Demony lateksu i chemii

29 listopada 2006 – 00:26

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czas jakiś temu informowaliśmy Was o pomyśle adekwatnego oznakowania środków antykoncepcyjnych przez posłów LPR, RLN i PiS. Debilizm tej kategorii został tak wyśmiany, że autorzy pomysłu wycofali się z niego cicho i z podkulonym ogonem. Niestety walka z inną niż naturalna antykoncepcją powraca, i to w wykonaniu przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, co osobę piszącego jako przyszłego lekarza szczególnie smuci. To już nie jest śmieszne, że minister Religa, który jakby nie patrzeć potrafił w wywiadach wprost przyznać, że dostaje od “góry” instrukcje kogo ma zatrudniać na wysokich stanowiskach w NFZ, teraz godząc się na to przedsięwzięcie przedkłada poglądy tych, którzy zrobili go ministrem, nad przysięgę Hipokratesa. Dużą nierzetelnością jest informowanie pacjenta jedynie o wybranych sposobach postępowania lekarskiego, i to w dodatku nie wybranych przez siebie, ale Kościół (dziwnym trafem metoda naturalna jest tą jedyną na którą owa instytucja się godzi). Współczynnik nieskuteczności metod naturalnych sięga 20%, a są to dane dla ogółu, bo u 16, 17 czy 18-latek (które zapewne będą głównymi odbiorcami tejże edukacji w szkołach) z nieunormowanym jeszcze cyklem ten procent rośnie do wartości, przy których stosowanie metod naturalnych sprowadza się do epilogu znanej wyliczanki: “Na kogo wypadnie, na tego bęc…”. Ciekawi tylko, co pomysłodawcy akcji promocyjnej przygotują sobie na ewentualność właśnie pytań o porównanie skuteczności “kalendarzyka” do innych metod.

Ciężko powiedzieć, czy to jeszcze ignorancja, czy już dywersja. W końcu wzór: ilość stosujących daną metodę razy procent nieskuteczności metody antykoncepcyjnej daje liczbę, od której komuś przerażonemu naszym przyrostem naturalnym mogło zaświecić się w oczach. Pozostaje się cieszyć, że wbrew zakusom pani Ani MZ przyznaje, że można także przed ślubem

  1. 16 odpowiedzi na “Demony lateksu i chemii”

  2. czekam na informacje o epidemii syfilisu, kily i innych chorob zawodowych

    zenobia dnia 29 listopada 2006

  3. Chodzi pewnie o tzw “watykańską ruletę” im. Jana Pawła II no to nareszcie b mieli przyrost jak się patrzy a w piórnikach nastolatek pojawią się termomtry

    wicary dnia 29 listopada 2006

  4. O kurczę! Wolaczek! Ty po kilku piwach kwestionujesz sens dziewictwa? Ty podważasz główne osiągnięcie życiowe naszego premiera - wieczne dziewictwo. Przyznam Ci się, że czasami specjalnie w samochodzie włączam Radio Maryja, aby usłyszeć od jakiegoś z radiosłuchaczy - “Niech będzie pozdrowiona Maryja zawsze dziewica…” Zawsze poprawia mi to humor. A kiedyś to wogóle miałem farta, bo o jakiejś 2 w nocy, kiedy wracałem z imprezy, jeden ze słuchaczy ryjowatego radia, najwyraźniej przejęty dostaniem się na antenę, powiedział: “Niech będzie pozdrowiona dziewica zawsze Maryja…” To był dopiero odlot! Rechotałem jak żaba przez całą drogę. I jeszcze jedna Rada Wolaczek - jako stary weteran spod budki z piwem - zapijaj co dwa piwa kieliszkiem brandy lub koniaku - żadna choroba przełyku cię nie dopadnie. Do totalnego odlotu warto jeszcze wypalić porządne cygaro - wtedy to dopiero ma się super fazę i venę.

