej przejrzystości. To bardziej przypominało miejsce, gdzie Saddam i jego przyjaciele mogli kupować prywatne firmy, na które w innych warunkach nie byłoby ich stać”

    Hallen utrzymywał, że otwarcie giełdy bez wprowadzenia prawnych i strukturalnych zmian „byłoby nieodpowiedzialne i krótkowzroczne”

    W celu pomocy w napisaniu niezbędnych praw, przećwiczeniu brokerów, i zakupienia niezbędnego sprzętu komputerowego Hallen wynajął zespół amerykańskich ochotników. Na wiosnę 2004 roku Bremer zaaprobował nowe prawo i mianował dziewięciu Irakijczyków wskazanych przez Hallena, którzy mieli wejść w skład rady zarządzającej giełdą.

    Rada giełdy wybrała na swojego przewodniczącego Tatabaia. Nowe prawo, do którego wprowadzenia w życie dążył Hallen dało kontrolę radzie nad operacjami giełdy jednak nic nie mówiło o roli doradcy z CPA. Hallen miał nadzieję, że uda mu się zachować wpływ na podejmowane decyzje do czasu przekazania władzy. Jednakże Tatabai i rada mieli przeciwne zdanie na ten temat.

    Tatabai i inni członkowie rady zdecydowali o otwarciu giełdy tak szybko jak to jest możliwe. Oni nie chcieli czekać kilkanaście miesięcy aż zostanie zakupiony sprzęt i dotrze on na miejsce oraz zostanie zainstalowany. Oni zarządzili instalację łatwych do ścierania tablic na poszczególnych piętrach giełdy. Oni wykorzystywali te tablice przed wojną i teraz zamierzali je ponownie wykorzystać.

    Giełda została otwarta dwa dni po zakończeniu tury Hallena. Brokerzy przekazywali zamówienia obsłudze na poszczególnych piętrach, która notowała je na tablicach. Transakcje były rejestrowane nie w komputerze, ale na papierze atramentem. Członkowie CPA trzymali się od giełdy z daleka obawiając się, że ich obecność sprawi, że giełda stanie się celem zamachu z strony powstańców.

    Kiedy Tatabai został zapytany, co by się stało gdyby nie wyznaczono Hallena do otwarcia giełdy on odpowiedział „Zostałaby ona otwarta wiele miesięcy wcześniej. On miał wielkie idee, ale te idee nie miały szans na urzeczywistnienie” Tatabai powiedział o Hallenie „Ci ludzie z CPA przypominali mi Lawrenca z Arabii”

    Lojaliści zastępu ją ekspertów od służb medycznych.

    Rekrutacja najbardziej zaufanych doradców Bremera odbywała się na samej górze w Białym Domu i Pentagonie. Niektórych jak Foleya wybrał osobiście Bush. Inni dostali tę pracę, gdyż ich przyjaciele wpływowi republikanie zadzwonili dając rekomendację swoim przyjaciołom lub zaufanym kolegom.

    To miało miejsce w przypadku Jamesa K., Havemana Jr., Który został wyznaczony do nadzoru nad pracami, których celem było odbudowa irackiego systemu opieki medycznej.

    Haveman 60 letni pracownik opieki socjalnej w ogromnym stopniu nie by znany wśród międzynarodowych ekspertów ds. opieki medycznej, ale on miał koneksje. On był dyrektorem systemu opieki medycznej w Michigan za kadencji byłego republikańskiego gubernatora Johna Englera, który rekomendował go Paulowi Wolfowitzowi zastępcy sekretarza obrony.

    Haveman dużo podróżował poza Stany, ale większość jego zagranicznych podróży miała na uwadze prace organizacji religijnej „Międzynarodowa Pomoc” organizacji zapewniającej opiekę medyczną oraz promującą chrześcijaństwo w trzecim świecie. Przed ograniczeniem się do pracy rządowej Haveman kierował dużą chrześcijańską agencją adopcyjną, która wzywała ciężarne kobiety, żeby nie przerywały ciąży.

    Haveman zastąpił Frederica Burke Jr. Lekarza z dyplomem magisterskim z tytułu opieki medycznej i licznych dyplomów uzyskanych w Harvard, Yale, Dartmouth i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Burkle nauczał w Johns Hopkins School of Public Health, gdzie on prowadził naukę w przedmiocie dotyczącym udzielania pomocy na terenach, na których miała miejsce katastrofa. On został zastępcą asystenta dyrektora Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego, która wysłała go w kwietniu 2003 roku do Bagdadu.

