.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do nowego serwisu www.DobrePaństwo.pl

Komisarz Marcinkiewicz

13 listopada 2006 – 22:42

Skubi popełnił bardzo ciekawy tekst, z którym się zgadzamy w 100% – polecamy lekturze. Przeczytajcie poniżej i prześlijcie dalej – niech idzie w świat.

Komisarz Marcinkiewicz
Kazimierz Marcinkiewicz dostał w pierwszej turze wyborów samorządowych około 38% głosów, o 6 punktów więcej, niż warszawska lista PiS (dane z północy po wyborach). A więc Marcinkiewicz jest popularny: wielu wyborców nie widzi w nim tych fatalnych wad, które rażą ich w PiS.

Rzeczywiście, to nie Marcinkiewicz negocjował w nocy z Renatą Beger. To nie Marcinkiewicz użył “skrótu myślowego” i nazwał rosyjskimi szpiegami byłych ministrów spraw zagranicznych. To nie Marcinkiewicz porównał opozycję do ZOMO. I tak dalej.

Ale ta popularność nie jest uzasadniona. Bo chociaż PiS i Kaczyńscy wyrządzili wiele szkód bez pomocy Marcinkiewicza, to jednak sporo złego zrobili właśnie z jego pomocą.

Rządzenie z Lepperem i z Giertychem
Andrzej Lepper jest wielokrotnym przestępcą, ma cztery prawomocne wyroki. Stoi na czele partii, w której roi się od przestępców. Organizował niszczenie zboża – jest więc wrogiem głęboko zakorzenionej w Polsce tradycji szacunku dla chleba. Ma destrukcyjny program ekonomiczny, na przykład bezterminowy zasiłek dla bezrobotnych równy najniższej pensji – a więc zasiłek taki, że żadnej osobie słabo wykwalifikowanej już by się nie opłaciło pracować.

Roman Giertych jest wierny tradycji endeckiej, nasyconej nienawiścią do “innych”, a więc antychrześcijańskiej. Przypomnijmy, że Roman Dmowski, twórca tej tradycji, nie wierzył w Boga. Giertych jest przywódcą Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji nawiązującej do nazizmu. W wyborach prezydenckich Giertych popierał swojego ojca Macieja, zwolennika stanu wojennego i przeciwnika teorii ewolucji (Maciej Giertych obala teorię ewolucji faktem, że dinozaury były współczesne ludziom; jednym z tych dinozaurów był według niego smok wawelski).

Kazimierz Marcinkiewicz zrobił Leppera i Giertycha wicepremierami, czyli swoimi zastępcami i najbliższymi współpracownikami. Mianując ich wicepremierami i powierzając im ministerstwa, otworzył im drogę do wprowadzania do administracji państwowej ludzi podobnego pokroju. A więc Marcinkiewiczowi zawdzięczamy nie tylko Leppera i Giertycha w rządzie, ale też całą masę mniejszych giertyszków i lepperków na różnych szczeblach aparatu państwowego. Czyli psucie Polski, i to na dużą skalę. Aby użyć języka PiS: budowanie układu.

Marcinkiewicz nie dokonał tych nominacji z własnej woli. Dokonał ich, bo mu kazał Kaczyński (o tym za chwilę). Ale to nie ratuje jego honoru. Bo na wnioskach o nominacje są podpisy Marcinkiewicza. Gdyby Marcinkiewicz miał jakieś resztki honoru lub troski o Polskę, to by tych wniosków nie podpisał. Oczywiście, spotkałyby go wtedy takie czy inne nieprzyjemne konsekwencje, łącznie z dymisją rządu.

