.com


W związku z wydarzeniami z 10 kwietnia 2010 serwis został zamrożony dnia 18 kwietnia 2010 o godzinie 22:00. Zapraszamy do serwisu, który kontynuuje misję. www.DobrePaństwo.org

Ciężka ręka wiceministra

2 lip 2006 – 22:23

Źródło: Metro

Wiceminister zdrowia, poseł PiS Bolesław Piecha,, odnalazł długo poszukiwane lekarstwo na zespół nadpobudliwości ruchowej ADHD. Zacytujemy rozwiązanie ministra: „Ostatnio spotykamy się z coraz większym naciskiem firm farmaceutycznych, które kreują nam choroby, na przykład ADHD – najmodniejszą chorobę współczesnej Europy. Ja też miałem ADHD, ojciec mi wlał – takie było leczenie, to jest kwestia nadpobudliwości”. Co o metodzie sądzą naukowcy? Dr hab. Tomasz Wolańczyk, kierownik Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego Akademii Medycznej w Warszawie: „Bicie może tylko pogorszyć sytuację i zwiększyć ryzyko wystąpienia agresji”. Minister dodaje: „Jest niebezpieczeństwo, że zdrowe dzieci, z którymi rodzice nie potrafią sobie poradzić, są diagnozowane jako chore. Leczenie farmakologiczne jednego chorego dziecka kosztuje od 200 do 300 zł miesięcznie. Na to nas nie stać.” A ile kosztuje nas miesięcznie taki minister?

  1. 16 odpowiedzi na “Ciężka ręka wiceministra”

  2. Kosztuje nas mnóstwo zdrowia.

    Nonchallance dnia 2 lip 2006 | zablokuj

  3. No cóż, PiS chyba jednak ma jakichś specjalistów… od wychowywania dzieciaków przez bicie. Piecha do pary z Jurkiem…

    Mieczyk dnia 2 lip 2006 | zablokuj

  4. To przykre, ze osoby będące na stanowiskach ministerialnych nie rozumieją, że ADHD to jednak choroba, a nie nieposłuszne dziecko, odrotnie jednak niż homoseksualizm to nie choroba tylko po prostu inna orientacja seksualna od „elit politycznych”, no za wyjątkiem może jednego małego mało ważnego, który jednak uważa się za ważnego ;-) ))

    Aga dnia 2 lip 2006 | zablokuj

  5. Prawda jest taka ze kara przez klapsa czy przez pas jeszcze nikomu nie zaszkodzila (nie mowie o wyzywaniu sie – bo zaraz tu mnie normalnie amnesty po polsku napadnie), dysleksja czy adhd (a co z dysmozgia??), stwierdzane sa od reki- bo tak wygodniej. Rodzicom jest prosciej uwierzyc w chorobe niz prosty fakt, ze sobie nie radza z dzieciakiem, rozpieszcza sie gowniarzy, a pozniej az przykro sluchac jak dziecko sie do mamusi odzywa, a ta jeszcze jest dumna ze w ogole mowi i potrafi dwa slowa sklecic nie bedace dynamizatorami werbalnymi. Jesli ktos chce wiedziec w jakim wieku jestem, to nazwijmy to tuz przed „produkcyjnym”:)

    Rafal dnia 2 lip 2006 | zablokuj

  6. Widocznie za malo bil, skoro takich pomyslow ze lba nie wybil…

    zenada

    yen dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  7. A mnie się wydaje… że minister dalej ma ADHD… kto mu teraz wleje???

    zbój dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  8. A to ja proponuję tak porządnie zlać teraz tego ministra. Ciekawe, czy metoda będzie mu się podobała?

    A jeśli chodzi o koszty, to w takim tanim państwie jak Polska, członek rządu nie ma moralnych kwalifikacji do wypowiadania się w temacie…

    The Duck dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  9. Problem jest jeden.

    Nasi kochani psychologowie nie potrafią odróżnić osoby z ADHD od osoby źle wychowanej czy rozpuszczonej, i od osoby upośledzonej umysłowo. Różnica jest kolosalna, zachowanie dziecka (lub dorosłego) jest inne, postępowanie jest inne. Ignorancja bije nieraz rekordy, rodzicom „wciskane” jest, że powodem ADHD jest złe wychowanie czy rozbita rodzina – podczas, gdy jest to choroba wrodzona, zwykle dziedziczna (tak – jest w genach, nie przez nabierana przez naśladowanie) i ma podłoże biologiczne (zaburzone działanie neuronów dopaminowych w korze przedczołowej).