    On pracował w Kosowie, Somalii i Północnym Iraku po wojnie w zatoce w 1991 roku. Kolega z USAID scharakteryzował go jako „Najbardziej utalentowanego i najbardziej doświadczonego specjalistę z zakresu udzielenia pomocy na terenach po katastrofie, którego miał do dyspozycji amerykański rząd”

    Ale tydzień po wyzwoleniu Bagdadu Burkle został poinformowany, że on zostanie zastąpiony. Wysoki urzędnik w USAID przysłał mu email, w którym zapisano, że Biały Dom chce mieć „lojalistę” na tym znaczeniu. Nie miało znaczenia, że Burkle miał ścianę pokrytą dyplomami, liczyło się tylko to, że zabrakło na niej miejsca na portret prezydenta.

    Haveman przyjechał do Iraku z własnymi priorytetami. On lubił opowiadać ile to zostało otwartych nowych szpitali od zakończenia wojny o podwyżkach dla lekarzy zamiast o ciągle pogarszających się warunkach pracy wewnątrz szpitali i o tym, że iraccy lekarze uciekają z Iraku w poszukiwaniu bezpiecznej i lepiej płatnej pracy. Jego podejście do problemów w Iraku było podobne jak typowego administratora amerykańskiego systemu opieki medycznej. On skupił się na wprowadzeniu działań, które miały zmniejszyć potrzebę leczenia szpitalnego.

    On wezwał irackie ministerstwo zdrowia do rozpoczęcia kampanii przeciw paleniu i do jej prowadzenia wyznaczył Amerykanina z, CPA- który sam okazał się palaczem. Kilkunastu członków zespołu Havemana zauważył ironicznie, że Irakijczykom zagraża coś więcej w ich życiu codziennym niż tylko palenie. Oni przekonywali go, że ograniczone środki, CPA lepiej zostaną wykorzystane, jeżeli doprowadzi się do polepszenia świadomości wśród Irakijczyków jak zapobiec biegunce u dzieci oraz innym chorobom.

    Havemanowi nie podobała się idea, że pomoc medyczna w Iraku jest bezpłatna. On odszedł do wniosku, że Irakijczycy powinni płacić za każdym razem małą opłatę, gdy widzą lekarza. On także zdecydował, żeby większość z przydzielonych CPA 793 milionów dolarów na iracki system medyczny na odnowienie oddziałów położniczych i budowę nowych klinik medycznych. On twierdził, że „chciał zmienić opinię Irakijczyków, że nie zostanie udzielona im pomoc medyczna chyba, że udadzą się do szpitala”

    Ale jego decyzja oznaczała, że żadne pieniądze nie zostaną przeznaczone na odbudowę placówek pogotowia ratowniczego ani sal operacyjnych w irackich szpitalach, chociaż to właśnie rany odniesione w wyniku ataków powstańczych stały się największym wyzwaniem dla irackiego systemu medycznego.

    Haveman chciał także, żeby do leczenia zastosowano wyłacznie amerykańskie lekarstwa. Zamiast spróbować zrestrukturyzować nie funkcjonujący państwowy przemysł medyczny zajmujący się importem i dystrybucją lekarstw i zapasów leków do szpitali on zdecydował się, że zajmą się tym prywatne firmy.

    W celu przygotowania się do jego prywatyzacji on chciał zastosować coś, co on zrobił za czasów swojej kadencji w Michigan. Jako dyrektor systemu opieki zdrowotnej w Michigan on zredukował wydatki pieniężne stanu Michigan przeznaczone na dopłaty do leków najuboższych poprzez ograniczenie lekarstw, które lekarze mogli im przepisywać. Dopóki oni nie otrzymali pozwolenia musieli przepisywać ubogim pacjentom tylko te lekarstwa, które znalazły się na liście znanej jako formularz.

    Haveman doszedł do wniosku, że podobne posunięcie zmniejszy koszty leczenia w Iraku. W tym kraju na formularzach znajdowały się 4500 leków. Haveman uznał, że jest tego za dużo. Jeżeli prywatne firmy miały funkcjonować dostarczając leki do szpitali to ta lista musiałaby być mniejsza i łatwiejsza do kontroli. Na nowej liście miano dokładnie zaznaczyć kraj producenta danego lekarstwa, które wolno było sprowadzać. To miało zmusić Irakijczyków, żeby zaprzestali sprowadzania lekarstw z Rosji, Syrii Iranu i zaczęli je kupować w USA.