Ale od polityka mamy prawo żądać, aby odmówił posłuszeństwa przywódcy czy nawet stracił stanowisko, zamiast zrobić coś, co niszczy Polskę. Przypomnijmy, że minister Stefan Meller odszedł z rządu gdy Lepper został wicepremierem. Meller zrobił to, chociaż jego ministerstwo (sprawy zagraniczne) nie ma nic wspólnego z Lepperem i chociaż nikt się od Mellera nie domagał poparcia dla Leppera. Po prostu Meller nie chciał być w jednym rządzie z Lepperem, czyli uczestniczyć w przedsięwzięciu niszczenia Polski. A Marcinkiewicz w tym przedsięwzięciu uczestniczył, a nawet, będąc oficjalnie premierem, kierował nim.

Udawanie premiera
W roku 2005 bracia Kaczyńscy chcieli objąć urzędy prezydenta Rzeczypospolitej i premiera. Ale pojawiła się trudność: sondaże pokazały, że ten pomysł nie podoba się Polakom. I dlatego Jarosław Kaczyński obiecał, że nie będzie premierem. Wyborcy mu uwierzyli, Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie, a następnie Marcinkiewicz, a nie Jarosław Kaczyński, został premierem.

A więc wszystko wyglądało ładnie, obietnica została spełniona. Ale tylko z pozoru: natychmiast po swym wyborze Lech Kaczyński wypowiedział słynne słowa “Panie prezesie, zadanie wykonane”. A więc Prezydent Rzeczypospolitej, pierwsza osoba w państwie, ogłosił swoją podległość “panu prezesowi”, czyli ustanowił swego brata nadprezydentem. Od tego momentu było jasne, że Marcinkiewicz nie będzie niczym więcej, niż wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego – bo chyba trudno sobie wyobrazić autonomicznego premiera, skoro nawet prezydent podlega nadprezydentowi.

I rzeczywiście: gdy negocjowano “pakt stabilizacyjny” (poparcie Samoobrony i LPR dla rządu), negocjacje prowadził Jarosław Kaczyński, i to dwukrotnie: w czasie tworzenia paktu, a potem w czasie kryzysu, który omal nie doprowadził do jego rozpadu. Podobnie było w tym smutnym dla Polski momencie, gdy Lepper i Giertych zostali wicepremierami. Przyjęcie Zyty Gilowskiej do rządu też było negocjowane przez Kaczyńskiego. Marcinkiewicz tylko podpisywał papiery, gdy wszystko już było ustalone.

W tych sprawach, kluczowych dla rządu, Kaczyński był faktycznie premierem – bo szukanie poparcia politycznego dla rządu, dobór członków rządu, to podstawowe zadania premiera. Marcinkiewicz zachowywał się wtedy jak sekretarka, która wypisuje dokumenty premierowi Kaczyńskiemu.

Minister skarbu Wojciech Jasiński, zaufany człowiek Jarosława Kaczyńskiego, mianował różnych niewłaściwych ludzi prezesami państwowych spółek. W szczególności mianował prezesem PZU Jaromira Netzela, na którym ciążą poważne oskarżenia o ciemne interesy. Ta nominacja wywołała serię artykułów w prasie i ostrą polemikę, która rządowi bardzo zaszkodziła. Marcinkiewicz miał tego dość i chciał Jasińskiego odwołać… ale skończyło się na utworzeniu komisji przy premierze, która miała kontrolować działania Jasińskiego. Innymi słowy, Marcinkiewicz zdezawuowanego przez siebie ministra próbował ubezwłasnowolnić przy pomocy komisji, zamiast go usunąć. Tym samym okazał się prawie-premierem: prawdziwy premier swoich ministrów mianuje i usuwa, prawie-premier takiej władzy nie ma, ale za to może powołać komisję.

Udając premiera, którym faktycznie nie był (czy też, którym “prawie był”), a tym samym pozwalając Kaczyńskiemu na złamanie jasnej obietnicy i na faktyczne sprawowanie funkcji premiera, Marcinkiewicz oszukał wyborców.

