Matka Boska Lustracyjna
29 sierpnia 2006 – 12:03Jeśli czegoś na naszej stronie brakowało, to na pewno dłuższych form wypowiedzi. Rozpoczynamy dzisiaj od felietonu Tomka Łysakowskiego. Dziękujemy autorowi za zgodę na publikację jego tekstów w naszym serwisie - na pewno spotkacie je u nas jeszcze nie raz. Bloga Tomka możecie znaleźć pod tym adresem: http://lysakowski.blox.pl - warto zaglądać! Poniżej felieton autora. Aby rozwinąć całość, należy kliknąć “more”.
Będę dziś antykościelny, może nawet obrażę jakieś uczucia religijne (co pobożniejszych czytelników od razu proszę o zamknięcie okienka przeglądarki) – wytrzymać wszak nie mogę. Właśnie przeczytałem homilię wygłoszoną na Jasnej Górze przez Prymasa Polski Józefa Kardynała Glempa i muszę się z kimś podzielić refleksjami na temat przemyśleń najświętszego żywego Polaka.
Homilia miała charakter rozwinięcia Ślubów Jasnogórskich, które zresztą później hierarcha odczytał wraz z wiernymi. Same Śluby to tekst niezwykły. Rzadko kiedy gorliwi katolicy tak otwarcie przyznają, jakie są ich rzeczywiste cele polityczne. Tu tymczasem ślubujący wprost oświadcza m.in. że nie spocznie, póki w Polsce nie zostanie zadekretowane państwo wyznaniowe i teokracja we wszystkich dziedzinach życia społecznego, a w konstytucji nie znajdzie się zapis, że Polska jest królestwem, którym rządzi Najświętsza Panienka z potomstwem (tak przynajmniej wynika mi z analizy ustępu: Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym). Wszystko jest na najlepszej do tego drodze, biorąc pod uwagę, że – jak doniósł dziś w Rzepie Rafał A. Ziemkiewicz – marszałkowie naszego parlamentu wystosowali ostatnio prośbę do papieża Benedykta XVI, aby pozwolił ogłosić Najświętszą Maryję Pannę z Piotrkowa patronką polskiego Sejmu.
RAZ zresztą przy okazji nie mógł powstrzymać się od delikatnej kąśliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o trafność wyboru patrona:
Trudno nie pochwalić parlamentarzystów, (…) ale sięganie od razu po samą Matkę Boską to chyba przesada. Stosowniejszy chyba św. Franciszek Salezy, który miał wielkie doświadczenie w opiece nad trudną młodzieżą i znaczne zasługi w wyprowadzaniu rozhukanych młodzieńców, a nawet rzezimieszków, na ludzi statecznych i bogobojnych. Albo święty Juda Tadeusz, wyspecjalizowany jako patron w przypadkach beznadziejnych. A jeśli już koniecznie musi być święta, to raczej Maria Magdalena, która nie tylko była osobą publiczną i symbolizuje to arcychrześcijańskie i jakże naszym parlamentarzystom potrzebne przesłanie, że każdy może się nawrócić, ale także ma najmniej do stracenia, jeśli chodzi o reputację. A należy mieć w pamięci doświadczenia św. Katarzyny, która od czasu, jak orły naszej centroprawicy uczyniły ją patronką swego sławnego konwentu, ukrywa się ze wstydu po niebiańskich kątach.
Wróćmy jednak do Ślubów Jasnogórskich i dzisiejszej homilii. Ponieważ nawet PiS-owska wersja Konstytucji nie zawiera na razie zapisu czyniącego z Polski teokratyczną monarchię, Józef Glemp postanowił zadziałać. Na początek zjechał wiernych za to, że niedostatecznie przykładają się do realizacji przyrzeczeń. Potem pokazał na przykładach, co należy czynić. Najmocniej zabrzmiała fraza Mamy bronić życia, zwłaszcza poczętego! (jakby istniało jakieś życie niepoczęte). Prawdopodobnie chodziło o to, że normalne życie obroni się samo, a życia zygoty trzeba bronić, zwłaszcza przed przyszłą matką, lekarzami i badaniami prenatalnymi, dzięki którym da się ustalić, że płód ma dwie główki z wodogłowiem, co skończyć się może zamordowaniem niewinnej istoty. Tak czy owak Prymas, znany miłośnik dwugłowych stworzeń (które z definicji mają przecież po dwie duszyczki), nie poprzestał na potępieniu aborcji. Dostało się także związkom partnerskim, które Eminencja nazwał epidemią. Ponieważ nigdzie w pobliżu nie padło nic o promocji zboczeń, wnoszę, że chodziło o wszelkie stadła niesakramentalne, bez względu na preferencje seksualne stadłujących (swoją drogą, ciekaw jestem, jak się Przenajświętszy zapatruje na to, że protestanckie Kościoły w Danii i Kanadzie udzielają ślubów parom jednopłciowym, w USA zaś trzy lata temu wybrano żyjącego w związku partnerskim homoseksualistę na biskupa). Według Prymasa ludzkość kwestionuje dziś instytucję małżeństwa wbrew prawom natury (nasi najbliżsi w naturze krewni: szympansy, goryle czy orangutany, wstępują wszak w związki sakramentalne, gdy tylko mają okazję, nieprawdaż?), co wkrótce okrutnie się na niej zemści. Poza tym mogliśmy usłyszeć, że świat generalnie schodzi dziś na psy: Zamiast muzyki jest hałas. Ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać, jak tylko przez komórki. Aż zacząłem podejrzewać, że uroczystości sponsorował po cichu jakiś operator telefonii komórkowej.