    Generał Electric dnia 29 listopada 2006

  5. @wicary:
    Chciałem zauważyć, że termometry rtęciowe będą niedługo zabronione (bo zawierają rtęć, bardzo trujący pierwiastek) i w ofensywie będą termometry elektroniczne. Kto żyw produkować termistory i inwestować w akcje firm produkujących termometry elektroniczne. Może Jelfa zarzuci rynek i zmyje z siebie plamę po Corhydronie? Ale podejrzewam, że Ryszard Krauze już czuje blusa i Prokom Investemnts już stawia blaszaka z linią do składania termemetrów :)

    El Moherro dnia 29 listopada 2006

  6. Wolaczku, proponuję, byś zastanowił się nad przyczynami swojej niedyspozycji. Nie zdziwiłabym się, gdyby nadmierna konsumpcja Żywców była z nią związana. A poza tym alkohol to środek w innym sensie anty-koncepcyjny, prowadzący do stanu niemyślenia. Doprawdy lepiej w siebie takiego gówna nie wlewać.
    Zaś dziewictwu weź daj spokój, bo nie umiesz spojrzeć poza kategorie naszej współczesnej kultury, dla której jest czymś zdumiewającym, że ktoś może nie uprawiać seksu. Tak, może. I powiem więcej - uważam, że celibat świadomy swojej wagi politycznej jest subwersywny, jest “queer”. Moja niezamężność rzuca wyzwanie kulturze tradycyjnej, która chciałaby zrobić ze mnie (jak z każdej kobiety) przenośny inkubator, mój wybór życia bez seksu - kulturze współczesnej, która narzuca każdej i każdemu kolejny krzywdzący model. Nie zgadzam się na to, żeby tylko kilka modeli życia było nam dostępnych, powinno istnieć sześć miliardów wzorców rozwoju.

    zewsząd i znikąd dnia 29 listopada 2006

  7. Nie można żyć bez seksu - w to nie uwierzę. Nawet jeśli fizycznie się tego nie robi, to i tak jest on obecny w świadomości i podświadomości. Znaczna część naszych działań ma podtekst seksualny - nie odkrywam Ameryki w tym względzie. Idea dziewiczości jest niestety skażona pojmowaniem tego stanu wyniesionego z wieków średnich, kiedy to uważano kobietę albo za wcielenie szatana - jeśli nie żyła w celibacie, lub też za emanacje świętości jeśli dochowywała dziewictwa. Trudno nawet dziś oderwać się od tego stereotypu, zwłaszcza, że wiemy od czasu pewnego austryjackiego żyda, że wspomniany podtekst seksualny jest wszechobecny w życiu każdego człowieka. Szkoda, że ci z LPR-u pojmują kwestię seksu na sposób XIX wieczny (w średniowieczu chociaż propagowano czystość czyli dziewictwo, to tak naprawdę praktyka była zupełnie inna). Wyżej jakaś kobieta napisała, że nie chce być inkubatorem - to właśnie jest XIX wieczne pojmowanie seksu - jako tylko i wyłącznie metody prokreacji.

    Generał Electric dnia 29 listopada 2006

  8. A niech informują, niech nauczają. Swego czasu zgłębiałam szczegółowo rekomendowaną przez Kościół literaturę na temat antykoncepcji naturalnej, która jest wszak metodą całkiem niezłą, bo naturalną, nieinwazyjną, zdrową, opartą na bardzo słusznym pomyśle “nie ma jajeczka, nie będzie dzidzi”. Tylko jeden kłopot: jakbym chciała kochać się tylko wtedy, kiedy jestem wystarczająco pewna, że nie ma jajeczka, to wyjdzie jakieś 3 dni na cykl. I to wtedy, kiedy mam zły nastrój i piersi mnie bolą. Dziękuję, czuję się poinformowana, nie skorzystam.

    W zasadzie na obronę tej akcji można użyć zdania “Dużą nierzetelnością jest informowanie pacjenta jedynie o wybranych sposobach postępowania lekarskiego” - faktycznie o metodach naturalnych uczą tylko na kursach przedmałżeńskich. Tylko niech informują rzetelnie - jaka jest skuteczność, jak jest to skomplikowane (moim zdaniem nie jest, ale jak dla niektórych PIT jest trudny…), jakiej wymaga samodyscypliny i ile z tego wychodzi stosunków na miesiąc.

    MG dnia 29 listopada 2006

  9. Gadajcie sobie, co chcecie, a ja i tak nie będę uprawiać seksu. Mój WOLNY WYBÓR.
    Oczywiście, że pewne zachowania mają swoje podteksty, oczywiście, że ma jakiś podtekst, że ja na widok skoczni narciarskiej zaczynam piszczeć “Kocham Cię, skoczeńko” i mówię, że “zaliczam” skocznie (wspinam się na nie). Podteksty niech sobie będą, ale dlaczego mam się bawić w coś, co wydaje mi się zdeczka obleśne i zdecydowanie opresyjne?