W Polsce przyjęło się bardzo ostro krytykować niektóre rodzaje nieuczciwości polityków. Potępia się szczególnie korupcję i współpracę z SB (czy ewentualnie z WSI). I słusznie. Ale powinniśmy potępiać wszelkie rodzaje nieuczciwości, a nie tylko niektóre z nich. Udawanie premiera jest działaniem nietypowym i nie należy do kategorii nadużyć często potępianych. Ale jest to nieuczciwość bardzo poważna, szczególnie, gdy celem jest oszukanie wyborców.

Bezprawne przejęcie Warszawy
Kazimierz Marcinkiewicz jest dziś komisarzem Warszawy: sprawuje funkcję prezydenta chociaż, wbrew prawu, nie został na nią wybrany. Dlaczego tak jest? Przecież w momencie, gdy poprzedni prezydent Lech Kaczyński został Prezydentem Rzeczypospolitej, prawo było jasne: powinny były zostać rozpisane wybory na nowego prezydenta Warszawy.

Ale PiS złamał prawo na tyle sprytnie, że wyborów uniknął. Manewr opierał się na kruczku prawnym: gdy 22 grudnia 2005 Lech Kaczyński złożył dymisję z funkcji prezydenta Warszawy, dymisja wymagała przyjęcia przez Radę Warszawy. Dopiero po przyjęciu dymisji można było rozpisać wybory nowego prezydenta.

Rada Warszawy miała obowiązek przyjąć dymisję w maksymalnym terminie miesiąca. Termin ten był absurdalnie długi, gdyż w międzyczasie zarządzanie Warszawą było sparaliżowane: Lech Kaczyński, będąc Prezydentem Rzeczypospolitej, ani nie mógł ani nie chciał zarządzać Warszawą, a póki jego dymisja nie była przyjęta, miasto nie miało żadnego innego zwierzchnika. A więc, gdyby Rada Warszawy kierowała się potrzebami miasta, przyjęłaby dymisję natychmiast.

Ale stało się zupełnie inaczej. Rada, zdominowana przez PiS, dymisję przyjęła 8. lutego, czyli ponad dwa tygodnie po maksymalnym terminie. Miasto przez półtora miesiąca nie miało legalnego kierownictwa. To opóźnienie, tyleż szkodliwe co kompletnie nielegalne, dało PiSowi czas na taką zmianę ustawy, która pozwoliła uniknąć wyborów prezydenta.

Dzięki tym manewrom mieszkańcy Warszawy nie mogli wybrać swojego prezydenta. Zamiast tego, byli rządzeni najpierw przez Mirosława Kochalskiego (z nominacji Marcinkiewicza), a ostatnio przez Marcinkiewicza (z nominacji premiera Kaczyńskiego).

Manewr udał się, ponieważ PiS kontroluje wiele szczebli władzy w państwie. I tak, na nielegalne opóźnienie ze strony Rady Warszawy powinien był zareagować wojewoda. Nie zareagował, gdyż podlegał PiSowskiemu rządowi Marcinkiewicza. Tym sposobem oczywiste złamanie prawa uszło płazem. Ale działania Rady Warszawy wystarczyły tylko do tego, by wybory opóźnić. Do tego, by ich ostatecznie uniknąć, potrzebna była specjalna ustawa działająca wstecz. Tę ustawę Sejm uchwalił, bo jest zdominowany przez PiS.

W rezultacie, Marcinkiewicz zarządza Warszawą dzięki gigantycznemu nadużyciu. Tak wracamy do poprzedniej myśli: w Polsce najmocniej krytykuje się korupcję i współpracę z SB. Gdyby Marcinkiewicz urządzał lewe przetargi albo był ubeckim kapusiem, byłby politycznie skończony. On akurat tych dwóch rzeczy nie zrobił. Ale to, co zrobił, czyli przejęcie zarządu Warszawą przy pomocy działań nielegalnych, jest co najmniej tak samo godne potępienia.