    On poprosił ludzi, którzy sporządzili podobny spis dla stanu Michigan, żeby przyjechali do Bagdadu i zrobili podobny spis. Oni odmówili Haveman zwrócił się o pomoc do Pentagonu, którzy przysłali mu specjalistów z Centrum Farmaekomicznego w San Antonio.

    Kierownikiem grupy był Theodor Briski komandor porucznik marynarki wojennej. Briski wspomina, że polecenie Havemana było następujące „Stwórzcie mi taki spis w ciągu dwóch tygodni a potem jedźcie do domu”. Drugiego dnia pobytu w Iraku Briski doszedł do trzech wniosków. Pierwszy wniosek był następujący „istniejący spis nie był zły”. Rzeczywistym celem jego misji miało być „przebudowanie na nowo całego irackiego przemysłu farmakologicznego oraz systemu dystrybucji lekarstw, ale to wymagało ogromnych zmian”. Trzecim wnioskiem było to, że Haveman i jego doradcy tak „naprawdę nie wiedzieli dokładnie, czego właściwie chcą ani co w rzeczywistości robią”

    Według Georga Guszczy kapitana armii, który pracował w zespole opieki zdrowotnej CPA „Haveman traktował Irak tak jak by to był Michigan. On chciał w jakiś sposób zastosować wszystkie projekty stamtąd z getta na całe państwo”

    Krytycy Havemana wśród nich ponad setki osób, które pracowały dla niego w Bagdadzie uważali, że pisanie na nowo formularza jest stratą czasu i środków. Zamiast tego CPA powinna się skupić na restrukturyzacji a nie prywatyzacji systemu dostarczania leków i wydać zarządzenie sprowadzenia szybko dodatkowych ładunków lekarstw, które miały wypełnić braki niezbędnych medykamentów. Pierwszy taki transport dotarł do Iraku nie wcześniej niż na początku 2004 roku po ośmiu miesiącach amerykańskiego pobytu w Iraku.

    Haveman upierał się, że rewizja spisu jest kluczowym krokiem w celu poprawy dystrybucji leków. On mówił, że „nieporęcznie byłoby zamówić 4500 lekarstw, żeby je przetestować a następnie rozprowadzić”

    Kiedy Haveman opuszczał Bagdad irackie szpitale były w takim samym stanie, w jakim zastali je Amerykanie. W szpitalu Jarmuk największym w mieście w salach brakowało sprzętu niezbędnego do monitorowania przepływu krwi i bicia serca u pacjentów. Sale operacyjne były pozbawione nowoczesnych narzędzi chirurgicznych i środków do ich sterylizacji a pułki w aptekach były puste.

    Według ministerstwa zdrowia w całym kraju nie było 40% leków spośród 900 używanych w szpitalach. Spośród podstawowych 32 lekarstw wykorzystywanych do leczenia chronicznych chorób 26 było nie do zdobycia.

    Nowy minister zdrowia Aladin Alwan błagał ONZ o pomoc i prosił państwa sąsiednie, żeby podzieliły się tym, co mieli do dyspozycji. On dążył do zwiększenia produkcji lekarstw w państwowej fabryce leków w Samarze. On wstrzymał prace nad stworzeniem nowego spisu. Dla niego była to robota głupca.

    „Nie potrzebowaliśmy nowego spisu, potrzebowaliśmy lekarstw. Ale Amerykanie nie byli w stanie tego zrozumieć” on powiedział.

    Blitzkrieg wiadomości bohatera 11 września 2001 roku.

    W maju 2003 roku zespół ekspertów prawa z departamentu sprawiedliwości orzekł, że do Iraku trzeba wysłać 6600 specjalistów z policji, żeby odbudować iracką policję.

    Biały Dom wysłał jednego Berniego Kerika.

    Bernard Kerik był gwiazdą większego formatu niż Bremer i którykolwiek z ludzi, który pracowali w CPA. Żołnierze zatrzymywali go przedsionku pałacu republikańskiego, żeby poprosić go o autograf i żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. Reporterzy byli bardziej zainteresowani robieniem z nim wywiadu niż z wicekrólem.