Najlepszy fragment kazania dotyczył jednak lustracji. Najwyższy Polski Kapłan wezwał, by do naszej izby narodowej, jakby przysłoniętej kilometrami napęczniałych kłamstwami papierowych teczek, zaprosić Maryję. Co by tam Matka Boska (z kontekstu wynika, że to o nią biegało, a nie o Radio Maryja, w narodowej izbie od dawna obecne) czynić miała, Prymas nie uściślił – wnoszę, że nie chodziło o przekomarzanie się z Macierewiczem, tylko o poważne przekręty lustracyjne.
Wszystko to napawa mnie niepokojem. Czyżby nawet Glemp miał w kwestii agentury nie do końca czyste sumienie? Że Dziwisz coś kręci, wiadomo, odkąd na jaw wyszły spotkania krakowskiego kardynała z byłymi esbekami, ale Glemp? Kto wie, może niedługo dowiemy się, że jedynym oprócz Isakowicza-Zaleskiego księdzem, którego nie udało się pozyskać komunistycznym służbom specjalnym, był Jerzy Popiełuszko. Ciekawe, co wówczas myśleć będą arcykatoliccy lustratorzy, patrząc na owoce swojej pracy.
Tak czy owak, na miejscu Matki Boskiej od naszej izby narodowej i rozpychających ją teczek trzymałbym się jak najdalej. Nie tylko ze względu na ostrzeżenia Ziemkiewicza, który przyznaje, że nie chciałby, by po następnych wyborach zwycięska lewica ciągała Patronkę po komisjach śledczych. Przede wszystkim w trosce o własną reputację. Każdy w Sejmie prędzej czy później kończy pomówiony o byłą lub aktualną agenturalność. Nie wydaje mi się, by dla pretendentki do korony polskiej zastosowano taryfę ulgową.
8 odpowiedzi na “Matka Boska Lustracyjna”
Ogólnie zgadzam się z poglądami w tym artykule, ale mam wrażenie, że autor wyciąga troche zbyt daleko idące wnioski
stormtrooper dnia 29 sierpnia 2006
/signed
mr. public relation dnia 29 sierpnia 2006
Bardzo ciekawy felieton, mam nadzieję i ochotę na kolejne tego autora.
Konrad dnia 29 sierpnia 2006
Siweta prawda. Skozystam z okazji by opisac pewna sytuacje zaistniala w niedziele 27 sierpnia w jednym z kosciolow w Dublinie (jestem wlasnowolnym wygnanicem z naszej pieknej ojczyzny rzadzonej przez despotyczne KACZKI i innego rodzaju (samo)obronna trzode. Pomine ton kazania ktore to podwarzalo podstawy wiary chrzescijanskie (negujac istnienie wolnej woli). Przejde natomiast do tego co stalo sie pozniej. Po odprawieniu liturgii przyszedl czas na ogloszenia parafialne, w ktorych to wierni dowiaduja sie o remontach itp.: az kaplan doszedl do sedna sprawy: “Drodzy bracia i siostry mamy dzisiaj ciekawego goscia… A jest nim pan Sylwester Chruszcz eurodeputowany z ramienia LPR, z ktorym to bedziecie mieli mozliwosc spotkania tutaj w kosciel po zakonczeniu mszy…” Z miejsca wyszedlem choc pozniej zalowalem bo mogle zostac i po podziwiac rewelacje pana euro-osla i namowy do powrotu na czas wyborow samorzadowych… Jak to okreslil ksiadz “…pan posel przybyl tu do nas aby wyluchac waszych problemow aby mogl wam pomoc w przyszlosci…”. Nie bede komentowal pomocy udzielanej przez LPR bo wszyscy ja znamy. Na koniec chcialbym dodac ze na obczyznie wcale nie jest tak zle jak to przedstawiaja niektore media, bo ludzie wykwalifikowani znajacy jezyk moga pracowac w zawodzie i zarabiac NORMALNIE…
Reigs dnia 29 sierpnia 2006
Krotkie formy na tym portalu sa duzo lepsze niz ten felieton. Moze wystarczy odnosnik do strony p. Lysakowskiego w bazie linkow?
Krzysiek dnia 29 sierpnia 2006
Dziekuje za trafne i dowcipne spostrzezenia z pewna nuta goryczy i złości.Gratulacje.
Sylwia dnia 29 sierpnia 2006
Drobna uwaga. Przygotowując angielską wersję tego tekstu nie byłem pewny, jak się tłumaczy na angielski flagowe ostatnio w naszym kraju hasło “Życie poczęte”. Szukałem i stwierdzam, że nie widziałem tylko jedno użycie takiego właśnie zwrotu w języku angielskim, i to w tekście typowo naukowym, z biologii. Gdy to hasło wpisałem w wyszukiwarkę po polsku, od razu wyskoczyło mi 20 tys. wyników, wiadomo w jakim kontekście… Czasem ostentacyjni katolicy przypominają mi kierowcę, który słyszy w radiu ostrzeżenie o wariacie drogowym który jedzie pod prąd, patrzy na drogę i mówi do siebie: “Jak to jeden wariat, przecież tu ku*wa wszyscy pod prąd jadą…”.
Pelé dnia 30 sierpnia 2006
nawet nie czytałem, za długie:/
f23user dnia 31 sierpnia 2006