Dodatek: kilka bzdur i krętactw
Wina Platformy: Znanym, a nawet kultowym powiedzonkiem PiSowców jest “wina Platformy”. I Marcinkiewicz dotrzymuje tu kroku, przynajmniej w jednej sprawie: wini Platformę za brak koalicji PiS z Platformą. Oto jego słowa:

Zatwardziałość Donalda Tuska i Jana Rokity jest tak duża, że PO pozostanie w opozycji. (Gazeta Wyborcza, 28.11.2005)

Chcieliśmy wziąć do koalicji Platformę, ale ona się obraziła na nas, bo przegrała wybory. (Gazeta Wyborcza, 13.05.2006)

O co tu chodzi? PiS miał wybór między koalicją z Platformą, a koalicją z LPR i Samoobroną. Ale Platforma jest partią dużą, ma ludzi zdolnych do rządzenia lub współrządzenia. Platforma ma notowania wyższe od swojego wyniku wyborczego – a więc nie można jej przestraszyć perspektywą wyborów. Toteż koalicja z Platformą nie dałaby PiSowi dominacji. Rząd niemal kompletnie zdominowany przez PiS był możliwy tylko z LPR i Samoobroną. I właśnie taki rząd PiS utworzył.

Ale PiS udaje, że koalicja z Samoobroną była na nim w jakiś sposób wymuszona (”wina Platformy”). Że wicepremier Lepper, to nie cena, jaką cała Polska płaci za to, aby Kaczyńscy mieli więcej władzy, ale coś, do czego Rokita zmusił PiS. I stąd te pokrętne wypowiedzi Marcinkiewicza.

Zyta Gilowska z rządu i z powrotem
W Polsce, jak we wszystkich krajach cywilizowanych, obowiązuje domniemanie niewinności: to, że ktoś ma proces, nie czyni go z góry winnym. I dlatego, kiedy Zyta Gilowska miała proces lustracyjny, nie było potrzeby usuwać jej z rządu (zresztą ona ten proces w końcu wygrała, w świetle prawa jest więc ostatecznie niewinna). Ale Marcinkiewicz ją usunął. Uzasadnił to tym, że “takie są zasady”. To uzasadnienie było poważnym krętactwem: w rządzie był przecież Lepper, wielokrotny przestępca z prawomocnymi wyrokami. A więc gdzie jak gdzie, ale w tym rządzie żadnych “zasad” nie było. Nie jest jasne, dlaczego Marcinkiewicz usunął Gilowską, ale na pewno nie z tego powodu, który publicznie ogłosił.

Marcinkiewicz zorientował się, że głupio mu wyszło… i zrobił gorzej: natychmiast po usunięciu Gilowskiej zaproponował jej powrót do rządu, też na stanowisko wicepremiera – ale już nie od finansów. Wyszło na to, że skutkiem procesu lustracyjnego nie jest usunięcie z rządu, tylko zmiana funkcji: można być dalej wicepremierem, tylko nie od finansów. Zupełnie bez sensu (oczywiście Gilowska z tej propozycji nie skorzystała; wróciła do rządu dużo później, po odejściu Marcinkiewicza).

Wydawanie publicznych pieniędzy jest sukcesem:

Pytanie: Co Pan konkretnie zrobił, że mamy w Polsce dobrą sytuację gospodarczą?

Marcinkiewicz: - Na sytuację gospodarczą wpływa konsumpcja, eksport i inwestycje. Przez te sześć miesięcy, jeśli chodzi o konsumpcję, jeszcze w 2005 roku, podjęliśmy decyzję zezwalającą na zwiększenie wynagrodzeń w sferze budżetowej i np. w górnictwie [...] (Gazeta Wyborcza, 13.05.2006)

Kryj się, kto może: według Marcinkiewicza wydawanie publicznych pieniędzy rozkręca gospodarkę. Jest to zwykłe kłamstwo: te pieniądze skądś pochodzą (z podatków, ze wzrostu cen węgla itp.). Każdy grosz z podwyżek, który wydadzą górnicy lub urzędnicy państwowi, został najpierw komuś innemu zabrany – a więc przez tego kogoś nie zostanie wydany. Takie przesuwanie pieniędzy może być słuszne (o ile podniesiono pensje, które były niesprawiedliwie niskie), ale na pewno nie pomaga gospodarce.