    zewsząd i znikąd dnia 29 listopada 2006

  10. wsp. nieskuteczności oznacza procent kobiet zachodzących w ciążę po ROKU stosowania metody, a nie po jednym stosunku

    czescjacek dnia 29 listopada 2006

  11. “Czy nie jest to obraza uczuc ludzi swieckich. Czy nie jest to obraza kazdej matki, ktorej sie przypadkowo nie udalo byc zaplodniona przez Boga bez defloracji? ” Wolaczek, czuje sie wreszcie doceniona jako Matka Polka. Moje dzieci przyszly na swiat normalnie i nie dane bylo mi zostac “za wsze dziewica”. Pij moze czesciej, co? .. :)

    mariajuana dnia 29 listopada 2006

  12. A dlaczego ja mam być wyśmiewana za mój wybór? Nie mam nic do nikogo, oprócz niechęci do ludzi, którzy uznają wyśmiewanie się z bliźnich.

    zewsząd i znikąd dnia 29 listopada 2006

  13. zewsząd i znikąd - ???

    mariajuana dnia 29 listopada 2006

  14. heh tu chodzi o dezinformacje w wykonaniu ludzi ktorzy powinni uswioadamiac a nie wprowadzac w blad… takie katolickie NIEklamstwo - niedopowiedzenie. a kto co robi ze soba to juz tylko i wylacznie jego sprawa (niestety niewielu ludzi w Polsce ma takie poglady). w rzeczywistosci czuje ze rzad stara sie kontrolowac moje zycie na kazdym kroku i jest to naprawde frustrujace.

    z 2 strony moze jest to pomysl na zwiekszenie narodzin w kraju ;] ja mimo wszystko mam nadzieje ze dzieciaka nie bede mial do konca zycia ;p. pozatym nie rozumiem calego tego szumu w zwiazku z malejaca liczba narodzin… jak ktos nie chce dzieciaka to po co oklamywac/zachecac??? tylko z tego wiecej problemow bedzie (jak to z dziecmi niechcianymi).

    albo wyobrazcie sobie taka sytuacje, zwiekszyla sie liczba narozzin tylko ze nikt nie chce tych dzieciakow (moze i chce ale ne teraz) poprostu wpadka.. i co panstwo zrobi z takimi dzieciaami?? wysla do domu dziecka gdzie mozliwosci rozwoju maja z deczka marne, nie mowiac juz o milosci matczynej itp…

    Kherat dnia 29 listopada 2006

  15. ALe badźmy powazni, przecież chodzi nam o nasze wspólne dobro - o to żeby się rodziło jak najwięcej dzieci!!!!
    Tak sobie myslę dlaczego jeszcze nie zakazano propagowania kalendarzyka małżeńskiego. Jest to bardzo skuteczna metoda, która w znaczący sposób wpływa na zmniejszenie ilości rodzących się w Polsce dzieci. To oburzające, żeby kościół propagował tego typu metody, które w rażący sposób naruszają nasz Narodowy interes.

    Uważam również że należy wpłynąć na kościół w drugiej niezmiernie istotnej kwestii - współżycie przedmałżeńskie. Jest rzeczą oczywistą, że promowanie współżycia przedmałżeńskiego w znaczący sposób powinno wpłynąć na wzrost ilości rodzących się dzieci.

    Jeżeli ograniczymy dostęp do informacji o sposobach zapobiegania ciąży, a jednocześnie zaczniemy motywować naszą młodzież do jak najwcześniejszego rozpoczyna współżycia, to niedoinformowani ludzie zaczną przez swą niewiedzę “wpadać”.

    Oczywiście wymaga to jeszcze kilku działań, jak:
    - uszczelnienie podziemia aborcyjnego,
    - obowiązkowe comiesięczne badania kobiet, stwierdzające czy są w ciąży i wprowadzenie ustawowego zakazu opuszczania kraju w takim wypadku (tak, żeby nie dokonywały aborcji w innych krajach).
    - obowiązkowe małżeństwa w przypadku zajścia kobiety, dziewczyny w ciążę.
    - ustawowe, obowiązkowe rozwody w przypadku stwierdzenia, że małżeństwo nie może mieć dzieci,
    - wprowadzenie do dowodu osobistego informacji o płodności obywatela,
    itd.
    Rozwiązania są proste i jestem zdziwiony, ze jeszcze nie zostały wprowadzone w naszej ojczyźnie.

    Turabat dnia 29 listopada 2006

  16. Kherat to moze ty popracujesz na moja emeryture?

    mariajuana dnia 29 listopada 2006

  17. @mariajuana

    ja pracuje na swoje emeryturke ;p

    Kherat dnia 30 listopada 2006

Wyślij komentarz