Kandydat, który nie jest jeszcze kandydatem

12 marca 2010 – 16:53

Grażyna Gęsicka tłumaczyła dzisiaj w radiu TOK FM na czym polega różnica między kampanią prezydencką duetu Komorowski – Sikorski a prezydenta Kaczyńskiego. Wyjaśnienie jest na tyle ciekawe, że przedstawimy je w całości:

Grażyna Gęsicka: Partia wydaje na to pieniądze. No ten zlot młodzieżówki [PO w Katowicach - red.] przecież coś kosztował. Kandydaci jeżdżą samochodami służbowymi. Używają do pomocy urzędników państwowych, czy to Kancelarii Sejmu, czy MSZ i moim zdaniem PKW powinna zareagować.

Jacek Żakowski: Pan prezydent też jeździ samochodami służbowymi, używa urzędników i wiadomo, że jest kandydatem, choć tego nie powiedział…

Grażyna Gęsicka: Moim zdaniem to zupełnie inna sytuacja. Tam mamy dwóch wyraźnych kandydatów a tu mamy jednego kandydata, który jeszcze nie jest kandydatem i jeszcze nie prowadzi kampanii.

Czym różni się kandydat na kandydata od kandydata na kandydata? To wie tylko Grażyna Gęsicka. Tymczasem zapraszamy do śledzenia prezydenckich peregrynacji w Muzeum IV RP.

Jak prezes Faulknera wzywał

7 marca 2010 – 00:51

W trakcie panelu o kulturze, odbywającego się przy okazji Kongresu PiS-u, Jarosław Kaczyński wygłosił taką tezę:

Oczekujemy na opisanie polskiej rzeczywistości na poziomie Faulknera, który pokazał, że nawet zaścianek można opisywać w sposób uniwersalny. Ale do tego musi się trafić taki talent, ale muszą też być zdjęte okowy w ramach samej literatury – poprzez zakwestionowanie tego, co obecnie w literaturze dominuje.

Aż z wrażenia sprawdziliśmy, co o Faulknerze pisze Wikipedia.

Twórczość Faulknera uchodzi za stawiającą czytelnikowi wysokie wymagania, niemniej jest uznawany za jednego z najważniejszych amerykańskich pisarzy. Utwory Amerykanina, o sporej głębi emocjonalnej i często dotyczące konfliktów psychologicznych, cechują się długimi zdaniami i wyszukanym tokiem narracji [...]. Faulkner w swoich utworach stosował technikę znaną pod nazwą strumienia świadomości, liczne retrospekcje, a także wykorzystywał kilku narratorów jednocześnie. Akcja wielu jego utworów rozgrywa się w fikcyjnym hrabstwie Yoknapatawpha.

Coś Wam to przypomina?

Nieoczekiwany zwycięzca

6 marca 2010 – 19:31

Przypominamy wiadomość ze stycznia tego roku:

Prezes PiS Jarosław Kaczyński potwierdził w Łodzi, że na najbliższym, marcowym kongresie partii, w trakcie którego będą wybierane nowe władze, będzie kandydował na szefa PiS. Nie potrafił powiedzieć, czy będą kontrkandydaci. Zwrócił jednak uwagę, że prawem każdego członka partii jest możliwość kandydowania. Dodał, że nikomu też nie będzie miał za złe, że kandyduje.

Pamiętacie odnaleziony 2 lata temu w koszu Adama Bielana projekt karty do głosowania?

Przed Kongresem PiS-u

5 marca 2010 – 18:03

Jeśli ktoś z naszych czytelników nie do końca pojmuje numerację i sens kolejnych Kongresów oraz posiedzeń Kongresów PiS-u, na początek polecamy to krótkie wyjaśnienie zagadki numerologicznej. Jeśli natomiast nieobce są Wam tajniki działania Najlepszej Partii Politycznej Powojennej Polski, to na pewno ucieszy Was informacja, że zgodnie z wieloletnią tradycją na kolejnym kongresie nie odbędzie się dyskusja z udziałem dziennikarzy niesprzyjających PiS-owi. Skąd w ogóle pomysł, by miała się odbyć? Otóż pomysł nie jest nasz, tylko, jak twierdzi Rzeczpospolita, Marka Migalskiego. Ten nowy nabytek PiS-u chyba jeszcze nie do końca zrozumiał zasady panujące w partii i chciał zorganizować panel poświęcony wizerunkowi partii w mediach. To już brzmiało jak spisek, ale lista potencjalnych uczestników panelu była jeszcze lepsza – Migalski chciał zaprosić m.in. Bartosza Węglarczyka z „Gazety Wyborczej” i Rafała A. Ziemkiewicza z „Rzeczpospolitej”. Tego przełknąć nie mógł zawsze czujny Przemek Gosiewski i do półtora krytyka PiS-u dorzucił dwóch wyznawców, Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego. Tego na odmianę nie zdzierżył Migalski, na Przemka się wypiął i panel odwołał. Wszystko więc pozostanie po staremu. Polecamy też lekturę opinii samego Węglarczyka na temat tych wydarzeń.

Prawdziwe intencje PiS-u w końcu obnażone

4 marca 2010 – 23:40

Politycy PiS-u twierdzą, że to literówka, redakcja SpieprzajDziadu, że znamienna literówka. W materiałach dla dziennikarzy przed Kongresem PiS-u pojawił się punkt programu pt.

Czy możemy wygrać z demokracją, aby zapewnić Polakom dobrobyt?

Nawet jednak przyjąwszy wyjaśnienia, że chodziło o demografię, walka z dziedziną naukową w wykonaniu polityków PiS-u będzie musiała wyglądać spektakularnie.

PS do artykułu poniżej – redakcja www.pis.org.pl jednak naszą stronę czyta, wpis o Radku zniknął już z ich strony, tylko google pamięta.