Marcinkiewicz o Młodzieży Wszechpolskiej: to są często ludzie dobrze już wykształceni. Trzeba tylko jeszcze pewnej pracy nad nimi, by rzeczywiście wykorzystać ich zdolności. (Gazeta Wyborcza, 13.05.2006). Takie to frazesy wygadywał Marcinkiewicz, gdy był premierem. Taka była cena koalicji z Giertychem.

Podsumowanie
Marcinkiewicz może rządzić z Lepperem lub bez Leppera. Z Rokitą też mógłby rządzić, jak sam często podkreśla. Może rozbijać układ lub go budować. Może znajdować zalety w Młodzieży Wszechpolskiej. Może robić kombinacje i specustawy, żeby odwołać przewidziane prawem wybory. Może być premierem Polski lub prezydentem Warszawy. On może wszystko – byle tylko mieć wysokie stanowisko.

Apel
Pomóż w tym, aby prezydentem stolicy nie został człowiek niegodny. Niezależnie od tego, czy jesteś z Warszawy, czy nie, przekaż ten tekst innym (publikacja nie wymaga żadnego zezwolenia, zgodę autora macie z góry).

Marcin Skubiszewski, 12 listopada 2006

  1. 23 odpowiedzi na “Komisarz Marcinkiewicz”

  2. w tym calym balaganie wyborczym gdzies chyba umknela 5 czesc Muppetow :D

    http://www.youtube.com/v/Zr84tHfXzYk

    Wildtom dnia 13 listopada 2006 | zablokuj

  3. Tekst fajny, ale po dzisiejszej wypowiedzi Tuska skierowanej do wyborców lewicy, który znaczył mniej więcej “głosujcie na nas i spieprzać dziady” na pewno nie zagłosuję na Hiennę. Chociaż PiSu szczerze nie znoszę, to jak mnie tak dalej Tusk będzie przekonywał, żeby na Kazia głosować to może mu się przez te dwa tygodnie udać. Czego ani sobie, ani nikomu innemu nie życzę. Skądinąd według jakiegoś dzisiejszego sondażu Hienna wygrywa z Kaziem 46:43 czy jakoś tak, co, biorąc pod uwagę polityczne talenty obu stron znaczy, że Kazio już może świętować zwycięstwo.. :( Obym się mylił.

    Patrząc na sprawę już jakby nieco z boku pozwolę sobie jeszcze zauważyć jedno – Kaczory tych wyborów nie przegrały. Napisałem wczoraj, że zebrali w odwłoki, ale to nieprawda. Tak naprawdę są największymi wygranymi – po pierwsze, w porównaniu do wyborów sprzed roku nie stracili istotnie poparcia, tych, którzy się na nich obrazili za koalicję z SO i LPR zastąpili wyborcy tych partii i dalej mają około 25%; po drugie totalna katastrofa SO i LPR oznacza, że w najbliższym czasie ani Giertych, ani Lepper nie będą Kaczorom wierzgać. Czyli na wybory na wiosnę ‘07 raczej nie mamy co liczyć…

    Partyzant dnia 13 listopada 2006 | zablokuj

  4. problem z Marcinkiewiczem polea na ty, że on jest lojalny i wierny – posłusznie wykonuje wszystkie polecenia braci, choćby nie wiem co mu kazali

    ja dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  5. Oho, wreszcie profesjonalny artykuł na łamach SD. Cieszę się, że są jeszcze lludzie, którzy poza marudzeniem i oglądaniem filmików potrafią krtytycznie spojrzeć na świat. Może nie wszystko stracone.

    Warmonger dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  6. Marcinkiewicz jest jak BMW – Bierny, Mierny, ale Wierny.