    W czasie ataku terrorystów 11 września 2001 roku na wieże Światowego Centrum Handlu, Kerik pełnił funkcję komisarza policji. Jego odwaga (on wydawał rozkaz do ewakuacji tuż obok bloku, gdy waliła się południowa wieża), jego wytrzymałość (on pracował bez wytchnienia przez wiele tygodni w biurze jego charyzma (on był mistrzem, gdy trzeba było przeprowadzić wywiady telewizyjne) sprawiły, że stał się bohaterem narodowym. Kiedy Biały Dom szukał znaną osobistość, która miała się podjąć odpowiedzialności za irackie ministerstwo spraw wewnętrznych i wyzwania odbudowy irackiej policji wypłynęło nazwisko Kerika. Bush stwierdził, że jest to znakomity pomysł.

    Kerik pracował na Bliskim Wschodzie jako szef ochrony rządowego szpitala w Arabii Saudyjskiej, ale został wyrzucony, gdy w toku śledztwa wyszło na jaw, że szpiegował personel medyczny.
    On nie miał doświadczenia w sytuacjach powojennych, ale Biały Dom uznał, że jest to zaleta.

    Uważano, że weterani z Bliskiego Wschodu nie są wystarczająco zaangażowani w cel, jakim miało być zdemokratyzowanie regionu. Eksperci, ds. sytuacji pokonfliktowych pracujący w departamencie stanu w ONZ i organizacjach pozarządowych byli uważani zbyt liberalnych. Ludzie tacy jak Kerik- zaangażowani republikanie z sukcesem w biznesie i na stanowiskach rządowych- byli idealni. Oni byli lojalni podzielali poglądy administracji Busha ds. ukształtowania Iraku na wzór USA. Ponadto Kerik miał dodatkowe zalety- media kochały go a amerykańska opinia publiczna ufała mu.

    Robert Gifford ekspert prawa międzynarodowego w departamencie stanu nadzorował w CPA iracką policję, był pierwszym z członków CPA, który spotkał się z Kerikiem po jego przylocie do Bagdadu. Kerik miał przejąć jego robotę, czyli nadzór na policją.

    „Rozumiem, że ty jesteś szefem a my mamy tobie podlegać” stwierdził Gifford na powitanie.

    „Jestem tutaj żeby zwrócić uwagę mediów na pracę policji, ponieważ sytuacja nie jest tak zła jakby się to ludziom wydawało’ odpowiedział Kerik.

    Kiedy weszli do biura ministerstwa spraw wewnętrznych w pałacu Gifford zaproponował mu, że zapozna go krótko z sprawami. „W czasie tego czasu zrozumiałem, że nasza współpraca nie ułoży się najlepiej. On nie słuchał, co mieliśmy mu do powiedzenia. Interesowały go tylko jego emaile i nie sadzę, żeby on, choć raz przeczytał nasze propozycje”

    Kerik nie był facetem, który chciał wgłębiać się w szczegóły. On był zadowolony, gdy pozostawił Giffordowi kwestię wyszkolenia irackich oficerów policji do pracy w społeczeństwie demokratycznym. Kerik wziął na siebie organizację konferencji i informowanie wicekróla. On także planował wziąć udział w kilku misjach.

    Pierwszym zarządzeniem Kerika zaledwie tydzień po przyjeździe do Bagdadu był organizacja konferencji w czasie, których mówił, że sytuacja się poprawia. On powiedział Associated Press, że sytuacja w Bagdadzie „nie jest tak zła jak on myślał. Czy złe rzeczy mają miejsce? Tak. Czy utracono kontrolę? Nie Czy jest lepiej? Tak” On wziął udział w programie NBC „Today”, żeby powiedzieć, że sytuacja jest „o wiele lepsza niż oczekiwał”. W wypowiedzi dla Time on powiedział, że „ludzie czują się bardziej bezpieczni. Oni wychodzą na ulice. Widziałem jak targowiska i sklepy, które w ubiegłym tygodniu były zamknięte teraz są otwarte.

    Kiedy chodziło o jego własne bezpieczeństwo Kerik nie ryzykował. On zatrudnił ochroniarzy z południowej Afryki nosił 9 mm pistolet pod swoją kamizelką kuloodporną w stylu safari.

    Pierwsze miesiące po wyzwoleniu były krytyczne dla irackiej policji. Tysiące oficerów wezwano do służby, żeby ich przeszkolić i przy okazji zbadać ich związki z partią BAAS. W czasie tego procesu oni musieli się nauczyć jak przesłuchiwać bez bicia i wykorzystywania tortur. Oni potrzebowali nowej broni. Trzeba było wybrać nowych szefów. Ponad dziesięć tysięcy oficerów trzeba było wynająć, żeby włożyć dżina anarchii z powrotem do butelki.