Jak PiS Radka Sikorskiego reklamuje

1 marca 2010 – 21:44

Po ostatnich wypowiedziach Radka Sikorskiego można by się spodziewać, że wszelkie ślady jego kiedyś całkiem bliskiego związku z PiS-em zostaną jeśli nie zmiecione z powierzchni ziemi, to przynajmniej zamiecione pod dywan. Tymczasem na oficjalnej stronie internetowej PiS-u można ciągle przeczytać taką oto informację:

Szanowni Państwo!

Uprzejmie informuję, że w dniu dzisiejszym został uruchomiony oficjalny serwis internetowy Senatora Radosława Sikorskiego www.radeksikorski.pl.

Strona ma charakter informacyjny. Zawiera najważniejsze informacje na temat codziennej pracy oraz działań, prowadzonych przez Senatora na rzecz interesów Naszego Regionu i Rzeczpospolitej Polskiej.

Strona www.radeksikorski.pl ciągle działa, choć zamienia się już w narzędzie kampanii prezydenckiej. Biorąc pod uwagę sprawność, z jaką ekipa www.pis.org.pl usuwała do tej pory niewygodne artykuły, spodziewamy się, że i ten szybko zniknie. (thx Jendras)

On rozumiał subiektywnie w sposób uzasadniony

22 lutego 2010 – 23:58

Dziennikarze TVN24 zebrali kilka kwiatków językowych z ostatnich wypowiedzi polityków najważniejszych polskich partii. Materiał jest obszerny, dlatego wybraliśmy dla Was dwie perełki w wykonaniu Przemka Gosiewskiego, które na pewno zasilą odpowiednie hasła w Muzeum IV RP:

Mianowicie, w związku z art. 4 ust. 3 i art. 6 ustawy o sejmowej komisji śledczej sytuacja śledczych, członków komisji powinna być taka, iż są oni w sytuacji niezaistnienia żadnej z przesłanek, które świadczyłyby o ich bezstronności w stosunku do przesłuchiwanego.

I myślę, że właśnie jednym z powodów też sporządzenia tej notatki był fakt, że, no, tam została przedstawiona informacja, że wiceminister finansów taki projekt, no, można powiedzieć, że on rozumiał subiektywnie w sposób uzasadniony, no, przekazał w tym zakresie, aby był to projekt klubowy.

Aż przyjemnie słuchać.

Jarosław Kaczyński przegrał ze szpitalem

20 lutego 2010 – 14:32

Kilka dni temu Nasz Dziennik (a za nim oficjalna strona PiS-u) zawołały gromko: Kopacz przegrała ze szpitalem! Przeczytajmy więc, o co chodziło:

Decyzją Sądu Apelacyjnego w Warszawie resort zdrowia będzie musiał zwrócić szpitalowi 165 tys. złotych. Sprawa dotyczyła leczenia nieubezpieczonych pacjentów za okres od października 2006 r. do końca września 2007 roku. W tym czasie, zgodnie z ustawą uchwaloną przez parlament, NFZ miał zrefundować koszty podwyżek i podnieść o 30 zł kwotę leczenia pacjentów. Jednak Ministerstwo Zdrowia, które w tym czasie płaciło za nieubezpieczonych, tej kwoty nie uwzględniło i płaciło po staremu.

Najwyraźniej w Naszym Dzienniku popełnili tzw. czeski błąd, przesuwając suwak na skali o jedną pozycję za daleko. Tak się bowiem składa, że między październikiem 2006 a wrześniem 2007 krajem rządził Najlepszy Rząd Od Czasów Mieszka I, pod wodzą Premiera Tysiąclecia i to on przegrał proces, a nie minister Kopacz. (thx Jendras)

Niezależne sądownictwo wg Jarosława Kaczyńskiego

16 lutego 2010 – 11:20

Tym razem jeden cytat. Mówi Jarosław Kaczyński o przecieku w aferze hazardowej:

A doświadczony sędzia powinien potraktować poszlaki przestawione przez Kamińskiego, jako podstawę do wyroku skazującego Tuska.

To się nazywa Prawo i Sprawiedliwość.

Jarek “Wiem Ale Nie Powiem” Kaczyński

13 lutego 2010 – 16:43

Największy żyjący specjalista do spraw wygłaszania zarzutów bez wspominania ich treści ponownie wkroczył na wyżyny swego kunsztu. Jarosław Kaczyński raczył skomentować dla Newsweeka postać Radka Sikorskiego:

- Jest konkretna wiedza, czy też konkretne wydarzenie, które dyskredytuje Sikorskiego? – pytają dziennikarze „Newsweeka” Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz.
- Tak – twierdzi Jarosław Kaczyński.
- Ale przecież on był ministrem obrony w rządach PiS. Dlaczego przed tamtą nominacją nie było zastrzeżeń?
- Chodzi o wydarzenie późniejsze.
- Z tego powodu Sikorski został zdymisjonowany w lutym 2007 r.?
- Tak, choć do dymisji doszło z pewnym opóźnieniem – przekonuje lider PiS.

Co to za haki? Jarosław Kaczyński zasłania się tajemnicą państwową.

Po pierwsze widać, że PiS zaczął się bać kandydatury Sikorskiego i zrobi wszystko, by nigdy do pojedynku Lech – Radek nie doszło. Po drugie w tym przypadku tajemnica państwowa to tajemnica poliszynela. Zapewne chodzi o potwierdzoną przez Lecha Kaczyńskiego sprawę promowania na różne stanowiska przez Sikorskiego generała Dukaczewskiego. Jeśli Jarosław ma takie sensacje w zanadrzu, to nic dziwnego, że nie chce wyjawiać ich treści.