    Jooboo dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  7. Chciałem dodać do powyższego artykułu, a szczególnie w kwestii fiaska rozmów koalicyjnych PIS-PO, że owe rozmowy przynajmniej ze strony PISu to była prawie wyłącznie zasłona dymna. Jestem tego pewien na 100% a wiele faktów potwierdza moje przypuszczenia. Jeszcze w lutym 2005 roku na antenie radia Maryja podano skład przyszłej koalicji rządowej – PiS, Samoobrona, LPR + partyjka Maciarewicza. W połowie kampanii wyborczej nastąpił zmasowany atak PIS-u na PO, a dziwnym trafem przestano atakować Samoobronę jako V kolumnę sowiecką, oraz LPR. Zaś Ziobro i Wassermann praktycznie nie wychodzili z Radia Maryja. Jakim cudem ojciec dyrektor forowałby partię, która chciałaby rzeczywiście zawrzeć koalicję z jego “śmiertelnymi” wrogami – liberałami? Przecież to dzięki kierowaniu nienawiści przeciwko liberałom i komunistom, ojciec dyrektor jest tym, czym jest. Rydzyk nie jest głupi i raczej nie ryzykowałby utraty znacznej części słuchaczy i słuchaczek, którzy mogliby się czuć oszukani, że foruje koalicję z liberałami (czyt. zdrajcami i złodziejami), a nie z patriotami z LPR-u i SO. Ostateczne porozumienie (PIS, LPR SO) zawarto najprawdopodobniej za pośrednictwem Rydzyka, przed drugą turą wyborów prezydenckich. Wtedy to Lepuś poparł kaczkę na wybór prezydenta. Rzekomą zapłatą miała być głowa Balcerowicza, ale jak dowodzą tego ostatnie doświadczenia z Lepperem – facet ten nie przywiązuje się do jakiś tam dogmatów, prąc do władzy za wszelką cenę. Więc owa głowa Balcerowicza, byłaby zbyt małą i nie istotną ceną dla Leppera – tutaj musiała wchodzić obietnica otrzymania realnych grantów. Mechanizm negocjacyjny niedawno pokazywała TVN – tzw taśmy prawdy. Tam też użyto sformułowania – “Poczekajcie dwa – trzy tygodnie, jak sprawa ucichnie to was do rządu weźmiemy”. I tak było w przypadku negocjacji PIS-u z Samoobroną i LPR-em, choć pewno termin wejścia do rządu był bardziej odległy. Dopiero gdy wyszła sprawa nominacji nowego marszałka sejmu, PIS zaczął odkrywać karty, a ludzie z PO zaczeli dostrzegać, że zostali zrobieni w konia. Było już jednak zapóźno. PIS rozpętał tak oszczerczą i pełną hipokryzji kampanię, że jeszcze dzisiaj masa ludzi twierdzi, że nie dojście do koalicji POPISu jest winą PO, albo co najmniej obopulną winą. To był właśnie grubt przygotowawczy dla objawienia światu rzeczywistej koalicji zmontowanej już dawno temu. To, że wstępne porozumienia zostały zrealizowane co do joty, stało się dla mnie jasne po wyciągnięciu Maciarewicza z niebytu i mianowanie go likwidatorem WSI – spłacano w ten sposób dług wobec ojca dyrektora i wywiązywano się z ostatnich zobowiązań.

    Generał Electric dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  8. To jakiś łże-artykuł, bo wszyscy wiemy że Skubiszewski to sowiecki agent. :D

    (bez obrazy dla Pana autora)

    Bartini dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  9. tak, ta strona jest na pewno wspierana przez służby specjalne :)

    ja dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  10. Do szkoly gimnazjalisci i licealisci!