    Według Geralda Burke byłego komendanta policji stanowej w Massachusett, który brał udział początkowych pracach z ramienia departamentu sprawiedliwości w czasie swojej tury w Iraku Kerik odbył tylko dwa spotkania z podporządkowanym mu personelem. Pierwsze miało miejsce po przyjeździe w czasie drugiego towarzyszył mu reporter New York Times. Pomimo swoich związków z Białym Domem Kerikowi nie udało się zabezpieczyć funduszy potrzebnych na zapłacenie pensji tak desperacko potrzebnych doradców z policji. Z tego powodu wyszkolenie i organizacją irackiej policji miała się zająć amerykańska żandarmeria wielu z jej funkcjonariuszy nie miało zielonego pojęcia o prawie cywilnym.

    „On był niewłaściwym facetem, który przybył w złej porze. Potrzebowaliśmy porządnego kierownika. Dostaliśmy Berniego o mentalności policjanta z ulicy” powiedział Burke.

    Kerik wydał polecenie stworzenia specjalnej jednostki paramilitarnej irackiej policji składającej się z 100 funkcjonariuszy, która miała się zająć ściganiem kryminalnych syndykatów, które powstały od początku wojny. On często brał udział w nocnych rajdach grupy opuszczając Zieloną Strefę w nocy a wracając o świcie tak, żeby zdążyć na zebranie u Bremera, gdzie on dzielił się żartami i wrażeniami z nocnych awantur oraz czytał przygotowane mu przez doradców statystyki ds. przestępczości. Jednostka ta rozbiła kilka gangów porywaczy i złodziei samochodów dostarczając tak potrzebnych Kerikowi dobrych wiadomości, które spotkały się z aplauzem Bremera. Nocne wycieczki Kerika oznaczały jednak brak nadzoru nad pracą ministerstwa w ciągu dnia, gdyż wtedy on spał.

    Kilkunastu członków zespołu CPA nadzorującego ministerstwo chciało złożyć na niego skargę, ale oni doszli do wniosku, że nikt by ich nie wysłuchał. „Personel Bremera uważał, że Kerik jest nietykalny. Nikt nie chciał zakwestionować działań [człowieka, który był] szefem policji w czasie 11 września” powiedział pracownik departamentu sprawiedliwości.

    Kerik zadowolił się, tym, że on zrobił wszystko, co było możliwe do zrobienia w sytuacji niemożliwej do rozwiązania. On skarżył się, że nie otrzymał wystarczających funduszy na sprowadzenie doradców i zorganizowanie dużego programu szkoleniowego.

    Trzy miesiące po przyjeździe Kerik wziął udział w spotkaniu z szefami policji w Bagdadzkim centrum konferencyjnym. Kiedy przyszła kolej na jego wystąpienie on wstał i pożegnał się. Chociaż on poinformował Bremera o swej decyzji kilka dni wcześniej nie zrobił tego w stosunku do swego personelu. On odleciał z Iraku kilka godzin wcześniej.

    „Byłem w innym świecie miałem inne sprawy na głowie” on odpowiedział.

    Piotr dnia 24 styczeń 2007

  51. Kazio woli do PKO - nieporównywalnie lepszy hajs + różne dodatki no i odprawa niemała

    FROG dnia 24 styczeń 2007

  52. @Piotr: a nie wystarczyłby link? Paralela delikatnie mówiąc naciągana.

    raad dnia 24 styczeń 2007

  53. @FROG: Kazio moze sobie “woleć” ale jak już spłaci dług za 5 min sławy i pozegna szeregi PiS. Tymczasem musi na gowno wołać papu i czesc! Prawdziwe zamiary Tow. Jarosława względem Marcinkukiełkowicza poznamy po wyborach na szefa PKO.
    co by nie mówić. tak malo konkretnej partii jak PO dawno nie bylo… za to jak Jarek zrobi dziubek to nie ma ch… zauwazam iz pis malo rzeczy robi w “bialych rekawiczkach”.
    Dokonują rozboju w bialy dzien (wykluczajac renominację warchoła ;-) ) a jeśli prawo stoi im na drodze to tym gorzej dla prawa.
    O-LE!

    radeh dnia 24 styczeń 2007

  54. Zapalmy świeczkę dla Babki Rozalii Kiepskiej..bo tak szybko odeszła :(

    Kopernick dnia 25 styczeń 2007

  55. Ale jaja… W opozycji mamy zbrodniarza i przestepce (poki co bez wyroku, ale zaraz DobroAZiobro sie za to zabierze), a za wicepremiera mamy owszem, skazanego, ale ukrytego za inmunitetem lotrzyka. Ten nasz premier to ma wyobraznie! Lubie goscia, ma facet wyobraznie! Ta nasza polityka jest bardziej porywajaca niz wszystkie seriale telewizyjne razem wziete.