    Z części objawów ADHD (nadmierna ruchliwość, bo o agresji w typowym przypadku nie ma mowy) się zwykle wyrasta, około 12 roku życia występują. Ze złego wychowania się nie wyrasta.

    Prawdziwymi problemami występującymi u osób z ADHD jest zapominanie, bałaganiarstwo, gubienie rzeczy, zapominanie co się miało powiedzieć po 3 sekundach, „rwące się” wątki myślowe (co przy wysokiej inteligencji jest często niezauważane), częste „odpływanie” myślami („nadaktywność myślowa”), „słomiany zapał”, a więc rzeczy, które z agresją mają niewiele wspólnego.

    O tym wszystkim wiadomo od dawna, tylko często ludzie pracujący w ośrodkach pedagogicznych nie odrobili pracy domowej i nie nauczyli się przed lekcją :>

    krowina dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  10. Bicie to najgorsza i najglupsza rzecz jaka mozna zrobic dziecku. Straszne. Osoba, ktora jest dla dzicka wszytkim poniza je w taki sposob. Zamiast klapsa trzeba dzicku tlumaczyc. Ale nic nie da jesli tlumaczenie zastosujemy po latach „silowego roziazywania problemow”. Tlumaczy sie od poczatku! I to dziala Rafale. Inna sprawa, ze jest duza czesc rodzicow, ktora nie stawia swoim dzieciom zadnych granic. Ale stawianie granic nie oznacza bicia! Coz za pomysl!
    Nigdy nie trafiala do mnie argumentacja: bije bo kocham.To kretynskie tlumaczenie dla braku dojrzalosci do roli rodzica. Ludziom po prostu nie chce sie dorosnac. I bijac wlasne dzieci mysla, ze to objaw doroslosci i milosci. Kompletny idiotyzm.

    mariajuana dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  11. „Prawdziwymi problemami występującymi u osób z ADHD [...]”

    :O mam ADHD :O o_O

    zenobia dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  12. Ciekawa terapia. Mam nadzieję, że nie planują jakiś obozów pracy dla tych dzieci

    el_fuego dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  13. Zenobia, nie każdy „roztrzepany” ma ADHD, ale na pewno spory odsetek. Zależy też od stopnia nasilenia. W każdym razie, lekarze „od ADHD” często wspominają historię ludzi, którzy przez cechy związane z ADHD całkowicie zmarnowali sobie życie, nie byli w stanie skończyć studiów, czy zmieniali kierunek co rok – po rozpoczęciu leczenia i/lub wybraniu właściwego zajęcia „kompatybilnego” z ADHD (przedsiębiorca, informatyk, artysta, lekarz, konsultant-”wolny strzelec” – zależnie od indywidualnych zdolności i nasilenia ADHD) – byli w stanie zupełnie „wyjść na prostą”.

    krowina dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  14. Do Rafała: czy miałeś kiedykolwiek do czynienia z dzieckiem ze stwierdzonym ADHD lub dysleksją? A może tylko powtarzasz czyjeś opinie a widziałeś najwyżej jakiegoś „swawolnego Dyzia” z jego niewychowaną mamą?
    Gdy się zobaczy dziecko z ADHD np. na lekcji albo w innej sytuacji wymagającej spokojnego siedzenia, to wszystko jasne. Takie dziecko naprawde nie jest w stanie usiedzieć i skupić uwagi dłużej niż na kilkasekund. Jak się rozemocjonuje, to MUSI pobiegać choćby miało to robić przepraszając nauczyciela od startu. Często jest b.łagodne i miłe – po prostu ich mózg tak działa. Problem w tym, żeby czegoś się w szkole mogło nauczyć nie czekając do 12 roku życia „aż mu minie”.
    Co do dyslekcji i innych „dys”, gdybyś poznał takie dziecko pracujące z heroicznym rodzicem regularnie, codziennie, wykonujące pracę kilkakrotnie większą niż dziecko bez tego problemu, a potem przez np.wakacje zapominające wszystko z tej pracy…
    Problem w tym, że wiele osób, w tym specjalistów, nie umie tych problemów stwierdzić, tylko składa na ich karb brak wysiłku nauczyciela lub rodzica. I zdarza się pewnie, że to stanowi rozgrzeszenie z pracy dziecka i opiekuna/nauczyciela. Tymczasem takie rozpoznanie to przeciwnie -nie początek „łatwiego życia bez wymagań”, tylko początek bardzo ciężkiej pracy dziecka i dorosłych, pracy zupełnie „niesprawiedliwej” w stosunku do rówieśników.