    kelq dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  11. Rzucta se okiem na dwa fajne blogi co mowia o moim ulubiencu, agencie 0,07%:

    http://wierzejski.blog.onet.pl/
    Blog sam w sobie nie jest tak ciekawy jak wpisy gratulujace dwucyfrowego wyniku (w sumie nawet trzycyfrowego :) . Skadinand wiem ze te wpisy wpisuje je sobie sam Pan Wojciech, biedaczyna, po to by sobie podniesc morale. Pomaga mu jedynie sasiadka malolata (bo sie w nim podkochuje) i dyslektyczna ciotka. Wiec prosba jest by mu pomoc w tej radosnej tworczosci, trzeba przeciez czlowiekowi pogratulowac trzycyfrowego wyniku!
    W sumie ten blog jest pelen filozoficznej glebi, artystycznej finezji i poetyckiej zadumy, wiec moze byc troszke trudny do przetrawienia i tym samym do odstolcowania(wiem z doswiadczenia, bo nie stolcowalem do dzisiaj od czasu gdy tam zajrzalem po raz pierwszy).

    Wiec takim wlasnie jak ja becwalom polecam wersje B tego blogu, taka “dla ludzi”:
    http://zwierzejski.blog.onet.pl/
    Ona tez jest autorstwa mojego ulubienca, agenta 0,07 (dla przyjaciol Ciech, Woj Ciech), bo wyznaje on zasade: “niewazne jak o tobie mowia, wazne by mowili”. Tu tez sie prosi o pomoc, bo jedyna osoba ktora mu pomaga to gosciu co doglada kotlow centralnego ogrzewania w gmachu sejmowym, ale nie robi tego z milosci jak nieletnia bojowkara LePeRjugend, niestety. A wy myslicie ze ile butelek mozna kupic za marna poselska pensyjke?
    W drugiej turze wyborow glosujcie wszyscy na Ciecha, Woj Ciecha, pomimo ze nic to nie da. To bedzie swego rodzaju protest. Bo co, macie zamiar glosowac na czlowieka PIZy??!! Przeciez to czlowiek ze wsi! Taki to moze byc dobrym soltysem, ale nie prezydentem miasta! A na babe glosowac przeciez nie wolno! My mlodzi bojowkarze LePeRjugend mamy swoje zasady: kobieta ma siedziec w kuchni, i to ze zlamana noga. Tak ze skoro juz myslicie oddac swoj glos, pamietajcie by glosowac na tego co potrzebuje by o nim mowiono. Zydy do Izraela, pedaly na pohybel a baby do garow!

    Feckless dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  12. Dobry, ciekawy, wciągający i interesujący tekst. Potwierdza moje osobiste zdanie n/t Marcinkiewicza.

    Kme dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  13. Tak jest bardzo trafny artykuł Skubiego i komentarz Generał-Elektryka niezwykle dobrze odzwierciedlający rzeczywistość. Tak jest, to znaczy, że nie zwariowałem, jesli i inni tak myślą (Tak się mówiło w stanie wojennym, gdy komuchy w telewizorze piały swoją głupkowatą pieśń propagandową, a rzeczywistość była zupełnie inna)

    Flogiston dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  14. ten tekst to pomowienie, prowokacja, działalnosc sb, semantyczne naduzycie napisane przez czlonka szarej sieci! ;]

    MacieYO dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  15. Szacunek dla autora za analize. Osobiscie uwazam Marcinkiewicza za “zrecznego polityka” Zrecznego – w sensie medialnym, dobrze wypada w wywiadach, pisze blogi. Fajnie. Wow. Ale nie oddaje sie glosu na kogos, kto jest sterowany z tylnego siedzenia. Ciekawym faktem jest zlamanie przed niego cisyz woborczej w dniu wyborow. Taki prawy ten czlowiek. Ciekawia mnie tez takie jego postepowania, jak konkurs o Warszawie, weekend bez oplat za podroz srodkami komunikacji miejskiej. Fajne sprawy. Tylko wydaje mi sie, ze to wszystko jego medialnosc, medialnosc i jeszcze raz medialnosc. To juz byla kampania. Szczerze – ja mu po prostu nie wierze.
    “Marcinkiewicz może wszystko – byle tylko mieć wysokie stanowisko.”