    Józek dnia 25 styczeń 2007

  56. Piotr
    Ciekawy tekst. Jest tylko kilka drobnych zastrzezen. Zbyt doslowne tlumaczenie, kalka z angielskiego. Za czesto uzywasz zaimka osobowego “on”, czesto kilka razy w jednym zdaniu. To co w j. angielskim jest norma, przeniesione (sklonowane) do j. polskiego stanowi powazny blad gramatyczny, nie mowiac o stylistyce. Druga sprawa to przetlumaczenie (doslowne) nazw poszczegolnych resortow. Szczegolnie razi uzycie zbitki slow “opieka medyczna”. Przecietnemu Polakowi to nic nie mowi. W naszym jezyku poprawne jest okreslenie “sluzba zdrowia”, natomiast uzyty przez Ciebie zwrot znaczy opieka szpitalna, ambulatoryjna, ew. pilegniarska. Gdyby na angielski doslownie przelozyc polskie “sluzba zdrowia”, to wyszloby health service, cos, co dla brytyjczyka byloby niezrozumiale. Ten tekst robi wrazenie tlumaczenia ze slownikiem w reku.

    Moja rada: popracuj nad tekstem z zastosowaniem polskiej skladni, tak by czytelnik nie musial dodatkowo tlumaczyc z polskiego na polski.

    lothian dnia 25 styczeń 2007

  57. proponuję jeszcze aby samorządowcy składali oświadczenia a może lepiej zaświadczenia o: zgodzie rodziców na kandydowanie i o tym, że ten mandat jest im do czegoś potrzebny. Wzorem niedoścignionym w mnożeniu oświadczeniozaświadczeń jest fimowy prezes spółdzielni mieszkaniowej w A4

    zdrufko dnia 25 styczeń 2007

  58. PiS traci po kolei pierwszeństwo we wszystkich inicjatywach w kraju, tak jak palmę pierwszeństwa oddał Hannie Gronkiewicz-Waltz jako organizatorowi przedterminowych wyborów.

    Widać, że PiS nie sprawdził się w roli utrzymującego w ryzach koalicjantów w stopniu w jakim uczyniłaby to obecna prezydent Warszawy.

    gonzo.demon dnia 26 styczeń 2007

  59. Doprowadzając do starcia w wyborach warszawskich prezes w rzeczywistości przeprowadza próbę generalną obserwowania z autu następnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

    gonzo.demon dnia 26 styczeń 2007

  60. Napiszę jako podatnik, zupełnie abstrahując od swoich sympatii politycznych.

    Uważam, że urzędnik, który nie dopełnił formalności w terminie, powinien ponieść karę, ale jednocześnie ta kara nie może się odbywać na koszt podatnika. Czyli widzę dwa wyjścia, albo autorzy bubla prawnego, jakim niewątpliwie jest obecna ustawa w zakresie sankcji za nieterminowe złożenie oświadczeń majątkowych, z WŁASNYCH PENSJI sfinansują wybory uzupełniające wszędzie tam, gdzie to konieczne, ALBO niech uchwalą abolicję i dodatkowo sankcje finansowe za opóźnienia w składaniu oświadczeń.

    Na finansowanie dodatkowych wyborów z pieniędzy podatników NAS NIE STAĆ.

    Janko Walski dnia 26 styczeń 2007

  61. A może tak poszerzyć wybory o uzupełniające do sejmu? Istnieje przecież procedura odwoływania posłów, jeśli zbierze się wystarczającą ilość podPiSów za wnioskiem odwołanie. A ja mam już dość pomysłów tych geniuszy z SamoLPR-PiSu. Może nie jestem wyjątkiem?
    Powód - niewłaściwe rozporządzanie majątkiem wyborców.

    Sympatyk ze stolicy dnia 27 styczeń 2007

Wyślij komentarz

jeśli akceptujesz te zasady