    kaneis dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  15. do Kaneis:
    Wyobraz sobie ze znam (juz do czynienia nie mam ) osobe, a wlasiciwie jeszcze niedawno dziecko z adhd i wiem co mieli rodzice, co do dysleksji to jeden faktyczny przypadek tez znam, mam do czynienia, chlop starszy ode mnie, po studiach jakby na to nie patrzeć humanistycznych, no i tutaj jak by nie mowic „orka na ugorze”.
    Do Mariajuana: Jak czytam takie komentarze to mam wrazenie, ze ludzie wyobrazaja sobie jednorazowe skarcenie dziecka za mordobicie wyjete normalnie z filmow Johna Woo. Tlumaczeniem nie zawsze sie wskora, czasem impuls od klapsa dociera po prostu szybcej niz przetworzone informacje z nudnego tlumaczenia. Duzo gorsza rzecza jest krzyk i darcie sie na dziecko (nawet bez specjalnych inwektyw) ale o tym juz nikt nie wspomina. Tlumaczyc mozna na wiele sposobow ale tylko nieprzewidywalne zdarzenie, w tym wypadku klaps daje do myslenia. Odwracajac sytuacje i bijac na okraglo dziecko okazaloby sie, ze jedna spokojna rozmowa potrafi wiecej zdzialac. Zreszta nie sadze by klaps byl czyms najgorszym w porownaniu do ewnetualnych uszkodzen ciala spowodowanych zlym wytlumaczeniem dziecku o co tak naprawde chodzi ze suszarka nie bawi sie w poblizu wanny. Mowie tutaj o malych dzieciach bo z tymi starszymi i rozwydroznymi to juz nie wiadomo co zrobic, dziecko ma czuc respekt przed rodzicem, jak sie tego nie osiagnie na poczatku to pozniej nie dziwic sie, ze jak sie schylisz to cala morda w bablach.
    Co do adhd to wg tej definicji sam mialem i jakos tak zle nie bylo (a jak dobrze w sumie wyszlo:)), ale jakos wlasnie nie bylo agresjii a o tym tu mowimy przeciez. Chodzilem do szkoly kiedys najlepszej w swojej klasie, po popuszczeniu dyscypliny jakos nie mozna wytlumaczyc adhd zachowania licealistow…, a to co teraz sie oglada i slucha to jest dopiero paranoja. Jak tak dalej pojdziemy to skonczymy jak francja, ktora za bardzo popuszczala i teskni za starym systemem, a my idziemy jakos tak zawsze po cudzych bledach…. ehhh soorki za odBieganie od tematu, ale widocznie jeszcze gdzies we mnie mlodosc sie gotuje:D:D

    Rafal dnia 3 lip 2006 | zablokuj

  16. To, że szkoła rozpuszcza obecnie dzieciaki, to jedno. Wynika z podejścia „nauczyciel nic nie może” (co ma skutki wyłącznie negatywne, bo i tak „stare wygi” mające układy z dyrekcją są „nie do ruszenia”, cokolwiek by nie robiły). I stąd bierze się przestępczość w klasach (choć „za moich czasów” też było tego sporo).

    Ale nie ma to nic do kwestii ADHD.

    krowina dnia 4 lip 2006 | zablokuj

  17. Pytanie do krowiny: opisalas dokladnie moje objawy:).Szukalam o tym duzo i jestem szczesliwa, ze w koncu znalazlam cos, co do mnie pasuje:). Mam tylko pytanie – dokad mam sie z tym udac, zeby to sprawdzic.

    Ali dnia 12 lip 2006 | zablokuj

Sorry, comments for this entry are closed at this time.