    Pozdrawiam

    Tomek dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  16. “Wydawanie publicznych pieniędzy jest sukcesem” – no jest, PKB idzie w górę :/
    PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport – import + zmiana stanu zapasów
    Żart…

    A tekst jest jednym z najlepszych jakie czytałem ostatnio. Śmiech jest dobrą bronią, ale warto od czasu do czasu coś merytorycznego na ząb wziąć. RSPCT

    KubaJ. dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  17. Ja również popełniłem podobny tekst o Marcinkiewiczu, tyle, że nieco bardziej rozbudowany: http://www.81.actionmag.net/dane/teksty/1.htm

    remiq dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  18. Drogi remiq,

    Jestem autorem tekstu, do którego
    ten komentarz.

    Twój tekst, ten oto
    http://www.81.actionmag.net/dane/teksty/1.htm

    Jest bardzo ciekawy. Warto go promować teraz, kiedy nadchodzą wybory.

    Marcin dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  19. dobrze gada, dac mu wina

    mr dnia 14 listopada 2006 | zablokuj

  20. Nie zartujcie sobie z Hani Gronkiewiczowej. Ta zła, szeptana, opinia o niej bierze się stąd, że tatuś-dyrektor radyjka Mariolci urabia jej złą opinię.
    A ja traktuję sprawę tak: jeśli (Siedziba Szatana)=Radio_M. próbuje kogoś zniszczyć, to ja wiem, że tego ktosia ja mam lubić i w wyborach popierać. Podobnie, jak w stanie wojennym – jeśli Urban (rzecznik rządu Jaruzela) kogoś obsrywał, to od razu wiedziałem, że mam tę osobę uwielbiać, popierać, a przynajmniej czuć do niej sympatię i szacunek. Podobno wszystko kręci się w koło – teraz “siedziba szatana” spełnia tę samą rolę, jaką wcześniej spełniał Urban. W stanie wojennym z kolegami słuchaliśmy wypowiedzi Urbana, po to, żeby wysłuchawszy na kogo rzuca kalumnie – wiedzieć, kto jest godny szacunku. Teraz też włączam “siedzibę szatana” i nasłuchuję, kogo tam oczerniają i od razu wiem na kogo mam głosować. Jeśli nie wierzycie, poczytajcie, co w WIKIPEDII Radio M. wygaduje nt Gronkiewiczowej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hanna_Gronkiewicz_Waltz (akapit przed II-gim zdjęciem): to już nie jest szara propaganda. To jest czarna prop. Ale nic dziwnego, bo choć u nich prawie każdy jest Machiawelistą, to największym Machiawelistą jest rydzyk(te małe litery w nazwisku, to ze względu na całowity brak szacunku i odrazę, gdy myślę o tym typku)

    Flogiston dnia 15 listopada 2006 | zablokuj

  21. Flogiston: czyli “wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”?

    Partyzant dnia 15 listopada 2006 | zablokuj

  22. artykuł mi sie nie za bardzo podoba i nie do konca mnie przekonuje, bo jest troche zbyt radykalny i jednostronny jak na moj gust. natomiast wpis Generał Electric-a uważam za dużo trafniejszy i ciekawszy dla mnie osobiscie. po lekturze Dziennika (bardzo lubie ta gazete) swiat juz nie jest dla mnie taki czarno-bialy (hehe), a Generał dostarczył mi pare dobrych i przekonujacych dla mnie argumentow na korzysc obozu antypisowskiego.

    sympatyczny dnia 18 listopada 2006 | zablokuj

  23. gowno prawda.

    GLOSUJCIE NA MARCINKIEWICZA!

    wiktor dnia 26 listopada 2006 | zablokuj

  1. 1 Trackback(s)

  2. listopada 23, 2006: SpieprzajDziadu.com - Kazimierz Mały

Sorry, comments for this entry are closed at this time.